to jest CHORE!..pomocy

04.10.06, 16:33
Juz od dawna chciałam zostać lekarzem...już niedlugo..jestem w 3LO.I nagle
czar prysnął ..mam ogromny problem i jestescie osobami ktore jedyne potrafia
mnie zrozumiec. Przez całe moje "krótkie"(?) życie bylam napalona na
medycyne..niestety mam b. duzo obaw, a procz tego moja mama nie jest
zadowolona z mojego wyboru. Boje się bardzo, że bede tak zajeta nauką ze nie
znajde sobie meza, po drugie, ze nie przejde i jeden caly rok stracony, po
trzecie, ze pozniej nie znajde pracy i po czwartke ze kiedy bede lekarzem nie
bede miala czasu na zalozenie rodziny...Prosze z całego serca abyscie wy
lekarze lub studenci napisali mi jak to naprawde wyglada!. Czy studia medycyny
rzeczywiscie sa takim przeklenstwem..jak niektorzy mowia?
    • alias88 Re: to jest CHORE!..pomocy 04.10.06, 16:46
      hmm...medycyna aż tak bardzo nie utrudnia założenia rodziny, jakoś wszyscy
      lekarze jakich znam maja rodziny. Faktycznie medycynie trzeba poświęcić bardzo
      dużo czasu, ale dla mnie to nie problem ale czysta przyjemność.
    • encorton1 Re: to jest CHORE!..pomocy 04.10.06, 17:07
      > procz tego moja mama nie jest zadowolona z mojego wyboru.

      Ale to Twój wybór, a nie Twojej mamy.

      > Boje się bardzo, że bede tak zajeta nauką ze nie znajde sobie meza,

      Kto Tobie takich głupot nagadał?

      > po drugie ze nie przejde i jeden caly rok stracony,

      Rok nie wyrok. Zawsze jest ryzyko, że się nie uda, ale tak naprawde zdecydowana
      większość zaczynających medycynę kończy ją w terminie.


      > po trzecie, ze pozniej nie znajde pracy

      Tylko jak skończysz seminarium duchowne i zostaniesz księdzem masz 100%
      gwarancji "zatrudnienia". W Europie jest raczej niedobór niż nadmiar lekarzy
      więc nie ma co robić dramatu.

      > po czwartke ze kiedy bede lekarzem nie bede miala czasu na zalozenie
      > rodziny...

      No ale większość medyków rodziny zakłada, dlaczego akurat Ty nie masz mieć
      czasu?

      > Czy studia medycyny
      > rzeczywiscie sa takim przeklenstwem..jak niektorzy mowia?

      Nie są żadnym przekleństwem, chyba że studiujesz bo musisz np. ambicje rodziców
      itp. To naprawde studia jak każde inne.
    • emesef Re: to jest CHORE!..pomocy 04.10.06, 22:31
      całkowicie popieram... wybierasz zawód dla siebie, to ma być twoje życie, a nie
      twojej mamy. przecież jak będziesz na studiach to musisz lubić to czego się
      będziesz uczyć, inaczej nie masz do tego żadnego napędu i po ewentualnym
      skończeniu studiów które aprobowali rodzice czujesz, że straciłaś czas. poza
      tym, znam kilku ludzi po medycynie i NIKT nie powiedział, że jest ona
      przekleństwem. bzdura... jest wręcz przeciwnie, bo pomagasz innym. a oni mają
      normalne życie osobiste. ja dostałam niedawno plan na 1. rok i wcale nie jest
      tak przeładowany, jak kiedyś myślałam. nie taki diabeł straszny, jak go malują,
      zapewniam cię.
    • gleocapsa Re: to jest CHORE!..pomocy 04.10.06, 22:51
      Hmmm, ciekawy wątek poruszyłaś. To nieprawda że studenci medycyny nie mają życia
      prywatnego. W końcu nie samą nauką człowiek żyje. Faktem jest jednak, że w
      porównaniu z rówieśnikami lekarze nieco później sie usamodzielniają, bo studia
      długie i wymagajace. Raczej ciężko w międzyczasie pracować czy wychowywać
      dziecko. Niemniej już po studiach nic nie stoi na przeszkodzie żeby załozyć
      rodzinę. Tak naprawde wazne jest to czy chcesz czy nie chcesz byc lekarzem.
    • profetka Re: to jest CHORE!..pomocy 06.10.06, 14:24
      to już kolejny wątek, w kótrym ktoś ma wątpliwości czy studiując medycynę da
      się normalnie żyć:) oczywiście że tak-podejrzewam że gdyby było inaczej nie
      byłoby aż tylu chętnych na te studia. także bez obaw-wszystko jest kwestią
      pewnej wprawy i umiejętności dokonywania wyborów w odpowiednich momentach:)
      co do Twojej mamy, to chyba powinna zrozumieć, że jesteś dorosłą osobą i
      decyzje o swojej przyszłości podejmujesz sama bo to Ty bęedziesz potem ponosić
      ich konsekwencje a nie ona, więc zrób to, co czujesz a nie to, co ktoś Ci każe.
      pozdrawiam serdecznie!
    • majeteq Re: to jest CHORE!..pomocy 06.10.06, 15:07
      Wierze w siłe Twoich uczuć ale dla mnie coś nie tak z motywacją. Słuchaj,
      jeżeli chcesz zostać lekarzem to jaki sens mają te wszystkie pytania?? Mimo to
      chcę porozważać nad Twoimi sugestiami i mam nadzieje, że po przeczytaniu tego
      conieco Ci się rozjaśni.
      Moim zdaniem mama na tyle popiera twoje wybory na ile Ty jej o nich mówisz w
      jaki to robisz sposób i jak je argumentujesz. Jeśli pragniesz być lekarzem to
      szczera rozmowa rozwiąże te kwestie.
      Po co dywagacje nad tym ile trzeba się uczyć skoro lekarze uczą sie przez całe
      życie i musisz to wiedzieć. Nie jest tak, że osobno żyjesz i osobno uczysz się
      dla mnie to złe postawienie sprawy...nauka jest częścią Twojego zycia i w tym
      osadzonym w nauce życiu możesz funkcjonować zupełnie normalnie...
      ...i zupełnie normalnie spotkć tego jedynego (a może właśnie czeka on na ciebie
      na AM), jechać z nim nad morze i jeść truskawki w czerwcu a w sierpniu założyć
      z nim przysłowiową rodzine (tylko upewnij się ze to miłość a nie wakacyjne
      zauroczenie):P.
      Kolejne Twoje zmartwienie - stracony rok. Otóż jeśli zrobisz wszystko co w
      Twojej mocy zeby sie dostać to nawet jak sie nie uda ten rok nigdy nie bedzie
      stracony, zawsze możesz wyciągnąć wnioski i poprawić wynik na nastepną
      rekrutację (przecież to co nazbierasz nie przepada tylko dalej jest Twoim
      dorobkiem punktowym)
      Co do pracy to żyjąc w Polsce zawsze jest z tym śmiesznie ale w moim
      przekonaniu lekarze i tak nie mają najgorzej. Zawieś ten problem na minimum 7
      lat.
      Nie twóż sobie żadnych sztucznych barier, nie staraj się na siłę uzyskać 100%
      pewności, trzymaj się tego o czym marzysz i uważaj żeby niepotrzebnie nie robić
      z tego przekleństwa bo gdy tylko zechcesz może to być Twoim błogosławieństwem.
      Życze Ci wszystkiego dobrego i madrych decyzji:)
Pełna wersja