super.222
15.12.14, 19:55
W dzisiejszym odcinku gwiazdą programu była aktorka pani Anna Seniuk,
ktora zaproszona została przez realizatorów w związku z 50-leciem pracy
artystycznej. Otrzymała ogromny bukiet różowych róż od wzruszonego
gospodarza programu. Naturalnie jako rolę wszech czasów wymieniono
Madzię Karwowską i zapewne w zwiazku z tym wśród widzów mogliśmy
zobaczyć reżysera Gruzę. Na zadane pytanie - jak oceniał wówczas grę
całego zespołu "Czterdziestolatka", powiedział, że był to zespół aktorów,
którzy się lubili, szanowali, grali jak z nut ...
Uznanie dla pani Anny Seniuk nigdy w nim nie wygasa i nie tak dawno był
na widowni w teatrze, gdzie działa się jakaś akcja, aż nagle otwierają się
drzwi na scenie i wchodzi właśnie ona. Jeszcze nie odezwała się nawet
słowem, a on zaczął klaskać jak klakier. I mówi ten znany reżyser: - nie wiem
dlaczego zacząłem klaskać, ręce same mi się wyrwały. Taka jest siła
osobowosci tej aktorki ...
I wówczas przypomniałam sobie takie zdarzenie, w którym brał udział mój
syn i kilku kolegów i koleżanek z jego klasy. Była to trzecia klasa liceum.
Wyprosili u dyrektora szkoły jakies pomieszczenie służące za skład starych
ławek, tablic i wszelkiego innego niepotrzebnego sprzętu. Wysprzątali
tę graciarnię, odmalowali ściany i zbudowali malutkie podwyższenie które
*robiło* za scenę. Zbierali się na próbach po zajęciach lekcyjnych.
Zgłosili się do przeglądu teatrów amatorskich i zdobyli I miejsce.
Na fali powodzenia zgłoszeni zostali do przeglądu wojewódzkiego i zdobyli
wyróżnienie za debiut. Była jakaś nagroda pieniężna dla szkoły.
Następny etap, to przegląd ogólnopolski teatrów amatorskich, ponownie
wyróżnienie, pieniądze dla szkoły, a "aktorów" zaproszono do Warszawy
na przedstawienie, w którym główną rolę grala Anna Seniuk i była to ta
sama sztuka, w której oni zdobywali laury.
Po powrocie opowiadał mi syn jakie wrażenie wywarła na nim postać
Anny Seniuk. Mamo ... ona nic nie mówiła, tylko weszła i usiadła na
krześle, ale żebyś ty widziała jak ona usiadła. W tym miejscu głos
mu się załamał. Tę rozmowę z synem przpomniał mi reżyser Gruza
mówiąc, że mimo woli stał się klakierem ...
W następnym roku szkolnym wszyscy *aktorzy* przedstawienia zdawali
maturę. Wybrali różne kierunki studiów i tylko jedna dziewczyna zdawała
do szkoły filmowej w Łodzi i po morderczych etapach skierowana została
na wydział reżyserii telewizyjnej w Pradze Czeskiej.
Syn poszedł na Politechnikę, czego mi pewnie nigdy nie wybaczy.