sagittarius954 Re: Wtorek 23.05.17, 08:00 Amok. \ Doprawdy nie wiedziałem , że zanim doczekam wakacji ( albo i nie) będę gapił sie na polityków PO i N a i KUKiza czasami też brędzących coś w amoku . Jestem w tej komfortowej sytuacji ,że nie musze słuchać tego ujadania i oglądac kapiącej nienawiści z otworów gębowych polityków , mimo to czytanie tych sprawozdań to jest męka i cierpienie . Nawet nie trzeba do konfesjonału po pokute iśc a wystarczy tych wypocin poczytać ,aby zupełnie przesiaknąć cierpieniem . Zresztą jak mniemam po rozejrzeniu się w kościele w innych tego typu przybytkach też jest wiernych tyleż samo , więc nie po pokute tam chodzi się a zapewne podczas gorącego lata po ochłodę . \Zresztą co mi do tego . Każdy odpowiada za siebie i tylko wyłącznie za siebie i to powinni zrozumiec politycy . O ile nie dojda do takich wniosków ich byt polityczny a może i inny może ulec gwałtownemu przerwaniu . Polacy to naród nadzwyczaj spokojny , niewzruszony dający mylne odzwierciedlenie wniosków jakie chciałoby się wyciagnąc z tego do tej pory łągodnie nastawionego narodu . Do szubrawców złodziei i łajdaków najgorszego sortu . Ale może gdzieś tam głęboko pod skorupa drzemie lawa i pnie się do góry , by wyrzucić z siebie tą ropę żałości i bólu po niespełnionych nadziejach i obietnicach polityków kłamczuszków.Czy w związku z tym warto obierac jakikolwiek kierunek działania ,aby być ciągle na wierzchu ? Jak szumowina w rosole kręcąca sie od góry do dna nurkująca i wyłanijąca się gwałtownie . i zdaje mi się że do póki nie zbierze jej sie sitkiem i bardzo drobniutkich oczkach nie ma co liczyc na kryształowo przejrzysty rosół Ale sa podobno dwie szkoły gotowania . Jedna wtrąca się co chwila do garnka a druga po zastosowaniu odpowiednich materiałów odstępuje od garnka i czeka aż szumowina przylgnie do ścianek garnka i opadnie na dno . Ale tez nie ma co liczyc że rosół będzie kryształowo przejrzysty następnego dnia . Nie nie będzie , poniewaz pozostawione resztki na dnie w raz z resztkami warzyw rozpuszczą się i nasz rosół zmatowieje . Stad to może zachowanie artystów robiacych wielki szum wokół Opola , tylko to co u nich jest nienormalna normalnościa i ekstrawagancka wrzawą mająca wzbudzić w darczyńcach pieniędzy za bilety tak ogromną ciekawość ,że aż niemozliwa do opanowania . Tak u polityków jest głupstwem , ktore zostanie im zawsze wyciągnięte w dodatku w dobie elektronicznej bazy danych w niezliczonych miejscach na stronach internetowych . Ten totalny atak niby opozycji odkrywa tylko wciaż na nowo coraz to nowsze ich bestialstwa w polityce . Niech jeszcze totalnie poprzewodzą opozycji a nawet brudny i zapchlony pies nie będzie chciał nasikac na nogawki ich błyszczących spodni od garnituru . I może wtedy zacznie się spełniać to co powinno wydarzyć się na samym początku tego co nazywano transformacją . A może nie ? A może ugrzęźniemy w błocie zachodniej cywilizacji zdąrzającej powoli ku dyktaturze . Idą w tamtym kierunku coraz szybciej a kiedy zaczną biec ich społeczeństwa usłysza stukot butów o bruk i obudzą się . Czy jednak wtedy nie będzie za późno ? Kto to wie ? Odpowiedz Link
sagittarius954 Re: Wtorek 25.07.17, 14:57 Lipiec. Siedzę z nosem przylepionym do szyby mojej dziupli. Wiatr wysoko nad drzewami lawiruje między kroplami deszczu, i dzięki temu, niemal pionowo opadają tę kształtne przezroczyste kulki na liście drzew. Wpatrując się w ich drgania, szukam prawidłowości zachodzącej między ilością dotknięć każdego liścia. Zadanie nie wykonalne, ale zauroczenie podobieństwem drgań jest tak mocne, że aż hipnotyzujące, nie pozwalające oderwać wzroku od tej niby systematyczności. I tak cały miesiąc. Co drugi dzień kiepska pogoda zatrzymuje mnie w środku pomieszczeń i każe mi wzrokiem szukać zaspokojenia. Stają się krople bohaterami strużek cieknących przez całą szybę. Raz moszczą się niezdarnie aż zamieniają się w zastygłe kryształy wyrastające z przezroczystej szyby. A innym razem stają się pokręconymi drogami, ścieżkami ściąganymi grawitacją. Dołączają się do nich coraz to nowe krople, poszerzając drogę wypracowaną przez poprzedniczkę. Tę pierwsze zatrzymują się w połowie drogi na wysokości mojej twarzy, jakby chciały przez moment uchwycić dla siebie ten niezwykły moment. Ciekawe co widzą? Co odnajdują w moich oczach. Zaraz jednak pokonują szorstką chropowatość przezroczystego materiału a w miejscu wyparowania poprzedniej kropli zamienionej w tysiące wybijających się w górę drobinek nie wyczuwają roli poprzedniczek dotykających tego miejsca. Lecz mój wzrok nie zatrzymuje się długo a myśl popędza go do zmiany wpatrywania się w następny obiekt. Nie jest to zadanie trudne ani nie możliwe do wykonania . Zieleń wypełniająca głębię obrazu, tak powszechna , jest zarazem urzekająca abym usadowił swój wzrok na niej. Szarość nieba gasi bogactwo półcieni istniejących w zakamarkach i załamaniach roślin. Przecież od zawsze promieniujących tym kolorem. Nie mogę nadziwić się tej oszałamiającej perspektywie. Jestem zauroczony wyraźnymi liniami dzielącymi każdy rodzaj drzewa, trawy czy krzewu. Jeden kolor i niesamowita ilość jej odmian. Przez szybę czuję zapach pistacji i mięty, wiosna listków kłania się pośrodku lata. Ach... Lato , czemu kryjesz się w szarości nieba , w płaczu Anielskich chmur ? Puste westchnienie bez odpowiedzi. Po raz ostatni dotykam mojej szyby, może zaczarowanej i układam się na wezgłowiu. Od jutra powrócą , choć nie odeszły, chłodne poranki. Krople rosy staną się zimne niczym złowrogie kolie na szyjach pięknych kobiet. A może, a może lato zatrzyma się na dłużej i pokaże swoją postać w ciepłych pastelowych kolorach. Słońce obejmie swymi złotymi promieniami nie tylko zieleń krajobrazu, ale wszystkie drobne polne kwiaty schowane bojaźliwie przed mokrym napastnikiem. Popołudniowa ciszą ogarnia mnie powoli aż wreszcie pełen wilgotnej zieleni usypiam. Jakby na całym wielkim świecie nie istniało nic innego. Żaden inny lipiec. Lubię moją samotność przy oknie Kiedy krople spadają leniwie A przez szybę z zielenią się witam Kołysanką kolorem morskiej toni. Odpowiedz Link
sagittarius954 Re: Wtorek 24.04.18, 18:45 Kwiecień . Początek kwietnia nadspodziewanie ciepły . Po kilkanaście stopni ciepła w nocy, naprawdę zwiastowało generalna zmianę dotykającą nasz rejon świata . Lecz druga dekada ,okazuje się hamulcowym, mającym zdecydowany wpływ na rozwój wszelkich drobinek roślinnych . Może to i dobrze . Bo, czy kwiecień , miałby w swojej pojemności umieścić i zarazem maj, ten miesiąc z jakiego każdy potrafi się ucieszyć i każdego dnia znaleźć powód do uśmiechu. A moje obserwacje przyrody w okazałości majowej , to przeciez nie to samo co w kwietniu , kiedy marcowa szarość i zgrzebność widoków przytłacza wzrok . Co prawda w miastach, wobec ciepłych murów nagrzanych i ocieplonych domów , tym samym o kilka stopni cieplejszej aury , przyroda obudziła sie wcześniej . I choć niewielu mieszkańców potrafi to wykorzystać , strojąc parapety okienne i balkonowe kolorowymi kwiatami , to mimo wszystko różnica między częścia miastową i wiejską jest zauważalna . Dopiero teraz powoli na wsi budzi się przyroda, maleńkimi pąkami i listkami rosnącymi na ogołoconych gałązkach. W słońcu wysoko juz słowiki drą swoje dziobki , przepięknymi trelami , lecz musza byc mocno rozczarowane ptaszki nie widząc o tej porze nikogo na polu . Tak , powoli wieś zamienia sie w miasto , stając sie sypialnią jeszcze nie blokowiskiem , lecz już rzędem domów z których o jednej porze wyruszają kawalkady samochodów , by wrócic późnym popołudniem i na wąskich wiejskich drogach tworzyć korki samochodowe . Ot nowoczesność. Kwiecień to dla mnie pracowity okres , bo czyż nie trzeba przygotować zagonów pod uprawy i wszystko trzeba ręcznie , czego mój stary kark nielubi za bardzo, a na wsi znikły konie nawet te, ktore do tej pory biegały swobodnie ożywiając widoki . Z trzody chlewnej podobno , mówię podobno , bo nie jestem nadzorcą , pozostała ostatnia krowa i zamiast rżenia konia słowik może usłyszeć motor maszyn . A mój kark zginany systematycznie praca rąk trzymających łopatę łapie oddech i pozbawia sie bóli w chwilach przerw i wpatrywaniem się w rosnące zielone morze traw . Jeszcze tylko orzech nie ma zamiaru wyrwać się ze snu zimowego , co też zwiastuje przynajmniej jednokrotne obniżenie temperatury poniżej zera , chociaż ponad metrem nad ziemią zanim słońce wstanie, można zobaczyć szron zaczepiony na dachach małych budyneczków. Ot takie małe niby nic . Ale przecież dla kogoś kto chce pomyśleć o przyszłości tego miejsca , znajduje sie olbrzymie pole do zagospodarowania . Moja przyjaciółka przeniesiona ostatnio z domeczku ktory już nie istnieje bo został rozebrany do mieszkania w bloku gminy, załamuje ręce . Niby plus , bo nie trzeba palić w piecu , ale widzi więcej minusów. Jak to mówi , mogę wychodować tylko trzy kwiatki na małym balkonowym podłużnym kwietniku . A więcej ? To bezradne pytanie zawisa w powietrzu i nie mam dla niej własciwej odpowiedzi . Kiedy mówię jej że może wyjśc na ławkę przed gminę i w słońcu sobie poleniuchować , sam nie wierzę w to co mówię . Na wsi ?! Na ławce ?! I dokąd nas te zmiany doprowadzą ? Żyć nie umierać czy raczej umrzeć żeby żyć . Coraz boleśniejszy jest ten świat pełen zmian dotykających ludzi w podeszłym wieku . W podeszłym wieku ...Boże, jak to szybko się zleciało ... Odpowiedz Link
sagittarius954 Re: Wtorek 01.05.18, 15:35 Film. Nie rozpocznę tradycyjnie od " fajny film wczoraj widziałem" , ale od stwierdzenia ,że fajną muzykę na filmie wczoraj słyszałem . Bo tak naprawdę filmy coraz bardziej badziewiate i te amerykańskie i innych nacji . Nie wiem z czego to wynika . Czy z braku tematu i pomysłu jak w amerykańskim kinie , kiedy bierze się na warsztat tematy , nawet i fajne ,ale rozciągnięcie siłowe na dwugodzinny film , kładzie go całkowicie . Przykładów mam aż nadto , ale nie o to chodzi bym się znęcał nad twórcami i aktorami , kiedyć gwiazdami dziś jakby troszkę za chmurką przykryte a raczej za mgławicą . Może dwa zdania o Oskarach, bo skręca mnie po prostu od tych achów i ochów o Kształcie Wody , niby najlepszym filmie . Obejrzałem go dwa razy , specjalnie by zobaczyć względnie wyczuć tę nić rozciągniętą między twórcami a odbiorcami . Za cholerę mnie nic nie opętało , nie widzę w nich ani współczesnej baśni przedstawionej w melancholijnym tonie, ani żadnej innej wartości . No ... może poza tą, że namawia kobiety do współżycia z karpiami lub innymi rybami chłopo-podobnymi . Ja oprócz delfina nie widzę godnego zastępcy mężczyzny( a czekanie na odkrycie naukowców w dolnej części Parany lub innej rzeki są tak mało prawdopodobne, że nawet o baśń nie zaczepiają ) , choć podejście do współżycia ze zwierzętami dosadnie i dobitnie przedstawił w filmie Botox, Patryk Vega . Sam temat , jest niesmaczny i tak w zasadzie przypomnienie powiedzenia Nic co ludzkie nie jest nam obce niczego nie tłumaczy , tym bardziej kontaktu fizycznego ze zwierzętami , czego tak ochoczo dopominają się lewackie ugrupowania jak ludzie o lewackich ciągotach.. To może tyle tytułem wstępu , choć dokładnie muszę jeszcze wspomnieć o nadczynności aktorskiej kiedyś lubianych, dzisiaj niby też , ale im częściej występują w filmach aktorzy i aktorki tylko dla pieniędzy , tym gorzej dla widza . Nic z takich filmów nie wynika a po analizie ich , wyłapiecie tyle błędów logicznych ,sytuacyjnych , dramatycznych i innych, nie wartych straconych minut ślęczenia i rozmyślania nad nimi . Chodzi mi o Liama Neesona . Ten naprawdę ceniony przeze mnie aktor , w zasadzie od śmierci swojej żony nie obniżał lotów . Już myślałem o nim jako jedynym , który nie podda się szeleszczącym dolarom i dotrwa w dobrej aktorskiej kondycji do końca swego artystycznego żywota . Film Pasażer burzy we mnie tę ocenę i wolę, żeby przypięto mi łatkę mało znającego się na filmach . To niemożliwe ,żeby kolejny aktor źle ulokował swoje gaże i był zmuszany do gry w ogonach filmów . To niewyobrażalne dla mnie , aby Liam grał w podłych filmach , no przynajmniej w moich wyobrażeniach o sztuce aktorskiej tak mam . I już . Ale dlaczego zadowolił mnie musical . Mowa tu o Królu Rozrywki w reżyserii Michaela Gracey . Nigdy nie byłem fanem takich filmów , rzadko się zdarzało ,aby popisy aktorskie szły w parze ze śpiewem . Tym bardziej kiedy w głównej roli występuje Hugh Jackman jako: P.T. Barnum. Nie stroje , nie temat , ani nawet układy choreograficzne ale muzyka muzyka i głosy doskonale dopasowane do całości filmu . I wiecie, chce się słuchać tej muzyki . Oczywiście sama postać P.T.Barnuma nie jest tak jednoznaczna jak przedstawiona w filmie . Jeśli chcecie znac prawde musicie dojść do źródeł nie tylko encyklopedycznych . A i sam aktor znany jest raczej z serialu i X-menie ciągnącego się już od 2000 roku . Co prawda Hugh juz grał w musicalu, tenże jednak występ trzeba uznać za bardzo udany . I to za sprawa właśnie muzyki która stanowi ponad 40 minut całości filmu . Niemało , więc twórcy naprawdę się natrudzili ,aby dać widzowi nie tylko zadowolenie wzrokiem ,ale tez aby muzyka rozbrajała człowieka słuchającego tych tonów wydobywających się z ekranu . Link do muzyki słuchajcie bo warto nawet jeśli nie lubicie musicali, jak ja Odpowiedz Link
sagittarius954 Re: Wtorek 12.06.18, 20:16 O czym by tu? Milczałem dosyć długo nie pisząc nic na tematy polityczne , ponieważ nie jestem w gronie tych osób , mogących odbierać najświeższe wiadomości dotyczące naszej polityki . Chociaż co do pytań dzisiaj właśnie zaprezentowanych przez PAD( dotyczących referendum konstytucyjnego) trzeba się odnieść i to zrobie niebawem . Ale dziś niech zacznie królowac piłka . Ostatecznie już w czwartek zacznie się zwariowany temat i powinien pozostawić w odbiorcach wiele niezapomnianych wrażeń . Mistrzostwa Świata w Piłce Nożnej uważam za otwarte . Kiedy rozciągam myśli ukierunkowując je na piłkę pierwsze mistrzostwa jakie dobrze pamiętam są te z 1966 roku rozgrywane w Anglii . I pamiętam je dobrze właśnie z trzech , no dobrze, czterech powodów . Pierwszy powód to wysoka przegrana reprezentacji Polski 1:6 w Rzymie z Włochami w fazie eliminacyjnej. Wtedy dla mnie chłopaka kilkunastoletniego ta przegrana za bardzo wiele nie znaczyła . Ale była rozegrana w szczególnym dniu 01.11.1965 . W swojej naiwności tłumaczyłem ją właśnie niefortunnym kalendarzem i później z chłopakami na podwórku wiele godzin przegadaliśmy siedząc na drabinkach podwórkowych . Drugi powód też był bardziej wychowawczy niz sportowy . W tamtym okresie spędzaliśmy z rodzicami wczasy w Kołobrzegu . I aby tam dojechać wlekliśmy się pociągiem osobowym kilkanaście godzin i w tym krotkim przedziale czasowym stałem się negatywnym bohaterem dwóch zdarzeń . Za pierwszym razem wychyliłem głowę za szybę pragnąc zobaczyć na łuku torów lokomotywę z której żar buchał i potężne ilości dymu wylatywały z kominów . Na całe nieszczęście wiatr kierował dym właśnie w stronę wagonów . Wróciłem do przedziału z twarzą podobną do górnika, jakbym kilka godzin fedrował pod ziemią. Dosłownie może dwie godziny później podczas kolacji na którą jedliśmy kanapki z jajkiem na twardo i pomidorem , zbyt energicznie nacisnąłem zębami pomidor a jego zawartość wylądowała na szybie . Chcąc szybko ukryć swoja gafę zlizałem z szyby okna miąższ pomidorowy . Oczywiście wszyscy to zauważyli . Pamiętam wyraz twarzy mamy i uspokajające ją głosy koleżanek ... Trzeci powód do zapamiętania trafił się już kilka dni później , trafiając na obiad w stołówce nie wiedziałem ,że znów stanę się negatywnym bohaterem . Rosół w wazie nie tylko miał w sobie zdradziecką zasadzkę na mnie w postaci całych płatów kapusty , znienawidzonej wtedy przeze mnie ,ale też nie pozwolił się nalać do talerza a waza zaraz wylądowała na ziemi . Brzęk porcelany , zalana podłoga i makaron wijący się na ziemi . Kara oczywiście była , nie mogłem pójść do ośrodka górników oglądać meczu . Wreszcie ostatni powód . Lato w tamtym roku nie było najłaskawsze . Często siedzieliśmy w pokoju grając w karty . Trafiła mi się cudowna karta w tysiąca . Na reku miałem 100 i 80 doliczając 120 w kartach razem mogłem grać 300 i tym sposobem wygrałbym chociaż raz jednego tysiaca . Niestety nie dane mi było . Brat przelicytował mnie . Nie opanowałem łez , karty fruwały po pokoju mało co nie pobiliśmy sie i juz tego dnia znów zrezygnowałem z obejrzenia meczu . Tym sposobem zapamiętałem te mistrzostwa świata bardzo dobrze . Te z kolei też moge zapamiętać . Bo na wciąz sobie zadaję pytanie dlaczego Glika chciano odseparować od reprezentacji . Jak to jeden lekarz odmawia mu udziału a drugi mówi że to nic na jego kontuzję ? I te wypowiedzi prezesa Bońka kategorycznie odmawiające mu udziału w mistrzostwach ? nieciekawie rozpoczynają się te mistrzostwa w fazie jeszcze przedeliminacyjnej . A jak będzie ? Jakby nie było , piłka i tak zwycięży a mnie uwiedzie telewizor w którego na wciąż będę się wpatrywał bez ustanku oczekując świetnych meczów , cudownych bramek i dobrej gry RP . Czego nie tylko sobie ,ale i wam życzę Odpowiedz Link
sagittarius954 Re: Wtorek 30.07.18, 12:22 Barcelona. Tutaj na ustach wszystkich jest ten sam temat co i u nas. Strajk i upał. Jakkolwiek tutejsi obywatele mają dość hucpy liberalnego rządzenia co odbija się na sentymentach. Prawda, pieniądze zawsze kusiły, ale i tak ich podział woła o pomstę do nieba. Nie wiadomo tylko czy dobry Bóg wysłucha tych próśb, dlatego Catalończycy postanowili wziąć sprawy w swoje ręce. I tak na widowisku podświetlanych fontann już tak dobrze nie usłyszycie głośnej muzyki. Nic w tym dziwnego, czy chcielibyście mieszkać przy głośnikach rozwartych na full i wysłuchiwać tych samych melodii? Śmiem twierdzić , że nasze warszawskie biją już te urodą na kilka długości cwałujących koni I dobrze z tej różnorodności wyłaniają się nie tylko wzorce , ale i nowe pomysły które będą przyciągać tabuny ludzi do nowych miejsc. Takie odjęcie turystów i przebiegunowanie ich na inne okolice europejskich wojaży, bardzo się przyda Barcelonie. Skończą wreszcie z ilością i przejdą na wyższą jakość. Taka operacja może się jedynie odbyć przy zgodzie społeczeństwa i spokojnym pełnym zrozumieniu elit zarządzających. Jak to się tutaj urodzi tego nie wie nikt. Ale jeśli mają być zadowolone wszystkie strony, włacznie z turystami, ktoś musi swoją pychę i zachłanność poskromić. Byłem w El Pumie w sobotę na kolacji. Jako mało świadomi użytkownicy tego typu lokali zaliczyliśmy już pierwszą wpadkę na samym początku, zaczynając kolację od samego otwarcia , kiedy w lokalu absolutnie nikogo nie było. Jedzenie było pyszne, wybierałem tylko dania z owocami morza. Zjadłem podobnie jak moi towarzysze po trzy talerze samemu komponując dania. Do tego piwo o wino dawało wypełnienie nie tylko żołądka. Super sprawa, z kieszeni ubyło 260 euro ale na 11 osób co dawało kwotę podobną do zakupu obiadu w barze, jaki miałem okazję zjeść na Montserrat w niedzielę. Teraz o smakach. Imponują mi ryby ,ale i ziemniaki w sosie aioli, paela z owocami morza, fasolka z czosnkiem i takim dziwnym zielonym sosie, wszelkiego rodzaju sałatki te bardziej rasowe oblepione majonezem jak i te chude, chleb jak bułka, i chleb ziarnisty również jak bułka choć w kolorze półrazowca, sangria z lodem , wódka z lodem . Słodyczy nie tykam ,ale po rozanilonych twarzach przyjaciół wiem że też są dobre. Uważam że polskie pomidory z targu w Radzyminie biją smakowo tutejsze lecz zaopatrzone w tutejszy czosnek są palce lizać. Jutro znów nastąpi zmiana palmy i znów posmakuję nowych potraw. Zbieram te smaki nie przypadkowo, przecież po powrocie trzeba się wykazać zdolnościami kulinarnymi . Upał. To jest to czego tu nie lubię. W czoraj na Montserrat było 35 stopni a w pociągu do Barcelony słaba klima. W hiszpańskiej tv zapewniają ,że będzie więcej ...niesamowite 😥 Odpowiedz Link
sagittarius954 Re: Wtorek 30.10.18, 17:52 Książka. O tym ,że książka towarzyszy nam na co dzień chyba nie muszę mówić . Słowo zapisane literkami i umieszczona na kartkach przedmiotu , na tyle poręcznego abyśmy mogli do niej sięgać i czytać ją siedząc lub leżąc . Można też na stojąco . Choć to trudne . Osobiście zaczynają mnie szybko boleć nogi . Moja przygoda z książka zaczęła się kiedy jeszcze nie umiałem czytać . Ale miałem to szczęście ,że moi starsi bracia już umieli . Ścigałem ich więc z książka w ręku i nie mogłem się doczekać , kiedy i ja zacznę czytać . To ciekawe ,ale przypominam sobie ,że moje relacje z czasem wtedy były zupełnie inne . Wszystko to co robiłem nie objęte było jego osnową . Co wcale nie oznaczało abym nie pragnął zegarka na ręku . A do tego potrzebna była wytrwałość doczekania komunii . Zbyt długo nie zastanawiałem się wtedy nad minusami nie posiadania zegarka . W tamtych czasach wielu rzeczy nie posiadałem . Tak potrzebnych ,aby brylować w "towarzystwie " podwórkowym. Nie miałem błyszczącego rewolweru jaki posiadali cowboje z filmów tv , lub z kartek kolorowych czasopism, nie miałem roweru , procy,pręta do prowadzenia fajerki zabranej mamie lub babci z kuchni i wielu innych najbardziej wtedy potrzebnych rzeczy . Ale za to miałem książkę . Którą nie umiałem czytać , lecz miała tyle rysunków na każdej stronie iż orientowałem się co na danej stronie robi pan Tom . " Pan Tom buduje dom" . Wychodziłem z nią na podwórko I ten pierwszy raz spowodował ,że stałem się siewcą słowa pisanego . Po kilku miesiącach od tego dnia miała ją większość krasnali z podwórka . A ci co umieli już choćby dukać czytali ją na werandzie podwórka . Kiedy pojawiłem się na terenie podwórka mojej babci nawet nie wiedziałem ,że za kilka miesięcy sam zacznę składać litery dzięki uporowi mojego dziadka . Jesienne wieczory ....z nosem przy szybie , z nosem w zielonym oku radia i z nosem w książce . Już nie tylko tej Stefana Themersona, coś kazało mi przeczytać książki z etażerki babci i dziadka . No przyznam się że nie wszystkie bardzo mnie interesowały , ale odkryłem świat Juliusza Verna z pierwszą książką pt " Gwiazda Południa " . I wsiąkłem w nie . Do tego stopnia ,że wieczorami latarką pod kołdrą lub pierzyną oświetlałem sobie kartki , wyczytując z niej do momentu , kiedy dziadek kończył moją wywrotową działalność . Ile ich było od tamtej pory ? Trudno zliczyć i trudno o nich pisać , musiałbym książkę zapisać , choć historyjek przy tm zapisane zostałoby wcale dużo . Na zakończenie mogę powiedzieć ,że coraz częściej odwiedzam książki , do niektórych wracam po kilka razy , inne czytam po raz pierwszy i znów zmagam się z czasem . Którego teraz pod koniec życia jakby brakowało . Powiem tylko ,że jestem w trakcie czytania Joanny Krakowskiej " Mikołajska . Teatr i PRL" A głód książki jest we mnie dalej . Czyli nie zdziwaczałem do końca . Odpowiedz Link
sagittarius954 Re: Wtorek 20.11.18, 18:25 Straszne czasy. Pamiętam i mam nie tylko pamięć w zanadrzu ,ale też odczucia związane z pierwszymi krokami w kulturze i to dosyć wysokiej . Było to dawno temu , tak dawno ,że może nie warto by było do tego wracać ,ale odczucia tamte są bardzo podobne do tych które i dzisiaj mnie dotykają , chociaż sprawy są diametralnie różne. Kiedyś jest ten pierwszy raz i trzeba zacząć się uczyć , nie tylko poprzez chodzenie do szkoły i wkuwanie reguł na pamięć . Trzeba też poprzez zdobywanie doświadczeń uczyć się zwykłego życia . A jak to zrobić , jeśli nie poprzez cały system kultury i to na przeróżnym szczeblu nie tylko dostępności ,ale i wartości jaką z sobą niesie . Pewnego dnia matka powiedziała mi że w związku otwarciem opery narodowej w Teatrze Wielkim ( 1966) odwiedzimy tenże przybytek . Nie wiedziałem jakim torturom zostanę poddany ,abym mógł wystąpić u boku mamy i rodziny . Zaczęło się już na cały tydzień przed spektaklem, chodzeniem po zakup garnituru , koszuli, butów a wszystko miało być spod igły . Z wielkim choć ukrywanym niezadowoleniem trwałem w tych przygotowaniach . A pragnę nadmienić że nie były to czasy powszechnej dostępności artykułów obecnie dostępnych . Dorzucić do tego trzeba klęskę komunikacji i poruszania się po stolicy w tłoku i zapchanych autobusach . No jakoś to zdzierżyłem ,ale kiedy mama z wyrzutem wypominała mi( w dniu wyjścia do Teatru Wielkiego) moje lenistwo przy myciu się i wytykała mi moje brudne uszy - tego już przeżyć nie mogłem i musiałem wygadać mamie gdzie mam ten t e a t r . Po prostu w dupie . Wciry jakie wtedy otrzymałem były niczym przy tekstach maminych i typowym wierceniu dziury w brzuchu . Oczywiście moje spojrzenie na Straszny Dwór nie musiało się wtedy udać . Czułem się upokorzony , usztywniony białą koszulą i krawatem , wreszcie nadąsany i obrażony jak małe dziecko , które czuje że to co odbiera jest fajne ,ale ponieważ nie wysłuchano jego racji zakłada kłódkę na odbiór . Ile razy zostałem już oszukany lub wmanewrowany w sytuacje z których wycofanie się po prostu kosztuje . Bo tak jest w umowach , które stosują różnorakie firmy dostarczające do naszego mieszkania najpierw media użyteczności a później kulturę . Od dobrych dwóch miesięcy dobija się do mnie właściciel kabla , który pragnie mnie na siłę uszczęśliwić dodatkowymi programami tv. Więc tłumaczę ,że jest ich już tyle ,że nie jestem w stanie ich ogarnąć . No bo po cholerę mi kilkaset programów . Ponad sto to już kilkaset . No to z innej oni mi beczki . Ale sport pan lubi piłka teraz klubowa jest na topie .... Przerywam i mówię, że mnie piłka klubowa nie interesuje z racji tego iż graja w niej zawodnicy nie tylko z tego kontynentu ,ale i wszystkich bez mała . Ostatecznie raz na cztery lata odbieram MŚ w PNi mi starcza . Raz na cztery lata . To znowu z innej beczki , podwyższą mi szybkość pracy internetu co wiąże się już z podwyżką o 5 złotych . To znów odparowuję ,że mój budżet nie jest z gumy i jako taki pęknie w trymiga i chyba nie chcą nie dostawać nic oprócz określonej do tej pory sumy . I tak od dwóch miesięcy . Ostatnio zadzwonił cwaniaczek , który przymilając się zaatakował mnie pomniejszeniem abonamentu o 5 złotych . No nie cieszy się pan panie długotrwały i najlepszy kliencie ? No przyznam się że tym mnie ujął , a ja jak ten głupi palant dałem się nabrać . Były w tej rozmowie słowa wysokiej kultury , proszę, dziękuję, alez skąd wcale pana nie podejrzewam i tak dalej i tak dalej . Niecały dzień po tej rozmowie sprawdzałem swoja pocztę mailową i tam buch pan kabel z rachuneczkiem . Oczywiście wszyściusieńko wypisane , kultura psia krew , juz chciałem zamknąć pocztę i coś mnie tknęło . A dlaczego nie ma zsumowania , zadałem sobie pytanie i wziąłem kalkulator wyklikałem i wyliczyłem . Goście chcieli mnie wmanewrować aby tylko podwyższyć rachunek . To nic że tylko na 5 złotych . Ale czyż do tej pory gra nie toczyła się właśnie o te 5 złotych . Ale małym druczkiem odczytałem formułkę że mogę w przeciągu miesiąca zrezygnować . Czego nie omieszkam zrobić i w przyszłym roku zakończyć zabawę z panem kablem . Oczywiści zonie ze względu na seriale tureckie nie będzie to na rękę . Ale przecież może umowę podpisać na swoje konto , więc w czasie zdobywanie kultury będzie sobie rozmawiała z panem kablem . A może jakiś przystojniak będzie do niej dzwonił . Niech tam... Straszne czasy nastały i doprawdy nie spodziewałem się takiego zakończenia swojego życia . A ma być gorzej. Tego już wyobrazić sobie nie mogę . Nieraz myślę sobie że wprowadzenie demokracji nie musi tak ogołacać zwykłych ludzi . Bo może i nie o pieniądze chodzi ,ale o moralność przyzwoitość . A kiedy takiej brak to co tu mówić o wysokiej kulturze . Żebym nawet 10 koszul kupił białych i kilka par butów a może i trzy garnitury , to nie będzie wysoka kultura tylko dziki zachód . Najzwyklejszy dziki zachód w którym każdy może zabić kogo chce i zmienić tylko miejsce aby dalej tworzyć pseudo wysoką kulturę . Straszne czasy... Odpowiedz Link
sagittarius954 Re: Wtorek 04.12.18, 20:56 Dar mądrości . Jakże nie doceniany . Jakże źle rozumiany w dzisiejszych czasach , super nowoczesności . Jeśli prześledzi się historię świata i wszystkich narodów jedną cechą wspólną jaką znajdzie się i ona wybije się ponad inne jest zapanowanie nad ludźmi . Nad wyraz sprytne panowanie , które dopiero dzisiaj można wprowadzać w czyn . Bo mimo wykształcenia i pozornej mądrości indywidualnych jednostek w społeczeństwach, pragnie się ludzi uczynić niewolnikami systemów . Oczywiście takie jest moje zdanie i nie musi każdy z nim się zgadzać . A przyczyna jaka istnieje w postaci pseudo wolności i demokracji , bardzo specyficznie pojmowanej zresztą , staje się impulsem do zaprzeczeń . Zaprzeczeń które same w sobie nic nie dają i prowadzą tylko do oczekiwania na rozwój wypadków . Ale tak jak jest niewidzialna granica założenia pęt zniewolenia tak będzie niewidzialna ostateczna stacja w której mimo wszystko otworzą się oczy i ukażą tragizm sytuacji . Wszystkich pragnień człowieka tkwiących w nas , nie jesteśmy w stanie zrealizować ponieważ w życiu codziennym ulegamy właśnie systemowi . To przecież jemu podporządkowujemy swoją codzienność i wtapiamy się coraz bardziej i głębiej a pozorna granica zaspokojenia ekonomicznego ciągle ucieka , przesuwa się jak ta marchewka na kiju przed biegnącym zwierzęciem . Wcale nie jestem lepszy od całej masy ludzi tkwiących w tym samym źródle . Moje marzenia o szczęściu i tak nie zostaną zrealizowane . Im jestem starszy tym bardziej zdaję sobie z tego sprawę , ale to mnie tak nie boli, ponieważ zupełnie gdzie indziej znajduje się ta kraina szczęśliwości i chociaż po części staram się spełniać zapotrzebowanie na zaspokojenie błogostanu. Dzisiaj juz wiem ,że bardziej trzeba dawać niż brać , co daje tyle zadowolenia ,ale też trzeba się dzielić swoimi najmniejszymi nawet zwycięstwami . Szczególnie w czasie adwentu , okresie oczekiwania nie tylko historycznemu okresowi przyjścia Jezusa na świat ,ale jeszcze głębszemu i szerszemu oczekiwaniu na jego powtórne przybycie . Kilkoma z nich , z tych doświadczeń osobistych postaram się podzielić z tymi którzy pragną mnie czytać . Może o dwóch trzech wspomniałem już wcześniej przemycając je w postaci opowiadań ale teraz muszę , mam takie pragnienie opowiedzieć o kilku jeszcze o których nawet w rodzinie nie wspominałem . Przychodzi jednak taki moment , że trzeba dać świadectwo choćbym miał być uznany za wariata i wyśmiany . A gdzie tu dar mądrości ? Ano tkwi sobie nie tylko książkach ,ale doświadczeniach życiowych . Te doświadczenia determinują nasze postępowanie , słowo zaś jest tylko źródłem z jakiego ktokolwiek kto będzie chciał zaczerpnie lub nie . Bo oprócz demokracji jest też wola , całkowicie wolna i niezawisła , ludzka wola , pragnienie które można zaspokoić lub nie . Odpowiedz Link
sagittarius954 Re: Wtorek 27.05.19, 17:38 Wybory, wybory i po wyborach... Nie , nie będzie tutaj żadnej analizy dotyczącej wyborów , kto i dlaczego . Nadchodzi wtorek i to jest ta przyczyna , która zmusiła mnie do podniesienia tego wątku . Zbyt piękny jest maj , by dbać o jakieś forum , zbyt szybki jest maj by zadbać o czas , zbyt piękne są kobiety by widzieć tylko klawiaturę swego komputera. Ale mimo wszystko raduję się ze zwycięstwa PiSu w wyborach do EU . Jak ciężko jest odrabiać straty spowodowane pójściem nie tą drogą(polityczną) jaką powinno się pójść ponad 20 lat temu. Widać to teraz dokładnie . Zbyt wiele pól zostało oddanych i nic się samemu nie wygładziło , nic się nie narodziło i nic nie zapowiadało ,aby na bazie przekształceń losy kraju i losy ludzi mogły ulec pozytywnej zmianie. Wytłumaczenie takiego stanu rzeczy jest proste . Rządzenie ma taką specyficzną cechę . Rządzi się dla siebie i określonej grupy osób lub ujmuje się w nim całość obszaru i społeczeństwa . I tak za sterami tego statku stawali ludzie krótkowzroczni ,żeby nie powiedzieć ślepi . Do tego w dodatku chytrzy i egoiści . Co w połączeniu dawało skutki opłakane . Ale co tam. Pierwsze symptomy uzdrowienia już są w postaci wygranej . Choć droga jeszcze bardzo daleka i wiele raf przed tym statkiem i sternikami którzy będą zasiadali za kołem sterowym.Osobiście nie stawiałbym na UE i z tego parszywego grajdoła w miarę szybko bym uciekał jak i nie za długo bym próbował uzdrawiać Unię . To raczej stracony czas . Dziękując wyborcom PiSu, choć wiem ,że na forum gazety nie za wielu jest takich, życzę im dalej pozostania wiernym Krajowi , Wierze i Zasadom Moralnym . Szczęść Wam Panie Boże. Odpowiedz Link
sagittarius954 Re: Wtorek 26.02.20, 20:24 Korzenie . Z biegiem czasu i dochodzenia do wieku bardzo dojrzałego , myślę że każdego dosięga myśl o odtworzeniu drzewa rodzinnego powiązań ludzkich i wpływu historii na życie ludzi . Najdziwniejsze w tym wszystkim jest beztroska z jaką podchodzi sie do tych spraw za młodu . Lekceważy sie je , bo przed sobą mamy jeszcze szmat życia . Mówię mamy bo niby jestem przeświadczony ,że w większośc ludzi odbiera te sprawy własnie w ten sposób . Oczywiście mogę się mylić . Od momentu choroby miałem dużo czasu ,ale nie tak dużo abym mógł zagłębić się w napisanie takiej książki , stworzenie drzewa tym bardziej ważnego , że już w internecie kilka ładnych lat temu wpisując swoje nazwisko w google i na stronie nazwiska polskie zobaczyłęm że to jest nazwisko schodzące bo raptem chodzi o 160 osób . A żeby było ciekawiej moje nazwisko kończy się na samogłoskę gdzie jest nasz 30 kilka osób . Ale ponieważ znałem kłopoty w latach 60 tych z pisownią i omyłkowym wpisywaniem nazwiska tak samo brzmiące lecz kończące się na inna samogłoske jest tych osób 130. razem 160. Dodatkowo odkryłem że o tej samej nazwie znajduje się część miejscowości na ternie polski . Cóż to oznacza . A chyba nie mniej nie wiecej niż to że nazwisko zostało wzięte z tej miejscowości i przidkowie napłynęli - skądś . Dalsze działania mogą mieć miejsce dopiero wtedy, gdy ustaną całkowicie moje ekonomiczne zobowiązania . A z tymi jest wiadomo . Ciągle śą i nie chcą się zakończyć .Bo drzewo drzewem ale ono nie ma zapisanej historii . Nazwisko to nie wszystko bo historia ich jest ciekawsza od niejednego filmu fabularnego . Ale oczywiście korci mnie aby podjechać do parafii mojego ojca i w ksiągach parafialnych sprawdzić co i jak . Jak daleko mógłbym zajśc ? Może daleko może zupełnie blisko tajemnica dopiero do odkrycia . Chodzi tylko o to uczucie szukania korzeni , chociaż bardzo dobrze mi z tym co jest . Uważam się za Polaka i żadna nawet najgorsza prawda nie może tego zmianić . A tzreba wiedzieć że w drzewach genealogicznych różne cuda mogą się zdarzyć . Wystarczy zobaczyć drzewo Jezusa , dzisiaj tak niepopularnego . Ale jestem przeświadczony że to moda która przejdzie i następne pokolonia uwolnią się od niej . Chciałem jeszcze dodać, że zawsze uważałem o wielkim czasie jaki mi pozostał aby zając się sprawami nie tylko korzeni ale odbudowaniem instytucji rodziny . O tym ile waży matka w rodzinie mogłerm się przekonać, kiedy jej zabrakło . Dlatego ciągle powtarzam wnuczce, pytaj - bo możemy oboje zniknąć i pozostaniesz z tymi pytaniami tak samo jak i my . To następny aspekt tej sprawy . Odpowiedz Link
sagittarius954 Re: Wtorek 23.04.20, 09:50 Organizacja. Jak ważna jest w życiu , przekonujemy się o niej każdego dnia , w swoim domu , w zakładzie pracy, w służbie zdrowia ...W DPS-ach . I zdaje się że leżymy na łopatkach z ta organizacją całkowicie . Oczywiście , politycy opozycji walą teraz jak w kaczy kuper ...hm , a i wsamego Kaczyńskiego jak ten jeden człowiek byłby odpowiedzialny za wszystko . To on miał dopilnować aby w każdym szpitalu były środki na ewentualną pandemię , ktora nie musiała ,ale przyszła , to on miał pomysleć za ludzi prowadzących wszystkie domy opieki ,aby tam były maseczki, płyny dezynfekujące ba nawet odpowiednie ubrania na tą okazję .To on miał pomyśleć o wszystkim. Niesamowite . Tylko po co ci ludzie zarabiali niemałe pieniądze , czy byli tylko od podpisywania co miesiąc poborów za nie w pełni wykonaną pracę ? Czy ja mam pretensję do kogokolwiek ,że zabraknie mi w domu papieru toaletowego , a tak się zdarzyło niestety w pierwszym tygodniu trwania kwarantanny . Do kogo mam zanosic żale ? Oczywiście ,ten niedobór prosty zresztą do załatwienia, udało mi sie zakupić w mig . Zdaję sobie sprawe ,że innych o wiele bardziej potrzebnych artykułów do walki z pandemia nie można nabyć w dwa dni . To i po cóż te narzekania powszechne na państwo skoro prywatyzowało się co się tylko dało i wyprowadzało produkcję hen . Do kogóż te żale i narzekania , biadolenie , opuszczanie chorych i krzyk pod niebiosa jakaż to wina jest obecnie rządzących . A wina jest oczywiscie ,ale i tych ktorzy trwają w polityce dziesiątkami lat i stan państwa zupełnie ich nie obchodzi , , stan szpitala bo państwowy , szpitala prywatnego bo prywtany , stan kieszeni ...a tutaj to obchodzi bardzo . JAk to widzę na przyszłość ? Odpowiedni ministrowie powinni złożyć raport ze swoich działań i żadne tam ble ble , niech opozycja zrobi swoje podsumowanie ale też społeczństwo musi wybrać swoich przedstawicieli . Że nie wierzę rządzącym ? Wierzę ,ale musze kontrolować i nie na zasadzie podobnym do opozycji . Taki scenariusz wykluczam . Ani wybory na pandemię nie wpływają ani pandemia na wybory może nie wpływać , czas pomyśleć o tym aby społeczeństwo mogło odwołać z Sejmu i Senatu z zajmowanych stanowisk w określonych terminach wcześniejszych niż raz na cztery lata ,posłów i senatorów . Oni muszą czuć bat nad tyłkiem przez całą kadencję a nie tylko raz na cztery lata . Wiem kontrowersyjne pomysły mam , ale prywatyzowanie ,aby tylko dostać odpowiednią dolę jest blamażem i wstydem tych ktorzy tak postępowali i chcą postępować . Radykalizacja poczynań i nieodpuszczanie ani na milimetr wszystkim którzy zawinili opieszałością zaniedbaniem i zdradą . Odpowiedz Link