Czytając PROUSTA - najpiękniejsze fragmenty

15.01.15, 08:58
https://2.bp.blogspot.com/-nqkQdNdR2MI/UNJYv1Mk10I/AAAAAAAAAF8/-zV_SK9GxIY/s320/Kobieta+czytaj%C4%85ca.jpg
    • super.222 Re: Fascynacja i poszukiwanie 15.01.15, 09:08
      "Ze wszystkich sposobów powstawania miłości, ze wszystkich czynników
      udzielania się tej wielkiej choroby jednym z najskuteczniejszych jest z pewnością
      ów silny podmuch niepokoju, który czasem powieje na nas. Wówczas los jest
      rzucony: pokochamy istotę, z którą czujemy się dobrze w tej chwili. Nie potrzeba
      nawet, aby nam się dotąd podobała bardziej od innych lub nawet tyle co inne.Trzeba było tylko, aby nasz pociąg do niej stał się wyłączny. A ten warunek
      spełnia się, kiedy - w chwili gdy nam tej istoty zabrakło - w miejsce poszukiwania
      przyjemności, którą nam dał jej urok, zjawiła się w nas nagle trwożna potrzeba
      mająca za przedmiot samą tę istotę; potrzeba niedorzeczna, którą prawa tego
      świata czynią niemożebną do zaspokojenia, a trudną do uleczenia - szalona
      i bolesna potrzeba posiadania.
      • super.222 Re: Uwodzenie 15.01.15, 10:05
        - Wsiadł z Odetą do jej powozu, powiedziawszy swemu woźnicy,
        aby jechał za nim.

        - Odeta trzymała w ręce bukiet katlei; Swann ujrzał, że pod koronkową
        chusteczką ma we włosach także storczyki, przypięte do egretki z piór
        łabędzich. Pod mantylką spowijał ją strumień czarnego aksamitu, który
        skrzyżowany w ukos, odsłaniał w szerokim trójkącie dół białej atłasowej
        sukni i ukazywał wstawkę z białego atłasu w rozchyleniu wyciętego
        stanika, gdzie także tkwiły katleje. Ledwie Odeta ochłonęła z przestrachu,
        o jaki Swann ją przyprawił, kiedy jakaś przeszkoda spłoszyła konia.
        Powóz rzucił nimi gwałtownie. Odeta wydała krzyk i dygotała chwilę bez
        oddechu.
        - To nic - rzekł Swann - niech się pani nie boi.
        I trzymał ją za ramię, przyciskał ją do siebie, podtrzymywał ją,
        po czym rzekł:
        - Niech pani nic nie mówi, niech mi pani odpowiada tylko gestem, żeby
        się bardziej nie zdyszeć. Czy pani pozwoli, żebym poprawił kwiaty przy
        staniku; przekrzywiły się od wstrząsu. Boję się, żeby ich pani nie zgubiła,
        chciałbym je wsunąć trochę głębiej.
        Ona, nienawykła, aby mężczyźni robili z nią tyle ceremonii, rzekła
        z uśmiechem: - Ależ tak, proszę bardzo.
        • super.222 Re: Uwodzeni - katleje 15.01.15, 19:15
          https://bi.gazeta.pl/im/0/11083/z11083140U.jpgkatleja=storczyk

          **************************************************************
          Posiadł ją wreszcie tego wieczora, zaczętego od poprawiania katlei.
          Ale był z nią tak nieśmiały, że, czy to przez obawę zmrożenia Odety,
          czy z lęku, że się retrospektywnie wyda jego wybieg, czy przez brak
          odwagi, aby sformułować jakieś większe żądanie (większe od tego, które
          miał prawo powtórzyć, skoro nie pogniewało Odety za pierwszym razem),
          w następne dni Swann uciekł się do tego samego pretekstu.
          Jeżeli Odeta miała katleje u stanika, mówił: "To fatalne, dziś nie potrzeba
          poprawić kateli, nie przekrzywiły się jak wówczas. Ale zdaje mi się, że
          jedna nie siedzi bardzo prosto. Wolno spróbować, czy tak samo pachną
          jak tamte?". Lub kiedy ich nie miała: "Och! nie ma katlei dziś wieczór,
          nie ma dla mnie żadnego ratunku".
          Tak że przez jakiś czas nic nie zmieniało się w porządku, jakiego Swann
          trzymał się pierwszego wieczora, rozpoczynając od dotykania palcami
          i ustami piersi Odety - i od tego też zaczynały się za każdym razem jego
          pieszczoty. I o wiele później, kiedy poprawianie (lub rytualna komedia
          poprawiania) katlei od dawna wyszła z użycia, przenośnia "poprawiać
          katleje" przeżyła w ich języku ów zapomniany obyczaj, stając się jego
          pamiątką. Zmieniła się w potoczny termin używany bez myśli na oznaczenie
          aktu fizycznego posiadania - w którym zresztą nie posiada się nic.
          I może ten swoisty sposób określania aktu miłości miał inny odcień niż
          jego synonimy.
          • super.222 Re: Utrzmanka? - ależ skąd 16.01.15, 09:35
            Często Odeta miała kłopoty pieniężne; naglona jakimś długiem prosiła
            Swanna, aby jej przyszedł z pomocą. Uszczęśliwiało go to tak jak wszystko,
            co mogło dać Odecie wysokie pojęcie o jego miłości lub po prostu o jego
            wpływach, o pożytku, jaki może mieć z niego. Bez wątpienia, gdyby mu kto
            powiedział na początku: "jej się podoba twoja pozycja", a teraz: "jeżeli cię
            kocha, to dla twojego majątku", Swann nie byłby uwierzył; nie miałby
            zresztą nic przeciw temu, aby uważano Odetę za związaną z nim czymś
            tak mocnym, jak snobizm lub pieniądze.
            Ale, gdyby nawet myślał, że to jest prawda, może nie byłby cierpiał,
            odkrywając w miłości Odety pobudkę trwalszą niż jego osobiste powaby
            i zalety; interes, interes zdolny odsunąć na zawsze dzień, w którym Odeta
            byłaby go skłonna porzucić.
            Na razie, obsypując ją podarkami, oddając jej przysługi, Swann mógł zdać
            się na te przewagi niezwiązane z jego osobą,z jego inteligencją; mógł
            wytchnąć w wyczerpującym staraniu podobania się jej sam przez siebie.
            I jako smakosz niematerialnych wzruszeń chętnie opłacał rozkosz kochania,
            istnienia jedynie miłością, rozkosz, o której rzeczywistości wątpił niekiedy;
            a cena, którą płacił, pomnażała mu wartość tej rozkoszy.
            Tak ludzie niepewni, czy widok morza i szmer fal są pełne uroku, przekonują
            się o tym - zarówno jak o subtelności swoich bezinteresownych upodobań -
            wynajmując za sto franków dziennie pokój z widokiem w hotelu.
            **********************************************************************
Pełna wersja