kepucha
17.08.10, 10:16
Witam,
jestem tu nowa i nigdy nie przypuszczałam, że będę musiała tu zajrzeć. A jednak...
Sprawa dotyczy mojej 4,5 miesięcznej córeczki. Przy okazji pewnych badań
rutynowych pani pediatra zwróciła uwagę na jej wystający języczek (dziś już
nie wystaje, okazało się, że był to tzw. odruch wypychania charakterystyczny
mniej lub bardziej dla każdego niemowlaka) i proste włoski (dodam, że ma bujną
czuprynkę od urodzenia, ja też taką miałam

). Radziła zrobić badania na
poziom hormonów tarczycy.
Badania przesiewowe były OK, badania, które zrobiłam za radą pediatry wykazały
zwiększony poziom FT3. Pani pediatra poleciła więc, by po miesiącu wykonać
kolejne badania i udać się z nimi do endokrynologa. Tak też zrobiłam. Wyniki
tych badań to:
TSH: 2,49 ulU/ml (norma 0,4-8,6)
FT3: 7,79 pmol/l (norma 2,3-6,3)
FT4: 10,2 pmol/l (norma 10,3-24,5)
Także jest nadal podwyższone FT3 i lekko obniżone FT4.
Udałam się do endokrynologa. Dziwna to była wizyta. O nic mnie ten pan
właściwie nie pytał, tylko na podstawie tych wyników stwierdził, że na pewno
jest niedoczynność i trzeba podać hormon. Zalecił zrobienie USG tarczycy i
wtedy ponowną wizytę w celu ustalenia dawki (ta kolejna wizyta ma się odbyć w
jego prywatnym gabinecie, nic nie sugeruję, ale...).
Poza tym zbadał Małą i stwierdził, że jest to niedoczynność bezobjawowa, bo
Mała wygląda zdrowo, przybiera na wadze i wzroście książkowo, rozwija się
nienagannie (zdobywa kolejne sprawności adekwatnie do wieku).
Zrobiłam USG, wszystko OK, wielkość tarczycy 0,77 cm3, dr radiolog powiedział,
że to norma.
Dodam jeszcze, że w międzyczasie (z innego powodu) Mała była badana przez
neurologa, który ocenił jej rozwój psychoruchowy jako bardzo dobry.
Poczytałam trochę o objawach niedoczynności u takich maluchów i właściwie nic
nie pasuje, oprócz tego, że Mała jest spokojna, ale raczej nie apatyczna, no i
przecież nie wszystkie dzieci muszą być rozryczane dzień i noc.
Hm...nie wiem, co robić. Nie chcę Małej niepotrzebnie faszerować hormonami,
ale nie chcę też za jakiś czas, gdyby faktycznie było coś nie tak, pluć sobie
w brodę, że to zignorowałam.
Chciałabym to skonsultować z innym lekarzem, ale żadnego nie znam, w necie nic
nie znalazłam. Może ktoś z Was zna dobrego endokrynologa dziecięcego z Bydgoszczy?
Czy faktycznie tylko te 0,1 pmol/l FT4 niedoboru może świadczyć o niedoczynności?
Pozdrawiam i z góry dziękuję za wszelkie sugestie.
PS Nikt w rodzinie nie choruje na tarczycę.