Ich losy ...

05.10.14, 10:22
Na podstawie książki pt. *Gwiazdy Drugiej Rzeczypospolitej*,
w bardzo dużych skrótach, przedstawię losy artystów z tamtych lat.
Czasami słyszy się piosenkę, kiedy indziej zobaczy jakiś fragment
filmu, to znów przeczyta coś na temat gwiazd lat 30-tych.
A przecież ci ludzie żyli również w czasie okupacji i po wyzwoleniu.
Z ogromnym zainteresowaniem czytałam o ich losach.
A jak mnie coś porusza, to szybciutko na forum big_grin
    • super.222 Re: Ich losy ...Anne Chevalier czyli Reri 05.10.14, 11:01
      Wszystko mi już dałeś, wszystko mam:
      i klejnoty, i bogate stroje.
      Po co mi to wszystko, powiedz sam,
      jeśli moje nie jest serce twoje.

      Dla ciebie chcę być biała, tylko tak jak ty.
      Mieć jasne oczy i jasną twarz
      i jasne serce - takie jak ty masz.
      Dla ciebie chcę być biała i dobra tak jak ty.

      W roku 1933 w Warszawie pojawiła się aktorka tahitańskiego pochodzenia,
      która przybyła tutaj w ramach promocji amerykańskiego filmu *Tabu*.
      Miała niewiele ponad dwadzieścia lat i egzotyczną urodę, która urzekła
      polskiego aktora Eugeniusza Bodo. Zamieszkali w luksusowym apartamencie
      przy ulicy Marszałkowskiej. Uzyskawszy zgodę amerykańskich promotorów
      na przerwanie trasy, podpisał z Reri formalny kontrakt, którym gwarantował
      wykreowanie jej na gwiazdę. Nie oszczędzał na strojach i biżuterii, wspólnie
      byli ozdobą salonów i kawiarń. Nakręcony film *Czarna perła* pochłania
      ogromne nakłady, ale wytwórnia (właściciel Bodo) filmowa nie żałuje.
      Powstał egzotyczny film o miłości, zdradzie, wierności, z muzyką Henryka
      Warsa. Najbardziej przejmujące wrażenie wywierała piosenka, którą wpisałam
      jako wstęp. Film zrobił oszałamiającą karierę, a para Bodo - Reri ma plany
      matrymonialne. Reri miała skłonność do alkoholu, czego kochanek nie
      tolerował. Z czasem alkohol stawał się coraz większym problemem dziewczyny.
      Doszło do zerwania w listopadzie 1935 roku.

      O psychiczne zniszczenie dziewczyny oskarżył artystę Fidler i nie szczędził
      mu ostrych słów: "Niestety gładysz, dzióbasowaty letkiewicz, po kilku
      tygodniach sprzykrzył sie egzotyczną aktorką. I zaczął bezceremonialnie
      wpychać Reri w ramiona innych galopantów, swych koleżków.
      Gdy Reri w końcu wyrwała sie z birbancko-sprośnego bagienka i wyjechała
      z Polski, już było za późno, by się wyprostować, nie mogła się wyzbyć
      trunkowego nałogu.


      W roku 1961 na Thaiti przebywał polski reporter Lucjan Wolanowski.
      Spotkał Reri w jednym z miejscowych barów. Wciąż lubiła mocne trunki
      i ze wzruszeniem wspominała pobyt w Polsce.
      Zmarła w roku 1977 w wieku sześćdziesięciu pięciu lat.
      • super.222 Re: Ich losy .. Bodo 05.10.14, 18:02
        https://www.wspolczesna.pl/apps/pbcsi.dll/bilde?Site=GW&Date=20110129&Category=MAGAZYN&ArtNo=779437489&Ref=AR&border=0&MaxW=580

        W sierpniu 1939 roku Bodo był u szczytu kariery. Podpisał kontarkt z nowym
        kabaretem Tip Top, brał udział w zdjęciach do antyniemieckiego filmu *Uwaga
        szpieg* i prawdopodobnie doszedł do porozumienia z jedną z amerykańskich
        wytwórni filmowych w sprawie lukratywnego kontraktu za oceanem.

        Przyszedł jednak 1 września 1939 roku. Bodo nie czekał na zajęcie Warszawy
        przez Niemców i przez Białystok i Równe przedostał się do Lwowa.
        Byli tam już: Zofia Terne, Jadwiga Andrzejewska, Wiera Gran, Kazimierz Krukowski,
        Gwidon Borucki, Mieczysław Fogg, Henryk Wars i Konrad Tom.
        Początkowo działały tu polskie sceny, niebawem jednak NKWD zaczęło wprowadzać swoje porządki. Ograniczano polskie życie kulturalne. Niektórzy
        artyści zdecydowali się wrócić do Warszawy, ale pozostali żeby przeżyć
        stworzyli zespół Tea Jazz, wśród nich Bodo, i zaczęli występowac w miastach
        w europejskiej części ZSRR. Gaże były nedzne, podróże odbywali w brudnych
        wagonach, w głodzie i chłodzie.

        Jako gwiazda i konferansjer zespołu Eugeniusz Bodo traktowany był nieco lepiej
        od pozostałych. Cześć splendoru spływała także na Warsa. Bodo biegle
        władał piecioma jezykami, w tym również rosyjskim, co ułatwiało mu kontakty
        na tamtejszym terenie i z tamtejszymi władzami. Obaj panowie zostali
        uhonorowani najwyższymi kategoriami zaszeregowania dla artystów strady.
        Powodziło mu sie na tyle dobrze, że mógł wysyłać paczki żywnościowe
        i pieniądze dla pozostającej w Warszawie matki.

        Kiedy nadeszła wiadmość o ataku niemieckim na ZSRR .... cdn.
        • super.222 Re: Ich losy .. Bodo 05.10.14, 18:23
          Kiedy nadeszła wiadomość o ataku niemieckim na ZSRR, Bodo uznał, ze nadszedł czas by wykorzystać paszport szwajcarski (urodził się w Szwajcarii) i uciekać
          z kraju ogarniętym wojną. Jego wyjazd był ogromnym zaskoczeniem dla grupy
          artystów, ponieważ nie mieli oni bladego pojęcia o paszporcie szwajcarskim,
          a także jego wyjazd do Lwowa był ogromnym zaskoczeniem.

          Skoro facet mówi po włosku, francusku, rosyjsku i angielsku - to nie ulega
          wątpliwości, że jest szpiegiem - cynicznie opiniowały władze ZSRR.
          Posiadanie paszportu szwajcarskiego potwierdzało tezę, że szpieguje na
          rzecz neutralnej Szwajcarii. Bodo nie miał prawa opuścić Lwowa, ani wpaść
          w ręce Niemców - to mogło go uratować, bo okupant respektował neutralność
          Szwajcarii i honorował paszporty przez nią wydane.
          Uznany za "element społecznie niebezpieczny", aresztowany i osadzony
          w więzieniu, spędził w nim dwa lata. Przetrzymywany był w Ufie, najdłużej
          jednak w moskiewskim więzieniu w Butrykach.
          Nikt go już nie przesłuchiwał, władza jakby o nim zapomniała. Aktor znajdował
          się w ciężkim stanie, był słaby i opuchnięty. Aby oszukać głód, pił duże ilości
          wody z solą, co pogarszało jego stan. W dzień i w nocy nie zdejmował jasnego
          płaszcza na podpince. W nim spał ...

          Na koniec wywieziony został do Archangielska, gdzie miał odbyć wyrok
          5 lat łagru. W chwili przybycia do łagru był już w agonii i prosto z wagonu
          zniesiono go do obozowego szpitala. Tam stwierdzono zgon i ciało wrzucono
          do zbiorowego grobu. Było to 24 grudnia 1943 roku. Rosyjski Czerwony
          Krzyż potwierdził fakt, że Bodo zakończył życie w sowieckim obozie i został
          pochowany w bezimiennym grobie.

          Kilka miesięcy po śmierci syna w Warszawie zmarła Jadwiga Junod, a pies
          Sambo (na zdjęciu u góry) zginął dopiero podczas powstania warszawskiego.
          • super.222 Re: Ich losy .. Bodo 05.10.14, 18:26
            https://fotoelzbieta3.files.wordpress.com/2011/10/kiuyt.jpg

            Razem z dokumentami Rosjanie przekazali dwa zdjęcia zapewne
            wykonane w Butyrkach. Są to dwa ostanie zdjęcia słynnego aktora.
            • super.222 Re: Ich losy .. Jadwiga Smosarska 07.10.14, 11:53
              W latach trzydziestych aktorka strzegła tajemnicy swego życia prywatnego.
              Była domatorką i praktycznie prawie nie uczestniczyła w życiu towarzyskim
              stolicy. "Film Smosarska zaszufladkował- pisał Jan Kreczmar -.
              Grała same szlachetne, święte i słodkie bohaterki wiecznie pokrzywdzone
              i wykorzystywane, w sumie musiało się to źle odbić na jej artystycznym
              rozwoju. Była mało seksowna, a bardziej niebiańska. Może dlatego nigdy
              nie stała się gwiazdą międzynarodową jak choćby Pola Negri, a do końca
              została ideałem szlachetnej Polki. "
              ...

              Jedną z największych tajemnic biografii Smosarskiej było jej życie intymne.
              Aż do 33 roku życia nie można było znaleźć śladu jej romansu, a nawet
              najmniejszego flirtu. A była kobietą pełną prostoty, urodziwą, inteligentną
              i zamożną - w przeciwieństwie do ról jakie grała.

              Dopiero w roku 1933 poznała swego męża - znakomitego inżyniera budownictwa
              Zygmunta Protassewicza. Rolę swata spełnił tutaj sam Jan Kiepura, któremu
              inżynier budował w Krynicy willę Patria. Smosarska przyjechała do Krynicy
              na gościnne występy. Kiepura zaprosił oboje na kolację, przedstawiając pana
              Zygmunta jako wspaniałego budowniczego. Smosarska w równym stopniu
              zabiegała o zaangażowanie inżyniera do budowy swojego domu w Warszawie,
              jak i o miłość. Protassewicz wyznał, że to ona mu się oświadczyła, bo sam
              - z powodu wrodzonej nieśmiałości - pewnie nigdy by się na ten krok nie zdobył.

              Jadwiga i Zygmunt pobrali się 26 lutego 1935 roku w nieistniejącym już
              kościele Kanoniczek przy Placu teatralnym w Warszawie. Na czas ceremonii
              kościół został zamknięty, a przed ołtarzem tylko para młodych i świadkowie.

              Jeszcze przed ślubem ruszyła budowa willi przy ul. Narutowicza. Podobno
              niezbyt ładnej. Obecnie jest tam przedszkole nr 28 (Narutowicza 15).

              Stanowili zgodne i udane małżeństwo. Oboje doskonale zarabiali. Lato spędzali
              za granicą, często bywali w rodzinnych stronach Zygmunta na Litwie, a ich
              ulubionym miejsce były Rockiszki.
              Hitlerowska agresja zastała ich na wsi. Błyskawicznie wrócili do Warszawy,
              zabrali trochę rzeczy osobistych i samochodem pojechali do matki Zygmunta,
              do Wilna.
              cdn.
              • super.222 Re: Ich losy .. Jadwiga Smosarska 08.10.14, 11:00
                Na Wileńszczyźnie nie pozostali długo, przez Litwę, Łotwę, Szwecję i Norwegię
                udali się do Stanów Zjednoczonych. Osiedli w Nowym Jorku i spędzili tam 11 lat.
                Początkowo żyli za pożyczone pieniądze i z pracy Zygmunta, który pracował
                przez jakiś czas jako zwykły murarz.Nie znając języka angielskiego, nie miał
                początkowo możliwości znalezienia lepszego zatrudnienia. Jednakże został
                dostrzeżony jego zawód inżyniera i otrzymał to stanowisko, co w znacznym
                stopniu umożliwiło stabilizację małżonków na emigracji.

                Smosarska zaangażowała się w pomoc polskim artystom na emigracji.
                Organizowała spotkania, podczas których recytowała wiersze i wygłaszała
                prelekcje. Była współorganizatorką Komitetu Pomocy Polskim Aktorom na
                Wygnaniu. Fatalny - podobno - akcent aktorki wyeliminował ją z ubiegania
                się o jakąś rolę w Hollywood. Miała także kłopoty zdrowotne.

                W roku 1959 Protassewiczowie przeprowadzili się do małego domku na
                przedmieściach Nowego Jorku. Aktorka całkowicie poświęciła się mężowi.
                Tęskniła jednak za Polską. Przyjechała z wizytą w 1958 roku po raz pierwszy.
                Zgotowano jej gorące powitanie przez grono dawnych przyjaciół.
                Od tej chwili przyjeżdżała do Polski niemal co roku. A gdy w roku 1968
                wygrała telewizyjny plebiscyt na najpopularniejszą aktorkę okresu
                międzywojennego
                , zdecydowała się na powrót.

                Swoją warszawską willę w Warszawie aktorka przekazała w roku 1948
                "na potrzeby instytucji społeczno-opiekuńczych" i nie mieli własnego
                mieszkania w tym mieście. Po powrocie zamieszkali u przyjaciół w Radości,
                oczekując na wprowadzenie sę do wykupionego mieszkania w tzw.
                *dewizowcu* przy ulicy Dworkowej.

                Jadwiga Smosarska nie zdążyła wprowadzić się do nowego mieszkania.
                Zwykła angina stała się przyczyną śmierci aktorki 1 listopada 1971 roku.
                Cztery dni później została pochowana na Starych Powązkach. Mąż żył
                jeszcze dwadzieścia lat. Został pochowany obok żony i razem spoczywają
                w Alei Zasłużonych.
                • super.222 Re: Ich losy .. Stefan jaracz 13.10.14, 15:53
                  Napad hitlerowców na Polskę zastał Jaracza w Warszawie, skąd ewakuował
                  się wraz z zespołem do Lublina. Większość zespołu dawnego teatru Ateneum
                  rozproszyła się, ale sam Jaracz zmuszony był pozostać w tym mieście w związku
                  z bliskim porodem córki. nie potrafił siedzieć z założonymi rękami i zgodził
                  się zagrać na deskach miejscowego teatru. Po pewnym czasie wraca wraz
                  z rodziną do Warszawy, a podczas podróży umiera malutka wnuczka urodzona
                  w oblężonym Lublinie. W stolicy Jaraczowie żyją z zasiłku wypłacanego przez
                  ZASP - niewielkiego zresztą. Ten nieustanny bohater skandali (kobiety, alkohol, nieporozumienia z Szyfmanem i innymi) przechodzi
                  niebywałą metamorfozę: nie brać alkoholu do ust, nawrócenie, a o kobietach
                  autor nie wspomina ... big_grin. Przyrzekł, że do końca wojny nie weźmie alkoholu do
                  ust - podobnie jak inni, nie wyobrażał sobie, że wojna może potrwać tak długo.

                  Oczekiwanie na lepsze czasy wypełniał *życiem kawiarnianym* jako właściciel
                  lokalu pod nazwą Cafe Club, gdzie pracowali jego b. pracownicy z Ateneum,
                  on sam zaś siadywał w końcu sali, rozmawiał z gośćmi, czasem recytował.
                  Ten klub Niemcy także zamknęli, przed Jaraczami ukazało się widmo głodu.
                  Utrzymywali się z niewielkiej renty ojca.

                  7 marca 1941 roku wykonano wyrok wydany przez podziemie, który skazał
                  aktora Igo Syma za kolaborację. Decyzję o zlikwidowaniu znienawidzonego
                  kolaboranta podjął osobiście generał Grot-Rowecki. Wrażenie po egzekucji
                  było ogromne (a takiego pragnął generał), okupanci ogłosili żałobę.
                  W Palmirach rozstrzelano dwudziestu jeden zakładników, represje spadły
                  na całe środowisko aktorskie. Aresztowano: Jaracza, Zimińską, Schillera,
                  Barszczewską, Wysocką, Sawana i wielu innych. Jaracz i Schiller trafili
                  do Oświęcimia. Dostali sąsiadujące ze sobą numery obozowe i znaleźli
                  się w jednej izbie bloku nr 8.

                  cd.
                  • super.222 Re: Ich losy .. Stefan jaracz 14.10.14, 10:40
                    Jaracza przydzielano do różnych prac, najdłużej zajmował się obieraniem
                    ziemniaków dla współwięźniów. W takim ośrodku, praca przy obieraniu
                    warzyw nazywana była *kartoflanym rajem*. Zdarzało się przynieść jakąś
                    marchewkę i po kawałeczku obdarować głodnych współwięźniów.
                    Działał w obozie nielegalny teatr, w którym najważniejszym aktorem był
                    Jaracz. - (...)wystąpił z utworami, którymi wzruszał do głębi publiczność
                    warszawskich kawiarenek okupacyjnych
                    - wspominał Schiller.

                    Tymczasem w Warszawie trwały starania o zwolnienie artystów.
                    Po sześciu tygodniach wyszedł na wolność Jaracz, a kilkanaście dni później
                    wrócił Schiller. Symptomy choroby u Jaracza wystąpiły niebawem.
                    Okazało się, że zachorował na gruźlicę, której leczenie w warunkach
                    okupacyjnych graniczyło z cudem. Udało się umieścić w sanatorium
                    w Otwocku pod Warszawą, co pewnie przedłużyło mu życie, ale zdecydowanej
                    poprawy nie dało.
                    Żył ze składek społecznych i zebranych wśród aktorów, nie zapominali o nim
                    przyjaciele. Córka pracowała jako kelnerka, żona dorabiała gotując dla
                    sublokatorów. Pomagali aktorzy pracujący na jawnych scenach.
                    Jaracz w końcu zrozumiał, że aby przeżyć, trzeba pracować i nie oskarżał już
                    artystów o kolaborację.
                    Złamał jednak przyrzeczenie abstynencji i zaczął ponownie pić, topiąc
                    smutek w alkoholu. Pozostał konsekwentny w swoim nawróceniu, czytał
                    wiele książek o treści religijnej.
                    Po wyzwoleniu, juz bardzo chory, wyjechał do zajętego przez sowietów
                    Lublina. Spotkał się tam z Bierutem i Wasilewską, miał nawet objąć
                    kierownictwo Instytutu Dramatycznego, lecz jakakolwiek aktywność
                    zawodowa aktora stała się niemożliwa.

                    Przewieziono go do szpitala w Otwocku, gdzie pozostał do końca życia.
                    Zmarł 11 sierpnia 1945 roku.
                    ZASP ogłosił trzydniową żałobę w zespołach teatralnych, a w dniu pogrzebu
                    flagi państwowe opuszczono do połowy masztu.
                    • super.222 Re: Ich losy .. Loda Halama 19.10.14, 17:43
                      To była piękna dziewczyna i znakomita tancerka. Odkrył ją Andrzej Włast,
                      ale nie spełniła się w roli piosenkarki, natomiast w tańcu nie miała sobie
                      równych. Zarabiała średnio trzy do pięciu tysięcy złotych.
                      Stała się bożyszczem Warszawy, miała tłumy adoratorów, romanse głębsze
                      lub płytsze, ale zawsze jej wybrankami byli panowie z wyższych sfer.
                      Najbardziej trwałym adoratorem był hrabia Andrzej Dembiński, który dążył
                      do małżeństwa. Podczas romantycznej wyprawy do Paryża, przy księżycu,
                      po szampanie przy kolacji ...
                      - powiedziała TAK.
                      Uroczystość ślubna odbyła się w warszawskim kościele św. Aleksandra.
                      Jednakże po ślubie okazało się, że Loda nie może wytrwać w roli hrabiny
                      na wsi (Przysucha ), towarzyszyć teściowej w nabożeństwach, a także ...
                      miała *specyficzne poglądy* na wierność małżeńską. W roku 1931 małżeństwo
                      zostało rozwiązane, prawdopodobnie unieważnione przez Kościół.

                      Prawdopodobnie jeszcze w czasie trwania małżeństwa z Dembińskim,
                      Loda nawiązała gorący romans z Aleksandrem Żabczyńskim, który będąc
                      już żonatym - jak na rasowego mężczyznę przystało - kluczył, grał na czas
                      i nie umiał podjąć ostatecznej decyzji. Loda uznała, że dłużej czekać już
                      nie będzie i postanowiła zerwać. Ale ... zakochana nieprzytomnie, po zerwaniu, w wyjechała do Częstochowy. Kilka dni przesiedziała na
                      jasnej Górze, a w Warszawie wrzało, że zaginęła. Po ostatecznej rozmowie,
                      wyszła po prostu na ulicę i szła przed siebie aż doszła do Dworca Głównego.
                      Kupiła bilet na najbliższy odjeżdżający pociąg, a był to pociąg do Częstochowy.
                      W przedziale poznała parę staruszków, którzy zaproponowali jej nocleg.
                      Na Jasnej Górze leczyła złamane serce, mieszkała u staruszków, poszła do
                      spowiedzi, i kiedy doszło do jej wiadomości zamieszanie jakie wywołała,
                      ocuciło ja na tyle, że wróciła do pracy.

                      Po Dembińskim i Żabczyńskim przez kilka lat w życiu Lody nie pojawił się
                      na stałe żaden mężczyzna. Mając już blisko 30 lat coraz częściej myślała
                      o stabilizacji u boku mężczyzny. Tuż przed wybuchem wojny w roku 1939
                      poznała obywatela Szwajcarii (z ojca Polaka) George Golembiowskiego.
                      Był to pan bardzo zamożny i wykształcony, znał siedem języków, urodziwy
                      (po matce Turkmence). Poznała go w restauracji Oaza, a w roli swatki
                      wystąpiła młodsza siostra Lody, Helena.

                      I tu ciekawostka: Golembiowskiego popierał b. mąż Dembiński, który był
                      zdania, że zadaniem dobrego męża jest dobrze wydać za maż swoją
                      żonę.
                      Gdy doszło do sformalizowania związku, to on został świadkiem
                      na ślubie byłej partnerki. Małżeństwo zostało zawarte w dramatycznych
                      okolicznościach, trwała juz wojna i Niemcy właśnie wkroczyli do Warszawy.
                      Legalizacja romansu oznaczała dla Lody szwajcarski paszport, honorowany
                      przez hitlerowców. (cdn)
                      • super.222 Re: Ich losy .. Loda Halama 21.10.14, 16:24
                        Lata okupacji

                        Golembiowscy postanowili opuścić okupowaną Polskę i wyjechać do Szwajcarii.
                        W podróż udali się samochodem, w towarzystwie b. męża Dembińskiego, który
                        miał się zatrzymać w Krakowie u znajomych. Z powodu braku miejsca w krakowskich hotelach, u znajomych znalazła nocleg cała trójka. Spali na jednym tapczanie big_grin ... W dalszej podróży zatrzymali się w Budapeszcie, w pięknym hotelu "Hungaria", gdzie nadal kwitło życie towarzyskie, a Loda doznała ogromnej radości z uczestniczenia w *wielkim świecie*. Po kilku wieczorach w upojnych knajpkach, wyruszyli w dalszą podróż ; dotarli do Lozanny, gdzie mieszkała teściowa.

                        W Szwajcarii często bywali w willi Paderewskiego. Pianista był zaangażowany
                        w tworzenie rządu polskiego na emigracji i na jego polecenie Golembiowski
                        odbył podróże do Londynu i Paryża, gdzie wygłosił mowę w tamtejszym parlamencie na temat sytuacji w Polsce. Pewnego dnia George oznajmił żonie, że wraca do Warszawy, nie informując jej o celu podróży. Loda - mimo ciąży - wybrała się razem z mężem w podróż pociągiem. W stolicy George prowadził hurtownie
                        środków chemicznych, a Loda angażowała się w działalność charytatywną,
                        występowała na imprezach i ... współpracowała z ruchem oporu, nie zważając
                        na to, że jest w ciąży. Dzięki szwajcarskiemu paszportowi, urodzie, znajomościom
                        mogła zdziałać wiele w myśl powiedzenia: "gdzie diabeł nie może, tam Lodę
                        pośle"... Niewątpliwie również mąż Lody był zaangażowany w działalność
                        konspiracyjną, co zapewne stało się przyczyną jego śmierci. Według oficjalnej
                        wersji, został postrzelony podczas napadu rabunkowego na jego biuro.
                        Zmarł 13 lipca 1943 roku i nieoficjalne informacje mówią, że zginął w efekcie
                        porachunków wewnątrz polskiego podziemia i miało też związek z wydaniem
                        Niemcom. generała Stefana Grota-Roweckiego.

                        George Golembiowski był jedyną prawdziwą miłością Halamy. Jego śmierć
                        przeżyła wyjątkowo boleśnie. Jej dalszy pobyt w Warszawie stał się niebezpieczny,
                        to też z chwila odzyskania paszportu szwajcarskiego, nie czekając ani chwili
                        wyjechała z synkiem do Szwajcarii.
                        (cdn)
                        • super.222 Re: Ich losy .. Loda Halama 22.10.14, 12:40
                          W Szwajcarii musiała stoczyć walkę z teściową, która chciała odebrać jej
                          prawo do opieki nad synkiem. Po stracie jedynaka teściowa wykorzystała
                          wszystkie atuty: pieniądze, znajomości, była długoletnią obywatelką Szwajcarii,
                          miała dobrego adwokata, przekonywała, że Loda jako artystka wałęsająca
                          się po świecie, nie jest w stanie zapewnić jej wnukowi odpowiedniej opieki.
                          Za śmierć swojego syna obwiniała jego żonę.
                          Małego Jerzego odebrano matce i oddano pod opiekę babki. Loda mogła go
                          widywać tylko za zgodą sędziego. W ten sposób teściowa znalazła pretekst
                          żeby zemścić się za śmierć syna.
                          Po pewnym czasie Loda zabrała syna bez zgody i wyjechała ze Szwajcarii,
                          w czym dyskretnie pomagali jej urzędnicy, a sędzia prowadzący sprawę
                          wręczając jej odpowiednie dokumenty, powiedział: "Pani teściowa nie
                          jest w tym stopniu niepoczytalna, aby ją zamknąć w zakładzie dla chorych
                          psychicznie, ale wystarczająco, aby zrobić pani krzywdę fizyczną, czym się
                          odgraża. Proszę wyjechać z dzieckiem ze Szwajcarii, zachowując tajemnicę
                          i ostrożność.


                          Przez Paryż dotarła do Londynu, gdzie występowała dwa lata.
                          Po ognistym romansie z pewnym żonatym polskim majorem, ponownie
                          wyszła za mąż. Żeby uzyskać kartę stałego pobytu, niezbędną do
                          zezwolenia na pracę, oficer Kazimierz Dobrowolski zawarł z Lodą związek
                          małżeński i jak przystało na dżentelmena, po roku się z nią rozwiódł.

                          Halama opuściła Wielką Brytanię, bowiem klimat tego kraju źle wpływał
                          na zdrowie syna, a także reglamentacja żywności nie dawała możliwości
                          jego rozwoju na odpowiednim poziomie. Wybrała Kalifornię, licząc także
                          na karierę w Hollywood. Obywatelstwo amerykańskie zapewniło jej
                          kolejne małżeństwo z przedsiębiorcą Larry Latta. Związek miał być
                          jedynie *papierkowy*, ale pewnie nie do końca, bo małżonek był bardzo
                          zazdrosny, a ona nie lubiła by ktoś ograniczał jej swobodę. Po rozwodzie,
                          wobec braku powodzenia w karierze, prowadziła działalność biznesową
                          - zaczęła budować i sprzedawać wille, domy.
                          Po pewnym czasie wróciła do Europy - porzucając intratny biznes - bo chciała
                          żeby syn studiował w Wielkiej Brytanii. Błyskawicznie załatwiła sobie
                          legalizacje w tym kraju zawierając
                          małżeństwo z aktorem Stanisławem Ruszałą - b. żołnierzem armii
                          Andersa. W ten sposób zmieniła obywatelstwo po raz piąty w życiu, a to
                          małżeństwo przetrwało cztery lata.

                          Nie zgadzała się na występy dla Polonii, co zaowocowało sporym konfliktem
                          ze środowiskami emigracyjnymi. Występowała w nocnych klubach we Włoszech,
                          była właścicielką restauracji w Londynie.

                          W roku 1959 Kazimierz Krukowski prowadzący warszawski teatr Buffo
                          zaprosił Lodę do udziału w przedstawieniu pt. "Żebyśmy tylko zdrowi byli"...

                          (cdn)
                          • super.222 Re: Ich losy .. Loda Halama 24.10.14, 20:02
                            Publiczność przyjęła artystkę entuzjastycznie. Przedstawienie grano przez rok
                            przy komplecie publiczności, która wybaczyła nawet to, że Halama śpiewała
                            tylko dwie piosenki. Magia popularności była jeszcze większa niż przed wojną.
                            Gwiazda nie ukrywała swoich znajomości z członkami PRL-owskiej władzy.
                            Nie znała poziomu antykomunizmu polskiej emigracji. Stosunki z angielską
                            emigracją były coraz gorsze, a kiedy Halama kupiła w Stoczni Gdańskiej
                            pełnomorski jacht żaglowy, który skromnie nazwała "Loda" i tym jachtem
                            przypłynęła do Londynu, stała już pod pręgierzem. A ona kupiła następny
                            jacht i nazwała go "Loda II". Wrogie - wręcz - środowisko polonijne zmusiło
                            Lode do refleksji na temat jej dalszych losów: >co ja właściwie tu robię?
                            Syn za chwilę będzie dorosły, pięćdziesiątka na karku, z mężami ułożyłam
                            sobie życie chyba na stałe, publiczność przypomniała sobie o mnie i chyba
                            mnie pokochała, czyli ...? Czyli wszystko po staremu. Musisz się więc
                            kobieto zdecydować: tu czy tam? <.
                            Zlikwidowała więc wszystkie swoje
                            interesy i wróciła do Polski na zawsze. Ostatecznie osiadła w Polsce
                            w roku 1985, zachowała paszport brytyjski i pomieszkiwała na zmianę
                            w Warszawie i w Londynie.

                            Zmarła 13 lipca 1996 roku w Warszawie.
                            Pochowana została na Starych Powązkach u boku rodziców.
                            • super.222 Re: Ich losy .. Aleksander Żabczyński 25.10.14, 16:28
                              "Żabczyński? Bożyszcze! Pensjonarki za nim szalały.
                              Ale on był żonaty i tak bardzo dobrze wychowany, że otwierając puszkę
                              sardynek, wcześniej pukał trzy razy w wieczko.
                              To tylko anegdota, ale
                              przyznać trzeba, że rzadko który aktor miał tak znakomite predyspozycje.

                              Jego żoną była aktorka Maria Zielenkiewicz; pomijając burzliwy romans
                              z Loda Halama (opisany wcześnie) małżeństwo uznawane było jako udane
                              i chociaż otoczony tłumem wielbicielek, w zasadzie dochowywał wierności.

                              Ja kocham kochać. I dlatego w przeciwieństwie do wielu innych mężczyzn
                              lubię flirt. Często to bywa tylko wstęp do miłości. Ale jeżeli pozostanie tylko
                              wyłącznie wstępem, bez dalszego ciągu, to tym lepiej. We flircie poznaje się
                              prawdziwie finezyjną kobietę, zakochać się może każda kobieta, ale flirtować
                              ...
                              umiejętnie potrafią tylko nieliczne. A ja chętnie je odnajduję'.

                              ....
                              Tak mówił w wywiadach, bo przecież pozycja amanta filmowego nakładała
                              na aktora pewne obowiązki.

                              Pomijam całą twórczość Aleksandra, bo o tym można sobie poczytać.
                              • super.222 Re: Ich losy .. Aleksander Żabczyński 25.10.14, 16:48
                                W 1939 roku , w randze porucznika artylerii przeciwlotniczej odbył kampanię
                                wrześniową aż do 18 września. Internowany w obozie na Węgrzech był komendantem
                                tego obozu i inicjatorem ucieczki do Francji. Udało mu się zbiec - spisek wykryto,
                                ale jemu udało się - . Po kapitulacji Francji, dostał się do Armii Polskiej w 1942.
                                Pod Monte Casino został ranny i odznaczony został Krzyżem Walecznych.
                                Tę piękną kartę bojową zdobywał w szeregach II Korpusu.

                                Przejęcie władzy w Polsce przez komunistów wywarło fatalny wpływ na życie
                                aktora. W dodatku rozłąka z żoną ... szukał ukojenia w alkoholu, zapewne zbyt
                                często, bo zmienił się jego wygląd zewnętrzny aż tak bardzo, że z trudem
                                rozpoznała go Loda Halama, gdy spotkali się w Londynie. Ubytki na aparycji
                                zapewne nie były by przeszkodą w nawiązaniu dalszego ciągu romansu, do czego
                                zmierzała aktorka, lecz jak sama wyznała: była jakaś niewidzialna ściana
                                przeszłości między nami. Nie można już było wskrzesić niczego."


                                Aleksander nie myślał o pozostaniu na Zachodzie. W kraju pozostała ukochana
                                żona. Bardzo za sobą tęsknili. Dopiero jesienią 1946 roku został zakwalifikowany
                                do wyjazdu do Polski. "Sześć lat tęsknoty za ojczyzną i najbliższymi to dużo"
                                - pisał do żony tu przed zaokrętowaniem. Wrócił do kraju 8 grudnia dokładnie
                                w dzień imienin żony i rozpoczął zupełnie nowy etap życia. (cdn)
                                • super.222 Re: Ich losy .. Aleksander Żabczyński 26.10.14, 16:00
                                  Po powrocie do Warszawy jako były żołnierz II Korpusu miał ograniczone
                                  możliwości zatrudnienia. Dla dawnego amanta życie pod rządami komunistów
                                  nie było jednak łatwe. Zawsze ten sam wytworny pan w nieposzlakowanym
                                  smokingu, zamieszkał wraz z żoną w mieszkaniu o powierzchni piętnastu
                                  metrów. Wspólnie z Tolą Mankiewiczówną jeździli po Polsce z recitalami
                                  przedwojennych szlagierów. Utrzymać się na odpowiednim poziomie nie można
                                  było z takiej działalności.

                                  Dopiero zaangażowanie w Teatrze Polskim dzięki życzliwości Arnolda Szyfmana,
                                  ujawniło cały talent Żabczyńskiego. Kiedy już był w średnim wieku i po prostu
                                  grał, a nie liczył już na swój urok osobisty, okazało sie jak dobrym był aktorem.
                                  Dostał nawet nagrodę na festiwalu szekspirowskim w przedstawieniu
                                  "Wiele hałasu o nic"za rolę Benedykta. Czasami występował w radiu, debiutował
                                  w Teatrze Telewizji.
                                  Zmarł 31 maja 1958 roku.

                                  Więcej szczęścia w powojennej Polsce miała jego żona Maria Żabczyńska.
                                  Zagrała w kilkunastu filmach, regularnie pojawiała się na scenie Teatru Polskiego
                                  i przez ponad dwadzieścia lat użyczała głosu w powieści radiowej - jako
                                  Aniela Jabłońska -"W Jezioranach".
                                  Zmarła w styczniu 1981 roku.

                                  Pochowano ich obok siebie w skromnej mogile na warszawskich Powązkach
                                  Wojskowych. Skromna płyta z nazwiskami i wykonywanym zawodem, nie
                                  rzuca się w oczy i łatwo ją pominąć. A przecież spoczywa w tym grobie
                                  największy amant polskiego kina, aktor, jakiego wcześniej ani później już
                                  nie było i chyba długo jeszcze nie będzie.

                                  Całuję twoją dłoń, madame,
                                  śniąc, że to usta twe,
                                  przed tobą chylę skroń madame,
                                  bo dobry ton tak chce,
                                  lecz serce moje śni, madame,
                                  że gdy poznamy się
                                  nim przejdzie kilka chwil, madame,
                                  pozwolisz sama mi, madame,
                                  miast twą całować dłoń,
                                  całować usta twe.
        • super.222 Re: Ich losy .. Bodo 18.02.16, 19:47
          Z głębokich głębin wyciągam ten wątek dla przypomnienia o czym to
          ja pisałam niegdyś, a co staje się nagle bardzo aktualne.

          Zapowiadają serial polski jakiego jeszcze nie było do tej pory.
          Będzie to historia aktora od najmłodszych lat, ale nie wiem jeszcze
          w którym roku się skończy.
          W roli Eugeniusza Bodo wystąpi dwóch aktorów, z których ten z lat
          młodzieńczych jest rewelacyjny. Wcielił się w tę postać Antoś Królikowski,
          który - być może - podbije serca wszystkich nastolatek. Znawcy mówią, że
          będzie to życiowa rola tego młodziutkiego aktora.

          Zapraszam do przeczytania trzech postów w tym wątku, w którym
          jest historia dorosłego Eugeniusza Bodo.
          • sagittarius954 Re: Ich losy .. Bodo 19.02.16, 08:27
            O matko , jeszcze jeden agent big_grin ale dawaj bo to ciekawe ...big_grin
            • super.222 Re: Ich losy .. Bodo 22.02.16, 17:12


              Serial w pierwszych dniach marca ... big_grin
              • super.222 Re: Ich losy .. Bodo 06.03.16, 11:43
                To już dzisiaj. Program I TVP, godzina 20.25.

                Po *Blondynce* ubabranej na polskiej wsi, doświadczymy uniesień ...
                Lata trzydzieste - piękne stroje, wytworni panowie, pióropusze i stepowanie.
                Podobno są też *momenty* ale na nie trzeba poczekać aż w dalszych
                odcinkach Bodo dorośnie.
                • marii51 Re: Ich losy .. Bodo 06.03.16, 23:41
                  jak mogłam przegapić tak wspanialy wątek?
                  super.222 aż zatrzymalam się na Jaraczu -patronie olsztyńskiego teatru
                  w wolnej chwili poczytam wszyskie wiadomości... dziękuję
                  • super.222 Re: Ich losy .. Bodo 07.03.16, 09:14

                    Pierwsze koty za płoty - powiem o wczorajszym odcinku serialu.
                    Oczekiwania były duże, a kto oglądał - nie zawiódł się. Będzie nadal
                    oczekiwał każdej z dwunastu niedziel *w porze największej oglądalności*.

                    Podobały mi się postaci: Bodo (oczywiście) i jego matki.
                    Matkę gra aktorka Agnieszka Wosińska i do tej roli jest po prostu świetnie
                    dobrana. Zubożała szlachcianka, z manierami damy, z perspektywą na
                    dwuznaczną rolę u boku wziętego prawnika. Zakochana w synu, chce
                    dla niego dobrego wykształcenia i najlepiej żeby skończył prawo ...big_grin
                    (Jako matka dwóch synów, którzy niegdyś też byli przed maturą -
                    rozumiałam jej niepokój o los jedynaka. Ja też mówiłam: najpierw
                    zdasz, skończysz studia na politechnice, a później możesz robić, co
                    zechcesz)


                    Nie wiedziałam dlaczego postać aktorki grającej pierwszą miłość Bodo
                    nie przekonywała mnie jako heroina pierwszych młodzieńczych uniesień.
                    Aktorka jest po prostu w nieodpowiednim wieku - ma lat 25, gdy kręcili
                    odcinek miała lat 24 i jak ja mam uwierzyć, że jest dzierlatką w szkole
                    średniej ? Fatalny błąd reżysera... big_grin

                    Mam nadzieję już nie usłyszeć tercetu grubych bab w piosence:
                    Chciało się grzybów Jadwidze
                    poszła do lasu na rydze
                    takiego rydza znalazła ... ...
                    oj rydzu, o rydzu ...
                    big_grin big_grin big_grin big_grin

                    Marii - dziękuję. Była to mrówcza praca, bo losy tych postaci
                    splatały się z sobą - zawodowo, romansowo, małżeństwami. Musiałam
                    wybierać rozrzucone fragmenty książki, opisujące jedynie tę postać,
                    której historię streszczałam. Żeby było przejrzyście.
                    • super.222 Re: Ich losy .. Bodo 15.03.16, 15:15
                      www.polityka.pl/tygodnikpolityka/ludzieistyle/1652656,1,bodo-powrot-amanta.read
                      • super.222 Re: Ich losy .. Bodo 15.03.16, 15:18

                        Jakimś cudem udało mi się przeczytać cały artykuł, to go tutaj zapodaje
                        dla tych, co to interesują się losami Bodo.
                        W artykule zawartych jest sporo faktów, które potwierdzają te, o których
                        ja pisałam w tym wątku.
                        • sagittarius954 Re: Ich losy .. Bodo 16.03.16, 14:20
                          Zastanawiam się , gdyby wojnę przezył jak odnalazł by się w tych filmach czarno białych ...
                          Nie tylko przeczytałem a dzięki linkowi mogłem wysłuchać . Ciekawy artykuł ... Dziękuję Ci nadobna big_grinbig_grin
                          • super.222 Re: Ich losy .. Słowikowa 16.03.16, 19:29
                            www.polityka.pl/tygodnikpolityka/longform/1650554,1,tajemnicza-krolowa-mafii-wychodzi-z-cienia.read
                            • sagittarius954 Re: Ich losy .. Słowikowa 17.03.16, 08:53
                              A co jej dadzą wspomnienia kiedy na starośc będzie goła i wesoła ...
Pełna wersja