Poniedziałek

    • sagittarius954 Re: Poniedziałek 14.05.18, 22:32
      Szansa .

      Poniedziałek stał się u mnie najbardziej wyczekiwanym dniem tygodnia a zarazem jest najbardziej męczącym . I sam nie wiem, lubić nie lubić - oto jest pytanie .Ale przecież nie jest to temat znaczący , co może kogoś obchodzić dzień tygodnia .Tylko ....no właśnie , zawsze jest jakieś ale. Ktoś inny ma swój ulubiony dzień tygodnia i nie musi to być ani poniedziałek ,ani żaden z dni weekendowych .

      Mój znajomy mówi o sobocie i niedzieli - kocham je jak mało co na świecie, zaiste , kiedy mam wracać do stolicy późnym popołudniem niedzielnym ,zapominam o przyjemnościach ktore zostawiłem za sobą , fala złości jaką wywołują użytkownicy dróg , zaciera wszystkie wspomnienia nawet te najlepsze , i kiedy jeszcze nie mam gdzie zaparkować wracam do domu
      nie tylko w wisielczym nastroju ,ale też zmęczony na tyle żebym już zaczął kolejny weekend a nie czekał na niego całych 5 dni.

      Powiem szczerze , nie mam takich problemów , jeśli jadę samochodem pozwalam się wyprzedzać wszystkim a nawet przyhamuję zobaczywszy pojazd poruszający się z prędkością bliską prędkości światła . Nieraz, szukając miejsca do zaparkowania objeżdżam osiedle wielokrotnie i mój czas dojazdu do domu powiększa się znacząco . Jednak na układy nie ma rady . Niczym innym nie dojadę w kierunku działki i z niej wrócę . Radzymin został odcięty od torów kolejki wąskotorowej już dawno temu . i nikt jakoś nie myśli aby chociaż w jakimś minimalnym stopniu odciążyć ruch samochodowy .

      A ten jest niemały . Komunikacja pekaesowa , prywatna także, choć wygodna staje od czasu do czasu w korkach .Świat się zmienia na tyle szybko, aby zadowolić część ludzi . Ale co z ta resztką . Nie da się niestety ,rzucić monetą i wyprostować zaniedbane sprawy .

      To prawda czas dojazdu skrócił się niesamowicie ,ale ja wybieram pory powrotu , tak żebym ominął tłok na drogach . Dlatego poniedziałek późnym popołudniem jest taki miluśki . Co prawda ból pleców po pracy na działce nie minie tak szybko a zakwasy uwidocznia sie jeszcze mocniej jutro rano . Tyle, że to będzie wtorek i znów będę mógł wypoczywać do poniedziałku .
      Obym nie wypowiedział tego zdania w złą godzinę ...Słowo daję , może ja powinienem zacząć rozglądać się za urlopem . Za urlopem od urlopu , wyboru, wolności osobistej , szansy na zaspokojenie włąsnych potrzeb .

      Lepiej pójdę uśpić zakwasy . Przynajmniej jak będę spał nie będę o nich pamiętał ...
    • sagittarius954 Re: Poniedziałek 23.07.18, 17:46
      Sezon ogórkowy

      Wiadomo w sezonie ogórkowym wiadomości brakuje . Ale nie w Polsce . Totalniacy warjują pod Sejmem nie bacząc na wysoka temperaturę . Dajcie spokój ...co to za poszanowanie sezonu ogórkowego .

      Pani Ogórek tez nie odpuszcza i ściga się na twitty do przeczytania , ale taki temat bardziej już może zaimponować szukającym sezonu ogórkowego i poniekąd zyskuje zwolenników . Nie da się zyć ciągle w garniturze i na poważnie , co to to nie .

      Bez sukienki można życ , wystarczy tylko deczko fartuszkiem sie okryc aby co odpowiednie części ciała mogły swobodnie oddychać. Dlatego wcale się nie dziwię temu pytonowi , ktory zrzucił skóre kilka tygodni temu i tajemniczo znikł .

      Znikł do tego stopnia ,że brakuje sladu jego pobytu w jakichś krzaczkach lub nad rzeczka . A rzeczki jak to woda zacierają slady znakomicie . Ponieważ nie dostajemy żadnych alarmujących wieści o zaginięciu brzydszych i ładniejszych połówek zaczynam wątpić w temat pytona .

      Gdzies za to podobno ktoś upolował aligatora . I to jest niepokojąca wiadomość . Bo takowe były już polowane w latach dwudziestych ubiegłego stulecia . A upolował podobno takiego stwora dziedzic Cichocki z Zawichostu . Zaś w Karakowie niejaki Włądysław Anczyc .

      Co prawda nie było przy tym żadnego dziennikarza , ale jak to w sezonie ogórkowym , bardziej wierzy się w chodzenie nad rzekę z dubeltówka niż kijem na ryby . No żeby podtrzymac wiadomości sezonu ogórkowego to ja będe wierzył zarówno obecnego pytona jak krokodyle z lat dwudziestych .

      Chyba że nie dam głosu za kilka dni, to tym bardziej uprawdopodobni się teza o rozpoczętym sezonie ogórkowym . Zniknięty sagi w brzuchu ...wieloryba . A co nie mógł przypłynąć zobaczyć cyrk pod Sejmem ???
    • sagittarius954 Re: Poniedziałek 29.10.18, 09:55
      Brak czasu.

      Niesamowite z jaką pieczołowitością dbamy o czas . Cóż z tego ,że tylko powierzchownie . Uważamy się za pana czasu , nosimy więc go na ręce opakowanego w najdroższe i modne zegarki , niemal w każdym gadżecie , automacie agd , komputerze i im podobnych odbiornikach widzimy czas i gdyby go tam nie było , urządzenie byłoby niewiele warte .

      A czas jak to czas , istnieje choć jest tak umowny, jak może człowiek umówić się w kwestii właśnie czasu . Chwila , która pędzi ciągle do przodu , niewidoczna , bez smaku, ba delikatniejsza od najdelikatniejszego wiaterku , młodej skóry , jedwabistej lecz w chwili dotknięcia jeżącej się grudkami podniecenia . Czas nie do ogarnięcia i podzielenia , choć niektórzy łudzą się możliwością przemieszczania w czasie . No pomyślcie sobie ,że można czas dzielić na coraz to mniejsze wielkości . Niemal w nieskończoność .

      Tylko... kto cokolwiek zrobi w jedną biliardową część sekundy , ale ciężko też sobie wyobrazić swoje życie ujęte w czasie . No bo jeśli doba składa się z 86 400 sekund a rok z 31 536 000 sekund i jeszcze 64 lata z 2 018 304 000 sekund i w końcu 90 lat ( bo tyleż lat niektórzy teraz dożywają ) 2 838 240 000 sekund , to doprawdy robią te liczby wrażenie .
      Teraz rozumiem stwierdzenie o przeciekaniu czasu między palcami .

      Uciekają te sekundy tak szybko , że trudno sobie uzmysłowić co można z tym fantem zrobić . A jesli nic , to czas marnujemy . Jesli zając się czymś , to zaraz przychodzi nam ochota na poznanie czegos innego bardziej ciekawego i poświęcenie temu więcej uwagi . No chyba ,że lenistwo będziemy promować .

      Czas wolny zajmie nas bardzo ,a le tylko pomyslimy znów o sekundach , przychodzi refleksja o przeciekaniu . I brakuje hydraulika mogącego zatkać ten upływ . Nie da rady robić kilku rzeczy na raz , bo ostatecznie nic nie zrobimy dobrze . Wolna wola zmusić nas powinna do czynu w wyniku którego świadome działanie pozwoli zadowolić naszą psychikę i przestaniemy szukać recepty na panaceum czasu .

      Przyznam się ,że mam w zanadrzu książke do przeczytania , nawet kilka , film do obejrzenia , nawet kilkanaście i wreszcie jeden obiad do ugotowania . I zdaje się ,że ten obiad może przegrać z możliwością przyjęcia innego kierunku działania . Kilka osób może byc nieprzyjemnie zaskoczonych za 14 400 sekund . A żeby do tego nie dopuścić muszę swoją wolę jakoś ukierunkować . Ciekawe ile zajmie mi to sekund ?
    • sagittarius954 Re: Poniedziałek 26.11.18, 06:00
      Wyjątkowość .

      O czym pomyślisz słysząc podany temat wyżej ? Z czym skojarzysz to słowo ?

      Mnie przychodzi na myśl człowiek . Wszyscy ludzie na tym świecie . Każdy niby jak maszyna zbudowany z podobnego materiału , działający podobnie , z tymi samymi odczuciami a tak zdecydowanie różnorodni ,że wyjątkowi . Mało tego , aby wyjątkowość człowieka była szczególnie podkreślona , człowiek został podzielony w zakresie swojej seksualności na kobietę i mężczyznę .

      Dwa unikatowe byty bezprecedensowe i niecodzienne , ale tak powszechne jak liście na drzewie lub krople wody . Zdumiewa mnie ta różnorodność zaklęta w postaci i jej zachowaniu , może dlatego ciekawa i ciągle od nowa odkrywana . Pokoleniowość wynikająca z długości życia stała się przyczyną ciągłego szukania i drążenia człowieka nie tylko w dziedzinie jego budowy anatomicznej i poznania działania jak i psychiki człowieka , tej niewidzialnej ściany za którą każdy z chowa swoją wyjątkowość .

      Ale najbardziej ciekawy jest cement spajający obie postaci , kobietę i mężczyznę unikatowe odczucie napływające nie wiadomo skąd , ale niecierpliwie wyczekiwane w zasadzie od początku zaiskrzenia świadomości w umyśle człowieka . To odczucie też rzadkie jakby przekazywane z mlekiem matki, umiejscowione tajemniczo i czekające do momentu aż zacznie nie wiadomo dlaczego działać , aby zaspokoić olśniewająco swego gospodarza ,ale także oddziaływujące na wybraną osobę o przeciwnej płci .

      Tak , miłość jest cudowna i ekscytująca i tak nęcąca , że wprost nie do utrzymania w wodzach racjonalnego działania , może dlatego tak dziwna i olśniewająca . I choć z jedna miłością człowiek nie potrafi sobie dać rady umiejscawiając ją i otaczając odpowiednią opieką , do momentu zabezpieczenia jej odpowiednimi związkami i powiązaniami, uczy jej się od swoich najbliższych i przekazuje innym .

      To zdumiewające i zastanawiające uczucie , które towarzyszy nam przez cale okres jego trwania i w zasadzie nie kończy się z dobiegnięciem do końca życia ziemskiego . Mówią o wybuchu miłości w tym drugim okresie prawdziwego i nieznanego istnienia . Ale strach przed czymś co jest zakryte i niewidzialne powoduje niepotrzebny stres zacierający dotychczasowe przemijanie .

      Czyż wyjątkowość nie zasługuje na ciepłe słowa w moim forumoblogu ? Ależ tak , aż mnie korci opisać te wszystkie wyjątkowe stany i niesienia które otrzymałem od dwóch istot , będących pokoleniowym łącznikiem . Lecz z drugiej strony , niespotykany żar uczucia jest tak odrębny ,że powinien zostać w moim sercu .

      Wyjątkowe stany miłości ... rajska kraina bytów człowieka , ciągle nieznana , jakby tylko skrawek jej został dany do zastosowania . Ciasteczko słodyczy w swych smakach też nadzwyczajne . I pomyśleć ,że te wszystkie słowa to synonimy wyjątkowości , użyte w jednym opisie jednego człowieka ...hm...wyjątkowego ?
    • sagittarius954 Re: Poniedziałek 10.12.18, 09:08
      Zmęczenie.

      Piszą że zmęczenie jest " przejściowym zmniejszeniem zdolności do pracy". Tyle ,że w grupach wiekowych i a tym samym pokoleniowych każdy określi je inaczej , innym słowem . Również inaczej zareaguje na nie i je pokona .

      Dziwiłem sie kiedyś słowom starszych , określających podeszły wiek właśnie tym określeniem i dodających ,że zbliża się granica do ostatniego pokonania . Będąc dzieckiem na zmęczenie najlepiej reagowałem krótkim odpoczynkiem i drobną przekąską . Będąc młodzieńcem potrzebowałem już kilkunastu minut . W wieku dorosłym i średnim , dwóch trzech godzin odpoczynku , a kiedy dotarłem do swego wieku ten czas wydłużył się prawie do jednej doby . Czasami i dłużej .

      Obserwując swoja znajomą , mającą już ponad 90 lat ( która zresztą już mnie nie poznaje ) mógłbym uwierzyć w jej słowa , że czuje się tak jak w młodości . Tyle ,że tak naprawdę , śpi już 15 godzin na dobę a dziewięć godzin pozostaje jej na wykonanie prozaicznych pospolitych czynności , każdy ruch ciągnie się w nieskończoność ,aż do zmęczenia.

      Oczywiście ,że nie użalam się , dla mnie to normalna kolej rzeczy , taka sama jak brzask dnia i jego zachód .Ale ,żeby zobaczyć poczuć i doznać tego piękna , trzeba go osobiście dotknąć .
      Tak, mam właśnie okazję dotrzeć do tego zachodu . Z wszystkimi jego niedoskonałościami , w którym świat wymusił na ludziach takie a nie inne zachowania . Może to jest w tym najbardziej przykre . Spowolnione ruchy i bariera utyrania staja się nie do pokonania .

      Tylko jeszcze ,świadomość i okruchy wyhodowanej estetyki wraz z głębią cieni romantyzmu sprawiają ,że pragnę kochać . Bo w tym wszystkim w całej okazałości życia , każdy jeden dzień życia przynosi swoiste piękno . I trudno było by pozostawić ten dzień i nie zwrócić na nie uwagi . Moja szwagierka już jest bardzo rozżalona na życie i nie trafiają do niej żadne tłumaczenia . Jej wyobrażenia o życiu na emeryturze rozmywają się w starciu z rzeczywistością . Oto życie , chciałoby się powiedzieć a sprawa znajduje się w prostocie rozwiązania . Po prostu nie nauczyliśmy się dostrzegać i cieszyć z małych cząstek szczęścia . Czekanie na wielkie , ogromne szczęście może nigdy się nie spełnić .

      No dobrze , my tu gadu gadu a ja mam do opowiedzenia pierwszą historię . I chyba opowiem ją tutaj bo jest krotka jak mgnienie oka .

      Było to w październiku 2012 roku po powrocie z wyprawy do Paryża i Barcelony . Całą wyprawę opisałem więc nie ma potrzeby wracać do tego . Chciałbym zaznaczyć ,że wtedy właśnie przez kilka miesięcy ogarnęła mnie tęsknota za Lourdes , tamtym miejscem z Panią w Grocie. W parafii ogłoszono ,że będzie wyświetlany film o Kolumbii i tamtejszym rządzie zawierzającym swój kraj Sercu Chrystusa i Maryi. Byłem sceptycznie do tego nastawiony i w zasadzie dla świętego spokoju poszedłem tam wraz z żoną .

      Przed wyświetleniem filmu wystawiono Hostię i powoli szykowano się do puszczenia pierwszych kadrów . Zanim zgasło światło spojrzałem na Tabernakulum. W odległości może trzech metrów od niego przez krótkie mgnienie oka zobaczyłem idącego człowieka , może inaczej będącego w ruchu . Mężczyznę w średnim wieku z długimi włosami dotykającymi jego ramion , z brodą . Ubrany był w białą tunikę , no nie umiem tego określi w takie fałdki . Przepasany był złotym sznurem .

      Sekunda ?Może mniej . Ten obraz utrwalił się w mojej pamięci . Rozumiecie ,że z filmu były już nici . Ten króciutki moment sprawił ,że byłem podekscytowany tamtego dnia i kilka następnych . A przecież nie pierwszy raz spotkało mnie coś nadzwyczajnego i czy mogłem przypuszczać ,że dostąpię czegoś niewiarygodnego . Ba , czegoś co mimo wszystko wpisuje się w piękno codzienności i każe zapomnieć o zmęczeniu .
    • sagittarius954 Re: Poniedziałek 25.02.19, 04:16
      Kolory świata .

      Będąc krótkotrwałym pielgrzymem na tym świecie , trudno mi nie zauważyć jego barw tak różnorodnych i tak zmiennych dostosowanych do kalendarza roku . Zaraz po zimie i jej wszechobecnej bieli , świat na krótką chwilkę przykrywa się szarością brzydoty by zaraz wybuchnąć odmianami zieleni , dywanem kwiatów okalających nie tylko kobierce łąk ale i drzew .

      Nie ma piękniejszej chwili w której mój wzrok ogarnia zieloność traw przetykaną żółcią mleczy , drzewa stają w drobnych listkach bieli i różu a nad nimi unoszą się bielutkie chmury poutykane na niebieskiej toni niewidocznego wszechświata.

      Czyż może być piękniejsza chwila , kiedy mój wzrok pada latem na zmienność odcieni dojrzewającej zieleni i każdy kontur zobaczonej bryły jest tak odmienny a zarazem w tym samym jednolitym kolorze . Kiedy do tego dodam srebrne krople deszczu lub złote promienie światła przetykające się przez drgające bezbarwne powietrze to w zasadzie nic nie jest mi do szczęścia potrzebne .

      Zastygam w bezruchu chwytając te chwile , łaknę je jak łyk zimnej wody , która gasząc pragnienie łagodzi ból egzystencji i tego obrazu otaczającego mnie dookoła . Chciałbym w nim trwać będąc jego niezbywalną częścią . Małą drobiną na tym obrazie trwania , tak bardzo potrzebną aż do bólu zrozumienia istoty trwania . I mogłoby się wydawać ,że kiedy już godząc się z prawidłowością odejścia lata nagle wybucha jesień .

      Jak opisać szczęście , jakimi słowami przekazać te wszystkie odczucia, kiedy dookoła świat wybucha niesamowitym kolorytem . Drzewa okrywają się gargantuicznymi barwami od żółci po fiolet . Ta zmienność barw określa jakiś obszar który dostępny jest naszemu widzeniu . I to co tak podnieca wzrok zarazem jest jakby najwspanialszym opakowaniem , lecz kiedy zagłębiamy się w nim w tej ferii dojrzałości , zarazem możemy niemal rozbierać poszczególne kolory składające się z niezliczonych czynników .

      I wydawać się by mogło ,że to już koniec przygody kolorowej świata . Że teraz świat wpadnie w czarną dziurę niepoznania . A zima , której stare kości nie lubią lecz wzrok dotyka tej niespotykanej bieli śniegu powleczonej na całej przestrzeni . Kryształki lodu skrzą się nieprawdopodobnymi barwami , lecz tylko dostępnymi dla wytrwałych i cierpliwych . Dla spragnionych zobaczenia tego co jest nieistotne dla spieszącego się pielgrzyma . Bo w pospiechu i rytmie systemu wymuszającego automatyczne zachowania te wszystkie barwy i koloryt ziemi są nie dostępne . Po prostu . Niesamowita biel tak jednostajna niemal bezbarwna jak łyk powietrza , bez którego istnienie nie ma prawa bytu .

      A jeśli do tego dodamy każdy rodzaj przestrzeni w której nas nie ma , tętniącej i mamiącej swoją barwą jakby przyciągającej do siebie niczym magnes ...
      Czy pragnienia starego człowieka jest odzwierciedleniem tęsknoty za wiosną ? Kto wie...może.
    • sagittarius954 Re: Poniedziałek 01.10.19, 19:33
      No i minęły trzy miesiące.

      Co się w tym czasie wydarzyło ? Niby nic , był upał aż wierzby zaczęły usychać i już nie płakały wpatrując się w złociste słońce grzejące niemiłosiernie . A w stawie wyschła woda - oczywiście a tatarak powoli zaczął kłaniać się suchemu podłożu . Nawet do lasu nie było po co pójść , duchota taka .

      Ale było w tym wszystkim coś pokrzepiającego . Wszystkie drzewa jak jeden mąż stały dzielnie szumiąc delikatnie i dalej rzucały swój cień , zielony cień na zbolałe twarze strudzonych wędrowców. Zieleń nie znikała z ich konarów i dalej można było zobaczyć kryjące się gołębie i sójki , chociaż dudków w tym roku nie widziałem .

      Jastrzębie i kruki opanowały górne rejony nieba kołując i szukając potencjalnych ofiar . I nieomal udało mi się zrobić zdjęcie pojedynku ptasiego , kiedy to jastrząb nie dopadł tłuściutkiego gołębia i zaplątał się w konary wierzby . Tym razem gołąb był górą . Tym razem .
      To co nie mogło urosnąć z braku wody opadało wcześniej zalegając połacie ogródka . Ale i były warzywa , przy których trzeba było sie napracować udając deszcz . Pomidory kochają słońce dostając wodę po zachodzie słońca odwdzięczyły się zbiorami dużych smacznych pomidorów . Jeden z okazów osiągnął półtora kilograma .

      A poza tym ? Niby nic się nie działo , były kobiety wino i śpiew . /Nieraz było samo wino i wieczorne męskie rozmowy . A kiedy były kobiety , były szepty do ucha i rąk pojednanie . A kiedy był śpiew , łza się kręciła w oku . Ech ta starość ... tkliwym się człowiek staje .

      Niby nic , a czas leciał uskrzydlony , gdzieś ...nie wiadomo po co . Jestem szczęśliwy , no może nie do końca , bo do końca jeszcze chwila ...
      Ale przecież tak czy siak , będę głosował i tak na PiS ...
    • sagittarius954 Re: Poniedziałek 14.10.19, 20:09
      Kolejne wybory.

      Pozostawią mi w ustach smak słodko gorzki. to dobrze ,że wygrał PiS . To niedobrze że zostałem odurzony marzeniem jeszcze większym . 43 % w 40-sto milionowym kraju to b,dobry wynik , tym bardziej powtórzony w następnej kadencji i zdobyciu poparcia blisko o dwa miliony więcej wyborców od poprzedniego głosowania w 2015 roku.

      O czym to może świadczyć ,że reszta tych którzy głosowali na inne ugrupowania czyli ponad 50 % społeczeństwa biorącego udział w wyborach, zrobiło tak jak zrobiło . Dla mnie to tylko jedno wytłumaczenie . Mają jeszcze większe marzenia ode mnie . To jakby zagrać w totka i trafić nie tylko 6 z plusem ale i wielką fortunę .

      Tyle ,że jak to zwykle w totku . Gra kilka milionów a wygrywa jeden człowiek , i nie wielką fortune ale jeden milion . A ten milion można wydać szybciej niż ktokolwiek by pomyślał . Dlatego warto być ostrożnym w wydawaniu nie tylko tej fortuny . Nic nie stanie się za magicznym pstryknięciem palców, nic , przynajmniej nie w tej rzeczywistości.

      O czym jeszcze pomyślałem przy okazji tych wyborów? O tym ,że zarzucając opozycji przejmowanie po rodzinie synekur nie tylko politycznych , postępują politycy rządzący tak samo jak ich przeciwnicy. To także przyczynek do tego , że lepiej być byle jakim politykiem niż użerać się na etacie czy też w innej pseudo pracy.

      Może to otrzeźwi chociaż niektórych , bodaj przecież każdy dorosły obywatel ma prawo dążyć do urealnienia swoich marzeń . Nie chcę tutaj robić jakiejś wielkiej analizy , bo ani nie mam narzędzi ku temu ani nawet wielkiej ochoty . Ale zauważam to co dla niektórych poprzez zacietrzewienie polityczne jest zasłonięte .

      Różnorodnych konfiguracji politycznych w nowym Sejmie może być wiele . To mogło by być nawet ciekawe , gdyby nie sytuacja międzynarodowa . O nią się najbardziej obawiam , bo te marzenia mogą ulecieć równie szybko jak sie pojawiły . Może się wydam , a nawet nie wydam tylko mogę być śmieszny dla wielu ze względu na swoją wiarę . Oto MAtka Boska w Medjugorie prosi o trzy "zdrowaśki" każdego dnia poświęcone zbliżającej się wojnie . Już nie jedną dzisiatkę różańca już nie cały różaniec tylko trzy zdrowaśki zajmujące nie wiele więcej niż 3 minuty .

      Spotkałem wczoraj znajomego , który zagadnął mnie słowami - ciekawe czy ten post wymyślony dla zdobycia nie tylko władzy spełni swoje oczekiwania i czy Pan go przyjmie . Dzisiaj może sobie odpowiedzieć na to pytanie . O ile wiem będzie w takiej samej rozterce jak wczoraj . Ale nie można załamywać rąk . Robić swoje , powolutku , pomalutku przeć do przodu. To jedyny sposób na zdobywanie nowych wyborców . I spełniać ich marzenia .

      Bo sprawa 500 + , 13 i 14 emerytur jest zapewne ważna ,ale to co gryzie naród - to jest sprawiedliwość i tego czego nie ma w Konstytucji . Czyli morale człowieka . Dopóki tego nie wyprostujemy i nie wyprowadzimy na prostą nie mamy co marzyć o dobrobycie i nasze aspiracje pozostaną jedynie w fazie właśnie marzeń . Nasze marzenia trzymają w ryzach liberalne struktury dla ktorych człowiek jest tylko lemingiem do urzeczywistnienia ich marzeń .Czyż mało jest takich przykładów?

      A im człowiek młodszy tym ma większe marzenia choć i ja stary też mam swoje . Ale zadaje mi się ,że moje marzenia potrafię sam zrealizować . Potrzebuję tylko większej odwagi . A od kogo mogę dostać ten łyk dającej mi nikły ,ale mimo wszystko powiew marzeń . No od kogo?
    • sagittarius954 Re: Poniedziałek 16.12.19, 22:53
      Jak mało pozostało do Bożego Narodzenia . Tydzień . Ale ten czas bardzo newralgiczny zostanie wykorzystany przez wszystkich dbających o tradycję , co do jednej sekundy . Przecież trzeba posprzatać i tak wypucowane mieszkania , usunąć kilka zaschłych kropel deszczu na szybach (choć nie pamiętam kiedy ostatnio padało)i może najważniejsze , choć jak zwykle to co najwazniejsze odkłada się do ostatniego dnia , sprawdzić czy lampki choinkowe sie palą. A one i tak nie będą płonąć zmuszając do natarczywego mamrotania pod nosem domorosłego elektryka .

      A popiec a uwarzyć a polatać za ostatnim prezentem i nastać się w kolejce do kasy, dłuższej niż odległość z Londynu do Paryża. Jeszcze troszeczkę , zanim zostaniemy pochłąnięci przez zimowy wieczór z zastawionym stołem na którym karp będzie skwierczał , w każdym oknie zobaczę zapalone świecidełka i usłyszę głos sąsiadki zza ściany rozpoczynającą kolędę . Grubo po północy tradycyjnie sąsiad z ostatniego piętra wracając z Pasterki zaintonuje Alleluja dosyć niemelodyjnym głosem .

      Czasu oczekiwania, chciał nie chciał ,się nie przeskoczy . A o tych wszystkich latach poprzednich przygotowań staramy sie nie pamiętać ,albo nie pamiętamy , bo to co przeszłe jest już mało istotne . Choć nie , jest istotne ,ale mając rynienkę podnosową zachowujemy się właśnie w ten sposób . Nie pamiętamy . Aczkolwiek to malutkie wgłębienie istotnie odpowiedziałne jest za niepamięć . Są w budowie człowieka tajemnice i dopóki nasze części ciała działaja bez zarzutu malo zastanawiamy się dlaczego i po co .
      O co chodzi z tą rynienką ? Miejsce tuż pod nosem dzielące symetrycznie górną wargę . No jest , ale dlaczego wgłębienie i dlaczego wszyscy ?

      Ot przypadkiem dowiedziałem się o tym miejscu człowieka spotykając ciekawego człowieka . Okazał się nim dyrektor jednej z bibliotek w Warszawie . Opowiedział mi legendę jaka mają Żydzi związaną z tym miejscem . Kiedy pojawia się człowiek w łonie kobiety . Żeby nie była samotna ta mała istota , Stwórca przysyła do niej Anioła . I ten dzielny żeglarz rajskich przestworzy jest przy maluchu rozmawiając z nim . Jest do tego momentu , kiedy maluch otrzymuje duszę . Wtedy Anioł kładzie palec pod nosem i mówi "Niepamiętaj" Zapomnij o wszystkim o czym ci mówiłem. I człowiek zapomina .

      A dorośli zapominają później , choć mogliby pamiętać . Pamietać o tym miejscu w którym kiedyś pisaliśmy . W ktorym zadzierzgnęliśmy pierwsze internetowe przyjaźnie . Cóż mi pozostaje ? Złożyć Wam Zyczenia .Zdrowych Wesołych Swiąt Bożego Narodzenia , i zapamiętania nie tylko o tym miejscu, nie tylko o tych ludziach poznanych . A mnie starego korci zobaczyć tego Anioła , ktory położył mi palec pod nosem , tworząc rynienkę nosową . Sam jej nie widzę , bo od kiedy wyrosły mi wąsy zasłoniłem miejsce .Ale nie zapomnę ...

    • sagittarius954 Re: Poniedziałek 03.04.20, 14:04
      Pomysłowy Dobromir .

      Myślenie ludzkie jest czymś zdumiewającym , nieraz trzeba sytuacji nadzwyczajnych aby głowy ruszyły i wymyślały innowacje nie tylko techniczne i polepszały życie . Pandemia która nas ogarnęła nie wzięła się z niczego a o depopulacji mas ludzkich już dawno wspominano nie tylko w filmach sci-fi ,ale i w omówieniach sytuacji międzynarodowych . Te pomysły choć przerażające w swojej formie i tak powoli doczekują się realizacji w życiu . Przecież samozagłada ludzi schorowanych i starych , która urzeczywistnia się w prawie niektórych narodów nie wzięła się znikąd .

      Daleko jednak mi do tych pomysłów z górnej póki polityki . Jestem za maluczki abym mógł przeciwstawić się takim pomysłom , choć gdyby się pojawiły i w bnaszym kraju , to kto wie jak mocno i uporczywie trzeba się przeciwstawiać. Aborcja już nie przejmuje tak bardzo i nie wstrząsa ludźmi , po prostu spowszedniała i już każdy choć może z obrzydzeniem to przyjmuje ją obojętnie . A nawet powiedziałbym staje się ten temat namolny i wiadomo co z takimi tematami się robi .Przykłada się je następnymi .

      Jak już stwierdziłem , nie zamierzam w tym krótkim materiale zajmować się górnolotnymi sprawami . W ostatniej dobie zobaczyłem na twitterze jak panowie z prostych rzeczy zrobili maski ochronne . Z butelki po coli i teczki na dokumenty. Słowo naprawdę bym do tego nie doszedł . Choć przez chwilkę myślałem o workach na śmieci o pojemności 120l aby z nich wykombinować strój ochronny . Kiedy zobaczyłem jak laboranci ubierają się w potrójen stroje ,aby skutecznie zabezpieczyć się przed przeniknięciem coronawirusa , ubrani w w czepek , podwójna maskę , rękawice też i na suwaki zabezpieczające kostiumy plastikowe , zdałem sobie sprawę że te maski jednorazowe na twarz o które dopominają się teraz niektóre panie miedzy 10 a 12 w sklepach osiedlowych od tych co ich nie mają , są zwykłym placebo .

      Tak to niestety działa. Najpierw pomyślałem o praniu odzieży wierzchniej lub zamianie co trzy dni kurtek ,a le też zdałem sobie sprawę że nie mam pokoju na automatyczną dezynsekcję odzieży. Wiadomo corona ginie w 60 stopniach celcjusza lub po kilku dniach na przedmiotach . Do tego dochodzi pomysł picia tonicu z chininą ,aby zabezpieczyć się przed inwazją corony . Tyle że nikt nie dopowiedział iż należało by wypić tego tonicu cokolwiek dużo i pewnie nie wychodzilibyśmy z pomieszczenia łazienki przez okrągłą dobę .

      Tak że pozwolę sobie wszystkie te świetne pomysły ominąć i zastąpić je jednym zdaniem : Jezu , ufam Tobie.
      I nie robić z siebie odmieńca ,albo nadgorliwego obywatela dbającego o swoje zdrowie . Wystarczy żę jednak będę siedział na dupie w domu i od czasu do czasu pozwolę sobie odwiedzić sklep po produkty spożywcze .

    • sagittarius954 Re: Poniedziałek 02.09.20, 20:20
      Głupota.

      Ależ, nie żebym uważał siebie za mądrego , lub najmądrzejszego. Nic z tych rzeczy. Nigdy nie skakałęm wyżej wysokości swego tyłka ,ani nie zadzierałem nosa , pozwalając panoszyć się w moim otoczeniu po prostu głupocie.
      Jeśli nie odzywam się na swoim forum , jest to tylko oznaką wielkiego zobojętnienia na sprawy otoczające mnie.
      Może troszkę wyznaję zasadę , żeby nie ruszać gówna, inaczej będzie jeszcze bardziej śmierdziało .

      Czas 2005 roku kiedy zaczynałęm pisać na forach gazety a to tylko 15 lat upłynęło , był czasem zupełnie innym a ja na tyle naiwnym by nie zuważyć wielkiego natarcia głupoty nie tylko w kulturze ,ale też ekonomii i innych dziedzinach nauki . Był to też czas zmiany pokoleniowej , innego myślenia , nie zespołowego , żadnego tam morale . Generalnie liczy się - ja . Mój , egoizm , moja pycha , lecz te pierwsze kroki głupoty były jeszcze niepozorne , liche . Którz mógł się spodziewać że z siła wodospadu pod koniec pierwszego dwudziestolecia 21 wieku zacznie rozprzestrzeniać się . Którz?

      Dzisiaj kiedy przyglądam się sprawom , nie tylko w polityce , widzę biernośc , tych którzy powinni reagować . Każdy ma coś do zrobienia . Przykłądów jest aż nadto , tylko właśnie . Po co? Może ten świat powinien jednak upaść , ja wiem że za tym będzie szło cierpienie ludzi , przecież to ludzie są kwintesencją tego świata . To nie przyroda , zwierzęta wypełniają ten świat świadomościa intelektualna ,ale właśnie ludzie . I jeśli ludzi ( tych z głupotą do n tej potęgi) jest więcej to cóż ? Albo wojna albo pozwalamy im rządzić by się sami wyniszczyli .dlatego piszę każdy ma coś do zrobienia i nie ma co czekać , bo sąsiad jest tam w tej partii albo ten iksiński to będzie młody dobry prezydent.

      No nie przytaczam żadnych przzykłądów z zycia , bo z jednej strony poważny człowiek ktory uważa się za intelektualistę logicznie rozumując dawno nie jedną sprawę by rozwiązał i zapomniał i mógłby na narty albo ja wiem co lubi - wyjechać . Z drugiej zas trony czyż nie lepiej jest odwrócić się plecami i nie zauważać Morgany , tej z jeziora , jej nikczemnych złych czarów i trwać tak w zapomnieniu aż pamięć o niej zaniknie , tym samym i ona zniknie jak zły sen . Ba gdyby to było takie proste ...ale nie jest i w tym problem . Także optymizmu w moim zakończeniu nie będzie . Przygotujcie się będzie jeszcze gorzej . Cóż, to do następnego...
Pełna wersja