Afera w JELFIE

08.11.06, 17:27
Tak sobie pomyślałem w związku z aferą Corhydron-Chlorsuccillin, że tym, kogo
teraz będą ścigać i ganiać po sądach, a może i wsadzą do więzienia, mogłem
być ja... W tym roku miałem odbyć praktykę w Jelfie pod kątem przyszłej pracy
jako mistrz produkcji. Nic z tego nie wyszło (w sumie z mojej winy), ale
osoba z działu personalnego powiedziała mi, że zaprasza w pzyszłości, bo
farmaceutów biorą chętnie do pracy (zabrzmiało jakby ich potrzebowali w
każych ilościach). Gdzieś za rok skończę studia i myślałem o tym, żeby podjąć
prac właśni w Jelfie, zaczynając od stanowiska mistrz produkcji. Kto wie, czy
nie nadzorowałbym produkcji właśnie Corhydronu lub Chlorsuccilinu. Inna
sprawa, że gdybym ja tam był, do takiej pomyłki by nie doszło :)
Kurczę, jeśli oni tam mają taki bałagan, to nie wiem, czy się nie rozmyślę i
poszukam pracy gdzie indziej...
    • agakoziorowska Re: Afera w JELFIE 11.11.06, 15:44
      no fakt ze z ta jelfa niezly cyrk. nie wiem jak oni to zrobili...przeciez za to
      nie jest odpowiedzialna tylko jedna osoba, dokumentacja jest od nawazenia
      substancji do zwolnienia gotowej serii. To ciekawe coz oni tam nawzyli?? (bo jak
      sadze po nieumytej linii nie byloby az takiego stezenia tego leku zwiotczajacego
      w ampulce). Nic dziwnego ze potrzebuja farmaceutow bo nie wiem kto to
      nadzorowal. Swoja droge jesli otworza po kontroli fabryke to na pewno duzo ludzi
      beda potrzebowac bo mistrzowie i kierownik ampulkarni pewnie poleci...W aptekach
      tez cyrk bo przychodza pacjenci i daja do sprawdzenia nawet wit. C. Tragedia.
Pełna wersja