Żeby zapatrzeć się w te łuny ...

02.11.14, 13:59
Na Wszystkich Świętych

był zjazd rodzinny
rodzina cała
w tym liczni młodzi
wszyscy zjeżdżali w tym dniu do Łodzi
to było święto
przegląd dorobku
dwa dni gadania
i oglądania
dagerotypów rozlicznych przodków
... i po śniadaniu
z samego rana
szła na cmentarze
kolumna znana

ciotki co w futrach
wprost z naftaliny
szły w pierwszym rzędzie
jak te hrabiny
kiedy pogoda robiła figle
to im ta droga okrutnie brzydnie
bo nieraz cieplej było niż latem
a one w futrach i kapeluszach
były pod pudrem wręcz popielate
a świeża henna tworzyła plamy
zmieniając twarze w obraz nieznany

... dzieci biegały wokół pochodu
dźwigając znicze i chryzantemy
a był to spacer kilometrowy
i sie powtarzał każdej jesieni

a przed cmentarzem jak na odpuście
stały stragany z gadżetami
i obwarzanki na sznureczku
oraz przekupki ze zniczami

... groby już były wcześniej umyte
i zastawione rzędami kwiatów
były świadectwem każdej rodziny
że ta pamięta o tych ... z zaświatów

Rodzina miała swych bohaterów
i zwykłych członków i hochsztaplerów
obchód zaczynał się od dziadków
a kończył na najświeższych grobach
tych co niedawno witaliśmy
i żegnaliśmy w naszych progach
tych, których wszyscy wspominali
z najlepszej strony i dowcipu
lecz ich zbyt wcześnie pożegnali
i nie przywołasz ich z niebytu

palono świece na ich grobach
i ustawiano chryzantemy
niektórzy żegnali się krzyżem
sięgając wzrokiem do podziemi

Wszyscy się sobie przyglądali
i tej jesieni na cmentarzu
drzewa już stały pociemniałe
tak jak zastygłe w smutku twarze
to była chwila pełna lęku
próba rozmowy z tamtym światem
tylko te kwiaty się nie bały
i rozkwitały tak jak latem

w czasie wizyty na cmentarzu
witano licznych tam znajomych
dalszą rodzinę i kolegów
i zapraszano ich do domu
(na jednego)

w drodze powrotnej przez cukiernię
gdzie kupowano pyszne torty
zrobione z cukru, żółtek, masła
co nam rozpycha dziś aorty
lecz miały smak tak uroczysty
że tamten tort się dzisiaj przyśni

Wieczorem znowu na cmentarze
żeby zapatrzeć się w te łuny
tańczących ogni z widziadłami
(kto nie żył w Polsce nie zrozumie)
bo kto raz widział t cmentarze
to już z pamięci nie wymaże

bardzo brakuje tego Święta
Polakom z nowej emigracji
świat się wyzbywa swych tradycji
unika myśli o ekspiacji
świat też udaje nieśmiertelność
żałoba źle się dziś sprzedaje
Hallowen kiepską jest namiastką
czy po Hallowen coś zostaje?

w przyszłości bliskiej nie dalekiej
tak jak już gminna wieść nam niesie
pogrzeb nie będzie już rodzinny
nasz pogrzeb będzie w internecie.
~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~
Chicago dnia 1 listopada
Wojciech K. Borkowski
Pełna wersja