Fenomen studiów zaocznych

    • Gość: Marko Re: Fenomen studiów zaocznych IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 20.11.06, 21:45
      Prawda jest często taka, że nie ważne jakie studia skończyłeś ale ile włożyłeś w
      to pracy i co z nich wyniosłeś. Ja studiuje już 5 lat zaocznie, prze ten okres
      spotkałem różnego rodzaju studentów zaocznych.:
      1. Obiboki, które nie potrafią czytać. Wybierają studia zaoczne tylko dlatego bo
      przyjmują na nie za kasę, tak samo jest często z prywatnymi ale nie twierdzę, że
      studencie studiów prywatnych to lenie. Osobiście znam wiele osób, które
      skończyły prywatne studia i są doskonałymi pracownikami.
      2. Zwykli studenci, może nie są wybitnie ambitni ale często wybierają studia z
      konieczności lub chęci. Studiują w ten sposób, ponieważ chcą pracować lub
      uważają że można zyskać tytuł w łatwiejszy sposób z tym samym efektem. Ja
      osobiście jestem taki.
      3. Ambitni zaoczni, teraz są wynagradzani ponieważ wprowadzono wreszcie
      stypendia dla zaocznych. Mogą się dobrze uczyć i jednocześnie pracować.
      4. Ludzie, którzy mają już prace ale potrzebują tytuł. Zdarzało mi się spotykać
      na studiach zaocznych kierowników z prywatnych firm, którzy po prostu nie mają
      wyższego.

      Oczywiście nie wolno nikogo klasyfikować, to jest wyłącznie moja ocena ale
      powiem jedno, studia zaoczne też wymagają pracy, nie tylko na wydziale.

      Jeżeli chodzi o mnie, to po pięciu latach studiów mam około 4,5 roku
      doświadczenia zawodowego, 2 lata doświadczenia w zawodzie (informatyka), dobrą
      pracę, niezłą pensję i generalnie mogę już siebie sam utrzymać, a nie skończyłem
      jeszcze studiów … czy na dziennych coś takiego jest łatwe do zrealizowania ?
      • alterpars Re: Fenomen studiów zaocznych 20.11.06, 21:55
        jest. Bo Ci po dziennych szybko odrabiaja dystans. Czesto gesto wyjezdzajac na
        dobre praktyki zagraniczne. Przez 5 lat studiow wyjezdzalem do Szwajcarii. Kiedy
        skonczylem studia tamta firma zaproponowala mi natychmiast prace i robienie
        doktoratu. Aha dostalem pensje ktora rownowazyla 3 lata doswiadczenia.
    • Gość: oO Na większości studiów dziennych jest niski poziom IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 20.11.06, 22:25
      ...więc dyskusje kto jest bardziej statystycznie głupi a kto nie, są pozbawione
      sensu.

      I zapamiętajcie tylko jedno - MARKETING I ZARZĄDZANIE - kilkaset tysięcy
      studentów nie może się mylić!
      • Gość: bdizbdzionka Re: Na większości studiów dziennych jest niski po IP: *.37-151.net24.it 20.11.06, 22:31
        A ja studiuje na uczelni zagranicznej i nawet w 1/100 nie podniecam sie tak jak
        studenci dzienni polskich uczelni. Wyzej sraja niz dupe maja.
        • Gość: tzetze Ojojoj IP: *.chello.pl 21.11.06, 14:21
          Studia zagraniczne...taaak, bylem niestety na stypendium zagranicznym i sorry
          ale poza GB i USA to uczelnie polskie, zwlaszcza politechniki i wydzialy scisle,
          nie maja sie czego wstydzic. Studiuje na SGH, wielu znajomych jezdzilo po
          Europie, i obraz jest taki ze sporo goow..na jest - nawet na dosyc
          "prestizowych" uczelniach w Szwecji, Norwegii czy Niemiec.
      • Gość: Paweł Re: Na większości studiów dziennych jest niski po IP: *.piekary.net 20.11.06, 22:31
        jedz gó.., miliony much nie może sie mylić:)
    • Gość: Aneta Re: Fenomen studiów zaocznych IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 20.11.06, 22:42
      Masz jakieś kompleksy?
      Co cię to obchodzi dlaczego i w jakiej formie inni studiują. Jak zaczniesz to
      zrozumiesz! Najlepiej zacząć od wyboru kierunku najlepiej dostosowanego do
      wlasnych możliwosci intelektualnych. Skoro masz takie problemy ze zrozumieniem
      to nie wiem czy uda ci sie coś znależć?!
      • zbig72 o czym tu dyskutować????? 20.11.06, 22:50
        jak można "zaocznie" zdobyć wykształcenie???

        jak ktoś w dzień pracuje to wiadomo że uczy się po łebkach a papier dostaje
        zawsze o ile regularnie płaci czesne (czy ktos kiedyś, choćby największzy głąb,
        wyleciał z zaocznych?)

        mój pracodawca nie tylko przyjmuje (jeśli mówimy o absolwentach) tylko z
        dziennych ale ponadto zwraca uwagę na uczelnie - UW UJ itp proszę bardzo - ale
        wszystkei wyższe szkoły srania w banie to od razu do kosza

        to jest fakt - wykształcenie to inwestycja - kiepska szkoła, kiepski zwrot
        inwestycji
    • Gość: TR Re: Fenomen studiów zaocznych IP: *.wroclaw.dialog.net.pl 20.11.06, 22:49
      Fenomen studiów zaocznych polega na tym że każdy kto daje pracę chce mieć osobę
      z doświadczeniem lub młodą którą sobie wychowa. I tak ludzie świeżo po maturze
      zdobywają cenne doświadczenie ciężko pracując oraz studiując. Po zdobyciu
      tytułu są odrazu pełnowartościowi dla pracodawców i znacznie łatwiej dostają
      pracę lecz już wtedy za godziwą zapłatę.
      Wiem jak wyglądają studia zaoczne oraz dzienne od kolegów c robią drugi
      fakultet i mogę rzec że przedmioty dla zaocznych mają tą samą ilość materiału,
      ale dużą część trzeba sobie samemu przyswoić.
      • Gość: radi Re: Fenomen studiów zaocznych IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 20.11.06, 23:15
        dziwi mnie jak mozna porownywac studia dzienne do zaocznych na uczelniach
        technicznych?
        Pierwsza sprawa - "zaoczni maja taka sama ilosc materialu co studenci dzienni" -
        smieszne - na drugim roku zaoczni robia to co ja na pierwszym mialem.
        Po drugie - ktos pisal, ze studiujac na dziennych mozna zaczac pracowac nawet na
        pierwszym roku. Jestem tylko ciekaw na jakim kierunku? Bo na technicznym sie po
        prostu nie da - na laborkach, cwiczeniach i wiekszosci wykladow obecnosc jest
        OBOWIAZKOWA i nie da sie tego pogodzic z praca.

        Prawda jest taka, ze na mojej uczelni na zaoczne ida ci ktorym nie udalo sie na
        dziennych (ewentualnie zamiast zaocznych wybieraja zarzadzanie, zreszta to ten
        sam poziom ;) ).

        pozdr,
        Szymek

      • peppe Re: Fenomen studiów zaocznych 20.11.06, 23:35
        Ja studiuje na sghu wieczorowo, lecz program mamy dziennych. I jest to autentyczny pelny program, zajecia codziennie. Do tego pracuje, w miedzynarodowej firmie. Razem uwazam, ze jest to warte wiecej niz studia dziennie. Pogodzic prace ze studiami, nie jest latwo. A na sghu z tytulu, ze placimy taryfy uglowej nie ma. Musimy umiec tyle co dzienni i jestesmy tak samo traktowani.
    • Gość: le0n Re: Fenomen studiów zaocznych IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 20.11.06, 22:56
      Witaj sfrustrowany młodzieńcze. Chyba zazdrość Cię zżera, że te jełopy po
      zaocznych zarabiają 2 razy więcej niż Ty.
      pozdro dla wszystkich frustratów
    • Gość: ~ZEmigracji Re: Fenomen studiów zaocznych IP: *.dynamic.dsl.as9105.com 20.11.06, 23:34
      To sie robertmar naczytales.... A ja powiem tak: patrze sobie na ten problem z
      perspektywy emigracji i wiem ze studenci zaoczni pracuja bo musza. Przestanmy
      dorabiac teorie wspanialosci do studiow zaocznych tylko przyznajmy szczerze ze
      to smutna koniecznosc a nie wybor; nasze panstwo nie zaoferowalo polskiej
      mlodziezy mozliwosci pobrania kredytow na caly okres studiow tak aby ci ktorzy
      chca przz 3-5 lat po prostu sie uczyc mogli to robic, a ci ktorzy wola pracowac
      na pol etatu i uczyc sie na pol etatu - pojsc ta droga. Nie ma sie co
      oszukiwac: mozliwosc 3-5-cio letniego zglebiania wiedzy z mozliwoscia
      pracy/praktyk w zawodzie w ich czasie (np raz w tygodniu) JEST sytuacja
      idealna. Tak maja studenci angielscy. Aplikuja o kredyt ktory w zaleznosci od
      zarobkow rodzicow pokrywa im nawet do 100% calosci kosztow studiow (tak,
      wlacznie z kosztami zycia), i splacaja go - uwaga - po dostaniu pracy stalej z
      pensja z ktorej moga sie utrzymac. Splata kredytu odbywa sie wprost
      proporcjonalnie do pensji. Moja wspollokatorka splacala przez pierwszy rok
      pracy rownowartosc polskich 30zl miesiecznie bo zarabiala wlasnie to minimum od
      ktorego kredyt zaczyna sie splacac. Proporcje praca - nauka w takim przypadku
      to: nauka 4-5 dni w tygodniu, praca - 1 - 2 dni, + mnostwo praktyk wakacyjnych
      i miedzysemestralnych. I czy to nie jest sytuacja idealna?
    • booziack Re: Fenomen studiów zaocznych 20.11.06, 23:54
      a ja uważam, że wszstko zależy od tego czy student obojętnie czy dzienny czy
      zaoczny chce się nauczyć. Jeśli ktoś poszedł na studia (co ostatnio jest modne
      w naszym kraju) tylko dlatego żeby pójść na studia, może je skończyć
      przypadkowo, bez wiekszego wysiłku i nic z nich nie wynieść, ew. bardzo mało,
      natomiast jeżeli ktoś poszedł na studia zaoczne, obojętnie z jakich powodów,
      ale chciał się czegoś nauczyć, i dobrze wykrzystuje czas na zajęciach, a także
      uczył się w domu, będzie miał dużo większą wiedzę niż osoba, która przypadkiem
      ukończyła studia dzienne. Poza tym uważam, że nie można mówić, że wykładowcy ze
      studiów zaocznych, odpuszczają sobie i "nie dbają" o poziom nauki, bo tak nie
      jest. To zależy przecież od człowieka. Ja przez jakiś czas byłam na studiach
      zaoczynych, obecnie jestemna dziennych i uważam, że na zaocznych przynajmniej z
      matematyki był dużo wyższy poziom niż mam obecnie na dziennych. Nie można
      również mówić, że ludzie pchają się na dzienne bo są bezpłatne, bo owa
      bezpłatność w dużej mierze zależy od tego skąd pochodzimy a gdzie studiujemy. W
      moim przypadku studia zaoczne wychodzą dużo taniej niż dzienne, gdyż faktycznie
      nei płace za nie, lecz muszę dużo kasy włożyć w utrzymanie się w Warszawie.
      Studia zaczne są o tyle lepsze, że faktycznie podczas ich trwania, można
      pracować i zdobywa się doświadczenie, na co patrzą pracodawcy, lecz i na
      studiach dziennych można również pracować... Także nie można generalizować, bo
      wszystko zależy od podejścia studenta, jego oczekiwań i pracy...
      pozdrawiam
    • Gość: vvv Re: Fenomen studiów zaocznych IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 21.11.06, 01:19
      wylecz się z sarkazmu
      również pozdrawiam
    • Gość: studwudziesty Re: Fenomen studiów zaocznych IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 21.11.06, 06:36
      Studia zaoczne to nic więcej jak pewna forma transkacyjna.

      burza.blox.pl/html/1310721,262146,21.html?37131
      Dopiero w pracy okazuje się co tak naprawdę musisz umieć.
    • Gość: lilli Re: Fenomen studiów zaocznych IP: *.cable.satra.pl 21.11.06, 07:57
      studiowałam na dziennych renomowanych- farmacja-masakra; sfrustrowani,
      nienormalni asysyenci i wykładowcy, sztuczne nabijanie godzin ćwiczeniowych
      podczas których nie robilismy nic lub puszczano nas do domu, zakres materiału-
      sprzed 50 lat, najtrudniejsze i najważniejsze przedmioty np. farmakologia-
      czytanie z książeczki, natomiast durne chemie-ćw po iilka semestrów.Teraz
      studiuję zaocznie na prywatnej uczelni i jestem mile zaskoczona jakością
      prowadzących, świeżością materiałów dydaktycznych itp.Poza tym na studiach
      zaocznych mozna poznać dużo barwniejszych i ciekawych ludzi, którzy coś robią i
      maja pewne doświadczenia a nie są dzieciuchami co ledwo wyrosły z
      liceum.Dzienne- dla pracusiów i kujonów, zaoczne- dla przyszłych milionerów
      • Gość: milka Re: Fenomen studiów zaocznych IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 23.11.06, 17:55
        hahaha
        śmieszna jesteś

        a milionerem można spokojnie bez studiów zostać...
    • Gość: Europeistka Re: Fenomen studiów zaocznych IP: 212.244.52.* 21.11.06, 08:25
      odpowiedz na twoje pytanie nr 1:
      gros ludu wali drzwiami i oknami na studia dzienna bo sa bezpłatne a koszty
      utrzymania studenta i tak są duże po drugie co niektórzy moga sobie pozowolic
      na jeszcze kilka lat leniuchowania bo rodzice wszystko sponsoruja wiec po co
      isc do pracy i jeszcze meczyc sie na studiach zaocznych, jak mozna dziennie
      studiowac i imprezowac ---> studia zoaczne sa dla tych którzy naprawde chca
      skonczyc szkole czegos sie dowiedziec i ...dla ambitnych.
      odp na pytanie nr 2
      mlody czlowiek który ma klikanaście lat powinniem chodzic do szkoly i sie uczyc
      a nie pracowac ---> na wszystko jest czas i miejsce, najpierw wiedza i
      kształotwanie owego człowieka potem praca...., nauka zaoczna wymaga poznawania
      wiedzy w wiekosci samemu a w szkole średniej cięzko byłoby nauczyc sie
      wszystkiego.
    • Gość: notoja Re: Fenomen studiów zaocznych IP: *.internetdsl.tpnet.pl 21.11.06, 08:33
      ja się nie zachwycam formą studiów zaocznych. Przez 3,5 roku zgłębiałam
      znienawidzoną przeze mnie dziedzine właśnie w trybie zaocznym. Najgorzej
      wspominam wieczorne siedzenie do 22-ej, mózg dawno nie pracuje,wykładowca udaje
      zaangażowanego, studenci udają zainteresowanie i tyle. Był to dla mnie bardzo
      ciężki okres. Kiedy się pracuje nawet w soboty i zjazdy pokrywają się z
      dyżurami w pracy, to niestety kursuje się taryfami pomiędzy uczelnią a firmą.
      Dobrze jesli sie ma wyrozumiałego szefa. Ponadto zauważyłam, że ucząc się
      zaocznie, nie jestem odbierana jako "normalny" student tylko ten gorszy, bo co
      taki ktoś może się nauczyć a co dopiero kiedyś soba reprezentować, skoro
      większość zajęc jest odbębnianych na odczepnego. Na szczęście sie tym nie
      przejmuję, bo znam swoją wartość i wiem, że ci po dziennym trybie
      niekoniecznie, mając piatki w indeksie, są ode mnie mądrzejsi a tym samym
      niekoniecznie lepiej odnajdują się w warunkach gospodarczych. Dlatego
      pozostałam przy licencjacie, nie papier świadczy o człowieku.
    • Gość: slawko (mgr) Re: Fenomen studiów zaocznych IP: *.internetdsl.tpnet.pl 21.11.06, 08:36
      witaj...
      po pierwsze zaoczne czy wieczorowe ogólniaki i szkoły średnie to chyba nie to samo. Chciałeś to porównac ale TO NIE JEST TO SAMO!
      Ile lat ma uczeń ogólniaka? Co on może znaleźć za pracę?
      Widzisz różnicę...
      Co do studiów zaocznych to wcale nie muszą być lepsze o dziennych. wystarczy, żeby otworzyły oczy na świat, żeby nauczyły myslenia. Studia dzienne zapewniają może lepsza atmosferę "studiowania", czyli akademiki, samorządy, wyjazdy, praktyki, juwenalia, czyli tzw. "życie studenckie". Większość uważa, że studia dzienne są tansze bo przecież bezpłatne. No ale to już temat na inny wątek....
    • gaskam Re: Fenomen studiów zaocznych 21.11.06, 08:57
      Odp. na pyt.1. dlaczego mimo to ludzie walą na dzienne? Moze dlatego ze chca
      oprócz harowania pożyć studencki życiem. Mozę chcą miec wakacje. Moze nie czują
      sie na siłach studiowac i pracować. I moze po prostu nie musza zarabiac by być
      na studiach.

      Odp. na pyt.2. przypominam że ludzie nie pracują dla przyjemności lecz z
      potzreby utrzymania się i niekiedy opłaty studiów czyli inwestycji w siebie,
      która nie byłaby mozliwa bez pieniędzy. Ogólniaki i studia to nie to samo. w
      końcu studia są dla ludzi dorosłych czyż nie?

      Wogóle nie mogę pojąć dlaczego ktoś bez zastanowienia uzewnętrznia jakies
      niezrozumiałe zdziwienie dotyczace pochwał studiowania zaocznie. Moze ktoś tu
      powinien dorosnąć!!!!
    • Gość: Zaoczniak Re: Fenomen studiów zaocznych IP: 193.201.167.* 21.11.06, 09:05
      Oczywiste,że nie są lepsze i tu mozna się z Tobą zgodzić, ale jeżeli w ich
      trakcie pracujesz, to masz lepszy start i po ich zakończeniu masz lepsze
      stanowisko i pensję niż osoby w Twoim wieku po tym samym kierunku (tyle, że
      dziennym), ja przynajmniej tak mam, a pracuje w drugiej już firmie...
      Jak masz papier(dyplom) z dobrej uczelni (zdobyty zaocznie) a do tego 5 lat
      doświadczenia i znasz jakiś język to zgadnij na kogo postawi przyszły
      pracodawca, na Ciebie po dziennych czy na Zaoczniaka...
      Tym z dziennych można jedynie pozazdrościć dobrej zabawy przez 5 lat, całego
      tego życia studenckiego...
    • Gość: 83monia Re: Fenomen studiów zaocznych IP: *.internetdsl.tpnet.pl 21.11.06, 09:06
      ja uczylam się dziennie bo rodzicow było na to stac (chociaz to małżeństwo nauczycielka i kolejarz). ale mieszkałam 280 km od domu wiec koszty zakwaterowania i wyzywienia były porownywalne z tymi jakie byłyby w przypadku dziennych. na ostatnim roku pracowałam na pełen etat, uczylam sie dodatkowo w szkole policealnej i brałam udział w kursie językowym. nie uważam się za obiboka-darmozjada czyli studenta dziennych. i znam wiele osób z mojej uczelni, które całe studia dzienne pracowaly, czasem nocami, by zarobić na utrzymanie. lub tyrały w wakacje, nie tylko w Polsce. albo też takie, które utrzymywały się ze zżutki na studia wszystkich ciotek i babć w rodzinie oraz stypendium socjalnego lub naukowego. znałam też laske, która miala na 1 roku dziecko i utrzymywała je ze stypendium i korepetycji. nie są ważne jakie to studia - i na dziennych mozna nauczyć się samodzielności. a zaoczne są naprawdę łatwiejsze bo trzeba samemu znalezc wszystkie informacje, nie są podane na tacy. jest więc coś za soć - więcej szukasz ae mniej od ciebie wymagają. i nie mówię tago gołosłownie. koleżanka pisała egzamin w 2 terminie. dostała łatwy zestaw, który rozpykała w 5 minut. zdziwiony wykładowca spojrzał na kartkę i spytal "pani z zaocznych". ona zaprzeczyła. "a, to inny zestaw pytań" i podał jej o 50% trudniejszy.
    • Gość: Bar Re: Fenomen studiów zaocznych IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 21.11.06, 09:22
      Proszę nie mówić o podobnym poziomie studiów. Skończyłem dziennie transport na
      PW (jeden z łatwiejszych kierunków) a moja kobieta jest w jednej z uczelni
      prywatnych na studiach zaocznych(ekonomia). Obydwoje mieliśmy Ekonometrię ja
      na zaliczenie przedmiotu musiałem:
      1 odpowiedzieć na pytania teoretyczne
      2 z zadania stworzyć równanie
      3 z równania stworzyć sympleksy
      3 rozwiązać przynajmniej 3 sympleksy

      Moja kobieta na zaliczenie musiała jedynie z zadania stworzyć równanie.

      Stworzenie równania zajmuje parę minut.
      Zwracam uwagę że na studiach inżynierskich nie był to wiodący przedmiot a
      jedynie pomocniczy. A w przypadku studiów ekonomicznych jest to jeden z
      ważniejszych.

      Dobrze chociaż że nie ma studiów inżynierskich nie państwowych bo przy błędzie
      ekonomisty można stracić co najwyżej pieniądze, a jak pomyli się projektant to
      tego skutki były widoczne chociażby w Katowicach.

      Mam nadzieję że poziom studiów prywatnych zostanie podniesiony bo nie liczy się
      ilość magistrów a ich jakość
    • Gość: Mikos Re: Fenomen studiów zaocznych IP: *.internetdsl.tpnet.pl 21.11.06, 09:27
      Studiowalem i dziennie i zaocznie - konkluzja jest jedna - wystarczy wejsc do
      jakiegokolwiek akademika by zobaczyc na czym na prawde polegaja studia dzienne.
      Mi taki tryb nie odpowiadal, poszedlem na zaoczne, znalazlem prace w ktorej
      postawilem na rozwoj osobisty, dzis mam skonczone studia i o 5 lat wiecej
      doswiadczenia zawodowego od moich kolegow z dziennych - oni szukają pracy, lub
      pracuja w marketach, ja juz mam swoje mieszkanie, prace, ktora lubie i 3 razy
      wyzsze zarobki od nich
    • Gość: surfdaisy Re: Fenomen studiów zaocznych IP: *.aster.pl 21.11.06, 09:29
      Hmmm...

      W czerwcu ukończyłam studia dzienne miagisterskie na Uniwersytecie Śląskim.
      Obecnie jestem na druhim roku Historii Sztuki (zaocznie) na UW oraz na
      podyplomowym studium na SGH (też oczywiście w trybie zaocznym)

      Idąc na Historię Sztuki miałam nadzieję że będą luzy(...bo zaoczne....!)...oj
      myliłam się bardzo. W sesji letniej miałm 8 egzaminów...wielkie kobyły...nie
      uczyłam się nigdy wcześniej tak intensywnie...
      A studia dzienne na UŚ polegały na "nicnierobieniu"

      Drugi rok na HS bedzie jeszcze trudniejszy...i trzeba się uczyć równie
      intensywnie co na dziennych...

      Pozdrawiam!!!

      P.S osoboście polecam podjęcie studiów dziennych, a na drugim roku równolegle
      drugi kierunek dziennie lub zaocznie.
      • Gość: meffo Re: Fenomen studiów zaocznych IP: *.chello.pl 21.11.06, 09:39
        ja studiowałem wieczorowo zarządzanie - zacząłem od dziennych studiów ale
        znudziło mnie szybko codzienne imprezowanie i te 6-8 godzin dziennie a nawet i
        dłużej na uczelni, na wieczorowych 4 godziny dziennie siedziałem materiał ten
        sam i nauki masa ale za to na ćwiczeniach miałem luz bo większość z nas
        pracowała i prowadzący zajęcia wiedzieli że człowiek po pracy nie zabardzo jest
        skory do zasuwania... na egzaminach hardcore trzeba było się uczyć i nie było
        już taryfy ulgowej ale bardzo miło wspominam moje studia.
      • Gość: Bar do surfdaisy IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 21.11.06, 09:46
        Bo studia państwowe mają określoną markę i nie zamierzają sobie jej psuć.
        Profesorowie nie chcą się wstydzić że wypuszczają niedouczonych magistrów. A w
        przypadku studiów prywatnych profesorowie nie są zazwyczaj związani z danym
        kierunkiem pracą naukową a tylko odbębnią swoje wykłady i wszystkim zaliczają
        egzaminy.

        Ps Ile znacie osób które nie skończyły studiów zaocznych. Na PW odpadło ok 50%.
        A co do akademików to zgadza się odbywają się tam ostre balety ale również
        osoby ze studiów prywatnych za kołnierz nie wylewają i nie kują się całymi
        nocami. Po prostu w akademikach jest zbiór różnych ludzi a osoby które się nie
        uczą zazwyczaj odpadają.
        • Gość: surfdaisy do BAR IP: *.aster.pl 21.11.06, 09:50
          :-) no tak...ale magistra zrobiłam na Uniewersytecie Śląskim...państwowa
          uczelnia, wydział im. Kieślowskiego...itd...
          Dwa ostatnie lata studiów pracowałam i to w Warszawie...przyjeżdżałam raz w
          tygodniu do Katowic na najważniejsze zajęcia...
          • Gość: Bar do surfdaisy IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 21.11.06, 09:54
            Wiem i nie mówiłem że to uczelnia prywatna. Problemem są uczelnie prywatne
            które powinny albo podnieść poziom albo zostać zamknięte.
    • wesolemiasteczko Re: Fenomen studiów zaocznych - To proste 21.11.06, 10:01
      Ad. 1 - bo studia dzienne są jakby za darmo - Pan płaci , Pani płaci, Pastwo
      płacą - a skorzystać może każdy - i zostać na garnuszku ileś lat. Do tego
      wszelkie świadczenia - zdrowotne, stypendia, zniżki etc. Także dla rodziców. No
      i ten porażający brak samodzielności, który można dawkować sobie latami - to
      inni muszą się martwić.

      Ad. 2 - Studia z założenia są do samodzielnego studiowania. System obecności
      obowiązkowych na zajęciach - ćwiczeniach - to postkomunistyczna specjalność.
      Pozwala młodym, nieprzystosowanym ludziom nie wypaść z rytmu nauki - stąd te
      wszystkie quasi sprawdziany / kolokwia. Co do liceów i innych szkół średnich
      wierczorowych - nie można porównać. "dzienni licealiści" maja przewagę, no
      pomimo spędzania podobnej ilości czasu na nauce własnej, mają o wiele więcej
      godzin obowiązkowych, gdzie ktoś na siłę tłoczy im do głowy wiedzę, uczy
      podejścia krytycznego etc.
    • Gość: marccos Re: Fenomen studiów zaocznych IP: 217.153.131.* 21.11.06, 10:14
      Z punktu widzenia jakości nauki - zaoczne zawsze prezentowały niższy poziom,
      zwłaszcza że studiowali na nich kandydaci, którzy nie dostali się na studia w
      trybie stacjonarnym oraz kandydaci kierowani z zakładów pracy. Chodziło o to,
      by uzyskać odpowiedni dokument kwalifikujący np do awansu czy podwyżki. Np moja
      matka za ukończenie studiów nauczycielskich pod koniec lat 80tych dostała 500
      zł podwyżki. Zrozumiałe jest, że student pracujący raczej nie ma czasu na
      solidną naukę. W latach 90tych wskutek intensywnej polityki wyganiania ludzi do
      szlifowania bruku, wobec porażającej perspektywy bezrobocia dla młodych ludzi,
      jedynym wyjściem było kontynuowanie nauki i w międzyczasie szukanie jakiegoś
      zajęcia. Pomijam fakt, że w ten sposób rządziciele stworzyli okazję do robienia
      biznesu poprzez uruchamianie prywatnych "szkół wyższych" i innych "akademii".
      Na szczęście jest to już pod jako taką kontrolą. Faktem jest, że studia zaoczne
      uczą przede wszystkim umiejętności organizacyjnych. A jeśli ktoś jest dobry na
      polu umiejętności wykorzystywania swojej wiedzy - powinien się kształcić
      stacjonarnie, gdyż wówczas będzie miał o wiele większe możliwości jej
      poszerzania. Innymi słowy - człowiek powinien zacząć planować swoją drogę
      życiowo zawodową już w latach szkolnych.
      • Gość: aa Re: Fenomen studiów zaocznych IP: *.elpos.net 21.11.06, 10:23
        To oczywiste, ze studia zaoczne maja nizszy poziom. I tu taki maly przyklad sam
        studiowalem dziennie, ale niestety mi nie "wyszlo"... jednak po roku doszedlem
        do wniosku, ze jednak ten kierunek studiow jest dla mnie, a ze mialem czesc
        przedmiotow zaliczona poszedlem do profesorow z pytaniem o przepisanie ocen
        i zdziwilem sie strasznie, bo sadzilem, ze beda jakies problemy. Ze np. z
        egzaminu komisyjnego nie beda chcieli przepisac. Profesor sie jedynie usmiechnal
        i powiedzial czlowieku na zaocznych jest nieporownywalny poziom... nie ma problemu.
      • Gość: trebor stefan Re: Fenomen studiów zaocznych IP: *.chello.pl 21.11.06, 20:31
        opowiem wam kilka historii moi drodzy. moj kolega studiuje na studiach dziennych
        na uczelni prywatnej, ktora uwaza sie za najlepsza w swej dziedzinie (POLJAP -
        pjwstk). Z tego co slyszalem, mozna sie tam nauczyc jak sie chce, natomiast on
        dotarl na 4 rok, a jak byl baranem informatycznym, tak nim jest nadal, pomimo
        zaliczen na wyzsze oceny niz ja na PW (politechnika warszawska-informatyka).
        druga historia - kolega co studiowal prawo wieczorowo na UW ale mu sie nie
        powiodlo. poziom taki jak na dziennych jest faktem bo znam rowniez studentow
        dziennych tegoz kierunku. Nie powiodlo mu sie i wyladowal w Lazarskim, zenada.
        zenada nie jest poziom, bo ponoc jak ktos chce to sie tyle nauczy co na UW
        (swietni wykladowcy) ale to ze zdaja nawet analfebeci wtorni (ironia). trzecia
        historia - moja dziewczyna studiuje zaocznie historie na UW, poziom sredni,
        mozna sporo wyniesc z zajec, ale ona minimalnym nakladem sil jest tam najlepsza
        na roku a na dzienne sie nie dostala :) Final. Ja. student czwartego roku
        informatyki na Politechnice Warszawskiej - a rowniez od roku
        wdrozeniowiec/informatyk. mialem pieniadze od rodzicow, praca tez nie jest
        'punktem do cv' bo to jest eh zalosne wrecz, to zbieranie tzw. 'punktow
        doswiadczenia' i ten caly wyscig, praca jest moim sposobem na rozwoj
        zainteresowan i umiejetnosci. ciezko mi z wlasnej woli to robic, wiec pracuje i
        tym samym hartuje charakter i szlifuje skillsy. ot kaprys. a panom i paniom co
        tak jada po studentach dziennych ze dzieciaki, ze maja pieniadze od rodzicow
        itd. to powiem tyle : sorry.. ale jak widze taka zazdrosc ze ktos pochodzi z
        bogatszej rodziny, czy ze lubi sie bawic, to umieram i zmartwychwstaje ze
        smiechu. jacy wszyscy nagle sa powazni i swiadomi swej przyszlosci.. xD polecam
        wiecej luzu i dystansu, idzcie na piwo/spacer zamiast pisac na forum kolejne
        wczute w studia posty, bo udowadniacie tylko tym samym jak smutni sa tu ludzie,
        jak sztywni. i nie mowie zeby byc elo-yo-luzakiem tylko zamiast narzekac na inny
        tryb studiow popatrzcie na dwoje osob - studia zaoczne plus praca i studia
        dzienne plus praca, ktore sie bawia, bo jak sie ma 21 lat i mysli o tylko o
        pracy i szkole to jest cos nie tak. elo
    • Gość: ramzes Re: Fenomen studiów zaocznych IP: 212.160.172.* 21.11.06, 10:17
      cóż, moim zdaniem są kierunki studiów, które nie mogą być prowadzone w trybie
      zaocznym. Ale większość spokojnie może byc prowadzone we wszystkich rodzjaach.
      Jest to kwestia podejścia jednostki. Znam mnóstwo ludzi po studiach dziennych,
      którzy czy na UW czy na uczelni prywtanej przesliznęli się i niczego
      szczególnego sobą nie reprezentują.
      Sudiowałem dziennie, wieczorowo i zaocznie. najtrudniej jest wieczorowo, potem
      zaocznie, jesli mówimy o tym, ze taki człowiek również pracuje.
      Teraz studiuję zaocznie i nie mam kompleksu. Korzystam na tyle ile chcę, a nie
      ma znaczenia ilość godzin:))
    • Gość: kirke Re: Fenomen studiów zaocznych IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 21.11.06, 10:27
      Odp. na pytanie nr 1: bo studia dzienne są bezpłatne. A jeśli nawet jakieś
      drobne opłaty się z nimi wiążą to są one symboliczne w porównaniu z czesnym za
      studia zaoczne np. na SGH. Nie poruszam tu kwesti zakwaterowania, bo studenci
      zaoczni też wynajmują mieszkania jeśli nie są z miasta w którym studjują. I
      zaoczni mają raczej marne szanse na zakwaterowanie w dużo tańszym niż
      wynajmowane mieszkania akademiku.

      Pozdrawiam
      • wytuli Re: Fenomen studiów zaocznych 21.11.06, 10:30
        jak studiujesz na uniwerku, to zaoczne maja wyzszy poziom. Na zaocznych
        prywatnych czesto jest kiepski. Ludzie tylko lubia sie chwalic jak tam jest
        ciezko ;))
        • Gość: aniatka Re: Fenomen studiów zaocznych IP: *.unregistered.net.exatel.pl 21.11.06, 10:36
          Owszem są prywatne na których studenci gowno robia, bo mam znajomych i widze jak
          ich zycie wyglada, ja studiuje na WSE i nie powiem ze jest z górki, zreszta
          połowy roku już nie ma! I co wy pieprzycie o jakims przepuszczaniu, otoz mylicie
          sie, trzeba wiele pracy wlozyc w to zeby sie utrzymac i mowie teraz o trybie
          zaocznym. Zreszta nie mam zamiaru sie rozwodzic na ten temat, ale uwazam ze jak
          ktoś tak na prawde nie wie jak jest nie ma prawa sie wypowiadać.
    • Gość: manius Re: Fenomen studiów zaocznych IP: 195.205.44.* 21.11.06, 10:33
      wiecie czym sie różni wróbel od słowika tym czym student studiów zaocznych od
      studenta studiów dziennych
    • Gość: avis2 studiuje geodezje zaocznie IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 21.11.06, 10:37
      ...kazdy chwali swoje, moim zdaniem jakiekolwiek roztrzyganie co lepsze jest bez
      sensu a osobiscie poszedlbym na dzienne gdybym nie musial utrzymywac rodziny bo
      mialbym sznase na akademik i zycie nie kopalo by mnie tak po dupie, dlatego
      studenci z dziennych maja lepiej - reszta to to samo bagno, matma ta sama, fiza
      tez, no i zrobili nam w sumie 12 semestrow zebysmy mogli miec magistra czyli to
      samo tylko mniej balangujemy ale tez i mam wiecej czasu na nauke bo tempo jest
      wolniejsze co sobie np chwalę
Pełna wersja