sagittarius954
15.10.15, 09:26
Czy czytaliście kiedykolwiek Biblię ?
W swoim życiu kilkakrotnie podchodziłem do przeczytania tej księgi ksiąg .
Wreszcie pod koniec życia udało mi się ją strawić , na tyle dobrze ,że wciągnęła mnie jeszcze bardziej i jest powodem nie tylko modlitwy ,ale zainteresowania które powoli przeistacza się w hobby . Nie wiem dlaczego ,ale dłuższe rozstanie z nią jest powodem do odnowienia kontaktu i przeczytania w niej kilku strof napisanych tak dawno lecz dalej wywołujących we mnie tęsknotę za tamtym nieskażonym światem i na wciąż fascynującym .
Kiedy wreszcie nadarzyła się okazja do zobaczenia skromnej jej części , nie wahałem się tym bardziej że mogłem znów odwiedzić salę Bogusławskiego w Teatrze Narodowym .
Milczenie o Hiobie .
Kiedy wchodziłem po schodach prowadzony jak dziecko przez obsługę teatru , „Państwo wejdźcie tu na prawo” niczego nie podejrzewałem, ale tym większe zaskoczenie wywołało u mnie zakończenie spektaklu . Tymczasem jesteśmy u jego progu . Zwykłe krzesła są wystarczające na dwie godziny spektaklu i maja to udogodnienie ,że każdy rząd ustawiony na podwyższeniu nie koliduje w oglądaniu poszczególnych scen a bliskość aktora oglądanych z pierwszych rzędów wywołuje u co bardziej stremowanych uczestników spektaklu zażenowanie i myśl czego chce reżyser i aktorzy od widza .
Tymczasem oszczędna scenografia w postaci kilku krzeseł ustawionych za stołem a u jego podnóża kilka zgrzewek wody , jedne rozpoczęte inne pełne ... Wreszcie równo z czasem na scenie pojawiają się aktorzy spektaklu zasiadając za pulpitem swych instrumentów muzycznych . Kiedy na fotelu stojącym obok zasiada Cezary Kosiński i długo lustruje widzów wwiercając wzrok w ich twarze mogłoby się wydawać że nic szczególnego się nie wydarzy a jednak ...zaczyna mówić przypowieść o Hiobie :
1 Żył w ziemi Us1 człowiek imieniem Hiob1. Był to mąż sprawiedliwy, prawy, bogobojny i unikający zła. 2 Miał siedmiu synów i trzy córki. 3 Majętność jego stanowiło siedem tysięcy owiec, trzy tysiące wielbłądów, pięćset jarzm wołów, pięćset oślic oraz wielka liczba służby. Był najwybitniejszym człowiekiem spośród wszystkich ludzi Wschodu.
4 Synowie jego mieli zwyczaj udawania się na ucztę, którą każdy z nich urządzał po kolei we własnym domu w dniu oznaczonym. Zapraszali też swoje trzy siostry, by jadły i piły z nimi. 5 Gdy przeminął czas ucztowania, Hiob dbał o to, by dokonywać ich oczyszczenia. Wstawał wczesnym rankiem i składał całopalenie stosownie do ich liczby. Bo mówił Hiob do siebie: «Może moi synowie zgrzeszyli i złorzeczyli2 Bogu w swym sercu?» Hiob zawsze tak postępował.
Pierwsza rozmowa szatana z Bogiem
6 Zdarzyło się pewnego dnia, gdy synowie Boży3 udawali się, by stanąć przed Panem, że i szatan3 też poszedł z nimi. 7 4 I rzekł Bóg do szatana: «Skąd przychodzisz?» Szatan odrzekł Panu: «Przemierzałem ziemię i wędrowałem po niej». 8 Mówi Pan do szatana: «A zwróciłeś uwagę na sługę mego, Hioba? Bo nie ma na całej ziemi drugiego, kto by tak był prawy, sprawiedliwy, bogobojny i unikający grzechu jak on». 9 Szatan na to do Pana: «Czyż za darmo Hiob czci Boga? 10 Czyż Ty nie ogrodziłeś zewsząd jego samego, jego domu i całej majętności? Pracy jego rąk pobłogosławiłeś, jego dobytek na ziemi się mnoży.
11 Wyciągnij, proszę, rękę i dotknij jego majątku! Na pewno Ci w twarz będzie złorzeczył». 12 Rzekł Pan do szatana: «Oto cały majątek jego w twej mocy. Tylko na niego samego nie wyciągaj ręki». I odszedł szatan sprzed oblicza Pańskiego.
Hiob traci bogactwa
13 Pewnego dnia, gdy synowie i córki jedli i pili w domu najstarszego brata, 14 przyszedł posłaniec do Hioba i rzekł: «Woły orały, a oślice pasły się tuż obok. 15 Wtem napadli Sabejczycy5, porwali je, a sługi mieczem pozabijali, 16 ja sam uszedłem, by ci o tym donieść». Gdy ten jeszcze mówił, przyszedł inny i rzekł: «Ogień Boży6 spadł z nieba, zapłonął wśród owiec oraz sług i pochłonął ich. Ja sam uszedłem, by ci o tym donieść». 17 Gdy ten jeszcze mówił, przyszedł inny i rzekł: «Chaldejczycy7 zstąpili z trzema oddziałami, napadli na wielbłądy, a sługi ostrzem miecza zabili. Ja sam uszedłem, by ci o tym donieść». 18 Gdy ten jeszcze mówił, przyszedł inny i rzekł: «Twoi synowie i córki jedli i pili wino w domu najstarszego brata. 19 Wtem powiał szalony wicher z pustyni, poruszył czterema węgłami domu, zawalił go na dzieci, tak iż poumierały. Ja sam uszedłem, by ci o tym donieść».
20 Hiob wstał, rozdarł swe szaty, ogolił głowę, upadł na ziemię, oddał pokłon 21 i rzekł:
«Nagi wyszedłem z łona matki
i nagi tam wrócę.
Dał Pan i zabrał Pan8.
Niech będzie imię Pańskie błogosławione!»
22 W tym wszystkim Hiob nie zgrzeszył i nie przypisał Bogu nieprawości9.
Druga rozmowa szatana z Bogiem
2
1 Pewnego dnia, gdy synowie Boży1 udawali się, by stawić się przed Panem, poszedł i szatan z nimi, by stanąć przed Panem. 2 I rzekł Pan do szatana: «Skąd przychodzisz?» Szatan odpowiedział Panu: «Przemierzałem ziemię i wędrowałem po niej». 3 Rzekł Pan szatanowi: «Zwróciłeś uwagę na sługę mego, Hioba? Bo nie ma na całej ziemi drugiego, kto by był tak prawy, sprawiedliwy, bogobojny i unikający zła jak on. Jeszcze trwa w swej prawości, choć mnie nakłoniłeś do zrujnowania go, na próżno». 4 Na to szatan odpowiedział Panu: «Skóra za skórę. Wszystko, co człowiek posiada, odda za swoje życie. 5 Wyciągnij, proszę, rękę i dotknij jego kości i ciała. Na pewno Ci w twarz będzie złorzeczył». 6 I rzekł Pan do szatana: «Oto jest w twej mocy. Życie mu tylko zachowaj!»
Hiob dotknięty chorobą trądu
7 Odszedł szatan sprzed oblicza Pańskiego i obsypał Hioba trądem złośliwym, od palca stopy aż do wierzchu głowy. 8 [Hiob] wziął więc skorupę, by się nią drapać siedząc na gnoju2. 9 Rzekła mu żona: «Jeszcze trwasz mocno w swej prawości? Złorzecz Bogu i umieraj!» 10 Hiob jej odpowiedział: «Mówisz jak kobieta szalona. Dobro przyjęliśmy z ręki Boga. Czemu zła przyjąć nie możemy?» W tym wszystkim Hiob nie zgrzeszył swymi ustami.
A dalej ? A dalej Nagle stół z krzesłami wyjeżdża i wydawać by się mogło że Hioba tracimy na całe dwie godziny . Ale cierpienie pozostaje na scenie , jak siedzący na krzesłach aktorzy , którzy teraz każdy na swój sposób stara się przekonać widza o rozumieniu cierpienia w różnych nie związanych ze sobą kadrach . Kadrach usytuowanych w słowie wyrzucanych z poszczególnych aktorów . Są to historie o bliskich znajomych , cierpienia świata i narodów . Znajdziecie tu monologi brawurowo zagrane przez poszczególnych aktorów i warto było by odnieść się do każdego z nich , których znamy z seriali oglądanych w tv ,ale seriali mizernych . I dopiero tam uświadamiamy sobie ,że aktorzy są ludźmi z krwi i ciała walczącymi jak my o codzienny byt . A tu na scenie stają herosami , bohaterami wieczoru i kiedy mija dwie godziny nagle zostajemy sami z naszym cierpieniem nieznanym , niepokazanym tym bardziej kiedy widzi się zakończenie i zdajemy sobie sprawę że siedzimy na scenie widząc pusty teatr, podświetlone pomarańczowym światłem żyrandole a wszystko w mroku właśnie cierpienia .
CDN