Dodaj do ulubionych

nauka a sens życia?

25.01.14, 15:07
lekko rozczarowany FN a jednocześnie obarczony odrobiną czasu do własnej dyspozycji - chętnie poznam zdanie innych w jaki sposób nauka może poradzić sobie z luką powstałą po religii?

Czy nauka jest w stanie zaspokoić potrzeby duchowe człowieka?
To dość dziwne pytanie – bo przecież nauka nie tym się zajmuje ale (jak to określa stefan4 na FN w stosunku do filozofii ) chciała by - ma taką ochotę - być dziedziną która ogarnia całość ludzkiej egzystencji (wychodząc poza swoje techniczne powołanie)

www.filmy-dokumentalne.pl/swiat-oczami-stephena-hawkinga-sens-zycia/

no naprawdę trudno się skupić na tym filmiku (podsumowując – świat jest wytworem (subiektywnego) umysłu a jego cel nieoczekiwanie zmienia się w jakiś „sens” nabierając niejasnego „obiektywnego” znaczenia ?) polecam jednak ten sam temat w interpretacji „Monty Python’s” pod każdym względem lepszy i równie inspirujący co do tematu ale więcej wyjaśniający.

Pozdrawiam
Obserwuj wątek
    • by_t Re: nauka a sens życia ? 11.06.14, 01:08
      Ufff - znów wielki a raczej długi wątek kończący się jak zwykle ową mityczną świadomością i wieczną dyskusją plebana z panem (mówię oczywiście o wątku który przeniosłaś na FN – cała ‘dyskusja” jedynie potwierdza moje przewidywania co do poznawczych wartości FN.) Jako nieświadomy pretekst tego wątku chciałem jednak jaśniej wyartykułować jego cel –
      bo jakoś nie ma jakiejkolwiek odpowiedzi mimo obszerności wątku.

      Moim celem nie była jednak ciągle „ta sama dyskusja” a raczej chęć poznania zdania naukowców na temat tego czy śladami Hawkinga chcą wyprawiać się na obszary dotąd zarezerwowane dla innych dziedzin mających swój cel w wyjaśnianiu tzw. Sensu.
      Owe ambicje dotąd zarezerwowane dla ideologii i instytucji polityki czy religii jak się zdaje nie powinny być udziałem nauki.
      A jeśli jednak są - to ciekawy byłem uzasadnień.

      Rzeczą najważniejszą (sprawczą) jak się wydaje pozostaje owa mityczna - niektórym ontologiczne niezbędna „ Pewność” być może instynktowna lub genetycznie uzasadniona w odniesieniu do naszych przodków zajętych jedynie przetrwaniem a nie czczymi rozważaniami o naturze wszechrzeczy – owa „chęć pewności ” „obiektywności” - tak skrzętnie w wiekach minionych zagarnięta przez religię teraz cierpi - lekceważona i domaga się zastępstwa na tronie władcy.
      Trudno jest zgodzić się z tym poddańczym instynktem dzisiaj - ale rozumiem że nie mając zbytnio czasu na własne indywidualne rozstrzygnięcia co do własnych motywacji większość poddaje się wyzwalającej „jedynej prawdzie” ogarniającej wszystko o co możemy zapytać. (dla religii wszystko jest jasne nie ma żadnych pytań są tylko różne interpretacje „ modeli” – co jest również czasami „bolączką” nauki ale mam nadzieję że owa „jedyna prawda” nie jest jej ambicją.)

      Oddajemy się tym złudzeniom (w wymiarze społecznym) zaniepokojeni pełną niejasności rzeczywistością coraz bardziej ciasno nas otaczającą – ale czemu rozszerzać na innych te niczym poza strachem (instynktownym) nieusprawiedliwione roszczenia by nasza odwieczna chęć owego mitycznego - porządkującego i „usprawiedliwiającego” nasze istnienie – pojęcia Sensu - obowiązywała wszystkich?
      Pewnie że łatwiej wtedy manipulować powołując się – podobnie jak religia - na „odwieczne” „ obowiązujące” wykute itd. itp. czy wreszcie „obiektywne” czy „naturalne” („naturalne” bywa czasami naturalne i dla nauki i dla religii np. tzw. „prawa natury”)


      Być może nauka postanowiła mianować się następnym władcą wyjaśniającym ów zagubiony sens przejmując wakujący (w przekonaniu dużej części społeczeństwa - po religii) urząd władcy sensu (Sensu) czego przykładem jest np. filmik Hawkinga – w którym oprócz niezrozumienia funkcji filozofii mamy do czynienia z nieuprawnioną (wrogą ?) i nieudaną - próbą przejęcia tronu „Sensu” – ciekawe czemu nie przychodzi mu do głowy jako naukowcowi że tronu już nie ma a co ważniejsze - NIGDY NIE BYŁO!


      Filmik świadczy raczej o dość wybujałych ambicjach niż o jakimś rzeczywistym programie (jeśli jest jakiś program to nie wykracza poza subiektywne i dość niejasne przekonania metafizyczne autora). Uparte podtrzymywanie złudzeń co do jakiegoś metafizycznego królestwa Sensu jest ze strony naukowca zastanawiające i równie zaskakujące jak jego dryf po obszarach dotąd zarezerwowanych dla religii. (bo nie dla rozumienia filozoficznego).

      Gdybym odpowiadał na FN mógłbym spytać parafrazując pytania tam zadawane - czy nauka jest filozofią?- a będąc bardziej złośliwym – czy nauka chce być czymś podobnym do religii w odbiorze społecznym - czy raczej ta idea jest jej zbędna?
      Zawsze to lepiej niż wiara w bóstwa ale jednak – znów coś poza kompetencjami.
      A nerwowa porażka Hawkinga na tym gruncie jest wyraźnym tego przejawem.

      Stąd moje pytanie - czym lub kim jest ten „ Książe naukowego sensu” - dający niezachwianą pewność i wszelkie uzasadnienia które mają zastąpić religijnego króla Sensu. Jeśli jest tylko wewnętrznym przekonaniem tych którzy go propagują to ciągle podobnie jak inne ideologie - pozostaje uzurpatorem a jego orężem jak zwykle - wiara. (ewentualnie wiara w matematykę obiektywność czy nawet wypreparowanie obiektywności z subiektywności i rożne inne modele itp. itd.)

      Jednocześnie nieśmiało przypominam że wszelkie nie w pełni uświadomione metafizyczne
      ( niech będzie ontologiczne) przekonania zostają społecznie skrzętnie zagospodarowane i
      z dziwną koniecznością wyradzają się w ideologie – co może być niebezpieczne.

      Poglądy są przeciwieństwem myśli – Camus

      Pozdrawiam.

Nie pamiętasz hasła

lub ?

 

Nie masz jeszcze konta? Zarejestruj się

Nakarm Pajacyka