Fenomen studiów zaocznych

    • Gość: Hryniu Re: Fenomen studiów zaocznych IP: *.media4.pl 20.11.06, 15:51
      Wiecie co jak czytam to co piszecie to mi się słabo robi!!!
      Po pierwsze: Jeżeli ktoś chce się czegoś nauczyć to nie ważne będzie w jakim
      trybie studiuje. Ale jeśli ktoś chce tylko zdobyć papierek i po drodze
      poimprezować trochę to zaoczne są dla niego w sam raz. Czasu na imprezy jest
      dużo, do tego raz w miechu zajęcia - żyć nie umierać.
      po drugie- znam wiele osób które nauczyły się na zaocznych więcej niż ludzie z
      dziennych na tym samym kierunku- jak pisałem to kwestia chęci nauczenia się.
      po 3: dzienne studia dają możliwość obcowania z nauką - różne warsztaty,
      konferencje,sympozja, wykłady znanych naukowców i osobistości ( na takich
      imprezach nie spotkałem nikogo ze studiów zaocznych; nikogo one nie
      interesowały, bo ważniejsze było piwko z zastępcą szefa!!!! ).
      po 4:
      Ja studiuje dziennie i do tego pracuje na pełny etat i jakoś mi to nie
      przeszkadza. Można pogodzić wszystko tylko kwestia chęci i dogadania się z
      wykładowcami.
      A więc pamietajcie , że nie ma znaczenia kto jak i ile studiował- ważne , żeby
      robił to summiennie a nie po łebkach!!!

      pzdr. Hej
    • Gość: Autor. Jest różnie jak wiadomo. IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 20.11.06, 15:52
      Opiszę kilka swoich obserwacji; otóż na moim kierunku nie ma studiów zaocznych,
      bo nie ma to sensu (fizyka). Z wywiadu wśród znajomych (jakieś tam psychologie,
      prawo, zarządzania i marketingi i inne lajtowe studia) na zaocznych lądują
      osoby, które były za słabe na dostanie się na dzienne. Dlatego też pracują, bo
      mają wolne dni. Bardzo rzadko zachodzi w drugą stronę: świadomy wybór zaocznych
      ze względu na rodzinę itp. Ponieważ studenci są gorzej przygotowani to i
      materiał jest mniejszy, nie mówiąc już o czasie poświęconym na zajęcia. Swego
      czasu dawałem korepetycje z matematyki, większość osób z zaocznych chyba cudem
      zaliczyło matematykę w liceum, powinni się znaleźć w technikum albo liceum
      profilowanym.
      • alterpars Re: Jest różnie jak wiadomo. 20.11.06, 16:08
        Ja uczylem semestr zaoczniakow. To dobry zart :-) Ale tylko na semestr. Nigdy
        nie zapomne laski ktora przyszla z pretensjami ze na folii nie bylo odpowiedzi
        na jedno z pytan ktore znalazlo sie na egzeminie. Odpowiedzialem ze odpowiedz
        nzajdzie w ksaizce ktora polecilem na pierwszych zajeciach. A ona na to ze ona
        nie placi po to zeby jeszcze musiala placic za ksiazki. Ja jej na to ze nie musi
        placi c a wystardzy ze przeczyta. To stwierdzila ze ona nie lubi bibliotek :-)))))))
        • Gość: , Widać to gó... na uczelnia. IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 20.11.06, 16:45
          Jaka uczelnia, tacy studenci. Na gó...j uczelni, czy to studia dzienne czy zaoczne, to jeden syf. Dobra uczelnia nie pozwoli sobie na wypuszczanie głąbów, bez względu na tryb studiowania.
          • Gość: Autor. Re: Widać to gó... na uczelnia. IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 20.11.06, 17:10
            > Jaka uczelnia, tacy studenci. Na gó...j uczelni, czy to studia dzienne czy zaoc
            > zne, to jeden syf. Dobra uczelnia nie pozwoli sobie na wypuszczanie głąbów, bez
            > względu na tryb studiowania.

            Oczywiście, masz rację. Ale ktoś musi fundować nowe książki do biblioteki, co
            jakiś czas trzeba zrobić remont itp. To takie połączenie biznesu z nauką. Sama
            praca naukowa nie przynosi kokosów a czasem trzeba inwestować. Nawet są miejsca
            na UJ czy UW gdzie tak jest.
            • alterpars Totez dobre uczelnie wzbraniaja sie przed 20.11.06, 17:16
              studiami zaocznymi bo to oczywista degradacja. Poza tym nikt nie traktuje
              zaoczniakow powaznie.
      • Gość: zatroskany propozycja zmiany tematu IP: 195.20.110.* 20.11.06, 16:08
        uczymy się, żeby móc pracowac i zarabiać.. to chyba
        normalne,
        a powiem wam, że łatwiej jest się gdzieś zaczepić gdy
        jako studentowi proponują przez rok 800 zł.. przy odrobinie chęci można
        dostać się na wakat, a następnie awansować.
        Przy okazji można uczyś się już rzeczy nie czysto teoretycznych, ale
        praktycznych..


      • Gość: Agnieszka Re: Jest różnie jak wiadomo. IP: *.umcs.akademiki.lublin.pl 20.11.06, 16:33
        Do Pana Autora:psychologia nie jest "lajtowym"-jak pan raczył to
        określic-kierunkiem.Jeśli pan nie wierzy-zapraszam na te studia,tylko
        konkurencja przy rekrutacji ogromna-czego chyba nie da się powiedzieć o
        fizyce,prawda?(taka mała zlośliwość:))Nie zgadzam sie na deprecjonowanie innych
        kierunków niz scisłe.Aha-psychologii NIE MOŻNA studiować zaocznie,a co najwyżej
        WIECZOROWO,a to różnica.
        Faktem jest to,co pan napisał-mimo ewidentnego syndromu "słodkiej cytryny"u
        większości wypowiadających sie tu studentów zaocznych,w wielu przypadkach(nie we
        wszystkich)ląduja tam ludzie o nieco niższych zdolnościach lub też tacy,którym
        nie powiodło się podczas rekrutacji.
        • Gość: Autor Re: Jest różnie jak wiadomo. IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 20.11.06, 17:17
          > Do Pana Autora:psychologia nie jest "lajtowym"-jak pan raczył to
          > określic-kierunkiem.Jeśli pan nie wierzy-zapraszam na te studia,tylko
          > konkurencja przy rekrutacji ogromna-czego chyba nie da się powiedzieć o
          > fizyce,prawda?

          To, że konkurencja jest ogromna nie oznacza, że są trudne. Tylko i wyłączenie
          jak jest, bo obowiązuje lans na psychologię. Owszem, na fizyce jest bardzo mało
          osób a odpada ok. 80% w ciągu całych studiów ale właśnie dlatego, że są to
          bardzo trudne studia i niesamowicie czasochłonne. Mogę się pochwalić, że na moim
          wydziale jeszcze niedawno kolokwia trwające 5 godzin były w soboty. Dlatego ową
          psychologię nazywam je studiami lajtowymi i niewymagającymi wysiłku. Do tego,
          jak ktoś idzie na fizykę to wie w co się pakuje i jest już na to przygotowany.
          Zatem nie trafiają tam ludzie przypadkowi (z pewnym zastrzeżeniem, ale tylko na
          semestr); a ponieważ bycie psychologiem jest trędi gawiedź się tam pach
          niemiłosiernie. Skutkiem tego jest duży odsetek ludzi przypadkowych, zatem
          poziom leci w dół.

          > (taka mała zlośliwość:))Nie zgadzam sie na deprecjonowanie innych
          > kierunków niz scisłe.Aha-psychologii NIE MOŻNA studiować zaocznie,a co >
          > najwyżej
          > WIECZOROWO,a to różnica.

          Och, nie sprzeczajmy się o definicje.
          • janeklis1 Re: Jest różnie jak wiadomo. 20.11.06, 21:26
            mieszkam zagranica i mam pieniadze,mam siostrzenice ktora nie uczy sie za dobrze
          • janeklis1 Re: Jest różnie jak wiadomo. 20.11.06, 21:30
            mieszkam za granica i mam pieniadze i mam tez siostrzenice w Polsce ktora nie
            uczy sie za dobrze ale moze uda jej sie zdac mature i jestem ciekawy czy jak
            sie ma pieniadze czy jest mozliwosc dla nie dostac sie na jakiekakolwiek
            uczelnie studiowac prawo cfzy na pprawo trzeba uczyc sie lepiej
    • maryska_81 Re: Fenomen studiów zaocznych 20.11.06, 16:09
      Studiowałam dziennie, teraz kontynuuję naukę na studiach zaocznych, które nijak
      się mają do dziennych. Materiał jest okrojny, podejście lajtowe, a ludzie cały
      czas narzekają, że zajęcia długo trwają. Będac pracodawcą nie zatrudniłabym
      nikogo po studiach zaocznych.
    • Gość: ania Re: Fenomen studiów zaocznych IP: *.icpnet.pl 20.11.06, 16:11
      Ja studiowałam na uniwersytecie na studiach dziennych magisterskich, które
      ukończyłam z wynikiem b. dobrym, a obecnie studiuję drugi kierunek, też na
      uniwersytecie, w systemie zaocznym. Mogę więc podzielic się kilkoma
      spostrzeżeniami na temat obu trybów studiowania.

      1. Z moich obserwacji wynika, że na studiach zaocznych studiują przede
      wszystkim osoby, które nie dostały się na dzienne. Drugą grupę słuchaczy
      stanowią ludzie, którzy łączą naukę z pracą - tu średnia wieku jest b.
      zróżnicowana. Nieliczni to osoby studiujące dwa kierunki, wtedy przeważnie
      jeden z nich studiują na dziennych albo osoby takie jak ja, po innych studiach,
      pracujące.
      2. Studia dzienne niewątpliwie cieszą się większym prestiżem. Studenci zaoczni
      nierzadko spotykają się z pogardą ze względu na tryb w jakim studiują,
      przeważnie ze strony studentów dziennych.
      3. Poziom studiów zaocznych nie musi byc gorszy w stosunku do dziennych. Ja mam
      to ogromne szczęście, że na moim kierunku jest ten sam program studiów i wymiar
      godzinowy zajęc, co na dziennych. Na zajęciach jestem w każdym (!) tygodniu.
      Oczywiście, odpadają lektoraty i w-f. Prowadzący są b. często ci sami, co na
      studiach dziennych. Poziom zajęc jest b. wysoki. Owszem, studenci zaoczni mają
      czasem łatwiej, ale to dotyczy tylko pewnych kwestii formalno-organizacyjnych
      (np. terminy zapisów na zajęcia). Żadne ułatwienia nie obowiązują natomiast na
      egzaminach. Zakres materiału na zaliczenie jest ten sam co na dziennych -
      katedry wywieszają np. jedną listę zagadnień egzaminacyjnych, która obowiązuje
      wszystkich studentów, niezależnie od trybu studiów.

      Nie mam ochoty wypowiadac się za wszystkich. Mogę tylko powiedziec o sobie, że
      w moim przypadku był to strzał w dziesiątkę. Studiuję na znakomitej uczelni,
      nie mam żadnych zastrzeżeń co do poziomu merytorycznego zajęc. Mogę pogodzic
      pracę z nauką, co nie byłoby możliwe gdybym studiowała na studiach dziennych,
      gdzie zajęcia są prowadzone od pn do pt w różnych porach dnia.
    • Gość: dd Re: Fenomen studiów zaocznych IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 20.11.06, 16:24
      Studiowałem dwa lata studia dzienne, elektronikę, czasem było ciężko, ogólnie
      jedyne co pamiętam to ciężkie sesje i stres, dużo picia. Co do samodzielności -
      nikt się nie zastanawiał co będzie robił zanim nie ukończy 4 roku.

      Na studiach zaocznych zacząłem studiować informatykę, trafiło się paru głąbów w
      grupie ale oni po roku, dwóch odpadli poziom był oczywiście niższy i gdy ktoś
      chciał wiedzieć więcej musiał sam kupować i czytać książki / ściągać materiały.

      Ok. 90% osób pracowało, więc było mi głupio, sam szybko zacząłem szukać pracy i
      po 4 latach studiowania mogę powiedzieć że mam 3 lata doświadczenia w zawodzie.

      Pytanie 1. Na studiach zaocznych wcale nie jest bosko. Albo masz bogatych
      rodziców i płacą ci za studia, ale wtedy każdy wybiera prywatne, albo jesteś
      zmuszony na siebie zarabiać sam na co większość studentów patrzy z przerażeniem
      w oczach. Poza tym część uczelni w Polsce uznaje zaoczne za farmę kasy i olewają
      studiujących interesując się tylko opłatami. Zaryzykowałbym stwierdzenie że
      takich uczelni w kraju jest około 50%.

      Pytanie 2. Cóż za beznadziejny i pozbawiony sensu sposób myślenia.

      Co do pracodawców sytuacja wygląda tak że bardzo rzadko zdarza się aby ocena na
      dyplomie decydowała o przyjęciu kandydata do pracy. W moim przypadku nikt mnie o
      takie rzeczy nie pytał. Liczyło się doświadczenie.

      Studia dzienne (państwowe), w ogólnym rozrachunku myślę że wcale nie wypadają
      lepiej od zaocznych, na wielu uczelniach poziom jest/był bardzo niski. Mam kilku
      znajomych z UJ z resocjalizacji, marketingu i zarządzania i kulturoznawstwa,
      jeśli tak mają wyglądać ludzie wykształceni w obecnych czasach to lepiej
      znajdźmy im inny kraj. Przepraszam jeśli kogoś uraziłem, odwoływałem się do
      konkretnych przypadków.

      Pozdrawiam.
    • Gość: "wykładowca" zaoczne-porażka IP: *.eranet.pl 20.11.06, 16:47
      Uczę w prywatnej szkole wyższej języka angielskiego. Nie wierze że ktoś mógłby
      się nauczyć języka przychodząc na zjazdy raz na 2tyg-standardowo.
      Na 10 godz ja jestem strasznie zmęczona, a "studenci" mają serdecznie dość.
      I tak wszystkich puszczę, bo to jest w interesie szkoły.

      Jeśli jednak są to studia podyplomowe-jak najbardziej jestem za
    • Gość: mpaulk Re: Fenomen studiów zaocznych IP: *.gprspla.plusgsm.pl 20.11.06, 16:56
      Skonczylam studia dzienne, ale przez rok zdarzylo mi sie byc na studiach
      wieczorowych, teraz studiuje zaocznie.

      I zgadzam sie z przedmowcami (no, niektorymi z nich :D). Studia zaoczne to
      harowka - zajec jest niby mniej, ale za to material jest ten sam.
      Bardzo milo wspominam czas studiow dziennych na UW, ale pamietam, jak straszny
      mogl byc rozklad zajec - 1,5 godz wykladu, 3 godz. przewy, 1.5 godz. zajec, etc.
      Pamietam tez, jak wygladalo czasem zapisywanie sie za cwiczenia lub siedzenie
      na wykladzie z 200 innymi osobami.
      No i te dziekanaty, koszmar! choc przyznaje, to, ze panie w "moim" dziekanacie
      sa mile i nie ma problemow z zalatwianiem spraw, moze wynikac raczej z polityki
      i zasad obowiazujacych na mojej uczelni (CC) niz z tego, ze sa to studia zaoczne.

      Jesli chodzi natomiast o to, czemu ludzie decyduja sie na studiowanie dzienne,
      to zazwyczaj nie chodzi o tryb studiow, chodzi o uczelnie - o studia dzienne na
      uczelniach panstwowych, moze jestem uprzedzona, ale ktos, kto studiuje dziennie
      na uczelni typu Wyzsza Szkola Lansu, nie studiuje tam, by rzeczywiscie zdobywac
      wiedze - chodzi tylko o papier ukonczenia studiow lub uspokojenie rodzicow,
      pzdr,
      p.
      • Gość: ate120 Re: Fenomen studiów zaocznych IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 20.11.06, 19:22
        Czytam sobie ten wątek i dochodzę do wniosku, że wielu studentów dziennych uważa
        się za "elitę". A przez większość postów zachwalających studia dzienne, a
        starających się obniżać jakość studiów zaocznych przewija się właściwie jedno
        stwierdzenie: "Ja, z tytułu że studiuję na dziennych jestem super inteligentny
        gość, a reszta to...". Ludzie, macie po 20, 30 lat a używacie argumentów jak
        dzieci w piaskownicy, które się kłócą które jest fajniejsze oceniając to po tym
        kto ma droższą łopatkę. Studia dzienne są modne. Modne jest studiowanie na UJ,
        UW czy na UWr albo na AM. Są ludzie którzy do matury potrafią latami chodzi na
        kursy przygotowawcze, chodzą na korepetycje aby zdać maturę najlepiej. Są też
        tacy, ktorzy nie mają na to albo czasu albo pieniędzy albo tego i tego. I
        czasami rzeczywiście nie dostają się na dzienne i idą na zaoczne. Czasami też
        nie stać ich na studia dzienne, i studiuje zaoczne, gdyż wtedy jest bardziej
        dyspozycyjny dla pracodawcy. Czytając pewne posty znajdujące się w tym wątku,
        dochodzę do wniosku że albo na dzinnych studiuję 90% osób, którym wydaje się że
        są pępkiem świata, w wyniku czego mają bardzo zamknięty umysł. No, chyba że mają
        tak otwarty, że mózg im wyleciał już...
      • Gość: jacek Re: Fenomen studiów zaocznych IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 20.11.06, 19:35
        prawda jest taka, ze studenci zaoczni i prywatni opowiadaja, jak to im jest ciezko i nie odstaje poziom, bo nie uwazaja siebie za gorszych i takie tam...

        ja jestem na trzecim roku studiow techninych dziennych i wykladowcy ciagle daja nam w dupe na egzaminach i powtarzaja, ze jest i bedzie ciezko, bo musimy byc swiadomi tego, ze jestesmy na darmowych panstwowych studiach dziennych! i musimy to zrozumiec i poczuc! poza tym wiekszosc prowadzacych rozne cwiczenia i wyklady otwarcie mowi, ze moze program zaocznych staraja sie realizowac podobnie jak nam, ale: NA ZAOCZNYCH STUDENCI SA DUZO SLABSI I NIC SIE NIE UCZA! szacunek dla was wszystkich, ktorzy pracujecie i utrzymujecie rodziny i takie tam, ale wasze studia beda zawsze mniej wymagajace niz dzienne, bo wy przez swoja prace nie macie mozliwosci nauczyc sie tego, co przyswajamy my, bo kurde, wszyscy jestesmy tylko ludzmi i na pewno przychodzac na trzy dni w przeciagu dwoch tygodni za cholere nie naucze sie matmy, fizyki, elektroniki, maszyn elektrycznych i takich historii... bo to trzeba regularnie cwiczyc i wyrabiac nawyki, wymaga wielu godzin spedzonych na mysleniu i kombinowaniu - a kiedy wy to macie robic? jak wracacie wymeczeni po pracy??

        DLATEGO ZAOCZNE STUDIA ZAWSZE BEDA SLABSZE NIZ DZIENNE COKOLWIEK DALEJ NIE POWIECIE! NIEWAZNE KOGO ZNACIE, GDZIE JUZ STUDIOWALISCIE I KTO WAM POWIEDZIAL!
    • Gość: koniczynka Re: Fenomen studiów zaocznych IP: *.client.dsl.net 20.11.06, 17:12
      Poziom nauki jest w wiekszosci wypadkow wyzszy na studiach dziennych niz na
      zaocznych. Dzieje sie tak z 2 powodow - na dzienne studia ida zdolniejsze
      osoby. Duzo ludzi z zaocznych nie dostalo sie na dzienne. Oczywiscie nie
      dotyczy to wszystkich - motywacja podjecia takich czy innych studiow jest
      rozna - niektorzy musza badz wola pracowac. Drugim powodem jest ilosc zajec i
      ich rozlozenie w czasie.
      Nie dotyczy to wszystkich kierunkow. Przypuszczam, ze na studiach, na ktorych
      na dzienne bylo 10+ kandydatow (np. psychologia badz prawo), poziom studentow
      zaocznych badz wieczorowych nie bedzie odbiegal, jezeli nabor byl
      konkurencyjny.
      Sama bylam na wieczorowych studiach - kolegium jezykowe. Teoretycznie
      wieczorowych, bo mielismy zajecia razem z dziennymi, bylismy wymieszani z nimi
      w grupach. Jedyna roznica byla, ze my placilismy i nie musielismy chodzic na
      WF. To jest zaklamanie naszego systemu, gdzie na panstwowej uczelni (tu UJ)
      nazywa sie cos, co jest rano "wieczorowe" zeby tylko kase pobrac. Poziom
      wieczorowych i dziennych studentow byl wyrownany.

      Teraz robie podyplomowie studia w Stanach i wszystkie zajecia sa w trybie
      wieczorowym - w tygodniu, ale po godzinie 17.30. Pracuje na pelny etat. Zaleta
      systemu amerykanskiego jest to, ze wybieram sobie zajecia i ich ilosc w kazdym
      semestrze, jest tez semestr letni. Koncze studia po ukonczeniu okreslonej
      ilosci i zaliczeniu zajec - nie ma powtarzania roku, zajec nie mozna oblac, ale
      do pewnego momentu mozna zrezygnowac. Okolo 30% zajec jest obowiazkowych, nie
      ma jednakze znaczenia w ktorym semestrze je zalicze. Daje to duza swobode
      ukladania planu zajec i pracy. Jesli ktos nie ma czasu, wezmie mniej zajec i
      bedzie studiowal dluzej (jako part-time), ale nie odbije sie to kosztem wiedzy.
      Place tez za ilosc zajec a nie za semestr.
      • alterpars Re: Fenomen studiów zaocznych 20.11.06, 17:18
        jak sama zauwazylas sa to studia podyplomowe.....to wyczerpuje temat.
        • Gość: Pracownik naukowy Re: Fenomen studiów zaocznych IP: *.core.lanet.net.pl 20.11.06, 17:26
          Różnica pomiędzy studiami dziennymi a zaocznymi, podobnie jak pomiędzy
          uczelniami publicznymi i państwowymi jest...gigantyczna. Powinni pozamykać
          połowę uczelni prywatnych i studia zaoczne
          • Gość: cham Re: Fenomen studiów zaocznych IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 21.11.06, 13:33
            i wtedy zdech bys z głodu. wszyscy tacy moraliście tak sie wstydzą studiów
            zaocznych ale brac za to kase sie nie wstydząpieprzeni morlaisci
        • Gość: koniczynka Re: Fenomen studiów zaocznych IP: *.client.dsl.net 20.11.06, 18:30
          studia graduate - mozna przyrownac do uzupelniajacych magisterskich -
          policencjackich. Nie jestem na doktoranckich, to byloby co innego.

          Co chcialam osiagnac tym postem to to, ze na naszych zaocznych jak i
          dziennych studiach nie ma wiele mozliwosci doboru planu zajec i przedmiotow do
          zainteresowan i potrzeb studenta. Wszystko trzeba zrealizowac w danym
          semestrze. Przeciez nie ma znaczenia, czy zalicze rachunkowosc w 1 semestrze
          czy w 3.
      • Gość: zaocznyx Re: Fenomen studiów zaocznych IP: 195.116.183.* 20.11.06, 17:36
        nie moge wprost uwierzyc ile jadu jest w niektorych ludziach. tych wszystkich
        medrcach co pisza ze zaoczne to degradacja, ze na dziennych studiuja 'bardziej
        inteligentni' (sic!) ludzie, bo na zaocznych sa Ci co sie nie dostali... ludzie,
        troche pokory. to jakie kto wybral studia zalezy od czlowieka i kolei losu,
        naprawde, nie pozjadaliscie wszystkich rozumow.

        a juz najbardziej przybila mnie wypowiedz owego delikwenta ktory napisal, ze
        zaoczni:

        "Maja postawe roszczeniowa i dla nich najwazniejsze jest ze placa. Wydaje im
        sie, ze moga dlatego nic albo niewiele umiec"

        plakac sie chce. takiego glaba powinni wszyscy myslacy zaoczni zlabac za wsiarz
        i wyrzucic na ksiezyc. to samo moge powiedziec o dziennych - maja postawe
        roszczeniowa, placza przy kazdej propozycji wprowadzenia im oplat niczym gornicy
        z prywatyzowanych kopalni.

        pozdrawiam zaocznych ze zdrowym rozsadkiem.
        • alterpars Re: Fenomen studiów zaocznych 20.11.06, 18:15
          Pani jak rozumiem z kierunku malowanie tipsow z dodatkowymi zajeciami z fitnessu
          oraz marketinku? :-)))))
      • janeklis1 Re: Fenomen studiów zaocznych 20.11.06, 21:47
        koniczynka odpowiedz mi czy na UJ mozna sie dostac na prawo jak sie tyko ma
        mature i pieniadze zeby placic za semestry czy trzeba zdawac jakies egzaminy
        czy jak ten nabor wogole wyglada. J mieszkam w Stanach ale chcialbym miec tytul
        magistra prawa z UJ powiedez mi czy jest to mozliwe zeby ja sie tam mogl
        dostac, mam tylko Polska mature dawno temu zdana i juz wszystko zapomnialem
    • Gość: Myśląca Re: Fenomen studiów zaocznych IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 20.11.06, 17:31
      Skończyłam studia dzienne i zaoczne. Na jednych i drugich jest mieszanina osób
      od tych pełnych zachwytów i zaangażowania w studiowaniu jak i tych mających
      lekki stosunek do studiowania. Na studiach zaocznych często są osoby z
      doświadczenem zawodowym,są praktykami potrafiącymi swobodnie dyskutować z
      profesorami na dany temat i wychodzić poza program studiów i to nie tylko w
      oparciu o wiedzę teoretyczną ale zarówno praktyczną.
      Co do fizyki - może nie umniejszajmy pracy na kierunkach humanistycznych. Nie
      wiem czy fizykowi chciałoby się pisać długie wypracowania, łatwiej byłoby mu
      dane zagadnienie ująć we wzorze. U nas na fizyczne była mieszanina osób, sporo
      było "spadów" z innych kierunków . I było to interesujące, zwłaszcza po
      zajęciach, gdy dyskusje odbywały się na każdy temat, od nauk ścisłych po
      literaturę, kino, teatr, filozofię. etc. Pozwalało nam to na poszerzenie
      horyzontów.I nie ograniczało nas do wąskiej dziedziny nauki. Na fizykę jak i
      część kierunków technicznych studenci nie walą drzwiami i oknami.
      A w pracy nie tylko liczy się nasz dyplom i ocena , ale również nasze
      predyspozycje psychiczne, umiejętności np. pracy w grupie, otwartość na nowe
      pomysły, elastyczność i inne cechy których nie uczą na studiach. Proponuję też
      wziąć pod uwagę, że wielu z tu piszących jeszcze kilkarotnie w życiu
      przekwalifikuje się, bo takie są tendencje rynku pracy...
      • Gość: Autor Re: Fenomen studiów zaocznych IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 20.11.06, 18:32
        > Co do fizyki - może nie umniejszajmy pracy na kierunkach humanistycznych. Nie
        > wiem czy fizykowi chciałoby się pisać długie wypracowania, łatwiej byłoby mu
        > dane zagadnienie ująć we wzorze.

        Widzę, że nie wiesz jak wygląda współczesna fizyka. A zagadnienie we wzorze?
        Teraz jestem już pewny tej opinii. Istotną częścią pracy naukowej jest
        późniejsze opublikowanie danych. Nie masz publikacji w liczących się
        czasopismach, nie ma pracy więc nie ma pieniędzy. Im lepsze czasopismo tym
        recenzenci są surowsi ale publikacja daje więcej punktów.

        > U nas na fizyczne była mieszanina osób, sporo
        > było "spadów" z innych kierunków .

        Spady z innych kierunków? To chyba jakaś która przypadkowo daje magistrów. W
        takim razie nie ma się czym chwalić.
        • neomia Re: Fenomen studiów zaocznych 22.11.06, 18:36
          Oczywiście tu i tu można " lać wodę", a można konkretnie, treściwie opisać
          konkretne zagadnienie. Wzór byl tylko skrotem myslowym. Pragnę również
          zauwazyć, że nie każdemu przeznaczona jest kariera naukowca, bo może dany
          osobnik ma ochotę realizować się w innych dziedzinach związanych z przedmiotem
          studiowania.
          Tak się dziwnie zlożyło, że wyszli bardzo dobrzy fizycy z tzw. "spadów", lecz
          tylko część wybrała karierę naukową.
          Życzę szerszego spojrzenia na otaczający świat , a nie zamykania się tylko w
          wąskiej dziedzinie fizyki i deprecjonowania innych dziedzin nauki i zawodów!!!!
    • Gość: Asiaaaa Re: Fenomen studiów zaocznych IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 20.11.06, 17:39
      1. Bo dzienne są za friko;-)

      2. J.W. a poza tym jak sie jest w ogólniaku to sie ma w głowie net, mange i inne
      pierdoly, a nie prace,tym bardziej ze nieletnich nie chca zatrudniac...
    • Gość: Antyklerykal Re: Fenomen studiów zaocznych IP: 81.144.199.* 20.11.06, 18:10
      A ja równiez mam male pytanko. Tylko prosze o sensowne odpowiedzi. Dlaczego
      studenci studiów zaocznych i wieczorowych (chodzi mi o uczelnie panstwowe)
      placá za nauke na nich. Prosze podac mi podstawe prawná tego absurdu. Podaje
      swój e-mail: slawomirh@o2.pl.
      • alterpars Re: Fenomen studiów zaocznych 20.11.06, 18:17
        ano dlatego ze gdyby nie placili to owe kierunki uleglyby likwidacji a Ci co nie
        dostali sie na studia dzienne poszliby do wojska :-). Wiec placcie i udawajcie
        ze studiujecie dalej
      • negativeburn Re: Fenomen studiów zaocznych 20.11.06, 18:37
        podstawa prawana jest kazdorazowo uchwala senatu danej uczelni opierajaca sie na
        ustawie o finansach publicznych dajacej uczelniom taka mozliwosc
      • Gość: koniczynka Re: Fenomen studiów zaocznych IP: *.client.dsl.net 20.11.06, 18:54
        Dlaczego? Bo jest to furtka dla uczelni do zdobycia wiecej funduszy. Tylko
        dzienne nie moga byc platne, inne moga, wiec sa. Nie mamy nieskonczonych
        nakladow na szkolnictwo, wiec ktos musi zaplacic, zeby za darmo mogl studiowac
        ktos. Uczelnie sa niedofinansowane. Taki UJ na przyklad, warunki nauki
        skandaliczne, u mnie w instytucie byl 1 komputer na 200 osob.
        Moim zdaniem wszyscy powinni placic, do tego powinno sie wprowadzic system
        tanich kredytow i stypendiow za wyniki w nauce, zeby wszyscy mieli szanse na
        edukacje. A nie sciagac haracz podatkowy, z czego pewnie 80% pieniedzy jest
        marnotrawione gdzies po drodze.
    • Gość: mikey_de Re: Fenomen studiów zaocznych IP: *.wlan.uni-konstanz.de 20.11.06, 18:28
      A ja teraz przebywam na stypendium w Niemczech i bardzo sie zdziwilem, ze tutaj
      w ogole nie istnieje taka instytucja jak studia zaoczne. Wiekszosc moich
      niemieckich znajomych rownoczesnie pracuje i studiuje (podobnie jak wiekszosc
      moich polskich znajomych ze studiow dziennych na UW) i nikt tu nie slyszal o
      studiowaniu w sobote i niedziele raz/2 tyg. Od razu zaznaczam, ze Niemcy w
      wiekszosci nie maja zadnych stypendiow (tak jak u nas np. socjalne czy naukowe),
      a od rodzicow tez biora malo pieniedzy lub wcale. Oczywiscie nie pracuja na caly
      etat (ale zdarzaja sie tez i tacy-chociazby moj wspollokator, ktory codziennie
      od 8 do 18 pracuje w Siemensie), ale po prostu tyle, zeby sie samodzielnie
      utrzymac na studiach.
      Ja chociaz studiowalem dziennie na UW, to jakos moglem pogodzic studia z praca i
      dzialalnoscia w roznych organizacjach, wiec wcale nie jest tak, ze student
      dzienny nie moze miec doswaidczenia zawodowego.
    • Gość: Ewelina Re: Fenomen studiów zaocznych IP: *.internetdsl.tpnet.pl 20.11.06, 18:51
      To nie prawda, że na studiach prywatnych studiuja "dzieciaki" którym rodzice
      płacą za czesne!!! ja mam 19lat, i jestem studentka prywatnej uczelni.
      Pracowałam przez całe wakacje i teraz sama sie utrzymuję. Opłaciłam sobie czesne
      za cały rok a teraz jestem w trakcie robienia prawa jazdy. Jestem niezalezna i
      samodzielna. Więc nie piszcie ze jesteśmy rozpieszczeni i nie wiemy co to znaczy
      ciezki pracowac-bo ja to wiem!!!
    • Gość: kikinka Re: Fenomen studiów zaocznych IP: *.net.hrz.tu-darmstadt.de 20.11.06, 19:10
      Ja róniez nie rozumiem czemu ostatnimi czasy tak wychwalane sa studia
      wieczorowe.
      Rozumiem argumenty ze wymagaja samodzielnosci etc. Jendak wg mnie ich poziom
      jest zdecydowanie nizszy.
      Poziomu studiow nie wyznacza syllabus czy wykladowca. Przede wszystkim poziom
      studiow wyznaczmay my sami- studenci. To w jakiej grupie pracuejmy i z kim
      rozwiazujemy wspolnie problemy. Selekcja ludzi jest zdecydowanie lespza na
      dziennych i tym samym poziom tych studiow jest duzo wyzszy. Wyjatki
      potwierdzaja regule.
      • Gość: Gaara Re: Fenomen studiów zaocznych IP: 62.111.245.* 20.11.06, 19:34
        Studiowałem i na zaocznych i na dzienych studiach i mogę podzielic się paroma spostrzeżeniami. Po pierwsze nie oceniajcie ludzi jako gorszych tylko dlatego, że są na zaocznych. Całkiem sporo jest wśród nich wartościowych dla pracodawców jednostek. Po drugie poziom zaocznych jest ewidentnie słabszy i nie ma co ukrywac, że trójkowicz na dziennych ma całkiem spore szanse wymiatac na zaocznych. Po trzecie zdolni i przedsiębiorczy studenci z dziennych już przeważnie od 3 roku pracują w zawodzie, a na studiach skupiają się na swojej specjalizacji i to nie ich średnia w indeksie wyznacza ich wartośc. Po czwarte, miejsc na studiach dziennych jest mało a i tak pomimo ostrej selekcji jest masę jednostek, które dostają się na studia ale kierunek, który wybrali nie jest ich powałaniem. Tacy ludzie ograniczą się tylko do obowiązkowego programu i nic więcej nie bedą umieli (nie muszę chyba podkreślac, że w dłuższym okresie czasu dla pracodawców są mało wartościowi). I po piąte, to jest wasz wybór i zastanówcie się co chcecie osiągnąc, bo na przykład wysokiej klasy specjalisty nie znajdzie się raczej po zaocznych, ci raczej mogą powiedziec, że mają szczęście jak pracują w zawodzie (i to nisko w hierarchi). I na koniec, liczą się tylko wasze umiejętności, więc jeśli się da to je rozwijajcie. Pozdro
    • aagnes Re: Fenomen studiów zaocznych 20.11.06, 19:15
      Poziom tej dyskusji swiadczy o tym, ze rozwazania sa czysto teoretyczne, ludzie
      z wyzszym wyksztalceniem, badz do niego aspirujacy nie gadaja takich glupot.
      Zero obiektywizmu, umiejetnosci czytania ze zrozumieniem i wyciagania wnioskow.

      (po studiach i dziennych i zaocznych - zeby byla jasnosc).

      I jeszcze cos - studiowanie dzienne w tym chorym kraju stalo sie 'przywilejem'
      dla dzieciakow z rodzin ktorych stac na utrzymywanie studiujacego doroslego. To
      akurat nie napawa optymizmem. Natomiast na zaocznych spotkalam sie z taka
      determinacja, umiejetnoscia dazenia do celu i godzenia miliona obowiazkow z
      nauka jak nigdzie. Bylam i jestem pelna podziwu, duzy szacunek.

    • alessandro2005 Nie generalizujcie! To bez sensu 20.11.06, 19:18
      Jestem adiunktem na uniwersytecie. Znam dobrych studentow na studiach zaocznych.
      Zazwyczaj poziom jest nizszy, ale to wynika z braku odpowiedniej ilosci godzin
      oraz czesci studentow, ktorzy chca tylko uzyskac papier.

      Prawda jest taka, ze wszyscy jestesmy innymi ludzmi i jedni wola lub moga tak
      studiowac inni inaczej i tylko glupiec ocenia czlowieka po wyksztalceniu, a w
      szczegolnoci po trybie nauczania.

      Wiec niech nikt nie ma kompleksow, bo studiowal zaocznie i niech nikt sie nie
      wywyzsza po byl na dziennych. Pracodawca i tak oceni wartosc pracy czlowieka wg
      innych standardow (mam zwiazki z biznesem).
      • kether Re: Nie generalizujcie! To bez sensu 20.11.06, 19:36
        prawda jest taka, ze studenci zaoczni i prywatni opowiadaja, jak to im jest ciezko i nie odstaje poziom, bo nie uwazaja siebie za gorszych i takie tam...

        ja jestem na trzecim roku studiow techninych dziennych i wykladowcy ciagle daja nam w dupe na egzaminach i powtarzaja, ze jest i bedzie ciezko, bo musimy byc swiadomi tego, ze jestesmy na darmowych panstwowych studiach dziennych! i musimy to zrozumiec i poczuc! poza tym wiekszosc prowadzacych rozne cwiczenia i wyklady otwarcie mowi, ze moze program zaocznych staraja sie realizowac podobnie jak nam, ale: NA ZAOCZNYCH STUDENCI SA DUZO SLABSI I NIC SIE NIE UCZA! szacunek dla was wszystkich, ktorzy pracujecie i utrzymujecie rodziny i takie tam, ale wasze studia beda zawsze mniej wymagajace niz dzienne, bo wy przez swoja prace nie macie mozliwosci nauczyc sie tego, co przyswajamy my, bo kurde, wszyscy jestesmy tylko ludzmi i na pewno przychodzac na trzy dni w przeciagu dwoch tygodni za cholere nie naucze sie matmy, fizyki, elektroniki, maszyn elektrycznych i takich historii... bo to trzeba regularnie cwiczyc i wyrabiac nawyki, wymaga wielu godzin spedzonych na mysleniu i kombinowaniu - a kiedy wy to macie robic? jak wracacie wymeczeni po pracy??

        DLATEGO ZAOCZNE STUDIA ZAWSZE BEDA SLABSZE NIZ DZIENNE COKOLWIEK DALEJ NIE POWIECIE! NIEWAZNE KOGO ZNACIE, GDZIE JUZ STUDIOWALISCIE I KTO WAM POWIEDZIAL!
      • Gość: Łukasz86 Re: Nie generalizujcie! To bez sensu IP: *.internetdsl.tpnet.pl 20.11.06, 19:48
        Masz racje. Jestem studentem zaocznym. Nie przeczę chciałem iść na dzienne nie
        dostałem się, bo pokpiłem sprawę z maturą na szczęście mimo obleganego kierunku
        na zaoczne się dostałem w przeciwieństwie do wielu moich znajomych. Trzeba było
        spojrzeć prawdzie w oczy nikt nie będzie mnie utrzymywał, kogo stać na takie
        wydatki wiec wziąłem się do pracy. Na początku było ciężko miałem tylko jeden
        cel mieć jak najwyższą średnią i przenieść się na dzienne (teraz wiem już, że z
        góry było to skazane na niepowodzenie, bo bardziej się liczy zła sytuacja
        materialna w domu niż oceny).Skończyłem rok z według mnie bardzo dobra średnią
        w tym czasie pracowałem po 8-10 godzin. Na 2 roku wreszcie doszło do mnie ze
        nie poszło to na marne. Zyskałem większą pewność siebie utraconą po maturze, a
        co najważniejsze nauczyłem się dążyć do czegoś a nie tak jak wcześniej miałem w
        liceum wszystko pod nos. Nauczyłem się uczyć i wiem, że w dużej mierze
        zawdzięczam to tylko sobie. Dla mnie osobiście studia zaoczne są lepsze( mniej
        materiału to fakt, ale jeśli ktoś lubi kierunek i chce się czegoś nauczyć
        nadrabia to w domu siedząc przy książkach,)jednoczesnie zarabiam i jak skończę
        studia będę mieć już doświadczenie. Moim zdaniem w dzisiejszych czasach dyplom
        uczelni wyższej ( w moim wypadku państwowej - zapomniałem to dodać na początku)
        to tak samo jak z językiem angielskim kompletne minimum a nie jak kiedyś powód
        do dumy. Pracodawcę nie interesuje to czy masz 4 czy 5 tylko to czy poradzisz
        sobie w pracy i sprawisz ze biedzie miał większy przychód. Na koniec dodam ze
        to tylko subiektywny punkt widzenia i mogę się mylić
        PS., co do kierunków to zgadzam się, że angielskiego nie da się nauczyć w
        trybie zaocznym. Co innego Np. kierunki humanistyczne. Pozdrawiam
    • Gość: mimikra Re: Fenomen studiów zaocznych IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 20.11.06, 19:37
      W polskiej rzeczywistości musimy się pogodzic z przykrym dla niektórych faktem -
      studenci studiów zaocznych w większości (choć nie wszyscy) pochodza z tzw.
      drugiego rzutu, czyli studiują zaocznie/wieczorowo nie dlatego, że ich marzeniem
      jest jednoczesna nauka i praca, tylko dlatego że nie dostali sie na studia
      dzienne. Jest to wiec od razu selekcja negatywna.

      Na wiekszosci kierunkow (procz nauk medycznych i kilku innych) na studiach
      dziennych w ostatnich latach spokojnie mozna polaczyc zdobywanie wiedzy z praca
      albo dzialalnoscia w organizacjach studenckich czy stowarzyszeniach. Takze
      argument dotyczacy "wiekszego doswiadczenia zawodowego" osob studiujacych w
      trybie zaocznym, nie jest tutaj decydujacy. Chce zwrocic uwage na to, ze to na
      studiach dziennych ma czlowiek czas nauczyc sie jezykow (nieslychanie wazne!).
      Studiowanie zreszta polega nie tylko na zdobywaniu tzw. twardej wiedzy, ale i na
      zdobyciu umiejetnosci poszukiwania wiedzy. Moim zdaniem nie ma na to zbyt wiele
      czasu podczas zjazdow weekendowych. Z takich studiow zbyt czesto (choc nie
      zawsze!) robi sie zwykla szkolka polegajaca na zaliczaniu w szale kolejnych
      egzaminow, "byle szybciej do dyplomu magistra".

      Pozdrowienia!
    • Gość: ksi Re: Fenomen studiów zaocznych IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 20.11.06, 19:38
      1. Skoro na zaocznych jest tak bosko, to dlaczego gros ludu wali drzwiami i
      oknami przede wszystkim na studia dzienne?
      moe dltego bo diienne n ucelnich pnstwowych s bepłtne???
      epsul mi sie klwitur nie m....m pru nkow
      • Gość: mimikra Re: Fenomen studiów zaocznych 2 IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 20.11.06, 19:45
        to co napisałam powyżej nie oznacza oczywiście, że nie znam sumiennych,
        ambitnych i mających świetną pracę studentów zaocznych. znam, ale jest ich
        naprawdę niewielu.
    • Gość: Mika Re: Fenomen studiów zaocznych IP: *.ds10.univ.gda.pl 20.11.06, 20:25
      przez dwa lata studiowalam zaocznie prawo, a na 2 roku podjelam prace. z
      wlasnego doswiadczenia wiem , ze na zaocznych jest ciezej, pod wieloma
      wzgledami, trzeba sie samemu uczyc, zycie studenckie jest powaznie ograniczone
      i do tego jeszcze praca. taki tryb zycia musi sie na czym odbic i niestety
      odbija sie na nauce. dlatego podjelam decyzje o ponownym zdawaniu na studia
      dziennie. dostalam sie na prawo, zmienilam uczelnie i teraz do was pisze z
      akademika. doswiadczenie na pewno jest wazne, ale wydaje mi sie, ze
      najistotniejsza jest wiedza wyniesiona ze studiow. ja niestety zauwazam wiele
      brakow w swojej wiedzy, czesto w zagadnieniach , ktore powinny byc dla mnie
      oczywiste. jakby nie bylo studenci dzienni zyja nauka 5 dni w tygodniu, a nie
      tylko w weekendy - czesto co dwa tygodnie.
    • Gość: T. Re: Fenomen studiów zaocznych IP: *.icpnet.pl 20.11.06, 20:28
      z własnego doświadczenia mogę polecić studia wieczorowe -jest to pewna odmiana studiów dziennych tylko np. od godziny 16:30 -materiału dużo -także podejście wykładowców inne niż do zaocnych (bardziej wymagający) są to pełnowartościowe lecz ostatnio likwidowane formy studiowania
      POzdrawiam
      • Gość: zuy zaoczne to lipa IP: 213.199.198.* 20.11.06, 20:35
        w ogóle nie powinno ich być
        wiem bo sam zachaczyłem się o to ścierwo
      • peppe Re: Ja studiuje wieczorow i pracuje. 20.11.06, 20:37
        Witam. Studiuje wieczorowo na panstwowej uczelni (ale ofkoz place za to i to nie malo). Pracowac musze, aby sie utrzymac. Dzieki samozaparciu pomimo mlodego wieku (20lat) udalo mi sie dostac prace w prestizowej firmie. Owszem praktycznie nizszego stanowiska nie ma, ale mimo wszystko mam duze mozliwosci na awans. Konczac studia (jestem na 1 roku), zakladajac ze bede dalej tam pracowal bede mial prawie 6 lat doswiadcznia w miedzynarodowym korporcie (rok juz pracuje).

        I powiedzcie kogo byscier wybrali na wakat studenta zaraz po studiach z paroma stazami czy osobe ktora co prawda studiow dziennich nie ma, ale za to 6 lat wartosciowego doswiadczenia zawodowego.

        Kto nie probowal niech nie gada, ze tak latwo. Wychodze z domu o 8 wracam o 21. A teraz sesja sie zbliza, wiec mam podwojnie duzo pracy w szkole.
        • caysee Re: Ja studiuje wieczorow i pracuje. 20.11.06, 21:02
          Peppe,

          Ja bym wybrala studenta dziennego.
          • peppe Re: Ja studiuje wieczorow i pracuje. 20.11.06, 21:23
            A czym argumentujesz swoj wybor? Ja bym wybral tego co ma doswiadczenie.
            • alterpars Re: Ja studiuje wieczorow i pracuje. 20.11.06, 21:40
              Jak zdobedziesz doswiadczenie lekarza albo prawnika lub inzyniera? Ja nie mowie
              o studiach gotowania na gazie. Tam to wszystko jedno byleby robil bezmyslnie co
              mu kaza. Czy dzienny czy zaoczny wsio rawno. I tutaj nawet fakt ;epiej zatrudnic
              matolka z zzaocznych. Dzienny bedzie zadawal zbyt wiele pytan.
        • Gość: zuy pepe gratulujemy zawału IP: 213.199.198.* 20.11.06, 21:48
          jak tak pociągniesz ze trzy lata będziesz niezły
    • Gość: ttt Re: Fenomen studiów zaocznych IP: *.internetdsl.tpnet.pl 20.11.06, 20:32
      czym roznisie słowik od wróbelka? niczm tylko wróbel studiował zaocznie
    • Gość: Isssadorra Re: Fenomen studiów zaocznych IP: 193.151.48.* 20.11.06, 20:56
      cześć,
      Nie dostałam sie za 1 razem na wymarzony kierunek więc poszłam na zaoczne
      (kierunek ten sam). Byli tam ludzie starsi ode mnie, pracujący juz nierzadko "w
      branży", ale bardzo przyjazni, czesto doświadczeni juz zyciowo.
      Po roku zdawałam ponownie na dzienne i.. dostałam się.Poziom fakt - wyższy, ale
      ludzie tragiczni...Niby tylko rok czy dwa różnicy, ale dziecinni, traktują
      studia jak gimnazjum...
    • Gość: Michael Saint Re: Fenomen studiów zaocznych IP: *.chello.pl 20.11.06, 20:57
      Studia zaoczne są nie w każdym ale w wielu przypadkach lepsze od zaocznych.
      Ja studiuję nawigację na Akademii Morskiej w Gdyni, zakres materiału jaki
      muszęumieć reguluje ustawa, i nie ma od niej odstępstw, zatem, mam taki sam
      zakres materiału do opanowania jak studenci studiów dziennych z tym, że mam na
      to mniej godzin a zatem zadanie jest dla nas studentów zaocznych trtudniejszem
      wymga od nas wiekszej pracy samodzelnej.
      Akademia Morska jest jedną z najlepszych szkół morskich ,Świata i nie może
      pozwolić sobie na wypuszczanie absolwentów z brakami wiedzy, nie ma pobłażania
      dla studentów zaocznych tylko dlatego że płacą, jestemy tak samo traktowani. @
      sprawa to fakt , że sami na siebie zarabiamy.
      • janeklis1 Re: Fenomen studiów zaocznych 20.11.06, 21:35
        czy mozna sie dostac w nPolsce na studia prawnicze /dzienne, nocne,
        weekendowe,wakacyjne, jakiekolwiek ale prawnicze/jak sie ma pieniadze a a
        mature sie zdalo ledwo ledwo i reszta swiadectwa tez cienka
      • alterpars Re: Fenomen studiów zaocznych 20.11.06, 21:37
        taki wlasnie jest cel zebys mial swiadomosc ze jestes rowny lub nawet lepszy od
        studentow dziennych i placil dalej czesne. Nie mas zmozliwosci porownania
        kryteriow i poziomu egzaminow. Zaoczniakow sie po prostu przepuszcza zeby nie
        zawracali glowy.
    • Gość: Ja Re: Fenomen studiów zaocznych IP: 217.153.161.* 20.11.06, 21:43
      Sprawa jest prosta - nie każdego stać na studia wieczorowe/zaoczne. Ja licencjat
      ukończyłem wieczorowo, natomiast studia uzupełniające zaocznie i muszę
      powiedzieć, że gdybym studiował dziennie, to nie dorobiłbym się nowego samochodu
      i mieszkania (z lekką pomocą rodziców, ale jednak) w wieku 25 lat. A tak...od 20
      roku życia pracuję, zakładam rodzinę i jest git, natomiast większość studentów
      dziennych w tym wieku myśli gdzie by tu czmychnąć za granicę, bo w Polsce nie
      mogą znależć pracy (czyżby brak praktyki i doświadczenia?). Są różne drogi, nie
      neguję i nie potępiam żadnej z nich, jednak studia wieczorowe/zaoczne
      pozwalające pracować mają wiele plusów :)
      • alterpars Re: Fenomen studiów zaocznych 20.11.06, 21:52
        nie. Ci ktorzy prysna za granice moga wrocic do tej samej firmy w ktorej
        pracujesz za wielokroc wieksze pensje. Ja tak zrobilem i przez przypadek wiem
        ile zarabia moj kolega na identycznym stanowisku ktory za granice nie wyjechal a
        pracuje z nadania polskiego.Tak sie tez sklada ze pracujac za granica dom i
        samochod to nie jest jakis wyjatkowy luksus. to normalnosc ze pracujac stac cie
        na dom a myslisz o czyms zupelnie innym (np wlasna piwniczka z winami i jacuzzi
        w ogrodzie) Twoje spelnienie marzen to wlasnie nowe cinquecento i M3 w wiezowcu.
        Czujesz roznice?
        • Gość: Ja Re: Fenomen studiów zaocznych IP: 217.153.161.* 21.11.06, 17:19
          Nie, moje marzenie to C5 (na C6 mnie jeszcze nie stać) i dom z ogrodem. To
          pierwsze marzenie już się ziściło, to drugie już wkrótce. Nie muszę wyjeżdżać za
          granicę, wystarczy mi to, co mam w Polsce.
    • Gość: z.. glupka robert wyjatkowo tepy buc IP: *.hsd1.or.comcast.net 20.11.06, 21:44
      debil zalazyl watek z nudow i zadaje pytanie na ktore pytania sa oczywiste, i
      jego polemika, czyzby? czyzby? durniu co chcesz udowodnic ze z mysleniem masz
      problemy? skopac durnia po jajach. typowy buc i kmiot prlu, czyzby, czyzby. idz
      pogadaj se z menelami kolo smietnika
Pełna wersja