Gość: Magdalena
IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl
03.06.07, 15:25
Bardzo długo zastanawiałam się co chce robić w zyciu....Nie miałam zadnych
zainteresowań marzeń, ambicji..Nigdy źle się nie uczyłam,ale to nie wszystko..
Brakowało mi tej pasji.....Od niechcenia poszłam na miedzynarodowe stosunki
gospodarcze..bo gdzieś w końcu trzeba iść..Dostać się dostałam,ale męczyłam i
męcze się tam niesamowicie...Egzaminy wszystkie olewałam zostawiałam na
ostatnią chwilę....Nie tak dawno jednak wciąnegło mnie prawo...To nie jest
chyba zwykła chwilowa fascynacja ale poczułam,że to jest to....
Od dwóch tygodni nie wychodziłam z domu i rozczytywałam się w kodeksach po to
by przyiść na termin zerowy ale przedewszystkim dlatego,że uczenie się tego
zgłębianie tej wiedzy sprawiałao mi poraz pierwszy od dawien dawna prawdziwą
radośc...Tak zaliczyłam prawo międzynarodowe i podstawy prawa w terminach
zerowych jako jedyna na roku na 5.Mimo,że od tego czasu minął juz prawie
tydzień łapie się na tym,że do tych książek
zagladam,doczytuje,przypominam.Wcześniej mi się to nigdy nie zdazało.Uczyłam
się aby zaliczyć i zapomnieć...Tak sobie myslę ..czy jest sens od nowego roku
mając już wtedy 22 lata zacząć studiować prawo zaocznie..Zdaje sobie sprawę
że to 5 lat ciagłego wkuwania,ale ja chyba tego chce..Nie mam marzeń by
robić aplikacje,być sedzią,czy radca prawnym.chciałabym tylko skończyć to
prawo,dla samej siebie...Moje pytanie:Czy dam radę ciągnąc te stosunki
(zostały mi dwa lata jeszcze)a jednocześnie studiować prawo w trybie zaocznym?