Gość: pomi
IP: *.uni.lodz.pl
30.05.09, 14:20
Tak sie zastanawiam... To już właściwie mój ostatni rok studiów. I co? I ma zacząć się moje prawdziwe, dorosłe życie? Bo dla mnie to chyba za wcześnie. Piekielnie boję się opuścić swój akademik, pożegnać się ze znajomymi, z imprezami, z pewną beztroską. I choć wiem, że nie zawsze było różowo to jednak boje się, bo wiem, że mimo wszystko zostawiam najlepszy okres życia za sobą. A boję się jeszcze bardziej, że może jednak nie wykorzystałam tego czasu na maksa.
Chyba boję się nieznanego. Pewnie idąc na studia też się bałam czy sobie poradzę w świecie w którym rodziców nie ma za drzwiami. Więc skoro raz się udało to pewnie i tym razem się uda... Oby! ;)
Nic dwa razy sie nie zdarza
I nie zdarzy. Z tej przyczyny
Zrodzilismy sie bez wprawy
I pomrzemy bez rutyny.
(...)
Czemu ty sie, zła godzino,
Z niepotrzebnym mieszasz lękiem?
Jesteś- a więc musisz minąć.
Miniesz- a więc to jest piękne.
(W. Szymborska)