Dziewiętnaście tysięcy dziewiećset i 95 postów

01.10.15, 15:36
jeżeli stuknie jeszcze 5 postów, to wynik będzie ........
dwadzieścia tysięcy postów. Ten wynik należy do Sagittariusa954.

https://www.spnarem.szkolnastrona.pl/container///20ib3ih.gif

Dla Ciebie 5 postów to jak mrugnięciem powieką. Zrobisz je jeszcze dzisiaj.
Świętujemy więc Twój jubileusz forumowy.
Jakaś cześć z tych 20 000 należy do mojego forum, co ogłaszam z dumą
i za co serdecznie Ci dziękuję.

Czy mógłbyś jakiś wierszyk z tej okazji ... ? Tutaj wkleić ?
    • sagittarius954 Re: Dziewiętnaście tysięcy dziewiećset i 95 postó 01.10.15, 15:55
      Oj Ty Ty big_grinbig_grinbig_grinbig_grin
      W świecie wirtualnym - co to znaczy ... to mizernie , raczej . i nie chodzi o bicie rekordów , nie ale ten 20 000 post trzeba uhonorować jakimś opowiadaniem . Nie ? Więc może dzisiaj nie napisze tych 5 postów skoro jednym z nich jest juz ten , opowiadanie to drugi , pozostało mi jeszcze trzy do wykorzystania .
      Ale że też musiałas wleźć na te strony ... Gdzie diabeł nie może tam babę pośle big_grinbig_grinbig_grinbig_grin kiss)
      • super.222 Re: Dziewiętnaście tysięcy dziewiećset i 95 postó 01.10.15, 19:25
        >>> Gdzie diabeł nie może ... <<< big_grin big_grin

        O nie, nie ... to nie było tak, ze zajrzałam, zobaczyłam ...

        Obserwowałam od 22.09. jak *dojrzewałeś* do tych tysięcy:
        Notowałam:
        - 22.09. - 19 947
        - 24.09. - 19.952
        - 27.o9. - 19.974
        - 29.09. - 19.986
        - 30.09. - 19.987

        a dzisiaj dobiłeś do końcówki 95.Pomyślałam - ty superka - szybko
        nadawaj na forum, bo jeszcze któraś pomysł ci zakosi. big_grin big_grin
    • sagittarius954 To opowidanie jest 20001 postem 01.10.15, 21:24
      Wdowa część kolejna big_grin

      Wtorek . Przed południem .

      Zaraz po ósmej rano , jej telefon komórkowy zadzwonił energicznie a docierający dźwięk przeszkodził jej w szykowaniu śniadania dla matki.
      - „I mam cię bratku” – pomyślała odczytując nazwę telefonującego – Witaj kochany konserwatorze , co słychać z samochodem , jak twoje zdrowie i w ogóle wszystkiego dobrego .
      Rozpędziła się zahaczając o życzenia i jakby nie chciała dopuścić do głosu Bronka. Bronek tymczasem rozpoczął rozmowę zwyczajnie, jakby jego poniedziałek był najspokojniejszym , najnormalniejszym dniem wszystkich Bronków możliwych na tej planecie, będącej tylko udziałem jego i jego podobnych .
      - Serdeczności pysiaczku – rozpoczął miło, jakby ponad dwudziesto czterogodzinna nieobecność nie miała żadnego znaczenia dla Barbary.
      - Wiesz , u mnie po staremu, a co u ciebie słychać pysiaczku – odwzajemniła się takim samym zwrotem .Nie żeby miała cos przeciwko ,ale denerwował ją tym swoim dobrym humorem .
      - Basieńko dzwonię do ciebie , bo pragnę zaprosić cię na kawę umówilibyśmy się gdzieś w centrum ...- nie dała mu dokończyć .

      - Nie wiem czy to najlepszy pomysł – zmieniła ton głosu – Jeśli uważasz, że wczorajszy pocałunek zobowiązuje cię do czegokolwiek ...
      W słuchawce przez moment usłyszała cisze i w nią wdarło się uczucie zwątpienia w ta znajomość , znów cos źle wybrała czegoś nie zauważyła , gdzieś popełniła błąd .
      - A skąd u ciebie jakiekolwiek wątpliwości ? – usłyszała zapytanie i przez moment oboje wyrzucali z siebie zdania . Wreszcie pozwoliła znów mówić Bronkowi.
      - Musiałbym się ciebie spytać , co zaszło przez tę noc skoro, już nie podnieca cie możliwość flirtu choćby ze mną , wiem , oczywiście nie jestem w wieku do realizacji marzeń na lata , ale choćby to miały być miesiące ...Basiu miałem ci o tym powiedzieć na spotkaniu . Ten pocałunek sprawił, że zagotowała się we mnie krew , zapragnąłem ciebie całej a teraz stoję na ulicy i nie widząc twojej twarzy zupełnie nie wiem o co chodzi , czym zawiniłem lub co takiego ty przemyślałaś, że dosyć stanowczo starasz się mnie znów utrzymać na dystans .
      Bronek skończył swój wywód i czekał na reakcję z drugiej strony a ona wyczuła w jego głosie ta szczerą nutę jaka zwykle napływa, kiedy człowiek z tęsknotą oczekuje na drugiego człowieka pragnąc dalej budować zaczętą miłość .
      - Tak naprawdę to nie rozmowa na telefon , niekiedy poddawani jesteśmy dziwnym próbom , jako ludzie , zdaje się że cos takiego mnie spotkało , ale trudno mi się wypowiedzieć , mogę się mylić i wiesz jak to jest nieraz trudno jest po prostu wypowiedzieć bez widzenia twarzy człowieka co mu ,leży na sercu , a mnie właśnie taka sprawa leży . A już żeby ciebie wyprowadzić z zaniepokojenia absolutnie nie dotyczy , nie możesz brać jej do siebie , dlatego mój humor który tobie wydać się może następnym fochem starszej pani , niezupełnie jest taki ... Zamilkła i znów na moment zapanowała między nimi znów cisza . Taka cisza w rozmowach telefonicznych jest bardzo uciążliwa a już w tych nowych czasach w których królowały smart fony była naprawdę czymś niedobrym . Normalnie kiedy między dwojgiem ludzi rozmawiającym ze sobą, nawet na dłuższą chwilę zapada przerwa w rozmowie, łatwo ją wytłumaczyć . Barbara sama nie wiedziała czy właściwie przedstawiła swoje racje , przynajmniej w tym początkowym stadium rozmowy . Teraz to od niego zależało czy pójdzie tym tropem i czy zechce nawiązać tą nić porozumienia a nie tylko fascynacji wynikającej z ogólnego spojrzenia na postać . Tymczasem Bronek zastanawiał się co takiego mógł zrobić lub czego nie zrobić że Barbara ma jakąś tajemniczą sprawę , którą należałoby wyprostować stosunkowo szybko . Barbara westchnęła głęboko, bo już sama troszkę przeraziła się tego milczenia, które sama w rozmowie chyba niepotrzebnie narzuciła wprowadzając ogólnikowy temat siebie . W tym momencie usłyszała znów głos Bronka .
      - Chyba musi być to poważna sprawa skoro słyszę zakłopotanie w twoim głosie , może powinniśmy niezwłocznie się zobaczyć i porozmawiać ? – skończył pytaniem
      - Pewnie masz racje , ale wiesz ja teraz idę do marketu po zakupy i wrócę za jakieś dwie godziny ...- w ty momencie Bronek wszedł w jej słowo.
      - A widzisz to się świetnie składa , ja podjadę do Ciebie zabiorę zakupy i gdzieś na galerii znajdziemy jakieś miejsce w którym wyżalisz mi się zgoda ? – usłyszała w komórce .
      - Dobrze Bronku , dobrze , więc umawiamy się za jakieś półtorej godziny na Górczewskiej w środku Auchanu na pierwszym Pietrze koło środkowego wejścia , dobrze zapamiętałeś ? – Dopytywała się dodatkowo .
      - Ależ tak Basiu oczywiście ...i tyle go słyszała .
      Tymczasem droga do hipermarketu przebiegała obok zamkniętego wybiegu dla małych dzieci . Szczególnie rano bez tych małych wrzaskliwych cudeniek i pilnujących ich dziadków lub rodziców , miejsce przypominało gwałtownie opuszczone . Ślady małych stópek w piaskownicy , wiatr poruszający ciężkim siedzeniem huśtawki i skrzypiąca mała karuzela , która próbowała sama wbrew prawom fizyki uruchomić się wydając przy tym odgłosy unoszące się wysoko do ostatnich Pięter stojących obok wieżowców . Tylko starszy pan wolno za siatka spoglądał na nia spacerując z małym pieskiem . Ten jakby pochwycił spojrzenie swojego pana i wlot odgadł jego mysli więc postawił uszy i niesamowitym na wzrost głosem szczeknął w jej kierunku . Uśmiechnęła się do obu obrzucając i psa i jego pana miłym spojrzeniem .
Pełna wersja