super.222
22.02.17, 14:30
Zapewne wykorzystasz najbliższe dni żeby pozbyć się z działki
niepotrzebnych drzewek i krzewów. Złośliwi mówią (ech ... ta opozycja),
że kto miał co wycinać, to już zdążył, ale veto JK będzie historyczne.
Pod moim oknem balkonowym zasiało się drzewko, a było to w czasie
największej nagonki na bezprawne ścinanie wszystkiego co rosło do
góry. Jeden rok, drugi, trzeci ... i nagle zauważyłam, że drzewko sięga
ponad balkon, jego konary kołysząc się przy silnym wietrze, pryskają
kroplami deszczu i rosy na okna. Pomyślałam - kurcze - w przyszłości
to może być drzewo wysokie, grube, i będzie zagrażać mojemu balkonowi.
Wyobrażałam sobie jakąś postać, która siedzi na drzewie i mnie podgląda.
Wiesz ile lat walczyłam ze spółdzielnią żeby tę samosiejkę usunęli?
równo pięć lat. Kierowniczka osiedla powiedziała:
czy chcesz kobieto
żebym za to zapłaciła grzywnę albo poszła siedzieć?
Nie, nie chciałam widzieć jej w więzieniu, a sama tego nie mogłam
zrobić, bo nie miałam (i nie mam )piły.
Zainteresowałam zarząd czyli jednostkę nadrzędną - bez rezultatu.
Interweniowałam każdej wiosny - mówili, że tylko jesienią mogą to
zrobić. Na jesieni zapominali.
Aż tu o poranku majowym podjechała pani prywatnym autkiem,
z którego wyszedł młody człowiek z piłą. Bzzzz i drzewko (już spore)
upadło. Pozostał pień dość wysoki, który zakryły krzewy.
Natomiast cała korona tego drzewka znalazła się po drugiej stronie
ulicy (do autka przecież się nie zmieściłaby) i leżała kilka dni, bo
nie miał jej kto sprzątnąć. Nie wyobrażasz sobie jak bardzo mnie to
bolało...takie młode, śliczne, zielone i ja spowodowałam, że teraz
leży pozbawione życiodajnych soków, zwiędnięte i żółknące ...
Myślę, że specjalnie pozostawili żebym widziała i miała wyrzuty.