Z łezką w oku ...

24.02.15, 07:58
wiadomosci.gazeta.pl/wiadomosci/1,114871,17475015,Dzieki_policjantom_i_strazakom_urodziny_malego_Glena.html#Prze.
.
Już dawno zwróciłam uwagę na zachowania sąsiadów w społeczeństwie
amerykańskim, opisywane w powieściach. Na wieść o śmierci, gospodynie
- sąsiadki w pierwszej chwili myślą, co ugotują rodzinie i zaniosą w formie
wyrażenia współczucia. To taki gest, który mówi *ja, wraz z moja rodziną
jesteśmy z wami w tych trudnych dniach*.
Czytając takie zachowania, staram się zachować dystans.
O "urodzinach Glena" pamiętać będę długo.
    • sagittarius954 Re: Z łezką w oku ... 24.02.15, 08:25
      Od czego by tu zacząć . Przynoszenie jedzenia jest według mnie zaproszeniem do wspólnego stołu a gdziez nie rozmawia się milej jak przy jedzeniu i stole . Po drugie te małe wspólnoty sa dla mnie jakąś esencja tamtej demokracji . I strażacy przyjechali ostatecznie nic się nie stało co u nas zakończyło by się postanowieniem prokuratora o wszczęciu postępowania karnego . a jak już się coś wszczyna trudno nie zakończyć wyrokiem skazującym . Czyli można cos zrobić dla człowieka obojętnie w jakim wieku . Bo to człowiek jest esencją tego świata a nie żadne tam procedury i tym podobne polskie popieprzone bzdury .
      • super.222 Re: Z łezką w oku ... 12.03.15, 09:16
        Kanał TVP KULTURA - wczoraj późnym popołudniem wyemitowano film
        o związku rosyjskiego aktora W.Wysockiego i francuskiej gwiazdy Mariny Vlady.
        Gdy się poznali w Moskwie, ona była matką 3-ch synów (każdy z innym
        partnerem), on miał żonę i dwoje dzieci. W filmie nie ujawniono pod czyją
        opieką pozostały dzieci we Francji, gdy Marina zdecydowała się na zamieszkanie
        w Moskwie i zawarcie związku małżeńskiego z Wysockim.
        Syn Wysockiego (uderzające podobieństwo z ojcem) wyznał, że ich matka
        skutecznie zabroniła kontaktów i wyjaśniła, że ojciec ich opuścił i teraz
        ma drugą żonę. Aktor - podobno - bardzo przeżywał rozłąkę ze swoimi dziećmi,
        ale kiedy po długich perturbacjach z administracją sowiecką uzyskał zgodę
        na wyjazd do Paryża, to z synami Mariny zaprzyjaźnił się serdecznie, a ona
        traktowała go prawie jak czwartego syna ...

        Kilka lat trwała walka z nałogiem - był alkoholikiem i narkomanem.
        W końcu zabrakło jej siły, zabrakło także wyrozumiałości dla jego zdrad...
        bo zdradzał ją chętnie i często. Wróciła do Francji i znikła ze scen i ekranu.
        Ta miłość złamała jej karierę. Żyła odtąd w osamotnieniu.

        W wątku *melodie na dobranoc* wkleiłam porywający i tragiczny
        utwór Wysockiego, jako kontynuację tego wpisu. Bo, że coś na ten temat
        napiszę, wiedziałam już wczoraj, ale byłam pod tak dużym wrażeniem tego
        filmu, że odłożyłam do dzisiejszego ranka.

        PS. W nowym serialu, w którym główną rolę Włoszki gra nasza blondynka,
        jej partner pije ... ciągle nalewa ten bimber i popija przy każdej okazji.
        A jest przecież kapitanem lotnictwa. Te zawiłe relacje ludzkie można obejrzeć
        w serialu *Talianka*, który można sobie obejrzeć, a nie zachwycać się
        Amerykanką big_grin big_grin
        • sagittarius954 Re: Z łezką w oku ... 12.03.15, 09:29
          Oczywiście Mariną Vlady też się kiedyś zachwycałem , czemu nie , ale już wysockim o wiele mniej . Narkotyki . Pisały zdradzały , mówiły wierszem, śpiewały, nie moja bajka i nie mój artysta .
          • super.222 Re: Z łezką w oku ... 25.03.15, 14:17
            Kupiłam dzisiaj wiosenne pantofelki.
            Czarny zamsz, a tyły lakierowane.
            Zapłaciłam tyle, że nie wiem kiedy uwolnię
            się od stresu. Łezka w oku się kręci ...
            ale sąsiadkom pewnie *oczy zbieleją*. big_grin
            • mala200333 Re: Z łezką w oku ... 25.03.15, 15:24
              A niech bieleja!
              • sagittarius954 Re: Z łezką w oku ... 25.03.15, 15:47
                Dobrze by było je na parkiecie wypróbować ....tango, albo ja wiem, walc względnie, tylko walc jest za porządny taniec big_grinbig_grin
                • super.222 Re: Z łezką w oku ... 25.03.15, 15:56
                  Pantofelki są tylko do kościółka, na spacer, do kawiarni
                  ... i żeby oczy sąsiadkom bielały. To nie są pantofelki do tańca.
                  Zresztą gdzie mi tam myśleć o tańcu. Tyle tych dolegliwości
                  się zebrało ... szczęście, że chodzić można. ;D
                  • sagittarius954 Re: Z łezką w oku ... 25.03.15, 16:00
                    Wracają czasy przedwojenne , a poza tym , będziesz na bosaka chodziła ?? big_grin
                    • super.222 Re: Z łezką w oku ... 25.03.15, 16:08
                      sagittarius954 napisał:

                      > Wracają czasy przedwojenne , a poza tym , będziesz na bosaka chodziła ?? big_grin
                      ------------
                      Przecież mam jeszcze inne *do chodzenia*.
                      Sandałki 2 pary, sandałki na obcasie 1 para, tenisówki żeby z kijkami można było.

                      PS Wiesz, cena za te dzisiejsze jest taka, że
                      być może ... zakładać będę (jak przed wojną)
                      na stopniach kościoła. big_grin big_grin
Pełna wersja