w_winnetou
04.05.07, 20:06
...nawet nie wiem jak zaczac mysl. temat mowi w skrocie to co mnie spotkalo.
na zagranicznym uniwerku(choc prawie jak w polsce bo Frankfurt nad Odra)
oblali moja koncowa prace dyplomowa. dla wszystkich ktorzy sadza ze to
nieprawdopodobne z gory napisze ze to tam calkiem mozliwe, szczegolnie w
przypadku polakow ktorzy tam studiuja. skutek jest taki ze nie daja mi zadnego
tytulu, moze cos na ksztalt licencjata(co moglem miec w polsce po 3 latach)
ogolnie jestem dosc zdruzgotany bo nie mam pojecia co robic z tym fantem.
pisze moze dosc spokojnie bo tak naprawde nienawidzilem tych studiow bardzo
serdecznie przez 2 ostatnie lata. mgr nie mial byc cudownym uwienczeniem tylko
zakonczeniem meki ktora wykanczala mnie po troche przez caly czas. nie
przenosilem sie jednak bo jesli do polski to mi nie chcieli uznac examow,a
dalej do niemiec wcale nie chcialem. to mial byc zloty srodek, zagranica a jak
w polsce. niewazne. mysle o przeniesieniu sie do poznania, ale juz na zaoczne.
tak naprawde nie mam pojecia czego nawet chce. nie odnajdywalem sie w ekonomii
a nadal bede staral sie ja konczyc. to mi nie daje spokoju bo nie spodziewam
sie jakies wielkiej ulgi. w ogole jestem tak skolowany ze szkoda mowic. mam 25
lat a nie mam sily ani ochoty konczyc zadnych studiow, z drugiej strony mialem
nadzieje na ustabilozowane zycie tj rodzine itd. ale to co najmniej smieszne
bo nie mam nawet dziewczyny, wszystkie te rzeczy nakladja sie na siebie i daja
mi bardzo kiepski obraz jakosci mojego zycia, tego co robie i jakie decyzje
podejmuje. moze chcialbym uslyszec ze ktos ma podobne problemy, zeby moje nie
wydawaly mi sie takie duze. juz mowie rodzicom ze przeciez swiat sie nie
zawalil ale oni wciaz pytaja mnie o to jak ja sobie w takim razie wyobrazam
moje zycie, ani studiow, ani pracy, dziewczyny. strasznie mnie to doluje choc
wiem ze wcale nie musialbym sie tym przejmowac gdyby nie otoczenie. czy komus
wydaje sie znajoma moja sytuacja ?? jak radzic sobie kiedy masz wrazenie ze
nie dosc ze pewne sprawy w ogole nie ida jak bys chcial to nawet nie wiesz w
koncu za co sie tym razem zlapac zeby bylo lepiej. moze przeczyta to ktos kto
mysli trzezwo i niekoniecznie bedzie chcial mi wspolczuc. ja sam sobie staram
sie o tym tak nie myslec, nie w kategoriach ofiary. tylko wkolo jest raczej
atmosfera ktora zdaje sie mowic: i co zrobiles ze swoim zyciem ?? a mi jest
troche wstyd. troche wyrzucam sobie ze nie moge sie zebrac w sobie, odnalezc
sily i energii. moge albo sie modlic o jakies oswiecenie albo o to zeby nagle
ktos mnie zatrudnil, najlepiej zadala od domu choc samemu ciezko mi sie zyje.
mam teraz taka probke. odsuniety od rowiesnikow, czesciowo ze wstydu.