Dawnych dworów czar ...

14.12.13, 15:25
13 grudnia 1845 roku -miało miejsce wydarzenie bezprecedensowe
na najwyższych szczeblach władzy kościelnej papieża Grzegorza XVI
i świeckiej władzy rosyjskiej cara Mikołaja I.
W tym to dniu car imperium uzyskał zgodę na audiencję i podczas tej wizyty
ucałował papieski pierścień. Ten dumny władca ukorzył się przed papieżem
i prosił o zgodę na małżeństwo carewny Olgi z arcyksięciem Stefanem z dynastii
Habsburgów. Pomijam celowo zawiłości dynastyczne, bo w romansowej historii
mają one znaczenie drugorzędne.
Na pierwszym planie niech będzie miłość Olgi do Stefana. Podczas zabiegów
dyplomatycznych mających na celu zdobycie upragnionego zięcia, car był
mocno zadziwiony, że będąc samowładcą imperium obejmującego pół Europy
i sporą cześć Azji, dla Habsburgów dom panujący Holstein-Gottorp-Romanow
nie jest dostatecznie szacowny. Stefan bowiem skutecznie odmawiał wizyty
w Rosji i to kilkakrotnie. Nie przyjechał na ślub carewny Marii ani na ślub następcy
tronu. Na kolejne zaproszenie przysłano odpowiedź, że z powodu żałoby po
śmierci siostry, wizyta odbyć się nie może.

Olga zobaczyła portret Stefana gdy miała 17 lat i po prostu zakochała się
w młodym przystojnym, utalentowanym i doskonale wykształconym młodym arystokracie. Była ulubioną córką cara, który obiecał jej, że będzie mogła sama
wybrać sobie męża. Dlatego tak bardzo zabiegał o możliwość spotkania się
dwojga młodych, i żeby już ten Stefan się oświadczył. Panna zaczęła tracić
nadzieję i bąkać coś o pójściu do klasztoru, co mocno zaniepokoiło ojca.

W sierpniu 1843 na rozkaz cara powiadomiono posła Austrii, że car Mikołaj I
cały czas myśli o Stefanie w roli zięcia. Olga była piękną 17-letnią dziewczyną
o posągowej urodzie, starannie wykształconą i miała nienaganną reputację.

Prawdopodobnie przyczyną braku akceptacji dla tego małżeństwa była obawa,
że car zechce wywierać wpływ na wewnętrzne sprawy Węgier. Odmowę trzeba
było jakoś sensownie uzasadnić i załatwił to list, w którym jako powód
wymieniono względy religijne. Stefan miał być w przyszłości palatynem Węgier
- kraju katolickiego, to poślubienie niekatoliczki uraziłoby uczucia tamtejszych
poddanych najjaniejszego pana - którym był jeszcze ojciec kandydata na zięcia.

Wówczas car Mikołaj powodowany głęboką ojcowską miłością do córki,
postanowił osobiście udać się do papieża z prośbą by wyraził on zgodę na
to małżeństwo i ucałował pierścień - o czym było na wstępie.
Uzyskał zapewnienie, że Rzym nie zgłaszał nigdy żadnych zastrzeżeń co do
ewentualnego małżeństwa Stefana z carewną.

Wówczas car zorientował się, że nie spełni oczekiwań córki. Był bardzo zły.

----------
Jak potoczyły się dalsze losy pięknej Olgi
przedstawię w jutrzejszym odcinku.

.
    • marii51 Re: Dawnych dworów czar ... 15.12.13, 14:21
      Już wczoraj wchłonęłam.
      Czekam na kolejne.

      ps-
      niesamowita ciekawością-! do której jeszcze nie wkroczylam,żeby ją zaspokoić) - bo wciąz czasu mi brak
    • super.222 Re: Dawnych dworów czar ... 15.12.13, 16:04
      W czasie, gdy car bez powodzenia usiłował zdobyć Stefana dla córki, pojawiali
      się kolejni kandydaci, wśród których najpoważniejszym był -

      Maksymilian - 27-letni następca bawarskiego tronu. Młodzi poznali się
      w Berlinie, gdzie caryca przebywała z córkami. Latem 1840 roku Maksymilian
      oficjalnie występował jako *starający się*, lecz carewna oświadczyła w końcu,
      że Maks jej się nie podoba.

      To właśnie podczas tej wizyty w Berlinie Olga zobaczyła portret Stefana,
      w którym to ( Stefanie ) z miejsca się zakochała. Nic więc dziwnego, że
      Maks nie miał najmniejszych szans. Jednakże car nie ustępował i jeszcze raz
      zaprosił Stefana do Rosji. Ten jednakże odpisał, że jako gubernator Czech,
      nie może opuścić granic imperium habsburskiego. (Młodzieniec migał się
      na różne sposoby - S.)
      Akurat car wybierał się w podróż do żony i Olgi,
      które przebywały w Palermo. Podróż pociągiem postanowił przerwać w Pradze,
      spotkać się ze Stefanem, by ostatecznie dowiedzieć się jakie ten ma plany.
      Został przyjęty z należnymi honorami, lecz Stefan ani słowem nie wspomniał
      o swoich planach osobistych. Wówczas car postanowił udać się do papieża -
      o czym pisałam już wczoraj. Ale i tutaj dowiedział się, że awersja do planowanego
      małżeństwa nie leży w interesie Rzymu i jeżeli Stefan - katolik zechce poślubić
      niekatolicką Olgę, to kościół przeszkód stawiać nie będzie.

      Desperację okrutną cara usunęły same kobiety - żona i córka.
      Do Palermo przyjechał książę Karol - jedyny syn wirtemberskiego
      króla Wilhelma. Kiedy więc Karol przedstawiwszy się carycy i Oldze w Italii
      błyskawicznie się oświadczył, jego propozycja została natychmiast przyjęta, panna bowiem poważnie myślała o klasztorze. W niedługim czasie ogłoszono zaręczyny,
      a pół roku później odbyło się huczne wesele.

      W tym miejscu powinnam napisać: i żyli długo i szczęśliwie
      Olga nie zaznała szczęścia w małżeństwie z Karolem, jak się później okazało
      - homoseksualistą.

      Stefan nigdy się nie ożenił. Swatanie nic nie pomogło.

      Dlaczego opowiedziałam tę historię?
      Sortując tygodniki - do zachowania, do wyrzucenia - przeczytałam jeszcze
      raz artykuł w POLITYCE i naszła mnie taka refleksja, że potęga papieska
      była wówczas niesamowita. Żeby potężny car ... całował pierścień? prosił?
      To dlaczego tak bardzo utyskujemy na rzekomą potęgę KK?
      • marii51 Re: Dawnych dworów czar ... 15.12.13, 17:35
        To już wiemy(dzięki autorce postu) niemożliwości zrealizowania zamysłu cara i jak to wyszło z tą milością Olgismile może pobyt w zakonie rzeczywiście był jej przeznaczeniem.

        super222 m/inn napisała:
        naszła mnie taka refleksja, że potęga papieska
        była wówczas niesamowita. Żeby potężny car ... całował pierścień? prosił?
        To dlaczego tak bardzo utyskujemy na rzekomą potęgę KK?


        A mnie jeszcze inna refleksja....
        -Otóż Car wykonaŁ pocałunek w pierścień, to przeogromny gest ,wszystko po to by zdobyć zięcia -tak jak sobie zaplanował ;czyli rozszerzyć terytorium

        bo to,że nie ma nadal ugody i porozumienia co do przynależności prawosławia i wejścia w KK--to są nadal takie próby == odwiedzania np Putina z ikoną obecnego Papieża --to jeszcze nic- bo patriarcha rosyjski czuje się nikomu nie podległy -większośćprawoslawnych uważa ,ze chrzescijaństwo pochodzi od czasów sprzed utworzenia się kościoła katolickiego- dlatego istnieje kalendarz juliański liczący inne lata powstania chrezscijaństwa.
        Udalo się doprowadzić do rozmów n/t naszemu papieżowi śp JP ,ale nie był w centrum , lecz na Ukrainie a więcej nei zdążył.
Pełna wersja