Dodaj do ulubionych

kierunek studiów nie ma aż takiego znaczenia

IP: *.internetdsl.tpnet.pl 31.12.06, 01:11
siedzę i przeglądam ogłoszenia pracodawców i mam wrażenie że kierunek studiów
nie jest dziś już aż tak ważny jak się wszystkim wydaje.większość pracodawców
wymaga wykształcenia wyższego ale nie precyzuje konkretnie jakiego. za to
każdy wymaga np:
DOśWIADCZENIA W ZAWODZIE,umiejętności pracy w zespole,umiejętności
interpresonalnych,komunikatywności,odpowiedzialności,dyspozycyjności,znajomości
angielskiego,prawa jazdy,znajomości obsługi komputera.

tytuł mgr bądź mgr inż ważny jest tylko w niektórych przypadkach i tu
wykształcenie konkretne jest konieczne(zawody
techniczne,psycholodzy,tłumacze,nauczyciele,lekarze,prawnicy).
są za to setki innych zawodów gdzie liczy się doświadczenie,wynik egzaminu
państwowego,osobowość i koneksje a nie indeks: politycy,prezesi
firm,maklerzy,księgowi,finansiści itp.


i tak większośc studentów prawa nie zostanie adwokatami,informatyki: billami
gatesami,politologii politykami,zarządzania :prezesami ,dziennikarstwa:
dziennikarzami więc nie ma się co przejmować że się studiuje kiepski kierunek
a nasi koledzy coś renomowanego.

Obserwuj wątek
    • stabiloboss1 Re: kierunek studiów nie ma aż takiego znaczenia 31.12.06, 03:38
      maklerzy?

      Jest w tym co mowisz ziarnko prawdy. Ale zasadniczo sie nie zgadzam. Mowi sie,
      ze wszystkiego tak na prawde nauczymy sie w pracy. Ale nie wyobrazam sobie np
      filologa handlujacego na gieldzie:) Tzn oczywiscie, moglby sie tego nauczyc, ale
      kto teraz bedzie tracil czas na doksztalcanie pracownika, skoro mozna miec
      wykfalifikowanego od reki?:)
        • Gość: jess Re: kierunek studiów nie ma aż takiego znaczenia IP: *.bulldogdsl.com 03.01.07, 19:35
          W Anglii juz od dawna ukonczony kierunek studiow nie ma znaczenia. Dobry
          dyplom, z dobrej uczelni, mowi pracodawcy, ze aplikant potrafi myslec
          samodzielnie, analizowac, szukac odpowiedzi, jest podatny na nowa wiedze i
          latwo ja przyjmuje. Takiego czlowieka szybko mozna nauczyc wszystkiego czego
          wymaga jago pozycja w pracy. Status uczelni i jakosc dyplomu to kryteria, na
          ktore patrza pracodawcy kiedy zarzuceni sa tysiacami podan. Stad nawet do pracy
          w finansach, lepiej wyglada absolwent historii sztuki w Oxford niz mgr
          Matematyki z Southampton. Naturalnie, jezykoznawcy nie przyjma do pracy
          inzyniera czy historyka na lekarza.
          • koszalek_opalek1 Re: kierunek studiów nie ma aż takiego znaczenia 03.01.07, 22:54
            Oczywiście, że nie ma się co przejmować kierunkiem i jego prestiżowością czy
            czymś podobnym. Są dwie prawdy:

            1. Najlepsi w danej dziedzinie będą ŚWIETNIE zarabiać, bez względu na kierunek
            studiów.

            2. Najważniejsze jest to, co na tych studiach robisz PO zajęciach - możesz
            zdobywać doświadczenie zawodowe nie koniecznie w tym samym kierunku co studia.
            Ważne, co tak naprawdę umiesz robić i jakim jesteś ekspertem, a nie co jakaś tam
            uczelnia zeznała na świstq zwanym dyplomem.
            • Gość: tomek Masz racje IP: *.tls3.tor1.rogerstelecom.net 04.01.07, 05:22
              koszalek_opalek1 napisał:
              Ważne, co tak naprawdę umiesz robić i jakim jesteś ekspertem, a nie co jakaś ta
              > m
              > uczelnia zeznała na świstq zwanym dyplomem

              W moim akurat przypadku ,to wszystko co napisales jest prawda.
              Nigdy nie ukonczylem studiow , nawet nie bylem blisko jakiegokolwiek
              uniwersytetu , bylem natomiast bardzo blisko ukonczenia technikum
              energetycznego , ale i tego tez nie dalem rady dokonczyc , bo po 2 latach
              rzucilem technikum i wyjechalem z Polski z wyksztalceniem zawodowym .
              Pare lat pracy w zawodzie obslugi maszyn , pozniej jako mechanik doprowadzilo
              mnie do stanowiska kierowniczego , ktore obecnie piastuje ( nie w Polsce ).
              W miedzy czasie ukonczylem pare kursow zarzadzania , jeden mechaniczny i tyle.
              Podejrzewam ze gdybym ukonczyl studia w Polsce i wyjechal do kraju w ktorym
              mieszkam to nigdy te studia nie bylyby uznane i lata nauki o dupe rozbic.
              Dzieki pracodawcy , ktory mi dal szanse pare lat temu ,dzisiaj dosyc dobrze mi
              sie powodzi.W Polsce takich szans pracodawcy nie daja i dlatego ludzie pchaja
              sie na studia i wyzsze uczelnie zeby po ich ukonczeniu byc np. Kierowca
              autobusu albo Przedstawicielem firmy sprzedajacej napoje chlodzace .
              Pzdr.Serdecznie.
              • Gość: brent_brent Sa przeciez rozne zawody... IP: *.toya.net.pl 12.01.07, 08:20
                Niektore wymagaja wiecej przygotowania teoretycznego, inne mniej. Generalnie
                rzecz biorac czlowiek uczy sie w zasadzie sam a szkola nadaje temu procesowi
                strukture, sluzy takze studentowi jako przewodnik i doradca. W przypadku
                mlodych ludzi daje takze przygotowanie do wejscia w zycie, narzuca pewna
                dyscypline i rozwija intelekt. Ale czlowiek winien uczyc sie cale zycie a
                szkola to tylko wprowadzajacy poczatek a nie ukoronowanie kariery.
                Uwazam tez ze blednym jest poglad ze rola szkoly jest przygotowanie studenta do
                zarobkowania... To nieprawda i jest to widoczne coraz bardziej teraz gdy swiat
                zmienia sie tak szybko i wielu musi zmieniac zawod i przystosowywac sie do
                nowych warunkow... Nie mowiac juz o samorealizacji w pracy...
          • Gość: doktorant Re: kierunek studiów nie ma aż takiego znaczenia IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 04.01.07, 03:36
            > W Anglii juz od dawna ukonczony kierunek studiow nie ma znaczenia. Dobry
            > dyplom, z dobrej uczelni, mowi pracodawcy, ze aplikant potrafi myslec
            > samodzielnie, analizowac, szukac odpowiedzi, jest podatny na nowa wiedze i
            > latwo ja przyjmuje. Takiego czlowieka szybko mozna nauczyc wszystkiego czego
            > wymaga jago pozycja w pracy. Status uczelni i jakosc dyplomu to kryteria, na

            Do tego jeszcze nie doroslismy, niestety. U nas ciagle decyduje tzw.
            doswiadczenie zawodowe, czyli mozesz byc po zawodowce, ale w CV napisac, ze
            pracowales w 5 firmach przez 10 lat (niekoniecznie wpisujac prawde co do zakresu
            obowiazkow) i masz wieksze szanse na prace niz z dyplomem doktora, ale bez
            doswiadczenia komercyjnego. Potem taki oszust i tak wyleci, bo nic nie umie, ale
            doktor przez idiotyczna rekrutacje ma problemy ze znalezieniem pracy. Polscy
            pracodawcy chca po prostu zatrudniac "gotowcow", ponoszac tutaj ryzyko
            zatrudnienia partacza i klamcy, a nie przyjmowac ludzi bez doswiadczenia, ale z
            potencjalem zdolnosci i inteligencji, o ktorym swiadczy zdobyty dyplom, oceny na
            studiach, praca dyplomowa, doktorska, publikacje itd.

            • eeela Re: kierunek studiów nie ma aż takiego znaczenia 10.01.07, 19:19
              gotowcow", ponoszac tutaj ryzyko
              > zatrudnienia partacza i klamcy, a nie przyjmowac ludzi bez doswiadczenia, ale z
              > potencjalem zdolnosci i inteligencji, o ktorym swiadczy zdobyty dyplom, oceny n
              > a
              > studiach, praca dyplomowa, doktorska

              W UK bardzo niewielu swiezo upieczonych dkotorow nie ma doswiadczenia
              zawodowego. kazdy na studiach gdzies dorabia, nawet jak jest na stypendium. Bo
              pracodawcy krzywym okiem patrza na takich, co poza pisaniem dysertacji niczego
              innego przez te kilka lat nie tkneli.
            • Gość: orinn Re: kierunek studiów nie ma aż takiego znaczenia IP: *.polcard.com.pl 11.01.07, 11:02
              Jak doktorant siedzi i pierdzi w stołek to, albo z depresji przeciąga pod kilem
              biednych studentów to trudno się dziwić, że brak mu doświadczenia i jeśli
              rywalizuje z innymi doświadczonymi już ludźmi to przegrywa.

              Jeśli chodzi o kierunek studiów to rzeczywiście ma on coraz mniejsze znaczenie,
              natomiast marka szkoły dalej przemawia do pracodawcy (ale tylko w przypadku
              rekrutacji ludzi bez doświadczenia). Ja osobiście jeszcze na II roku matematyki
              i informatyki UW wybrałem świadomie ze będę chciał zarządzać. Od tamtego czasu
              trzymam się obranego szlaku kariery i obecnie jestem (mimo braku studiów)
              specjalistą w swojej dziedzinie.

              Tak więc studia to nie wszystko - ważne jest aby mieć swój plan na życie i go
              realizować. Pozdrawiam
          • lol76 Totalna bzdura 04.01.07, 10:22
            jess... Nie zgadzam sie. Masz racje tylko w momencie gdy mamy do czynienia z
            tzw praca niewykwalifikowana. Zauwaz ze:
            - lekarz nie dostanie pracy w zawodzie bez wyksztalcenia;
            - architekt tez nie;
            - farmaceuta tez nie;
            - optyk tez nie;
            - dentysta tez nie;
            - physio tez nie;
            - prawnik tez nie;
            Moge wymieniac i wymieniac.

            Watek rozpoczety przez autora forum jest totalnym nieporozumieniem i
            zauwazylem ze staje sie dosyc popularny w ocenie ludzi, ktorzy stoja przed
            wyborem kierunku studiow. A wiec radze ci - wez sie za nauke i idz na studia,
            ktore zawsze zagwarantuja ci prace... chyba ze chcesz skonczyc cos
            przypadkowego i potem ppracowac przypadkowe prace (za grosze) ktore -
            gwarantuje ci - nie za bardzo ci beda odpowiadac.

            Co do oceny mojego przedmowcy - tak jak mowilem masz poniekad racje. Kiedy
            jednak przychodzi do konkretow w UK (a na tych powinnismy sie opierac) -
            wyksztalecenie jest pierwsza rzecza brana pod uwage przez pracodawce, chyba ze
            tak jak mowielm bawimy sie w jakas idiotyczna prace - wtedy wolna amerykanka i
            oczywiscie ze zatrudnia 'kazdego'.
            • Gość: jess Re: Totalna bzdura IP: *.bulldogdsl.com 04.01.07, 11:50
              lol, to wcale nie jest totalna bzdura. Oczywiscie zawody, ktore wymienilas maja
              specyficzne bardzo wymagania i nikt muzyka nie zatrudni jako lekarza. Ale ten
              sam muzyk moze pracowac jako bankier w City, inzynier dostanie zatrudnienie w
              ksiegowosci, nawet znam medyka, ktory prosto po studiach wybral kariere
              dziennikarza bez zadnych problemow. Studia to nie zawodowka i poza kilkoma
              specyficznymi kierunkami, nie przygotowuja do zadnej konkretnej pracy. Poprostu
              ksztaltuja czlowieka o rozszerzonych horyzontach, ktory poprzez nauke na dobrej
              uczelni, udowodnil dobrym dyplomem, ze jest w stanie wykorzystac swoj intelekt,
              budowac na nim i dostosowac sie do wielu dziedzin, z ktorymi nie mial nigdy
              stycznosci. Stad np absolwent historii, geografii, religii, literatury czy
              jezyka nie patrzy koniecznie na kariere w szkolnictwie i bardzo wielu znajduje
              zatrudnienie np w instytucjach finansowych. Po roku dodatkowych studiow, tzw
              law conversion, moze nawet zostac prawnikiem. Podkreslam jednak, ze
              przynajmniej w Anglii, liczy sie status uczelni i jakosc dyplomu. Dyplom z
              ekwiwalentem polskiej oceny 'dostateczny', uzyskany na tuzinkowej uczelni, wart
              jest bardzo niewiele chociaz tez niekoniecznie skazuje na bezmyslna prace
              biurowa. Bardzo wiele zalezy od indywidualnej osoby.
            • Gość: mimarika Re: Totalna bzdura IP: 80.54.237.* 09.01.07, 11:58
              zgadzam sie z lol76.
              a to,że młodzi ludzie przypadkowo wybierają kierunki studiów świadczy -moim
              zdaniem-wyłącznie o ich braku dojrzałości. Utwierdziłam sie w tym, gdy
              przeglądałam forum studia. Zadziwia mnie, gdy młody człowiek chce iść na
              studia, ale nie bardzo wie jakie, więc pyta na forum. Wymienia np dwa, zupełnie
              odmienne kierunki i zapytuje, na który lepiej...
              Wyjątkowy brak rozeznania oraz jakiejś dojrzałości i - co dziwne-samodzielności.
              Skończyłam studia w 2001 r i dla mnie nie jest to zamierzchła przeszłość. mam
              dopiero 28 lat,ale uważam,że moi rówieśnicy byli bardziej dojrzali, wiedzieli
              konkretnie co chcą w życiu osiągnąć.
              A gdy dzis czytam na forum np pytanie studenta: kiedy jest sesja na moimch
              studiach?" to uwierzcie, ale ręce mi opadają! Wnioskuję z tego, iż ów młody
              człowiek kompletnie nie wie, co ze sobą zrobić, nie ma sprecyzowanych planów,
              określonych zainteresowań; wręcz jakby trwał bezmyślnie w danej chwili...
              Ale to ja tak widzę. W każdym razie kierunek studiów jest ważny.
              • Gość: reaver687 Re: Totalna bzdura IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 10.01.07, 11:46
                myslicie ze wiedze ktora zdobywa sie w pocie czola na politechnice mozna po
                turystyce przyswoic w weekend czytajac ksiazki tematyczne?
                albo ze do powaznych instytucji finansowych przyjma kogos kto akademie
                ekonomiczna widzial z bliska, a jego wiedza konczy sie na tym akcja i trabka
                maja jednak cos wspolnego bo oba to instrumenty przeciez???

                powiedzmy sobie szczerze zawody 'dla wszystkich' sprzedawcy, jakies klepanie do
                komputera mechaniczne itp nigdy nie byle platne i nigdy nie beda. Siadasz na
                tylku w wieku 20 paru lat bum masz 40 siedzisz dalej tyle ze pensja 30% wyzsza
                ale ceny poszly odpowiednio w gore czyli jestes w d.. Kredyt na XX lat i
                zapieprzanie na zalegla rate.. Sory nie chce kategoryzowac ale rzedmioty
                humanistyczne w DUZEJ czesci nie gwarantuja dobrych zarobkow i to jest pewne

                Dla zainsteresowanych polecam ksiazke ktora porusza ten problem
                Creative Class richarda florida ciezko zdobyc w polsce ale jest swietna.
                • Gość: zuzka Re: Totalna bzdura IP: 80.72.40.* 10.01.07, 17:17
                  Całkowicie się zgadzam z przedmówcą. Owszem są zawody wymagające tylko ogólnego
                  obycia czy wręcz nie wymagają konkretnej wiedzy dziedzinowej. Są to jednak
                  zazwyczaj zajęcia mało opłacalne i dające marne perspektywy. Owszem, zdarza się
                  czasem, że jakaś genialna osoba bez wykształcenia zdoła się gdzieś wybić. Jest
                  jednak baaardzo duże 'ale'. Taka osoba musi być naprawdę świetna. Myślicie, że
                  dużo jest takich osób? Macie takie wysokie o sobie mniemanie? Niestety zazwyczaj
                  ludzie bez wykształcenia w dziedzinach gdzie jest ono potrzebne trafiają na
                  'sufit', którego bez dyplomu nie da się przebić. Bo co fajniejsze firmy lubią
                  się chwalić tym ile procent ich pracowników ma wyższe wykształcenie. Myślicie,
                  że będą chciały mieć kogoś na naprawdę liczącym się stanowisku po zawodówce...
                  Wątpię. Prawda jest taka, że o ile ktoś naprawdę nie jest genialny to zawsze
                  wyjdzie jego brak obycia w dziedzinie. Niestety. Podam prosty przykład: człowiek
                  po studiach z historii sztuki rozmawia z człowiekiem, który w warunkach domowych
                  'łyknął' parę książek. Może się nawet zgodzą ze sobą, ale poziom abstrakcji na
                  którym będą myśleli będzie diametralnie różny.
              • anna9635 Re: Totalna bzdura 11.01.07, 14:34
                aha, czyli uważasz ze 19 letni człowiek powinien juz w pełni wiedzieć co chce
                zrobić ze swoim życiem., powinien zaraz po maturze sprecyzowac swoje plany jak
                za dotknieciem czarodzisjikiej różdżki o i potem dązyc do tego po trupach tak?
                i nie ma mowy o pomyłce o zmianac planow , bez wzgledu na wszystko, bo przeciez
                już raz wybrał kierunek studiów. Przeciez czlowiek ewoluuje dojrzewa wątpię ab
                19 letni czlowiek by w stani tak do konca podejmowac dojrzałe decyzje
                oczwiscie sa tacy ktorzy maja pasje itd ale nie przekrślajmy też tych kórzy
                zmienia zdanie
              • Gość: giselle Re: Totalna bzdura IP: *.aster.pl 11.01.07, 18:20
                Nie mogę się z Tobą zgodzić. Są ludzie, którzy maja bardzo rozległe
                zainteresowania, i ciężko jest im się zdecydować na kierunek studiów. Są i tacy,
                którzy nie mają po prostu pomysłu na zycie. Właściwie takich jest większość -
                niewielu jest tych, co od piątego roku życia wiedzą, że chcą zostać lekarzami
                czy prawnikami. Nie wierzę, że w wieku 19 lat można zdecydować na 100%, co chce
                się robić w przyszłości. Studia nie determinują zawodu. Z dugiej strony, wierzę,
                że są ważne i dobrze, jeśli są związane z przyszłymi zajęciami.
                • Gość: reaver687 Re: Totalna bzdura IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 11.01.07, 21:23
                  Nie chce wszczynac dyskusji na temat systemu edukacji bo moim zdaniem jest zle
                  pomyslany i znacznie lepsze jest rozwiazanie ala USA ze pierwsze 2 lata uczysz
                  sie wiedzy ogolnej z lekkim tylko nastawieniem na twoj profil a potem idzie sie
                  zupelnie w kierunku zawodu.
                  Co nie zmienia faktu ze dokonujac zlego wyboru w wieku 19 lat mozna sobie
                  zaszkodzic i tak po prostu jest 3ba sie orientowac i zdecydowac co sie chce.
                  Poza tym nie ma tragedi, po 3 latach licencjatu kierunku ze tak powiem malo
                  konkretnego jak Stosunki Miedzynarodowe mozna spokojnie robic mgr juz w czyms
                  bardziej konkretnym. Albo po pierwszym roku zaczac 2gi kierunek da sie bo znam
                  ludzi co nawet na 4tym zaczeli nastepny i nie narzekaja. Opcji jest mnostwo
      • Gość: skandal Re: kierunek studiów nie ma aż takiego znaczenia IP: *.aster.pl 03.01.07, 23:52
        Zdziwiłbyś się jakie potrafią być kariery ludzi. Pracuję w tym, więc mogę
        podzielić się pewnymi spostrzeżeniami z pierwszej ręki: faktycznie, studia nie
        mają ŻADNEGO determinującego znaczenia jeśli chodzi o zawód (wyjątki - zawody
        wymagające specjalnej wiedzy, na przykład prawnicy czy lekarze). Ale już do
        kontrolera finansowego można dojść po wspomnianej filologii klasycznej, o ile po
        studiach trafiło się na działkę księgowości i już tam zostało. Piszesz że nie
        wyobrażasz sobie filologa handlującego na giełdzie - a ja miałem okazję poznać
        filozofa handlującego ciężarówkami, bibliotekoznawcę dyrektora zarządzającego,
        filologa klasycznego jako szefa działu w banku... I w stwierdzeniu, że po
        studiach nie umie się nic jest na nieszczęście w przypadku większości dostępnych
        stanowisk 100% prawdą. Niestety, człowiek bezpośrednio po uczelni jest
        kompletnym żółtodziobem i przyjmując takiego nie posiada on czegoś takiego jak
        kwalifikacje, poza oczywiście absolwentami "twardych" kierunków - inżynierskich,
        medycznych czy prawnych. Ale te kwalifikacje sprawdzają się wyłącznie w zawodach
        wymagających WYŁĄCZNIE ich (a więc prawnik zaczynający karierę w banku jest
        żółtodziobem tylko minimalnie mniejszym niż germanista czyniący to samo).
        Patrzących w swój indeks renomowanej uczelni jak w obrazek zmartwię jeszcze
        bardziej - żadna nie gwarantuje sukcesu. Mało tego, były swego czasu badania, że
        studenci dzienni uniwerków państwowych radzą sobie gorzej na rynku pracy niż ich
        rówieśnicy po uczelniach prywatnych. Łatwo to zrozumieć - ci drudzy muszą
        pracować, a studia państwowe w Polsce ciągle przedstawiają zupełnie inny obraz
        rynku niż wygląda on naprawdę.
        W Polsce jesteśmy obecnie na etapie, że przy ocenianiu kwalifikacji zawodowych
        ludzi z jakimkolwiek doświadczeniem W OGÓLE nie patrzy się jakie uczelnie
        kończyli. Ważne jest WYŁĄCZNIE co robili wcześniej i żeby preferencyjnie
        ukończyli JAKIEKOLWIEK STUDIA. Podobnie kwalifikacje językowe - jeśli komuś
        potrzebny jest angielski to gucio będzie go obchodził CAE czy inny wynalazek -
        jeśli szuka osoby z komunikatywnym i znajdzie taką, która ten poziom znajomości
        deklaruje, to po prostu porozmawia sobie z delikwentem po angielsku i tyle.
        Ponadto: nie ma ŻADNEJ różnicy czy osoba taka kończyła UW, UJ, SGH, SWHiP czy
        jakąś (nie obrażając) Wszechnicę Pułtuską czy inne podobne szkoły lansu i
        bounce'u. Oczywiście są różnice w tym, co się dzieje z ludźmi po UW i
        wspomnianych szkołach lansu, ale wynika to raczej z tego, jak wygląda ich
        kapitał społeczny, kulturowy, ekonomiczny a nie że studiowali tu czy tam. Jasne
        że to wszystko jest powiązane, ale wracając do meritum: absolwent uczelni jest
        dla pracodawcy kompletnym żółtodziobem który nic nie umie (o ile czegoś nie
        zdążył się nauczyć na rynku pracy).
        Obecnie, jedyną uczelnią, która uczy obecności na rynku, poza porządnymi
        szkołami prywatnymi jak Koźmiński czy Akademia Finansów jest niestety właściwie
        tylko SGH. I żeby nie było że piszę to z pozycji jakiegoś kompleklsu: kończyłem
        i to niedawno, studia dzienne na Uniwersytecie Warszawskim...

        Pozdrawiam
        skandal
        • Gość: andy Re: kierunek studiów nie ma aż takiego znaczenia IP: *.zgora.dialog.net.pl 09.01.07, 20:04
          Absolutnie sie z tobą zgadzam-mieszkam w 40-tysięcznym mieście,jestem mgr
          politologii i pracuję jako windykator terenowy.....
          Niczego innego nie znalazłem,i wszędzie słyszałem że to "krzyżówkowy
          kierunek"-bo wiedza nabyta na studiach nadaje się jedynie do rozwiązywania
          krzyżówek....
          Niestety szczególnie w mniejszych miastach stanowisko jest jedynie kwestią
          przypadku.
          Pozdrawiam
          • Gość: zuzka Re: kierunek studiów nie ma aż takiego znaczenia IP: 80.72.40.* 10.01.07, 17:27
            Myślę, że twoja sytuacja jest dowodem wyłącznie na to, że kierunek studiów
            powinno się wybierać z głową. Chodzi mi tutaj o to, że niestety nie liczą się
            wyłącznie osobiste predyspozycje, ale także możliwości miejscowości, w której ma
            się zamiar potem szukać pracy. Jeśli miałeś zamiar zostać w swoim 40-tysięcznym
            mieście to może nie trzeba było wybierać kierunku, po którym pracę można znaleźć
            raczej w większym mieście. Skoro tak zrobiłeś to potraktowałeś studia raczej
            hobbistycznie, skończyłeś je dla swojej wyłącznej przyjemności. Nie dziw się, że
            realia zmusiły cię do przekwalifikowania się.
    • Gość: mourinho Re: kierunek studiów nie ma aż takiego znaczenia IP: 83.2.112.* 31.12.06, 11:56
      ziarenko prawdy jest, ale specjalizacja (tak jak z resztą ooooooo napisał)
      wyłazi chyba szczególnie w zawodzie technicznym. Przecież do działki stricte
      elektronicznej, którą powinien zająć się inż. elektronik nie zajmie się inż.
      górnik.
      A reszta? Rzeczywiście, coś w tym jest. Znam/słyszałem o wielu osobach, które
      ukończyły studia a robią kompletnie co innego niż możnaby zakładać. Pytanie
      tylko, czy po to studiuje sie jakiś kierunek by robić coś kompletnie innego?
    • Gość: Gumiś Re: kierunek studiów nie ma aż takiego znaczenia IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 03.01.07, 17:55
      Jako własciciel firmy nie interesuje mnie dyplom, a umiejętności oraz wydajność
      danego pracownika. Przyznam, że zatrudniam pracowników z różnym wykształceniem
      (średnie i wyższe) i co ciekawe nie widzę różnic w jakości pracy, może poza
      faktem że z kilku abslowentów "renomowanych" uczelni trzeba bylo zrezygnować
      (słabe wyniki w pracy) przykładowo Politechnika Wrocławska Inżynieria
      Komputerowa dyplom z wyróżnieniem i brak podstawowoego rozeznania w dziale hardware.

      Firma branża IT.
      • Gość: zuzka Re: kierunek studiów nie ma aż takiego znaczenia IP: 80.72.40.* 10.01.07, 17:39
        Może powinieneś się podszkolić w rekrutacji ludzi. To też nie jest taki pikuś. W
        mojej firmie (niedużej) wszyscy są absolwentami lub studentami. Był jeden gość
        kompletnie bez wykształcenia i wyleciał przy pierwszej redukcji. Firma, której
        ofertę pracy niedawno oglądałam (jedna z większych na rynku w swojej części
        branży) chwali się na swojej stronie, że mają 90% ludzi z wykształceniem
        wyższym. Też branża IT.
    • lesmiserables1000 studia wogóle nie mają znaczenia-poradzcie mi.. 03.01.07, 18:06
      bo problem mam poważny(pomijając fakt że 2-rok nie mam pracy!?):
      Skonczyłem Stosunki Międzynarodowe,często w róznych papierach trzeba coś
      wpisać w rubrykę zawód/specjalnosc..?czasem piszę spec.d/s stosunkow
      międzynarodowych.Ale czy tak jest ok?Czy może znacie cos lepszego??
      Pomijając już fakt głupich żartów nt.mojej specjalnosci np.starajac sie o
      staz w duzym przedsiebiorstwie raz usłyszałem rozmowe zza drzwi Dyrektora z
      jego Sekraetarką:
      Dyr :Stosunki studiował...nooo
      Sekretarka:...tak ...5 lat...
      Dyr:..miedzynarodowe,oo,to co on tam ten tego,Azjatki pukał może??

      ...pracy dalej nie mam,wszystko co robiłem do tej pory było dla ludzi ze średnim
      (Max!!),jezyki wogóle niepotrzebne(bdb niem,db ang),jestem elastyczny,szybko
      sie ucze,jestem kontaktowy,otwarty,kulturalny itd...wiec po co wogóle te studia
      mi były?W PUP-ie jestem co tydzien,oferty głownie dla blacharzy,elekryków..może
      powinienem był skonczyc dobrą zawodówkę jak wiekszosc moich kolegów...
    • iulius Re: kierunek studiów nie ma aż takiego znaczenia 03.01.07, 19:27
      Patologiczna sytuacja wynikła ze zbyt dużej ogólnej liczby studentów.
      Przynajmniej na niektórych kierunkach, zwłaszcza humanistycznych, powinno się
      wprowadzić opłaty za studia - państwo wydaje na takiego socjologa kupę
      pieniędzy, a on potem sprzedaje w hypermarkecie. I matura musi być trudniejsza.
      Inaczej wykształcenie wyższe będzie niedługo miał każdy.
    • sonia1987 Re: kierunek studiów nie ma aż takiego znaczenia 03.01.07, 20:15
      myślę, że studia jedynie przygotowują to pewnych zyciowych sytuacji. oczywiście, zdobywa się pewną konkretną wiedzę, np. z dziedziny prawa, ekonomii, ale to tylko później pomaga w podejmowaniu niewielu decyzji. studia uczą sumienności, wywiązywania się z obowiązku, życia w grupie, relacji międzyludzkich...mogłabym wyieniać w nieskończoność.kierunek studiów, powinien być związany, wg mnie, z tym co nas interesuje, w czym wiemy, że na pewno się spełnimy
      • uj213 Re: kierunek studiów nie ma aż takiego znaczenia 04.01.07, 20:13
        Popieram, tak jest rzeczywiście np w urzedach gmin pracują sami znajomi królika,
        bez wykształcenia, albo po jakimś marnym kierunku nie zwiazanym a administracją
        itp. Przyjmuje sie tu jednego,dobrego przytomnego robola na wydział i on orze za
        wszystkich a jak sie zużyje życzy sie mu przyjemnego lotu w kosmos!!!
    • balbina_83 Re: kierunek studiów nie ma aż takiego znaczenia 03.01.07, 21:51
      no pewnie, nie ma znaczenia czy skończysz Politechnikę Rzeszowską, czy
      Warszawską??!!!i czy to będzie polonistyka na marnym uniwerku, czy elektronika
      na PW...ludzie co to za myślenie, to już lepiej nie kończyć studiów jak się nie
      ma ambicji, każdą pracę znajdzie się po każdym liceum. Nie sztuka zarabiać 2000
      brutto!Świeżo upieczony mgr.
    • panparampam Re: kierunek studiów nie ma aż takiego znaczenia 03.01.07, 23:53
      studia nie sa od tego, zeby przygotowac do zawodu! od tego sa zawodowki i
      technika. studia ucza szerzej patrzec na swiat, poglebiac wiedze nie koniecznie
      pragmatyczna. studia nie sa dla wszystkich. tak przynajmniej bylo kiedys...
      teraz kazdy jest magistrem od zarzadzania - szkoda tylko, ze wlasna persona nie
      potrafi zarzadzac i siedzi bez pracy. drechy do lopaty, bystre ciut inaczej
      panienki do salonow fryzjerskich!!!
      • Gość: Marek LA Re: inne zdanie IP: *.socal.res.rr.com 04.01.07, 06:33
        mozliwe ze tak jest w Angli lub Polsce ze wyksztalcenie jest niewazne byle
        bylo. Jestem w biznesie korporacji w USA od 15 lat(High tech)pracujac w
        finansach i zarzadzaniu finansowym jako konsultant w Applied Materials (
        Silicon Valley) nastepnie w Raytheon i Boening w El Segundo i nie znam nikogo
        w finansach lub tzw business management po innych studiach niz ksiegowosc i
        finanse (BS) - lub MBA, w moim dziale kandydat musi umiec analizowac zmiennosc
        cen zakupow i porownac je do cen budzetowych ,musi znac analize arkuszow
        finasowych dochodow i strat ( balance sheet and cash flow statement analysis)
        nie znam polskich odpowiednikow, poslugujac sie wzorami finansowymi, musi np
        zbudowac model (macros) w Excelu w celu przeprowadzenia analizy dochodow lub
        strat odpowiedniego kontraktu,nie wspominajac znajamosc funkcji logicznych jak
        V,H lookup czy tez PV FV, czy absolwent histori bedzie umial przeprowadzic
        analize SWOT oraz przedstawic analize rozwoju zdarzen PERT, przepraszam ale ja
        sie nie wychwalam, tylko zwracam uwage ze konkretna wiedze zdobywa sie tu w
        szkolach, ja nie wiem jak sie zdobywa w Polsce na MBA, ja skonczylem kiedys mgr
        ekonomii w Polsce ale to byly czasy dawne a pozniej w Stanach MBA w finansach i
        ta wiedza byla niezbedna zeby sie dostac do pracy (testy)a w pracy juz trzeba
        wykonywac projekty i nie ma czasu na nauke
        • gringo68 Re: inne zdanie 04.01.07, 08:56
          Skończyłem SGH i pracuję w banku inwestycyjnym. Moja firma nigdy nie przyjęłaby
          do pracy osoby bez wyższego wykształcenia ekonomicznego i to najlepiej
          sprofilowanego na finanse. Samemu zdarzało mi się prowadzić rozmowy z
          kandydatakim i żaden socjolog, historyk czy niżynier nie dostałby posady, bez
          względu na to jaki przebojowy i błyskotliwy by nie był. Po oprostu mialby
          podstawowe braki w wykształceniu branzowym, a mojej firmy nie ma zamiaru na
          wydawanie pieniędzy szkoleń od podstaw. Mimo wszystko studia w danej dziedzie,
          przynajmniej jeśli chodzi o ekonomię przygotowują ludzi do pracy, może nie pod
          względem "technicznym" (chociaż obecnie standardem są praktyki w firmach), ale
          przynajmniej absolwenci mają nizłe pojęcie w czym będa się obracać...
        • Gość: jess Re: do Marek LA IP: *.bulldogdsl.com 04.01.07, 12:14
          Nie wiem dokladnie jak wyglada rekrutacja w US do Goldman Sachs, Merrill Lynch,
          JP Morgan i temu podobnych instytucji. Ale wiem, niemalze z pierwszej reki, ze
          w Londynie zatrudniaja absolwentow wszelkich kierunkow humanistycznych.
          Oczywiscie ze dobrze jest zrobic pare internships jak rowniez nalezy wykazac
          zainteresowanie i podstawowa wiedze ze swiata business'u w kilku- etapowych
          interviews. Konkurencja jest olbrzymia i MBA moze, choc nie musi byc, pomocny,
          ale wysokiej jakosci dyplom z pewnej grupy uczelni to minimum.
          A Excel uzywaja nacodzien w dobrych szkolach srednich wiec trzeba tylko
          udoskonalic wiedze w tym zakresie na udostepnionych przez pracodawce kursach.
          • aga1000 Re: do Marek LA 05.01.07, 19:59
            Ale na jakie stanowiska? Chyba podrzędne i do prostej pracy? Jakos nie moge
            uwierzyć, ze do pracy wymagajacej solidnej wiedzy ekonomicznej przyjmowani są
            ludzie po szkole sredniej albo humaniści

            Gość portalu: jess napisał(a):

            > Nie wiem dokladnie jak wyglada rekrutacja w US do Goldman Sachs, Merrill Lynch,
            >
            > JP Morgan i temu podobnych instytucji. Ale wiem, niemalze z pierwszej reki, ze
            > w Londynie zatrudniaja absolwentow wszelkich kierunkow humanistycznych.
            > Oczywiscie ze dobrze jest zrobic pare internships jak rowniez nalezy wykazac
            > zainteresowanie i podstawowa wiedze ze swiata business'u w kilku- etapowych
            > interviews. Konkurencja jest olbrzymia i MBA moze, choc nie musi byc, pomocny,
            > ale wysokiej jakosci dyplom z pewnej grupy uczelni to minimum.
            > A Excel uzywaja nacodzien w dobrych szkolach srednich wiec trzeba tylko
            > udoskonalic wiedze w tym zakresie na udostepnionych przez pracodawce kursach.
            • steph13 Re: do Marek LA 06.01.07, 00:13
              aga1000 napisała:

              > Ale na jakie stanowiska? Chyba podrzędne i do prostej pracy? Jakos nie moge
              > uwierzyć, ze do pracy wymagajacej solidnej wiedzy ekonomicznej przyjmowani są
              > ludzie po szkole sredniej albo humaniści
              >
              Na stanowisko 'analyst', od ktorego zaczynaja wszyscy absolwenci niezaleznie od
              kierunku studiow.. Po czym pniesz sie na associate, VP, MD i po latach mozesz
              zoststac partner (w np Goldman).
      • Gość: robotnik Socjologia...hehe...tam to jest kuznia talentow... IP: *.crowley.pl 04.01.07, 13:14
        Sluchajcie...to ze w Polsce jest czesto jeszcze tak,ze czlowiek bez podstawowej
        wiedzy z danej dziedziny dostaje jakas odpowiedzialna funkcje wynika najczesciej
        z nepotyzmu,ukladow towarzyskich,czy przynaleznosci do"grupy trzymajacej
        wladze".Wybaczcie ale nie wyobrazam sobie aby jakas powazna firma z branzy
        ekonomicznej zatrudniala socjologa,politologa,czy etnografa na stanowisku
        kierowniczym.Oczywiscie w normalnych warunkach.Opinie niektorych internautow
        wypowiadajacych sie przede mna,sugerujacych jakoby kierunek studiow nie gral
        roli wynikaja chyba z kompleksow i poczucia nizszosci.Trzeba przeciez sobie
        jakos zracjonalizowac fakt,ze nie bylo sie orlem,ze wiedza wchodzila opornie i
        zamiast na SGH poszlo sie na turystyke we Wszechnicy Wiedzy w
        Rympałkach.Wyobrazmy sobie,co wynikaloby z tez niektorych przedmowcow o braku
        znaczenia,jaka wiedze zdobywasz na poszczegolnych kierunkach studiow!PO CO W
        TAKIM RAZIE W OGOLE WYZSZE UCZELNIE?Moja krytyczna opinia co do tej karkolomnej
        tezy nie zmienia faktu,ze wyjatki zawsze sie znajda,aczkolwiek nie w kazdej
        branzy.Co do przebojowosci i innych wymienianych wyzej cech,to proponuje
        akwizycje.Tam mozna ciemniakom wciskac kit na tak zwane ladne oczy.
        • Gość: zenkaaaaa Re: Socjologia...hehe...tam to jest kuznia talent IP: *.crowley.pl 04.01.07, 14:41
          PO CO W
          > TAKIM RAZIE W OGOLE WYZSZE UCZELNIE
          bez dwóch zdań człowiek na studiach nie tylko uczy się wykonywania zawodu, ale
          również ogólnie się rozwija. teoretycznie mgr prezentuje sobą jakiś poziom. na
          każdym wydziale uczą historii danej dziedziny, a przeciez nie jest to potrzebne
          do wykonywania później danego zawodu. a rozwija. dlatego czasem pracodawcy
          zależy na wykształceniu wyższym, ale nie precyzuje się konkretnego kierunku. i
          to żadne leczenie kompleksów. tak jest na rynku pracy.
        • Gość: matt Re: Socjologia...hehe...tam to jest kuznia talent IP: *.chello.pl 10.01.07, 19:56
          ja cie kręce...
          ludzie jak przeczytałem temat wiodący to mało z krzesła nie spadłem. z
          doświadczenia wiem, że mówią w ten sposób ludzie, którzy mają jakiś problem ze
          swoim własnym kierunkiem, bądź jego brakiem. ma to też chyba coś wspólnego z
          zasadą: każda sroczka swój ogonek chwali.
          ja osobiście uważam że kierunek który wybrałem jest dobry (studia inżynierskie
          na politechnice w krakowie) i nie sądzę żeby możliwości które jeszcze jako pełen
          optymizmu, nie skażony złem tego świata młody człowiek widzę, były dostępne dla
          kogoś kto ukończył - bez obrazy - zarządzanie na jakiejś jednej z wieeeelu
          prywatnych szkół szumnie nazywanych wyższymi.

          Dla tego w całej rozciągłości zgadzam się z przedmówcą.
          pozdrawiam :)
    • Gość: zenkaaaaaaaa Re: kierunek studiów nie ma aż takiego znaczenia IP: *.crowley.pl 04.01.07, 13:57
      ja się jakoś przekwalifikowałam, było to trochę dziełem przypadku, trochę
      mojego wyboru, czasy dorabiania do studiów. efektem jest to, że zdobyłam
      doświadczenie w innej branży, niż wykształcenie. ma to swoje plusy i minusy - w
      zawodzie nikt mnie nie zatrudni, bo nie mam doświadczenia, ale za to bez
      problemu znalazłam pracę związaną z moim doświadczeniem. choc przy którymś z
      kolei spotkaniu podczas rozmowy z dyrektorem generalnym usłyszałam "aaaa, to
      Pani NIE MA wykształcenia KIERUNKOWEGO.....". ale zatrudnił:) także różnie
      bywa.
    • Gość: AAA Kto chętny na wyścig szczurów? IP: *.internetdsl.tpnet.pl 04.01.07, 15:51
      Dziwi mniefakt, że tylu ludzi tak bardzo pragnie brać udział w wyścigu szczurów.
      Wybierając uczelnię, koniecznie chcą się dostać na najlepszą i w dodatku na
      najbardziej oblegany kierunek. Studiują potem na SGH, UW, PW i całymi dniami
      albo siedzą w szkole albo kują do "strasznie ciężkich" kolosów i egzaminów albo
      przygotowują się do zajęć. Oczywiście najlepiej jeszcze zacząć równolegle drugi
      kierunek, a weekendy spędzac na wszelkiej maści szkoleniach czy konferencjach.

      Potem taki delikwent kończy szkołę z dyplomem (albo i dwoma) magistra i
      faktycznie z dostaniem pierwszej pracy zwykle nie ma większych problemów.
      Zaczyna pracę w korporacji (albo innym stołecznym kołchozie), gdzie siedzi w
      biurze po 10 godzin dziennie, a czego zrobić w pracy nie zdąrzy, to przyniesie
      do domu. Jasne, zarabia ileś tam średnich krajowych, ale w zasadzie co z tego,
      skoro nie bardzo ma czas żeby je wydać. A w wieku 40 lat zaczną się kłopoty
      zdrowotne związane z długotrwałym stresem: choroby serca, nowotwory itp.

      I co taki ktoś ma z tego życia? Czy pracuje po to, żeby żyć czy żyje po to, żeby
      pracować? To być może kwestia pewnej życiowej filozofii. Tylko czy ci ludzie
      faktycznie zadają sobie pytanie o to, co jest w życiu ważne?

      Ja akurat, choć mam dopiero 21 lat, jestem rentierem i w zasadzie pracować już
      nigdy nie będe musiał. Studiuję Finanse i Bankowość w pobliskiej prywatnej
      uczelni, głównie po to, żeby mieć o zarządzaniu swoimi pieniędzmi jako takie
      pojęcie i nie dać się wykiwać jakiemuś bankowi. Skończę tam tylko licencjat
      (jeszcze rok mi został) i na tym skończę swoją edukację. Więcej wiedzy nie jest
      mi do niczego potrzebne, nawet teraz mam już jej nadwyżkę :) Do pracy iść raczej
      nie zamierzam. Zajmę się swoimi hobby i myślę, że będę szczęśliwy. A jak mnie
      nuda dopadnie, to pójdę do jakiejś łatwej pracy w Media Markcie albo jakimś
      multipleksie kinowym. Albo zajmę się wolontariatem...

      Gdyby jednak nie obecna sytuacja życiowa (za którą nikogo przepraszać nie
      zamierzam), zapewne też poszedłbym na jakieś łatwe studia i do łatwej, nie
      obciążającej czasowo pracy. Bo jak już wspomniałem, wolę poświęcić się swoim
      zainteresowaniom czy rodzinie. Życie jest zbyt krótkie i zbyt piekne, żeby
      przesiedzieć je z nosem w książkach czy w firmowych papierach.

      Pozdrawiam! :)
        • Gość: Kazio Wyscig szczurow IP: *.sgh.waw.pl 10.01.07, 12:49
          No niestety wyscig szczurow istnieje. Moja uczelnia (patrz ip :) ) z tym sie kojarzy. Ja bylem temu przeciwny ale sie okazuje, ze potem sam zaczynasz w tym uczestniczyc. Teraz podjalem decyzje o drugim kierunku, w wakacje pewnie zrobie jakies praktyki. Bo sie okazuje, ze nie tylko musisz byc dobry ale lepszy od innych. Ja przynajmniej nie ide po trupach. Po prostu chce cos w zyciu osiagnac i siedzenie gdzies na zadupiu mnie nie interesuje. Niby pieniadze szczescia nie daja ale bez nich ciezko. Lepsze studia, lepsza praca to lepszza mozliwosc na dobre zycie. A ja nie chce za iles lat zyc z dnia na dzien jak to niektorym wystarcza. Pracowac 12h na dzien tez nie zamierzam. Nie wszedzie tak ludzie pracuja. Chce zyc na dobrym poziomie i do tego daze. I wcale nie musze zostawic w tyle moich zainteresowan.
          Wiele osob chce miec wlasna dzialalnosc: brak szefa, pracujesz kiedy chcesz ale to nie jest takie latwe jak wszyscy mysla. Mam w dalszej rodzinie takie osoby i nie zawsze sie wiedzie tak dobrze. W zlych okresach trzeba sie zapozyczac a czasami stres jest duzo wiekszy niz w normalnej pracy. A jak ktos jest dobry to moze wszedzie sie wykazac: takze w normalnej firmie.

          Co do tematu: jest jeszcze wiele stanowisk gdzie preferowani sa kandydaci po danym kierunku.
          A wiekszosc takich ofert bez kierunku to zarzadzanie, marketing, doradztwo gdzie tak naprawde liczy sie charakter i nastawienie czlowieka. Bo studiujac zarzadzanie to na pewno sie niczego praktycznego nie dowiedz. Trzeba z tym sie urodzic albo jakos nauczyc ale juz nie na uczelni .....
    • Gość: bzzz Re: kierunek studiów nie ma aż takiego znaczenia IP: 217.153.68.* 04.01.07, 16:18
      z tego prostego powodu, że po studiach nie umie się nic. Niektórzy nawet myśleć
      ani się przedstawić przez telefon.
      Wyłączam z tego studia, gdzie NAPRAWDĘ robi się praktyki, typu architektura,
      medycyna, może inne inżynierskie.
      Filozofia itp to przyjemna 5-letnia bajka, ale to takie plumkanie dla przyjemności.
      Studia mogą co najwyżej dać podstawy do tego, żeby się szybciej nauczyć danego
      zawodu. C'est tout!
    • vivian.darkbloom to przeciez zależy od zawodu! 05.01.07, 11:08
      to o czym piszesz nie dotyczy wszystkich zawodów. Zgadzam się, ze np. dobrym
      menadżerem można byc po każdym kierunku studiów, bo to zależy od zdolności
      przywódczych, umiejętności współpracy z ludźmi etc. których nie da sie tak do
      konca wyuczyć. Tak samo, żeby być dobrym dziennikarzem nie trzeba kończyć
      dziennikarstwa czy politologii czego najbardziej jaskrawym przykładem jest chyba
      Monika Olejnik. Wśród polityków też są ludzie z różnym wykształceniem, choć
      przeważają chyba humaniści.
      Ale sa przecież zawody takie jak np. lekarz, prawnik, architekt, chemik etc.
      których nie da sie wykonywać bez odpowiednich studiów!
    • paulajal Re: kierunek studiów nie ma aż takiego znaczenia 05.01.07, 14:31
      Nie do końca się zgodzę...

      Owszem, coraz mniejsze ma znaczenie konkretny dyplom, a większe umiejętności i
      doświadczenie zawodowe, ale też nikt Cię nie zatrudni na stanowisko maklera
      giełdowego, jeśli nie posiadasz takowej licencji, zresztą po co mieliby
      zatrudniać kogoś po zoologi do księgowości w banku, skoro jest kolejka innych
      chętnych, mających wykształcenie kierunkowe. Zwłaszcza utrudnione jest to w
      przypadku zdobycia tej pierwszej pracy.

      A gdzieś wiedzę do wykonywania zawodu trzeba zdobyć, trudno zdobyc
      doświadczenie, będąc całkiem zielonym w tmacie, bo pracodawca nie będzie tracił
      czasu i piueniędzy na przyuczanie kogoś, a 5-cio letnie strudia to jednak dość
      odpowiednie miejsce do nauki czegoś, co może sie póxniej w życiu zawodowym
      przydać:-)

Popularne wątki

Nie pamiętasz hasła

lub ?

 

Nie masz jeszcze konta? Zarejestruj się

Nakarm Pajacyka