Gość: Paweł
IP: *.netia.piekary.net
30.09.06, 12:55
na tym forum czesto krytykuje się studia humanistyczne, że nic nie daja.
Polecam do przeczytania:
Powiedzieć o kimś, że jest filozofem, można dopiero wtedy, kiedy publicznie
został uznany za genialnego. Istnieją bowiem tylko twórczy filozofowie,
którzy mają wizję pomagającą innym zrozumieć świat" - uważa prof. Jacek
Hołówka z Instytutu Filozofii Uniwersytetu Warszawskiego. Jak podkreśla, nie
ma czegoś takiego, jak zawód: filozof. Pracownicy filozoficznych instytutów
zajmują się zazwyczaj jedynie prezentacją i omawianiem filozoficznych
poglądów.
"Każdy, kto nauczył się grać na pianinie, może być pianistą, nie każdy jednak
gra jak Zimerman - zaznacza.
Oprócz filozofii na UW studiował też socjologię medycyny na Uniwersytecie
Stanowym w Ohio. Wydał dwa podręczniki do nauczania w szkole
średniej: "Wybrane problemy moralności współczesnej", "Problemy moralne w
literaturze pięknej", a także "Relatywizm etyczny". Jest redaktorem
naczelnym "Przeglądu Filozoficznego". Jego ostatnia książka – "Etyka w
działaniu" stanowi uzupełnione o ćwiczenia wprowadzenie do współczesnych
zagadnień moralnych.
"Studiowałem na Uniwersytecie Warszawskim w dobrych latach" - przyznaje
Hołówka. W tym czasie zetknął się z takimi osobowościami jak Maria Ossowska,
Bronisław Baczko, Roman Suszko czy Leszek Kołakowski. Byli to profesorowie
nie tylko świetnie wykształceni, ale także potrafiący patrzeć z szerokiej
perspektywy na filozoficzne problemy.
"Chociaż nie chodziłem do nich na dyżury, to pamiętam, że zamarzyło mi się
kiedyś, aby jadąc pociągiem relacji Szczecin-Warszawa, spotkać przypadkiem
któregoś z nich" - mówi Hołówka - "Na tak długiej trasie miałbym doskonały
pretekst, żeby zadać im rozmaite, dosyć rozstrzelone pytania. Takie, których
podczas zwykłej konsultacji naukowej stawiać nie wypada"