Niełatwo być mamą studentki...

    • Gość: psych Re: Niełatwo być mamą studentki... IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 10.10.06, 12:22
      a może zastanawiała się Pani nad tym, żeby sama zapytać córkę co to za list?
      Powinna Pani zastanowic sie nad tym dlaczego córki sam nie opowiadaja Pani o
      swoich ocenach, czy osiągnięciach na uczelni. Podstępne sprawdzanie (bo przecież
      "nieoficjalne" otwieranie cudzego listu to nic innego jak PODSTĘP)nie zastąpi
      serdecznego i szczerego kontaktu, jest wręcz symptomem braku normalnych więzi
      zaufania. Poza tym nie może Pani całe życiekontrolować córek. powinny nauczyć
      się same odpowiadać za swoje problemy. Jak słusznie Pani zauważyła studia to już
      nie podstawówka, nie można nikogo zmusić do nauki. Możliwe, że przez Pani
      nadopiekuńczość córki będą miały problem z wejściem w dorosłe życie i zawsze
      będą zamiast na sobie polegac na mamusi... chyba, że tego właśnie Pani chce?
    • Gość: miauuu Re: Niełatwo być mamą studentki... IP: *.top.net.pl 10.10.06, 12:33
      A ja sama sobie finansuję studia i nie mam takich problemów :D
    • omfik Re: Niełatwo być mamą studentki... 10.10.06, 12:42
      Sama jestem studentka czwartego roku i musze przyznac, ze kompletnie nie
      rozumiem Pani zachowania. Moja mama ma jeszcze lepiej:) Moja mama ma troje
      dzieci i wszystkie studiuja obecnie poza rodzinnym miastem. Ale w zyciu nie
      zachowalaby sie tak jak Pani. Z calym szacunkiem, ale szperanie w notatkach
      corek lub otwieranie ich korespondencji jest karygodne. Wychowala Pani corki w
      ten sposob, ze kompletnie Pani nie ufaja. Pani takze nie dazy ich zaufaniem.
      Mysle, ze to wszystko jest konsekwencja Pani bledow wychowawczych. Albo
      traktuje Pani corki, jak male dzieci. A one juz nimi nie sa. Prosze sie
      pogodzic do tego, ze traci Pani kontrole. Pozdrawiam!
    • Gość: kot Re: Niełatwo być mamą studentki... IP: *.chello.pl 10.10.06, 12:42
      to jest zalosne.. to jest zwyl;e gzrebanie w ich rzeczach, anruszanie ich
      prywatnosci. A pania tez rodzice tak sprawdzali?to ejst ich zycie i
      wyksztalcenie.pani nic do tego. i robi pani im krzywde takim zahcownaiem bo
      jesli to wyjdzie(czego serdecznie pani zycze..) straca do pani zaufanie.. sa
      dorosle i to ich sprawa. uwaza pani grzebanie w zeczach corek za duplomacje?ja
      bym to raczej nazwala wscibstwem, brakiem zaufania, brakiem umiejetnosci
      rozmowy z wlasnymi dziecmi, brakiem taktu i kultury osobistej..
    • Gość: Agnieszka Proszę Panią IP: *.imgw.pl 10.10.06, 12:48
      Pani ma problem! Proszę zgłosić się do jakiejś poradni rodzinnej. Otwieranie
      czyjejś korespondencji? przeglądanie rzeczy osobistych? Jak tak można? Po co
      Pani to robi? Przecież to dorodłe osoby!!! Moja mama nigdy nie pytała mnie o
      oceny, no ostatni raz to było lata temu, kiedy byłam w pierwszej klasie liceum.
      I tyle. Edukacja to moja sprawa. NIechze się Pani odczepi!
    • Gość: S. Re: Niełatwo być mamą studentki... IP: 83.142.184.* 10.10.06, 12:52
      Nie zdziw się jak się kiedyś dowiedzą i przypieprzą ci w pysk za to.
    • Gość: Rachela Re: Niełatwo być mamą studentki... IP: *.uit.pl 10.10.06, 13:12
      Jestem mamą dwójki studentów:
      córka właśnie skonczyła studia , syn jest na IV roku.
      Nigdy przez cały okres studiów jednego i drugiego nie wpadło mi do głowy by ich
      kontrolować. Dzieci same opowiadały mi o swoich sukcesach i porażkach i
      niejednokrotnie pokazywały indeksy bez proszenia a poproszone nigdy nie
      odmówiły pokazania swoich ocen. Może trzeba okazać im więcej zaufania i nie
      czytać po kryjomu listów kierowanych bądź co bądź do dorosłych osób?
    • kati_p Re: Niełatwo być mamą studentki... 10.10.06, 15:44
      Nie chciałabym być na miejscu twoich córek.
      Moja mama martwi się o moje studia, ale jak chce coś wiedzieć, to się mnie o to
      pyta. W zasadzie często sama jej opowiadam co słychać na uczelni. Jeśli u Ciebie
      tak nie jest, może to świadczyć o słabej więzi między wami.
      Wstyd, żenada... Mam nadzieję, że twój post to prowokacja i że nie ma na świecie
      takich głupich matek, które tak wstrętnie oszukują własnie dzieci.
    • boldhead mamo strasznie sie na Tobie zawiodłam... 10.10.06, 15:50
      takich rzeczy sie nie robi.
      • gabrielafrancuz Re: mamo strasznie sie na Tobie zawiodłam... 10.10.06, 18:58
        totalna inwigilacja. O_o
        • yavanna86 fatalna strategia 10.10.06, 19:26
          po pierwsze,nie wolno zaglądać do korespondencji NAWET DZIECI NIEPEłNOLETNICH.
          po drugie,rozumiesz ich notatki???ja np.na niektórych przedmiotach notuję
          wyłącznie po włosku ^_^ a studia są zazwyczaj na tyle fachowe,że laik zbyt wiele
          nie wyłapie...poza sensem ogólnym...na pewno nie czy są to DOBRE NOTATKI.

          po trzecie,mnie rodzice NIGDY nie kontrolowali czy się uczę,dosłownie nigdy,od
          małego,zadziałali trochę inteligentniej...w efekcie mają córkę,która zdała
          maturę na jakieś 93% średnio(3 przedmioty,z każdego poziom podstawowy i
          rozszerzony),jest starościną roku na państwowej uczelni-studia dzienne- i jak na
          razie ma na tymże roku najwyższą średnią ocen (4,8 z siedmiu
          egzaminów,zresztą).satysfakcjonowałoby Cię to??to przyjmij do wiadomości,że to
          co miałaś włożyć w ich wychowanie,już włożyłaś i się od nich odczep!...
    • Gość: Gosia Re: Niełatwo być mamą studentki... IP: *.bielsko.dialog.net.pl 10.10.06, 19:26
      współczuję ci Onaaa...Gdybym przeczytała tyle miłych słów na swój temat,
      załamałabym sie.
      chciaż...sama jesteś sobie winna.
      Dla mnie twoje zachowanie i cała ta sytuacja, którą opisałaś jest CHORA
    • ewabass Re: Niełatwo być mamą studentki... 10.10.06, 19:28
      to co Pani robi to zwykłe obrzydliwe szpiegowanie i naruszanie prywatności i
      intymności córek!Nie wyobrażam sobie takiej sytuacji u siebie w domu, pamiętam
      że jako 7-latka miałąm prawo do swoich sekretów, tajemnic i prywatnych listów ,
      których nikt nie czytał, w moim małżeństwie mamy tę samą zasadę, nie grzebiemy
      sobie w torbach, nie czytamy maili, smsów itd! To kwestia zaufania i szacunku
      do drugiego człowieka! Zastanowiłabym sie na Pani miejscu skad wzięła się
      niechec córek do pokazywania mamie indeksu... podejrzewam ze sama Pani do tego
      doprowadziła swoim postępowaniem... Przykre...Współczuję Pani córkom, nie maja
      łatwo...
    • mateuszbuszek Re: Niełatwo być mamą studentki... 10.10.06, 20:26
      Witam wszystkich ciepło, mam ogromny problem. Błagam wszystkich o zainteresowanie, jestem potwornie załamany. Potrzebuje na gwałt pożyczyć od kogoś pieniądze, na pewno je zrócę najpóźniej do 2 tygodni. MIałem wręcz niesamowitego pecha, oto co się stało:
      Mieszkam w Krakowie, zarabiam 1500 zł miesięcznie i kupiłem sobie używany samochód. Juz nim jeżdzę, jutro jestem umówiony na zapłatę całej kwoty. Powiedziałem panu, iż nie mam na koncie takiej ilości gotówki ale autem zainteresowany jestem. pan zgodził siępoczekać z kasą do jutra, ja dzisiaj byłem w oddziale AIGO, pożyczyłem 2 000 zł i od razu dostałem gotówkę. Nie miałem jej jednak długo w kieszeni, w drodze powrotnej napadło mnie 5 huliganów i obrabowali z całego portfela jak i telefonu, właśnie wracam z komisariatu. Musieli mnie śledzić przez cały czas jak załatwiałem pożyczkę...
      Jeżeli jutro nie kupię tego samochodu to bede go musiał oddac a bardzo mi jest potrzebny, moja prośba jest następująca...proszę bardzo człowieka który rozumie w jakiej jestem sytuacji o zaufanie i pozyczenie mi na tydzień kwoty 1 500 zł. Oddam najpóźniej za tydzień, nawet z jakimś procentem w nagrode. Tak się składa, że w piątek otzrymam 2 000 w ramach spadku po mamie i na pewno bede miał pieniądze. Ryzyko pożyczki i tego że się zwinę nie jest duże, przed pożyczką się zweryfikuje telefonami, podam adres do domu i pracy, itd. Bardzo prosze ludzi z sercem o kontakt na moje gg: 8050960 wszystko jeszcze szczegółowiej wyjasnie.
    • Gość: rosa Re: Niełatwo być mamą studentki... IP: *.internetdsl.tpnet.pl 10.10.06, 20:27
      To musi być prowokacja!
      Nie mozna być aż tak beznadziejną matką... Sama mam córkę studentkę, obecnie na
      III roku i do głowy by mi nie przyszło aby otwierać jej korespondencję czy
      grzebać w notatkach. Poza tym moje dziecko z własnej woli informuje mnie o
      każdym egzaminie a to z racji chociażby symbolicznego trzymania kciuków. O
      wynikach egzaminów mówi mi zaraz po zaliczeniu, o ocenach też, przeciez chodzi o
      to, aby się wspólnie cieszyć, jeśli cos wyjdzie gorzej to trudno, moje dziecko
      nie boi mi się o tym powiedzieć, przeciwnie, dobrze jest dostac wsparcie własnej
      matki. Nie musze się czaić żeby ukraść jej indeks albo jakis dokument, moje
      dziecko mi ufa i samo z własnej woli chce sie ze mną dzielić swoimi wynikami w
      nauce. Dla mnie jest to absolutnie normalne. A jeśli będzie chciała mieć jakieś
      swoje małe tajemnice to niechże sobie ma. Wie, że w sprawach waznych zawsze może
      na mnie liczyć, a ja wiem, że o rzeczach ważnych na pewno mi powie. Proste...
    • cioccolato_bianco Re: Niełatwo być mamą studentki... 11.10.06, 10:24
      nie wyobrazam sobie, ze mozna zachowac sie gorzej.

      gdybym sie dowiedziala, ze moja mama robi takie rzeczy stracilabym do niej
      zaufanie.

      inna rzecz, ze wyglada na to, ze pan corki juz dawno je stracily, skoro nic o
      sobie nie mowia.

      lepsza juz nadopiekunczosc niz to co pani robi.

      wstyd.
      • meredith-bairre Re: Niełatwo być mamą studentki... 11.10.06, 12:10
        paranoiczne zachoawnia....bez komentarza!!!to chyba podpucha bo nie m można
        mieć fobii...!!proponuje samej Pani raczej zająć się edukacją
        własną....podstawami gramatyki....
    • kleopatryx A co z godnością? 11.10.06, 16:08
      A ja uważam, że skoro kobieta utrzymuje dwie dorosłe osoby to ma prawo wiedzieć,
      czy faktycznie studiują i przechodzą z roku na rok. Jeżeli uważacie, że nie ma
      prawa to powinniście także zaproponować, żeby dorosłe studentki wyprowadziły się
      i same zarabiały kasę na swoje studia. Nic wtedy takiej mamy nie powinno
      interesować.
      Znam przynajmniej 3 przypadki osób, które wychodziły codziennie z domu i szły...
      no właśnie :) tego nikt nie wie dokąd. Wiadomo tylko, że trwało to kilka lat.
      Mogły w tym czasie nie wyciągać kasy od starych. Przynajmniej minimum godności
      osobistej.
      • meredith-bairre Re: A co z godnością? 11.10.06, 19:24
        oczywiście że matka ma prawo do wiedzy na temat edukacji dzieci.....ale nie
        popadajmy w skrajności!!!Naturalną koleją rzeczy jest to że samemu opowiada się
        o własnych sukcesach bądź porażkach. Jeśli stosunki z rodzicami są zdrowe i
        oparte na zaufaniu nie trzeba się uciekać do tak chaniebnych postępków jak
        grzebanie bez wiedzy w notatkach....poza tym to dziwna rzecz noszenie indeksów
        w torebkach...widocznie nie mają do Pani zaufania aby nawiązć z Panią
        podstawowe relacje jak np. rozmowy o życiu m.in studenckim. To takie
        teoretyczne dywagacje bo ja wciąż nie wierze, że to serio.

        czy faktycznie studiują i przechodzą z roku na rok. Jeżeli uważacie, że nie ma
        > prawa to powinniście także zaproponować, żeby dorosłe studentki wyprowadziły
        si
        > ę
        > i same zarabiały kasę na swoje studia. Nic wtedy takiej mamy nie powinno
        > interesować.
        > Znam przynajmniej 3 przypadki osób, które wychodziły codziennie z domu i
        szły..
        > .
        ale przecież istnieją inne sposoby na sprawdzenie tego, a najprostszym z nich
        jest ROZMOWA. Jeśli chodzi o sprawy materialne.....ponoć tej Pani chodzi o to
        czy się uczą???NIe zapominajmy, że wiele osób nie żeruje tylko na rodzicach,
        ale dorabiają, mają stypendia.itp...
    • lmblmb Nie ma to jak budować zaufanie. 12.10.06, 08:40
      Gość portalu: Onaaa napisał(a):

      > [...] moja odpowiedzialność jako
      > rodzica powoduje, że powinnam się ich studiami interesować,

      Córki dostały się na studia na skróty, po gimnazjum, czy też są dorosłe?

      > [...] od czasu do czasu sprawdzam i przeglądam córkom
      > zeszyty i notatki, ale one nawet o tym nie wiedzą.

      Cóż, córki starają się żyć normalnie, ale mama robi swoje. Potem dziwić się, że
      Polacy są tacy nieodpowiedzialni.

      > Bo robię to pod ich nieobecność i nie zostawiam żadnych śladów na to
      wskazujących.

      No to super jesteś! Rozumiem, że skoro nie zostawiasz śladów, to "przestępstwa"
      nie ma.

      > Trochę inaczej sprawa ma się co do indeksów. Córki bowiem - pewnie
      > świadomie - noszą indeksy zazwyczaj przy sobie, w torebce.

      Ciekawe czemu większość studentów zostawia indeksy w torbach, a Twoje córki
      noszą je w torebkach.... Nie ma to jak mieć zaufanie do członków rodziny.

      > Dlatego nie mam możliwości poufnego przejrzenia,

      Masz możliwość otwartego przejrzenia. Wystarczy poprosić. Ach, przepraszam, tę
      szansę spaliłaś już pewnie w gimnazjum. Teraz córki na pewno odmówią.

      > nie mogę przecież robić tego otwarcie

      Nie, no jak można prosić o przejrzenie czyjegoś indeksu? Przecież to studenci
      robią, nie rodzice.

      > Pozostaje mi zatem liczyć na to, że córki z łaski swej
      > zechcą same pokazać mi indeksy, co niestety zdarza się rzadko.

      Hmmm, zdarza Ci się zastanawiać dlaczego tak może być?

      > [...] Stanęłam przed dyletamtem, który na szczeście udało
      > mi się rozwiązać skutecznie, acz dyplomatycznie. Mianowicie otworzyłam ten
      > list, przeczytałam,

      Przegięłaś. To jest przestępstwo. Żadne "dyplomatyczne zachowanie", a zwykłe,
      parszywe chamstwo. Gdybyś mi coś takiego zrobiła, to dostałabyś w twarz.

      > okazało się, że to jakaś mało ważna sprawa formalna, po
      > czym włożyłam z powrotem i zakleiłam kopertę jakby nigdy nic.

      Próbujesz kontrolować życie dorosłych dzieci, do tego uważasz że nic się nie stało.

      > Proszę o poważne komentarze, pozdrawiam serdecznie:)

      Nie jestem w stanie wyrazić pogardy dla twojego zachowania.





      Nauczyciel, ojciec ucznia i uczennicy.
      • papryczka_ag Re: Nie ma to jak budować zaufanie. 12.10.06, 16:11
        Jest to jeden z najbardziej żenujących wątków na tym forum.

        Moim zdaniem, córki szanownej autorki są traktowane w sposób wstretny i
        nieuczciwy. Podchodów, nieszczerości i naruszania tajemnicy korespondencji nie
        usprawiedliwa NIC.

        "Stan wyższej konieczności" to kompletna bzdura!
        Skoro finansuje Pani studia córek, ma Pani prawo wymagać od nich pokazywania
        indeksu - nie ma Pani natomiast prawa zachowywać się jak szpieg a nie jak
        odpowiedzialna matka.

        Gdybym dowiedziała się że moja matka postępuje w ten sposób, prawdopodobnie
        wyprowadziłabym sie z domu i nie wpuściłabym do swojego nowego mieszkania (
        przeszukiwanie szuflad i smieci? )

        Proponuje zacząć też sprawdzać czy córki maja okres regularnie, czy myją zęby
        wieczorem itp. Bo jeśli traktuje je Pani jak idiotki nieodpowiedzialne to
        polecam wszelkie metody sledcze.

        Kojarzy mi się to z filmową UBecją. Szok, skandal i wstyd.

        Współczuję Pani córkom takiej matki. Bo to nie jest tak naprawdę matka tylko
        kapo.


        DLACZEGO nie można uciec się do najprostszej metody??
        ROZMOWY.
    • tees1 ach wy baby 12.10.06, 16:12
      Jakies podchody, tajemnice, kombinacje. A nie mozna to "Ciekawa jestem,
      coreczko, jakie masz stopnie z egzaminow na tych twoich studiach. Daj sobie
      popatrze na indeks."?
    • Gość: justysia80 Re: Niełatwo być mamą studentki... IP: *.city-net.pl 12.10.06, 19:09
      Do końca myślałam, że żartujesz, zgrywasz się... Jak możesz robić takie rzeczy:
      czytać listy, szperać po szafkach - to nie w porządku. Skończyłam studia kilka
      lat temu,z wynikiem bdb, moja mama nic takiego jak ty nie robiła, a ja mówiłam
      jej o tym, o czym chciałam. Czasem nawet nie wiedziała, kiedy mam egzamin - nie
      mówiłam jej, żeby się nie denerwowała. Myślę, że coś jest nie tak z twojej
      rodzinie, skoro nie wiesz, co się dzieje u dzieci. Nie masz powodów do dumy i
      radości.
      • kleksa Re: Niełatwo być mamą studentki... 13.10.06, 20:25
        Jestem matką studenta i nigdy nie szperałam po szafkach,szufladach o czytaniu
        korespondencji nie wspomnę.Jest to niegodziwe,a dla mnie jako matki wręcz
        niegodne.Pytam sie ,jak mu idzie na studiach i wystarcza mi,jego odpowiedz oraz
        indeks.Uważam,ze nie wolno w koncu dorosłej osoby tak upokarzac,chocby był
        naszym dzieckiem.
        Moje forum.forum.gazeta.pl/forum/71,1.html?f=42669
Pełna wersja