To ma być studenckie życie?...

04.10.06, 21:11
Jestem Warszawiakiem,mieszkam w Warszawie,studiuję w Warszawie i nie pracuję.
Powiedzcie mi co tracę?Życie ucieka przez palce,a do tego kierunek bylejaki-
prawo.Nie interesuje mnie to.Nie indentyfikuję się ze swoim kierunkiem i
jego ludźmi.Kiedy coś leci w telewizji o jakichś durnych ustawach,albo o
mecenasach kulczykach mówię sobie w duchu z przekasem-"durne prawniki hie hie
hie...;P".Nie chcę rad typu:zrezygnuj.To se neda.Czuję się jak Konrad
Wallenrod:(
    • Gość: A! Re: To ma być studenckie życie?... IP: *.autocom.pl 04.10.06, 21:33
      No to masz głupio. Ale luz... Ja też nie lubie tych wszystkich klaunów w
      garniturach!
    • Gość: k86 Re: To ma być studenckie życie?... IP: *.adsl.inetia.pl 04.10.06, 21:35
      Miałem podobnie jak Ty.Mimo że nie chcę nakłaniać nikogo do rzucania studiów, ja
      tak zrobiłem.Teraz czuję się nieco lepiej niż na tamtym kierunku, a w dodatku
      załatwiłem sobie pracę na jedną zmianę w weekend.Może chociaż cząstkę tego
      legendarnego życia studenckiego dane mi będzie skosztować.
      • Gość: twoja stara "Życie studenckie" to dzisiaj mit. IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 05.10.06, 00:51
        To było za czasów waszych rodziców. Teraz jest tylko wyścig szczurów. A nawet
        jeśli zdarzy się jakaś impreza w akademiku, to zwykle jest to ordynarna
        popijawa i ćpanie jak u gimnazjalistów. Teraz młodzi nie chcą dyskutować na
        imprezach, tylko za wszelką cenę się lansować. Dziwi mnie tylko, że narzekacie.
        Przecież sami tacy jesteście! Nikt was nie zmusza do porzucania "życia
        studenckiego" na rzecz pustego lansu i wyścigu od najmłodszych lat nie wiadomo
        za czym.
        • monte83 Re: "Życie studenckie" to dzisiaj mit. 05.10.06, 02:10
          to moze takie cpanie jest u was.
          ja studiuje w toruniu i jest ok, mieszkam sobie w akademiku, mam mase
          znajomych, torche z prawa i adminsitracji, troche ze stosunkow, z hist., z
          filologii etc.
          i wiecie co? mozna rozmawiac, zartowac, wyglupiac sie a jak przychodzi bieda to
          zawsze znajdzie sie ktos kto pozyczy pieniazka- sam jak mam to tez pozyczam:),
          notatkami sie podzieli, poczestuje herbata.

          zawsze jak spotykam sie z dwoma kolegami- jeden studiuje prawa na UW a drugi
          prawo na UŁ to smiac mi sie chce jak slysze te ich klotnie, gdzie jest wyzszy
          poziom.
          ciesze sie wtedy, ze ja studiuje sobie swoj malutki kierunek w toruniu i omija
          mnie ta ich awantura.

          rada dla autora postu- jesli nie chcesz rzucic studiow- a powinienes, to
          poszukaj czegos w prawie co ciebie zainteresuje. moze prawa czlowieka a moze
          historia prawa? wybierz sobie dziedzine i pobaw sie np.czytajac orzecznia. moze
          to glupie ale im wieksza bedziesz mial wiedze tym lepiej zrozumiesz prawnikow.
Pełna wersja