Gość: Gracjana
IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl
20.10.07, 12:03
W tym roku kończe licencjat z ekonomi na Uł..
I wymarzyło mi się połeczenie prawa z ekonomią...
Nie marze o karierze prokuratora czy sedziego ale jedynie o tym by
skończyc to prawo..Myśle o trybie zaocznym bo chce juz pracować.
Problem w tym że ja owszem bardzo chciałabym być magistrem prawa i
to wszystko umieć..Bo nawet w pewnym stopniu mnie to interesuje,ale
mimo wszystko jestem strasznie leniwa.Na ekonomi wiekszość rzeczy
było jednak na rozumienie nie musiałam wkuwać całych podreczników na
pemieć wiec odzywczaiłam się od rycia po nocach jak przed maturą.
Boje się wiec że wywale kase a potem nie dam rady bo nie bedzie mi
się chciało..Na tej ekonomi specjalnie się nie ucze,to co wynosze z
zajęc mi wystacza.Może weide w ten rytm nauki i przeide romantyczną
przemiane..zleniwego studenta ekonomi w żądnego wiedzy studenta
prawa....ale co jeśli jednak sie nie przełamie.....?Na studiach
zaocznych płaci sie zgóry,strace wiec kase i rok...bo takto
poszłabym odrazu na mgr z ekonomi....Interesuje mnie prawo ale czy
to mi wystaczy?Obawiam się że ja nie umie się uczyć,zamknąc
wyizolować...zawalać noce.....Zawsze chciałam taka byc...ale
niestety nie mam osobowości typowego kujonka..Takie realia....dobrze
że chciaciaż zdaje sobie z tego sprawę;-)
a może na zaocznym prawie nie jest tak jak na dziennym i wiekszy luz?
Co myślicie o moim przypadku?>