super.222
30.10.14, 07:36
www.fakt.pl/polityka/obrzydliwe-tak-nfz-trwoni-pieniadze-na-budynki-klimatyzacje-krzaczki,artykuly,499597.html.
.
W bieżącym tygodniu odwiedziłam jeden z miejskich szpitali, w celu zapisania
się do przyjęcia na oddział. Żeby dotrzeć do właściwych drzwi musiałam
przebyć kilka korytarzy: pójdzie pani do końca korytarza na parterze, później
w prawo do drugiego korytarza, tam będą schody i tymi schodami do końca -
grzecznie poinformował mnie portier. W ten sposób doszłam do 3 piętra.
Nigdzie żadnej informacji o windzie !
Gdy tak przechodziłam tymi korytarzami, zobaczyłam kilka osób z maleństwami
w nosidełkach. Widziałam je idąc TAM, a ilość tych nosidełek zwiększyła się
o następnych kilka gdy mijałam je WRACAJĄC. Niektóre dzieciąteczka spały,
niektóre cmokały smoczki rozglądając się ciekawie na świat ... czyli korytarz.
W dwóch nosidełkach były maluszki wyglądające jak bliźniaczki.
Przy każdym z nosidełek stali, kucali, klęczeli rodzice - matka, ojciec lub oboje.
Na korytarzu nie było ani jednej ławki, ani jednego krzesła, na którym
by można postawić nosidełko lub usiąść. Jak to na korytarzu ogólnie
dostępnym - ruch spory, zabłocone buty i brudne spodnie, na poziomie malutkich
nosków. Pomyślałam, że jest to kolejka do jakiegoś specjalisty szpitalnego -
pediatry, albo innego specjalisty dla malutkich dzieci.