Wybór drogi życiowej - Wasze odczucia...

IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 03.07.08, 20:31
Cześć wszystkim... Jestem tegoroczną maturzystką, ukończyłam liceum
ogólnokształcące, klasę biologiczno-chemiczną. Teraz chcę rozpocząć studia...
Dużo, dużo wcześniej nie mogłam zdecydować się co na prawdę chcę robić w
życiu. Myślałam już o kosmetologii, farmacji, dietetyce, weterynarii,
stomatologii, kierunku lekarskim i wielu, wielu innych... ;P Do żadnego jednak
nie byłam w 100% przekonana:/ Ostatecznie (już złożyłam dokumenty lub będę je
składać) zdecydowałam się na całkiem odmienny kierunek jakim jest inżynieria
biomedyczna. Jednak i teraz nie jestem pewna swojego wyboru. Kiedy już dostanę
się na te studia, okaże się czy był to dobry wybór. Wiem tylko, że chcę być
związana w jakiś sposób z medycyną a biologia i chemia są przedmiotami, które
zawsze lubiłam i z którymi nie miałam problemu...

Zazdroszczę tym osobom, które już w 1. klasie liceum (jak nie wcześniej;P )
wiedziały jaką chcą w życiu wybrać drogę... A jak było z Wami, czy też
mieliście takie dylematy lub podjęliście studia, z których szybko
zrezygnowaliście? Proszę o Wasze opinie...
    • Gość: madziiu Re: Wybór drogi życiowej - Wasze odczucia... IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 03.07.08, 20:45
      tez skoncylam liceum ogolnoksztalcace tez klase bio chem ;) Na
      [oczatku lo myslałam ze chce byc prawnikiem , potem stwierdziłam ze
      za duzo nauki , potem myslałam o europeistyce/dziennikarstwie
      pozniej o kosmetologii w ostatniej klasie do matury uczyc sie nie
      chiało wiec pomyslałam ze pojde na studia zaoczne wybrałam filologię
      angielską no i poszłam . Po 3 miesiacach zrezygnowałam bo poziom byl
      strasznie marny . Miałam rok przerwy poprawiłam matur i ide na
      prawo ;) a za rok na lingwistykę stosowaną lub filologię angielską
      al tym rAZEM na dzienne na UG ;)W sumie przez to ze miałam rok
      przerwy mogłam sie spokojnie nad soba zastanowic i teraz dokładnie
      wiem czego chcę ;]
      • kasiaczek1887 Re: Wybór drogi życiowej - Wasze odczucia... 03.07.08, 20:51
        nie polecam robienia sobie przerwy-wiele osób niestety po niej juz nie wraca na
        studia.Wbrew pozorom masz dosć sprecyzowane plany.Ja chciałam isc na
        fizjoterapię, architekture i pedagogike.wybrałam to co mi serce podpowiadało :)
        i ty też tak zrób.Dzisiaj jestem na 3 roku i nie załuje
        ps.zawsze mozesz zaczac dugi kierunek :)
        • Gość: chihuahua1 Re: Wybór drogi życiowej - Wasze odczucia... IP: *.igloonet.pl 03.07.08, 21:00
          wiesz, jeśli ktoś po roku przerwy stwierdza, że nie chce iść na studia, to
          lepiej, że ich w ogóle nie zaczął:p;p a zaczynanie drugiego kierunku........ kto
          dużo obejmuje, ten słabo ściska....
          • Gość: Aga Re: Wybór drogi życiowej - Wasze odczucia... IP: *.chello.pl 04.07.08, 08:43
            > zaczynanie drugiego kierunku........ kto dużo obejmuje, ten słabo
            ściska....

            Dwa kierunki to nie jest dużo, to obecnie niemal norma, a na pewno
            norma dla osób, które interesuje wiele rzeczy.
        • Gość: Tawananna* Re: Wybór drogi życiowej - Wasze odczucia... IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 04.07.08, 02:37
          > nie polecam robienia sobie przerwy-wiele osób niestety po niej juz
          > nie wraca na studia.

          A moim zdaniem przerwa to świetny pomysł, zwłaszcza jeśli ktoś nie jest pewny,
          jakie studia chce rozpocząć. Za granicą, np. w Niemczech, powoli taka przerwa
          staje się standardem. W ciągu roku po maturze można przecież np. wyjechać na
          wolontariat (np. EVS) za granicę - nabyć masę nowych doświadczeń, poznać inny
          kraj, spojrzeć na wszystko z pewnej perspektywy, nauczyć się świetnie języka
          obcego. Ważne jest, by taki rok przerwy po prostu sensownie spędzić - to może
          zaprocentować w przyszłości - czy będzie to wolontariat, staż, au-pair, pierwsza
          poważna praca itd. Leżenie przez ileś miesięcy na kanapie przed TV i ogólne
          nicnierobienie oczywiście nie są wskazane.
    • Gość: chihuahua1 życie jest za krótkie, żeby pić marne wino IP: *.igloonet.pl 03.07.08, 20:49
      mimo tego, że też jestem tegorocznym maturzystą, coś Ci napiszę.

      wg mnie szkoda czasu na studia, do których nie jesteś przekonana. jeśli idziesz
      na studia tylko po to, żeby studiować, to zmarnujesz nie tylko rok [bardzo
      popularny argument, przemawiający za tym, by iść na cokolwiek], ale i najlepsze
      lata swojego życia na robienie czegoś, czego tak naprawdę wcale nie chcesz
      robić. sam się boję, czy dostanę się na to, na co chcę, bo zaocznych w ogóle nie
      biorę pod uwagę - wtedy bym musiał tylko pracować, i to nie umysłowo, i się
      uczyć, a tak nie chcę. z ciężkim bólem serca pójdę do jakiejś szkoły policealnej
      [woja też nie chcę:p;p] i złożę papiery za rok. tobie radzę to samo - poczekaj
      rok, zastanów się, czego chcesz, poczytaj na ten temat, i ŚWIADOMIE wybierz
      sobie studia.
      • Gość: mycha89 Re: życie jest za krótkie, żeby pić marne wino IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 04.07.08, 11:03
        > wg mnie szkoda czasu na studia, do których nie jesteś przekonana. jeśli
        idziesz na studia tylko po to, żeby studiować, to zmarnujesz nie tylko rok

        Nie idę na studia, żeby tylko coś studiować czy nie mieć roku w plecy;P Mój tata
        najchętniej by chciał, żebym wybrała jakieś proste studia, żeby tylko je
        ukończyć, zdobyć papierek;P bo pewnie i tak jak wszyscy będę w życiu zajmowała
        się czymś innym;/ Tylko że mój tata zapomina, że ja nie jestem wszyscy i nie
        chcę żeby moje życie tak wyglądało:/ Poza tym wybieram inżynierię biomedyczną bo
        wiele o niej czytałam i uważam, że to przyszłościowy i zarazem b.ciekawy
        kierunek, związany gł. z projektowaniem sprzętu medycznego.

        >sam się boję, czy dostanę się na to, na co chcę, bo zaocznych w ogóle nie biorę
        pod uwagę - wtedy bym musiał tylko pracować, i to nie umysłowo, i się uczyć, a
        tak nie chcę.

        Ja również nie biorę pod uwagę studiów zaocznych;P liczą się tylko dzienne a w
        życiu jeszcze zdążę się napracować. ;)

        >tobie radzę to samo - poczekaj rok, zastanów się, czego chcesz, poczytaj na ten
        temat, i ŚWIADOMIE wybierz sobie studia.

        Na temat interesujących mnie studiów czytałam <i wciąż czytam) bardzo dużo,
        pytałam też o opinię studentów poszczególnych kierunków... Być może moje
        niezdecydowanie wiążę się z brakiem wiary we własne siły:( Jakiś czas temu
        byłam przekonana do kierunku lekarskiego, jednak w ostatniej chwili
        przestraszyłam się tego, co usłyszałam. A mianowicie tego, że na tym kierunku
        (mam nadzieję że nikt się nie obrazi gdy to napiszę) panuje wielki wyścig
        szczurów, studenci medycyny dzielą się na córka/syn lekarzy (uważających się za
        elitę) i resztę studentów;P Ja zatem byłabym "ta gorsza" bo nie mam rodziców
        lekarzy:P W związku z tym, żeby poradzić sobie na tym kierunku, liczą się nie
        tylko własne zdolności, ale też trzeba mieć silną psychikę no i zależy też na
        jakie towarzystwo się trafi... Nie wiem czy jest to prawdą ale nieciekawie to
        wygląda:(


        • Gość: ginko Re: życie jest za krótkie, żeby pić marne wino IP: *.internetdsl.tpnet.pl 04.07.08, 12:23
          Gość portalu: mycha89 napisał(a):

          > niezdecydowanie wiążę się z brakiem wiary we własne siły:( Jakiś czas temu
          > byłam przekonana do kierunku lekarskiego, jednak w ostatniej chwili
          > przestraszyłam się tego, co usłyszałam. A mianowicie tego, że na tym kierunku
          > (mam nadzieję że nikt się nie obrazi gdy to napiszę) panuje wielki wyścig
          > szczurów, studenci medycyny dzielą się na córka/syn lekarzy (uważających się za
          > elitę) i resztę studentów;P Ja zatem byłabym "ta gorsza" bo nie mam rodziców
          > lekarzy:P W związku z tym, żeby poradzić sobie na tym kierunku, liczą się nie
          > tylko własne zdolności, ale też trzeba mieć silną psychikę no i zależy też na
          > jakie towarzystwo się trafi... Nie wiem czy jest to prawdą ale nieciekawie to
          > wygląda:(

          Stereotypy o lekarskim są zabójcze... ja też nie jestem z lekarskiej rodziny i
          skończyłem 2. rok i nic z tych rzeczy co piszesz na oczy nie widziałem. Jakie
          podziały znowu? Może 20 lat temu tak było, ale teraz? Też sie nasłuchałem przed
          studiami co to sie nie robi na leku, oczywiście większość to gó*** prawda,
          łącznie z tym że student medycyny nie ma czasu na spanie i ciągle ryje.
          Pozdrawiam i udanych wyborów życze
          • Gość: mycha89 Re: życie jest za krótkie, żeby pić marne wino IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 04.07.08, 15:40
            ginko... też do końca nie wierzyłam w to wszystko, co słyszałam o kierunku
            lekarskim;P Dzięki za rozwianie moich obaw :]
    • Gość: ruthie Re: Wybór drogi życiowej - Wasze odczucia... IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 03.07.08, 20:49
      mycha, ciesz się ,ze nie jesteś humanistką...:/
      • adziunia Re: Wybór drogi życiowej - Wasze odczucia... 03.07.08, 22:51
        Mature zdawalam rok temu, chyba przerabialam w swoim zyciu chec
        pojscia na wszystkie mozliwe kierunki. Wybralam Zarzadzanie i bardzo
        zaluje, moglam pojsc na filologie, wszyscy sie dziwili ze nie
        poszlam, a ja balam sie ze nie dam rady. Teraz bede miala rok
        przerwy, ale pozniej chyba jednak zdecyduje sie na zaoczną
        anglistykę. Studiowanie czegos, czym sie nie interesujemy jest
        straszną męką.
      • Gość: mycha89 Re: Wybór drogi życiowej - Wasze odczucia... IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 04.07.08, 11:05
        > mycha, ciesz się ,ze nie jesteś humanistką...:/

        a myślisz, że jeszcze większy problem miałabym z dokonaniem właściwego wyboru?? =)
    • Gość: marajka Re: Wybór drogi życiowej - Wasze odczucia... IP: *.rzeszow.mm.pl 03.07.08, 22:54
      Kobieto, ja jestem na 2 roku i nie jestem pewna czego chcę. W 1 LO byłam, uwierz, życie wszystko zweryfikuje.
      • Gość: z. Re: Wybór drogi życiowej - Wasze odczucia... IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 04.07.08, 00:38
        Właśnie ,samo zycie;) ,prawde mowiac dopiero teraz ( swiezo po
        obronie magistra) dojrzalam do wyboru sciezki zyciowej ,coz troche
        pozno..
    • Gość: Aga Re: Wybór drogi życiowej - Wasze odczucia... IP: *.chello.pl 04.07.08, 08:47
      Wybrałam studia (kierunek i uczelnię), kiedy byłam w ósmej klasie -
      ale ja zawsze byłam lekko szurnięta ;)
      A Ty się nie martw. Spróbuj z tą inżynierią, jak się okaże nudna -
      za rok zaczniesz nowe studia. A przez rok poznasz różne przedmioty,
      będziesz miała okazję w praktyce przekonać się, co cię interesuje.
      Powinno pomóc. I nie należy się bać ewentualnego roku w plecy -
      lepiej rzucić studia niż potem całe życie męczyć się w niechcianym
      zawodzie.
      • Gość: mycha89 Re: Wybór drogi życiowej - Wasze odczucia... IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 04.07.08, 11:11
        Sama się nie martwię, że mogę mieć "rok w plecy". Najgorsze jest to, że moi
        rodzice za bardzo mi się wtrącają w to, co chcę studiować i ciągle prawią swoje
        mądrości na temat tego, żebym tak wybrała, by nie rzucać w którymś momencie
        studiów;P Drażnią mnie strasznie, do niektórych kierunków, do których byłam już
        kiedyś przekonana, zniechęcili mnie bardzo;/
    • rama24 Re: Wybór drogi życiowej - Wasze odczucia... 04.07.08, 09:13
      Ja miałam prawie przerwe, bo rok w szkole policealnej. Żal ale
      mogłam się przez ten czas baaardzo spokojnie zastanowić. Bez
      nacisków i wyśmiewania nauczycieli. Teraz pewnie bym miała w ręce
      papierek uzyskany w 1 z prywatnych szkół - lic.- politologia. A tak
      jestem na zaocznej historii - uniwersytet. Jest to kierunek, który
      nie jest w każdej szkole ''wyższej''. Mi ten rok ''przerwy'' pomógł.
      Zrozumiałam, że ani policealka, ani polotologia .... Nawet jeśli to
      ma być rok przerwy, niech to będzie rok aktywny - nauka języka,
      jakieś kursy :-)W pierwszej klasie byłam pewna jednego - matura
      tylko z historii. A co po maturze...nie myślałam.
    • falsify Re: Wybór drogi życiowej - Wasze odczucia... 04.07.08, 09:45
      A ja przez rok przygotowywałam się do pójścia na...ASP! Ale w końcu
      stwierdziłąm, że to nie dla mnie i zaczęłąm marzyć o anglistyce.
      Parę miesięy temu wpadła mi do głowy japonistyka i teraz tam będę
      uderzać :)
      • sonic84 Re: Wybór drogi życiowej - Wasze odczucia... 04.07.08, 12:40
        Musisz sobie odpowiedzieć na pytanie,czy interesuje cię praca typowo
        laboratoryjna, czy też zależy ci na tym,aby w swoim przyszłym zawodzie mieć
        bezpośredni kontakt z ludzmi.Miałam podobny do twojego dylemat,kiedy wybierałam
        kierunek studiów.Rozważałam medycynę,biologię,biotechnologię lub w ostateczności
        chemię.Nie wyobrażałam sobie jednak pracy pośród "probówek",zależało mi na
        tym,aby mój przyszły zawód wiązał się z bezpośrednim kontaktem z drugim
        człowiekiem ,dlatego też wybrałam pierwszy spośród wymienionych wyżej
        kierunków.Jeśli masz podobne odczucia,to wybierz medycynę,kosmetologię lub
        fizjoterapię.Jeśli nie, to proponuję farmację (o ile bardzo lubisz
        chemię),biotechnologię albo inżynierię biomedyczną.Nie bój się zaryzykować.Moim
        zdaniem gap year nie pomoże ci w wyborze,bo w żaden sposób twojej wiedzy na
        temat studiowania na poszczególnych kierunkach nie zwiększy.A tak przynajmniej
        zobaczysz,czy to co wybrałaś cię satysfakcjonuje i czy przypadkiem nie odczuwasz
        jakiegoś niedosytu.Powodzenia.
        • Gość: Judym Re: Wybór drogi życiowej - Wasze odczucia... IP: *.ssp.dialog.net.pl 04.07.08, 13:27
          Odnośnie tzw. "gap year" czyli roku przerwy można sobie poczytać w sieci,
          wystarczy wrzucić hasło w wyszukiwarkę. czasami to dobre rozwiązanie, jak już
          ktoś napisał, często stosowane na zachodzie (i nie tylko, to było powszechne
          rozwiązanie w średniowieczu; nie należy też zapominać o carze Piotrze ;) ) Warto
          poczytać o wolontariacie, który finansuje Unia Europejska.

          Co do samych studiów to jedną rzecz należy wyjaśnić:
          1. Nie należy iść na studia z myślą, że dany kierunek da nam bezapelacyjnie
          pracę i od tego zależy całe nasze dalsze życie.
          2.Wybór studiów nie należy do rzeczy ostatecznych - tymi są tylko śmierć i
          małżeństwo ;) Jeśli tylko nie zrobią nowej reformy, będziesz pewnie mogla
          studiować sobie na różnych kierunkach.
          3. Czasami jest możliwość przeniesienia się między kierunkami na danej uczelni
          (w grę wchodzą oczywiście oceny). Czasami można dostać się na drugi kierunek
          nawet bez egzaminów. Najczęściej bywa tak, że można iść na studia magisterskie
          na zupełnie innym kierunku, po licencjacie na wybranym wcześniej oczywiście. To
          wszystko zalezy od uczelni i przepisów - warto zapoznać się z tym wcześniej bo
          niektóre uczelnie ograniczają taką możliwość do wybranych kierunków.
          4. Istnieje coś takiego jak MISH i Akademia Artes Liberales dla ludzi ambitnych
          i zdolnych, ale trzeba o tym pomysleć wcześniej. Nie zawsze się to opłaca -
          nawet w obrębie jednej uczelni wykładowcy czasami nie orientują się co to jest,
          nie mówiąc już o pracodawcach. W Polsce bardziej jest to więc dla własnej
          satysfakcji, tak mi się wydaje.
          5. Precz z pojęciem pracodawcy, który robi łaskę, by mnie przyjąć do pracy - i
          ty możesz być pracodawcą. Warto poczytać sobie o inkubatorach przedsiębiorczości
          i biurach karier działających przy uczelniach. Poza tym, jeśli pracujesz
          solidnie na studiach, jesteś pewien/pewna swoich umiejętności a to przekłada się
          na się przebicia gdzieś tam kiedyś potem.
          6. Na studiach zdobywasz umiejętności i wiedzę potrzebną do pracy, która może
          być różna. Nikt Cię nie przyjmie do pracy za kierunek tak naprawdę (no dobra,
          zdarza się ;) ), liczy się co umiesz. Studia to nie kolejna szkoła średnia-
          uczysz się nie żeby zaliczyć i iść dalej, ale by się to przydało. Niektórym
          ludziom to się myli i mają potem problemy z pracą (im mniej się czujesz
          pewna/pewien swojej wiedzy, tym gorzej wypadniesz i na rozmowach i w praktyce).
          Tak więc należy pamiętać - idziemy na studia nie dla studiów, ale dla tego, co
          mogą nam zaoferować albo też o jakich źródłach do nauki mogą nas uświadomić.
          7. Nie oczekuj, że nauczysz się na studiach tego, co wydaje się, że powinnaś/-eś
          się nauczyć. Często zdarza się tak, że program jest nieprzemyślany i przynosi
          rozczarowania. Myśl wtedy, że rozwijasz się mimo wszystko intelektualnie,
          ćwiczysz swój mózg choćby ucząc się na pamięć fragmentów epopei
          staroangielskiej. Potem łatwiej będzie uczyć się czegoś innego ;) W każdym razie
          czegokolwiek się nauczysz, zawsze jesteś do przodu, szczególnie, jeśli to jedna
          dziedzina (mimo różnicy w specjalnościach).

          8. Nigdy nie mów nigdy. Może kojarzysz ludzi, którzy mieli problemy z jakimś
          przedmiotem w szkole średniej, złorzeczyli na niego i zarzekali się, że nigdy
          więcej a potem wybierali kierunki studiów związane z tym właśnie przedmiotem?
          Tak zdarza się też i na studiach i po studiach/między studiami ;) Czasami dzieje
          się tak z rozsądku, czasami zmienia się widzenie świata, czasami zmieniają się
          pasje, czasami okruszek wiedzy z innej dziedziny wzbudza w nas ciekawość.
          Tak już jest, też to przerabiałem, chociaż nie zawsze mogłem studiować nowe
          rzeczy, ale to inny temat. I powiem, że można w podstawówce wiedzieć, czego się
          chce, potem pójść na studia, skończyć je i zdecydować się na zupełnie inny
          kierunek edukacji. Tak więc nie ma się co stresować tym, że nie jest się
          pewnym/pewną swoich wyborów - tysiące ludzi jest w takiej samej sytuacji co Ty :)

          To taki mój zestaw chaotycznych trochę przemysleń,które przyszly mi teraz do
          glowy które możesz sobie wziąć do serca lub nie, ale myślę, że pomogą w
          zastanowieniu się nad swoja sytuacją :)
          I jeszcze na koniec fragment z artykułu Mary Schmich z Chicago Tribune sprzed
          około 10 lat " Nie czuj się winny jeśli nie wiesz, co zrobić ze swoim życiem.
          Najbardziej interesujący ludzie ,których znam nie wiedzieli co zrobić ze swoim
          życiem w wieku 22 lat, a jedni z najbardziej interesujących 40-latków, jakich
          znam, nadal nie wiedzą" :)
          Powodzenia!
          • Gość: Judym Re: Wybór drogi życiowej - Wasze odczucia... IP: *.ssp.dialog.net.pl 04.07.08, 13:37
            Aha, zapomniałbym - nie warto przesadzać z dodatkowymi studiami itp. Ambicji
            może wystarczyć, ale organizmu nie oszukasz - potrzebujesz i snu i rozrywki, by
            odpocząć psychicznie, a także czasu na samokształcenie. Przepracowany człowiek
            nie ma często nawet siły na szukanie informacji na temat interesujących nas
            zagadnień, więc pamiętaj o tym. Szeroki wachlarz zajęć zajęć może i da
            satysfakcję, ale już pewność swojej wiedzy niekoniecznie. A liczą sie Ci którzy
            sa dobrzy w swoich dziedzinach. Doskonałość w dziedzinie można osiągnąć tylko
            skupiając na niej wiekszość sił. Oczywiście, każdy ma inną wytrzymałość,
            mozliwości odreagowywania, odporność na stres itp, ale łatwo się przecenić (to
            tak, jak z jedzeniem wzrokiem, gdy człowiek jest głodny).
        • Gość: mycha89 Re: Wybór drogi życiowej - Wasze odczucia... IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 04.07.08, 15:38
          > Musisz sobie odpowiedzieć na pytanie,czy interesuje cię praca typowo
          laboratoryjna, czy też zależy ci na tym,aby w swoim przyszłym zawodzie mieć
          bezpośredni kontakt z ludzmi

          Nie chciałabym siedzieć w laboratorium;P Zdecydowanie ważniejszy jest dla mnie
          bezpośredni kontakt z ludźmi;P

          A jeśli chodzi o chemię, to zbytnio za nią nie przepadam:) Zdecydowanie wolę
          biologię i jednocześnie jej nauka przychodzi mi łatwiej. ;D

          Biotechnologia i fizjoterapia odpadają ;P

          A jeśli chodzi o gap year, to również nie sądzę, by mi pomógł w wyborze
          odpowiedniego kierunku studiów.


          • sonic84 Re: Wybór drogi życiowej - Wasze odczucia... 04.07.08, 15:46
            To masz już odpowiedz: medycyna lub kosmetologia,ale tam jest "trochę" chemii. :)
    • Gość: olka fasolka Re: Wybór drogi życiowej - Wasze odczucia... IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 04.07.08, 13:43
      ja chciałam iść do językowej klasy, w końcu wylądowąłam w biol-
      chemie...jednak ukierunkowywałam się na asp grafike a w końcu
      pisałam hist i wos rozsz, który poszedł beznadziejnie i teraz ide na
      stosunki m. zaocznie ;/;/;/
    • Gość: aguska Re: Wybór drogi życiowej - Wasze odczucia... IP: *.238.92.2.ip.airbites.pl 04.07.08, 14:13
      ja od 7 roku życia wiedzialam w jakim kierunku chce podążać i tego do dzisiaj
      sie trzymam :))
      początkowo dzieciece marzenia przerodziły sie w mój sposob na zycie :))
      koncze własnie 2 rok prawa na UJ :))
      • Gość: lavrica Re: Wybór drogi życiowej - Wasze odczucia... IP: *.chello.pl 04.07.08, 15:36
        Kiedyś musi dojść do takiego momentu, kiedy trzeba zadecydować o
        swoim życiu, wziąć sprawy w swoje ręce i ruszyć do boju.Ja od zawsze
        byłam stricte humanistką :historia i j.polski w jednym palcu,języki
        obce też na wysokim poziomie,poza tym zdolności artystyczne.Poszłam
        więc po gimnazjum do klasy o profilu artystyczno-humanistycznym i
        czułam się jak ryba w wodzie.W tym czasie też zaczęłam myśleć o
        kultoroznawstwie i wydawało mi się,że nic nie odwiedzie mnie od tej
        decyzji.W końcu jednak kulturoznawstwo okazało się tak oblegane,że
        raczej nie miałam szans żeby się dostać.Przyjęli mnie za to na
        polonistykę.Niby wszystko było dobrze,bo nie miałam problemów z
        nauką,uwielbiałam przedmioty literaturoznawcze,ale z drugiej strony
        odczuwałam dziwny niedosyt.Czułam,że brak mi odpoczynku,chwili
        refleksji nad swoim życiem.Do dziś bardzo żałuję,że nie zrobiłam
        sobie przerwy rocznej,mogłabym poprawić maturę, zrobić jakieś kursy
        itp,bo o takowych myślałam.
        W chwili obecnej wciąż jestem na polonistyce.Ale gdzieś w głębi
        duszy chciałabym zacząć wszystko od nowa na kulturoznawstwie lub
        historii.Ale też nie potrafię zrezygnować z polonistyki, bo od 2
        roku zaczynam wymarzoną specjalizację,nie chciałabym tak po prostu
        sobie odpuścić, bo bardzo mi zależy na pracy jako dziennikarz od
        spraw kultury.Poza tym, moim problemem jest to,że dobija mnie to,że
        poszłam na studia i nic się w moim życiu nie zmieniło.Mieszkam nadal
        w moim mieście,z renomowaną uczelnią,ale przecież marzyłam o
        studiach w Krakowie,na sławetnym UJ.Momentami naprawdę bym zrobiła
        sobie rok przerwy i poprawiła maturę żeby się tam dostać, ale jestem
        już prawie na II roku i nie chciałabym przerywać studiów na f.p.Niby
        mam dużo zainteresowań, które sprawiają mi wiele radości,ale też mam
        problem żeby znalezc kierunek,który mógłby połączyć je wszystkie.
        • Gość: Tawananna* Re: Wybór drogi życiowej - Wasze odczucia... IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 04.07.08, 18:14
          > Poza tym, moim problemem jest to,że dobija mnie to,że
          > poszłam na studia i nic się w moim życiu nie zmieniło.Mieszkam nadal
          > w moim mieście,z renomowaną uczelnią,ale przecież marzyłam o
          > studiach w Krakowie,na sławetnym UJ.

          Zrób coś. Osobiście polecałabym roczny MOST (np. w Krakowie); w grę wchodziłby
          też Erasmus. Wyjedziesz, nabierzesz innej perspektywy, posmakujesz samodzielnego
          życia, poznasz inną uczelnię i może po powrocie zdecydujesz się np. na drugie
          studia.

          Dowiedz się też, jakie są możliwości przyjęcia na drugi fakultet - może np.
          pomoże Ci dobra średnia i nie będziesz musiała wcale brać udziału w zwykłej
          rekrutacji, a więc też poprawiać matury.

          > Niby mam dużo zainteresowań, które sprawiają mi wiele radości,ale
          > też mam problem żeby znalezc kierunek,który mógłby połączyć je
          > wszystkie.

          Nie łudź się, że znajdziesz taki kierunek. Już prędzej znalazłabyś studia, które
          pochłonęłyby Cię do takiego stopnia, że inne zainteresowania straciłyby na
          znaczeniu (co wcale nie byłoby takie dobre). Znalezienie kierunku łączącego
          wszystkie pasje to utopia, i nawet nie jest to niepotrzebne - przecież rozwijamy
          się również poza studiami.
Pełna wersja