super.222
25.05.15, 10:16
"Dwudziestego kwietnia
Adolf Hitler kończy dwadzieścia cztery lata.
Siedzi w noclegowni dla mężczyzn przy jednej z wiedeńskich ulic w roboczej
dzielnicy i maluje w świetlicy akwarele. W jego pokoju jest zbyt ciasno.
Pięćset osób ma malutkie pojedyncze klitki, łóżko, wieszak na ubrania, lustro,
przed którym Hitler co rano pielęgnuje swój wąsik. Noc kosztuje 50 halerzy.
Hitler mieszka tutaj na stałe i w każdą niedziele otrzymuje świeżą pościel.
Hitler nie wałęsa się po mieście, on codziennie ślęczy i rysuje oraz maluje
akwarelą wiedeńskie zabytki. W znoszonym, wymiętym garniturze, nerwowym
ruchem co i raz odgarnia kosmyk włosów i tworzy - przed południem szkicuje
ołówkiem rysunek, po południu wypełnia go farbami, a wieczorem daje dzieło
jakiemuś mieszkańcowi noclegowni, żeby go sprzedał w mieście.
Przeważnie maluje kościół św. Karola Boromeusza. Jeżeli jakiś motyw mu wychodzi
maluje od razu tuzin obrazów. Zarobionych w ten sposób pieniędzy nie trwoni,
żyje oszczędnie, niemal ascetycznie. Gdy w sali rozgorzeje dyskusja polityczna,
wtedy ożywa i wygłasza płomienne mowy o żałosnym stanie świata w ogólności,
a w Wiedniu w szczególności. Nie może tak być, krzyczy, żeby w Wiedniu
mieszkało więcej Czechów niż w Pradze, więcej Żydów niż w Jerozolimie
i więcej Chorwatów niż w Zagrzebiu. Odrzuca czarny kosmyk ruchem głowy.
Poci się. I z nagła urywa swe mowy. Siada na miejscu i dalej maluje swoje
akwarele."
To jest moja lektura w dniach majowych, mokrych i chłodnych.
W miarę zgłębiania historii dojścia Hitlera do władzy poprzez otumanienie
społeczeństwa, będę w tym wątku umieszczała najciekawsze fragmenty.
Obiecuję, że oprócz historii Hitlera, będą także inne.