Zapiski z Fatimy .

24.04.17, 09:19
No tak . Nie oprę się opisowi pobytu w Fatimie . może uda mi sie kilka zdjęć tez przemycić na forum . ale ...dopiero po powrocie .
niestety zbyt drogo by mnie to kosztowało, abym na bieżąco próbował informowac o swojej przygodzie w Fatimie .
Pod koniec przyszłego tygodnia następne wpisy . Zapraszam .
    • sagittarius954 Re: Zapiski z Fatimy . 04.05.17, 20:19
      Wróciłem.
      Pora zacząć wspominać . Wróciłem wczoraj wieczorem . Z lotu ptaka widziałem Europę , zaśnieżone Andy i Alpy i w w zasadzie tylko na półwyspie iberyjskim jest bezchmurnie oraz części południowej Francji na resztą kontynentu rozciągają się ciężkie chmury burzowe a już nad Polska szare chmury deszczowe .
      Ale póki co jestesmy jeszcze w zeszłym tygodniu , kiedy zaczynałem wycieczkową epopeję .
      Na lotnisku Okęcie zostałem dokładnie przeszukany poniewaz nie zdjąłem paska od spodni z metalowa sprzączką co spowodowało włączenie się czujników i dokładne przeszukanie mnie .
      Miłe panie stewardesy powitały nas z szerokim usmiechem na twarzy już w samolocie.
      Moc silników wcisneła mnie w fotel przy starcie i w niedługim czasie osiągnęliśmy pułap ponad zachmurzeniem nieba. Małe turbulencje odczuwalne jak jazda po kocich łbach samochodem przy wznoszeniu i niebawem równiutko jak po najrówniejszej drodze linie Lufthansa wydawały po kanapce z szynka i szklaneczce czerwonego wina . Było do wyboru - kawa z mlekiem lub bez, herbata , mineralna z gazem i bez, coca-cola , białe wino ,soki, ponieważ wino czerwone nie miało popytu załapałem sie na dolewkę . Do Monachium lot trwa półtorej godziny i upływa szybko . Pilot wylądował po mistrzowsku .
      Dla latających duzo ten opis może zdac się dziecinny , ale dla mnie był pierwszym dziewiczym rejsem powietrznym .
      Lotnisko w Monachium to olbrzym, gdzie dostać się na odpowiednią bramkę wylotową trzeba użyć kolejki . Było jeszcze zimniej niż w Warszawie i opady deszczu .
      Po dosyć krótkim oczekiwaniu dostalismy sie na rejs do Lisbony . Też Lufthansą .
      Tym razem większym samolotem zabierającym 300 pasażerów kilkadziesiąt rzedów 3+3 . tym razem serwowano nam ciepłe danie , ziemniaki puree,kurczak pieczony i warzywa . No zjadliwe . Oczywiście zestaw napojów podobny jak w rejsie do Monachium ,ale wydaje mi się że wina były smaczniejsze big_grin
      Przez luki widać było ciągle zachodzace na czerwono słońce i dopiero wylądowanie na lotnisku spowodowało pozbawienie nas tego widoku . Niby te lotniska budowane sa przeciez na jedno kopyto , to mimo wszystko te w Lisbonie zdawało jakieś inne i chyba większe od monachijskiego.
      Po odebraniu bagażu , a droga po nie była dosyć długa , mogliśmy wyjść z terenu lotniska i wsiąść do oczekującego nas autokaru .
      Droga do Fatimy trwała ponad godzine , może jakies dwadzieścia minut ponad , jak dojechalismy do hotelu była juz 1 w nocy .
      Czekała na nas kolacja . Zupa krem i pieczony kurczak z ziemniakami zapiekanymi bez surówki . do tego deser .Ziemniaki były pyszne. Spać kładlismy się około drugiej w nocy już mocno zmęczeni . Do pobudki zostało nam 4 godziny . Ale nie wychodzilismy do sanktuarium fatimskiego . Jechalismy do Coimbry, miasteczka uniwersyteckiego .
      To może do jutra odpoczniemy big_grin
    • sagittarius954 Re: Zapiski z Fatimy . Coimbra. 07.05.17, 10:13
      Obudzono nas o godz wczesniej . Razem z grupami , które udawały sie na pierwszą msze św na placu . Mocna walenie do drzwi wyrwało nas z ze snu na tyle skutecznie , by już nie zasnąć . Podobno to sie nazywa szczęście pielgrzyma ...

      Śniadanie przez cały czas trwania pobytu jednakowe . Szwedzki stół i do wyboru . Kawa herbata, cacao (hm moje ulubione) mleko, jogurty, ser żółty, owoce , wędlina , jajecznica , bułki i bułki słodkie , masło dżem w plastikowych pojemniczkach.
      Jest wesoło a pani przewodniczka stara się wczesniej wyjaśniać cele wycieczki . Zaraz po sniadaniu wsiadamy do autokaru i podążamy do celu .
      Po niecałej godzinie jesteśmy w Coimbrze . Półwysep iberyjski jest w pastelowych kolorach i także Coimbra niczym sie nie rózni . Drogi asfaltowe ,ale juz chodniki wyłozone kostką granitową i z piaskowca . Osobiście mało mi się to podoba , kiedy trzeba pod obciązeniem wchodzic i schodzic z góry ulicami miasta . tym bardziej że te przejścia dla ludzi nie są wcale znów takie równe .
      Mimo wszystko dalej jeszcze delektujemy się widokami z okna autokaru . Dowiadujemy sie , że widoczne pomarańcze na ulicach roznące na drzewach wcale nie sa do jedzenia . Jesli juz to tylko nadaja sie na dżemy . Mają w sobie duzo goryczy . Jest jeszcze jeden sposób poznania ich . Maja dodatkowy mały listeczek przyczepiony do do tego własciwego .
      Oprócz tych dżemowych pomarańczy rosną jeszcze takie na soki i do jedzenia . ale oczywiście nie na ulicach miasta .

      Wyłązimy z z autokaru mając nadzieję że wszędzie nas dowiezie . Miny nam rzędna kiedy dowiadujemy sie iż opuszczamy go na dobrych 5 lub 6 godzin .
      Wchodzimy na teren uniwersytetu i od razu napotykamy studentów w czarnych pelerynach długich do połowy łydki u niektórych do kostki . Okazuje się że studenci mają obowiązek zdawania egzaminu w takim własnie stroju . A szatynek i szatynów młodego pokolenia całe mnóstwo z roznymi odcieniami skóry .
      Tutaj już na dziedzińcu wysłuchujemy całego mnóstwa historii wylewających się z naszej przewodniczki , ktora część zycia zostawiła w Portugali mieszkając kilka dobrych lat w Lizbonie .Spogladamy na wieżę ktora kiedys była więzieniem dla studentów , ktorzy przewinili swoim zachowaniem lub niedostosowaniem się do regulaminów uniwersyteckich .

      http://i65.tinypic.com/90r1oz.jpg

      Przemieszczamy się różnymi drogami poprzez najrózniejsze pomieszczenia a historie płyna wartko . Nie będe chyba streszczał historii uniwesytetu , bo kazdy może sam ja poznac i poszperac w internecie . Powiem tylko o zwyczaju jaki panuje wśród studentów pragnacych związac swoje życie sakramentalnym tak . W momencie kiedy ksiądz wypowiada ta formułkę do młodych podchodza ich koledzy namawiając ,aby dali sobie spokój ze ślubem . Przekonując ich zarazem ,że życie jakie prowadzili do tej pory jest naj nalepsze . Oczywiście młodzi nie daja sie przekonać wypowiadając sakramentalne tak .
      Studenci z coimbry maja jeszcze dwa zwyczaje . Jednym jest zamieszkiwanie w republice . Jest to grupa ludzi ktorzy obieraja sobie jakies motto na czas nauki . I miejsce takie jest charakterystycznie zaznaczone .

      http://i67.tinypic.com/2heyc1c.jpg
      • sagittarius954 Re: Zapiski z Fatimy . Coimbra. 08.05.17, 08:31
        Tym drugim zwyczajem są pieśni fado spiewane przez studentów ,ale w odróżnieniu do nas kiedy zadowoleni klaszczemy w dłonie lub okrzykami radości wyznajemy swój entuzjazm , tutaj po każdym utworze zakończonym słychac podobno głebokie westchnięcia lub jęki rozkoszy . Niestety , nie słyszałem , wiec trudno mi ustosunkować sie do takiej sytuacji ,ale co kraj to obyczaj . Chcą sobie z zadowolenia pojęczeć lub pomruczeć czemu nie . Mruczałbym i ja .:d

        Co jeszcze można powiedziec o uniwersytecie ? Zwróciłem uwage na dwie rzeczy kaplice przy uniwersytecie i bibliotekę . Otraz w kaplicy nie przedstawia wizerunku Chrystusa czy Matki Bożej lub jakiegoś świętego . Są tam schody do nieba . Jak i w wielu kościołąch portugalskich . Niestety nie mozna było robic zdjęć więc nie mam z tego miejsca żadnej dokumentacji . choć uwagę moją przykuły płytki glazury na ścianach kościołów . No i okazało sie że pierwsze płytki położono w 14 wieku . Przybyły z Hiszpanii odwiecznego wroga Portugalczyków .
        Wreszcie biblioteka , ktora zaczęła powstawać juz od początku założenia uniwersytetu w 1290 roku
        Joanina, bo taka nazwę nosi ,gromadzi stary księgozbiór i jest jeszcze udostępniana badaczom , pełni raczej funkcje reprezentacyjna . Bogate zdobienia i wyposazenie biblioteki sprawiaja na patrzących niesamowite wrażenia . Od podłogi az po sufit półki zapełnine księgozbiorem a drabiny umiejscowione między półkami zupełnie nie widoczne dla oglądających . W każdej sali ustawione stoły przy ktorych mogli czytać studenci . ale dla profesorów zrobiono małe pokoiki w których to czcigodne ciało mogło i poczytać i pochrapać zarazem nie wzbudzając usmieszków i drwin studentów .
        Po kilkugodzinnym pobycie na uniwersytecie kupujemy pamiatki i na piechotke schodzimy ze wzgórza robiąc jeszcze zdjęcia pamiatkowe .

        http://i67.tinypic.com/fz4n5.jpg

        Po drodze do centrum miasta mijamy artystyczna wizję Coimbry

        http://i67.tinypic.com/27yqphe.jpg

        Nie wiem czy rzeczywiście ta wizja odpowiada wizerunkowi obecnego miasta . Studenci sa rzeczywiście widziani , młodzi ludzie również ale wizja artysty ...rzecz prawie święta .big_grin Pani przewodniczka zaprasza do obejrzenia z tyłu tej wizji . wiedząc co mogę zobaczyć rezygnuję big_grinbig_grin
        Ile metrów niżej prawdziwy z 14 wieku budynek zajęty przez republike studentów . Z autentycznymi pomieszczeniami z z tamtego wieku . Niestety studenci nie wpuszczają na swój teren . więc miasto wykonuje manewr odebrania budynku republikanom przeniesienia ich gdzie indziej a ten pragnie wyremontowac i oddac turystom . Zaiste przedni pomysł szko0da że nie zrealizowany wczesniej .
        Wreszcie osiagamy pasaż z kostką z fale i czasem wolnym więc myszkujemy po sklepach . niestety ceny zaporowe podobno w innych miejscowościach i poza obrebem traktu jest o wile taniej . A przykuwają uwagę wyroby z drzewa korkowego , suknia slubna , buty , torebki dla pań i najrózniejsze wyroby . Innych pierdułek całe mnóstwo .
        Nasza uwagę wzbudza beza wielkości głowy , więc kupujemy ja z zamiarem przewiezzienia do domu . Niestety widząc jak się obchodzi przewożnik z walizkami rezygnujemy z tego zamiaru i zjadmy beze kilka dni póżniej do koalcji wraz z uczestnikami naszego stołu . Każdy dostał słuszny kawałek , ktory całkowicie go zadowolił . Beza okazała się podzielna na 9 osób.
        • sagittarius954 Re: Zapiski z Fatimy . Coimbra. 10.05.17, 08:45
          Około 14 przekraczamy spacerkiem most św Klary i rzekę Mondego i podążamy do pobliskiej restauracji Alfredo . Godzina wytchnienia i nawadniania się . Jest i wino i woda , dla każdego cos miłego . Na obiad zupa krem z widocznymi liśćmi kapusty lub kalafiora na drugie ziemniaki w kulkach mięso wieprzowe w sosie i słata z pomidorami i ogórkiem , wreszcie deser .
          Załapuję sie na dokładki z zupy i drugiego dania . I teraz po sytym obiedzie bardziej mi się chce poleżeć niż maszerować znów po Coimbrze .
          Zbieramy się do wyjścia i odwiedzin grobu św Elżbiety patronki Portugalii , gdzie zakupuje figurke św Elżbiety . Po portugalsku Izabela . Robię zdjęcia panoramy Coimbry , lecz przeszkadzają mi przewody elektryczne rozpięte jak raz na najładniejszych widokach . Zaraz potem pędzimy do Karmelu św Teresy , gdzie przebywała Łucja z Fatimy , przyjmująca nazwę w klasztorze Siostra Łucja Od Jezusa i Serca Niepokalanego .
          Przy okazji zwiedzamy muzeum Siostry Łucji i zaraz potem lądujemy w kościele Karmelu na mszy odprawianej przez naszych ksiezy . Podczas mszy pięknym wykonaniem Ave Maria popisuje się jedna z pielgrzymującychy pań występująca w teatrze muzycznym w Łodzi . Jedna z Sióstr będąca na mszy jest przejęta i naprawde zadowolona , żegna się z nami z usmiechem na twarzy wręczając nam obrazek Łucji przy figurce Matki Bożej w klasztorze .
          Później autokar drzemka do samego hotelu i o 19.30 kolacja .
          Jestem zmęczony ale i głodny . Po godzinnej sjeście wieczornej maszerujemy na pierwszy różaniec i procesję ze światłami . Zaraz potem po 11 spać . Pobudka o 5.15 , msza w sanktuarium o 6.00 , sniadanie i wyjazd do Lizbony na cały dzień .

          http://i68.tinypic.com/23swz7t.jpg

          http://i64.tinypic.com/29b0gsi.jpg

          http://i63.tinypic.com/vnoupg.jpg
    • sagittarius954 Re: Zapiski z Fatimy .Lizbona 11.05.17, 08:35
      Przylatując do Portugalii miałem zupełnie inne wyobrażenia o pogodzie tutaj panującej . tym bardziej kiedy zobaczyłem juz z "lufcików" samolotu palmy rosnące . I całkiem ładnie zielone .
      Poprzedniego dnia około 18 stopni ciepła wczesnym wieczorem zapowiadało sielankę meteorologiczną .
      Niestety , oddalenie od Lizbony co prawda 120 kilometrowe wydaje się małe ,ale zasadniczo wpływa na temperaturę .
      Fatima była zimna i pochmurna . 5 stopni to wszystko na co mogliśmy liczyć z rana a pokój w hotelu była jak jama zimna . Kłebiące sie chmury ciemne, nie zapowiadały niczego dobrego . A drobny deszczyk ,albo nas zaprowadzał albo odprowadzał z Kaplicy Objawień .
      dopiero w drodze do Lizbony sytuacja troszkę rozjaśnia się . A sa nia stosunkowo małe górki , mające moc zatrzymywania chmur i nie przepuszczania ich w kierunku Lizbony .
      I rzeczywiście za nimi , po ich przekroczeniu pogoda zaczyna przypominać zupełnie inną niz ta ktorą zostawiliśmy w Fatimie .
      Ciemne chmury znikają , wyłąnija się coraz bardziej białe a zza nich wyłania się słońce .
      Nasza przewodniczka pani Tamara faszeruje nas historią Portugalii . A nie by ła łatwa . choćby z tego powodu ,że o odzyskanie wolności religijnej walczyli kilkaset lat . Po blisko 400 latach dali Maurom warunki na jakich mogli pozostać w Portugalii .
      A później przyszly podboje świata , ta chęć poznania wygnała żeglarzy odważnych poza terytorium poznane . I już wtedy świat zaczął stawać się mała wioską .
      Lizbonę zaczynamy poznawać od klasztoru Hieronimitów . Pięknej budowli z cudnymi rzeźbieniami i całkiem nowymi motywami wprowadzanymi do rzeźby przez portugalczyków . Jak choćby , wizerunek lwa czy lin marynarskich .

      http://i66.tinypic.com/ogw5za.jpg

      http://i67.tinypic.com/30wpb1l.jpg

      http://i67.tinypic.com/140djjt.jpg
      • sagittarius954 Re: Zapiski z Fatimy .Lizbona 13.05.17, 09:03
        Wracam jeszcze do wejścia do klasztoru .
        Zaraz po wyjściu z autokaru w Lizbonie zaatakowali nas handlowcy portugalscy , mający do sprzedaży ramiona do komórek i okulary przeciwsłoneczne . Co prawda bylismy uprzedzeni, aby nie zabierać ze soba dokumentów w zamian dostaliśmy na pobyt ksero z paszportu i kartkę z adresem gdzie mieszkalismy .
        Spryciarze z handlu obnośnego nie dawali za wygraną oferując swoje towary a multum osób przed wejściem nie sprzyjało rozglądaniu się na boki ale bacznemu obserwowaniu swoich plecaczków i torebeczek .
        Na szczęście obyło się bez niewłasciwych zachowań a i handlowcy nie byli tak bardzo natarczywi .Choć jedna osoba oferowała nawet chusty dla pań naprawde fajne , mnie się podobały , ale aby nie wszczynac tumultu w grupie sta łem z niby obojetna mina .
        Indywidualne zwiedzanie jest obarczone wielominutowym wyczekiwaniem . choć jest na to sposób . Trzeba po prostu wziąc przewodnika z Lizbony . Ten załatwia wszystko od reki , sprawnie i szybko .
        Naprawdę jest co oglądac i wsłuchiwac się historię jaka przeszła przez te ziemie .
        W roku 1755 trzęsienie ziemi nawiedziło Lizbonę rujnując miasto a tym co ocaleli pozostawiło w spadku odbudowę stolicy . Ale miało tez swoje zbawienne skutki . Odsunęło od klasztoru i miasta rzekę , ktora swoimi powodziami od czasu do czasu dawała się we znaki mieszkańcom . Tag od tamtych czasów stał się w tym miejscu bardzo szeroką rzeka i bardzo glęboka . Na tyle by statki oceniczne swobodnie poruszały sie po jej korycie .
        Inna sprawa jest ,że dopiero naoczne zobaczenie jak wysokie sa przypływy uświadamiają człowiekowi jakim żywiołem jest ocean . Swobodnie znaki na rzece świadczą o ponad dwumetrowych przypływach . Stąd w dawnych czasach skazanych na śmierć przywiązywano do wmurowanych stalowych obręczy w nabrzeżu . Jeśli delikwent przezywał darowano mu karę a jeśli nie, uznawano ja za jak najbardziej prawidłową .

        http://i68.tinypic.com/iylq1x.jpg

        • sagittarius954 Re: Zapiski z Fatimy .Lizbona 13.05.17, 11:37
          Po wyjściu z klasztoru czas na zwiedzanie nabrzeży rzeki i panoramy z niej związanej .
          Ciagle zapominanmy ,że Lizbona jest pół milionowym miastem i to czego w innych stolicach jest w nadmiarze tutaj tak często nie występuje . A weźmy tak na przykłąd mosty w Lizbonie . Jakby nie patrzeć są dwa , Vasco da Gama i 25 de abril , przed ktorym raz przejeżdżaliśmy a teraz mamy go w panoramie . Stoimy przed straznica na ktorej mieszkali żołnierze pilnujący wejścia do Lizbony . Jest to urokliwa budowla chyoć pamiętająca trudne czasy . Na rzece regaty jachtów w oddali widac ujście rzeki i ocean . No i własnie tutaj znajduję pana stojacego pod drzewem i sprzedającego akwarelki , wybieram dwie jedną dla Wiśki i jedna dla nas . W gruncie rzeczy i ta dla Wiski zawiśnie na mojej scianie big_grin No dobra mniejsza o większość dalej szukamy wody . Bo juz południe a słońce daje że ho . Dwa euro to cena za buteleczkę 0,33 lub 0,5 wody . Nieźle , jeszcze nie wiemy ,że w zwykłym sklepie taka woda kosztuje 20 centów . Ale okazuje się ,że niektore wyroby z korka i płytek glazury sa tańsze niż gdziekolwiek.
          Chętnych nie brakuje przynajmniej do oglądania . Wreszcie znajduję miejsce dla mojej pupencji i siadam pod pomnikiem poświęconym zołnierzom z pierwszej wojny światowej . Oto samolot pływający , blaszak aż strach pewnie było do niego wsiąść .

          https://i66.tinypic.com/awuagx_th.jpg

          Za to most 25 de abril i na przeciwko niego stojąca rzeźba Chrystusa króla , po drugiej stronie rzeki , łaczy oba brzegi miast ,ale tamto to juz nie Lizbona .
          Ten pomnik jest duży , wielki i został postawiony w podzięce za to że na terytorium Portugalii w czasie II Wojny Światowej nie toczyły się żadne działania zbrojne . W migawce aparatu jest mały ,ale uwidacznia jedno . Te wszystkie kłastwa dotyczące naszego pomnika Chrytusa Króla. Na szczęście jestem daleko od Polski i nie musze teraz zajmować się polityką .

          https://i66.tinypic.com/15nlxua_th.jpg

          No wreszcie trzeci pomnik postawiony nad brzegiem rzeki , Pomnik Zwycięzców . tych wszystkich ktorzy odkrywali Nowy Świat a obok mała ale miła dla oka marina .

          i66.tinypic.com/b9ha34_th.jpg" border="0" alt="https://i66.tinypic.com/b9ha34_th.jpg">

          https://i67.tinypic.com/9glsad_th.jpg

          https://i63.tinypic.com/2vnjkpg_th.jpg
          • sagittarius954 Re: Zapiski z Fatimy .Lizbona 13.05.17, 14:17
            http://i66.tinypic.com/b9ha34.jpg

            http://i67.tinypic.com/9glsad.jpg

            http://i63.tinypic.com/2vnjkpg.jpg

            http://i66.tinypic.com/awuagx.jpg

            Wklejam jeszcze rz zdjęcia poniewaz poprzednim razem jakoś tiny nie miało siły big_grinbig_grin

            • sagittarius954 Re: Zapiski z Fatimy .Lizbona 15.05.17, 09:01
              Kiedy wydawało się ,że już juz dotarliśmy do końca wycieczki pozostało nam jeszcze zwiedzenie lub zobaczenie panoramy Lizbony z góry św Jerzego . Zaczęliśmy zblirzac się do mostu 25 kwietnia a nasze głowy dostały kręciołka poniewaz z jednej strony most z widokiem na postac Chrystusa króla na drugim brzegu a zaraz po drugiej stronie ulicy dom w ktorym wyplata się liny marynarskie mający pi razy drzwi przynajmniej 500 metrów długości . wybrałem most do obejrzenia poniewaz i tak budynku do lin nie mógłbym ogarnąć .

              http://i65.tinypic.com/eip8ar.jpg

              http://i65.tinypic.com/2v0ocip.jpg

              A dalej wiadomośc o opuszczeniu autokaru na kilka godzin wcale nie wzbudziła mojego zachwytu . Moje nogi po woli odmawiały posłuszeństwa .
              Póki rozpoczęła sie wspinaczka po mało przyjaznych lizbońskich chodnikach .
              Dotarlismy do miejsca , gdzie stały dwa kościoły , Jeden na miejscu urodzenia św Antoniego i nie jest to Antoni padewski a w drugim tenże św Antoni został ochrzczony . Niestety zakaz robienia zdjeć niepozwolił mi utrwalić tego wydarzenia . Po ulicy poruszały się pojedyncze tramwaje takie jak czołówce forum a my wspinaliśmy się jeszcze wyżej . Dzieki pani przewodniczce z Lizbony nie czekaliśmy na wejście na teren wzgórza skąd juz bez przeszków robiłem zdjęcia .

              http://i66.tinypic.com/hs58bd.jpg

              http://i67.tinypic.com/idgf2a.jpg

              http://i63.tinypic.com/15ge138.jpg
              • sagittarius954 Re: Zapiski z Fatimy .Lizbona 17.05.17, 08:34
                Na samym szczycie wzgórza św Jerzego miałem jedynie ochotę zrobic dupen klapen i w spokoju poobserwować naprawdę niezwykłe widoki . Co prawda kamienie jeszcze nie nagrzane mogą spowodowac wiele chorób , ale z powodu niedomagań nóg nie miałem siły odmówić sobie odpoczynku na nich .
                Musze przyznać ,że w miejscach do ktorych dotychczas docieraliśmy, wyposażenie w łąwki było dosyc ubogie . Może jedynie przed klasztorem hieronimitów znajdujący się park jest naprawdę wyposażony w wygodne ławki .
                Przez dobre 20 minut odpoczynku zrobiłem kilka zdjęc ,ale więcej czasu nie było i znów zbieraliśmy się w drogę schodząc do miasta . Czekał na nas obiad.
                Po dobrych dwudziestu minutach znów znaleźliśmy się w okolicach rzeki . Odszukaliśmy swoja restaurację oczekując na obiad wypijaliśmy trunki jakie postawiono dla nas . Znikły soki , wina i jedynie woda nie miała większego powodzenia . ale zanim dostarczono nam nowe porcje napoi i ona doczekała sie popularności .
                Tradycyjnie zupa krem , sałatka , grillowany indyk , frytki wreszcie deser i kieliszek porto na zakończenie uprzyjemniło nam ponad godzinny obiad .
                Zaraz potem ruszylismy jedną z ulic przedzierając się przez tłum spacerowiczów aż dotarliśmy do placu na ktorym wysłuchalismy historii Pierwszego cesarza Brazylii i króla Portugalii Pedro IV .
                Tutaj wszyscy dostali ponad godzinę dla siebie wolnego czasu . Ja wolałęm pozostać na kamiennej łąweczce przyglądając się puszczanym mydlanym bańkom i uganiającym sie między nimi dzieciom .

                http://i66.tinypic.com/1zey3qf.jpg

                http://i68.tinypic.com/mrpb8i.jpg

                http://i65.tinypic.com/357iryh.jpg
    • sagittarius954 Re: Zapiski z Fatimy .Bezpośrednia transmisja 12.05.17, 19:05
      z przybycia OŚw do Fatimy

      www.santuario-fatima.pt/pl/pages/transmisja-online-
      • super.222 Re: Zapiski z Fatimy .Bezpośrednia transmisja 13.05.17, 18:45
        Zobaczyłam pożegnanie.
        Jak tylko samolot wzbił się i zniknął w chmurach,
        na lotnisku zaczął padać deszcz. Zrobiło się smutno.

        Jestem zauroczona prezydentem Portugalii.
        Brylował wśród zgromadzonych oczekujących na przyjazd
        papieża na lotnisko. Tu się skłonił, tam uśmiechnął, jeszcze
        komuś podał rękę, ogarnął ramieniem młodą kobietę.
        Był widoczny, był gospodarzem... Super big_grin

        Fajnie, że umieściłeś linka. Jest cenny. big_grin

        • marii51 Re: Zapiski z Fatimy .Bezpośrednia transmisja 14.05.17, 12:25
          interesujące
          i w dodatlu pierwszy opis jest taki ""dziewiczy" zu[ełnie jakbym to ja pierwszy raz w życiu leiała samolotem- nadal nic też nei planuję a marzy mi ,Bardzo bardzo ... Pojawić się u Ojczulka Pio .. staram się wszystko zorhanixować tak,zeby się spełniło.. bo obiecałam..
          WSZYSTKO przestudiuje .. ale nie dziś, bo mam pod opieką wnusia cosik ? tak .. obolałego /
          PIĘKNIE ,bo
          Ssgi odwiedził tak ważne i święte miejsce .
          • marii51 Re: Zapiski z Fatimy .Bezpośrednia transmisja 14.05.17, 12:38
            Proszę wybaczyć .. literki mi robią figle a te moje ślipka = oczy = głaaąsmile
            to mogłyby odpuścić i nie nęcić wieloma naraz chorobami
    • sagittarius954 Re: Zapiski z Fatimy .Niedziela w Fatimie. 18.05.17, 08:40
      Na ostatnich nogach dotarłem w sobotę wieczorem na plac sanktuarium . Ponad godzinna jazda autokarem do Fatimy upłyneła bardzo spokojnie , autokar wyciszył się . Był po prostu zmeczony . Drzemałem i ja . Słowo daję nawet kolacja nie szła mi dobrze , choć zawiedziony byłem ,że jeszcze nie ma ryby w jakimś daniu . Podczas kolacji dowiedzieliśmy się co robić będziemy jutro , Do obiadu spędzamy czas w Fatimie podczas różańca i mszy niedzielnej , natomiast po południu mieliśmy ruszyć do zamku templariuszy . I słowo daję obiecałem sobie że popołudnie spedzę na łóżku w hotelu . Miałęm już dosyć wspinania się gdziekolwiek . A przed oczyma przebiegały mi pejzarze równin mazowieckich .
      Poranek okazał się jeszcze zimniejszy i bardzo bardzo pochmurny .
      Na korytarzu ruch już przed szóstą obudził mnie ,ale lezałem zadowolony że dzisiaj nie musze zrywać się tak szybko .
      Wieczorem do hotelu dotarło jeszcze dwie grupy pielgrzymów z Polski . ruch przy śniadaniu okazał się duzy a mzamęt spowodowany kilkoma kolejkami spowodował niepotrzebne sprzeczki juz z samego rana .
      Mieliśmy jeszcze ponad godzinę czasu do wyjścia na plac . A za oknem działy sie niepokojące zmiany pogodowe . Niektóre grupy które były w Kaplicy Objawień wróciły do hotelu całkowicie przemoczone . Trzeba więc było ubrac sie i ciepło i wodoodpornie .
      Poinformowałęm pilota wycieczki że z zona zostajemy w hotelowym pokoju po południu . Po powrocie wycieczki mieliśmy dotrzec do niej zjawiając się pod starym kościołem na wysłany esemes . Droga na plac okazała się zimna i mokra a czasami choć na krótki moment dosięgała nas mocna ulewa .

      http://i66.tinypic.com/1628v5.jpg

      http://i65.tinypic.com/2a9bl9i.jpg
      • irsila Re: Zapiski z Fatimy .Niedziela w Fatimie. 18.05.17, 23:12
        Te zapiski zupełnie zniechęcają do wycieczki tam.
        Nic ciekawego, a miałam ochotę tam kiedyś jechać,
        jako urodzona trzynastego.
        Nie na moje siły by to było.
        Kilka procesji kiedyś odbyłam w naszej Arce Pana,
        gdzie Grota Matki boskiej jest.
        arkapana.pl/aktualnosci/fatimski-jubileusz-w-nowej-hucie
        • sagittarius954 Re: Zapiski z Fatimy .Niedziela w Fatimie. 21.05.17, 16:10
          Opisywanie dokładne co i jak zajęłoby mi za dużo czasu , dlatego ograniczam się nawet nie do najwazniejszych rzeczy ,ale do wiernego oddania sytauacji wycieczkowej .
          To prawda , trzeba być w jakims stopniu sprawnym fizycznie , co nie znaczy ,że musisz kazda jedna wycieczkę zaliczyc i być na niej . Można ograniczyć się do samej Fatimy , ale .... wtedy nie posmakuje sie chociaż w mizernej części tego czym żyją Portugalczycy .
          Poza taym ja pojechałem tam nie zupełnie sprawny , i miałem naprawde ograniczona mozliwośc chodzenia . Dlatego po dwu dniach zrobiłem sobie dzień odpoczynku , a czwarty dzień sam został tak ustalony żeby nie ruszać się z Fatimy .
          Na tej wycieczce zróżnicowanej wiekowo od lat 17 do 80 ci starsi wyutrzymali ja i nawet więcej , nie narzekali na brak czasu dla siebie . Więc organizacyjnie ta wycieczka się spieła . Duchowo jej nie opisuję , poniewaz to indywidualna sprawa i moje odczucia ktróe chcę zachować dla siebie .
          A spróbować trzeba , wystarczy poszukac wycieczki wiekowo dopasowanej . Takie możliwości istanieja . Bo i przy nas przyjeżdżały grupy na trzy dni do Fatimy i zaraz wracały jak dla mnie za krotko poniewaz nie zobaczyli nawet w małej części i nie poznali tego co my . A jest naprawdę co oglądac i podziwiać i trzeba zdać sobie sprawę ,że wielkości narodów mijają , a ponieważ teraz mówi się ,że jesteśmy w uprzywilejowanej sytuacji , co nie świadczy że jeszcze możemy ja wykorzystać . Starajmy się o to bo to wielka sprawa wreszcie pójść właściwa droga .
          Trudy pielgrzymowania nie polegaja tylko na łątwym i przyjemnym spędzeniu czasu i podkreślam czym różni się to miejsce od innych miejsc objawień maryjnych . To tutaj dokonuja się uzdrowienia duchowe , przewaznie , a te nie przychodzą ani łatwo ani przyjemnie .
          Wreszcie Fatima to nie to samo miejsce z 1917 roku . Moja żona spojrzała się na mnie z wyrzutem kiedy powiedziałem ,że nie widze w tych miejscach nic pięknego . Ciekawe przyrodniczo i pękne były własnie w tedy , kiedy te dzieciaki chodziły ogrodami oliwnymi pędząc stadka owiec . Dzisiaj to niestety juz przemysł więc warto też wziąc poprawke na swoje zapatrywania . Choć pomieszczenia gdzie te dzieciaki mieszkały się zachowały . Ale przecież każdy z nas mieszkał w podobnych warunkach 60 lat temu i kiedy dołoży się następne 60 lat wypadnie nam ta data objawień fatimskich . Ludzie żyli wtedy na wsi skromnie i ubogo ,ale tak żyła zdecydowanie większość społeczeństwa świata . A to co różni to miejsce to wiara dzieci , dziewicza prosta i ufna . Małej trójki dzieciaków o heroicznej postawie , ale o tym sama i sami możecie poczytać .
          Niestety, muszę przerwać swoje zapiski , po prostu idę dalej się leczyc , choć niewiele już zostało do przekazania . Pozdrawiam .big_grin
      • sagittarius954 Re: Zapiski z Fatimy .Niedziela w Fatimie. 21.05.17, 17:10
        I tak jak już wspomniałem , po mszy i po obiedzie zostałem w pokoju hotelowym . I naprawdę leniuchowałem big_grin
        Chciałbym o jednym wspomniec , że podczas mszy padał deszcz i to dosyć poważnie , wiało i było bardzo nieprzyjemnie . ale kiedy figurka MB przechodziła z Kaplicy objawień do miejsca gdzie była wystawiona na mszy , jak reka uciał minęły wszystkie nieporządane skutki pogodowe i zaczęło wyłaniac się słoneczko , niemrawo bo niemrawo ,ale jednak . Na mszy portugalczyce na wezwanie kapłana o przekazanie sobie znaku pokoju całuja się i przytulają . Nie powiem miłe to jest . Dotrwałemdo końca mszy i samotnie wracałem na obiad . O 17.30 pojawiliśmy się na placu zgodnie z obietnica dana pani Tamarze . Opowiadała nam cała historię Fatimska dzieje dzieci a my moglismy nawiedzić groby ich . Później przenieśliśmy się na przeciwległy kraniec placu podziwic nowa kopułę kościoła na 3000 miejsc i kaplice pod placem .
        Wieczorem po kolacji na ktorej po raz pierwszy zaserwowano rybę a ktorą nie za wiele pań lubiło i mogłem przy stole nie tylko się najeść . Niestety musiałem ograniczyć swój apetyt ,aby nie wymusić na organiźmie skutków ubocznych . I znowu różaniec i procesją świateł . Zdawać by sie mogło ,że ludzie powinni wyjechac juz z Fatimy lecz na placu było co namniej 20 000 osób.
        Dzień zakończyliśmy a nazajutrz też zostawaliśmy w Fatimie , na drodze krzyżowej i cvzasie wolnym po południu , który i tak zagospodarowałem w hotelu .big_grin

        http://i63.tinypic.com/2dsigpz.jpg

        http://i67.tinypic.com/ojkxdy.jpg

        http://i63.tinypic.com/33f6tg2.jpg

        • sagittarius954 Re: Zapiski z Fatimy .Niedziela w Fatimie. 19.06.17, 11:51
          Najbardziej zżera mnie ciekawość , wyglądu miejsc w których dokonały się wielkie rzeczy . Bo czyż mogły wyglądać gorzej od dotychczasowych .
          Chodniki wyłożone kostką , jezdnie równiuteńkie , ba nawet droga krzyżowa wijąca się wśród drzew oliwnych nie sprawiała takiego wrażenia jakie zrobiła na mnie droga w Lourdes . Ciężka i męcząca, potrafiąca wywołać w człowieku nie tylko krople potu .

          A ta prawie prościutka , ze stacjami skromnymi , stosunkowo wąska , dodatkowo oznaczona płytami jakby wiła się wstęgą . Wielość pielgrzymek napływających w tamtym czasie , do tego miejsca , rozpraszała i tak naprawdę nie potrafiłem się skupić . Dlatego w momentach ciszy ciekawie rozglądałem się chciwie pragnąc zobaczyć coś nadzwyczajnego . I nie potrafiłem ujrzeć tego co było kiedyś .

          Jestem słaby w wyobrażaniu sobie czegokolwiek , a cóż dopiero spróbować sobie wyobrazić trójkę dzieci wędrujących wąską ścieżką pośród oliwek pędzących stado owiec. . Jeśli obróciłem się za siebie na północy wyrastały domy Fatimy , choć już nie dobiegał odgłos jeżdżących po niej samochodów i autokarów wciąż dowożących nowe grupy turystów .

          Poniedziałek na drodze krzyżowej i dopiero w miejscu dawnego domu rodzinnego pastuszków , te wszystkie grupy turystów schodziły się tworząc nieprzerwany gwar i różnorodność kolorową ubiorów a słońce swoimi promieniami omiatało tych ciekawskich zaglądających do poszczególnych pomieszczeń . Kolorowe słuchawki i kabelki na szyjach opadały jak paciorki różańca , sięgając rozumu przechodząc przez serca i chowając się przy paskach lub kieszonkach podróżników . Ten tłok i gwar stawał się wreszcie utrapieniem a czasem cierpieniem i tęsknota za ciszą jaka panowała zapewne tutaj zaraz po I Wojnie Światowej .

          Postanowiłem samotnie powrócić do hotelu, gdyż nie interesowały mnie zakupy pamiątek . Wracałem tym razem prawie pustą drogą która dwie godziny wcześniej rozpoczynaliśmy trasę.
          nawet słońce stawało się utrapieniem a drzewka oliwne jakoś dziwnie nie dawały ochrony przed gorącem . Okazuje się, że to na co liczyłem w drodze pierwotnej przyszło na sam koniec. Łatwiej mi było przenieść się do tamtych czasów pojąć i objąć w sobie tamten teren pofałdowany roślinnością .

          Małe stopy przemierzające tą samą drogę , musiały z wielką ciekawością czekać na następne objawienia , więc z niecierpliwością dreptały do miejsc w których serca otrzymały dar miłości i zamieszkało w nich słowo . Ale czy widziały ten skrawek kraju , pełen zieleni i wszelakich ich odcieni . Zapewne tak , ale to ludzkie patrzeć się na potęgę i nie zauważać drobin stanowiących o jej chwale . Malutkie zawiązki oliwek pokryte matową zielenią zupełnie nie zauważalne pośród wykształconych już liści i gałązek drzewa . Ale ten kolor odmienny od całości stanowił o dobrobycie gospodarza i niejako wiązał tą dziecinną wiarę . Bo czyż nie jest tak ,że dopiero po latach długich i przesiąkniętych tragedią zapowiadaną, w którą rządzący nie uwierzyli .

          A czy wierzą dzisiaj . Nie , więc realizują swoje plany prowadząc narody na zgubę . I tak sobie rozmyślając doczłapałem do końca i początku drogi krzyżowej . Ta droga którą normalnie można przejść w 25 do 30 minut mnie wydłużyła się do 50 . Stałem wiec na rondzie spoglądając ten pomnik w którym główne role odgrywały dzieci . I uświadomiłem sobie ,że cierpienie jest naszym ludzkim stałym pręgierzem .

          W pewnej chwili chciałem usiąść na skąpo wystawionych ławeczkach na ulicy dochodzącej do hotelu , ale też zdałem sobie sprawę , że wtedy dopadną mnie pierwsi wycieczkowicze powracający z drogi krzyżowej . Poczłapałem więc do hotelu i pod prysznicem zrzuciłem zmęczenie a z nim pot i trud, zdawałoby się najprostszej drogi krzyżowej na świecie . Reszta dnia upłynęła w harmonogramie już dotychczasowym . Następny dzień zapowiadał się najbardziej atrakcyjnie . Choć mnie już bardzo chciało się do domu ... nie tylko z powody tęsknoty za domem . Ba , nagle odkryłem w sobie tęsknotę za widokiem niebieskiego chabru wyłaniającego się z zieloności zbóż , którego szukałem tutaj wśród wysokiej trawy pośród drzewek oliwnych . I nie mogłem go zobaczyć . Ale dlaczego chaber ? To pytanie nurtuje mnie do dzisiaj .
Pełna wersja