Gość: wandzia
IP: *.net.pl
24.11.06, 21:37
ide na tą uczelnię(uniwerek dzienne),siedzę tam od 8 do 19 wracam, ucze się
do 1 albo 2,ide spać,wstaje nieprzytomna,śniadanie jem w autobusie i znów to
samo.i tak codziennie. w łikend nie lepiej-ide do pracy żeby mieć te pare
groszy,wracam,ucze się,ide spać.nie mam czasu zyć.nie jestem pasztet,myslałam
że na studiach poznam kogoś sympatycznego a tak to prawde mówiąc ze
zmęczenia, złości i żalu zdarza mi się czytac te pieprzone książki przez łzy.
nie mam już siły. dobijaja mnie koleżanki których głownym tematem jest
ich 'men' a gdy juz znajde jakoms dziure w ciagu dnia i pytam czy wyskoczymy
na herbate na godzinke słysze-sorry ale juz sie umówiłam z moim misiaczkiem.
nie tak sobie wyobrażałam te studia.
przemęczenie materiału.
wyżaliłam się-anonimowo łatwiej.