Dodaj do ulubionych

Po co jest rekrutacja? Naiwny gościu...

04.05.06, 17:50
Już kilka razy spotkało mnie coś takiego.
Mianowicie...
Firma robi rekrutację... Na stanowisko "jakieś-tam", nieważna nazwa.
Zgłasza się "ileś-tam" osób, w tym i ja (naiwność?)
Mija kilka (minimum 2-3) tygodni. Po pierwszym "sicie", jest druga rozmowa
(albo i nie).
Wszystko zaczyna się klarować...
Są nawet telefony (obustronne).
I kiedy już, już ma dojść do zatrudnienia, słyszę: "nie było kandydata, który
by się mógł z panem równać, ale firma zrezygnowała z uruchomienia tego
stanowiska, dziękujemy za uwagę". Znowu jestem naiwny, że daję się na to nabierać?

I co wy na to?


P.S.: Aha, czasami po 2-3 kolejnych tygodniach pokazuje się w mediach anons o
naborze... na to samo stanowisko, z którego firma "zrezygnowała"... Teraz już
nie jestem naiwny tylko... głupi. Może ja ukończyłem nie te szkoły co potrzeba?
Obserwuj wątek
    • ally23 Re: Po co jest rekrutacja? Naiwny gościu... 15.05.06, 08:37
      mysle, że chodzi o to, że "za bardzo" sie cenisz.
      czytałam twoje inne wypowiedzi i wiem, że jesteś osobą z wysokimi
      kwalifikacjami zawodowymi a takim osobom trzeba odpowiednio zapłacić.
      pewnie jak sie pytają Ciebie ile chcesz zarabiać to jak "wyskoczysz"
      że 3-3,5 tys. do ręki to od razu czerwona lampka im się zapala.
      mam ten sam problem:
      jak mówię, że na skromne przezycie potrzebuję min. 1500 zł na rękę to miła
      rozmowa
      kwalifikacyjna się zazwyczaj kończy:(
      • dr700411 Re: Po co jest rekrutacja? Naiwny gościu... 16.05.06, 20:17
        No więc właśnie... O realnych stawkach na "przeżycie" możesz poczytać tutaj:
        forum.gazeta.pl/forum/72,2.html?f=39284&w=40599070
        I wszystko by się zgadzało, ale... był taki przypadek:
        1. idę na pierwszą rozmowę - standardy jazzowe
        2. idę na drugą - to już "coś" oznacza, przynajmniej daje większą nadzieję...
        3. na tej drugiej rozmowie firma SAMA negocjuje ze mną stawkę (!!!), proponując
        cztery tysiące złotych polskich brutto (4.000,- PLN). Mówię: "czemu nie, na
        początek może być" (oczywiście, że tak nie powiedziałem, ale chociaż trochę
        szpanu mi się należy)
        4. proszą o dwa tygodnie na załatwienie wszystkich niezbędnych formalności przed
        przyjęciem mnie do pracy, nawet opowiadają czym mniej więcej bym się zajmował,
        czyli jest OK.
        5. Po dwóch tygodniach proszą jeszcze o tydzień... a potem komunikują, że "bye,
        bye mi amor..." (jak śpiewał chyba Ken Laszlo)

        Nic z tego nie rozumiem...

        A wy?
            • zefir15 Re: Po co jest rekrutacja? Naiwny gościu... 10.01.07, 13:23
              dr700411 napisał:

              > Zaaaaapewne. Albo szukali taniej reklamy. Taki anons o poszukiwaniu pracownika
              > jest pewnie teńszy niż "normalna" reklama prasowa...


              Dokłądnie mam takie samo wrażenie!!!!
              Wysyłam LM+CV spełniam wymagania, jest odp, rozmowa i wiadomość że ... niestety
              nie możemy zaoferować panu tego stanowiska bo coś tam coś tam, za 2 tyg lub
              miesiąc jest znowu takie samo ogłoszenie!!!

              A robią tak często firmy duże, rozpoznawalne (przynajmniej przez większość
              zainteresowanych ludzi) o ugruntowanej pozycji na rynku....
              A później wygraywją konkursy "na najlepszego pracodawcę roku" itp

              tak też sie zdarza przy przyjęciach do tzw. "służby cywilnej"

Popularne wątki

Nie pamiętasz hasła

lub ?

 

Nie masz jeszcze konta? Zarejestruj się

Nakarm Pajacyka