sagittarius954 03.12.14, 09:37 To do cytatu dnia . Jeśli starczy czasu cos krótkiego napisze , adwent to jednak porządki w całym domu ... Odpowiedz Link czytaj wygodnie posty
sagittarius954 Re: Ale czy da się nie myśleć . 03.12.14, 11:59 Chyba nie , ostatecznie z myślenia jesteśmy zwolnieni nocą . Jeśli zaś chodzi o mnie i nawet nocą mój mózg, jak dobry komputer nadaje cały czas , dlatego rankiem budzę się z potarganymi myślami i jedne uratuję inne nie . O czym najczęściej myśle , o tych których kocham , o tych których lubię ,ale i o tych którzy mnie nie lubią. więc jest o czym . Do tego dochodzą proste codzienne sprawy obowiązki rozwiązywanie problemów . I jakoś leci . Gdybym pogrupował te moje myśli specjalna grupą stałaby się sprawa podróżowania . Czasami myślę sobie ,że gdybym nie ożenił się podróżowałbym non stop . Jednak obowiązki przerwały mi te zamierzenia . Żałować tego nie zamierzam , cudowna zona , przeurocze dziecko , dają mi tyle ile odkrywanie w całym świecie nowych miejsc . Bo przecież człowiek jest takim nieodgadniętym dla drugiego człowieka miejscem . No i tak się to u mnie układa , troszkę normalnie niemal nudnie jak dla takiego czytacza postów . a może nie ... zależeć będzie od tego czy traficie tutaj na kolejny odcinek tego wątku . Że co ? Że jestem mało systematyczny ? Niech pasjonaci nie tracą nadziei , może zawędruję , do Malmo albo na podwórko gdzie częstują malinówka . Och jak za mną chodzą maliny na ustach dziewczyny ..... Odpowiedz Link
rena-ta49 Re: Ale czy da się nie myśleć . 03.12.14, 14:58 Jako kobieta pracująca,nocami sypiam doskonale i od myślenia jestem wolna całkowicie Odpowiedz Link
sagittarius954 Re: Ale czy da się nie myśleć . 03.12.14, 15:53 Kobieta pracująca i zaspokojona . Tak ...ale naprawdę nic ci się nie śni ? Odpowiedz Link
sagittarius954 Re: Ale czy da się nie myśleć . 03.12.14, 16:16 Doskonale pamiętam kiedy zgromadziły się nade mną przysłowiowe czarne chmury . siedziałem wtedy przy komputerze i tez myślałem . Jakby go przechytrzyć . Kiedy do drzwi ktoś gwałtownie zapukał . Przeszedł mi wtedy dreszcz po plecach i zaraz potem poczułem ogromny spokój . złe wiadomości same wpychają się przez najmniejsze nawet szczeliny , a co mówić, kiedy przynosi je rosły policjant ... - Pan taki to a taki - tak - niepewnie odpowiedziałem i okazałem dowód . Potem poprosił abyśmy weszli do domu . - Pańska siostra nie żyje - powiedział . Reszta dnia i najbliższych tygodni upłynęły mi błyskawicznie , jakby czas wiedział co mnie oczekuje na najbliższym zakręcie . Czego czas od razu nie okazał ja i tak to poznałem . Zmniejszone dochody , braki w opłatach części składowych mieszkania , izolowanie się od problemu i w przeciągu najbliższych trzech miesięcy miałem komornika na plecach . Kiedy upłynęły następne trzy miesiące napłynęli tez siostrzani wierzyciele . Przestałęm wpatrywać się w ekran komputera , i nadeszła chwila mojej decyzji . Nie mam siły dalej walczyć o te wszystkie dobra konsumpcyjne i najwyższa pora pójść inna droga . W czasie jednego spokojnego popołudnia, kiedy cisza zapanowała w moim pustym mieszkaniu , mój wzrok zatrzymał się na zielonej aktówce , gdzie chowałem opowiadania i kilka kart do zrealizowania kiedyś . I to kiedyś chyba nadeszło . W środku znalazłem drogę wyznaczoną w googlach i postanowiłem nią pójść . Nie jutro , pojutrze lub kiedy się przygotuję . Zaraz natychmiast i niech się dzieje co chce . na kartce zostawiłęm upoważnienie do dysponowania moim mieszkaniem dla mojej żony . Zabrałem kilka najpotrzebniejszych rzeczy ze sobą dodatkowa pare butów , plecak niezbyt obszerny i ruszyłem przed siebie . Acha ... zabrałem te kartki z trasą wytyczona kilka lat temu . Po przejściu stu metrów przestraszyłem się , czy znajde sobie nocleg . Ech ostatecznie jest lato można przespać się pod drzewem . Zaraz za cmentarzem zachciało mi się pić i to była druga chwila , która pragnęła bym zakończył te brewerie . A z drugiej strony pomyślałem że butelek plastikowych nie brakuje ,a chyba ludzie wode mi dadzą ... co prawda za wode tez trzeba płacic ... Odpowiedz Link
super.222 Re: Ale czy da się nie myśleć . 03.12.14, 16:56 Nie bardzo rozumiem: - jaki wpływ na odejście z domu miała śmierć siostry? Mieszkaliście razem? i wspólne były koszty utrzymania? Jak długo trwała wędrówka? Co skłoniło do powrotu? Ty masz tak bujną wyobraźnie i łatwość wkręcania czytelnika, wolę się upewnić. To fikcja czy real? Myślę, że każdy człowiek kiedyś w swoim życiu przeżywa taki *obłęd* i stara się uciekać od otaczającego go świata. Mnie to napadło, gdy miałam jakieś 12-13 lat. Doszłam do stacji kolejowej, postałam pod filarem. Nie miałam biletu, który upoważniał również do wejścia na peron ... Odpowiedz Link
super.222 Re: Ale czy da się nie myśleć . 03.12.14, 17:37 A moje najprawdziwsza prawda Odpowiedz Link
sagittarius954 Re: Ale czy da się nie myśleć . 04.12.14, 08:18 Na ulicach panował ten sam ruch , odgłosy pędzących aut osobowych , spieszących się nie wiadomo po co i dokąd , dzwonki tramwaju i ledwo słyszalne odgłosy mówiących osób. Po pół kilometrze zaczęły boleć mnie nogi , jakby chciały dać znać pytając się dosyć ironicznie - no i po co i gdzie leziesz, czy my sobie nie zasłużyłyśmy na wypoczynek . Co z tego że masz kłopoty , ale my nogi leżałybyśmy sobie na wersalce i wpatrywały się w ciebie ,a gdy tylko do lodówki byś podszedł... Co za banialuki . Czy ja nie mogę iść sobie przed siebie jak prawdziwy globtroter i cieszyć się słońcem , uśmiechać się do ludzi póki są w kąciku oka i litości ... nie myśleć tyle , nic a nic . Po jeszcze 50 metrach zaczęły boleć mnie kostki i podbicie nogi. Ból był nie do zniesienia i kiedy już , już chciałem wracać się do parku na ławeczkę , zobaczyłem miejsca do których byłem kiedyś przyzwyczajony , pomieszczenie , gdzie strzygłem się na pazia a nie lubiłem tego stałego punktu programu inicjowanego przez ojca krótkim - idziemy do fryzjera . najbardziej cieszyła się z tego Anna moja siostra . Głośno wołając - i Ana - wbiegała na swoich króciutkich nóżkach do łazienki wyciągając malutkie buciki i podbiegała do mnie ,abym zasznurował je . Przed blokiem chwytała mnie za rękę i wpatrywała się w moje oczy a ja ze zwieszona głowa szedłem jak na ścięcie . Czasami przypominałem sobie pierwsze chwile,l kiedy mama urodziła ja i razem z ojcem przywiozła do domu . Taki opatulony węzełek . Z tego zawiniątka dobiegał głos tak podobny do piszczenia czegoś malutkiego i bardzo delikatnego . Gdy mama wzięła ją na ręce, Anna zaczęła płakać i dopiero na odgłos mojego głosu na moment przestała . Tak , wtedy zawarliśmy odwieczny pakt , przysięgę bez słów , ja będę Ciebie kochał ponad miarę sił swoich , Ty oddasz mi mą miłości w postaci siostrzanej miłości i będziesz obecna, kiedy starłem sobie kolano a ten widok będzie dla ciebie bolesny i tylko małe nóżki będą przebierać w miejscu na tą niesprawiedliwość . A ja nie odstąpię cię na krok, kiedy zachorowałaś i osiągnęłaś dużą gorączkę , nawet w nocy siedziałem przy twoim łóżeczku wysłuchując twego ciężkiego oddechu ... Moje nogi jakby bolały mniej ,ale w dalszym ciągu pragnęły oderwać się ode mnie i powrócić do tego zakątka, do którego prawdopodobnie nigdy już nie wrócą ... Odpowiedz Link
marii51 Re: Ale czy da się nie myśleć . 05.12.14, 08:06 Pisałam kilka razy powiedzonko Odpowiedz Link
marii51 Re: Ale czy da się nie myśleć . 05.12.14, 08:14 a pytanie -- owszem stalo się pomyslnie ,bo żyję aktualnościa życia a gdy wspominam to opowiadam, gdy za bardzo rozmyslalam to moje moje emocje były nie ok Odpowiedz Link
sagittarius954 Re: Ale czy da się nie myśleć . 05.12.14, 09:03 Polubiłem Wolę od momentu kiedy przeprowadziliśmy się tutaj . I powoli powoli zaczynałem ja poznawać , najpierw niemrawo wybierałem się wycieczki z chłopakami z podwórka , później wózkiem z siostrą, odkrywaliśmy ciche zakątki założonych wkoło parków , wreszcie zaciekawiły mnie dalsze rejony tej robotniczej dzielnicy . Już niedługo stracę ja zupełnie z pola widzenia , choć jeszcze dreptałem koślawo nie myśląc nawet gdzie i po co idę . Można być lekkoduchem ,ale czy trzeba nim być do tego stopnia ,aby bez celu ruszać przed siebie . Pomyśląłem ,że w zasadzie jest mi wszystko jedno . Prędzej czy później zatrzyma mnie jakiś patrol policji zaciągnie znów pod dom , gdzie wyrwać się nie będę mógł z kajdan ekonomicznej niewoli . Minąłem jednak i kościół reformowany , miejsce gdzie kiedyś było pole namiotowe , ciepłownię wolską spalającą mazut i wreszcie słońce przestało operować na moją głowę, bo wszedłem na chodnik przed domkami jednorodzinnymi a wysokie drzewa udaremniały męczenie mnie promieniami . Wreszcie znalazłem się spocony na skrzyżowaniu , gdzie kiedyś cały dzień w czasie zimy stulecia z łomem odkuwaliśmy je z lodu i ubitego śniegu . Zwały białej zmarzliny sięgały ponad nas przynajmniej o połowę i wszyscy zakładaliśmy się, że ten śnieg doleży swobodnie do czerwca . niestety kilka dni potem znów się tutaj z grupą mężczyzn z zakładu znaleźliśmy i pakowaliśmy te zwały na samochody . robota była męcząca , bo ręcznie trzeba było napełniać jeden po drugim podjeżdżające samochody . Jeszcze raz obróciłem się za siebie , stałem się nagle taki roztkliwiony i smutnym wzrokiem pożegnałem znajome krajobrazy mojej dzielnicy . Odpowiedz Link
sagittarius954 Re: Ale czy da się nie myśleć . 10.12.14, 12:38 Droga na Poznań zawsze jest rozpoczęciem jakiegoś okresu w życiu . Tak samo i u mnie . Może to jedyne wyjście z Warszawy jakie sobie sam zaproponowałem ,a może było tez inne . Czas jak zwykle zwlekając z odpowiedzią i tak doprowadzi nas do miejsca przeznaczenia . Nie można tego powiedzieć o tragicznym zdarzeniu jakie rozegrało się tutaj kilkanaście lat temu , kiedy to tir staranował kilka pojazdów prywatnych . Mało kto uszedł z niego zżyciem ,a le przecież tym bardziej smakowała radość życia . Naszła i mnie taka wesołość, że widząc po kilkunastu minutach wielką halę z hipermarketem Tesco postanowiłem wejść do niej i dac odpocząć nogom a żołądkowi cos strawnego zaaplikować ,żeby nie upominał się u mnie o żadne dodatkowe jedzenie dzisiaj . Póki tereny przez które szedłem znałem ,łatwiej mi było liczyć zaspokojenie moich potrzeb . Za kilka kilometrów już taka możliwość całkowicie się skończy i będę zdany tylko na to do czego dojdę . Minąłem stację benzynową na Morach , gdzie tankowałem się niezliczone razy podczas posuchy paliwowej w Polsce . I Ile razy pragnąłem nabyć jakieś nędzne litry tego żarłocznego paliwa , nigdy mi się nie udawało . Przyznam ,że było to dla mnie bolesne doświadczenie . Nie wiem dlaczego ,ale wyobrażałem sobie swoje odtrącenie od tego społeczeństwa i zadawałem sobie pytania bez odpowiedzi . Czy wobec tego naprawdę jestem inny , do tego stopnia ,abym musiał Odpowiedz Link
sagittarius954 Re: Ale czy da się nie myśleć . 10.12.14, 12:51 ...uciekać się do politowania godnego żebractwa , w dodatku odwrotnego , bo oddając swoje własne pieniądze ? Zaraz za dużym parkingiem usytuowane jest wejście do tego sklepu . Drzwi już podstarzałem , z lekka piszczały wpuszczając gości . Kiedyś chodziły bezszelestnie zamykając się i otwierając niemal na oddźwięk głosu kroków . Usiadłem na ławeczce pośrodku pasażu i próbowałem odpocząć po tym kilkukilometrowym marszu . Ból nóg złagodniał , jakby nogi poddały się rozumowi dreptania gdzieś i po coś . Musze pomyśleć ile dziennie muszę przejść ... ale dlaczego mam sobie robić jakieś granice . Nie wystarczy iśc cieszyć się widokiem zobaczonym i utrwalać go w swojej pamięci , przecież nie zawsze ludzie maja taka możliwość cygańskiego życia . Jedni nie korzystali by z niej w ogóle inni marzyli by do niej nigdy nie zdobywając się na odwagę i wyściubili by swój nos poza granice swego ja . Żeberka z kopytkami smakowały mi wybornie . Popiłem , jedzonko spora dawka coli i zachciało mi się spać . A przestrzeń poza hala wydawała się taka spokojna i pełna snu . Opuściłem hipermarket i poszedłem w kierunku odgłosu pociągu . Gdy znalazłem się w odległej dla ludzi strefie w wysokiej trawie położyłem się wyciągnąłem z plecaka paczkę papierosów i łapczywie zaciągnąłem się jednym z nich . Chmury płynęły leniwie tak łagodnie ,aby ukołysać mnie do snu ... Odpowiedz Link