Dzieńw teatrze

15.10.15, 09:26
Czy czytaliście kiedykolwiek Biblię ?
W swoim życiu kilkakrotnie podchodziłem do przeczytania tej księgi ksiąg .
Wreszcie pod koniec życia udało mi się ją strawić , na tyle dobrze ,że wciągnęła mnie jeszcze bardziej i jest powodem nie tylko modlitwy ,ale zainteresowania które powoli przeistacza się w hobby . Nie wiem dlaczego ,ale dłuższe rozstanie z nią jest powodem do odnowienia kontaktu i przeczytania w niej kilku strof napisanych tak dawno lecz dalej wywołujących we mnie tęsknotę za tamtym nieskażonym światem i na wciąż fascynującym .
Kiedy wreszcie nadarzyła się okazja do zobaczenia skromnej jej części , nie wahałem się tym bardziej że mogłem znów odwiedzić salę Bogusławskiego w Teatrze Narodowym .

Milczenie o Hiobie .

Kiedy wchodziłem po schodach prowadzony jak dziecko przez obsługę teatru , „Państwo wejdźcie tu na prawo” niczego nie podejrzewałem, ale tym większe zaskoczenie wywołało u mnie zakończenie spektaklu . Tymczasem jesteśmy u jego progu . Zwykłe krzesła są wystarczające na dwie godziny spektaklu i maja to udogodnienie ,że każdy rząd ustawiony na podwyższeniu nie koliduje w oglądaniu poszczególnych scen a bliskość aktora oglądanych z pierwszych rzędów wywołuje u co bardziej stremowanych uczestników spektaklu zażenowanie i myśl czego chce reżyser i aktorzy od widza .
Tymczasem oszczędna scenografia w postaci kilku krzeseł ustawionych za stołem a u jego podnóża kilka zgrzewek wody , jedne rozpoczęte inne pełne ... Wreszcie równo z czasem na scenie pojawiają się aktorzy spektaklu zasiadając za pulpitem swych instrumentów muzycznych . Kiedy na fotelu stojącym obok zasiada Cezary Kosiński i długo lustruje widzów wwiercając wzrok w ich twarze mogłoby się wydawać że nic szczególnego się nie wydarzy a jednak ...zaczyna mówić przypowieść o Hiobie :

1 Żył w ziemi Us1 człowiek imieniem Hiob1. Był to mąż sprawiedliwy, prawy, bogobojny i unikający zła. 2 Miał siedmiu synów i trzy córki. 3 Majętność jego stanowiło siedem tysięcy owiec, trzy tysiące wielbłądów, pięćset jarzm wołów, pięćset oślic oraz wielka liczba służby. Był najwybitniejszym człowiekiem spośród wszystkich ludzi Wschodu.
4 Synowie jego mieli zwyczaj udawania się na ucztę, którą każdy z nich urządzał po kolei we własnym domu w dniu oznaczonym. Zapraszali też swoje trzy siostry, by jadły i piły z nimi. 5 Gdy przeminął czas ucztowania, Hiob dbał o to, by dokonywać ich oczyszczenia. Wstawał wczesnym rankiem i składał całopalenie stosownie do ich liczby. Bo mówił Hiob do siebie: «Może moi synowie zgrzeszyli i złorzeczyli2 Bogu w swym sercu?» Hiob zawsze tak postępował.
Pierwsza rozmowa szatana z Bogiem

6 Zdarzyło się pewnego dnia, gdy synowie Boży3 udawali się, by stanąć przed Panem, że i szatan3 też poszedł z nimi. 7 4 I rzekł Bóg do szatana: «Skąd przychodzisz?» Szatan odrzekł Panu: «Przemierzałem ziemię i wędrowałem po niej». 8 Mówi Pan do szatana: «A zwróciłeś uwagę na sługę mego, Hioba? Bo nie ma na całej ziemi drugiego, kto by tak był prawy, sprawiedliwy, bogobojny i unikający grzechu jak on». 9 Szatan na to do Pana: «Czyż za darmo Hiob czci Boga? 10 Czyż Ty nie ogrodziłeś zewsząd jego samego, jego domu i całej majętności? Pracy jego rąk pobłogosławiłeś, jego dobytek na ziemi się mnoży.
11 Wyciągnij, proszę, rękę i dotknij jego majątku! Na pewno Ci w twarz będzie złorzeczył». 12 Rzekł Pan do szatana: «Oto cały majątek jego w twej mocy. Tylko na niego samego nie wyciągaj ręki». I odszedł szatan sprzed oblicza Pańskiego.
Hiob traci bogactwa

13 Pewnego dnia, gdy synowie i córki jedli i pili w domu najstarszego brata, 14 przyszedł posłaniec do Hioba i rzekł: «Woły orały, a oślice pasły się tuż obok. 15 Wtem napadli Sabejczycy5, porwali je, a sługi mieczem pozabijali, 16 ja sam uszedłem, by ci o tym donieść». Gdy ten jeszcze mówił, przyszedł inny i rzekł: «Ogień Boży6 spadł z nieba, zapłonął wśród owiec oraz sług i pochłonął ich. Ja sam uszedłem, by ci o tym donieść». 17 Gdy ten jeszcze mówił, przyszedł inny i rzekł: «Chaldejczycy7 zstąpili z trzema oddziałami, napadli na wielbłądy, a sługi ostrzem miecza zabili. Ja sam uszedłem, by ci o tym donieść». 18 Gdy ten jeszcze mówił, przyszedł inny i rzekł: «Twoi synowie i córki jedli i pili wino w domu najstarszego brata. 19 Wtem powiał szalony wicher z pustyni, poruszył czterema węgłami domu, zawalił go na dzieci, tak iż poumierały. Ja sam uszedłem, by ci o tym donieść».
20 Hiob wstał, rozdarł swe szaty, ogolił głowę, upadł na ziemię, oddał pokłon 21 i rzekł:
«Nagi wyszedłem z łona matki
i nagi tam wrócę.
Dał Pan i zabrał Pan8.
Niech będzie imię Pańskie błogosławione!»
22 W tym wszystkim Hiob nie zgrzeszył i nie przypisał Bogu nieprawości9.

Druga rozmowa szatana z Bogiem

2
1 Pewnego dnia, gdy synowie Boży1 udawali się, by stawić się przed Panem, poszedł i szatan z nimi, by stanąć przed Panem. 2 I rzekł Pan do szatana: «Skąd przychodzisz?» Szatan odpowiedział Panu: «Przemierzałem ziemię i wędrowałem po niej». 3 Rzekł Pan szatanowi: «Zwróciłeś uwagę na sługę mego, Hioba? Bo nie ma na całej ziemi drugiego, kto by był tak prawy, sprawiedliwy, bogobojny i unikający zła jak on. Jeszcze trwa w swej prawości, choć mnie nakłoniłeś do zrujnowania go, na próżno». 4 Na to szatan odpowiedział Panu: «Skóra za skórę. Wszystko, co człowiek posiada, odda za swoje życie. 5 Wyciągnij, proszę, rękę i dotknij jego kości i ciała. Na pewno Ci w twarz będzie złorzeczył». 6 I rzekł Pan do szatana: «Oto jest w twej mocy. Życie mu tylko zachowaj!»
Hiob dotknięty chorobą trądu

7 Odszedł szatan sprzed oblicza Pańskiego i obsypał Hioba trądem złośliwym, od palca stopy aż do wierzchu głowy. 8 [Hiob] wziął więc skorupę, by się nią drapać siedząc na gnoju2. 9 Rzekła mu żona: «Jeszcze trwasz mocno w swej prawości? Złorzecz Bogu i umieraj!» 10 Hiob jej odpowiedział: «Mówisz jak kobieta szalona. Dobro przyjęliśmy z ręki Boga. Czemu zła przyjąć nie możemy?» W tym wszystkim Hiob nie zgrzeszył swymi ustami.


A dalej ? A dalej Nagle stół z krzesłami wyjeżdża i wydawać by się mogło że Hioba tracimy na całe dwie godziny . Ale cierpienie pozostaje na scenie , jak siedzący na krzesłach aktorzy , którzy teraz każdy na swój sposób stara się przekonać widza o rozumieniu cierpienia w różnych nie związanych ze sobą kadrach . Kadrach usytuowanych w słowie wyrzucanych z poszczególnych aktorów . Są to historie o bliskich znajomych , cierpienia świata i narodów . Znajdziecie tu monologi brawurowo zagrane przez poszczególnych aktorów i warto było by odnieść się do każdego z nich , których znamy z seriali oglądanych w tv ,ale seriali mizernych . I dopiero tam uświadamiamy sobie ,że aktorzy są ludźmi z krwi i ciała walczącymi jak my o codzienny byt . A tu na scenie stają herosami , bohaterami wieczoru i kiedy mija dwie godziny nagle zostajemy sami z naszym cierpieniem nieznanym , niepokazanym tym bardziej kiedy widzi się zakończenie i zdajemy sobie sprawę że siedzimy na scenie widząc pusty teatr, podświetlone pomarańczowym światłem żyrandole a wszystko w mroku właśnie cierpienia .

CDN
    • sagittarius954 Re: Dzieńw teatrze 22.10.15, 08:40
      Jeśli wspomniałem o cierpieniu to oczywiście jest tematem głównym całego przedstawienia ,ale czy można porównywać poszczególne etapy jego do całej historii Hioba . Na samym przedstawieniu i zaraz potem miałem wiele wątpliwości . Burzyło się we mnie, że znów reżyser poszedł z trendem celebryckim kształtującym mi smak w przykładzie antysemityzmu i wpajaniu mi przez następne dwie godziny historii tragicznej Żydów . Nawet jeśli miałem mu to za złe ,to mimo wszystko widziałem to połączenie biblijnego Hioba i tragizmu całego pokolenia Żydów , ba polskich żydów , naszej tragedii tym większej, kiedy główny sprawca całej masakry na arenie międzynarodowej próbuje się z tamtych wydarzeń wyłgać a pozostaje przymiotnik odmieniany w różnych osobach polska , polskiej , polskich , polskimi .... Mimo wszystko spędzony czas w teatrze nie uważam za stracony , co więcej to jedno z bardziej udanych przedstawień, żeby nie powiedzieć wybitne . Do którego zabrakło mu mojego uczucia zadowolenia i nie wywoływania oporu przed przyjmowaniem zobaczonego obrazu , tak bliskiego, tuż, tuż pod ręką niemalże .
      Wypadało by opowiedzieć o przedstawieniu które zaczyna się monologiem Moniki Dryl , urzekająco powabnej , która drwiąco omawia obraz Georges’a de La Toura na którym pochylona postać kobieca nad obsypanym wrzodem Hiobem mówi mu ( tu proszę zajrzeć do pierwszej części )< Jeszcze trwasz mocno w swej prawości? Złorzecz Bogu i umieraj!» No i jedzie sobie pani Monika po kobiecinie , drwiąc z niej a we mnie buzowało się dopiero idąc do autobusu , po spektaklu , wydobywałem z siebie to zniecierpliwienie, które krąży zawsze przy każdym człowieku ,kiedy ma do czynienia z cierpieniem osoby najbliższej . Nie , oczywiście nie jesteśmy tak okrutni ,aby mówić naszym najbliższym odchodzącym do Boga – no i pospiesz się na co czekasz – a postać ot takiego drobnego handlarza opowiadającego o bocianach . Ale jakże brawurowo , którego zagrał Zamachowski mój imiennik , zapraszający na końcu monologu do kupna nagrań klekotu bociana. Można porwnać cierpienie tego handlarza do cierpienia Hioba ? Naprawde można ?? A cierpienie starca który utracił swego kota ( Jerzy Łąpiński), bo mu młodzi ludzie tego kota – ciach ciach kijami . W srebrnych i długich włosach zawarte są wspomnienia całego życia , więc dlaczego własnie ten kot ? Pytań pełno a odpowiedzi brak . Oto Tomasz Sapryk w końcowej scenie niczym karabin maszynowy wyrzuca z siebie boleść zaznaną przy odejściu przyjaciela , to ramię jak gałązka uschnięta , zostało mi w pamięci , ale gdzież tu Hiob , litości ...W trakcie teatralnego napływu obrazów piękna jest opowieść o Czapli o niewzruszonej nodze Toona Tellegena tak zabawnej, że aż odczuwało się jak publiczność hamuje swój zapał do śmiechu i powstrzymania go całym wysiłkiem swej woli . I tylko omawiane Dzienniki z bunkra Miła 44 i wywiad z Markiem Edelmanem Anny Grupińskiej są umocowane jakby w centrum całego przedstawienia . I wreszcie to zakończenie . Bożesz ty mój ...jakie piękne . Zaczarowany nim zostałbym tam na cała noc i chłonął ta ciszę wydobywająca się z ostatnich akordów dźwięków unoszących się na nad pustą widownią . Czy aktorem byłem też ja ??
      Może lubię teatr , może lubię scenę Bogusławskiego , a może kocham zmagać się ze swoim cierpieniem ...nie wiem ....

      Scenariusz i reżyseria Piotr Cieplak
      Scenografia A.Witkowski
      Muzyka P.Czepułkowski.i M. Litwiniec – wykonują na żywo
      Wystepują :
      Monika Dryl , Ewa Konst. Bułhak, Dominika Kluźniak, Cezarykosiński, Jerzy Łapiński, Karol Pocheć , Tomasz Sapryk, Zbigniew Zamachowski.


      Przedstawienie bez słabych punktów.
      • super.222 Re: Dzieńw teatrze 23.10.15, 10:59
        Mogę tylko przeczytać, ale nie zabierać głosu.
        To jest to, co nas dzieli - odległość i dostępność do wielkiej sceny u Ciebie
        i malutkiej, z artystami o nazwiskach nieznanych - u mnie.

        Piękna recenzja, piękne doznania. smile
    • sagittarius954 Re: Dzieńw teatrze 23.10.15, 15:42
      Nie upłynął tydzień kiedy znów pojawiłem się w Teatrze Narodowym tyle ,że tym razem odwiedziłem Scenę na Wierzbowej . To ten sam teatr tyle że , 200 metrów na prawo , może 256 big_grinbig_grin Tym, razem na Opowiadaniach Brazylijskich - Iwaszkiewicza. I jak to bywa z lenistwa nie przeczytałem opowiadań wcześniej . I pierwsze minuty w teatrze upłynęły mi jakbym siedział n a jakimś kazaniu , obojętnie w jakim języku . Niestety obfitośc tekstu w programie i zaawansowana skleroza , bo zapomniałem zabrać ze sobą patrzałek wyeliminowała mnie z wiedzy . Tak potrzebnej przy dzisiejszych sztukach teatralnych .big_grinbig_grin Zaczęło się więc nietęgo big_grin
      • super.222 Re: Dzieńw teatrze 23.10.15, 17:04
        To jakaś promocja ?
        Czy może uczęszczasz na UTW. ?
        • sagittarius954 Re: Dzieńw teatrze 23.10.15, 18:57
          Czy takiego głąba by na uniwersytet przyjęli ???suspicioussuspicioussuspicious
          Uczęszczam za własne pieniądze do teatru , niczego nie promuje, bo sztuki lub stuki z premierami już dawno wystartowały . Jutro następne części .
          • super.222 Re: Dzieńw teatrze 24.10.15, 08:44
            Nie zrozumiałeś:

            - nie Ty promujesz, lecz bilety są w promocji z powodu, że utwory
            sceniczne zalatują stęchlizną,

            - na UTW przyjęcia są nieograniczane: wiekiem i wykształceniem.
            Trzeba mieć tylko głowę na karku, pomysły i życzliwość dla starszych.
            A w tym jesteś dobry. big_grin
            • sagittarius954 Re: Dzieńw teatrze 24.10.15, 11:59
              Jak każdy głupek swój rozum mam , ale oczywiście nie zrozumiałem suspicious

              Fiu fiu , stęchlizną ? Oddychałem nosem i nie czułem suspicious

              Jeszcze się nie wybieram , potrafię sobie wynaleźć sposoby do nauki , rozrywki i ogólnego zadowolenia big_grin Tak w tym jestem dobry
              Dla ogólnej wiedzy , wejściówki sprzedaje się nawet wtedy, gdy sa wykupione wszystkie miejsca siedzące, tyle że w ilośc,i aby zając siedzenia na schodach . W momencie, kiedy za dużo biletów nie sprzedaje się, ponieważ nie ma chętnych, wejściówki są do nabycia w większej ilości , o ile sa na nie chętni . ale to tylko gwoli wyjaśnienia .big_grin

              Ciekawa strona a na niej troszeczkę wykładu o islamie dla tych którym stęchlizna zioną śtuki tyatralne big_grinbig_grin

              www.dlapolski.pl/
Pełna wersja