Niełatwo być mamą studentki...

    • kobietek Re: Niełatwo być mamą studentki... 09.10.06, 20:36
      Ten post to żart, prawda? Jezu, dorosłe dzieci absolutnie nie powinny mieszkać
      z rodzicami! Nawet jak wylecą - to ich życie.
      A swoją drogą - studiuję (5ty rok) i mojej mamie nie przyszłoby do glowy
      sprawdzać moich notatek... w ogóle niczego. Zresztą, najczęsciej nie wie, że
      mam egzamin, cokolwiek. I bez jej "opieki"(ojca zresztą też) jakos mogę miec
      średnią 4,9, stypendia, pozdawane certyfikaty itede, itepe.
      • oneofthem Re: Niełatwo być mamą studentki... 09.10.06, 21:00
        Wyluzujcie trochę, ten wątek to prowokacja. Myślę że założyła go osoba, która
        odkryła, że rodzic robił jej takie świństwa i chce dowiedzieć się czy
        forumowicze są równie oburzeni takim zachowaniem.
    • Gość: ja Re: Niełatwo być mamą studentki... IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 09.10.06, 20:57
      jestes beznadziejna i zal mi ciebie, bo chyba nigdy nie zrozumiesz zdrowej
      relacji z dziecmi, i chyba jest na to juz za pozno, skoro corki sa na studiach.
      ja w ogole nie pokazuje indeksu, nawet mi by to glowy nie przyszlo a co dopiero
      mojej mamie zeby mnie o to prosic, co prawda jestem na studiach dziennych, ale i
      tak przeciez na utrzymaniu mamy, jakbym nie studiowala, to bym mogla nie
      siedziec na jej garnuszku i w ten sposob ona tez mi "oplaca" studia, wiec pewnie
      ma tez swoje "prawa" hahaha zalosne!!!!!!! ja sama znam wartosc studiow i robie
      wszystko zebym zdawala i zby mi szl dobrze i sama sie kontroluje!!! troche sie
      zastanow nad ta "dyplomacja". po co ci to w ogole? moze nie masz pracy i tylko
      o nich myslisz ale one sa juz dorosle naprawde!!!
    • Gość: ostry Re: Niełatwo być mamą studentki... IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 09.10.06, 21:07
      kobieto lecz się

      współczuję córkom, że mają kochaną mamusię-szpiega
    • Gość: kanbea Re: Niełatwo być mamą studentki... IP: *.korbank.pl 09.10.06, 21:09
      kobieto, ty to wszystko na poważnie? Moja córka jest na piątym roku, w zyciu
      nie przszły mi do głowy takie "genialne" pomysły. A bywało różnie, jak to na
      studiach - zdarzało jej sie coś oblać, był nawet warunek po drodze. Zawsze o
      tym wiedziałam, bo dlaczego nie miałabym wiedzieć? Jak było żle, po prostu
      wspierałam moje dziecko. Była i jestem spokojna o studia, bo wiem, jak bardzo
      jej na nich zależy, że na horyzoncie są ciekawe plany. A indeks? Lezy na
      wierzchu na półce w pokoju córki. To raczej ona lubiła łapać za mój i porównywać
      (kończyłam 20 lat temu ten sam kierunek).
      Osłupiałam jak przeczytałam u ciebie o kompromisie i dyplomatycznym zachowaniu.
      Piszesz że powinnaś sie interesować studiami dzieci - ok, ja tez sie
      interesuję, ale nigdy w ten co ty sposób. Moge tylko powiedzieć - współczuję.
      Ale nie tobie, lecz twoim dzieciom.
    • Gość: Heniek ŁATWO być mamą studentki... IP: *.internetdsl.tpnet.pl 09.10.06, 21:26
      Wystarczy od czasu do czasu ukradkiem przejrzeć zeszyty "dziecięcia" i poczytać
      prywatną korespondencję (oczywiście w stanie wyższej konieczności). Odrobinę
      trudnosci nastręcza zakamuflowanie śladów złamania prawa prywatności
      korespondencji, ale dla wytrawnej, doświadczonej mamy trójki dzieci to przecież
      nie problem nie do przeskoczenia.

      Zupełnie nie rozumiem tylko, dlaczego nie przejrzysz sobie indeksów sama? Czy
      córki nigdy nie zostawiają torebek "bez opieki". Na pewno zostawiają! Przecież
      muszą czasem wyjść do toalety, czy wziąć kąpiel. Wtedy można przecież,
      oczywiście nieoficjalnie i bardzo dyplomatycznie, przejrzeć cały indeksik wraz z
      kartą egzaminacyjną, a także, przy okazji sprawdzić czy córunia nie zapomniała
      wziąć dziś tabletki antykoncepcyjnej, ew. zobaczyć w portfelu czy czasem nie za
      szybko wydała miesięczne kieszonkowe (które przecież TY jej dajesz !!).

      Naprawdę gratuluję umiejętności samousprawiedliwienia i dobrego samopoczucia.

      A teraz serio: Mam nadzięję, że wzięłaś sobie do serca ogólny wydźwięk postów na
      tym forum (choć ujęto go w bardzo ostrych słowach). Przecież jeśli zdecydowałaś
      się napisać o tym na forum, to musiałaś mieć pewne wyrzuty sumienia, dyskomfort
      spowodowany swoimi "wyczynami". Szukałaś jakiegoś potwierdzenia swoich racji,
      słów poparcia i usprawiedliwienia. Onaa, Wiedz, że takiego być w tej sytuacji
      nie może. Nie tędy droga! Odpowiedzi z forum, w większości przecież studentów,
      czyli rówieśników twoich córek (może ich wpisy też są wśród tych postów) nie
      stwarzają wątpliwości do do niedopuszczalności twoich działań. Apeluje o
      zastanowienie i opamiętanie.
      Myślę już jak będzie z twoim synem. Pewnie chłopak za 6\7 lat też pójdzie na
      studia. A jak wiadomo większość studentów-facetów w ogóle nie prowadzi
      notatek\zeszytów. Uczą się z doskoku na kolokwia i egzaminy, pożyczając
      zazwyczaj lub kserując notatki od koleżanek... i lepiej to od razu zaakceptować,
      niż potem stresować się przez 5 lat. Pozdrawiam
    • Gość: kanbea Re: pewnie że niełatwo IP: *.korbank.pl 09.10.06, 21:27
      jeszcze jedno - pewnie że nieałtwo jest być mamą studentki; jak to się trzeba
      naszpiegować, jak nakombinować, jak nagłówkować nad dyplomatycznym zachowaniem.
      Każdy manewr trzeba starannie obmysleć, bo a nuż sie wyda....Biedna, jakże
      biedna jesteś, tak sie męczyć.
      I jeszcze - doczytałam później o finansowaniu przez ciebie studiów. Choć moja
      córka sdudjuje na państwowej uczelni, więc niby ma studia bezpłatne. Ale w
      jakims sensie tez je finansuję: ksiązki trzeba kupić, ksero zrobić, nakarmić,
      ubrać, dać "na piwo"... Pewnie że mogłaby zarobić, ale poza studiami robi kilka
      innych rzeczy o zdecydowanie społecznikowskiej naturze. I ja sie ogromnie
      cieszę, że pieniadze nie przesłaniają jej wszytskiego. Choć w tym roku wakacje,
      jesli tak to można nazwać, spędziła pod Londynem.
    • bitch.with.a.brain Re: Niełatwo być mamą studentki... 09.10.06, 21:52
      To na poważnie?
      Jesli tak to nie zdziw się jak córki sie szybko wyprowadzą. Ja bym z mamuską
      szpiegem nie chciała mieszkać.
    • mroofka2 Re: Niełatwo być mamą studentki... 09.10.06, 22:00
      nędzna prowokacja:/
    • Gość: kraken Re: Niełatwo być mamą studentki... IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 09.10.06, 22:07
      Zgadzam sie z ocena wielu osob, ze student jest czlowiekiem doroslym, ktory sam
      stanowi o swoim zyciu i interwencja rodzica zwykle niewiele pomaga. Natomiast z
      mojej praktyki jako rodzica i jako nauczyciela akademickiego wynika, ze jakas
      forma kontroli jest konieczna. Mlodzi ludzie nazbyt czesto zaniedbuja cele
      dalekie, strategiczne (np. koniecznosc zrobienia magisterium) na rzecz
      doraznych uciech i bliskich doraznych celow (np. uczestnictwo w druzynie
      sportowej lub doraznej atrakcyjnej pracy, ktora podlapali). Jezeli rzeczy
      zostawi sie samym sobie, to mlody czlowiek tak sobie wypelni czas duperelami,
      za na porzadna nauke lub na przyzwoite przyzwoite przygotowanie sie do zawodu
      nie zostanie wiele czasu. Obserwuje to na dziesiatkach przykladow w mojej
      szkole, a moj syn tez mial takie tendencje. Rola rodzica jest zwrocenie mlodemu
      czlowiekowi/dziewczynie na tego rodzaju pulapki. Aby to moc zrobic, musi miec
      przede wszystkim bardzo dobry kontakt ze swoja pociecha. Szpiegowanie i
      pouczanie jest jak najgorsza metoda - dla mlodych ludzi autorytetem sa ich
      rowiesnicy, prawie nigdy rodzice. Ale ostatecznie, dobrze jest wiedziec na czym
      stoimy, aby nie obudzic sie w sytuacji, kiedy dziecko nam powie, ze zawalilo
      magisterium, ale bedzeie jeszcze probowac... i probowac .... i probowac... Mam
      nadzieje, ze to nie bedzie przypadek Twoich corek.
      • Gość: BuRzUj Re: Niełatwo być mamą studentki... IP: *.e-wro.net.pl 10.10.06, 00:38
        > Mlodzi ludzie nazbyt czesto zaniedbuja cele
        > dalekie, strategiczne (np. koniecznosc zrobienia magisterium) na rzecz
        > doraznych uciech i bliskich doraznych celow (np. uczestnictwo w druzynie
        > sportowej lub doraznej atrakcyjnej pracy, ktora podlapali). Jezeli rzeczy
        > zostawi sie samym sobie, to mlody czlowiek tak sobie wypelni czas duperelami,
        > za na porzadna nauke lub na przyzwoite przyzwoite przygotowanie sie do zawodu
        > nie zostanie wiele czasu.
        koniecznosc zrobienia magisterium??? wydaje mi sie, ze na to mam wiecej niz 5
        lat i moge zrobic kiedy JA bede chcial. Doraznej atrakcyjnej pracy - akurat
        praca w czasie studiow liczy sie bardziej dla przyszleg opracodawcy niz studia
        skonczone z wyroznieniem. Porzadna nauke? Przyzwoite przygotowanie sie do
        zawodu? I to mowi nauczyciel akademicki? Chyba jakis popieprzony profesorek
        ktory wierzy ze zmieni swiat!!!Na studiach czlowiek nie nauczy sie niczego
        przydatnego do zawodu!!! Jestem na 5 roku, pracuje od dawna i wiem, ze w kazdej
        pracy zaczyna sie od szkolenia/cyklu szkolen. Wiedza zdobyta na studiach jakos
        mi sie nie przydala.
        Jak czytam takie fora to ciesze sie,ze mam normalnych rodzicow. Moi rodzice
        NIGDY nie chcieli ogladac mojego indeksu bo wiedza, ze zawsze powiem im prawde.
        A co do finansowania - co z tego, ze rodzice finansuja moje studia??!!?? Daja mi
        wolna reke - moge te pieniadze przepic albo wydac na dziwki, to moja sprawa.
        Najwyzej pozniej bede musial pozyczyc zeby zaplacic za czesne czy mieszkanie. Co
        do notatek to nigdy nie mialem swoich!!!I jakos do tej pory oblalem jeden egzamin.
        I jeszcze cos - moi rodzice NIGDY ale to NIGDY nie otworzyli mojej
        korespondencji!!!Nawet jak to jest jakas glupia reklama!!! Az chce mi sie
        spiewac - cudownych rodzicow mam....

        Osobiscie uwazam,ze latwiej jest studiowac ludziom, ktorzy wyjezdzaja z
        rodzinnego domu do innego miasta. Ucza sie odpowiedzialnosci i szybciej dorastaja.
    • Gość: ja To musi być prowokacja. Łamanie kodeksu cywilnego IP: 217.17.38.* 09.10.06, 22:11
      (Art. 23) i konstytucji (Art. 49) to nie jest coś, do czego normalny człowiek
      przyznałby się na forum internetowym. Hm, powiedziałem: normalny... Cóż...
    • zgredu76 Re: Niełatwo być mamą studentki... 09.10.06, 22:22
      Szanowna Pani,
      aż strach czytać co też Pani wypisuje.

      Primo: zaufanie.
      Bez wzajemnego zaufania nie zbuduje Pani niczego. Zarówno w relacjach
      rodzic-dziecko, jak i w każdej innej dziedzinie życia.
      To jest sedno sprawy i w zasadzie na tym mógłbym zakończyć.

      Secundo: "stosuję tzw. kontrolę dyplomatyczną [...] robię to pod ich nieobecność
      i nie zostawiam żadnych śladów na to wskazujących."
      To nie jest żadna dyplomacja, to jest wścibstwo, żeby nie nazwać tego dosadniej.
      Czy zastanowiła się Pani, jak córki zareagują, jeśli kiedyś te praktyki wyjdą na
      jaw? Gwarantuję, że nie okażą zrozumienia.

      Tertio: to, że Pani finansuje naukę dzieci nie daje Pani władzy absolutnej.
      Owszem, może Pani oczekiwać zaangażowania i wymagać, by córki nie trwoniły
      pieniędzy, ale to nie daje absolutnie Pani prawa do ingerowania w ich
      prywatność. To jest kwestia szacunku do drugiego człowieka.

      Nie ma sensu ciągnąć wywodów, meritum sprawy jest pkt 1. - zaufanie.

      Natomiast co do Pani wyobrażenia o studiach i studiowaniu, to są one co najmniej
      zabawne. Szczególnie rozbawiło mnie przeglądanie notatek. Musi mieć Pani ogromną
      wiedzę, żeby tak z doskoku oceniać choćby ich kompletność.

      Prawdę mówiąc nie zazdroszczę ani Pani dzieciom, ani Pani współpracownikom.
      Proszę to przemyśleć.
    • Gość: chujCiwDupe [...] IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 09.10.06, 22:31
      Wiadomość została usunięta ze względu na złamanie prawa lub regulaminu.
    • Gość: Paweł Re: Niełatwo być mamą studentki... IP: *.range81-152.btcentralplus.com 09.10.06, 23:08
      a co z tajemnicą korespondencji??? Z tego co wiem to nawet rodzic nie ma prawa
      zajrzeć do korespondencji pełnoletniego dziecka!!!
    • Gość: Fabio Jesteś chora i to tyle na temat twojego zachowania IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 10.10.06, 00:34
      (pisze celowo małą literą zaimek, bo nie szanuje ludzi takich jak ty). I
      jeszcze drobna uwaga odnośnie czytania cudzej korespondencji - jest to
      PRZESTĘPSTWO! Wiec lepiej zmień swoje nawyki zanim ktoś postanowi ci w tej
      zmianie pomóc.
    • Gość: Student Re: Niełatwo być mamą studentki... IP: 213.140.56.* 10.10.06, 01:15
      Jak Matka placi to MA PRAWO wymagać. Nie powinna kontrolowac ale indeksy powinny
      lezeć na stole, żeby zawsze do nich mogła zerknąć. Co to za tajemnice na
      studiach? Jak mają problemy z nauką to same powinny powiedzieć i to natychmiast!
      Mieszkają u Matki i muszą stosowac się do Jej zasad. Koniec, kropka!
    • Gość: Jola Re: Niełatwo być mamą studentki... IP: 212.51.193.* 10.10.06, 08:22
      Kobieto, zastanów się co Ty robisz. Też jestem mamą studentki i nigdy nie
      kontrolowałam jej w taki sposób. Moja córka akutat studiuje w tym samym mieście
      i wiem co robi. A gdyby Twoje dziewczyny wyjechały do innego miasta na studia
      to chyba pojechałabyś z nimi, bo przecież musiała byś je kontrolować. Opanuj
      się kobieto, niczego nie zyskasz a stracisz zaufanie córek i swoje nerwy. A tak
      na marginesie - co Ty rozumiesz z notatek córek? Chyba tylko tyle, że są
      wpisane daty wykładów.
    • dyzio591 Re: Niełatwo być mamą studentki... 10.10.06, 08:33
      Uważam,że bycie mamą studentów,to żaden problem.Mam syna na III roku studiów i
      córk na II, oczywiście studia stacjonarne.Zawsze chetniepokazuja
      indeksy,zreszta nie musza tego robić , bp mówią jakie mają egzaminy i na co
      zdali.nigdy nie otwierałabym ich korespondencji z uczelni.Myslę,że nie za dobre
      są Twoje relacje z córkami, jeżeli nie wiesz co zdają i jakie są tego wyniki.Po
      prostu nie mają do Ciebie zaufania.
    • lambert77 Re: Niełatwo być mamą studentki... 10.10.06, 08:56
      Nie łatwo to być córką takiej kobiety. Droga Pani takie rzeczy się leczy zanim
      córki dowiedzą się że grzebiesz im w ich rzeczach.
    • Gość: doral2 Re: Niełatwo być mamą studentki... IP: 213.241.35.* 10.10.06, 09:07
      niełatwo zrozumieć, że córki dorosły..niełatwo przestać być
      nadopiekuńczą...niełatwo jest pogodzić się z tym, że nie wszystko można
      kontrolować..niełatwo jest pogodzić się z myślą, że nie wszystko można
      inwigilować..niełatwo jest zacząć żyć własnym a nie dzieci
      życiem.....niełatwo ....tiaaaa.....bardzo, baaardzo trudno.....
    • Gość: rys Re: Niełatwo być mamą studentki... IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 10.10.06, 09:37
      po ryju bym lał gdyby ktos mi grzebał w prywatnych rzeczach
      • Gość: NoName Re: Niełatwo być mamą studentki... IP: *.pl 10.10.06, 09:44
        Zgadzam się. Ja mam młodszego brata który wchodzi w trudny wiek...moi starzy są
        tacy sami i w zwiazku z tym nic o nim nie wiedzą, jedyną osoba której
        powiedział, że pierwszy raz się upił byłem ja. Poważna rozmowa i poważne
        potraktowanie jego jako czlowieka dało taki efekt, że wiem że nie pije już na
        imprach a niektóre z niepowaznym towarzystwem sobie darował. I mówi mi o
        wszystkim nawet jak popełni błąd. To cholernie trudne ale naprawdę warto bo
        jestem o niego spokojny.
    • material_girl Re: Niełatwo być mamą studentki... 10.10.06, 09:43
      Taka sytuacja jest dla mnie nie do pojecia?!
      Twoje relacje z corkami sa dalekie od normalnych. Gdyby byly normalne to twoje
      corki otwarcie by rozmawialy z toba o studiach (o swoich sukcesach i
      porazkach). Moze obawiaja sie twojej reakcji na ich stopnie. Bo nie wiem,
      kobieto dlaczego ci tak zalezy na tych stopniach? To nie szkola, ze konczy sie
      kazdy rok z czerwonym paskiem. Na studiach oceny nie zawsze bywaja
      odzwierciedleniem faktycznycznej wiedzy i sukcesow naukowych. Zastanow sie nad
      soba bo inaczej w przyszlosci bedziesz ostatnia osoba, ktora dowie sie o
      ciazach i slubach swoich corek.
    • pyza206 Re: Niełatwo być mamą studentki... 10.10.06, 10:39
      Buuuuhahahha CZY WY WSZYSCY NAPRAWDĘ MYSLICIE, ŻE TO NAPISAŁA "MAMUSIA"...
      ROZUMIEM- ŁATWO WAS SPROWOKOWAĆ ;p
    • Gość: fifi Re: Niełatwo być mamą studentki... IP: *.pse.pl 10.10.06, 10:57
      Jeżeli mają poważny argument w postaci dowodu to rozumiem, że same na siebie zarabiają?
      Rodzice popadają w paranoję - utrzymują "dzieci" do 30lat, pomimo, że widzą ciągły "balet" i 4 kierunek studiów siedzą cicho jak mysz pod miotłą - i to jest chyba miłość rodzicielska :)
    • Gość: abc Re: Niełatwo być mamą studentki... IP: *.dclient.hispeed.ch 10.10.06, 11:04
      cos nie tak jest w twoich relacjach z corkami, bo ja bedac studentka pracowalam,
      studiowalam i nie bylam kontrolowana za to po zdanym egzaminie dzielilam sie
      moja radoscia w domu, rozpacza po niezdanym rowniez. Ot tak, sama z siebie,
      niczym nie przymuszona i niekontrolowana. Ale u nas w domu rozmawialo sie o
      wszystkim otwarcie.
    • Gość: Matka studenta Re: Niełatwo być mamą studentki... IP: *.80-202-198.nextgentel.com 10.10.06, 11:34
      Zachowujesz sie jak Kaczynski. Wyluzuj i daj zyc swoim doroslym corkom. Zajmij sie soba.
      • Gość: Natte Re: Niełatwo być mamą studentki... IP: *.chello.pl 10.10.06, 11:56
        Szanowna autorko!
        Ja sama jako uczennica 3. klasy gimnazjum wiem, co to znaczy być kontrolowanym.
        I jako studentka chciałabym mieć prawo do odrobiny wolności. Moim zdaniem
        potajemne przeglądanie notatek jest jak przeszukiwanie kieszeni kurtki i
        torebki (szukając zapalniczki, papierosów), aby uspokoić nękające pytanie "czy
        moje dziecko pali?". A sprawa z listem? "CUDZEJ KORESPONDENCJI SIĘ NIE CZYTA",
        jak mówi przysłowie. Czy nie lepiej poprostu zapytać? Poprosić o pokazanie
        indeksu? Ten sposób kontrolowania zdecydowanie nie podoba mi się.
        Pozdrawiam i życzę Pani córkom więcej luzu.
Pełna wersja