filologia angielska to za mało

09.11.08, 18:36
W tym roku kończę anglistykę, postanowiłam napisać co myślę o tym kierunku bo
widzę że wiele osób chce się zdecydować na te studia,
Jak decydowałam się na studia filologiczne to myślałam,że po ich skończeniu
będę mogła spokojnie tłumaczyć, i znać ten język na wylot a czuję się tak
jakbym dotknęła tylko pewnych dziedzin jak językoznawstwo czy literatura,
tłumaczem być nie mogę bo czekają mnie jeszcze dwa lata podyplomówki gdzie
nauczę się dopiero tam, specjalistycznego słownictwa i technik tłumaczenia, na
filologii tego mnie nie nauczyli. Dla potencjalnych pracodawców też jestem
nikim bo ciągle słyszę że angielski to umieją dzieci w przedszkolu,mogę być
nauczycielem ... i jestem, ale zupełnie inaczej sobie to wszystko wyobrażałam.
Od października idę na następne studia, tym razem wybieram psychologię z
zarządzaniu na UJ lub PR.
    • carwszechrusi Re: filologia angielska to za mało 09.11.08, 20:26
      Może zamiast iść na studia idź do normalnej pracy?
      • anglistkaa Re: filologia angielska to za mało 09.11.08, 20:41
        pracuję, niemal przez całe studia pracowałam.
    • Gość: marajka Re: filologia angielska to za mało IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 09.11.08, 21:13
      Tak jest zawsze, kiedy ma się pewne oczekiwania, a rzeczywistość się
      z nimi nie zgadza. Filologia to nie nauka tłumaczenia, a własnie
      nauka o języku i literaturze. Dziwi mnie jednak to, że musisz robic
      podyplomówkę- nie było na uczelni odpowiedniej specjalizacji? Jeśli
      byłaś na nauczycielskiej, to wiadomo, ze kształcą tam pod innym
      kątem.
      Co do pracy- to fakt, sama znajomość języka to niewielki atut,
      chyba, że to rzadki język. Angielski to już standard, a nie jakaś
      dodatkowa umiejętność. Na mojej uczelni co chwilę widze ogłoszenie,
      że szkoła językowa szuka anglisty, może tam na razie uderzaj, skoro
      szkoła Cię nie pociąga?
      Na pewno nie radzę drugiego kierunku! Nie można wszystkiego mieć od
      razu. Zbieraj jakieś zlecenia, próbuj tłumaczyć dla wydawnictw,
      zdobywaj DOŚWIADCZENIE. Bo potem może się okazać, ze psychologia też
      jest inna niż sobie wyobrażałaś.
      • anglistkaa Re: filologia angielska to za mało 09.11.08, 21:35
        Nie w tym rzecz, chodzi mi o to że na studiach uczyłam się kompletnie
        nieprzydatnych rzeczy, czasami bardzo abstrakcyjnych, jeśli chodzi o tłumaczenia
        to często kadra nie miała z tym nic wspólnego ergo nie byli specjalistami w tej
        dziedzinie, a i zawsze powtarzali że trzeba jeszcze podyplomowe studia
        kształcące tłumaczy zrobić i zdecydować się na specjalizację np medyczną czy
        prawniczą.

        A studia o których piszę są podyplomowe i właśnie zastanawiam się nad
        psychologią w zarządzaniu lub PR.
        • Gość: anette Re: filologia angielska to za mało IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 09.11.08, 23:36
          gdzie studiowałas?
          • anglistkaa Re: filologia angielska to za mało 10.11.08, 00:03
            • gloomy2 Re: filologia angielska to za mało 10.11.08, 00:08
              no moze i sama filologia angielska to za malo,ale to swietna podstawa do zawodu
              tlumacza (wspomniane podyplomowki) lub nauczyciela (w prywatnej szkole,wcale nie
              tak malo platne,ponoc,bo sam nie dowiadywalem sie,nie moja branza:)
              moja kolezanka po germanistyce dorobila sobie podyplomowke z handlu
              zagranicznego i jest menedzerem.
              glowa do gory,podstawe masz super! teraz tylko trzeba rozbudowac,albo zajac sie
              kariera nauczyciela:) pozdrawiam
        • Gość: Tawananna* Re: filologia angielska to za mało IP: *.4.90.85.cust.static.gepowernet.ch 10.11.08, 02:04
          Nauka języka to w większości praca indywidualna. Ogrom pracy. Wszelkie podyplomówki mogą być przydatne, ale nie są wymagane. Jeśli chciałabyś pracować jako tłumacz, nie zaczynaj studiów psychologicznych, tylko zrób wszystko, by zostać tłumaczem! Zabierz się za czytanie tekstów z dziedziny, którą chciałabyś się zająć, próbuj przekładać fragmenty, wkuwaj słówka. To JEST wykonalne, zwłaszcza z tak dobrą podstawą, jaką jest ukończona filologia angielska.
    • Gość: olp Re: filologia angielska to za mało IP: 217.98.90.* 12.11.08, 08:59
      To prawda, dziś znajomość języka, nawet biegła, to często za mało.
      Dobrze jest połączyć filologię z ekonomią, zarządzaniem, turystyką
      itp. Wtedy można znaleźć ciekawą pracę.
      Dla przyszłych tłumaczy znacznie lepsza jest lingwistyka stosowana,
      na której nie uczysz się tyle historii, literatury i innej
      niepotrzebnej teorii, której jest pełno na filologii.
      • Gość: Maurycy Re: filologia angielska to za mało IP: *.gprs.plus.pl 12.11.08, 10:45
        Też jestem po neofilologii i musiałem (chciałem) podjąć inne studia. Teraz je
        kończę i dzięki temu mam o wiele większe pole manewru na rynku pracy. Sama
        filologia to pułapka dla kogoś, kto nie chce się ograniczyć do bycia
        nauczycielem języka.
    • Gość: kiara ale bycie tlumaczem to zadne kokosy IP: *.adsl.alicedsl.de 13.11.08, 10:08
      jakie sa w Polsce stawki za tlumaczenia... wejdz w globtre chocby,
      to zenada, 25 30 za strone, nawet jesli to tekst techniczny, na
      ktorym trzeba sie znac i czasem naprawde poswiecic duzo czasu i
      wysilku, aby przeklad byl dobry, zlecenia przychodza
      niueregularniue, w przypadku jezyka angielskiego jest wielka
      konkurencja, generalnie tlumacz to zadne halo, moze jeszcze
      przysiegly, ale tez bywa roznie... ja po anglistyce zlapalam fajna
      posadke w liceum, ponadto w prywatnej szkole z dojazdem do firm, nie
      dosc ze praca mnie spelniala, to jeszcze byla calkiem niezle platna,
      korepetycje, fakt ze na swoj wizerunek dobrego nauczyciela trzeba
      zapracowac i wtedy naprawde moze byc fajnie, obecnie nie pracuje, bo
      opuscilam Polske, ale udzielam lekcji przez skype i jestem bardzo
      zadowolona.
      • Gość: Tawananna Re: ale bycie tlumaczem to zadne kokosy IP: *.4.90.85.cust.static.gepowernet.ch 13.11.08, 12:08
        Stawki na Globtrze to JEST żenada, ale nie są reprezentatywne. Regularność zleceń rośnie wraz z doświadczeniem tłumacza.
      • Gość: olp Re: ale bycie tlumaczem to zadne kokosy IP: 217.98.90.* 14.11.08, 08:58
        Tłumacz to żadne halo???
        A nauczyciel to niby super fucha? Dla mnie to śmieszne co piszesz.
        Jak się trzeba użerać w szkole i jakie są tam pensje... Żeby
        normalnie zarabiać musisz szukać 2, 3 etatów. Czy to jest normalne?
        Generalnie coraz więcej osób jest zdania że nauczycielami zaostają
        ci, którym nie udało się znaleźć lepszej pracy.
        Idealnie byłoby znać język i ukończyć jakiś 2gi "konkretny"
        kierunek, wtedy szanse na dobrą pracę są największe.
        • Gość: kiara Re: ale bycie tlumaczem to zadne kokosy IP: *.adsl.alicedsl.de 14.11.08, 14:49
          mialam na mysle, ze to wcale nie tak wspaniala, przynoszace super
          dochody i latwa praca, nie znam osoby, ktora utrzymuje sie na
          godziwym pozimie jedynie z tlumaczen, czesto pracuje tez w szkole
          badz , tak jak moj maz,w firmie, ja trafilam swietnie jesli chodzi o
          szkole, zajmuje sie przygotowaniem do egzaminow panstwowych,
          prowadze zaawansowane konwersacje, wciaz sie rozwijam i nie moge
          narzekac, po prostu... maz jest dwujezyczny i zajmuje sie
          tlumaczeniami, czasem robimy to razem.. szczerze... bardziej spelnia
          mnie nauczanie, a dochody tez sa niezle... i nie pisz przykrych
          tekstow z podtekstem, nauczyciele to nieudacznicy, bo taki poziom
          argumentacji jest nie na miejscu. Kazdy ma swoj poglad, szanujmy je
          nawzajem, ale nie obrazajmy sie, chyba, ze forum sluzy do
          odreagowania na bazie kompleksow... wtedy.. coz....
          • Gość: Tawananna* Re: ale bycie tlumaczem to zadne kokosy IP: *.4.90.85.cust.static.gepowernet.ch 14.11.08, 22:11
            > nie znam osoby, ktora utrzymuje sie na
            > godziwym pozimie jedynie z tlumaczen

            A ja znam.

            Przy czym jak najbardziej wierzę Ci, że spełniasz się w nauczaniu, że ten zawód Ci odpowiada i że przy odrobinie szczęścia można w nim całkiem nieźle zarabiać - tylko że dla kogoś innego takim właśnie zawodem może być tłumacz :).
          • Gość: wer Re: ale bycie tlumaczem to zadne kokosy IP: *.gprs.plus.pl 15.11.08, 23:16
            Nie rozumiem, piszesz, że pracujesz w liceum a jednocześnie, że
            wyjechałaś z kraju???
            Poza tym, z tego co piszesz jasno wynika że posada naczyciela nie
            jest tak świetna - bo jednak zmusza do szukania kilku dodatkowych
            prac. Chyba że np. kobietę utrzymuje mąż, lub z innego powodu praca
            nie musi być źródłem utrzymania, a jest tylko źródłem np.
            satysfakcji, aktywności, zajęcia itd.
            Jak to mówią, fajnie jest być nauczycielką (w państwowej szkole)ale
            jak się ma bogatego męża.

            Co do pewych opinii o nauczycielach rzezywiście jest ich trochę,
            czasem nie sposób się z nimi nie zgodzić. Zdziwiłabyś się... Nawet
            wykładowcy psychologii na uniwersytecie potrafią otwarcie o tym
            mówić (nie chodzi oczywiście o obrażanie innych, co źle zroumiałaś)
            Forum jest dyskusją więc jak najbardziej można o tych opiniach
            pisać, a że Ty jako nauczycielka się z nimi nie zgadzasz, co
            oczywiste, bronisz się i piszesz że to wyraz cudzych kompleksów. Dla
            mnie to właśnie jest żałosne. Bo ktoś kto ma negatywną opinię (o tym
            zawodzie) ma od razu kompleksy czyli w jakiś sposób zazdrości Wam
            nauczycielom zawodu? Co za bzdura.
            • Gość: kiara Re: ale bycie tlumaczem to zadne kokosy IP: *.adsl.alicedsl.de 16.11.08, 11:03
              czy naprawde nie mozna nie naazajac sie na zlosliwosci wyrazic
              swojej opinii... skoro jestes tak dociekliwa/wy to wyjechalam z
              kraju zostawiajac fajna posade w liceum i w szkole prywatnej, bo
              wyszlam za maz za osobe, ktora mieszka poza granicami kraju, gdymy
              miala te mozliwosc i nie musiala wyjezdzasc, nadal bylabym
              przekonana o swoim trafnym wyborze i tym, ze jako nauczyciel
              spelniam sie i jestem zadowolona...wiem, ze wsrod nauczycieli jest
              wiele nieudacznikow i nierobow, tak jak w innych zawodach, mam do
              czynienia z tlumaczeniami, mialam z posada panstwowa i moj wniosek
              jest taki a nie inny, czy naprawde jako nauczyciel musze narezkac i
              psioczyc na swoj zawod? czy napisanie, ze jestem zadowolona tak
              bardzo w oczy kole!?
              • Gość: wer Re: ale bycie tlumaczem to zadne kokosy IP: *.gprs.plus.pl 17.11.08, 11:55
                kiara - powtórzę bo znów źle zrozumiałaś i oskarżasz o to że coś
                mnie "w ocz kole" - pisałam o OPINIACH o pracy nauczycieli, a to że
                Ty nie potrafisz się z nimi pogodzić i od razy stwierdzasz, że są to
                kompleksy, zazdrość, czy tym podobne rzeczy jesteś w dużym błędzie,
                spróbuj porozmawiać z niektórymi studentami w polsce, choćby
                studentam filologii, to się o tym przekonasz. Nikt Cie tu nie
                obraża, ani nie pisze złośliwie, wyrażam tylko pewne POGLĄDY (swoje,
                swoich znajomych, i - o dziwo - nawet niektórych
                pracowników "mojej" uczelni). A na forum wolno to robić. Nie widzę
                tu żadnej złośliwości. Ani też nie każę Ci narzekać na zawód, który
                wykonujesz. Ale ja mam prawo napisać co o nim myślę.
                Akurat to w Twojej odpowiedzi wyraźnie widać złośliwość, ale to
                niczego nie zmieni.
                Może po prostu nie trzeba wszystkiego tak bardzo brać do siebie.
                • Gość: kiara Re: ale bycie tlumaczem to zadne kokosy IP: *.adsl.alicedsl.de 17.11.08, 12:02
                  chyba doszlo do nieporozumienia, ja w swoim poscie odnioslam sie
                  tylko do wypowiedzi OLP, jesli jestes pod tymi dwoma nickami, to w
                  takim to bylo do Ciebie, a jesli nie, to bez sensu jest teraz
                  oddawac pileczke sobie nawzajem, bo zareagowalam w sposob ( byc moze
                  zlosliwy, ja tak nie uwazam ) na post kogos pod nickiem OLP, sama
                  przeczytaj go... nie podoba mi sie, ze skoro ja uwazam, ze praca
                  tlumacza to zadne halo, ktos uwaza, ze to co pisze jest smieszne,
                  zadaje jakies pretennsjonalne pytanie na samym poczatku chcac
                  podkreslic, jak niedorzeczne jest to co pisze a na koniec dodaje (
                  eufemistycznie) ze geberalnie mowi sie, ze nauczyciele to te osoby,
                  ktore juz nic innego nie potrafia robic i laduje w szkolach... a ja
                  trzymam sie wersji, ze nie musi tak byc, tak samo jak nie muis byc
                  tak ze tlumacz to super fucha a nauczyciel to nieudacznik,
                  wiedzialam, ze jak napisze ze jestem zadowolona z ego ze nim jestem,
                  ze posypia sie dziwne uwagi... pisze ze swojego osobistego
                  doswiadczenia, wiem co to tlumaczenie, wiem co to nauczanie i takie
                  jest moje zdanie... nie mialam zamiar byc zlosliwa, ale post OLp byl
                  sam w sobie niemily, a przyklasnac jakos nie mialam ochoty.
                  • Gość: wer Re: ale bycie tlumaczem to zadne kokosy IP: *.gprs.plus.pl 22.11.08, 23:15
                    "nie podoba mi sie, ze skoro ja uwazam, ze praca
                    > tlumacza to zadne halo, ktos uwaza, ze to co pisze jest smieszne,"

                    Nie podoba Ci się...hm...
                    Ale to że ktoś uważa Twoją czy inną opinię za śmieszną, to znaczy że
                    jemu też się ona nie podoba - to też jest tylko jego zdanie i ma do
                    tego całkowite prawo, tym bardziej pisząc na forum, bo ono PO TO
                    ISTNIEJE! To oczywiste, że nauczyciel nie zgodzi się z takimi
                    opiniami. Ale inni mają jak najbardziej prawo o nich pisać.
                    Jeszcze wiele różnych rzeczy przeczytasz na forach, pewnie niejedno
                    Cie zaskoczy i musisz się nauczyć przyjmować to po prostu jako
                    opinie innych, obiektywne fakty, a nie ataki na Ciebie.
                    • Gość: kiara Re: ale bycie tlumaczem to zadne kokosy IP: *.adsl.alicedsl.de 23.11.08, 10:16
                      skonczmy te czcza gadke, ok, masz racje we wszystkim, zlosliwosc
                      moja jest wynikiem ogromnego kompleksu nauczycielki nieudacznika.
                      • Gość: Monika Re: ale bycie tlumaczem to zadne kokosy IP: *.gprs.plus.pl 13.12.08, 18:33
                        "Czczą gadkę"... co za komentarz, i to nauczycielki tak dumnie
                        broniącej swojego zawodu, (która do tego nie potrafi zrozumieć
                        podstawowych zasad dyskusjii czy po prostu przyjąć opinii) No nieźle.
                        Oby moje dzieci nie trafiły nigdy na takiego "nauczyciela" jak ty!
                        • Gość: kiara Re: ale bycie tlumaczem to zadne kokosy IP: *.adsl.alicedsl.de 14.12.08, 11:09
                          nie martw sie, nie trafia, nie ucze w Polsce:)
    • tocqueville Re: filologia angielska to za mało 13.11.08, 14:36
      w sumie mogę się zgodzić, że sam język nie wystarczy
      jak pisał Konopczyński król Michał Korybut Wiśniowiecki znał aż 8 języków,
      jednak...

      • gloomy2 Re: filologia angielska to za mało 13.11.08, 14:44
        w zadnym nie mial nic madrego do powiedzenia...
        o ile dobrze pamietam ten cytat:)
        • Gość: holy Re: filologia angielska to za mało IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 14.11.08, 10:01
          ogólnie w dzisiejszych czasach jeden kierunek to za mało .
          Anglistyka natomiast jest jednym z najbardziej obleganych
          kierunków , bo ludzie myslą ze po tym ma się extra mozliwosci .
          Prawda jest taka , że zeby sie przebic na rynku tłumaczeniowym
          trzeba niezle się nagimnastykować bo tlumaczy anglistów jest cała
          masa . ZObaczmy na listę tłumaczy przysięgłych - jezyka angielskiego
          jest najwięcej natomiast np japońskiego w polsce jest z 5 . Warto
          stawiać na języki obce bardziej egzotyczne lub połaczyc fil ang z
          innym kierunkiem . Ja mam zamiar skończyć jakas filologię najlepiej
          skandynawistykę lub lingwistykę stosowana ( ang + niem ) - poza tym
          studiuję prawo .
    • black-cat Re: filologia angielska to za mało 14.11.08, 11:46
      Dobry tłumacz zarabia dużo. Ale dobrym tłumaczem nie zostaje się od
      razu. To minimum 5 lat zdobywania doświadczenia. Są tłumacze, którzy
      wykonują jedynie tłumaczenia ustne (i tu stawki zaczynają się od 400
      zł za godzinę)i tacy, którzy wolą siedzieć w domu i wykonywać
      tłumaczenia pisemne. Stawki są bardzo różne i zależne od czasu w
      jakim należy wykonać tłumaczenie. Znam jednego tłumacza, który
      tłumaczy wszysko (z wyjątkiem medycyny) i tłumaczy to bardzo dobrze.
      Jego teksty nie wymagają korekty, w zasadzie mozna je publikować.
      Żadnych błędów (ortograficznych, językowych), doskonały styl,
      znajomość tematu. Stawki odpowiednio wysokie. Ale tłumaczy już 30
      lat. Jest po filologii angielskiej, ale przyznaję, że dobry tłumacz
      bardzo rzadko kończy filologię. Najlepsi tłumacze (choć to
      oczywiście nie reguła) są po kierunkach ekonomicznych, medycynie,
      kierunkach technicznych. Niewielu z tych których znam kończyło
      studia podyplomowe z zakresu tłumaczenia. Tłumaczenie to przede
      wszyskim doświadczenie i predyspozycje. Nie będzie dobrym tłumaczem
      ktoś kto "nie czuje" pisania. I jeszcze jedno - specjalizacja.
      Jeżeli wyspecjalizujesz się w konkretnej dziedzinie (np.
      bankowości), teksty które będziesz dostawać do tłumaczenia nie będą
      dla ciebie trudne. To po prostu będzie twoja działka. Życzę
      powodzenia i namawiam na studia, ale niekoniecznie tłumaczeniowe:)
    • mary_an To po co poszlas na anglistyke?? 14.11.08, 13:33
      Zanim po pieciu latach stwierdzic, ze nie bylo sensu i program studiow ci sie
      tez nie podoba, to moze trzeba bylo jakies 6 lat temu sie tematem zainteresowac,
      pojsc na dni otwarte uczelni, popatrzec, czy mozna wybrac specjalizacje z
      tlumaczenia.

      Jak dla mnie to jest totalnie niepowazne - marnowac 5 lat zycia i potem jeszcze
      obwiniac wszyskich dokola - nie od dzis wiadomo, ze filologia to glownie
      literatura, historia, jezykoznawstwo i tyle. Filologia jezykowa to nie kurs
      jezyka, jak idziesz na anglistyke to wlasnie po to, zeby potem byc nauczycielem
      angielskiego!!!

      To tak jakby ktos po medycynie powiedzial - ohh.. myslalem, ze naucza mnie tam
      prawa... ojej, chyba jednak nie moge teraz zostac prawnikiem, co bylo zawsze
      moim wymarzonym kierunkiem studiow. Buuuu ide na marketing i zarzadzanie
      podyplomowe.

      Porazka
      • alillah Re: To po co poszlas na anglistyke?? 14.11.08, 19:06
        Jak ja lubię posty w stylu - TRZEBA BYŁO...

        Po filologiach zaledwie część osób zostaje przy nauczycielstwie. Reszta idzie do
        firm.

        Poza tym - filologia filologii nierówna. Nie oszukujmy się. Ja akurat studiuję
        hiszpańską i ponad połowę ćwiczeń mam właśnie z praktycznej nauki hiszpańskiego
        i włoskiego. Literatura i językoznawstwo to raczej dodatki. Natomiast na
        anglistyce na mojej uczelni jest fatalnie. Polonistyka w wersji obcojęzycznej.

        Poza tym = jak się już zrobi rok, czy dwa na jakichś studiach, to ciężko podjąć
        decyzję o rezygnacji. Wiem to z autopsji.
        • mary_an Re: To po co poszlas na anglistyke?? 14.11.08, 19:48
          A to niby dlaczego trudno zrezygnowac? Ja raz zrezygnowalam z kierunku studiow,
          ktory nie spelnial moich oczekiwan. Chyba lepiej po roku zrezygnowac, niz przez
          5 lat sie meczyc, zeby dostac papier, ktorym potem mozna sie podetrzec bo do
          niczego sie nie nadaje.

          Nie rozumiem tego rozumowania - jak juz zaczelam beznadziejne i do niczego
          nieprzydatne studia studia, to z rozpedu je skoncze i po tych pieciu latach
          pojde na to, na co zawsze bardzo chcialam isc. Moim zdaniem jest to totalny bezsens.

          I wlasnie uwazam, ze podstawowa rzecza, jaka powinno sie zrobic przed studiami
          to zapoznac sie z dokladnym programem nauki zaplanowanym na wszystkie 3-5 lat i
          na perspektywy, jakie takie studia stwarzaja. A nie: "bede studiowala
          kulturoznawstwo, bo kolezanka studiuje i mowi, ze jest fajnie i sa fajni ludzie
          i fajne imprezy i w ogole".
          • alillah Re: To po co poszlas na anglistyke?? 14.11.08, 20:55
            Program? Toż tam wypisują co się komu podoba. Program to tylko puste nazwy
            przedmiotów i ew. opis zajęć. Który bardzo często nijak się ma do rzeczywistości.

            Poza tym, studia językowe mają to do siebie, że zawsze coś konkretnego dają. Bo
            taki anglista zna język znacznie lepiej niż przeciętny student innego kierunku.

            Poza tym, nie można tylko z jednej strony rozpatrywać przypadku - jestem na
            studiach i nie podobają mi się one. A może to, że ktoś studiuje nielubiany
            kierunek niekoniecznie powoduje u niego natychmiastowy przypływ miłości do
            innego fakultetu, bądź powołania do czegoś innego? Może jednak to, co studiuje
            jest naprawdę przydatne i warto się pomęczyć kilka lat, żeby potem zarabiać
            godziwe pieniądze?

            Anglistyka nie jest beznadziejna. Nie znam nikogo bezrobotnego po anglistyce.
            Jak ktoś potrafi się zakręcić i jest przedsiębiorczy, znajdzie fajną pracę.
            • Gość: Tawananna* Re: To po co poszlas na anglistyke?? IP: *.4.90.85.cust.static.gepowernet.ch 14.11.08, 22:09
              Wszystkiego nie da się sprawdzić, to pewne. Ja wybrałam drugi kierunek studiów po naprawdę dogłębnym rekonesansie, i mimo to zawiodłam się i zrezygnowałam po niecałym roku.

              Wiele rzeczy daje się jednak sprawdzić bez problemu, np. to, ile jest zajęć z praktycznej nauki języka, a ile z historii literatury, na co jest kładziony nacisk (można pogadać ze studentami), jakie oferowane są specjalności.

              Jeśli czytam potem: "Jak decydowałam się na studia filologiczne to myślałam,że po ich skończeniu będę mogła spokojnie tłumaczyć" to, niestety, aż mnie kusi, żeby odpisać: zamiast myśleć trzeba było się dowiedziec...

              A prawda jest taka, że większość maturzystów nawet nie dociera do programu studiów "wymarzonego" kierunku...

              A może to, że ktoś studiuje nielubiany
              > kierunek niekoniecznie powoduje u niego natychmiastowy przypływ miłości do
              > innego fakultetu, bądź powołania do czegoś innego?

              Autorka wątku najwyraźniej czuje powołanie do czegoś innego - czyli psychologii. I jedyne, czego nie rozumiem, to czemu nie zdecydowała się na tę psychologię wcześniej - jako drugi kierunek albo zamiast anglistyki. Albo czemu nie kształci się jako tłumacz, skoro to było jej marzenie, i nie jest wcale tak odległe...?
          • Gość: Maurycy Re: To po co poszlas na anglistyke?? IP: *.gprs.plus.pl 14.11.08, 21:29
            Maryan, p-i-e-r-d-o-l-i-s-z bzdury
    • anglistkaa Re: filologia angielska to za mało 14.11.08, 23:10
      Dzięki za odzew, nawet nie wiedziałam że będzie aż tak wielki, wiec zacznijmy od
      początku po pierwsze filologia angielska była zawsze moim marzeniem, to nie było
      tak, że poszłam na studia i nagle po roku czy dwóch stwierdziłam ojej to chyba
      nie to, owszem byłam zdruzgotana bo naprawdę nie nauczyłam się tego czego
      chciałam się uczyć, zawiedli mnie wykładowcy, zawiodła mnie uczelnia, poziom
      wykładów, fakt że młodzi doktoranci potrafią wyzwać kogoś od najgorszych,a
      poziom ich angielskiego pozostawiał wiele do życzenia, najbardziej zawiodło mnie
      nieuctwo i nieprofesjonalizm. Ok idźmy dalej, wtedy gdy decydowałam się na
      studiach nie było dostępnego programu całych studiów,siatki godzin, a tym
      bardziej opisu sylwetki absolwenta. Zdawało się egzaminy i już jesteśmy na
      pierwszym roku.
      Jeśli chodzi o tłumaczenia,to jednak od kogoś trzeba się tego nauczyć, od
      fachowego słownictwa po styl tłumaczenia, na dzień dzisiejszy nie wyobrażam
      sobie osoby która nie ma styczności z angielskim - nagle wstaje i tłumaczy,
      więcej może krzywdy zrobić niż pożytku.
      • Gość: Tawananna* Re: filologia angielska to za mało IP: *.4.90.85.cust.static.gepowernet.ch 15.11.08, 01:12
        Rozumiem, tak też może się zdarzyć (sama nieraz narzekam na niestety nierówny poziom zajęć).

        > wtedy gdy decydowałam się na
        > studiach nie było dostępnego programu całych studiów,siatki
        > godzin, a tym
        > bardziej opisu sylwetki absolwenta. Zdawało się egzaminy i już
        > jesteśmy na
        > pierwszym roku.

        Oj, z tym się nie zgadzam - może i parę lat temu nie było jakichś pięknie sformułowanych opisów sylwetki absolwenta, może informacje nie były łatwo dostępne (na stronie internetowej), ale być musiały! (przynajmniej program studiów) A jeśli były jakiekolwiek problemy z uzyskaniem tych informacji np. w dziekanacie / sekretariacie, to był to sygnał, że coś jest nie tak. Sama zdawałam egzaminy na studia ponad pięć lat temu, po lekturze programu studiów. Inna sprawa, że na wstępnych spotkałam osoby, które nie przeczytały wcześniej nawet zagadnień egzaminacyjnych na ustny... więc podejrzewam, że z programem zapoznało się jeszcze mniej kandydatów na dany kierunek.

        > Jeśli chodzi o tłumaczenia,to jednak od kogoś trzeba się tego
        > nauczyć, od
        > fachowego słownictwa po styl tłumaczenia

        Fachowego słownictwa trzeba uczyć się głównie na własną rękę: dużo czytając, podejmując próby tłumaczenia. Ze stylem już jest trudniej, dobrze, żeby ktoś sprawdzał próbki tłumaczeń, a już zajęcia z dobrym specjalistą są nieocenione (albo praktyki w sensownym biurze tłumaczeń). Ale i tu można próbować powiększać swoje kompetencje z wykorzystaniem odpowiedniej literastury, np. przystępnie napisanego "Poradnika tłumacza":
        www.eksiegarnia.pl/index.php?s=karta&&id=93929
        > na dzień dzisiejszy nie wyobrażam
        > sobie osoby która nie ma styczności z angielskim - nagle wstaje i
        > tłumaczy,
        > więcej może krzywdy zrobić niż pożytku.

        No, takie, która nagle wstaje i tłumczy, a w zasadzie nie ma styczności z językiem, to też sobie nie wyobrażam :). Ale absolwent anglistyki to już trochę inny przypadek, jak dla mnie - jest na czym budować :).
      • Gość: wer Re: filologia angielska to za mało IP: *.gprs.plus.pl 15.11.08, 23:23
        A można spytać gdzie studiowałaś? Jaka uczelnia?
        • Gość: portalu Re: filologia angielska to za mało IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 23.11.08, 12:40
          Wer,już padła odpowiedź na to pytanie, przeczytaj wątek od początku.
          • Gość: Igor609 [...] IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 13.12.08, 21:31
            Wiadomość została usunięta ze względu na złamanie prawa lub regulaminu.
Pełna wersja