nie uczyłam się kiedy było trzeba.:-(

IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 11.01.07, 00:45
wybrałam taka wizje mojej przyszłości.Prywatnie dziennei zrobiłam licencjat
z miedzynarodowych stosunkow gospodarczych,piszac licencjat robiłam zaocznie
drugi licencjat z administracji (też w szkole prywatnej akredytowanej po
uniwestytecie)został mi jeszcze rok potem zamierzam robić magiisterke z
administracjii na uniwerku.Myślicie że mam szanse,by do czegoś w zyciu doiść
nawet jesli konczyłam prywatne uczelnie...?.Dobrą droge wybrałam.....po tych
kierunkach dostane prace?
    • Gość: misiek Re: nie uczyłam się kiedy było trzeba.:-( IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 11.01.07, 14:51
      i czego beczysz, jesli chcesz sie nauczyc, to i na prywatnych i zaocznych sie
      nauczysz, a co to dzienne maja patent na dobrze wyksztalconych? wczesniej sie
      trzeba bylo zastanawiac czy po tych kierunkach dostaniesz prace, a teraz nie
      bucz i nie uzalaj sie nad soba, bo skonczysz w przytulku
      • Gość: arczi_86 Re: nie uczyłam się kiedy było trzeba.:-( IP: *.compnet.com.pl 11.01.07, 15:14
        kolega ma racje głowa DO GÓRY powinnaś robić co lubisz i walczyć o to by to
        robić nic nie zależy od tego co ukończysz :D Bedzie dobrze :)
        • stworek111 Re: nie uczyłam się kiedy było trzeba.:-( 11.01.07, 15:38
          przechodzisz kryzys przedegzaminacyjny,przejdzie ci.Tak naprawdę nie ma większej
          róznicy czy dzienne czy zaoczne.niektorzy pracodawcy doceniają zaocznych, bo
          trzeba mieć duzo zaparcia żeby np.pracować i uczyć sie.To jest jakas
          wartość,choć nie zawsze i nie wszędzie.Mam prawie 50 lat jestem na I roku
          administracji i mam nadzieje jeszcze zmienić swoje życie.nie jest
          łatwo,nieszkodzi.Byle do przodu,z głowa nie spuszczoną,ale też nie zadartą.Patrz
          przed siebie spokojnie,nie miotaj sie,szkoda życia na nerwy, czy takie tam.
          • Gość: zocha Re: nie uczyłam się kiedy było trzeba.:-( IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 11.01.07, 15:44
            stworek -> respekt:)
Pełna wersja