Dodaj do ulubionych

Studia dzienne dla bogatych dzieci...

IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 25.03.07, 14:41
Ostanio na mojej uczelni pod dziekanatem zawrzała gorąca atmosfera jak
studenci dzienni zaczeli wpychać się w kolejke miedzy studentów zaocznych...
Ci przyjechali w weekend po wpisy i zaczeli się panoszyć jak smród po
gaciach... Gdzie ta cała teoria że studia dzienne są dla biedniejszych i
bardziej uzdolnionych osob. Jak na zaocznych parking jest wypełniony jakimis
gratami zza Odry a na dziennych same najnowsze auta typu Audi, Mercedes,
Jaguar. Studia dzienne są dla BOGATYCH BANANOWCOW co opieprzaja się całe
zycie za pieniazki tatusia i mamusi. Nie mówie o naprawde ambitnych
studentach, ktorzy po wykladach ida ukladac towary na stoiskach w Carefourze
i sami wiaza koniec z koncem by jakos wspomoc rodzine. Ale wiekszosc to
bogate dzieci ktore przez najblizsze 5 lat beda sie opieprzaly... Jakos u
mnie na zaoczych malo ejst osob ktre jezdza w wieku 23 lat autem za 100 tys
zl pnad, kazdy ma najnowsz eciuszki, telefony i po 400 zltyhc w portfelu,
baaa!!! Rzadko kto bo teraz to zrobili specialnie bankomat przy uczelni a w
ksiegarni i bufecie mozna juz placic karta... I oto caly mit ambitnych i
biednych studentow dziennych... LOL:)
Obserwuj wątek
      • Gość: xyz Re: Studia dzienne dla bogatych dzieci... IP: *.broker.com.pl 01.04.07, 00:56
        A kto niby powiedział że studia dzienne są osób biednych? Studia dzienne są
        przede wszystkim dla ludzi zdolnych o takiej sytuacji (mieszkanie z rodziną)
        która pozwala im studiować w takim trybie.

        A co do twoich fobii (a może kompleksów? ;) ), to takie samo uogólnienie jak to,
        że studenci zaoczni nic nie muszą robić.


        Nie mam samochodu a na uczelnię chodzę piechotą - studia dzienne (zdziwiony?)
    • bdzibdzionka Re: Studia dzienne dla bogatych dzieci... 25.03.07, 16:05
      Ale kogo to obchodzi czy ktoś ma forsę czy nie?
      Twoim błędem jest to że nazywasz tych ludzi
      _bogatymi_dziećmi_co_się_opieprzają_za_pieniądze_tatusia_i_mamusi_, zamiast:
      wpychającymi_się_w_kolejkę_arogantami. Ludzi powinno chyba interesować jaki oni
      mają stosunek do innych (właśnie ten, że wpychają się do kolejki), a nie, że są
      bogaci. Trochę to naciągasz.
    • Gość: filo Re: Studia dzienne dla bogatych dzieci... IP: *.generacja.pl 25.03.07, 16:14
      To ciekawe, co mówisz. U mnie w grupie jakoś nie ma osób, które wyróżniają się nadmiarem pieniędzy:/ Jestem na pierwszym roku, ale pracuję (20h tygodniowo), bo nie chcę "żerować" na rodzicach. I zapewniam Cię, że nie jestem jedyną osobą, która tak robi. Moim zdaniem źle trafiłeś. Poza tym lepiej wziąć się w garść i nie narzekać. Każdy może studiować dziennie, wystarczy tylko trochę pracy.
      • Gość: martyna Re: Studia dzienne dla bogatych dzieci... IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 28.03.07, 09:54
        ie wydaje mi się,że chodzi tylko o pracę... ja nie dostałam się na studia zaraz
        po liceum, ok, może nie byłam najlepsza, ale następny rok poświęciłam na naukę.
        niestety i tym razem udało mi się dostać tylko na studia wieczorowe. moja
        rodzina pracuje za granicą na opłaty za studia, a ja dorabiam korepetycjami.
        jest ciężko i bardzo cię proszę, nie mów mi,że trzeba było pracować. studiuję
        anglistykę i na studiach dziennych są osoby, których rodzice posyłali na kursy
        językowe i obozy zagraniczne. jakie ja mam szanse uczą się sama w domu...?
    • Gość: Lenka Re: Studia dzienne dla bogatych dzieci... IP: *.lodz.dialog.net.pl 25.03.07, 18:16
      to ciekawe... bo myślałam, że na dzienne studia kryterium jest wynik matury,
      tudzież wstępnego egzaminu... na dziennych jest ten, kto był wystarczający dobry
      żeby się na dzienne dostać. a wieczorowe i zoacznie studiują osoby, które
      różnego rodzaju sytuacje do tego zmusiły - wszystko jedno czy był to za słaby
      wynik maturalny, konieczność pracowania, inne miejsce zamieszkania,itp. Ale to,
      że dzienni są dzienni nijak nie zależy od tego jakich mieli rodziców.
        • sprite21 Re: Studia dzienne dla bogatych dzieci... 25.03.07, 20:05
          hehe rózne sytuacje sa i trzeba sie z tym pogodzic.tez sie ucze i pracuje w
          rodzinnej firmie.nie mam merca ani jaga choc chciałbym:) jezdze autem pol
          rocznym 60 tys ale ja na nie pracowałem tez.i jezeli ktos twierdzi ze biore kase
          od rodziców i nic nie robie to sie myli.sam zapieprzam w firmie.np po zajeciach
          ok 14 jade 300 km zeby pozałatwiac rózne sprawy wracam pozno wieczorem noca i
          nastepnego dnia znów szkola firma i tak w kółko.
          • Gość: Rysio Re: Studia dzienne dla bogatych dzieci... IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 25.03.07, 23:38
            > rodzinnej firmie.nie mam merca ani jaga choc chciałbym:) jezdze autem pol
            > rocznym 60 tys ale ja na nie pracowałem tez.i jezeli ktos twierdzi ze biore
            kas
            > e
            > od rodziców i nic nie robie to sie myli.sam zapieprzam w firmie.np po
            zajeciach
            > ok 14 jade 300 km zeby pozałatwiac rózne sprawy wracam pozno wieczorem noca i
            > nastepnego dnia znów szkola firma i tak w kółko
            o bidusiu ty oj
          • Gość: MILUTKA:) Re: Studia dzienne dla bogatych dzieci... IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 26.03.07, 11:10
            Hah, dobre więc studiujesz dziennie i zarobiłeś już na auto za 60 tyś zł...? No
            wiesz, ja mam znajomych studentów ktorzy dziennie studiuja i ptem ida do pracy
            jako magazynierzy czy etc. Polowa z nich nie ma czasu na nic procz studiow i
            pracy, a Ty ze swoje ciezkiej pracy zarobiles na auto za 60 tys? Oj ciezkie
            masz zycie, tato dał Ci prace w rodzinnej firmie za ladna kase, bo nie wmowisz
            nikomu ze placi Tobie 900 zl. A praca wyglada pewnie tak "synuś zawies te
            papiery do Pana Waldka, bo zapomnial ich wziasc..." Oj Cięzko, cięzko masz w
            zyciu 21 lat, polroczne auto za 60 tys, oplacane rachunki za samochdozik,
            telefonik i imprezki... A wszystko rzekomo pod przykrywka ciezkiej pracy zeby
            ludzie ze szkoly po TObie nie jechali ze jestes darmozjadem...
            • Gość: bdzibdzionka. Re: Studia dzienne dla bogatych dzieci... IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 26.03.07, 11:48
              Ale co Ciebie to obchodzi? No nie mogę wyjść z podziwu, to i tak nie Twoje
              życie. Jego sprawa jak sobie zarobił te pieniądze. A tak w ogóle to coś złego
              pracować w rodzinnej firmie? Nie rozumiem, miał iść gdzieś indziej pracować? A
              to dlaczego?
              Może zarobił sobie na samochód w ten sposób że i sam popracował i rodzice mu
              dołożyli za poświęcenie. To jest tylko jego sprawa. Skąd my to możemy wiedzieć?
              No tak, najlepiej jest skrytykować.

              Powiedzcie: co was tak naprawdę boli?
                • Gość: bdzibdzionka. Re: Studia dzienne dla bogatych dzieci... IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 26.03.07, 12:24
                  Chyba jednak Cię coś boli, bo sama wywnioskowałaś nie wiadomo skąd, że dużo to
                  on się tam nie napracuje. Skąd to wiesz?
                  A poza tym gdzie on się wyżala, że życie jest ciężkie? Raczej wygląda mi na
                  zadowolonego młodego człowieka, który uczy się i pracuje.
                  Widzisz, nadinterpretujesz tekst, bo Ci się on z miejsca nie podoba. Taka jest
                  prawda.
                  Żałosne jest rozprawianie o cudzym życiu i cudzych pieniądzach. Oto co jest żałosne.
                    • sprite21 Re: Studia dzienne dla bogatych dzieci... 26.03.07, 17:18
                      synus na posyłki.dobre:)to nie było zalenie sie na moja sytuacje.bo ona jest
                      bardzo dobra.tylko chciałem uswiadomic innym ludzia ze mozna łaczyc prace i
                      studia.wiem ze nie jest łatwo duzej wiekszosci.ja miałem wiele szczescia.i mysle
                      ze Ci co sie majha negatywne zdanie o mnie i tak tego nie zrozumia.maja zal i
                      zazdroszcza ze chłopak w wieku 21 lat moze miec własne auto mieszkanie i
                      prowadzic oddział firmy.macie zal ze komus sie udało.rozumiem to ale co ja na to
                      wam moge poradzic.tak sie zycie układa ze jedni maja lepiej inni
                      gorzej.pozdrawiam wszystkich.dziekuje tym którzy staneli w mojej obronie:)
                      • Gość: LOL:) Re: Studia dzienne dla bogatych dzieci... IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 26.03.07, 21:05
                        Masz auto i mieszkanie....? haha dobre i to wsyztsko z wlasnej pracy mimo ze
                        dwa late temu prawodopodbnie szkole srednia skoncyzles... Moze Twoi rodzice
                        szukaja kogos skoro placa tak dobrze ze zarobile sna auto za 60 tys zl i
                        mieskkzanie za 200 czy 300 tys w ciagu dwoch lat bo przy najgorzyszych
                        wyliczneiach zarabiasz tam meisiecznie z jakies 15 tys miesiecznie skoro bylo
                        cie sta cna auto i mieskznaie wwieku 21 lat hehe dobre... I rzekomo z wlasnej
                        pracy:)
                            • sprite21 Re: Studia dzienne dla bogatych dzieci... 27.03.07, 11:03
                              tak zatrudniam.to sa "społki-córki".ja akurat prowadze jedna z nich.wiec ja
                              zatrudniam."z własnej kieszeni"- ciekawie rozumujesz.jasne wiesz mam za duzo
                              forsy i tak im place.haha.sa odpowiedznie fundusze w firmie na pensje.ludzie
                              pracuja i za otrzymana prace otrzymuja wynagrodzenie.a forse nie biore z
                              kieszeni tylko z konta.swiadcze rózne usługi sprzedaje itp i z tego sa
                              pieniadze.a z tym ze sam nie załozyłem zgadzam sie.ale co mam nie pracowac w
                              rodzinnym interesie?bo inni w moim wieku nie maja takich szans mozliwosci
                              dlatego ja nie moge?do pilota - ciesze sie ze zostałem Twoim idolem:)pozdrawiam
                              i miłego dnia:)
                              • Gość: MILUTKA:) Re: oddzial 3 X P IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 27.03.07, 15:31
                                A zebys wiedziała, opie..c sie za pieniazki tatusia. Tatus zalozylby mi
                                firemke dal samochod, mieszkanie i nic bym w yzicu nie musiala robic... Tak
                                zazdrosc mnie zzzera, bo ja n musze na dziennych zasuwac jak wariatka, a potem
                                isc do pracy za marne grosze, a taki dziciak w bogatej rodzinie urobiony nic
                                nie musi robic... Tez bym chciala by rodzice zalozyli spolke do ktorej po
                                prostu sobie przychdoze, biore co miesiac extra pensje i mam stanowisko
                                prezesa. ja jak wieszkosc ludzi bede pewnie dopiero po skoncoznych studiach
                                myslec o kupnie jakiego kowliek auta, nie mowiac o aucie za 60 tys ktorego ten
                                caly sprite21 sie wstydzi: " ja jezdze jedynie pol rocznym autem za 60 tys zl".
                                Nie mowiac o mieszakaniu, gdyby nie rodzice chlopak nic by nie mial i poznalby
                                co to prawdziwe zycie, a nie z pomcoa ojca i matki na kazdym kroku. JESTEM
                                STEREOTYPEM POLAKA ZAZDROSZCZE :):):) I nie boje sie tego przyznac!
                                • Gość: bdzibdzionka. Re: oddzial 3 X P IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 27.03.07, 15:37
                                  Pomijam całą resztę, bo nie ma sensu...

                                  To nie chodzi o strach przed przyznaniem się do bycia zazdrosnym... chodzi o
                                  wstyd... Nie wstyd Ci? Dla mnie to obrzydliwe. Bo wszystko to co napisałaś,
                                  wymyśliłaś sobie. A nie, przepraszam! Ty go znasz, i doskonale wiesz jak wygląda
                                  jego praca, a nawet jak nie znasz, to i tak wiesz lepiej! Na Twoim miejscu
                                  schowałabym się pod ziemię.
                                  • Gość: MILUTKA:) Re: oddzial 3 X P IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 27.03.07, 15:49
                                    A czego mam się wstydzić że zapieprzam od świtu do zmierzchu, ataki to ma
                                    wszytsko na srebnej tacy podane? I mimo że mogę się starać ile wlezie i tak
                                    tacy jak oni bedą zawsze przede mną? Gdzie tutaj sprawiedliwość? Nie wstydze
                                    się tego że jestem zazdrosna bo to normalne ludzkie uczucie jakiego każdy
                                    doświadcza! Ale każdego wkurza jak efekty włożonego wysiłku w dane działanie są
                                    nieadekwatne do rezultatów!
                                    • Gość: bdzibdzionka. Re: oddzial 3 X P IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 27.03.07, 17:29
                                      Hmm. jakby to powiedzieć: nie wkładaj mi do ust rzeczy których nie
                                      powiedziałam. Nie powiedziałam, ze masz się wstydzić że zapieprzasz od rana do
                                      wieczora, tylko (jak to lepiej ujął kolega pod spodem) że jesteś zawistna.
                                      A skąd wiem że jesteś zawistna? Bo doprawiasz sobie teorię. Wysnuwasz błędne
                                      wnioski, żeby tylko udupić. Komentujesz coś, czego poprzednicy nie piszą.
                                      Lepiej wiesz od sprite'a jak i ile on pracuje. Chcesz udupić, bo ktoś, kto jest
                                      w lepszej sytuacji materialnej od Twojej musi być zaraz od Ciebie gorszy, mimo,
                                      że on sam nie twierdzi, że jest lepszy od Ciebie, także taka filozofia w ogóle
                                      nie ma sensu.
                                      I tak Twoim tokiem rozumowania: on się obija, bo pracuje u rodziców, a Ty
                                      bidulka zapieprzasz.

                                      Gdzie jest sprawiedliwość? Na pewno nie w Twoim poście.




                                    • kaja_jestem Re: oddzial 3 X P 27.03.07, 21:12
                                      Zapieprzasz od rana do wieczora?
                                      Jak pisalas tego posta bylo ok. 16. Fajna ta praca, w ktorej tak zapieprasz,
                                      mozna sobie na froum ponarzekac...Tak harujesz i masz czas zeby codziennie ise
                                      tu wymadrzac? Bo Twoje psoty dosc dlugie sa...
                                  • Gość: MILUTKA:) Re: IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 27.03.07, 15:49
                                    A czego mam się wstydzić że zapieprzam od świtu do zmierzchu, ataki to ma
                                    wszytsko na srebnej tacy podane? I mimo że mogę się starać ile wlezie i tak
                                    tacy jak oni bedą zawsze przede mną? Gdzie tutaj sprawiedliwość? Nie wstydze
                                    się tego że jestem zazdrosna bo to normalne ludzkie uczucie jakiego każdy
                                    doświadcza! Ale każdego wkurza jak efekty włożonego wysiłku w dane działanie są
                                    nieadekwatne do rezultatów!
                                    • sokolasty Re: 27.03.07, 16:24
                                      Posta dedykuję wszystkim realistom i milutkim

                                      Milutka, nie myl zazdrości z zawiścią.
                                      Zazdrość jest dobra - mówi nam: On ma, ja nie. Ja chcę też mieć. I do tego dążę.
                                      Zawiść jest zła - mówi nam: On ma, ja nie. Ja chcę, żeby tez nie miał. I do
                                      tego dążę.
                                      To, że Tobie się nie udaje, nie oznacza wyrównywania w dół.

                                      Trochę o mnie.
                                      Studiowałem dziennie, na legnickiej filii PWr

                                      Nie pochodzę z dzianej rodziny, codziennie dojeżdżałem (starym autobusem marki
                                      Jelcz, nie porsiawką), aczkolwiek 30 km w jedną stronę

                                      Z mojej grupy 40 osób jeden był dziany, reszta biedowała i kręciła jakoś kasę
                                      na boku. Ja np. dawałem korepetycje i pracowałem w wakacje, koleżka składał i
                                      serwisował komputery, inny jeździł z pomocą drogową i ściągał fury z Niemiec.
                                      Kto chce, ten może.

                                      Z moją żoną studiowali ludzie, dla których stypendium naukowe było podstawą
                                      utrzymania. Jej samej w latach 98-03 wystarczyło we Wrocławiu 500 PLN na miesiąc

                                      Jeżeli ktoś chce studiować dziennie na państwowej uczelni bezpłatnie, to da
                                      radę. Przecież większość uczelni ma oddziały zamiejscowe (PWr tylko ma 3:
                                      Legnica, Wałbrzych i Jelenia Góra). W każdym chyba mieście wojewódzkim są
                                      uczelnie wyższe (oczywiście nie tylko wojewódzkim, w samej Legnicy są 2
                                      państwowe, nie licząc Wyższego Seminarium Duchownego).

                                • sprite21 Re: oddzial 3 X P 27.03.07, 17:10
                                  Ty chyba nie jestes Milutka:)masz problem ze zrozumieniem kilku rzeczy. moi
                                  rodzice na poczatku lat 90 zaczeli budowac firme.własna praca szczesciem
                                  koneksjami.dlaczego ja jak mi stwarza sie takie mozliwosci ze moge kierowac
                                  jedna ze społek mam z tego zrezygnowac?tylko dlatego ze mam 21 lat ze wiekszosc
                                  osób w moim wieku pracuje po promocjach dorabia sobie w inny sposób to ja nie
                                  moge skorzystac z szansy jaka mam?bo to jest wobec nich nieuczciwe?moze
                                  powinnienem zrezygnowac z pracy i nic nie robic, i tak bede miał kase no bo
                                  przeciez rodzice mi dadza.wybrałem prace w firmie ,poznaje rynek prawa rzadace
                                  nim ludzi cały szereg rzeczy które mi pozwola sie jeszcze bardziej rozwijac.juz
                                  w wieku 21 lat postanowiłem zaczac cos robic zeby nabierac jak najwiecej
                                  doswiadczenia.a jeszcze nie wstydze sie auta,a jesli to CI pomoze to czasem na
                                  rowerze jezdze:)nic na to nie poradze ze jedni maja wiecej inni mniej.Milutka
                                  nie złosc sie tak bo to urodzie szkodzi.ładna pogoda jest idz na spacer na piwo
                                  ze znajomymi spokojnie.korzystajac z tego ze jestem akurat na wybrzezu ide na
                                  spacer plaża. i bede rozwazał jakbyto było jakbym nie miał kasy itp itd...pozdrawiam
                                  • Gość: MILUTKI:) Re: oddzial 3 X P IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 27.03.07, 17:40
                                    Ją jak każdego kto nie ma łatwo w życiu, pewnie wnerwia to że są bogaci i
                                    biedni... Sam pamięta jak ja byłem na studiach, moi rownieśnicy pokończyli mgr
                                    i szli pracować u rodziców i mieli zapewniony byt, dostawali mieszkania,
                                    samochody, a ja musiałem zaczynać od szukania pracy byle móc wynieść się od
                                    rodziców na pokoik do babci która wynajmowała mi go za grosze... Trzeba się
                                    pogodzić z faktem że każdy jest kowalem swojego losu, czasem idzie niektórym
                                    łatwiej czasem gorzej... Ale sam śmieje się czesto z ludzi którzy mają po 30
                                    juz lat i często nic w z zyciu nie robili, tylko przejmowali firmy i to
                                    wszytsko. Zaczynało sie od auta, potem od mieszkania, potem od wycieczki bo
                                    dziecko chce z sympatia jechac na Jamajke, potem mieszkanie, konczyli na
                                    firmie. Mnie ogólnie smiesza ludzie ktorzy kreuja sie na tzw. "Self Made Man" a
                                    tak naprawde w zyciu sie olewali, i mówia "sam sie dorobilem od zera, ciezko
                                    pracowalem" a ta "ciezka praca" to bylo jedynie podpisanie sie pod papierkami
                                    od przejecia spolki rodzinnej. Ale skoro pracujesz uczciwie, nie udajesz nikogo
                                    kim nie jestes, to nie ma w tym nic zlego, zycze powodzenia!
                • the_dzidka Re: Studia dzienne dla bogatych dzieci... 27.03.07, 09:46
                  > Nic nie boli, ale niech chłopak nie robi się na niewiadomo jakiego czlowieka,
                  a
                  > Sorry, ale duzo to on tam sie nie napracuje, smieszy pewnie kazdego
                  > to jak jakies bogate dziecko wyzala sie wszem i wobec ze zycie jest
                  ciezkie...
                  > To po prostu jest zalosne...

                  Żałosna to Ty jesteś i bździągwa, a nie żadna milutka. Tyle bezinteresownej
                  zawiści! Boli, że się w innej lidze urodziło? Pretensje do pana Boga i własnych
                  rodziców, a nie do całego świata. Co to teraz za ludzie są, fuj!
              • dragomir To nas boli!!!! :P 26.03.07, 21:08
                Powiedzcie: co was tak naprawdę boli?

                Wiesz co tak boli wszystkich dziennych?
                Szlo towarzystwo na studia po wiedze a po nich swiat zdobywac. Tyle ze zycie
                dalo po poopie i zamiast kariery po socjologii, hiscie czy innej pedagogice,
                trza albo zmywac gary w UK albo zasuwac za 1000netto, podczas gdy kumple z
                podstwowki, ktorzy miali problemy z czytaniem dostaja na budowie 2tys na reke.
                Tylko ze zycie to nie bajka i 3 liertki przed nazwiskiem juz nic nie znaczy.
                Teraz trzeba miesc pomysl, wyobraznie chocby po to by pojac ze nie kazdy w tym
                kraju rowna do dna a wielu potrafi sobie radzic icalkiem dobrze uczciwei
                zarabiac nawet w szaroburej IVPRL:)
        • kaja_jestem Re: Studia dzienne dla bogatych dzieci... 26.03.07, 20:14
          Yyyy...nie stac ich na zycie na utrzymaniu rodzicow dlatego pracuja zeby oplacic
          sobie studia?brak logiki w Twojej wypowiedzi. Nie znam zadnej osoby ktora
          swiadomoie wybrala zaoczne. Wyobraz osibe ze mozna studiowac dziennie i pracowac
          w niepelnym wymiarze godzin- wyjdziesz na tym lepiej niz oplacajac badziewne
          zaoczne, studia tylko po to, zeby miec papier...
          • Gość: rety Re: Studia dzienne dla bogatych dzieci... IP: *.chello.pl 26.03.07, 22:26
            > nie stac ich na zycie na utrzymaniu rodzicow dlatego pracuja zeby oplacic
            > sobie studia? brak logiki w Twojej wypowiedzi.
            A gdzie tu brak logiki. Jak ktoś nie może dostać pieniędzy od rodziny to musi
            pracować na swoje studia. To jest takie dziwne?

            > Nie znam zadnej osoby ktora
            > swiadomoie wybrala zaoczne.
            A ile znasz osób na zaocznych?

            > Wyobraz osibe ze mozna studiowac dziennie i pracowac
            > w niepelnym wymiarze godzin
            To wyjaśnij mi jak w ten sposób utrzymać się SAMODZIELNIE, szczególnie zaraz po
            LO, gdy kwalifikacje ma się raczej mierne. Albo jak utrzymać siebie i swoją
            rodzinę. BEZ niczyjej pomocy.


            • kaja_jestem Re: Studia dzienne dla bogatych dzieci... 26.03.07, 22:45
              Ach tak.
              Studiujac dziennie mozna zarobic nawet tysiac zlotych- zapieprzajac podobnie jak
              laczac prace ze studiami zaocznymi.
              czy studiujac dziennie i nie placac kilku tysiecy za studia nei wychodzi sie
              podobnie jak studiujac zaocznie, narzekajac na swoje zycie i oplacajac studia?
              brak logiki jest tutaj, moj drogi, ze nie ma sie pieniedzy na utrzymanie ise na
              studiach, ale rezygnujac z dziennych trzeba oplacic nei tlyko utrzymanie, ale
              tez same te studia. iec nei chrzan tu, bo kokosow sie zbija, nawet pracujac na
              pelen etat (jako student, zreszta nei tylko). i jestem pewna, ze w wielu
              przypadkach dzienne, za kjtore nei trzeba placic, praca dodatkowa i stypendium
              socjalne dajmy na ot byloby lepsza opcja. gdyby ise nei usprawiedliwialo i nie
              dorabialo ideologii do niedostania ise na dzienne.
                • kaja_jestem Re: Studia dzienne dla bogatych dzieci... 28.03.07, 19:31
                  Na jakiej? A taka mala wiejska szkolka czegos tam- UJ sie nazywa. zreszta co za
                  roznica? ja znam mnostwo osb z zaocznych i jakis 1% wybral taki tryb nauki,
                  reszta raczej zaczela pracowac co by je oplacic. nei wiem gdzie i za co sie
                  placi niewyksztalconym ludziom 3K jak to piszesz, ale raczej nie w Krakowie. I
                  nie legalnie. Zreszta-chyba nei chce wiedziec co Ty i Twoi znajomi robicie za
                  taka kase.
              • Gość: rety Re: Studia dzienne dla bogatych dzieci... IP: *.chello.pl 28.03.07, 08:44
                Ach tak!
                Nadal nie powiedziałaś jak za ten "aż tysiąc" utrzymać rodzinę nie korzystając z
                niczyjej pomocy.
                > iec nei chrzan tu, bo kokosow sie zbija, nawet pracujac na
                > pelen etat (jako student, zreszta nei tylko). i jestem pewna, ze w wielu
                > przypadkach dzienne, za kjtore nei trzeba placic, praca dodatkowa i stypendium
                > socjalne dajmy na ot byloby lepsza opcja
                To, że na dziennych nie zbija się kokosów jest jasne - prace, w których można
                sobie dopasować grafik do zajęć to w większości promocje, telematketing, kasa w
                markecie itp. badziewie. Sporo osób idzie na zoaczne właśnie po to żeby nie
                babrać się w czymś takim.
                Poza tym rozumiem, że ta "praca dodatkowa" ma być na czarno? A może będziesz
                pomagać rodzicom? Bo mając na głowę tysiąc zł na pewno nie załapiesz się na
                stypendium socjalne.
                • kaja_jestem Re: Studia dzienne dla bogatych dzieci... 29.03.07, 15:48
                  Ech....co za brak swiadomosci. Nie mialam na mysli pracy na studiach- tylko
                  normalna prace- prosze Cie, nie mow mi, ze kaazdy zarabia wielka kase, bo to
                  bzudra!zwlaszcza zaraz po studiach.
                  i nei generalizuj prosze- ja nie mowie o tych ywjatkach, ktore musza a utrzymac
                  rodzine-tylko ludziach, ktorym nie wyszlo po maturze i teraz studia zaoczne
                  realizuja w ten sposob. mimo wszystko statystycznie niewielu studentow ma
                  rodziny, ktore musi utrzymywac-chocby dlatego,ze wiekszosc z nich ma mimo
                  wszystko po 19,20 lat jak zaczyna studia.
          • Gość: Fru Re: Studia dzienne dla bogatych dzieci... IP: 212.14.2.* 28.03.07, 04:03

            "Nie znam zadnej osoby ktora
            swiadomoie wybrala zaoczne."
            "badziewne zaoczne, studia tylko po to, zeby miec papier..."

            Pięknie, jeszcze jedna znawczyni rzeczywistości.
            Niewielu ludzi znasz. Bo wyobraź sobie że ja, świadomie wybrałem równocześnie
            studia dzienne i wieczorowe. Świadomie też dorabiam poprzez pracę ( i wakacje i
            w roku akademickim). I jeszcze jedno ciekawe moje spostrzeżenie, studia zaoczne
            nie równają się "badziewnym", natomiast studenci dzienni - czasem sam nie wiem?...
      • Gość: filo Re: Studia dzienne dla bogatych dzieci... IP: *.generacja.pl 25.03.07, 20:38
        No i tak napisałam. Wystarczy "tylko" własna praca (wynik matury czy egzaminu). Żeby studiować dziennie trzeba na początku zainwestowac trochę pieniędzy (ale te łatwo zarobić na wakacjach). Potem można otrzymywać stypendium socjalne i pracować. Niech więc nikt nie mówi, że tylko bogaci idą na studia dzienne, bo to bzdura.:/
        • Gość: marcin Re: Studia dzienne dla bogatych dzieci... IP: *.eltronik.net.pl 25.03.07, 20:50
          zależy od sytuacji, znam ludzi, którzy są na zaocznych, bo to tańsze niż
          utrzymanie się w dużym mieście. na dziennych, zależnie od kierunku, jest czasem
          tyle zajęć, ze po prostu nie ma czasu na pracę w większym wymiarze niż np 2-3
          godz dziennie. a wynik matury to nie tylko. moja koleżanka jest laureatką
          olimpiady artystycznej, najlepsza w szkole, naprawdę b.zdolna. chciałaby
          studiować na UW, ale rodzice powiedzieli, że nie będą jej tam utrzymywać i
          będzie musiała wybrać tańsze miasto :/ na pewno dostałaby naukowe, ale to od II
          roku. nie wiem, czy załapałaby się na socjalne, może np o kilkanaście zł
          przekroczy próg...
    • mistrz_ip Re: Studia dzienne dla bogatych dzieci... 26.03.07, 13:06
      to w wyborczej byl taki artykulik kiedys...to nie chodzi o kase ale o podstawe umyslowa= ludzie ktorzy studiuja dziennie sa najeczesciej dziecmi tych, ktorzy sami maja studia- a dorobic sie po studiach jednak jest znacznie latwiej niz po podstawowce.chodzi o wzorce wyniesione z domu a nie o karte bankomatowa...
      :>
    • Gość: kayma Re: Studia dzienne dla bogatych dzieci... IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 26.03.07, 13:40
      no i tak zmienili regulamin przyznawania stypendiów na UW, że .......
      mam 30 lat, jestem na 4 roku dziennych /i na moim kierunku tylko dzienne/, mąż
      nie miał dochodów ani ja - i w takim razie nie dadzą mi socjalnego - musiałam
      zanieść dochody mojego ojca ze skarbowego. I jeszcze nie rozpatrzyli...
      mam 4letnie dziecko.
      A z mężem się rozwodzę i nie daje mi nic od dłuższego czasu ani dziecku. i zaraz
      jadę złożyć pozew o alimenty! ale co kogo obchodzi, że nie mam kasy, muszę
      skończyć jakoś te studia.
    • kaja_jestem Re: Studia dzienne dla bogatych dzieci... 26.03.07, 15:48
      A skąd pomysl ze studia dzienne sa dla biednych? Studia dzienne sa dla zdolnych
      i madrzejszych (najczesciej). Rozumiem, że nie udalo Ci ise dostac na studia
      dzienne i musisz pracowac na marne zaoczne zeby tylko byc studentem i w zwiazku
      z tym leczysz swoj kompleks przez dorabianie ideologii do bycia studentem
      zaocznym? Ech...
      • Gość: Zaoczny student. Re: Studia dzienne dla bogatych dzieci... IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 26.03.07, 16:26
        Sorry, powiem coś od siebie. Sam studiuję na studiach zaocznych, ten kto mówi
        że na zaocznych studiach uczą się matoły które nie dostały się na dzienne to po
        prostu palant... Na zaocznych studiach uczą się w większości także osoby które
        są bardziej ambitniejsze niż co poniektórzy studenci dziennych... Ja sam miałem
        do wyboru studia zaoczne i studia dzienne, wybrałem studia w trybie
        niestacjonarnym gdyż
        a) w czasie 5 lat nauki jestem w stanie zdobyć prawdziwą wiedzę praktyczną,
        doświadczenie zawodowe i wykształcenie.
        b) po ukończeniu studiów nie idę szukać pierwszej stałej pracy w banku jako
        przykładowo sprzedawca kart kredytowych czy asystent w dziale obsługi klienta,
        ponieważ robiłem to na pierwszym roku studiów i jako absolwent będę miał
        większe nie tylko aspiracje ale i szanse na porządną prace, na porządnym
        stanowisku.
        Tak właśnie robi dzisiaj większość studentów zaocznych. Moich rodziców stać na
        to bym mógł studiować dziennie, ale sorry sam z siebie nie mam
        zamiaru "trzepać" im kieszeni w poszukiwaniu środków finansowych na moje życie
        przez okres 5 lat studiów, iść do pracy za grosze by potem oddać należne 90 %
        rodzicom, a za pozostałe 10% starać się jakoś zorganizować życie prywatne..
        Poza tym i tak dzisiaj robi się jedynie 3 lata studiów 1-szego stopnia. Potem
        każdy idzie i tak do pracy i robi magistra w trybie zaocznym, to najlepsze
        rozwiązanie. Bogaci studenci są na dziennych i zaocznych. Znam takich co po
        prostu mają ustawione całe życie i jedyne co mają robić to tylko siedzieć na
        dupie w szkole i zaliczać sesje by w przyszłości po prostu przejąć po rodzicach
        firmę, majątek i nic nie robić. Znam również i takich co siedzą całymi dniami w
        szkole na każdym wykładzie notują, potem idą "na czarno" pracować dorywczo w
        jakimś sklepie na kasie z czego wszystko co zarobione idzie dla rodziców, czy
        dziadków u których się mieszka. Dzieje się tak na zaocznych i dziennych.
        Wszędzie w końcu znajdziemy tych co się olewają i leżą ch..em do góry, cały
        dzień jak tych co 24 na 7 są zajęci szkolą i praca. Zarówno wśród biednych jak
        i bogatych...
    • Gość: matka Re: Studia dzienne dla bogatych dzieci... IP: *.lodz.mm.pl 26.03.07, 16:58
      Bardzo dziwne spostrzezenia,moje dziecko dostało sie na studia na 4 kierunki
      dzienne,wybrało ten,który najbardziej chciało,nie mamy samochodu ani
      domu,mieszkamy w bloku i utrzymanie dziecka na studiach jest dokładnie takie
      samo jak w Liceum,dziecko pracuje w wakacje bo chce.co ma do rzeczy sytuacja
      materialna rodziców? do studiów dziennych?chyba to,że kupują dzieciom samochód
      jak chcą.
        • Gość: bdzibdzionka. Re: Studia dzienne dla bogatych dzieci... IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 26.03.07, 22:11
          Szacunku do pieniądza można nauczyć też i dając dziecku mieszkanie i samochód.
          Zapewniając dobry start. To są pieniądze rodziców, i robią z nimi co chcą.

          Mój najlepszy przyjaciel dostał jeszcze przed studiami mieszkanie w Warszawie i
          samochód. I co z tego? Jest superinteligentny, superzdolny, świetnie skończył
          studia, oddał się tylko nauce, bo mógł sobie na to pozwolić. Jest bardzo dobrą
          osobą i odpowiedzialną. Wie co to jest pieniądz i skąd pochodzi.

          Także takie wasze pieprzenie, że rodzic ma nauczyć dziecko szacunku do pieniądza
          zamiast dawać samochód to jest jak piernik do wiatraka. To, czy dziecko uszanuje
          pieniądz nie zależy od tego czy ma samochód, tylko od tego czy jest rozpieszczone.

          Ale co wy o tym wiecie...

          PS. Jak już to "Gó.. w życiu UMIEJĄ" a nie umią :-D Ty się chyba nie naumiałaś :)
    • Gość: student zaoczni OBIBOki IP: 193.93.68.* 26.03.07, 17:21
      Chlopcze ja jestem na dziennych i bardzo ciezko musialem na to zapracowac!!!
      Swoja wiedza. To w duzej czesci obiboki poszly na zaoczne za kase. Trzeba sie
      uczyc a nie miec pretensje do czalego swiata ze sie na dupie siedzialo przed tv
      a nie chcialo sie uczyc. Jak studiuje przez 5 lat to jeszcze nigdy w zyciu nie
      widzialem porsche ktore prowadzil student. No chyba ze ktos stara tigre nazywa
      porsche. Na ta tigre czy starego passata ludzie pracowali za granica w wakacje.
      Uogolniasz facet... jest pare ludzi ktorzy maja rodzicow z kasa... ale nie
      mozna ich za to winic .... gdybys mial mozliwosc to tez bys to wykorzystal...
      albo zyl bys sobie na kasie nie studiujac.... mam wrazenie ze masz pretensje o
      to ze w ogole musisz studiowac...
    • Gość: czyttelnik Re: Studia dzienne dla bogatych dzieci... IP: *.chello.pl 26.03.07, 17:52

      Drogi Realisto! Napisałeś szczerą prawdę o stosunkach na uczelni.
      Tak niestety wyglądają realia,po wprowadzeniu kapitalizmu w naszym
      kraju,a z czasem jeszcze bardziej zaznaczą się stosunki,między bied
      nymi a elitą bogaczy. Dla przykładu tylko pytam,dlaczego trenerowi
      Beenhackerowi potrzebna jest gaża w wysokości 200 tys.złotych mie
      sięcznie,podczas gdy emeryci czy renciści muszą wegetować za kilkaset
      złotych i jeszcze opłacać koszty leczenia. Czy tak wygląda sprawiedliwość?
        • Gość: mamuśka Re: Studia dzienne dla bogatych dzieci... IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 26.03.07, 21:30
          Bardzo chciałabym ,aby koszty utrzymania dziecka na studiach byly takie jak w
          liceum.Mieszkam w malej mieścinie i koszty utrzymania dziecka w mieście
          odleglym o 2oo km pochlaniają moją pielęgniarską pensję.Dziecko moje nie może
          pracować, poprostu nie ma na to czasu /farmacja/.W wakacje wyjeżdża za granice
          i zawsze coś zarobi.Jest ciężko, ale to nasz wybór i myślę ,że kiedyś to
          zaprocentuje.Pozdrawiam
      • sokolasty Re: Studia dzienne dla bogatych dzieci... 27.03.07, 16:29
        Gość portalu: czyttelnik napisał(a):

        >
        > Drogi Realisto! Napisałeś szczerą prawdę o stosunkach na uczelni.
        > Tak niestety wyglądają realia,po wprowadzeniu kapitalizmu w naszym
        > kraju,a z czasem jeszcze bardziej zaznaczą się stosunki,między bied
        > nymi a elitą bogaczy. Dla przykładu tylko pytam,dlaczego trenerowi
        > Beenhackerowi potrzebna jest gaża w wysokości 200 tys.złotych mie
        > sięcznie,podczas gdy emeryci czy renciści muszą wegetować za kilkaset
        > złotych i jeszcze opłacać koszty leczenia. Czy tak wygląda sprawiedliwość?


        Dobry towar/fachowiec musi kosztować. Jeżeli jesteś trenerem lepszym lub/i
        tańszym, wyślij CV do PZPN.
    • feronique Re: Studia dzienne dla bogatych dzieci... 26.03.07, 21:34
      no ja nie wiem skad w ogole wziales taka teorie, ze studia dzienne sa dla
      biednych i zdolniejszych?? ja studiuje dziennie, jestem bardzo zdolna i od
      drugiego roku rownoczesnie pracuje ile wlezie (troche ambitniej niz wykladajac
      towary na polke). mam 23 lata i jezdze samochodem, ale wartym mniej niz 100
      tysiecy (duzo mniej). owszem, u mnie na roku wszyscy prawie sa zmotoryzowani
      (przewaznie maluchy, albo cos uzywanego), ale dlatego, ze wszyscy pracuja i to
      w taki sposob, ze bez transportu nie da rady.
      poza tym mysle, ze nie masz prawa czepiac sie ludzi tylko za to, ze ich rodzice
      ciezka praca czegos sie dorobili i stac ich na to, zeby dziecko jesli ma
      warunki intelektualne moglo sie porzadnie wyksztalcic i jeszcze do tego
      wygodnie zyc. to jakas zbrodnia miec pieniadze?
    • jajkom Re: Studia dzienne dla bogatych dzieci... 26.03.07, 22:05
      Kwestia pierwsza: glowne kryterium przyjmowania na na dzienne: egzamin, zaoczne:
      mam kase zeby placic (automatycznie rosnie koszt studiowania o te czesne!!).
      kwestia druga: kto powiedzial ze jak sie robi dzienne to nie mozna zarabiac? (u
      mnie z 90 osob polowa pracuje i stac ich na utrzymanie bez problemu), po
      trzecie: chyba mi nie chcesz wmowic ze studia zaoczne maja taka sama jakosc jak
      dzienne - czytac: dzienne - masz wyklady w 5 dni tygodnia.
      Natepny punkt: naturalnie ze uczelnie uwielbiaja zaocznych bo za dziennych
      dostaja o wiele mniej kasy - to jest skutek polityki panstwa, ktore nauke ma
      serdecznie w d.. a tych ktorzy placa to nie za bardzo oplaca sie wywalac.
      no i pukt nieobiektywny: jak ktos w wieku 20 lat chce zapieprzac w robocie a
      potem weekandami sie uczyc no to wiecie..zdrowie w wieku 40 lat sie tez odezwie.
      Moi znajomi z liceum, ktorzy nie dostali sie na dzienne poszli na zaoczne-przed
      egzaminami trzeba bylo sie troche pouczyc (nie miesiac przed!) ale nieogolniajmy
      tez za duzo- na zaocznych sa tez studenci ktorzy musieli takie studia wybrac - i
      podziwam ich za to ze sie im udalo - ale to nie oni sa wiekszoscia
      a rodzice sa dumni ze dostalem sie na dzienne nawet ze kosztuje ich to troche
      wyrzeczen.
      • Gość: Zaoczny student Re: Studia dzienne dla bogatych dzieci... IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 26.03.07, 22:29
        Ludzie czemu wszyscy robicie ze studentów zaocznych jakis matołów i patałachów,
        co to nie dostali się na dzienne bo mieli złe wyniki aby startować na dzienne,
        albo to ich sytuacja socialna zmusiła, albo są po prostu leniwi... U mnie w
        szkole wiekszość ludzi to osoby które świadomie wybrały tryb niestacjonarny!
        Jest to Uniwersytet Gdański wydział ekonomii. Wiekszość z tych osob na
        dziennych mogłoby sobie spokojnie zdobywac 5-tki bez problemu, ale mają prace,
        ambicje i są na tyle zdolni że łącza kariere zawodową ze zdobywaniem
        wykształcenia. Teraz większość z nich ma to czego większość absolwentów dopiero
        szuka, tj. porządnej pracy! I troszke dziwią mnie teksty osób ktore mówia że
        jednocznesnie pracuja na cały etat i studiują dziennie. Zadna normalna firma
        która wymaga od pracownika bycia dostepnym przez minimum 8-12 godzin dziennie,
        nie zatrudni studenta dziennego, ludzie troszke bajeczki opowiadacie co po
        niektorzy... Znam wiele soob po rozmaitych kierunkach robionych w trybie
        dziennym, szukają pracy jako absolwenci. TYle ze z rozmow z nimi wylania sie
        taki jeden fakt, co prawda maja mgr na koncie ale nie maja tego czego
        pracodawcy najbardziej poszukuja DOSWIADCZENIA. Sorry, ale moj znajomy sie
        dziwi czemu mimo ze ma mgr po dziennych daja mu prace przy spzredazy kart
        kredytowych? Jezeli przez 5 lat ma sie doswiadczenie ktre wyglad atak ze w
        ciagu tygodnia pracowalo sie 10-20 godzin, to niestty to doswiadczenie jest
        niczym.... A teksty ze da sie pracowac na pelen etat i studiowac dziennie, to
        troche naciaganie prawdy...
        • jajkom Re: Studia dzienne dla bogatych dzieci... 26.03.07, 22:43
          czyli zaoczni bardziej zaradni? akurat w moim przypadku bylo,w sensie wiekszosc
          znajomych poszlo na zaoczne bo na dzienne sie nie dostalo!
          a przyklad ten ktory dajesz troche przypomina mi wyscig szczurow..kariera
          zawodowa przed ukonczeniem studiow?no albo rynki albo akwarium. taka praktyke
          teoretycznie z matura w reku moge zrobic. zreszta co przeszkadza popracowac jako
          praktykant w wakacje?zreszta po 4 roku dziennych cos czuje ze masz tak czy siak
          dosyc czasu aby zrobic praktyke lub wziac dziekanke i nie zaczynac od
          sprzedawania kredytow po domach.i jezeli przez 5 lat mowisz ze praca 20 godz na
          tydz jest niczym...to ja cie naprawde prosze - ty opowiadasz bajeczki.
          a tak na marginesie - moze ani studenci dzinni ani zaoczni nie sa winni. to jest
          przeciez chora sytuacja gdzie zaczyna sie wymagac studentow studiow zaocznych
          zeby w tym czasie pracowac i przy magisterce miec 5 lat doswiadczenia. chociaz z
          drugiej strony jak marzeniem jest praca w banku przy kontach..
            • jajkom Re: Studia dzienne dla bogatych dzieci... 27.03.07, 17:03
              czyli chcesz powiedziec ze wiekszosc twoich znajomych z zaoczych dostalo sie na
              dzienne i swiadomie wybrali zaoczne?zaznaczam fakt ze nie probowali od razu
              wyklucza fakt "ze dostaliby sie".mozliwe ze sa wystarczajaca inteligentni zeby
              sie dostac, ale zbyt leniwi aby to zrobic (i potem sie mozna obudzic z reka w
              nocniku)
              • Gość: Zaoczny student Re: Studia dzienne dla bogatych dzieci... IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 27.03.07, 18:30
                Mówiłem że wiekśzosc bez problemu by się dostało na dzienne, nie że dostali sie
                na dzienne, ale wybrali zaoczne. Kazdy z nich po prostu zauwazyl ze o wiele
                lepszym sposobem jest praca na normalnym stanowisku, zdobywanie doswiadczenia
                zawodowego, i wiedzy. Niz po prostu uczyc sie przez 5 lat i nie zdobyc zadnego
                konkretnego doswiadczenia zawodowego, bo przepraszam mam kolezanke ktora jest
                ze mna na studiach i jest Kieronikiem w BPH czy ktos kto jest studentem
                dziennym moze sie starac w ogole o taka prace? Nie. Znam kilka osob na zaocznym
                4 i 5 roku, jeden dla przykladu pracuje na stanowisku Junior Managera w Intelu,
                czy gdyby był na studiach dziennych móglby sie starac o taka posade bedac
                studentem 5 roku? Nie! Bo sam widzac u mnie w firmie ludzi ktorzy przychodza do
                mojego działu ze studiów dziennych, na pytanie "Ile czasu dziennie jest Pan w
                stanie poswiecic swojej pracy?" Slysze tekst "3-6 godzin, bo potem mam szkole"
                o az naprawde ale czlowiek w takiej chwili nie wie co powiedziec... jakos nie
                znam nikogo kto pracuje na dorbym stanowisku i jescz ejest studentem
                dziennym...
                • jajkom Re: Studia dzienne dla bogatych dzieci... 27.03.07, 21:59
                  ze by sie dostalo to zaden argument, je tez duzo rzeczy chcialbym.
                  aby zostac kierownikiem bph czy mnager junior podejrzewam ze trzeba przejsc
                  sciezke od zwyklego kasjera. po studiach dziennych mozna od razu dostac prace
                  managera - przynajmniej nie trzeba wieczorami latac i robic wyksztalcenie tylko
                  np zajac sie innymi podyplomowkami. jezeli ktos cie z pracy wyrzuci i bedziesz
                  chcial podjac prace na podobnym stanowisku ale bez papieru magistra w rece
                  wydaje mi sie ze mozesz miec problemy.
                  jedno chcialem sie spytac: czy ci ludzie menadzerowie maja juz jakies
                  wyksztalcenie (oprocz sredniego)?pytam z ciekawosci.
                  • Gość: Zaoczny student Re: Studia dzienne dla bogatych dzieci... IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 27.03.07, 22:58
                    hahhahahahhahahahahhahaha Jestem teraz roz..y. Sorry za moj jezyk... Po
                    stuidiach dizennych zostaniesz Managerem? Hhahahahhahahaha Ludzie dziecko wiesz
                    myslalem ze chcoiaz rozmawima z kims inteligentym... Aby stac sie managerem w
                    jakiej kolwiek korporacji wymaga sie conajmniej kilku lat doswiadczenia. Co Ty
                    sadzisz ze do firmy na stanowisko managera, osoby ktora bedzie pelnila kluczowa
                    role w funkcjonawiu firmy poleci sie np. 24 latkowi ktory ma sucha wiedze...?
                    Na jakim Ty swiecie zyjesz... Widac ze nie znasz realiow rynku pracy, tym
                    bardziej pracy w korporacjach... Po pierwsze, wyksztalcenie wyzsze jest
                    wymagane, ale znam osoby ktore maja jedynie licencjat zrobiony zaocznie i sa na
                    stanowisku managera. Niektorzy jedynie robia dalej mgr by moc uderzyc na wyzsze
                    posady... Liczy sie to jakie masz doswiadczenie, fajnie opisze nam to przyklad
                    opercaji przeszcepu serca. Mamy swiezo upieczonego studenta medycyny i mamy
                    lekarza z 30 letnim stazem i 200 przeszceami seca na koncie z czego wszytskie
                    udane. Ty jestes pacjentem, kogo wybieras zna swojego lekarza do
                    przeprowadzenia operacji? Lekarza ktory wie jak wyglad ataka praca czy laikowi
                    ktory jedynie czytal podreczniki...? Zastanow sie nad tym, a w BPH moja
                    kolezanka nie zaczynala od kasjerki, tylko od przedstwicielki handlowej ds.
                    klientow biznesowych, znam ja bardzo dobrze bo to moja ex :) Poza tym prosze
                    nie madruj sie skoro nawet nie wiesz jak poprawnie pisze sie nazwe
                    stanowiska... ("Manager junior" jak juz to "junior manager") Naprawde nie chce
                    byc chamski, ale naprawde napisales kolego teraz glupote...
                    • Gość: klakson Re: Studia dzienne dla bogatych dzieci... IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 28.03.07, 02:06
                      bo widzisz twój cały junior manager tudzież manager junior gó.. znaczy tak
                      naprawdę. Z twoich wypowiedzi widać, że studiujesz tylko dla twojego ulubionego
                      słowa - STANOWISKA, a nie dla własnego rozwoju. I że będziesz pracował w
                      korporacjach w krawacie po 12 godzin na dobę za niezłe pieniądze i miał bardzo
                      głęboko cały świat dookoła.
                      Tylko że tak się składa, że można pracować inaczej, i wcale nie za mniejsze
                      pieniądze. Ale do tego trzeba mieć perspektywy trochę szersze niż korporacyjne
                      szczebelki.
                      • Gość: Zaoczny student Re: Studia dzienne dla bogatych dzieci... IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 28.03.07, 19:04
                        Po 12 godzin na dobe? Jakos wychodze z domu koło 7, czasem zdarza sie ze nawet
                        kolo 10, a wracam przecietnie w granicach godziny 15, 16. Nie jestem zmeczony,
                        poznaje non stop fajnych ludzi z roznych srodowisk. Wspolpracuje z osobami na
                        wysokich stanowiskach z praktycznie całego swiata. Nie jestem zawalony non stop
                        praca, do tego w kazdje chwili moge odejsc do innej firmy na wyzsze stanowisko
                        za wieksze pieniadze jezeli tylko bede chcial sie wyprowadzic w inne terytorium
                        Polski. Wiec co w tym złego...? Mozna pracowac inaczej, ale szcerze np.
                        wlasnego biznesu nie mam zamiaru otwierac, bo nie chce mi sie babrac w
                        kredytach by zalozyc wlasna dzialanosc i "rozwijac sie" jak to mas zna mysli...
                        A jesli Ci to przeszkadza to milego dnia:)
                  • Gość: Zaoczny student Re: Studia dzienne dla bogatych dzieci... IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 27.03.07, 23:09
                    Jest mozliwe ze zaraz po studiach udaje Ci sie zostac managerem, ale sa to
                    osoby ktore czesto wygraly staze, badz programy managerskie w firmach z
                    Wielkiej Czwórki albo innych tego typu korporacjach... Zapraszam do odwiedzenia
                    kilku stronz ofertami pracy na stanowiskach zarzadzajacych... Aby stac sie np.
                    Managerem działu Transfer Agency w ING musisz spelnic takie warunki:
                    a)minimum 6 letnie doświadczenie w branży funduszy inwestycyjnych bądź
                    ubezpieczeniowej
                    b)3 letnie doświadczanie na stanowisku managerskim w środowisku międzynarodowym
                    Czy mówiles cos na temat dostania pracy zaraz po ukonczneiu studiow...? Bo
                    chyba koniec dyskucji co? Papierek nic nie robi, LICZY SIE DOSWIADCZENIE. Mimo
                    ze masz wpisane w ofercie iz rzada sie od Ciebie wyzszego, i tak najpierw kazdy
                    spojrzy na doswiadczenie bo kazdy wezmie kogos kto tym managerem byl przez
                    ostanie 3 lata i wie jak dzialac w sytuacjach stresowych, niz kogos kto slyszal
                    o tym trzy po trzy na wykadach, ktore i tak przespal...
                    • jajkom Re: Studia dzienne dla bogatych dzieci... 28.03.07, 00:04
                      czepiasz sie szczegolow (jesli chodzi o managera) - jednak to nie gra roli.
                      jesli chodzi o korporacje: to masz racje - w pewnych kwestiach nie mam sie co
                      klocic, bo lepiej w tym siedzisz. a kardiochirurg musial najpierw ukonczyc
                      studia tak na marginesie (tez musial miec staz itd zanim mogl samodzielnie
                      operowac:) ) myslalem troche szerzej niz stricto o korporacjach finansowych .
                      doswiadczenie liczy sie zawsze i wszedzie no ale nikt nie przyjmie osoby z
                      matura. docierajac do managera to lecisz po kolei od kasjera przez te wszystkie
                      kolejne posady az do kierownika i tyle chyba nie chcesz mi wmowic ze z ilus osob
                      ta jedna bez wyksztalcenia (reszta z ) zostanie kierownikiem - to jest taka sama
                      zasada jak przy wygraniu stazy czy konkursow z magistrem w lapie. musisz byc
                      cholernie zdolny. co do ex: najpierw MUSIALA miec licencjat zeby byla
                      przedstawicielka. troche to zmienia postac rzeczy.
                      przyznajac/nie przyznajac tobie racji: majac na mysli studia ekonomicze trzeba
                      wziac pod uwage fakt ze specjalistow od marketingu, zarzadzania, ekonomii
                      pojawia sie co roku mnostwo (ci z PWSZ dostaja na koniec dyplomy renomowanych
                      uniwersytetow)wiec ci ktorzy maja doswaidczenie znaczy ze byli w stanie utrzymac
                      sie na rynku czyli mozna pozwolic sobie pozwolic na ryzyko ich zatrudnienia.
                      a jesli pozwolisz sobie zdjac te klapki z oczy i patrzenia przez pryzmat tylko
                      zaocznej ekonomii i parskania smiechem - pierwszy przyklad z brzegu: studia
                      inzynierskie - widzisz problem po studiach dziennych w dostaniu sie do
                      korporacji? (patrz siemens itd)po studiach zaocznych masz troche mniejsze szanse
                      nie sadzisz?lub dopiero po magisterce.
                      • Gość: Zaoczny student Re: Studia dzienne dla bogatych dzieci... IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 28.03.07, 16:44
                        Krótko zwiężle i na temat...
                        kardiochirurg musial najpierw ukonczyc
                        > studia tak na marginesie (tez musial miec staz itd zanim mogl samodzielnie
                        > operowac:)
                        Postawienie osob siebie kardiochirurga z wieloletnim stażem razem z młodziutkim
                        absolwentem miało pokazać że zawsze przy wyborze kandydata na stanowisko pracy,
                        główną role pełni zazwyczaj doświadczenie.

                        docierajac do managera to lecisz po kolei od kasjera przez te wszystkie
                        > kolejne posady az do kierownika
                        Otóż mój drogi jesteś w błędzie. U mnie w pracy mam dwóch managerów, z których
                        jeden ma średnie, a drugi jedynie dwa lata polibudy dziennej której nie
                        ukończyl. Żaden z nich w DHL-u nie zaczynał od posady kuriera, jeden zaczynał
                        od stanowisko przedtswiciele handlowego, drugi od kupca. Dlaczego? Oboje
                        wczesniej pracowali przy sprzedazy aktywnej, perfum, abonamentów u konkurencji
                        TP. I potrafili człowiekowi wmówić że gó.. to Yves Saint Laurent...

                        najpierw MUSIALA miec licencjat zeby byla
                        > przedstawicielka.
                        Gdzie to wyczytałes? Kolego akurat handel i przedstwicielstwo handlowe danej
                        marki, to najlepsze co moze byc... Na satnowisku PH wymaga sie najczesciej
                        jedynie wyksztalcenia sredniego, bo to typowa fukcnja gdzie liczy sie
                        tzw: "bajer"... Bank nie zatrudni nigdy kolesia ktory ma wyzsze wyksztalcenie a
                        nie umie wkrecic glupiej karty kredytowej czlowiekowi! Banki i
                        przedsiebiosrstwa ktore zajmuja sie handelm i uslugami, chca jedynie aby ich
                        towar byl spzredany! Nie wazne jak, nie wane gdzie. Ma byc spzredany, a to czy
                        masz magisterke czy mature to ich g.. obchodzi, bo jesli jest ktos kto ma
                        wyksztalcenie takie ze pozal sie boze a umie spzredac meisiecznie kart za
                        rownowartosc 3000 zl, a jest i ktos z wyzszym co nie umie glupiego perfumu na
                        ulic wcisnac przechodniowi to zawsze ten pierwszy bedzie na przodzie...

                        wiec ci ktorzy maja doswaidczenie znaczy ze byli w stanie utrzyma
                        > c
                        > sie na rynku czyli mozna pozwolic sobie pozwolic na ryzyko ich zatrudnienia
                        Firma nie ponosi zadnego ryzyka gdy zatrudnia kogos bez wyzszego w dziale
                        handlowym... Czy ktos z dyplomem najbardziej renomowanego uniwersytetu z wiedza
                        teoretyczna jest lepszy niz ktos kto przez 3 lata codziennie wciskal kit ze
                        jego prdukt jets najlepszy, przez co firmy zarabialy na nich krocie...?

                        pierwszy przyklad z brzegu: studia
                        > inzynierskie - widzisz problem po studiach dziennych w dostaniu sie do
                        > korporacji? (patrz siemens itd)po studiach zaocznych masz troche mniejsze
                        szans
                        > e
                        > nie sadzisz?lub dopiero po magisterce.
                        Otoz juz Ci wyjasniam. Moj kolega ma lat 26, jest managerem w Delphi (jeden z
                        najwiekszych producentow na swiecie systemow i technoligi w branzy
                        mototyrzacyjnej) Otoz byl na pierwszym roku studiow zaocznych na wydziale
                        budowy maszyn na PG, Delphi sam zachecal go do rzucenia studiow by mogl wieciej
                        czasu posiwecic na prace.. Jaki mamy teraz rezultat, w chwili gdy byl na
                        pierwszym roku i je rzucil byl kontrolelem jakosci dzisiaj jest managerem. A
                        kto pracuje w jego team-ie? Wlasnie wiekszosc to osoby po studiach dziennych, z
                        inzynierka, z magisterka. Wiekoszosc jest starsza od niego, a co ich rzni? fakt
                        iz on ma juz 6 lat doswiadczenia w swojej branzy, a oni maja jedynie dyplomy...
                        Poza tym nawiazujac do Siemensa, mowimy o stanowiskach typowo zwiazanych z
                        produkja, jak kontroler jakosci, inspektor produktu. To sa stanowiska nizszego
                        szczebla. A fakt iz inzynierke robisz zaocznie czesto nie przeszkadza
                        pracodawcy... Patrz przyklad Delphi mojego kolegi.
                • kaja_jestem Re: Studia dzienne dla bogatych dzieci... 28.03.07, 19:36
                  By sie dostali. Gdyby...a Ty juz raczej tego nei wiesz,skoro nawet nei sporobwali.

                  Widze ze tu zawisc tylko- student dziennych chce pracowac (a zarzucacie dziennym
                  ze ise opieprzaja), ale dlatego ze ma zajecia w ciagu dnia, jest bezczelne i
                  smie powiedziec ze moze pracowavc tylko 6 h dziennie bo ma zajecia. No naprawde,
                  co za tupet!

                  czego to ludzie nei zrobia zeby sie usprawiedliwic. za chwile dojdziemy do tego,
                  ze ot obciach i zenada studiowac dziennie. zreszta- po oc w ogole sie uczyc? wy
                  juz wszystko wiecie, nci tylko pracowac...
                  • Gość: Zaoczny student Re: Studia dzienne dla bogatych dzieci... IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 28.03.07, 20:56
                    Ale o czym Ty pieprzysz? Kobieto... Jakie usprawidliwianie sie? Ale z dobrze ze
                    ktos jest na dziennych i pracuje, zdobya i wiedz ei doswiadczenie. Tylko ja
                    akurat odnosze sie do faktu iz czesto ejst to praca jedynie dorywcza, w ktorej
                    ciezko o jakies konkretne doswiadczenie pomocne w przyszlosci przy poszukiwaniu
                    konkretnej pracy. A co do moich znajomych, kilka osob było na dziennych 1-szym,
                    2-gim roku ale przenisli sie na zaoczne o bardziej im sie to opalcalo, do tych
                    co "mogliby sie dostac" to sprawa wyglada tak. Jezeli ktos z wyroznieniem
                    ukonczyl szkole srednia a teraz na studiach ma stypendium naukowe to chyba
                    jednak mozna powiedziec ze dostalby sie na te dzienne... Ale okey, skoro mamy
                    stwierdzac fakty to robmy tak. Nie startowali, wiec nie wiemy czy jest
                    mozliwosc by sie dostali... Zgadzam sie z Toba!
          • Gość: Zaoczny student Re: Studia dzienne dla bogatych dzieci... IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 28.03.07, 19:09
            Da sie na pełen etat? jako kto? Roznosiciel ulotek? Mencherdiser w Tesco? My
            mowimy o powaznej pracy, za powazne pieniadze. Sorry, ale nie wiem kolego czy
            jezeli minimum w pracy to 8 godzin dziennie od 8 do 16 w dni od poniedzailu do
            piatku, czesto do soboty. To czy udało by cie sie byc na wszytskich wykladach i
            jednoczesie w pracy spelniac sowje obowiazki, bo jesli zrywasz sie z pracy na
            godzine zeby wyjsc na wyklad to przepraszam ale raczej nikt Cie nie zatrudni.
            Chyba ze szef to rodzinka:)
            • Gość: Gosc Re: Studia dzienne dla bogatych dzieci... IP: *.bstnma.east.verizon.net 30.03.07, 03:45
              Wiesz zaoczny studencie: medycyny, weterynarii czy farmacji nigdzie nie mozesz
              studiowac zoacznie, co najwyzej "wieczorowo".

              Pamietam, ze na biologii na UW probowano utworzyc zaoczny kierunek, ale okazalo
              sie, uczelnia nie byla w stanie zapewnic odpowiedniego poziomu i zrezygnowala.
              Nie wyobrazam sobie studiowania chemii zaocznie. Tutaj tez trzeba swoje
              wysiedziec w laboratorium i po 12 godzin w kazda sobote i niedziele to
              stanowczo za malo. Owszem, sa kierunki, gdzie jest niewiele godzin zajec
              tygodniowo, wtedy mozna myslec o organizacji studiow zaocznych. Wszedzie tam
              gdzie wchodza w gre laboratoria aby zapewnic ten sam poziom studiow
              trzebabyloby wydluzc czas studiow. W innym wypadku to farsa a nie studia
        • Gość: anonim Re: Studia dzienne dla bogatych dzieci... IP: *.mtnet.com.pl 05.04.07, 01:25
          ja tam nic do zaocznych osobiście nie mam :) Ale podam tu przykład z życia
          wzięty. Na UJ ( nie powiem jaki kierunek , który wydział:)) sami profesorzy
          zauważają różnice pomiędzy dziennymi , a zaocznymi. Według wykładowców dzieli
          ich ogromna przepaść :) (dotyczy to ćwiczeń, wykładów noi samej sesji :). Ale
          za to , że płacą to pewnie wielu z nich jakoś te studia skończy:). I tu mam
          pytanie: Czy w tym przypadku da sie porównać wartość dyplomu studiów zaocznych
          do studiów dziennych? bo wg. mnie niebardzo. Na szczescie nie dotyczy to
          wszystkich studentów zaocznych :) Pozdro
      • son2000 Re: Studia dzienne dla bogatych dzieci... 26.03.07, 23:51
        a ja uważam ze studia dzienne sa dla najlepszych,bo trzeba sie na nie dostac .a
        na studiach zaocznych kazdy moze byc ,szcegolnie Ci co nie chca sie uczyc -
        wystarczy zaplacic i mozna studiowac ,wiec ktore sa dla bogatych .Wydaje mi sie
        ze zaoczne.I czekam kiedy w ofertach pracy bedzie klauzaula- szukam
        pracownikow..tylko po studiach dziennych.Bo coz mozna nauczyc sie za sobote i
        niedziele dwa rzy w miesiacu ,wybaczcie,wiec trzeba placic albo aby prawdziwie
        zglebic wiedze to trzeba albo nie pracowac -czyli byc bogatym ,albo kombinowac
        z praca ( czyli zwolnienie lekarskie itp) wiec co tu mozna dodac?
      • Gość: rety Re: Studia dzienne dla bogatych dzieci... IP: *.chello.pl 28.03.07, 08:53
        > no i pukt nieobiektywny: jak ktos w wieku 20 lat chce zapieprzac w robocie a
        > potem weekandami sie uczyc no to wiecie..zdrowie w wieku 40 lat sie tez odezwie

        Jak zasuwasz na dziennych, a po zajęciach albo w weekend lecisz do pracy to
        efekt jest dokładnie ten sam. Chyba, że na studiach masz 15godz/tydz, ale wtedy
        nie ma zbyt wielkiej różnicy między dziennymi a zaocznymi.
    • Gość: AGWANIJA Zalosny studencie zaoczny! IP: *.Red-80-26-91.staticIP.rima-tde.net 27.03.07, 02:13
      Czesc! Skonczylam studia dzienne, skonczylam tez zaoczne. Teraz jestem na
      prestizowym stypendium jednego z zachodnioeuropejskich rzadow i znow na studiach.
      Biedny zakompleksiony czlowieku. Na dziennych, jak sobie dobrze ulozysz zajecia
      mozna pracowac(nie koniecznie w supermarkecie; dla madrych sa tez duzo
      ambitniejsze prace) i uczyc sie. Przez 5 lat tak robilam i jakos mi to wychodzilo.
      Pozniej konczylam studia dzienne, konczylam zaoczne i pracowalam i tez sie dalo
      i jeszcze mialam czas na imprezy(przynajmniej dwie tygodniowo).
      Po prostu uczyc Ci sie nie chcialo. Nie dostales sie na dzienne. Jestes na
      zaocznych i ... wymyslisz sobie kazdy pretekst, zeby skrytykowac studentow
      dziennych.
      Jesli chodzi o samochody, to coz czasem pozyczam samochod od mamy, bo swojego
      jeszcze sie nie dorobilam.
      Mam za to laptop, ktory kupilam za stypendium naukowe i sporo innych rzeczy na
      ktore sobie zarobilam.
      Ku Twojemu zgorszeniu dodam, ze korzystam z kart kredytowych (rowniez na
      uniwersytecie) i wyplacam swoje stypendia oraz czasem ciezko zarobione pieniadze.
      Widze, ze jestes jednym z tych maruderow, co nic nie robia, a potem sie uzalaja
      i oczywiscie zazdroszcza wszystkim na okolo.
      Wez sie do roboty i usmiechnij sie do swiata!
      Jak sie postarasz to za jakis czas moze tez bedziesz mial fajny samochodzik(bo
      to Cie chyba najbardziej boli) i moze nawet dyplom ukonczenia studiow (niestety
      nie dziennych).

      • Gość: ak Re: Zalosny studencie zaoczny! IP: *.jmdi.pl 27.03.07, 12:27
        Zasadniczo co do pryncypiow, to dyplom studiow dziennych i zaocznych niczym sie
        nie rozni :)) O ile w trakcie studiow w indeksie i legitymacji masz pieczatke
        "Magisterskie Zaoczne Studium...." lub "Magisterskie Dzienne Studium..." o tyle
        na dyplomie jest informacja, ze jestes mgr tego i tego, studiowales na wydziale
        takim i takim, w instytucie takim i takim to i to.
        :-))

        Ps. Smieszy mnie ta dyskusja. Kompleksy chyba doskweiraja po rowno i tym i tym.
        Tak to juz jest w zyciu, ze nie wszyscy maja po rowno. Znam ludzi po studiach
        dziennych na prestizowych kierunkach sa kretynami, ale znam tez i takowyz po
        zaocznych. Znam tez cala mase blyskotliwych, inteligentnych i odnoszacych
        sukcesy i podziennych i zaocznych- ba znam i takich co tylko mature w kieszeni
        maja :-))
        Ludzie po prostu dziela sie na madrych i glupich, a nie na bogatych, biednych,
        zaocznych, dziennych czy rudych

        Wiosna idzie, dajcie se luzu wiecej
      • Gość: rety Re: Zalosny studencie zaoczny! IP: *.chello.pl 28.03.07, 09:08
        No cóż, nie na każdych studiach można sobie "dobrze ułożyć zajęcia". Czasem w
        ogóle nie można nic zrobić z planem, czasem ma się ponad 30 godzin zajęć+okienka
        (nie zawsze do się je wyeliminować) itd itp. Niemniej jak ktoś chce coś dorobić
        to da radę, tyle, że nie zawsze wygląda to tak różowo jak u Ciebie.
        PS Można spytać gdzie studiowałaś, że mogłaś kupić laptopa ze stypendium? Ja z
        mojego musiałabym odkładać cały rok :-(
    • Gość: Anna Re: Studia dzienne dla bogatych dzieci... IP: *.uni.opole.pl 27.03.07, 09:57
      Ciekawe gdzie są ci bogaci dzienni studenci? U mnie na roku większość albo
      zasuwała po zajęciach do roboty i w weekendy, albo jechała na „wakacyjny
      odpoczynek” do roboty, a jeszcze kilka osób "uprawiało" jedno i drugie
      relaksacyjne zajęcie walcząc równocześnie o głodowe stypendia naukowe. Fajne
      podejście jak się komuś nie chciało uczyć w liceum, żeby się dostać na studia
      dzienne - no cóż wyrazy współczucia!
    • Gość: pyz Re: Studia dzienne dla bogatych dzieci... IP: 213.135.35.* 27.03.07, 11:22
      > Gdzie ta cała teoria że studia dzienne są dla biedniejszych i
      > bardziej uzdolnionych osob.
      Dygresja językowa: teoria to jest coś, co jest spójne, co m.in. oznacza, że
      poparte doświadczeniem. W znaczeniu, w jakim używasz słowa "teoria" powinieneś
      użyć słowa "hipoteza".
      A wracając do tematu, to studia dzienne nie są dla biednych. Biednym do się daje
      pod kościołem w niedzielę, albo w tramwaju, jak grają. A studia dzienne są dla
      tych, którzy najlepiej zdadzą egzaminy wstępne.
    • Gość: m Re: Studia dzienne dla bogatych dzieci... IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 27.03.07, 11:41
      a gdzie tu rozroznienie na studia panstwowe i prywatne?
      zeby sie dostac na dzienne panstwowe oczywiscie ze trzeba bylo sie uczyc i
      dobrze zdac egzaminy...
      jesli chodzi o prywatne to chyba wiemy jak jest... placi sie i za dzienne i za
      zaoczne...
      ludzie w czym klopot?
      przeciez to wszystko to kwestia naszego wyboru.. a szufladkowanie kogos tylko
      dlatego ze studiuje dziennie czy zaocznie... jest dosc infantylne...
      sama studiuje dziennie, normalnie w tygodniu pracuje i w miedzy czasie zaczelam
      tez studia zaoczne za ktore sama place i sama sie utrzymuje- nie dostaje od
      rodzicow zadnych pieniedzy( no nie liczac tych na urodziny i gwiazdke ;),
      roznicy w poziomie nie widze.. a kierunki powiazane ze soba wybralam.. wszystko
      zalezy od tego jak my sie przykladamy do tej nauki..a generalizowanie czy ktos
      jest tumanem czy nie... heh... zenada jak dla mnie..
      wszystko da sie polaczyc, na wszystko mozna miec czas i jesli sie tylko chce to
      takze i pieniadze - jesli sie tylko chce samemu na to zapracowac..
      a wracajac do tematu o utrzymywaniu przez rodzicow.. rodzice bardzo mi pomogli
      jak nie pracowalam i jestem im bardzo wdzieczna- i wydaje mi sie ze kazdy o ile
      ma taka mozliwosc to z niej korzysta i nie wiem co w tym zlego - nawet jesli
      maja kupe kasy- przeciez na nia zarobili.. i moga z nia robic co im sie podoba..
      komu maja pomagac jak nie swoim dzieciom?..
      oczywiscie sa dzieciaki ktore nie pracuja, ciagna tylko kase od rodzicow itd
      itp.. ale ludzie... nie generalizujcie..

Nie pamiętasz hasła

lub ?

 

Nie masz jeszcze konta? Zarejestruj się

Nakarm Pajacyka