super.222
11.09.15, 08:18
Warszawiacy widzieli to *na własne oczy* a cała Polska w przekazach
telewizyjnych. Było głośno, przemawiał jakiś facet w odkrytej ciężarówce
(facet? - dlaczego facet?), a protestujących była spora gromada.
Tawros umieścił krótki filmik z tego wydarzenia. Można go obejrzeć
w wątku *pod pinezką*, co przyjęłam z wdzięcznością i nadzieją, że
będzie on naszym dokumentalistą w przyszłości

.
Oglądałam także w programie "Świat się kręci" wypowiedzi czołowych
negocjatorek pielęgniarstwa, z których wynika, że negocjacje trwają
i nawet *zbliżają się ku końcowi* , co potwierdził v-ce minister zdrowia.
No to ja pytam o co ten wczorajszy szum? Przecież one w ciągu najbliższych
czterech lat dostaną dodatkowe wynagrodzenie w wysokości mojej emerytury
po 35 latach pracy.
Atutem - wg. negocjatorek - jest osiąganie przez pielęgniarki bardzo
wysokich kwalifikacji, nawet magistrów pielęgniarstwa, a ich płace
w porównaniu do płac lekarzy mają się nijak i nie pozwalają na
godne
życie. Zawód pielęgniarki jest zawodem służebnym w swej istocie i skoro
się wybrało ten kierunek
służyć należy - pacjentom i pomagać
lekarzom, bo to oni odpowiadają za zdrowie i życie.
Po co pielęgniarce dyplom magistra ? Pani magister pielęgniarka nie podejdzie
do pacjenta w celu zmiany pampersa. Te panie zdobywają magisterium
żeby kierować na oddziałach personelem niższym (oddziałowe,
instrumentariuszki na bloku operacyjnym), ale gdy trzeba wbić igłę w żyłę
kłują po kilka razy, o czym mogłam się przekonać wielokrotnie.
Na oddziałach nie ma salowych, asystentek do pracy papierkowej, pań
do roznoszenia posiłków - dlaczego te czynności wykonują pielęgniarki?