mojave
12.11.10, 13:22
w poniedziałek tj. 8 listopada mialam przeprowadzona operację tarczycy, zostal usunięty lewy plat wraz z cieśnią. Na placie był niewielki guz, 11x6mm, ale w biopsji wyszło podejrzenie, że to guz pęcherzykowy i trzeba było ciąc. Wszystkim ,ktorzy boja sie operacji powiem, że nie jest źle, jedyne co dla mnie bylo uciązliwe to mdlości po narkozie. Rana nie bolala praktycznie wcale, szybko wstalam na wlasne nogi. W srode wyszłam do domu i na chwile obecna czuje sie już praktyczie bardzo dobrze. Żadnych powiklań z głosem lub tężyczki nie miałam. Cięcie jest malutkie bo oczywiście podejrzałam pod opatrunkiem

We wtorek idę na ściągnięcie szwów, mam też nadzieję, że będa wtedy juz wyniki z badania histopato i że będą one dobre. Z perspektywy czasu patrzac to żałuję, że nie zdecydowałam sie na operacje już dawniej bo guz mam od trzech lat, przy czym do tej pory w biopsji wychodzil koloid dopiero na ostatniej wynik przestal byc jedoznaczny. Gdybym pozbyła sie "dziadostwa" wczesniej dziś nie mialabym stresu związanego z czekaniem na wyniki. Tak więc każdemu kto ma jakies wątpliwości ja doradzam operacje bo po co sobie cos chodować, guż to guz i zawsze może cos sie z nim zacząc dziać .
Dam znac co z wynkami a potem pewnie będę się tu konsultowac w sprawie ustalenia wlaściwej dawki hormonu. Teraz biorę euthyrox 75. Pozdrawiam