super.222 Re: Przyjechałem na urlop ... 02.07.14, 17:57 Zaryzykuję pytanie: do kogo to pytanie? Odpowiedz Link
sagittarius954 Re: Przyjechałem na urlop ... 02.07.14, 18:11 Masz ci los to nie ma tu menago ? Odpowiedz Link
super.222 Re: Przyjechałem na urlop ... 02.07.14, 18:19 Tutaj jestem tylko ja ... niestety A kto to to ten menago ? Nie możesz po polsku? Odpowiedz Link
super.222 Re: Przyjechałem na urlop ... 02.07.14, 18:31 Myślisz, że jak jestem super, to jestem rodzaju męskiego? A teraz pytam co to jest ... sztons ... kurcze. Jezyk polska trudna jezyk. Odpowiedz Link
sagittarius954 Re: Przyjechałem na urlop ... 02.07.14, 18:42 Żeby po przybyciu zaraz tłumaczyć się ? A gdzie ja taki wyraz uzyłem? Odpowiedz Link
super.222 Re: Przyjechałem na urlop ... 02.07.14, 18:49 Jest w piosence "Ja jestem menago - stonsa robię nago ... Odpowiedz Link
super.222 Re: Przyjechałem na urlop ... 02.07.14, 18:52 Dla ułatwienia : Franek Kimono ... no ... Odpowiedz Link
sagittarius954 Re: Przyjechałem na urlop ... 02.07.14, 19:14 No przecież chodzi o zespół wespół ... Rolling Stones Odpowiedz Link
super.222 Re: Przyjechałem na urlop ... 02.07.14, 19:36 No dobrze ... otwieraj tego szampana. Będziemy się cieszyć z urlopu. Odpowiedz Link
sagittarius954 Re: Przyjechałem na urlop ... 02.07.14, 19:49 Nietypowe otwieranie szampana ... Odpowiedz Link
sagittarius954 Re: Przyjechałem na urlop ... 03.07.14, 11:34 Przyjechałem na urlop wczoraj wieczorem , gospodyni okazała się miłą kobietą , a może wszystkie gospodynie , kiedy przychodzi okres żniw letników sa miłe , w każdym bądx razie gospodyni przyjęła mnie życzliwie częstując mnie herbata i kanapkami . choć wcale nie musiała. Może z ciekawości kobiecej pytała dlaczego zatrzymałem się u niej . Powiedziałem , zresztą zgodnie z prawdą , odwiedzam stare miejsca w których kiedyś byłem na urlopie . Kiedy rozmowa zaczęła urywac się poprosiłem o przydzielenie pokoju . Dostałem o dziwo to samo pomieszczenie w którym kiedyś byłem . Wtedy był to pokój zupełnie bez wyrazu z dwoma łózkami , ściany pomalowane na żółto, z plamami po zbyt wesołych letnikach . Usytuowany na piętrze wcale dużego domu z oknem poddaszowym z którego widok sięgał lasu chroniącego wydmy i niebieska toń morza . Na podwórku stało kilka samochodów , wszystkie w srebrnym kolorze ,ale toń nocy chroniła te barwy zlewając je w ciemna plamę . Spałem dobrze , chociaż musiałem w nocy podnosić się z łózka . Starość nie radość , prostat zaczynała dawać znać o sobie . Kiedy otworzyłęm oczy i spojrzałem na ekran mojej komórki , nie mogłem uwierzyć ,że jest tak wcześnie . O piatej godzinie jak zwykle otwierałem oczy i nawet urlop nie mógł spowodować zmiany . Byłem zły z tego powodu . i co teraz robić ? Pytanie samo w sobie zawierało utajona odpowiedź . Trzeba jak co dzień do momentu wyjścia z tego pomieszczenia zachowywać się w miarę normalnie . Przeciągnąłem ręka po brodzie. Przydałoby się golenie , którego szczerze nie lubiłem . Kiedy uporządkowałem samego siebie i posiedziałem w wygodnym fotelu mogłem przyjrzeć się znów pokojowi . Jakże innemu . Seledynowy kolor ścian może nie był zbyt smaczny ,ale zmienione dwa łózka pojedyncze , wygodne do spania , mały stoli z wazonikiem kwiatów wypełnionym pomarańczowymi małymi goździkami , kilka obrazów wypełniających ściany i w rogu szafa , jedna z tych nowoczesnych zasuwanych szaf z lustrem w jednej części drzwi . Teraz trzeba podjąc decyzję co dalej , skoro już nie śpie . Powitam morze . Tradycji niechże stanie się zadość . Zaraz po przekroczeniu progu drzwi wejściowych budynku owinęło się wokół mnie wilgotne powietrze , dosyć rześkie , jeszcze mające na sobie usta nocnej kochanki , wilgotne i pożądliwe . Przemierzyłem małe podwórko i sięgając klamki furtki nie spodziewałem się że narobię takiego hałasu . Nienaoliwione zawiasy zapiszczały żałośnie a pobliskie psy zahałczały głośno w odpowiedzi . Kto trzyma jeszcze psy na łańcuchu w mieście ? Zadałem sobie pytanie ,ale postanowiłem zniknąć szybko ,żeby nie narazić się jakiemuś obudzonemu letnikowi . Maszerowałem ulica Rybacką , dosyć banalną ulicą z domkami jednorodzinnymi i domami wczasowymi . We wszystkich panował jeszcze błogi spokój nocnej ciszy i tylko pozostawione zabawki sprawiały wrażenie porzucenia na zawsze . Maszerowałem dosyć szybko ... Odpowiedz Link
marii51 Re: Przyjechałem na urlop ... 03.07.14, 12:01 ""owinęło się wokół mnie wilgotne powietrze , dosyć rześkie , jeszcze mające na sobie usta nocnej kochanki , wilgotne i pożądliwe . Przemierzyłem małe podwórko i sięgając klamki furtki nie spodziewałem się że narobię takiego hałasu . Nienaoliwione zawiasy zapiszczały żałośnie a pobliskie psy zahałczały głośno w odpowiedzi . Kto trzyma jeszcze psy na łańcuchu w mieście ? Zadałem sobie pytanie ,ale postanowiłem zniknąć szybko ,żeby nie narazić się jakęemuś obudzonemu letnikowi . tak od 14 miesiecy wyczuwam to powietrze(ale tak piekne porownanie"" dosyć rześkie , jeszcze mające na sobie usta nocnej kochanki , wilgotne i pożądliwe .,.. hmmm .. kto wie? może i ja doznam takiej mozliwości bo przecież trzeba życie jeszcze raz spróbować od nowa- tym bardziej,że szkoda czasu.. bo szybko mija..) mimo,ze do morza dzieli mnie 17kilomerow Odpowiedz Link
super.222 Re: Przyjechałem na urlop ... 04.07.14, 15:43 Życzę ładnej pogody ... a jaka jest ? Odpowiedz Link
super.222 Re: Przyjechałem na urlop ... 04.07.14, 15:45 Pyatnie było do Sagiego, ale gdyby odpowiedź padła - nawet przez pomyłkę - od innych urlopowiczów, to się nie obrazimy. Odpowiedz Link
super.222 Re: Przyjechałem na urlop ... 04.07.14, 15:47 powinno być pytanie ...to przez ten upał i muszę kupić nową klawiaturę, a może nawet skrócić paznokcie ... Odpowiedz Link
sagittarius954 Re: Przyjechałem na urlop ... 04.07.14, 15:58 Oj nie nie skracaj paznokci Odpowiedz Link
sagittarius954 Re: Przyjechałem na urlop ... 10.07.14, 21:30 ...lecz szybko zwolniłem . Po cóż miałbym zameldować się na plaży około godziny szóstej rano? Jaki w tym sens ? Szedłem ulicą rozglądając się ciekawie , co zmieniło się od tamtej pory kiedy pod koniec lata zameldowałem się kilka ładnych lat temu . I o dziwo za wiele zmian nie zobaczyłem . Drzewa są większe , bardziej wybujałe i zielone , może dzięki temu, że tegoroczna wiosna obfitowała w deszcze . Moje kroki głucho odbijały się od tej dzikiej zieleni mało pielęgnowanej na prywatnych działkach . I wsiąkał ten odgłos , jakbym uczynił już ostatni krok . zaraz jednak następny docierał do tej ściany i bez żadnego ruchu listków tak samo znikał jak poprzedni . Nagle po mojej prawej stronie wyłonił się zadbany obszar . Przystrzyżone trawniki , aż jaśniały pośród innych obok a w środku tego seledynowego porządku wyłonił się niebieski obszar zagłębienia basenu . Wypełniony po brzegi pobłyskiwał kolorem kafelków , powierzchnia basenu kołysała się nierówno wylewając się na brzeg i zostawiając nierówny ślad . Pod koniec tej wodnej tafli płynęła kobieta . na moment zatrzymałem się spoglądając na jej ruchy ramion . Długie włosy, jak podwodne zarośla rozpływały się wokół niej a ona płynęła nie zwracając uwagi na wystająca głowę obcego mężczyzny wystająca zza żywopłotu . Cienkie ramiona wbijały się rytmicznie w wodę , ubrana w jednoczęściowy kostium osłaniający ją , wydawała się nie z tej historii młodych kobiet, pragnących dotyku słońca na swoim ciele ... Hej , pobudka , jakie słońce , jest szósta rano , na niebie kołaczą się chmury dosyć ciężkie i jeśli wiatr nie przybędzie na ratunek , słońce może się nie pokazać . Tymczasem moja zawodniczka wykonała zwrot pod wodą i płynęła w moja stronę motylkiem przecinając taflę wodną cienkimi ramionami . Dalej nie widziałem jej twarzy i obawiając się zauważenia przy następnym zwrocie z przykrością musiałem porzucić ten dosyć ciekawy obrazek . Pomaszerowałem dalej . Teraz z kolei zdumiał mnie inny widok , bo przypomniałem sobie to samo miejsce z przed kilku lat . Wypełnione było zielonym trawnikiem pośród którego wyrastały pnące róże i wtedy pod koniec lata prezentowały się ślicznie i dumnie stojąc obok delikatnych drabinek i wplatając się w nie . Ciemnoczerwone płatki zwijały się w najdoskonalsze wzory a rankiem można było zobaczyć na nich kropelki rosy błyskające w pierwszych promieniach słońca . A dziś tragedia – trawnik zastąpiony został tłuczniem na którym stały zaparkowane samochody , na płocie widniał żółty napis – parking . Roże znikły a moja mina zrzedła dostatecznie ,abym ze strachem niemal myślał, co tez wymyślili prywatyzujący się właściciele leżących dalej posiadłości . Kiedy skręcałem wreszcie w prawą stronę i wchodziłem w ulice Morską ,wypełnioną z jednej strony straganami różnorakich towarów a z drugiej wielkim parkingiem otoczonym bujną zielenią samosiejek drzew różnorakich , bo nawet małe sosenki kilkuletnie zaczynały pomału wzrost . Tylko stare lipy stały tak samo, dając w samo południe cień wszystkim handlującym . Odpowiedz Link