Niełatwo być mamą studentki...

    • ohnedich Chore...!!!! SB-cko -WSIowe podejscie. 09.10.06, 11:27
      Mam dobrą koleżankę z czasów LO z którą od konca naszej szanownej szkoły miałem
      stały kontakt mailowy,wiecie kawały,ppsy,zdjecia z wakacji,(zaznaczam ze jestem
      w udanym związku ze wspaniałą kobietą).I nagle ciach!jak nożem uciął!ani
      odpowiedzi na świąteczne/noworoczne/i inne okolicznosciowe życzonka...no zero
      odpowiedzi.Kilka dni temu wpadliśmy na siebie w Galerii,od słowa do słowa,sama
      stwierdziła że "rzeczywiscie jakoś starzy znajomi do niej nie piszą"..Coś mnie
      tknęło,udzieliłem jej kilku wskazówek.Miałem rację,ten jej porabany
      "partner"zainstalował jej Keyloggera.....i po prostu "profilaktycznie"czyscił
      jej skrzyneczkę...
    • Gość: Była studentka Re: Niełatwo być mamą studentki... IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 09.10.06, 11:35
      Szanowna Pani, widzę ogromne problemy w porozumiewaniu się z własnymi córkami.
      Moja mama wprost pytała jak mi idzie, a ja przewaznie zawsze udzielałam jej
      odpowiedzi (z bardzo małymi wyjatkami). Dlaczego mam sie ukrywać i dlaczego
      moja mama miałaby nie interesować się postępami własnej córki - nawet
      pełnoletniej.
    • Gość: matys Re: Niełatwo być mamą studentki... IP: *.os1.kn.pl 09.10.06, 11:38
      Moi rodzice...tzn. moja mama tez jest przewrazliwiona na punkcie moich studiow. Najchetniej moglaby chodzic ze mna na wyklady (wtedy bylbym na wszystkich ;). Na szczescie pod wzgledem kontroli, to polega ona na tym, ze jak wracam do domu, to sie mnie tylko od czasu do czasu pyta jak na uczelni, a o wyniki tylko w czasie sesji. Tak juz ma.

      Poza tym, to nie wiem, dlaczego jest to u was takie stresujace, jesli zapytasz sie corek co tam slychac na uczelni i ewentualnie jak minela ostatnia sesja. U mnie to jest normalne, ze sie pytaja, wiem ze maja prawo do tego i mi to nie przeszkadza. Nawet im wtedy indeks pokaze. Moje listy otwieraja tylko dlatego, ze nie mieszkam w miejscu zameldowania i daja mi info z tego co tam bylo.
      • quille Re: Niełatwo być mamą studentki... 09.10.06, 20:42
        a ja się cieszę, że moim rodzice interesują się moimi studiami
        mieszkam z nimi, bo jeszcze nie zarabiam, a mieszkamy w mieście uniwersyteckim,
        więc wyprowadzanie się choćby na drugi koniec miast z ekonomicznego punktu
        widzenia jest bezsensowne

        zawsze wiedzą z czego mam egzamin, dają kopa na szczęście, pytają jak poszło -
        nie srawdzają mi indeksu, sama im go pokazuję, bo nie mam nic do ukrycia, nawet
        jak coś nie poszło, to wiem, że są na tyle wyrozumiali, że nie będą mi robić
        żadnych wyrzutów

        wg mnie rodzice, którzy sprawdzają nawet w LO,a co dopiero na studiach dzieciom
        notatki w zeszytach są koszmarni... ale tacy, którzy nie potrafią powtórzyć co
        ich dziecko i naktórym roku studiuje, są jeszcze bardziej koszmarni
        • Gość: barbara Re: Niełatwo być mamą studentki... IP: *.internetdsl.tpnet.pl 10.10.06, 08:49
        • Gość: barbara Re: Niełatwo być mamą studentki... IP: *.internetdsl.tpnet.pl 10.10.06, 09:07
          Jestem mama trojga studentow
          2-uch synow i corki nie wyobrazam sobie jakby nie zapytac od czasu do czsu jak
          tam z nauka a w sesi to wogule jestem na biezaco z nimi pytam a czasami sami
          mi mowia oni dobrze wiedza ze ja troszcze sie o nich i nie zycze zle jezeli
          jest jakis problem to probuje jakos ich pocieszyc .Z dziecmi trzeba rozmawiac
          czy sa dorosli czy nie .
    • madine1 Re: Niełatwo być córką takiej mamusi... 09.10.06, 11:43
      Przerażające.
      Każdy człowiek ponosi odpowiedzialność za swój los. Powinien mieć prawo uczyć się na własnych
      błędach. Nie uchronisz swoich córek przed błędami, a jedynie zniszczysz nić zaufania pomiędzy wami.
      Takie szpiegowanie musi się prędzej czy później wydać. Prawdopodobnie twoje córki już coś
      podejrzewają, skoro nie wypuszczają z rąk swoich indeksów. Prowadzisz bardzo ryzykowną grę, w
      której stawką jest zaufanie twoich dzieci do ciebie. Jeśli zostanie ono naruszone, to być może już nigdy
      go nie odbudujecie.
      Zostaw swoje dzieci w spokoju! Daj im żyć na własną rękę!

      ___
      Mądrość dedykowana braciom Kaczyńskim:
      Dwa półd*pki tworzą jedną d*pę, ale dwa półgłówki nie tworzą jednej głowy.
      • Gość: 1957 Re: Niełatwo być córką takiej mamusi... IP: *.rak.spidernet.pl 09.10.06, 12:22
        Moja córka też jest studentką.Zostawia swój pamiętnik na wierzchu nigdy go przedemną nie chowa.Ale nigdy nie przyszło mi nawet do głowy,zeby go czytać czy nawet zajrzeć do niego.A bardzo często jestem sama w domu,więc okazji do tego by cokolwiek kontrolawać jest dużo.Ale ja nie muszę i nie chcę tego robić Nigdy nie miała przedemną tajemnic.Opowiadała mi o swoich miłostkach,sukcesach i porażkach.Tylko,ze nasze zaufanie do siebie sięga wieku niemowlęcego,a nie dopiero od czasu jej pełnoletności.Jestem z mojej córki bardzo dumna,wspieram ja w chwilach zwątpienia,czasem sktytykuję.Zyczę każdej matce aby miała takie relacje ze swoimi dziećmi jakie mam ja
    • Gość: werka Re: Niełatwo być mamą studentki... IP: *.aster.pl 09.10.06, 11:47
      fuj, bardzo nieladnie... Corki maja juz swoje zycie i nie musza Ci sie
      spowiadac z nieodrobionych lekcji i niezaliczonych przedmiotow. Jak widac radza
      sobie same. Dobrze by bylo, zebys zaczela sie przyzwyczajac do tej mysli. Bo
      niedlugo skoncza studia i nie bedziesz juz mama studentek tylko mama kobiet
      pracujacych - bedziesz sprawdzac u ich kierownika jak sobie radza i czy sie nie
      spozniaja do pracy???? A jak beda mialy dzieci to bedziesz podgladac, czy daja
      dzieciom witaminki?
      • Gość: jaga Re: Niełatwo być mamą studentki... IP: 193.24.197.* 09.10.06, 20:08
        chyba mama studentek nie dojrzala.Corki saosobami doroslymi i nalezalo by im
        wreszcie zaufac sama mialam dwoje studentow nigdy ich nie sprawdzalam i nie
        mialam pretensji ze mi nie pokazuja indaksow.
    • Gość: emeryt Re: Niełatwo być mamą studentki... IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 09.10.06, 11:54
      To problem z toba,nie z córkami. Tak je WYCHOWAŁAŚ. Dzieciaki winny miec
      świadomość,że współuczestniczą w życiu rodzinnym na swój sposób. Ty je
      finansujesz,dajesz wikt i opierunek,a one są ci winne przynajmniej
      informację,jak zagospodarowują twoją opiekę i pomoc.Swoje studia kończyłem
      blisko 40 lat temu,a rodzice wiedzieli jak mi idzie semestrz po
      semestrze,egzamin po egzaminie. UWAŻAŁEM,ŻE ONI TO POWINNI WIEDZIEĆ ODE
      MNIE.To było dla mnie całkiem naturalne. Mój syn na studiach postępował
      identycznie,mimo,że nigdy na ten temat nie rozmawialiśmy. Byliśmy mu wdzięczni
      za taką postawę...
    • Gość: kokocinska Re: Niełatwo być mamą studentki... IP: 212.244.60.* 09.10.06, 11:55
      ten post to prowokacja, ale to moje zdanie...
    • Gość: asiami Re: Niełatwo być mamą studentki... IP: *.acn.waw.pl 09.10.06, 11:56
      przeczytałam Twój post i sporą częśc komentarzy. jestem ciekawa sytuacji bo mam
      synów, z których starszy ma prawie 17 lat i niedługo będę w podobnej sytuacji.
      to faktycznie problematyczna sytuacja. mój syn też zaczyna się burzyć na
      przeglądanie zeszytów, o ocenach jednak na razie sam mnie informuje, nawet
      jeśli sa to słabe oceny (kiedyś te gorsze informacje jakoś mu uciekały...)
      Myślę, że spotkałaś się z niemal samymi krytycznymi ocenami gdyż pisali je
      ludzie podobni do Twoich córek. jestem przekonana że za kilknaście lat zmienią
      swoje poglądy i zaczną przeszukiwać plecaki szafki i kieszenie swoich dzieci.
      powiem Ci też, że ostatnio nawet z ust samej pani psycholog na spotkaniu w
      gimnazjum mojego młodszego dziecka usłyszałam, że powinniśmy kontrolować swoje
      dzieci, nawet czytać ich pamiętniki. to pomoże uchronić nasze dzieci i nas
      przed kłopotami i myslę, że nie ma tu specjalnie znaczenia wiek, a raczej
      stopień usamodizelnienia, bo wiadomo - nie można i nie wypada tak kontrolować
      dzieciaka mieszkającego gdzieś samodzielnie lub z partnerem, ale póki są u nas
      podlegają pewnym rygorom i zasadom. więc nie mart się tymi zjadliwymi opiniami,
      czsem może i do pewnego stopnia zasadnymi ale jednak wyrażonymi conajmniej w
      sposób niewłaściwy. pozdrawiam i zyczę ja najmniej stresu
      • Gość: student Re: Niełatwo być mamą studentki... IP: *.aster.pl 09.10.06, 12:00
        Jestem studentem i zdębiałem czytając komentarze. To mama ma finansować studia
        a one mają se latać gdzie chcą i nawet nie chcą indexu pokazać? Skoro ktoś robi
        na twoje studia i chce twojego szczęścia to twoim obowiązkiem jest raportowanie
        z sytuacji ze studiów (czy jest dobrze czy źle, przecież jak będzie źle to mama
        nagle nie zacznie strzelać do córek tylko ich wesprze). Myśle, że jako matka
        tak powinnaś wychować córki. One nie mają prawa się burzyć. A będą mogły się
        uważać za dorosłe jak będą mieszkać same, same na siebie będą zarabiać i same
        będą sobie gotować.
        • przypadek Re: Niełatwo być mamą studentki... 09.10.06, 12:06
          1. Nigdzie nie jest napisane, że człowiek utrzymywany przez kogoś nie jest dorosły.

          2. Pokazywanie to jest kwestia kontraktu. Czyli jasnej dla obu stron umowy.
          Nigdzie nie jest napisane, że jeśli ktoś finansuje studia, to ta druga strona ma
          jakieś obowiązki z tego wynikające. Tym niemniej mogą się tak umówić. To co robi
          autorka wątku to świństwo.
        • Gość: PROWOKACJA!!! Re: Niełatwo być mamą studentki... IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 09.10.06, 18:11
          TO JAKAŚ PROWOKACJA :> !!!!!!!!!! PARANOJA! LECZ SIĘ KOBITO!
      • amatil Re: Niełatwo być mamą studentki... 09.10.06, 12:26
        Jeśli to nie jest prowokacja, to naprawdę kwalifikuje się do leczenia.
        Otwieranie koperty i zaklejanie jej z powrotem? Toż to normalnie esbeckie metody
        jakieś. Do tego grzebanie w indeksach i papierach, nie dość że bez sensu, to
        normalnie podłe.
        Do autorki wątku: jeśli boisz się córek poprosić o pokazanie indeksu, to pomyśl
        sobie, jak zareagują gdy cię przyłapią na szperaniu w ich rzeczach. Choć
        osobiście przypuszczam, że już wiedzą, że je przeszukujesz i ważne rzeczy
        trzymają w bezpiecznym miejscu.
    • Gość: tunia Niełatwo być córką takiej matki... IP: *.jgora.dialog.net.pl 09.10.06, 12:03
      Studiowałam dziennie. Rodzice nie pokrywali kosztów mojej nauki, musiałam sie o
      to zatroszczyć sama. Kilkakrotnie "złapałam" mamę na tym, że są rzeczy, o
      których wiedzieć jeszcze nie mogła. To było bardzo przykre. Przykre jest np.
      kiedy ona każde wsadzić do swojego portfela pieniądze, a tam znajdujesz spisane
      telefony do twoich znajomych z twojego notesu adresowego (ewidentnie
      wygrzebanego). Nie tylko do znajomych... Skad mogla wiedzieć, co oznacza
      wpis "słoneczko". Przykre jest, jak nie dostajesz listu, który wysłał twoj
      chłopak, a mama wie wiele szczegółów, których nie powinna wiedzieć, a które
      były w tym liście. Przykre jest, gdy okazuje się, że ona czytała całą
      korespondencję do ciebie.

      Byłam bardzo dobrą studentką, świetnie się uczyłam, wszytsko zaliczane w
      pierwszych i zerowych terminach. Skończyłam dwa kierunki studiów. Mamie mówiłam
      wszystko. Niestety. Teraz tego żałuję. Miałam do niej ogromne zaufanie - do
      czasu. Teraz nasze stosunki są "poprawne". Ona nie wie, co się dzieje w moim
      życiu. Chyba nawet nie mówię jej niezbędnego minimum. I chyba nawet nie wie,
      dlaczergo stosunki między nami się pogorszyły, bo tylko raz byłam w stanie jej
      wykrzyczeć, że doskonale wiem, że czyta moją korespondencję. Gdyby ktoś widział
      wtedy jej minę...

      Autorce wpisu życzę, aby się zastanowiła nad swoim zachowaniem. Lepiej późno
      niż wcale. Kiedyś Pani córki się dowiedzą o wszystkim. Mam nadzieję, że nie
      będzie Pani w takiej sytuacji, jak moja mama, która teraz została sama, bo
      straciła mnie - jedyną osobę, która była w stanie jej słuchać i pomagać.

      Pozdrawiam.
    • przypadek Re: Niełatwo być mamą studentki... 09.10.06, 12:03
      Nie przejmuj się mamusiu, na starość one też będą dyplomatyczne i dyplomatycznie
      będą ci dla Twojego dobra robić różne świństwa. W relacji rodzice-dzieci
      wszystko wraca i będziesz mogła sama sobie podziękować.
    • Gość: Onnnn Otwieranie cudzej korespondencji to przestępstwo! IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 09.10.06, 12:05
      I to konstytucyjne. Módl się, żeby nie wyszło to na jaw. A co do reszty twoich
      działań, to moge ci tylko polecić dobrego psychiatrę, specjalistę od leczenie
      obsesji.
      • olek_01 Re: Otwieranie cudzej korespondencji to przestęps 09.10.06, 15:26
        wbrew pozorom bardzo łatwo jest namierzyć tą panią - po IP komputera,po adresie
        pod którym ma providera itd :) szykuje sie kobieto - już Cię namierzają;)
    • Gość: titta Re: Niełatwo być mamą studentki... IP: *.botany.gu.se 09.10.06, 12:07
      Nie wiem czy masz manie, wyrzuty sumienia, czy po prostu prowokujesz. Na
      roznych forach zamieszczasz teksty o tym jak kontrolujesz swoje corki. chcesz
      zeby ludzie ci przyklasneli ze dobrze robisz?
      Mam wrazenie, ze jestes osoba toksyczna, o zaburzonym poczuciu bespieczenstwa.
      Jestes samotna? nie masz oparcia w mezu? Trudne dziecinstwo? Zastanow sie nad
      soba, bo ta droga (starajec sie na wszelka cene zachowac kontrole nad corkami)
      tylko je stracisz. Zaufanie jest podstawa we wspolzyciu bliskich sobie osob.
      Ps. Otwieranie po kryjomu korespondecji i grzebanie w cudzych rzeczach jest
      karygodne. chciala bys aby corki robily to samo? (Wiem wiem, ty je uczymojesz,
      wiec uwazasz, ze ci wolno. Czy jak sie zestazejesz i dojdzie do sytuacji, ze to
      one beda cie utrzymywac wolno bedzie im przegladac twoja korespondecje i chocby
      kontrolowac (poza twoja wiedza) twoje wizyty u lekarza?
      • miang Re: Niełatwo być mamą studentki... 13.10.06, 10:15
        > Jestes samotna? nie masz oparcia w mezu?


        szpiegowany męzunio pewnie zwiał od niej jak najdalej....
    • kaner Re: Niełatwo być mamą studentki... 09.10.06, 12:12
      to nie dyplomacja tylko chamstwo...
    • asiulus Re: Niełatwo być mamą studentki... 09.10.06, 12:14
      Zgadzam się z mamą. Sądzę, że choć córy pełnoletnie, to jednak żyją na
      garnuszku u mamusi. Ma prawo wiedzieć, czy zachowują się odpowiedzialnie. Ja w
      wakacje trzymałam w domu kuzyna - nieroba. Za żadne skarby szczeniaka nie wezmę
      pod swój dach. Warunek i 2 poprawki ukrywał przed rodziną. Niby pieniędzy nie
      ma, (chciał ukradkiem dorobić na warunek, żeby rodzice się nie dowiedzieli)a
      jak mnie nie było, sprowadzał panienki i melinę urządzał. Sąsiedzi donieśli -
      chwała im za to. I co z takim zrobić? Niby pełnoletnie to, ale zachowuje się
      jak dzieciak, no i przecież jest na utrzymaniu rodziców, którzy się już wkrótce
      dowiedzą, jak to synuś studiuje. Wrednie zroibię donos. Jak się usamodzielni,
      wtedy będzie mógł o sobie decydować.
      • Gość: titta Re: Niełatwo być mamą studentki... IP: *.botany.gu.se 09.10.06, 12:36
        Widzisz, tylko na kontakt z dzieckiem i na jego wychowanie, pracuje sie latami.
        JAk juz ma tych 20 lat to niewoele mozna zrobic, a tym bardziej po kryjomu. A
        jesli dotad ulozony czlowiek wpada w problemy, to wiesz, bo wlasnie kontakt
        zaczyna szwankowac. Wtedy pyta sie wprost i jesli dotad mialo sie zaufanie to
        powie. Kantrala i rygorem osiaga sie wlasnie przeciwne skutki. Dlaczego twoj
        kuzym chcial zarobic "po kryjomu"? Bo bal sie rodzicow. nie mial w nich
        wsparcia, a to, zeby bylo jasne, nie polega na lagodzeniu konsekwecji czyjichs
        czynow ale wlasnie pomocy w ich poniesieniu, dobrej radzie i wsparciu moralnym.
        Osobiscie, jakby mi rodzice sprawdzali notatki na sile, nakazywali byc o danej
        godzinie w domu po prostu stracili by ze mna kontakt (mam nature buntownika).
        nigdy na szczescie nie probowali. Zawsze jednak pierwsi wiedzieli jak mi poszlo
        na egzaminie (bylo to dla mnie normalne, zeby zadzwonic i powiedziec) nawet
        wtedy gdy mialam klopoty. Wiem, ze nie wszyscy sa otwarci. Ale czy nie jest to
        wlasnie, w wiekszosci przypadkow efekt braku zaufania i tego, ze dostaja w
        zamian tylko krytyke, a nie wsparcie?
        Kontrolowanie kogos potajemnie, nie jest dyplomacja i nie ma nic wspolnego z
        wychowaniem. Wychowanie polega na rozmowie i nauce samodzielnego kierowania
        soba i ponoszenia konsekwencji swojego postepowania.
    • Gość: pa.no Re: Niełatwo być mamą studentki... IP: *.internetdsl.tpnet.pl 09.10.06, 12:15
      szok...

      Twoje postępowanie jest zupełnie bezsensu, nienormalne, głupie i nie wiem jak
      jeszcze je można określić. Tłumaczysz się na siłę... bo zawsze da się znaleźć
      jakieś wytłumaczenie (patrz: "bo to ja finansuję im studia").

      Dam Ci dobrą radę, porozmawiaj czasem z córkami o ich życiu, studiach, choć
      postaraj się nawiązać rozmowę. Ale jestem też pewien, że nic Ci nie powiedzą. Bo
      zapewne nigdy nic Ci nie mówiły, a Ty się nie interesowałaś mówiąc wprost, tylko
      "dyplomatycznie" (dla mnie jak szpieg, bandyta który otwiera koperty a później
      je zakleja... jak tak możesz. To już lepiej się ofijalnie przyznać!)

      Powinnaś nauczyć się rozmawiać, idź do psychologa, mówię serio, naucz się mówić.
      To jest jedyne wyjście.

      Aha, i tak jak inni komentujący mam nadzieję, że córki się dowiedzą. Będzie z
      tego duży dym ale musi być.

      Pozdrov
    • ponury_drwiacy_szyderca [...] 09.10.06, 12:23
      Wiadomość została usunięta ze względu na złamanie prawa lub regulaminu.
    • Gość: do Onaaa Re: Niełatwo być mamą studentki... IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 09.10.06, 12:26
      to nie jest "dyplomacja" to jest szpiegostwo....
      Ladnie to nazywasz, ale nazwa powinna brzemic inaczej...
    • Gość: marcinek :) Re: Niełatwo być mamą studentki... IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 09.10.06, 12:27
      To jest przecież karalne. jak można czytać cudzą korespondencję, przeglądać
      czyjeś rzeczy bez wiedzy właściciela, choćby nawet własnych córek!! Przecież one
      są już pełnoletnie, same o siebie dbają. I jeśli mają ochotę moga pokazać jak im
      idzie, a jeśli nie to nikt nie ma prawa żeby je sprawdzać!! Gdybym się
      dowiedział że moja matka tak robi to naprawdę byłoby w domu niewesoło...
    • flyfate Re: Niełatwo być mamą studentki... 09.10.06, 12:48
      1. Relacje pomiędzy matką a córkami - beznadziejne, szkoda słów
      2. otwieranie cudzej korespondencji bez pozwolenia i zaklejanie go - koszmar
      (inna sytuacja by była gdyby cora wyjechala na 2 miesiace a taki list by
      przyszedł i mogłby mieć ewentualny wpływ na jaj studia) taka sytuacjia nie miala
      miejsca bo cora przyszła popoludniem i sama otworzyła WSTYDŹ SIĘ KOBIETO
      3. ideksy od sesji do sesji sa wogole nie używane wiec po co je ogladać??? ksero
      zrob wyglada dokladnie tak samo!!!
      4. jak je wychowałaś tak masz - u mnie w domu nawet ulotki reklamowej nikt nie
      tworzy jak jest adresowana na mnie, a indeks po sesji sama kładłam na stoliczku
      mamy a ona sie jeszcze pytała czy może zajrzeć...

      pozdrawiam i radze pomyśleć o dalszych POPRAWNYCH kontaktach z pociechami, bo w
      przyszłości to one bedą Ci zagladać i zaklejać Twoja korespondencję!!!
      • morning.calm Re: Niełatwo być mamą studentki... 09.10.06, 13:17
        Przegladanie notatek to jeszcze pol biedy. Indeks tez obleci.
        Ale nazywanie tego "sposobem dyplomatycznym" i otwieranie korespondencji nie
        skierowanej do Ciebie, droga Mamo, jest ciosem ponizej pasa. Jest zagrozone
        sankcja karna takze daruj sobie!
        W moim przypadku, kiedy przychodzi do mnie korespondencja na adres zameldowania
        (mieszkam gdzie indziej) ktos z domownikow dzwoni i pyta czy chce zeby otworzyc
        i przeczytac co tam jest, czy ma odeslac na moj adres zamieszkania.

        Szanujmy sie wzajemnie, bo Twoje zachowanie Basiu jest ponizej wszelkiej
        krytyki. Moi rodzice rowniez finansuja mi studia (dzienne, w innym miescie),
        dodatkowo jeszcze pracuje, ale nie jest to wytlumaczenie dla otwierania i
        kontrolowania korespondencji.

        Zadam Ci proste pytanie. Co bys zrobila, jak bys sie zachowala, gdyby sie
        okazalo, ze korespondencja z uczelni, ktora otworzylas byla decyzja o wydaleniu
        ze studiow?
        Masz tragiczne relacje z dziecmi. Obawiam sie, ze Twoje corki bardzo Ci ufaja i
        nawet Cie nie podejrzewaja o takie zachowanie i to Ty nadwyrezasz ich zaufanie,
        a nie na odwrot.
        Pamietaj - to nie jest stosunek "Ja wladca - Ty poddany, rob co nakazuje!", a
        niestety Twoje zachowanie do tego sie sprowadza.
    • Gość: bzdura Re: Niełatwo być mamą studentki... IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 09.10.06, 13:02
      A wąchasz pościel, czy przypadkiem nie spał z nią jakiś mężczyzna? Poszukaj pod
      łóżkiem, czy nie ma gumy. Jak nie ma, to lipa, córka może być w ciąży. Okrzycz
      ją! Tak na poważnie, jesteś walnięta. Sama sobie odpowiedz, ile twoja córka ma lat?
    • Gość: escorpiao Re: Niełatwo być mamą studentki... IP: *.adsl.inetia.pl 09.10.06, 13:02
      Onaa, zupelnie nie rozumiem Twojego problemu, uwazam, ze sama siebie wpedzasz w
      jaka psychoze..nie wiem, czy zauwazylas, ale masz DOROSLE dzieci, ktorym sie
      nie zaglada w dzienniczki i zeszyciki. Mam 24 lata, w lipcu skonczyla studia i
      nie wyobrazam sobie,zeby moi rodzice wtracali sie do moich notatek, indeksow
      etc. I wlasnie dzieki temu, ze nie byli nadgorliwi, wiedzieli duzo, co sie
      dzieje na uczelni, nawet kiedy mam kolokwia etc. ale nie sprawdzali przeciez,
      czy mam wszystkie notatki!!! rodzice mi po prostu UFALI i dobrze na tym wyszli,
      bo mialam tylko 1 poprawke, a reszta szla dobrze przez 5 lat, wiec wierzyli, ze
      panuje nad sytuacja. Jesli zas chodzi o otwieranie listow, to uwazam to za
      karygodne i absolutnie niedopuszczalne. Cokolwiek by bylo w liscie- nie jest on
      adresowany do Ciebie!!!! zastanow sie nad swoja postawa, bo wyglada na to,
      ze "nielatwo jest byc matka studentki", ale tylko na wlasne zyczenie i przez
      wlasne histerie...
    • Gość: Dominika Re: Niełatwo być mamą studentki... IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 09.10.06, 13:05
      Twoja wypowiedz przypomina mi to co robili moi rodzice na poczatku suduiow, nie
      mowiac juz nawet o liceum, czy podstawowce...
      Na pierwszym roku moja matka przyjechala kiedys do dziekanatu i zaczela
      wypytywac o mnie... Przypadkowo sie dowiedzialam od kolezanki z grupy, ktora
      akurat tam byla. W domu okazalo sie, ze to prawda. Mama powiedziala mi na to,
      ze zrobila tak, bo ja sama jej nic nie mowie (ona tez nie pyta), ona mnie
      utrzymuje, wiec wolala to sprawdzic u zrodla. Przypomnialo mi sie pozniej, ze
      na poczatku pazdziernika kazdy musial podpisac oswiadczenie, ze pozwala na
      zawiadomienie opiekunow o postepach w nauce, juz dokladnie nie pamietam tresci.
      Na szczescie na drugim roku dostalam pozwolenie na przeniesienie sie na inna
      akademie, teraz mieszkam w akademiku, prawie na drugim koncu polski i dostaje
      stypendium naukowe, popoludniami i w wakacje pracuje, a rodzicow widuje raz do
      roku na Swieta.
      Troche mi ich brakuje, szczegolnie taty, ale wole miec wlasne prywatne zycie, a
      nie taka DYPLOMACJE w domu...
      Przemysl to.
      • Gość: DAAG Re: Niełatwo być mamą studentki... IP: *.internetdsl.tpnet.pl 09.10.06, 14:12
        no coż ja miałem bardzo podobną sytuacje do tej o ktorej piszesz...moja matka
        chciała wszsytko wiedzieć na mój temat, po prostu dramat zero prywatności w
        domu i ciągle jakieś głupie sprzeczki, rozwiązałem to przerywając studia na rok
        (urlopik) i wyjechałem do Anglii do pracy, chciałem jej pokazać ze sam potrafie
        sie sobą zająć i nie potrzebuje szpiega. Teraz przyjechałem spowrotem i
        wróciłem na uczelnie jestem o rok do tyłu ale przynajmniej matka zrozumiała co
        robiła źle!!
      • katriel Re: Niełatwo być mamą studentki... 09.10.06, 14:27
        Gość portalu: Dominika napisał(a):
        > Na pierwszym roku moja matka przyjechala kiedys do dziekanatu i zaczela
        > wypytywac o mnie... Przypadkowo sie dowiedzialam od kolezanki z grupy, ktora
        > akurat tam byla. W domu okazalo sie, ze to prawda. Mama powiedziala mi na to,
        > ze zrobila tak, bo ja sama jej nic nie mowie (ona tez nie pyta), ona mnie
        > utrzymuje, wiec wolala to sprawdzic u zrodla. Przypomnialo mi sie pozniej, ze
        > na poczatku pazdziernika kazdy musial podpisac oswiadczenie, ze pozwala na
        > zawiadomienie opiekunow o postepach w nauce, juz dokladnie nie pamietam tresci.

        Nasi (jestem nauczycielem akademickim) studenci takich oświadczeń nie podpisują.
        Co prawda, zdarza się niekiedy, że w dziekanacie lub u kogoś z wykładowców
        pojawia się mama (rzadziej tato) studenta czy studentki wypytując o postępy
        dziecka. Odmawiamy im udzielenia jakichkolwiek informacji. Studenci to dorośli
        ludzie i sami za siebie odpowiadają.
    • Gość: mmm jeśli to faktycznie prowokacja, IP: *.internetdsl.tpnet.pl 09.10.06, 13:06
      to jedna z najbardziej udanych na tym forum...
    • tanczacy.z.myslami Niełatwo być córką mamy studentki... :)) 09.10.06, 13:24
      Gość portalu: Onaaa napisał(a):

      > I pewnego dnia przyszedł do niej list polecony z uczelni, który odebrałam ja
      > bo tylko ja byłam w domu. Stanęłam przed dyletamtem, który na szczeście udało
      > mi się rozwiązać skutecznie, acz dyplomatycznie. Mianowicie otworzyłam ten
      > list, przeczytałam,

      Niewiasto, minęłaś się z dyplomacją i to tak daleko, że nawet "dzień dobry" nie
      można było powiedzieć!!!
      Się dzwoni czy kontaktuje w takim wypadku z adresatem i mówi "przyszedł taki a
      taki list, co mam zrobić, otworzyć teraz i ci przeczytać bo to może być coś
      ważnego, czy ma czekać na ciebie?"
    • Gość: maaaa...... Re: Niełatwo być mamą studentki... IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 09.10.06, 13:26
      JEZU!!! to co serwujesz swoim corka to jest ostra przesada!!! niech sie
      dziewuchy usamodzielnią - wyprowadza z chaty, pożyją troszke!! studia to nie
      tylko nauka, ale przede wszystkim kawał dobrej zabawy i tak nalezt to
      traktować... a czy robia notatki, czy nie to o niczym nie swiadczy...

      p.s. mam nadzieje ze do ich sypilani nie bedziesz zagladac przez dziurke od
      klucza zeby zobaczyc czy robia to po "bożemy" czy moze (o zgrozo) na jezdzca!!
Pełna wersja