Pytanie do studentów socjologii

IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 20.07.08, 21:05
Czy ktoś mógłby mi wytłumaczyć, co to są "technologie społeczne", zwłaszcza te "nowoczesne"? Dumam nad tym i dumam, i, wodna kurka, wydumać nie mogę... :/ :D

Źródło (wielu) wątpliwości (z których przezornie poruszyłam tę największą):
www.isns.uw.edu.pl/pdf/program_studiow_I_st_stac-licencjackie0809.pdf.pdf
str. 1, ostatni akapit.
    • Gość: ph Re: Pytanie do studentów socjologii IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 21.07.08, 13:22
      Socjologia... bueheheh...
    • ronikurdo Re: Pytanie do studentów socjologii 21.07.08, 13:55
      ja nie jestem studentem!ani nawet polakiem!
      wydaje mi sie ze to jest Technologia z korzyścią dla środowiska naturalnego i
      lokalnych społeczności.
      • Gość: Taka jedna Re: Pytanie do studentów socjologii IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 21.07.08, 16:14
        To chyba takie cóś już prędzej na jakiejś ochronie środowiska mogłoby być. :>
    • ronikurdo Re: Pytanie do studentów socjologii 21.07.08, 13:58
      ja nie jestem studentem!ani nawet polakiem!
      wydaje mi sie ze to jest Technologia ktora dostarcza rozwiązania tworzące dochodowe biznesy z korzyścią dla środowiska naturalnego i lokalnych społeczności.
      • Gość: goscio Re: Pytanie do studentów socjologii IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 21.07.08, 14:14
        socjologia to rzal
    • sanjoseshark Re: Pytanie do studentów socjologii 21.07.08, 17:13
      Socjologia...


      ---
      Najwiekszym problemem humanistow nie jest to, ze "sanjoseshark ich gnoi", ale
      to, ze wszyscy ich gnoja.
    • Gość: joker Re: Pytanie do studentów socjologii IP: *.e-wro.net.pl 22.07.08, 15:25
      Instytut Stosowanych Nauk Społecznych, jak sama nazwa wskazuje, zajmuje sie bardziej praktyczna strona niz np. IS UW.
      Z kontekstu wnioskuje, ze nowoczesne "technologie społeczne" zostaly uzyte w znaczeniu - metody, techniki badan i analizy.
      Termin 'technologie spoleczne' nie jest zakorzeniony w naszym jezyku.
      Moze oznaczac tez zastosowanie technologii opartych na Web 2.0, zwiazanych z komunikacja miedzyludzka.
      To tyle.
      • Gość: Taka jedna Re: Pytanie do studentów socjologii IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 23.07.08, 02:21
        Wg SJP:
        "technologia
        1. «metoda przeprowadzania procesu produkcyjnego lub przetwórczego»
        2. «dziedzina techniki zajmująca się opracowywaniem nowych metod produkcji wyrobów lub przetwarzania surowców»"
        sjp.pwn.pl/lista.php?co=technologia
        Ad znaczenia 1 - O ile mi wiadomo, proces produkcyjny w wypadku ludzi, póki co, to tylko i wyłącznie seks. :P Jeżeli już coś jeszcze, to najwyżej inżynieria genetyczna (choć to przerażające by było).
        Również rzekome przetwarzanie mas ludzkich przez socjologa wywołuje co najmniej skonfundowanie. Może wyjaśnisz mi, jak 1 socjolog ma oddziaływać na wielkie masy? Prędzej już chyba szaman by się do tego nadawał, ew. charyzmatyczny psycholog.

        Ad 2 - no przepraszam, ale technika nie jest dziedziną socjologii, a ludzie nie są surowcami. Szerszego komentarza nie wymaga.

        Z powyższego wynika, że termin "technologie" pasuje tu jak kwiatek do kożucha. Piszesz, że został użyty w innym znaczeniu. Ale dlaczego w takim razie nie napisano "techniki badań społecznych", "analizy społeczne", czy po prostu "Web 2.0"?

        Wg mnie odpowiedź jest prosta: socjologowie, czując, że metody ich badań nie są nie poważne, na siłę zapożyczają naukowe terminy, obrzydliwie spaczając ich sens. W imię nobilitacji swojej... dziedziny.
        • Gość: gość Re: Pytanie do studentów socjologii IP: *.chello.pl 23.07.08, 16:00
          Skąd wiesz, że socjologowie czują, że ich metody badań "są niepoważne"? zapewne
          o to Ci chodziło, choć w Twojej wypowiedzi jest podwójne przeczenie)? Z
          socjologią nie mam nic wspólnego, ale zdziwiło mnie bardzo stwierdzenie, o
          zapożyczaniu "naukowego" terminów "technologia" przez socjologów. Z czego,
          według Ciebie, wynika "naukowość" terminu "technologia", oraz "nienaukowość"
          własnych pojęć używanych przez socjologię (bo zapewne takowe pojęcia istnieją)?
          No i kiedy metoda badań jest "poważna", a kiedy nie? :) Nie bardzo też rozumiem,
          dlaczego posługiwanie się słowem technologia
          miałoby nobilitować jakąkolwiek dziedzinę (ale z tą "nobilitacją" pewnie
          żartowałaś) - ja na studiach ekonomicznych jakoś nie zauważyłem, tendencji do
          sięgania po pojęcia z innych dziedzin nauki (a już na pewno nie po słowo
          "technologia", czy podobne, heh).

          • Gość: Taka jedna Re: Pytanie do studentów socjologii IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 23.07.08, 16:37
            Gość portalu: gość napisał(a):
            > Skąd wiesz, że socjologowie czują, że ich metody badań "są niepoważne"? zapewne
            > o to Ci chodziło, choć w Twojej wypowiedzi jest podwójne przeczenie)?

            Nie napisałam, że "wiem", tylko że "wg mnie". Wnioskuję tak z tego, że nie potrafiąc znaleźć adekwatniejszych terminów, tworzą potworki językowe. (To "nie" rzeczywiście mi się wwaliło niesłusznie.)


            >Z czego, według Ciebie, wynika "naukowość" terminu "technologia", > >oraz "nienaukowość" własnych pojęć używanych przez socjologię (bo >zapewne takowe pojęcia istnieją)?

            Naukowość terminu "technologia" jest pojęciem subiektywnym. Chodzi o to, że, łopatologicznie mówiąc, ładnie brzmi. Określenie "nowoczesne technologie" przywodzi na myśl przełomowe badania naukowe, wysoko rozwiniętą technikę, etc. Na pewno nie jest on określeniem odpowiednim dla nauk humanistycznych czy społecznych. Fakt używania go przez socjologów dowodzi więc, że socjologowie nie są w stanie wykształcić własnej odpowiedniej terminologii.


            > No i kiedy metoda badań jest "poważna", a kiedy nie? :)

            Wtedy, kiedy spełnia podstawowe kryteria: daje się empirycznie sprawdzić i jest falsyfikowalna.


            > Nie bardzo też rozumiem, dlaczego posługiwanie się słowem >technologia miałoby nobilitować jakąkolwiek dziedzinę (ale z tą >"nobilitacją" pewnie żartowałaś)

            Wyłożyłam to powyżej; w skrócie: termin "technologia" przywodzi na myśl naukowe metody, których w socjologii brak.


            >- ja na studiach ekonomicznych jakoś nie zauważyłem, tendencji do
            > sięgania po pojęcia z innych dziedzin nauki (a już na pewno nie po >słowo "technologia", czy podobne, heh).

            No nie dziwota. Ekonomia jest nauką. :) Czy dobrze rozumiem, że wg również Ciebie zapożyczanie terminu "technologia" byłoby w tym wypadku nie na miejscu? O czym wg Ciebie świadczy taki zabieg?
            • Gość: gość Re: Pytanie do studentów socjologii IP: *.chello.pl 23.07.08, 17:14
              Ale skąd wniosek, że w socjologii brak "metod naukowych"? Wyprowadziłaś ten
              wniosek z tego, że w jakimś tekście ktoś użył słowa "technologia"?: D Bo badania
              z zakresu nauk ekonomicznych tyczące np. polityki gospodarczej odbywają się (z
              tego, co wiem - nie jest to moja specjalność) właśnie z wykorzystaniem pojęć i
              metod stworzonych przez socjologię.
              • Gość: gość Re: Pytanie do studentów socjologii IP: *.chello.pl 23.07.08, 17:42
                cd.
                Nie występuje natomiast (w ekonomii) zjawisko "podbierania" innym dyscyplinom
                pojęć, z nadawaniem im znaczenia innego, niż przypisane w tych właśnie
                dziedzinach. Byłoby to zresztą absurdem. W podanym przez Ciebie przykładzie z
                "technologią" termin został użyty zupełnie nieprawidłowo. Pewnie przez to, że
                zwrot "nowe technologie" to takie słowo - klucz, którym wielu się posługuje, nie
                zastanawiając się nad sensem :). Nie zmienia to jednak faktu, że dziwi mnie
                wyciąganie na tej podstawie wniosków nt. naukowości/nienaukowości socjologii
                (czy jakiejkolwiek innej dyscypliny).
              • Gość: Taka jedna Re: Pytanie do studentów socjologii IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 24.07.08, 01:30
                > Ale skąd wniosek, że w socjologii brak "metod naukowych" >Wyprowadziłaś ten wniosek z tego, że w jakimś tekście ktoś użył >słowa "technologia"?: D

                Manipulujesz. ;] Napisałam, że żeby jakaś metoda była naukowa, musi być falsyfikowalna. (stara Popperowska prawda) Socjologia nie jest nauką, bo jej hipotezy nie spełniają tego kryterium. (Mogę zmienić zdanie, jeśli mi wykażesz, że się mylę.) Słowo "technologia" w tym wypadku jest jedynie śliczniutką tego oznaką, co wrednie postanowiłam uwypuklić. ;) Nie zamieniajmy skutków na przyczyny.

                I to nie tak, że "ktoś" użył tego określenia, tylko reprezentanci jednego z najbardziej znanych i poważanych w socjologicznym kręgu ośrodków tej dziedziny w naszym kraju. :)
                • Gość: Taka jedna Errata IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 24.07.08, 01:45
                  Jest:
                  "żeby jakaś metoda była naukowa, musi być falsyfikowalna"
                  Powinno być:
                  "żeby jakaś metoda była naukowa, otrzymywane przy jej użyciu wyniki muszą być falsyfikowalne"
                • Gość: gość portalu Re: Pytanie do studentów socjologii IP: *.chello.pl 24.07.08, 17:06
                  Hehehe,jeśli wykażesz,że się mylę...a Ty wykazywać prawdziwości swojej tezy nie
                  musisz :D a tak poważnie, może przytocz jakieś argumenty na poparcie swojego
                  twierdzenia (chyba, że twierdzenie to jest gołosłowne). Socjologię miałem kilka
                  lat temu jako jeden z przedmiotów na studiach (nawiasem mówiąc, Ty chyba miałaś
                  z nią wspólnego jeszcze mniej) ale nie widzę przyczyn, dla których zmiany
                  społeczne nie mogłyby być przedmiotem badań, których wyniki potwierdzałyby bądź
                  zaprzeczały tezom, odnoszącym się do tych zjawisk. Przykład - bezrobocie,
                  zjawisko będące przedmiotem zainteresowania makroekonomistów, przy badaniach nad
                  którym nieodzowne jednak jest wykorzystanie dorobku m.in. dorobku socjologii
                  (która też bada to zjawisko, tyle że, upraszczając, z innego punktu widzenia).
                  Twoim zdaniem bezrobocie nie może być przedmiotem badań naukowych? :) Jak
                  najbardziej możliwa jest weryfikacja hipotez odnoszących się np. do kwestii
                  wpływu konkretnego czynnika na rodzaj, stopę bądź strukturę bezrobocia. A że ta
                  weryfikacja zajmuje nawet 5-10 lat albo więcej, co z tego? Przecież, by opisać
                  np. skutki funkcjonowania określonego modelu polityki gospodarczej (weryfikując
                  w ten sposób prawdziwość danej koncepcji, odnoszącej się do niego), także muszą
                  upłynąć lata, inaczej się nie da :)
                  • Gość: Taka jedna Re: Pytanie do studentów socjologii IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 24.07.08, 17:42
                    Gość portalu: gość portalu napisał(a):
                    > Hehehe,jeśli wykażesz,że się mylę...a Ty wykazywać prawdziwości swojej tezy nie
                    > musisz :D

                    Skąd ten wniosek? Napisałam, że mogę zmienić swoje zdanie, żeby podkreślić, że nie jestem jakaś zaciertrzewiona. Moja niechęć do socjologii opiera się na czysto racjonalnych przesłankach.


                    >a tak poważnie, może przytocz jakieś argumenty na poparcie swojego
                    > twierdzenia (chyba, że twierdzenie to jest gołosłowne).

                    Nie mogę dać dowodu wprost, ponieważ moje podważanie naukowości socjologii opiera się na negacji. Nie znam żadnego prawa stworzonego przez socjologię. Jeżeli podasz mi takowe - wtedy mogę dowodzić swoich racji. Dowody są potrzebne, żeby uznać jakąś dziedzinę za naukę, naukowości nie zakłada się a priori - przeciwnie, punktem wyjścia powinna być nienaukowość.
                    Pytam więc: jakie prawo stworzyła socjologia?


                    >Socjologię miałem kilka
                    > lat temu jako jeden z przedmiotów na studiach (nawiasem mówiąc, Ty chyba miałaś
                    > z nią wspólnego jeszcze mniej)

                    Skąd wnioskujesz, że z socjologią miałam mniej wspólnego, niż Ty?


                    >ale nie widzę przyczyn, dla których zmiany
                    > społeczne nie mogłyby być przedmiotem badań, których wyniki potwierdzałyby bądź
                    > zaprzeczały tezom, odnoszącym się do tych zjawisk.

                    Zmiany społeczne mogą być jak najbardziej przedmiotem badań. Natomiast nie każde badania są naukowe. Metody socjologiczne należą do tych nienaukowych. Inna sprawa, czy istnieją jakiekolwiek naukowe metody badania społeczeństwa, ale nie o tym piszemy.


                    >Przykład - bezrobocie,
                    > zjawisko będące przedmiotem zainteresowania makroekonomistów, przy badaniach nad
                    > którym nieodzowne jednak jest wykorzystanie dorobku m.in. dorobku socjologii
                    > (która też bada to zjawisko, tyle że, upraszczając, z innego punktu widzenia).

                    Co naukowego wnosi socjologia do badań nad bezrobociem?


                    > Twoim zdaniem bezrobocie nie może być przedmiotem badań naukowych? :)

                    Skąd ten wniosek?


                    >Jak
                    > najbardziej możliwa jest weryfikacja hipotez odnoszących się np. do kwestii
                    > wpływu konkretnego czynnika na rodzaj, stopę bądź strukturę bezrobocia. A że ta
                    > weryfikacja zajmuje nawet 5-10 lat albo więcej, co z tego? Przecież, by opisać
                    > np. skutki funkcjonowania określonego modelu polityki gospodarczej (weryfikując
                    > w ten sposób prawdziwość danej koncepcji, odnoszącej się do niego), także muszą
                    > upłynąć lata, inaczej się nie da :)

                    Możesz podać przykład SOCJOLOGICZNEJ hipotezy nt. bezrobocia możliwej do zweryfikowania?
                    • Gość: gość Re: Pytanie do studentów socjologii IP: *.chello.pl 24.07.08, 20:02
                      Ja też nie znam żadnego "prawa" "stworzonego" przez socjologię (nie mam
                      wykształcenia socjologicznego), podobnie jak nie znam żadnego "prawa"
                      stworzonego np. przez biochemię (nie jestem z wykształcenia ani biologiem, ani
                      chemikiem):) Pomimo tego nie mam podstaw do negacji naukowości ani np. chemii,
                      ani socjologii - choćby dlatego, że nic mi nie wiadomo, by ktokolwiek (poza
                      Tobą, oczywiście)negował tą uznanie tych dyscyplin za naukowe. Jeśli zatem
                      możesz wskaż, jakieś źródło potwierdzające prezentowane przez Ciebie poglądy,
                      chętnie poczytam.
                      Nadal nie wiem, dlaczego metody socjologiczne miałby być według Ciebie
                      "nienaukowe" - skoro nie ma żadnych przeszkód, by formułować określone hipotezy
                      dot. procesów społecznych, podlegające następnie weryfikacji z punktu widzenia
                      (w uproszczeniu) zgodności z rzeczywistością. Tak jak w makroekonomii formułuje
                      się hipotezy dotyczące np. zachowania rynków, a następnie je weryfikuje. Natomiast
                      rynków czy inwestycji nie da się badać tak jak organizmów biologicznych - ale
                      to chyba oczywiste? Czyżby dla Ciebie "naukowe" były tylko dyscypliny
                      przyrodnicze? Hehehe, jeśli tak napisz, proszę, kto na jakiej podstawie tak
                      uważasz (najlepiej z odwołaniem się do jakiegoś źródła, to sobie poczytam na ten
                      temat).
                      • summertime88 Re: Pytanie do studentów socjologii 24.07.08, 20:41
                        Podpisuję się rękami i nogami- lepiej bym tego nie ujęła. ^^
                      • Gość: Taka jedna Re: Pytanie do studentów socjologii IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 26.07.08, 18:45
                        > Ja też nie znam żadnego "prawa" "stworzonego" przez socjologię (nie mam
                        > wykształcenia socjologicznego), podobnie jak nie znam żadnego "prawa"
                        > stworzonego np. przez biochemię (nie jestem z wykształcenia ani biologiem, ani
                        > chemikiem):) Pomimo tego nie mam podstaw do negacji naukowości ani np. chemii,

                        Nauka chemiczna opiera się na wielu prawach; np. zachowania masy, czy energii, stosunków objętościowych, równaniu Nernsta, etc. W biologii mamy np. potwierdzoną strukturę DNA.


                        > ani socjologii - choćby dlatego, że nic mi nie wiadomo, by ktokolwiek (poza
                        > Tobą, oczywiście)negował tą uznanie tych dyscyplin za naukowe.
                        Jeśli zatem
                        > możesz wskaż, jakieś źródło potwierdzające prezentowane przez Ciebie poglądy,
                        > chętnie poczytam.

                        W tym momencie źródła Ci nie wskażę; wielu uczonych mając zdanie takie jak ja milczy z przyczyn tzw. poprawności politycznej (Nota bene socjologia jest chyba na 3. miejscu pod względem ilości studentów w Polsce). Przyznam natomiast, że nie do końca rozumiem: gdyby okazało się, że jakiś profesor Oxfordu ma takie zdanie jak ja, byłoby ono bardziej wiarygodne, tylko dlatego, że jest on wybitnym uczonym? Iście średniowieczne podejście: liczą się autorytety i dogmaty, nie rzetelna analiza.


                        > Nadal nie wiem, dlaczego metody socjologiczne miałby być według Ciebie
                        > "nienaukowe" - skoro nie ma żadnych przeszkód, by formułować określone hipotezy
                        > dot. procesów społecznych, podlegające następnie weryfikacji z punktu widzenia
                        > (w uproszczeniu) zgodności z rzeczywistością. Tak jak w makroekonomii formułuje
                        > się hipotezy dotyczące np. zachowania rynków, a następnie je weryfikuje.

                        No właśnie o to chodzi, że ja nie znam takich zweryfikowanych hipotez. Możesz mi je wskazać?


                        Natomi
                        > ast
                        > rynków czy inwestycji nie da się badać tak jak organizmów biologicznych - ale
                        > to chyba oczywiste? Czyżby dla Ciebie "naukowe" były tylko dyscypliny
                        > przyrodnicze? Hehehe, jeśli tak napisz, proszę, kto na jakiej podstawie tak
                        > uważasz (najlepiej z odwołaniem się do jakiegoś źródła, to sobie poczytam na te
                        > n
                        > temat).

                        Nie uważam tak. Za naukowe, z dziedzin indukcyjnych, oprócz tych ścisłych, przyrodniczych i ekonomicznych, uważam np. historię - opiera się na analizie źródeł, danych faktycznych; konkretnych faktach, niejednokrotnie możliwych do zweryfikowania na podstawie innych źródeł (zresztą jak ten ostatni element nie występuje, w piśmiennictwie historycznym się podkreśla, że jest to tylko hipoteza); językoznawstwo też w znacznej mierze dochodzi do pewnych wniosków na podstawie analizy językowej zabytków minionych epok; zresztą nie neguję tutaj (póki co) naukowości żadnej dziedziny oprócz socjologii. ;]

                        PS Nadal nie wiem, skąd wyciągasz tak daleko idące wnioski na mój temat. ;)
        • Gość: joker Re: Pytanie do studentów socjologii IP: *.e-wro.net.pl 25.07.08, 18:10
          > Wg mnie odpowiedź jest prosta: socjologowie, czując, że metody ich badań nie są
          > nie poważne, na siłę zapożyczają naukowe terminy, obrzydliwie spaczając ich se
          > ns. W imię nobilitacji swojej... dziedziny.

          Nie. Socjologia jako stosunkowo mloda nauka, ksztalci swoj jezyk i metodologie czerpiac z calego dorobku naukowego.
          Ekspertem od jezykoznawstwa nie jestem, ale wiem ze slowa zyskuja cigle nowe znaczenia i nie ma w tym nic dziwnego.
          Socjologia wykszsztalcila swoj autonomiczny specyficzny jezyk, ktory nie funkcjonuje w potocznej mowie, bo jest skomplikowany.
          • Gość: Taka jedna Re: Pytanie do studentów socjologii IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 26.07.08, 18:25
            Gość portalu: joker napisał(a):
            > Nie. Socjologia jako stosunkowo mloda nauka, ksztalci swoj jezyk i metodologie
            > czerpiac z calego dorobku naukowego.
            > Ekspertem od jezykoznawstwa nie jestem, ale wiem ze slowa zyskuja cigle nowe zn
            > aczenia i nie ma w tym nic dziwnego.
            > Socjologia wykszsztalcila swoj autonomiczny specyficzny jezyk, ktory nie funkcj
            > onuje w potocznej mowie, bo jest skomplikowany.

            Ale po co komplikować na siłę? Dlaczego nie może posługiwać się choćby terminologią zaproponowaną przez Ciebie w poprzednim poście? Dlaczego nie może korzystać z terminologii innych dziedzin humanistycznych czy społecznych?

            Jasne, że słowa zyskują nowe znaczenia, ale naturalnie odbywa się to na drodze ewolucji; ew. wprowadza się obcy termin jeżeli nie ma odpowiednika. Takie odgórne rewolucje językowe nie są przekonujące.


            Odpowiedź na polemikę w tym wątku:
            forum.gazeta.pl/forum/72,2.html?f=157&w=82144549&a=82615372
            Ponieważ dyskutujemy na ten sam temat - tak będzie przejrzyściej.
            Gość portalu: joker napisał(a):
            > Wedlug mnie jest nauką, rozważania Karla Poppera nt. filozofii nauki nie sa jak
            > imis prawdami objawionymi i podlegaja takze pewnej krytyce.

            Oczywiście, że nie są. Wskaż mi w takim razie lepszy od wymyślonego przez niego sposób demarkacji naukowości.


            > Dlaczego zatem socjologię nazywasz pseudonauką, a psychologie nie (teorie Freud
            > a itd.) ?

            Freud istotnie nie stworzył teorii naukowych. W psychologii istnieją jednakże pewne twierdzenia, które mogą być weryfikowane; naukowy charakter ma np. intensywnie rozwijająca sie ostatnio neurokognitywistyka; nie będę się teraz wgłębiać w to zagadnienie, bo za duża dygresja by wyszła (jak na forum internetowe).


            > Przedmiotem badań socjologii sa ludzie i zbiorowości, a nie kartofle na polu. Z
            > tego wynikaja pewne problemy przy doborze metod, wiadomo.

            Oczywiście. Mógłbyś nazwać te metody i wyjaśnić, na czym polega ich naukowość?


            > Badajac w sposob systematyczny zasady funkconowania społeczenstw, pokazujac ze
            > swiat jest bardzo zroznicowany(a nie czarno-bialy), podnoszac ogólną świadomos
            > c zycia zbiorowego, która pomocna jest w wykonywaniu wielu zawodów gdzie wymaga
            > ny jest kontakt z ludźmi - w taki sposób ta "nauka" ulepsza swiat.

            No zgoda. Sęk w tym, że tego typu widza pochodzi raczej z tzw. zdrowego rozsądku; nie są tu potrzebne badania naukowe. Prawda jest taka, że do tego, za co socjologowie otrzymują tytuły naukowe, jest w stanie dojść każdy w miarę inteligentny człowiek. Wg mnie socjologia często wręcz utrudnia to zadanie tworząc zawikłane wyjaśnienia dla stosunkowo prostych mechanizmów. Przerost formy nad terścią.


            > Poza tym, tak jak i w wielu innych naukach, pogodzono sie juz z tym ze ciezko j
            > est tworzyc wielowymiarowe prognozy, ale mozna wyjasniac terazniejszosc i badac
            > zachodzace procesy.

            Tak, jak napisałam powyżej - nie każda obserwacja świata musi być naukowa.


            > Zaprzecze. Marks byl jednym z klasykow socjolgiii, ale nie pierwszym i nie osta
            > tnim. Nalezy oddzielic w tym wypadku nauke od ideologii.

            Właśnie w tym problem, że nie zawsze się da - Marks miał być tutaj jedynie przykładem, jak bardzo teoria odstaje od praktyki.


            > Idee przyswiecajace socjalizmowi, czyli sprawiedliwosc spoleczna i rownosc sa w
            > g. mnie sluszne. Jestem przeciwnikiem wszelkich rewolucji, ktore zazwyczaj konc
            > za sie rozlewem krwi.
            > Radzilbym oddzielac dorobek intelektualny Marksa od pozniejszych wydarzen.

            Nie da się tego oddzielić. Tak drastyczne nieprzystawanie idealistycznych teorii do rzeczywistości podważa sens tworzenia tych pierwszych.


            > Ubolewam nad tym jak postrzega sie ta nauke i wnioskuje sie na jej temat na pod
            > stawie sowjje niewiedzy ( nie mowie tu o Tobie oczywiscie ) lub "wielce skompli
            > kowanego" semestralnego kursu w ramach bloku humanistycznego :)

            Zgodzę się, że krytyka niepoparta wiedzą jest godna ubolewania. Przyznam, że ja miałam odwrotnie - socjologia przestała mnie fascynować, jak poznałam ją lepiej.
            • Gość: joker Re: Pytanie do studentów socjologii IP: *.e-wro.net.pl 27.07.08, 20:19
              Gość portalu: Taka jedna napisał(a):
              > Ale po co komplikować na siłę? Dlaczego nie może posługiwać się choćby terminol
              > ogią zaproponowaną przez Ciebie w poprzednim poście? Dlaczego nie może korzysta
              > ć z terminologii innych dziedzin humanistycznych czy społecznych?
              >
              > Jasne, że słowa zyskują nowe znaczenia, ale naturalnie odbywa się to na drodze
              > ewolucji; ew. wprowadza się obcy termin jeżeli nie ma odpowiednika. Takie odgór
              > ne rewolucje językowe nie są przekonujące.

              Nikt nie komplikuje na sile. Im bardziej skomplikowany jezyk tym bardziej precyzyjny, a nauka musi byc precyzyjna.

              Termin "technologie spoleczne" zostal uzyty w tym opisie rzeczywiscie dosyc niefortunnie. Tylko, ze to nie byl tekst naukowy, a opis kierunku studiow. Opis zbyt zawily, to przyznaje :)

              > Oczywiście, że nie są. Wskaż mi w takim razie lepszy od wymyślonego przez niego
              > sposób demarkacji naukowości.

              > Oczywiście. Mógłbyś nazwać te metody i wyjaśnić, na czym polega ich naukowość?

              Socjologia znajduje sie na nizszym stopniu naukowosci od chociazby fizyki z powodu (a) krotkiej historii (b) zlozonego tematu badan (c) ciagle zmieniajacego sie tematu badan dotyczacego aktywnosci ludzkiej.

              Socjologia jest nauka, poniewaz zajmuje sie budwaniem wiedzy przy zastosowaniu uporzadkowanych metod badan empirycznych, analizy danych, myslenia teoretycznego i krytycznego,logicznej oceny oraz obiektywizmu.

              > Freud istotnie nie stworzył teorii naukowych. W psychologii istnieją jednakże p
              > ewne twierdzenia, które mogą być weryfikowane; naukowy charakter ma np. intensy
              > wnie rozwijająca sie ostatnio neurokognitywistyka; nie będę się teraz wgłębiać
              > w to zagadnienie, bo za duża dygresja by wyszła (jak na forum internetowe).

              Jesli juz tak bardzo bliska jest Ci popperowaska definicja naukowosci, to nazwij pseudonauka takze psychologie, ktorej przedstawicielami i klasykami byli panowie Freud i Carl Gustav Jung.

              Wg mnie okreslenie pseudonauka jest obrazliwe i nieprzystajace do reczywistosci naszych czasow.

              Kognitywistyka - polaczenie psychologii, biologii, filozofii i metod modelowania, naprawde dobry przyklad.

              > No zgoda. Sęk w tym, że tego typu widza pochodzi raczej z tzw. zdrowego rozsądk
              > u; nie są tu potrzebne badania naukowe. Prawda jest taka, że do tego, za co soc
              > jologowie otrzymują tytuły naukowe, jest w stanie dojść każdy w miarę inteligen
              > tny człowiek. Wg mnie socjologia często wręcz utrudnia to zadanie tworząc zawik
              > łane wyjaśnienia dla stosunkowo prostych mechanizmów. Przerost formy nad terści
              > ą.

              Wmiare inteligenty czlowiek jest w stanie osiagnac rozne tytuly naukowe, jesli tego chce i go to interesuje.
              Zawiklane wyjasnienia, proste mechanizmy, tak, ten swiat jest taki prosty.

              > Właśnie w tym problem, że nie zawsze się da - Marks miał być tutaj jedynie przy
              > kładem, jak bardzo teoria odstaje od praktyki.

              > Nie da się tego oddzielić. Tak drastyczne nieprzystawanie idealistycznych teori
              > i do rzeczywistości podważa sens tworzenia tych pierwszych.

              Marks w socjologii jest wazny z uwagi na jego teorie konfliktu. Nie z powodu tego, ze byl zwolennikiem rewolucji, tego czy tamtego.
              Teoria konfliktu przystaje do rzeczywistosci.

              > Zgodzę się, że krytyka niepoparta wiedzą jest godna ubolewania. Przyznam, że ja
              > miałam odwrotnie - socjologia przestała mnie fascynować, jak poznałam ją lepie
              > j.

              Nie wszystkich musi fascynowac.Studiowalas ja? Co studiujesz, jesli mozna wiedziec :)
    • Gość: bentham Re: Pytanie do studentów socjologii IP: *.chello.pl 24.07.08, 01:55
      Jeden z najwybitniejszych polskich socjologów, prof. Janina Staniszkis przyznała
      niedawno, że żałuje, że nie wybrała innej dziedziny wiedzy, bo w socjologii nie
      bardzo jest co odkrywać. To najlepsze świadectwo dla tej dyscypliny.
      • Gość: michal_powolny12 Re: Pytanie do studentów socjologii IP: *.crowley.pl 24.07.08, 09:41
        Tyle że prof. Staniszkis jes teraz bardziej politologiem a nie
        socjologiem. Zresztą powiedziała to po niezbyt gorącym przyjęciu w
        środowisku naukowym (w kraju i za granicą) jej ostatnich odkryć.
        Od ponad trzech lat Staniszkis jest zmuszona do wycowywania się ze
        swoich twierdzeń. Koledzy Staniszkis udowdnili miałkość jej tez.
        Jest to jej największa porażka naukowa od ponad 20 lat. W gruzy
        posypał się jej cały świat.
Pełna wersja