Dodaj do ulubionych

Moja walka o normalność.... guz, rak, hormony...

04.02.13, 18:51
Witam.
Postanowiłam założyć własny watek bo potrzebuję Waszej pomocy.
Moja historia w skrócie:
3 lata temu przypadkiem okazało się że mam guza tarczycy. Hormony ok. Biopsja też ok. Guz był duży ale nie zdecydowałam się na operacje od razu tylko co 3-4 mies robiłam usg czy rośnie. Niestety rósł.
W ub roku w styczniu poszłam na operacje niestety wykryli mi arytmie kazali się podleczyc i wypisali.. Podleczyłam i w październiku znów poszłam do szpitala i usuneli to dziadostwo smile
Okazalo się że to rak pęcherzykowy.
Jestem 2 tyg po leczeniu dużym jodem. nie mam przeżutów.
Przy wyjściu z szpitala moje TSH 166,6
Dziś zrobiłam badania i wyszły takie że nic z tego nie rozumiem.
TSH 0,1 (0,35-4,94)
FT3 - 3,23 (1,71-3,71) 76%
FT4 - 1,62 (0,7-1,48) 117%

Biorę euthyrox 200 mg.
Wydaje mi się wg wynikow powinnam zmniejszyc dawkę ale ja się źle czuję!!
Jestem senna, bolą mnie stawy, tyję po kilkadziesiąt deko dziennie mimo że ograniczam jedzenie i ćwiczę.
Co ja mam robić?
A może te wyniki przedstawiają stan moich hormonow sprzed jodowania? A nie są odzwierciedleniem tego co jest dzis?
Pomożecie?
Dziekuje.
Obserwuj wątek
            • hashi-tess Re: Moja walka o normalność.... guz, rak, hormony 04.02.13, 21:45
              nie bardzo rozumiem.
              Czy te wyniki:
              "Dziś zrobiłam badania i wyszły takie że nic z tego nie rozumiem.
              TSH 0,1 (0,35-4,94)
              FT3 - 3,23 (1,71-3,71) 76%
              FT4 - 1,62 (0,7-1,48) 117%"

              są wykonane po wzięciu tabletki?

              Jeśli tak, to są do niczego i nie odzwierciedlają
              ilości hormonów w tkankach tylko jak się wchłaniają
              i krążą we krwi.
              • lepcior20 Re: Moja walka o normalność.... guz, rak, hormony 22.04.13, 12:47
                Witajcie, czytam Wasze posty i zaczynam sie bac... Jestem przed operacja wyciecia tarczycy... Mam nadczynnosc (lekką) i na prawym płacie guza 2cmx1,3 cm, prawy plat powiekszony..., na lewym mam dwa mniejsze guzki jeden 8mmx5 mm a drugi 11mmx8mm. Pierwsze TSH jakie zrobiłam w listopadzie mialam na poziomie 0,78 przy normie od 0,25 do 4,2, kolejne w lutym jak zrobiłam miałam 0,24 wiec spadło - dlaczego he nie wiem. FT3 było 4,9 a norma od 1,3 do 4,2 ft 4 ok, anty TPo i anty TG w normie. Poszłam z wynikami do endokrynologa usłyszłam ze mam lekką nadczyność i tarczyce do wyciecia, bo jod szkoda we mnie pakować skoro planuje ciaze... Popłakałam sie bo nie sądiła ze tak to sie pokieruje... Po 2 tygodniach od rozpoczęcia thyrozolu TSH wskoczylo spowrotem na 0.75 pozostałe wyniki ok, łącznie z morfologią. Czekałam an wizyte u chirurga ze zrobieniem kolejnych wyników bo nie wiadomo kiedy operacja, ten zdziwiony ze ja dalej biore thyrozol 20mg, mowie ze czekałam na wizyte bo termin itp. Termin operacji mam na 3 czerwca po wizycie u chirurga zrobiłam TSH a ono zamaist po lekcach rosnac dalej to spadło do 0.49 WHY? Powiedzicie prosze, o co zadbać żeby nie miec takich warjacji jak czytam, strasznie boje sie przytycia nigdy nie wazyłam wiecej jak 57 kg. Ile leży sie w szpitalu, jak sie człowiek czuje, ja nie mam czasu na lezenie wiec musze szybko wrócic do normy, synek mały a mąż ma wyjazdowa prace, prosze powiedziecie co moge zrobic zeby ustrzec sie skutków ubocznych lub chociaz troche sie przed nimi obronic.
      • monsterhi Re: muszę usystematyzować Twoje wpisy 05.02.13, 10:02
        Jasne już to uporządkuję smile Przepraszam za bałagan.

        Przed operacją usuniecia tarczycy

        8.10.2012
        Tsh - 9,87 (4,87-11,72)
        FT4- 1,46 (0,58-1,59)
        FT3 nie robiłam

        Po operacji zaczełam od 50 mg i systematycznie endokrynolog zwiekszał mi dawke aż doszlismy do 200 mg.

        Kolejne badanie bez rannej porcji leku (dawka 200 mg)
        04.01.2013
        TSH - 1,61,
        FT4 1,33 (80%)

        18.01.2013
        przyjełam rano tabletki i pojechałam do Gliwic na konsultacje, tam zrobili mi badania i zostawili w szpitalu. Wyniki badań (po tabletce)
        TSH 0,33
        FT3 3,56 (92%)
        FT4 1,65 (121%)

        24.01.2013 wyjście z szpitala
        TSH 166,61

        04.02.2013 bez tabletki (ale codzienna dawka nadal 200)

        TSH 0,1 (0,35-4,94)
        FT3 - 3,23 (1,71-3,71) 76%
        FT4 - 1,62 (0,7-1,48) 117%



          • monsterhi Re: muszę usystematyzować Twoje wpisy 05.02.13, 11:46
            Ponieważ wcześniej opisywałam przebieg leczenia nie chciałam już kolejny raz tego pisać.
            Tak Tsh 166 było po podaniu jodu.
            Badań witamin i ferrytyniny nie robiłam.

            Wydaje mi się że nie mam za dużej dawki, na mniejszych czułam się jeszcze gorzej.
            Myślę że lekką nadczynnosć mogłam mieć zaraz po operacji usunecia tarczycy jakieś 3-4 dni po i trwało to kilka dni. Miałam w organizmie jeszcze naturalne hormony i dodatkowo brałam 50 mg. Wówczas czułam się super! jak nigdy, miałam tyle energii, schudłam w te kilka dni 3 kg, nie puchłam. Niestety po 3-4 dniach to minęło... Marzę o tym aby się czuć tak jak wówczas.
            Potem stopniowo lekarz mi zwiększal dawkę, biorac juz 175 mg nadal było tragicznie. Przez 3 tyg co 6 dni chodziłąm do wc, non stop było mi zimno, puchłam, tyłam, stany depresyjne. Na dawce 200 poczatkowo tez czułam się dobrze. Ale to minęło. Dodam że po zwiększeniu dawki juz po ok 3-4 dniach czuję zmiany- szybko na mnie działa.

            W związku z tym nie rozumiem tych wyników. Wyniki a moje samopoczucie są dla mnie sprzeczne.
            Czy to możliwe że jod ktory we mnie zapewne jeszcze jest tak na mnie wpływa?
              • monsterhi Re: muszę usystematyzować Twoje wpisy 05.02.13, 11:59
                Właśnie też o tym pomyslałam i dziś wieczorem robię usg.

                Tak jak piszesz do Gliwic miałam kawałeczek tarczycy brałam 200 i czułam sie w miare ok tera teoretycznie nie mam tarczycy biore 200 i jest źle. Na logikę (mojąsmile powinnam zwiekszyć a nie mogę bo badania wykazują nadczynnosc!!!

                  • natder Re: muszę usystematyzować Twoje wpisy 05.02.13, 13:55
                    Na wstępie chciałabym Ci powiedzieć, że przede wszystkim musisz, po prostu musisz uzbroić się w ciepliwość, jesteś bardzo krótko po operacji, po jodowaniu i potrwa jakiś czas zanim Twój organizm dojdzie do siebie. Rozumiem Cię, że słuchasz lekarzy, że robisz tak jak każą ale czujesz się kiepsko a to rodzi frustrację. Ja jestem po operacji usunięcia tarczycy ponad rok a nadal zmagam się z takimi samymi problemami jak Ty. Ostatnio usłyszałam od osoby, która jest po operacji tarczycy bardzo, bardzo długo, że dopiero po 10 latach organizm zaakceptował nową sytuację i przestał szaleć czego oczywiście znacznie szybciej życzę i Tobie i sobie wink
                    Objawy niedoczynności, które się u Ciebie pojawiają wcale nie muszą mieć związku z hormonami. Mam bardzo podobnie jak Ty, TSH pokazuje nadczynność podczas gdy ja mam wiele objawów niedoczynności. Może to być jednakże związane z poziomem żelaza, witamin i minerałów. Jak do tej pory nie udało mi się ogdadnąć czemu u osób po usunięciu tarczycy pojawiają się problemy z przyswajaniem powyższych ale ma to miejsce u wielu osób po operacji a także u ludzi którzy mają immunologiczne choroby tarczycy. Być może sama operacja jest też tak dużym obciążeniem dla organizmu, że odbija się to na nas w taki właśnie sposób. Przede wszystkim musisz kontrolować morfologię, poziom żelaza i ferrytyny, poziom witaminy B12 i D3, poziom minerałów: wapń, magnez, potas, sód i oczywiście poziom hormonów.
                    Czytaj forum, znajdziesz tu wiele osób z podobnymi problemami, poczytasz jak sobie radzą. Na to wszystko potrzeba czasu ale musisz myśleć o sobie, poznać swój organizm, nauczyć się go słuchać - i reagować.
                    Najpierw poczekałabym aż minie conajmniej 4 tygodnie od wprowadzenia nowej dawki tyroksyny i potem badania hurtem: hormony, morfologia, b12 i d3, żelazo, ferrytyna, jonogram i parathohormon, jeśli jeszcze go nie badałaś bo jeśli nie masz już przytarczyc to będziesz mieć problem z przyswajaniem wapnia. Te badania pozwolą ocenić Twój stan. Być może jeśli masz super lekarza na część z tych badań dostaniesz skierowanie ale część musisz zapłacić z własnej kieszeni. Warto, zwłaszcza, że jesteś w okresie kiedy musisz szczegónie mocno kontrolować swój stan. Powodzenia!
                    • monsterhi Re: muszę usystematyzować Twoje wpisy 05.02.13, 18:58
                      natder - dziekuje za słowa pocieszenia. Zrobię tak jak radzisz, postaram się przetrwać jakoś te 4 tyg i zrobię ponowne badania ale nie będę zmieniac dawki leku na mniejszą. Z badań o których piszesz robiłam tylko wapń i jest on w granicy minimum muszę zwiększyć dzienną dawkę z 1000 na 2000 plus vit d, moze to coś pomoże.
                      Spisałam sobie wszystkie badania które mi zalecacie i zrobię je choć chyba mnie to będzie słono kosztować bo zlecenia na vit na pewno nie dostanę. Mam super lekarza ale nie aż tak smile
                      A i jeszcze w wczorajszych wynikach wyszła mi lekka anemia czy to może mieć wpływ na moje samopoczucie?
                      Potrzeba mi teraz cierpliwości....

                      Hashi-tess - usg zrobione - tarczycy nie stwierdzono. Robił mi to znajomy lekarz nie endokrynolog wiec nic więcej nie wiem na temat mojej sytuacji oprócz tego że mam być cierpliwa.

                      Czas, czas, cierpliwosci - chyba znienawidzę te słowa smile

                      Pozdrawiam Was ciepło.
    • pies_z_laki_2 Re: Moja walka o normalność.... guz, rak, hormony 05.02.13, 18:41
      Tak sobie myślę, że przy tak wysokiej dawce tyroksyny i tak wysokich poziomach hormonów we krwi, można by się zastanowić nad wdrożeniem tyroksyny naturalnej, zamiast syntetycznej.
      Ponoć jest lepiej tolerowana przez organizm i objawy niedoczynności szalejące przy wynikach wskazujących na nadczynność nieco się tonują.

      Sama nie mam w tym żadnego doświadczenia, ale tak opisują to pacjentki na forach niemiecko i angielskojęzycznych. Ktoś coś na ten temat wie? I powie?
        • natder Re: Moja walka o normalność.... guz, rak, hormony 05.02.13, 19:55
          Skoro już pojawia się anemia tym bardziej ważne jest sprawdzenie ferrytyny i B12, jeśli poziomy będą poniżej 50% normy - już je trzeba uzupełniać. U mnie po wprowadzeniu b12 (w zastrzykach) przestało mi być zimno i przestałam drętwieć (a wszyscy mówili, że to od niskiego wapnia).
          Jesteś bardzo krótko po operacji i wydaje mi się, że wprowadzenie naturalnej tyroksyny już teraz to by był strzał w kolano, najpierw sprawdź czego Ci brakuje, uzupełnij niedobory i wtedy dopiero zacznij modyfikować dawkę tyroksyny, inaczej pogubisz się.
          Ja aktualnie jestem na Euthyryxie 112, TSH wskazuje nadczynność i każą mi zmniejszyć dawkę do 100mg dwa razy w tygodniu, dowcip polega na tym, że jestem na tej dawce od kilku ładnych m-cy a TSH jest coraz wyższe, tak jakbym tę tyroksynę coraz gorzej wchłaniała. Na razie biorę b12 i tardyferon, po kuracji zrobię badania i jeśli poziom tych obydwu będzie zadowalający (czyli w górnej granicy normy) - będę obserwować poziom hormonów i ich przemianę i dopiero wtedy mam zamiar modyfikować dawkę hormonu.
          Wydaje mi się, że może rzeczywiście masz za dużą dawkę a objawy niedoczynności które u siebie obserwujesz to tak naprawdę objawy anemii i innych niedoborów.
          Nawet jak lekarz powie Ci, że wyniki badań masz w normie, korzystaj z kalkulatora forumowego i sprawdzaj na jakim są poziomie, jak widzisz, że czegoś masz mało to uzupełniaj, bo te niedobory będą się pogłębiać i potem trudniej je uzupełnić a czuć będziesz się coraz gorzej.
          Ja nie słuchałam dziewczyn, bo mi się wydawało, że przesadzają i że mną będzie inaczej wink Dopiero jak pojawiły się już duże objawy anemii wzięłam się za siebie wink Nie popełnij mojego błędu wink
          • natder Re: Moja walka o normalność.... guz, rak, hormony 05.02.13, 20:06
            Jeśli Cię stać to zrób już komplet badań, zacznij brać więcej wapnia, d3 bierzesz? ile?, zafunduj sobie b12 np w kroplach, jeśli trzeba zacznij brać żelazo i po 4-6 tygodniach powtórz badania - wtedy będziesz mieć je z czym porównywać i przy okazji obserwuj samopoczucie i rób sobie notatki. Im szybciej weźmiesz się za siebie tym szybciej lepiej się poczujesz wink
            Co do wagi, to muszę Cię zmartwić, ja też mając TSH poniżej normy i będąc teoretycznie w nadczynności, stosując dietę nie chudnę, nadal moja waga waha się do 1,5-2 kg w ciągu kilku dni i nadal puchnę crying Ale tym zajmę się już jak wyjdę z anemii....
            • monsterhi Re: Moja walka o normalność.... guz, rak, hormony 05.02.13, 21:08
              Natder - jestes od dziś moja bratnia duszą smile
              Nie to żebym się cieszyła że masz takie problemy ze zdrowiem ale troche mi lepiej jak poczytałam Twoje wpisy.
              Wit D biorę ale zmieniłam z alfadioru na coś innego i chyba wrócę do alfadioru. Mam tez tardyferon i zaczne go brać od jutra bo sprawdziłam wyniki i nie dośc że mam min hemoglobine to hematokryt też minimum więc chyba powinnam zacząć brać.
              Co do vit B12 nigdy nie badałam i tak zastanawiam się czy kupić krople o których piszesz czy zafundować sobie kurację zastrzykami? Co mi poradzisz?
              Oto mój plan:
              Euthyrox 200 do niedzieli jeśli samopoczucie sie nie zmieni zmniejszę na 175/187,5
              Od jutra tardyferon, wapń 2000 i alfadior - mam ten 0,25 więc ile brać? 2 czy 3 kapsułki? Po operacji zalecali mi 3.
              I do tego vit B12.

              Z waga to faktycznie mnie zmartwiłaś. To moja największa trauma sad
              • hashi-tess Re: Moja walka o normalność.... guz, rak, hormony 05.02.13, 21:35
                wiem, że masz słąbą morfologię, ale przed oznaczeniem
                ferrytyny i wit. B12 nie podejmuj suplementacji bo przedawkowanie
                daje objawy anemii, a po suplementacji trzeba odczekać
                conajmniej dwa tygodnie, aby badania były wiarygodne.
                Tak samo jest z euthyroxem.
                W/g mnie powinnaś zmniejszyć jego ilość.
                I nie wiem czy obniżenie o 25 mikrogr wystarczy.
                To pokażą badania.

                Ja zażywałam armour i mam negatywne skojarzenia.
                To jest specyfik dla osób, które mają problemy z konwersją,
                a Ty takich problemów nie masz podobnie jak ja.
              • natder Re: Moja walka o normalność.... guz, rak, hormony 05.02.13, 22:22
                Co do D3 to nie znam tego preparatu o którym piszesz, ja biorę Vigantoletten 1000, najpierw zaczęłam od 1 tabletki dziennie, teraz biorę 2, mam problem z wapniem bo poziom mam poniżej normy a nie jestem w stanie więcej przyjąć niż 500 mg dziennie - po prostu rozwala mi żołądek. Mam też kłopot z oznaczeniem poziomu D3, w moim mieście nie robi tego badania żadne laboratorium sad Poszukaj na forum Hashimoto, na górze masz przyszpilone wątki, to dla nas jak biblia, musisz poczytać:
                forum.gazeta.pl/forum/f,24776,Hashimoto.html
                znajdziesz tam wiele, wiele informacji, które Ci się przydadzą.

                Co do b12 - jeśli lekarz Ci zleci zastrzyki to ja bym brała, bo lepiej podobno się wchłania z iniekcji niż podawana drogą pokarmową ale ale - najpierw oznacz poziom b12 i ferrytyny zanim zaczniesz je suplementować.

                Być może Tess dobrze radzi aby jednak zmniejszyć dawkę tyroksyny, może to właśnie taka wysoka dawka daje Ci kopa by ćwiczyć - podziwiam i zazdraszczam, ja nadal sapię jak po przebiegnięciu maratonu po wejściu na 3 piętro wink Tess ma ogromną wiedzę i można Jej zaufać, pomogła już wielu forumkom smile

                Co do wagi - można się przyzwyczaić, choć pamiętam, że jakiś czas po operacji kiedy byłam jeszcze w niedoczynności i oprócz dodatkowych kg pojawiły się duże obrzęki rozbierając się do kąpieli miałam chęć płakać jak dziecko - patrzyłam na siebie i nie wierzyłam, że to ja crying Teraz, mając wciąż parę ładnych kg do przodu tłumaczę sobie, że najważniejsze jest moje samopoczucie a wygląd, cóż, na drugim miejscu wink Niemniej jednak wciąż trzymam w szafie ubrania w rozm. 36 z nadzieją, że kiedyś jeszcze się w nie zmieszczę wink

                Rób sobie notatki, notuj wyniki badań, zapisuj co brałaś i jak się czujesz, co Ci doskwiera. Nie wiem skąd w naszych lekarzach hiperoptymizm pt. "wszystko będzie dobrze, jedna tabletka rano i wszystko będzie ok." Straszną krzywdę robi się takim osobom jak my, które poddają się operacji nie mając pojęcia co nas czeka po. Bo bardzo szybko z jednej tabletki dziennie robi się 10, z jednego badania na kwartał dziesięć na miesiąc. Ja znam siebie, swoje ciało i jestem w stanie wiele znieść ale byłoby mi łatwiej gdybym wiedziała co mnie czeka i na co mam się przygotować. Bo od tych badań, zastrzyków i tabletek i gównianego samopoczucia gorsze jest błądzenie we mgle, szukanie na oślep i błaganie o pomoc lekarzy, którzy najczęściej już po operacji mają nas w d... wink
                Dlatego też, jeśli tylko możesz, rób badania, nawet raz na 4-6 tygodni, co możesz wyciągaj od rodzinnego resztę rób sama, wiem, że kieszeń boli, ale po kilku m-cach obserwacji będziesz znać swój organizm. Podobno usunięcie tarczycy to operacja po której szybko dochodzi się do siebie - a guzik, ostatnio znalazłam info, że do jako takiej równowagi wraca się ok. 2 lat. To ja jestem w połowie drogi, a Ty dopiero na początku. Gdybym mogła cofnąć czas, nie słuchałabym już tych "mądrych" lekarzy tylko trzymała rękę na pulsie od samego początku...
                Będzie dobrze, tylko musisz dbać o siebie smile
              • pies_z_laki_2 Re: Moja walka o normalność.... guz, rak, hormony 07.02.13, 12:33
                > Wit D biorę ale zmieniłam z alfadioru na coś innego i chyba wrócę do alfadioru.

                Ale ile jednostek bierzesz dziennie? Najlepiej przyswajana jest D3 w kroplach, czyli nie w tabletkach a np. w kapsułkach.

                > Od jutra tardyferon, wapń 2000 i alfadior - mam ten 0,25 więc ile brać? 2 czy 3 kapsułki? Po operacji zalecali mi 3.

                Pamiętaj, że żelazo łyka się z jedzeniem i jak najdalej od tyroksyny, czyli jeśli tyroksyna rano, to żelazo w kolacją.

                Wapń chyba można z D3, ale o ile pamiętam nie nalezy łykać z żelazem.

                > I do tego vit B12.

                Nadmiar B12 wydala się z moczem, więc nie sądzę, zebyś przedawkowała smile Ale bez oznaczenia obecnego poziomu nie będziesz miała punktu odniesienia przy sprawdzaniu skuteczności uzupełniania tabletkami...

                Najlepsze dla nas są zastrzyki, krople albo tabletki podjęzykowe. Ja mam teraz B12 z kwasem foliowym pod język ( www.iherb.com/NutraLife-B-12-with-Folic-Acid-180-Lozenges/18050 )
                • monsterhi Re: Moja walka o normalność.... guz, rak, hormony 09.02.13, 08:18
                  Witam
                  Przepraszam że się nie odzywałam - praca sad
                  Przeczytałam Wasze rady i wyciągnęłam wnioski smile
                  Zrobiłam badania może już dziś dowiem się jakie są wyniki a jesli nie to dopiero w poniedziałek.
                  Oczywiście wpisze je i poproszę o interpretacje.

                  Euthyrox zmniejszyłam na 175 i ... jedyna dobra zmiana to uspokojone serce po południu. Nadal puchnę, bola mnie stawy, wc odwiedzam co 2-3 dni.
                  Jestem senna. Ale najwazniejsze jest to że schudłam..... aż jeden kilogram - żenujące, po 2 tyg diety i ćwiczen.
                  O 9 dzwonie do przychodni o wyniki, nie moge się doczekać...
                  • natder Re: Moja walka o normalność.... guz, rak, hormony 09.02.13, 14:26
                    Monsterko wink jak już będziesz mieć wyniki łatwiej będzie znaleźć przyczynę puchnięcia Ii zaparć, zobaczymy jaki będzie stosunek FT3 do FT4.
                    Pamiętam, że kiedy endo zapisała mi magnez i potas zauważyłam, że po nim sikam dużo więcej, tak jakby odłożona w organizmie woda zaczęła wreszcie ze mnie schodzić. Dopiero wtedy dotarło do mnie że wcześniej rano po przebudzeniu jak poszłam do toalety to nie miałam co wysikać. Zaczęłam też regularnie się wypróżniać.

                    Trzymasz dietę? Ćwiczysz? Pracujesz? Przy takim samopoczuciu? No ty Ty kobieto naprawdę jesteś Monster big_grin Czapki z głów smile
    • monsterhi Re: Moja walka o normalność.... guz, rak, hormony 03.03.13, 18:08
      Długo mnie nie było sad Namieszało mi się w życiu i to bardzo.

      Kolejne badania i kolejny raz wyszła nadczynność, tyle że ciut mniejsza niż 4 tyg temu. Zmniejszyłam euthyrox na 75 i jaki efekt? Od 3 dni nie byłam w wc, dzieci w domu w krótkim rekawku a ja w bluzce z długim, na to sweter, i jeszcze okrywam się kocem jest mi tak zimno - to trwa już od ok 1,5 tyg. Senność, rozdrażnienie. Ból mięśni i stawów. NIc tylko płakać. Nie mam już siły z tą chorobą. Tylko proszę nie piszcie mi o badaniach vit D i B itp bo ich nie mogę zrobic, nie stać mnie teraz na taki wydatek. Nie wiem co to jest i dlaczego tak sie dzieje. Jak brałam 200 mg i miałam nadczynność czułam się w miare ok jedynie dokuczało mi zimno. Wyszła nadczynnośc, zmniejszyłam dawke i czuje się paskudnie, wszystkie objawy niedoczynności.
      Czy ja jestem jakaś nienormalna?
      Czy to że miesiac temu przyjmowałam jod na raka może mieć wpływ na wyniki badań? Mogą być przez to niewiarygodne?
      • natder Re: Moja walka o normalność.... guz, rak, hormony 04.03.13, 08:42
        Monsterko a jakie były ostatnie wyniki badań? Robiłaś tylko TSH czy również FT3 i FT4?
        Wpisz te wyniki, które masz.
        Ściskam Cię bo wiem jak się czujesz...

        Czy Ty jesteś w kontakcie ze swoim lekarzem rodzinnym? Moze poszukaj w swoim mieście dobrego internisty, od niego możesz dostać skierowanie na podstawowe badania: morfologię, jonogram i ew. skierowania do specjalistów. Myślę, że jako osoba, która powinna być pod szczególnym nadzorem z powodu przebytej choroby nowotworowej możesz i powinnaś regularnie pokazywać się interniście i regularnie się badać.

        Nie mam wiedzy na temat ustawiania dawki hormownów po jodowaniu ale na zdrowy chłopski rozum, jod zniszczył ewentualne resztki tarczycy jakie miałaś więc może nastąpić zmiana w zapotrzebowaniu na sztuczną tyroksynę.

        Wiem, że czujesz się źle ale musisz, po prostu musisz się zmobilizować i zawalczyć o siebie, swoje zdrowie i swoje samopoczucie. Masz dzieci? Więc musisz zrobić to nie tylko dla siebie ale również dla nich.

        Zaczęłabym od odwiedzenia internisty, poproś o skierowanie na TSH, morfologię i cały jonogram - to na pewno możesz dostać, nie wiem, czy Ci się uda wyżebrać skierowanie na poziom wit. B12 i poziom ferrytyny (ja tych dwóch akurat nie dostaję) ALE być może Tobie się uda, jesteś po poważnej chorobie, spróbuj, a nóż się uda?

        Objawy o których piszesz, niekoniecznie muszą być związane z poziomem hormonów, to może być niedokrwistość i niedobory witamin i mikroelementów.
        Potrzebujesz jakieś 100pln na badania - oprócz tego powyżej, co może zlecić internista FT3 i FT4, poziom b12 i ferrytyny kosztuje ok. 30pln każde.
        Bez tych badań i wyników nie ruszysz dalej. A od czegoś trzeba zacząć.

        Napisz jeszcze, od kiedy bierzesz mniejszą dawkę tyroksyny i jakie miałaś wyniki zanim ją zmodyfikowałaś? Kiedy miałaś ostatnio robioną morfologię i jonogram? Jak u Ciebie z przytarczycami? Bierzesz wapń? I czy bierzesz teraz D3?

        Nie wiem czy Cię to pocieszy, napiszę Ci jeszcze jak ja siebie prowadzę wink TSH również pokazuje u mnie nadczynność ale poniewać FT3 i FT4 są nisko (poniżej połowy normy) utrzymuję dawkę tyroksyny choć wszyscy lekarze każą mi ją zmniejszyć smile Endokrynolog zleciła mi Vigantoletten 1000 w dawce 1 tabl. dziennie, ja biorę dwie i odkąd tak robię skończyły się u mnie kiepskie nastroje. Poza tym biorę wapń (CALPEROS 500 raz dziennie, więcej nie daję rady chociaż przydałoby się bo wapń mam wciąż poniżej normy). Wieczorem przed snem magnez i potas. Bardzo ale to bardzo moje sampoczucie zmieniło się na lepsze po zastrzykach z b12 i kuracji tardyferonem. Za tydzień będę robić badania i zobaczymy co pokaże się w wynikach. Rok mi zajęło zanim zrozumiałam, że będę borykać się z huśtawkami hormonów, z niedoborami i przede wszystkim z mało kompetentnymi lekarzami. Obietnice sprzed operacji, że jedna tabletka rano i po problemie należy włożyć między bajki.
        Ale najważniejsze to się nie poddawać smile

        Gdzieś czytałam, że u osób u których wykryto w usuniętej tarczycy nowotwór TSH powinno być utrzymywane nisko, blisko nadczynności. Co na to Twój endokrynolog?
        • monsterhi Re: Moja walka o normalność.... guz, rak, hormony 04.03.13, 18:50
          Natder od poczatku...

          04 styczen:
          Tsh 1,64 (0,35-4,94)
          FT4 1,33 (0,7-1,48)
          Czyli ok na dawce 200 mg

          21 stycznia podają mi jod
          zalecenia - dawka 200 mg i utrzymywać TSH na poziomie 0,1-0,2 czyli lekka nadczynność (tak jak pisałaś)

          biore sobie te 200 mg i czuje sie niedoczynnie
          po 2,5 tyg od jodu tj 04 luty wyniki:
          TSH 0,1 (0,35-4,94)
          FT3 - 3,23 (1,71-3,71) 76%
          FT4 - 1,62 (0,7-1,48) 117%
          ewidentnie nadczynność

          zmniejszyłam na 175 ale znów zaczeły się zaparcia, bóle nóg, opuchlizna, senność po tygodniu wróciłam do 200 i od razu po 3 dniach regularnie wc, żadnych bóli, senności jedynie zimno, strasznie zimno.

          27 lutego znów na 200 mg wyniki:
          Tsh 0,02 (0,35-4,94)
          Ft4 1,76 (0,7-1,48)

          Od dnia nast zmniejszyłam znów na 175 i znów te same objawy niedoczynności do tego jeszcze totalny brak koncentracji.
          Nie wiem co to jest. Mam nadczynność a odczuwam niedoczynność.
          Morfologia ok jedynie hemoglobina w okolicy minimum, wapn ok.

          Nie wiem gdzie mieszkasz ale u mnie vit B czy D - badanie jednej z nich to 68 zł.
          Nie zrobie tego teraz bo nie mogę. Jestem sama z dwójką dzieci ostatnio przez chorobe nie pracowałam dość długo a jesli ja nie pracuje nie zarabiam.

          Żeby było śmieszniej to pracuje w przychodni, znam wszystkich lekarzy ba nawet oni załatwiali mi szybki termin leczenia raka a gdy zapytałam - poprosiłam o te badania odmówili.

          Nadal przyjmuje wapń 1000 mg 2x dziennie i 0,75 vit D i przy tej dawce mam wynik
          9,23 (8,4-10,20)

          Wiesz kochana mnie ta tarczyca całkowicie rozłożyła życie. Nie mam na nic sily ani ochoty a musze byc silna dla dzieci. Taka choroba ponoć łączy ludzi a u mnie spowodowala rozstanie. Choć może powinnam byc wdzieczna losowi ze dał mi cięzką ale wyleczalna chorobę bo otworzyła mi oczy smile Dotarło do mnie ze nie moge liczyc na mojego partnera nawet w takich chwilach wiec postanowiłam sie z nim rozstać.
          Wszystko mi sie zwaliło w jednym momencie.
          I ja MUSZE byc zdrowa.
          Dziekuje Ci bardzo za wsparcie i rady.

          Piszesz ze juz rok z tym walczysz a ja dopiero kilka mieś gdzie tam do konca...
          • natder Re: Moja walka o normalność.... guz, rak, hormony 04.03.13, 20:26
            Monsterku, przykro mi bardzo, że dostałaś takiego kopa od życia, smutne to bardzo tym bardziej w chwili kiedy tak ważne i potrzebne jest wsparcie partnera ale pamiętaj, że nie ma tego złego, co by na dobre nie wyszło. Ściskam Cię mocno.

            Kochana zmniejszenie dawki na pewno nie spowoduje niedoczynności i to w ciągu tygodnia! Ty po prostu masz niedobór żelaza i b12. Póki jesteś w nadczynności to wysoki poziom hormonów maskuje anemię, jak zmniejszasz dawkę tyroksyny objawy anemii są wyraźniejsze i bardziej odczuwalne. Wysoki poziom hormonów przyspiesza przemianę materii więc załatwiasz się częściej, nie zatrzymujesz też w organizmie wody. Przy okazji jesteś sprawniejsza intelektualnie. Och, jak ja za tym tęsknię ;P
            Piszesz, że nawet w nadczynności jest ci zimno, miałam tak samo, teraz po uzupełnieniu żelaza i b12 przestałam telepać się z zimna. Po kilku pierwszych zastrzykach umierałam z rozkoszy po kąpieli kładąc się do łóżka z poczuciem termicznego komfortu. Już od bardzo dawna tak się nie czułam. Teraz przypominam sobie, że kiedyś, dawno temu wink w czasach nadczynności było mi wiecznie gorąco, ciągle wietrzyłam mieszkanie a teraz z trudem wytrzymuję na zewnątrz nawet w najcieplejszym ubraniu gdy temperatura jest niższa niż kilkanaście stopni wink

            Pierwszy mój pomysł jest taki, żeby tyroksynę zmniejszyć troszkę tylko - o powiedzmy nie 25 mg tylko połowę tego. Teoretycznie lżej organizm znosi zmniejszenie dawki niż zwiększenie ale może Ty jesteś organizmem który szybko reaguje na zbyt dużą zmianę dawki?
            Pomysł nr 2 - Piesek z laki podawała wyżej link do b12 w kroplach, chyba zaryzykowałabym na Twoim miejscu i zaczęłabym ją brać plus tardyferon w tabletkach. Jeśli się boisz to kup choć jakiś suplement witamin z grupy B, choć te krople podobno łatwiej wchłaniają i fajnie podnoszą poziom tej witaminy. Jeśli boisz się tych kropli poszukaj na Hashimotkach co polecają z b12 w tabsach. Zrób może miesięczną kurację i zobaczysz czy Twoje samopoczucie się poprawi. Na pewno nie jest to wyjście najlepsze ale jak nic nie zrobisz będzie coraz gorzej.
            Pamiętaj tylko że podniesienie poziomu żelaza i b12 powinno i może sprawić lepsze przyswajanie tyroksyny - i wtedy dawkę hormonu będziesz musiała tym bardziej zmniejszyć.

            Nie piszesz nic o leczeniu przed operacją? Jakie miałaś TSH przed zabiegiem? Jak długo się leczyłaś? Ja przed leczeniem i przed operacją morfologię miałam zawsze super a od czasu leczenia Thyrozolem i od operacji co morfologia to coraz gorsze wyniki. Obstawiam, że jak nie zaczniesz podnosić żelaza to hemoglobinę za chwilę będziesz mieć poniżej normy.

            Nie ma tam u Ciebie jakiegoś dobrego internisty? Poszukaj w necie czy kogoś sobie pacjenci polecają. Na Twoim miejscy bez skrępowania wytoczyłabym działa ciężkie: że jestem po usunięciu nowotworu, w trakcie rozwodu, że źle się czuję i nie jest to spowodowane hormonami a nie stać mnie na badania prywatne. Jak trzeba rycz i tup bo to żaden wstyd, Ty musisz pracować żeby utrzymać siebie i dzieci.

            Ja do swojego internisty, żeby wyciągnąć kartę ustawiam się w kolejce o 4 rano. Nie ma lekko crying
            Ale dasz radę tylko musisz choć trochę o siebie zadbać. Tyko się nie poddawaj! Trzymaj się!
            • monsterhi Re: Moja walka o normalność.... guz, rak, hormony 04.03.13, 20:51
              Zacznę od tego że faktycznie mój organizm po ok 3-4 dniach od zmiany dawki (z naciskiem na 3 dni) już odczuwa zmiany. Zaobserwowałam to już kilka razy.
              Spróbuje zrobić tak jak piszesz czyli - zzzmniejszyłam dawke z 200 na 175 wiec teraz podniosę ja na 187,5.
              Nie boję się vit B w kroplach (cóż za odwaga smilewięc kupie ją jutro chyba że lepiej zrobić serie zastrzyków?
              Tardyferon tez jutro zakupię, ile go brać? Jedną dziennie?

              Przed operacją wyniki mialam idealne i tsh i ft4 w środeczku norm ale 2-3 lat czułam się zmęczona, senna, apatyczna, wypadanie włosów, tycie itp Lekarze twierdzili że jest ok tylko jeden stwierdził że moj guz i tabl antykoncepcyjne które biore zakłamuja wynik i na pewno mam niedoczynność wiec trzeba wyciać dziada. Morfologie zawsze miałam dobrą, choć kilka razy miałam anemie.

              Pójde jeszcze jutro do takiej Pani doktor u mnie w pracy, fajna babka poprosze o recepty i pogadam z nia o tych badaniach może ona mi je da.

              A jak myślisz czy mając arytmie (bo mam) biore leki na serce i miałam brac potas ale ostatnio o nim zapomniałam... tzn nie biore go od 4-5 mieś. Czy potas- jego brak tez moze mieć jakiś wpływ na moje samopoczucie?
              P.s. Ja też marze o takich dniach kiedy rozpierała mnie energia i pot płynął po czole, było mi taaak cieplutko smile
              • natder Re: Moja walka o normalność.... guz, rak, hormony 04.03.13, 21:17
                Arytmia? A od kiedy ją masz? Ona też może być spowodowana brakiem żelaza i b12! Słuchaj możesz mieć te niedobory od dawna stąd to zmęczenie, apatia i senność...

                Magnez i potas biorę codziennie. Po trzech tygodniach na żelazie i b12 po tym jak moje serducho się bardzo ładnie uspokoiło (a oczywiście doktorzy winili wysokie TSH) znów zaczęło skakać. Włączyłam sobie magnez i potas bo zaczęłam też puchnąć. No i serce się uspokoiło. Potem znalazłam na forum info, że b12 obniża poziom potasu więc może w Twoim przypadku bardzo wskazane by było wrócić do niego i pilnować jego poziomu.
                Pomagluj tą doktor, jak kobieta kobietę, poszlochaj w rękaw, może jak nie na b12 i ferrytynę to da Ci choć skierowanie na morfologię i jonogram to sobie ten potas sprawdzisz.
                Zastrzyki lepsze - jak uda Ci się wysępić receptę i zlecenie to bierz, z opowieści forumek i z doświadczenia własnego wiem, że wyproszenie zastrzyków graniczy z cudem. Ale nie jest to niemożliwe wink Jak się da wyżebrać 10 zastrzyków po 1000mg to Twoje samopoczucie poszybuje mocno w górę, ja dostałam 10 po 100mg ale i tak dużo mi pomogły. Teraz bez większego proszenia dostałam receptę na 5 zastrzyków po 1000mg od gastrologa i mam nadzieję że lekarz rodzinny nie będzie się opierał i da mi zlecenie na ich wykonanie.
                Tardyferon ja brałam raz dziennie 80mg, ale nie wiem jaki jest efekt w sensie poziomu ferrytyny, badania będę robić w przyszłym tygodniu. Do tardyferonu dobrze łykać kwas foliowy.
                Ja robiłam tak: rano na czczo euthyrox, do śniadania d3 plus calperos, pół godziny przed obiadem tardyferon i kwas foliowy a wieczorkiem przed snem magnez i potas. Magnezu nie łączymy z wapniem, żelaza nie łączymy ani z wapniem ani z magnezem wink
                W życiu tabsów nie brałam, antykoncepcyjnych też, bo nienawidzę tabletek. A teraz? Niech policzę, bo oprócz tego co tu wymieniłam biorę też leki na jelita, w sumie łykam teraz 14 szt dziennie. Cóż, trzeba się przyzwyczaić bo marne są szanse, że się to zmieni crying
                • monsterhi Re: Moja walka o normalność.... guz, rak, hormony 04.03.13, 21:31
                  Rozbawiłaś mnie, poczekaj ja biore 4 rano, 1 w południe i 3 czyli 8 tabletek dziennie, jak jeszcze dołożę żelazo i potas to moze Cię dogonię. Nie wiem jak Ty ale ja mam 37 lat!!! Za kolejne 30- jesli dożyję to bede brac 30 sztuk....

                  Arytmie mam od 2 lat, moja cudowna tarczyca tak mnie zalatwiła, nawet po operacji lekarz mówił że cos tam od tarczycy szło do serca i mieli z tym problem. Obiecywał mi kardiolog że jak wywale tarczyce serce sie poprawi.... jaaasneee, obiecanki-cacanki.

                  Z receptami nie mam problemu wiec zdecyduje sie na zastrzyki. jeśli wysępię jutro jakieś badania to zrobie je w środę i od czwartku wdrażam witaminki itp.
                  Dzięki za to że poświęcasz swoj czas by mi pomóc.

                  Moja niedoczynnośc domaga się snu...
                  Więc ide do wanny - teoretycznie do wrzatku ale i tak bedę się trzesła z zimna i do spania.
                  Co za życie.....
                  • natder Re: Moja walka o normalność.... guz, rak, hormony 04.03.13, 22:05
                    To jesteśmy w tym samym wieku wiesz? wink
                    Za 30 lat? Wolę o tym nie myśleć, jak będzie wyglądał mój żołądek i moja wątroba po tych wszystkich tabsach wink I moje żyły po takiej ilości pobrań krwi wink Może będziemy przypominać Monster-hi-ki? Będziemy długie, chude i trupioniebieskie big_grin I będzie nam ciągle gorąco big_grin

                    Monsterko ta arytmia do obserwacji bo po usunięciu tarczycy - jeśli to ona powodowała kłopoty z sercem serducho powinno się uspokoić. Liczę, że jak pobierzesz żelazo i b12 i zadbasz o magnez i potas to Twoje serce też na tym zyska i Ty to odczujesz.

                    Nie chcę psuć Ci wieczoru ale muszę Cię uprzedzić, że b12 ma jedną paskudną wadę wink i wcale nie chodzi mi o to, że psuje cerę wink jak się ją bierze to ciężko coś zrzucić z wagi a do tego jeszcze poprawia apetyt, wrrrr... wink
                    Napisz jutro co wywalczyłaś wink
                    • monsterhi Re: Moja walka o normalność.... guz, rak, hormony 07.03.13, 10:23
                      Hej. Awaria netu sad Ktoś uszkodził skrzynkę i zostałam odcięta od świata sad
                      Natder niestety nic nie załatwiłam (jeszcze) pani doktor jest na l4 a u nikogo innego na bank nic nie dostane wiec pozostaje mi tylko czekac do nast tyg.
                      Co do dawki poddałam sie i dzis znów wziełam 200 mg. Bede próbowac tak jak radziłaś witaminami bo na niższej dawce się wykanczam. Ile dni brałam 175 mg? 5? Muszę wrócić do moich wpisów i to sprawdzić. Wczoraj to juz było tak tragicznie że musiałam się wspomóc ketonalem. Tak mnie bolały mięśnie łydek i stawy kolanowe i kostki. Miałam taki stan 2 mieś po operacji wówczas zwiększyli mi dawke do 175 lub 200 nie pamiętam. Oprócz bólu oczywiście opuchlizna. Zobacz jak mój organizm szybko reaguje na zmiane dawki. Jeśli jest tak jak myślę to ok soboty bóle powinny ustąpić. Widocznie ja musze być w wiekszej nadczynności niż zalecona z onkologii zeby normalnie funkcjonować.

                      Wiesz Natderko dotarło do mnie bardzo wyraźnie że już nigdy nie będzie "idealnie" Tak jak to ujęłaś w którymś wpisie że - lekarze obiecują ... tabletka codzinnie rano ... i bedzie super" G.... prawda. Ja bym to brzydko ujeła w ten sposób " jak nie urok to sracz...." smile
                      Moja ostatnia nadzieja to te witaminy.

                      A jak u Ciebie?
                      • natder Re: Moja walka o normalność.... guz, rak, hormony 07.03.13, 11:08
                        U mnie, hmmm... Czuję się nieźle smile Bardzo ale to bardzo wpływa na mnie pogoda, ostatnie dni kiedy było dużo słońca super, dzisiaj zmiana pogody i wstałam z bólem głowy i jestem rozbita, mam problem ze skupieniem...
                        Hormony wydaje się, że mam ok, w poniedziałek idę na badania, zobaczymy czy udało mi sie podnieść ferrytynę, b12 i wapń.
                        Więc ogólnie nieźle ale tak jak piszesz jak nie urok to coś innego... od jakichś dwóch tygodni bardzo drętwieję, ręce, nogi, mrowienie w palcach. Przy jednej ze stóp sinieje mi palec sad Wcześniej miałam nadzieję, że to neurologiczne objawy niskiej B12 ale skoro po zastrzykach nie przechodzi tylko się nasila to drugi trop wiedzie do mojej skoliozy. Powinnam zrobić rezonans ale naprawdę mnie nie stać bo badanie kosztuje kilkaset złotych, wizytę w poradni neurologicznej mam... pod koniec czerwca.
                        Więc.. jak zwykle wink
                        • monsterhi Re: Moja walka o normalność.... guz, rak, hormony 07.03.13, 12:03
                          No to teraz ja Ci coś poradzę smile Akurat na tym się znam. Objawy jakie masz faktycznie mogą wskazywać na to iż przyczyna jest kregosłup. Od odcinka szyjnego bardzo często występuje mrowienie i drętwienie rąk, bóle głowy. Odcinek lędźwiowy daje drętwienie do nóg. Znam to i z pracy i z autopsji smile Termin pod koniec czerwca to i tak niedaleko - w poniedziałek była u nas Pani która ma wizyte u neurologa na listopad a zabiegi na maj nast roku - to dopiero kosmos. Poszukaj u siebie w mieście jakiegoś gabinetu masażu i zrób sobie min 5 masaży kręgosłupa najlepiej całego - jestem przekonana że Ci to pomoże. Rozluźni napięcie mięśni i drętwienia ustąpią.
                          • natder Re: Moja walka o normalność.... guz, rak, hormony 07.03.13, 12:22
                            Hyyyy, świetnie, drętwieją mi i ręce i nogi, więc cały kręgosłup do wymiany wink
                            Ale tak serio, mam wrażenie, ze coś złego dzieje się z moimi nogami, kolanami, stopami - jakbym się krzywiła wink Też myślę że to jednak kręgosłup, po niedzielnej wizycie w basenie termalnym przez dwa dni było lepiej. Wszystko extra tylko kasa, skąd brać? Niech mi ktoś odda moje składki wink
                              • natder Re: Moja walka o normalność.... guz, rak, hormony 15.03.13, 21:01
                                To chyba nie kręgosłup sad Wczoraj dostałam zastrzyk z b12 w dawce 1000 i jestem przerażona, moje stopy - palce przybrały kolor czerwony, czuję mrowienie co chwilę w innej części nogi albo pośladków. Pokazałam wczoraj stopę rodzinnemu i dostałam skierowanie do chirurga, wizytę mam za tydzień dopiero, w weekend nikt mnie nie przyjmie a najgorsze jest to, że we wtorek jadę w delegację i moja praca od środy do piątku polega na 8 godzinnym staniu sad A mnie to tutaj wygląda na zapalenie naczyń crying Nie wiem, czy panikować czy czekać aż przejdzie. Nie wpadłam na to wcześniej, może sinienie było od b12? Kurde, czy zawsze musi się coś spierniczyć?
                                Poza tym poziom ft3 i ft4 bardzo ładnie skoczył po żelazie i zastrzykach, dostałam od rodzinnego żelazo bo morfologia się poprawiła ale ferrytynę mam wciąż cienką. Zmniejszyłam sobie dawkę Euthyryxu, mam zamiar jeszcze d3 sprawdzić przy okazji wizyty w stolicy. No chyba, że wykorkuję jeszcze przed wyjazdem wink
                                A jak u Ciebie?
                                • monsterhi Re: Moja walka o normalność.... guz, rak, hormony 16.03.13, 07:11
                                  Hej. Wspołczuje sad Czyli można przypuszczać że wziełaś za dużo tej wit b12 i to spowodowało te bóle? Pewnie każą Ci zrobić doplera żeby sprawdzić. nie mam pojęcia co Ci napisać z czymś takim nigdy się nie spotkałam. jedyne co mogę dla Ciebie robic to jak pójde zaraz do pracy spytam lekarkę dyżurującą co to może być, może podrzuci jakiś pomysł. A czy puchna Ci nogi przy tym wszystkim?

                                  U mnie nadal masakra - nadal mam nadczynność, nie chodze do wc, tragicznie bola mnie ngi. Nie wiem czy to ból kości czy mieśni nie umiem tego określić ale jest to ból tylko podudzi. Zrobiłam badania magnes, zelazo, wapn - wyniki idealne... Biore dodatkowo potas od kilku dni i może to pomoże (zapomniałam go oznaczyć w badaniach) jesli to nie pomoże to chyba się powieszę .... mam juz tak strasznie dosyć tej choroby. Jak ktoś mi kiedyś powie że co to za choroba niedoczynnośc- wystarczy brac codziennie jedną tabletkę.... to pogryzę!!!
                                  Za jakie grzechy? Co mysmy takiego zrobiły? sad

                                  jeszcze kilka dni pociagnę z tym potasem jesli nic się nie zmieni to pojde do endo, poswiece te 200 zl i niech mi pomoże bo zwariuję. Przynajmniej jak pójde to bede mogła powiedziec jak się czuje na jakiej dawce, wyniki z mikroelemntów i może coś wywnioskuje.

                                  Trzymaj się jakość towarzyszko niedoli....
                                  Pozdrawiam
                                  • natder Re: Moja walka o normalność.... guz, rak, hormony 16.03.13, 07:37
                                    Tak, mam chyba jakąś niewydolność naczyń, nie wpadłam wcześniej na to, że b12 mogła mieć związek z tą siniejącą stopą, dawka którą brałam była dużo mniejsza i rozłożona w czasie, teraz zapodałam sobie 1000mg w jednym zastrzyku i ewidentnie to od tego. Trochę te moje stopy spuchły i jak staję na podłodze wyraźnie widzę jak naczynia wypełniają się krwią, robią się czerwone i powiększają się wszystkie żyły. Zrobię dopplera i zobaczymy jak wyglądają żyły i tętnice. Lekarz robiący takie usg bywa w moim mieście raz na dwa tygodnie. Mam nadzieję, że to się cofnie wraz ze spadkiem b12 we krwi ale obawiam się, że zastrzykami ratować się już nie będę mogła i już mnie to przeraża bo pamiętam jak się czułam przed, pozostanie tylko żelazo w tabletkach...
                                    Też się nad tym zastanawiam, wiesz? Za co? Ale potem sama się mentalnie policzkuję, są ludzie, którzy walczą z dużo poważniejszymi chorobami. Co nie zmienia faktu, że boję się myśleć co będzie, jak tracę pracę i nie będę mieć kasy na badania, leki i tych wszystkich lekarzy, których odwiedzam.
                                    Napisz jeszcze, jakie miałaś ostatnio wyniki i ile tyroksyny bierzesz.
                                    Trzymaj się. Kiedyś w końcu będzie dobrze!
                                    • natder Re: Moja walka o normalność.... guz, rak, hormony 16.03.13, 12:03
                                      Monsterko, chyba na Twoim miejscu te 200plnów wydałabym na oznaczenie FT3 i FT4, ferrytyny, b12 i poziomu D3.

                                      Ty musisz zmniejszyć dawkę tyroksyny bo jesteś w polekowej nadczynności. Ja też w nią wskoczyłam po zastrzykach z b12 i żelazie i właśnie zmniejszyłam sobie dawkę tyroksyny ze 112 do 106mg (na razie, bo dalej biorę żelazo i mam nadzieję, że nadal będzie następowała poprawa wchłaniania tyroksyny). Muszę Ci też powiedzieć, że zauważyłam że przy wysokim poziomie hormonów też puchnę. Jak zmniejszyłam Euthyrox przez pierwsze 3 dni ciągle biegałam sikać.
                                      Miesięczna kuracja b12 i tardyferonem podniosła poziom hemoglobiny z 11,5 do 13,1 hematokryt urósł z 35,4 do 39,1. Ferrytyna ruszyła do góry bardzo niewiele z 20,95 do 22,6 - i żelazo mam brać nawet pół roku. Sód i potas mam ok (ale potas biorę cały czas), wapń cały czas poniżej normy, zapomniałam oznaczyć magnez. Poziom FT4 skoczył mi do 91%, FT3 - do 56% a oba były dużo poniżej 50% normy. Po raz kolejny nie udało się badanie poziomu b12, choć robiłam w innym laboratorium, taki widocznie mój pech wink Zrobiłam parathormon i okazuje się, że moje przytarczyce są i prawidłowo funkcjonują a ja biorę teraz calperos 1000 i nadal mam wapń bardzo nisko. Z tego, co wyczytałam może to oznaczać, że mam bardzo nisko d3 - w moim mieście tego nie oznaczę ale od wtorku będę w Wa-wie, może znajdę jakieś lab. blisko i uda mi się to zrobić. To ostatnia deska ratunku dla moich kości z których chyba mój organizm teraz czerpie wapń... Tymczasem wprowadziłam sobie więcej wapnia do diety i chciałam Ci sie pochwalić, od kilku dni sie zawzięłam i kompletnie nie jem pieczywa i mam zamiar jak najbardziej ograniczać węglowodany. Na ostatnich zakupach musiałam wymieniać w przymierzalni ciuchy z 38 na 40. Przed operacją nosiłam 36.

                                      Jeśli więc minerały masz ok należałoby jeszcze skupić się na żelazie i b12. Ja myślę, że nawet jak morfologię masz w normie to ferrytyna wyjdzie bardzo nisko. Dlatego jest ci zimno i bolą Cię mięśnie.
                                      Musisz szukać do skutku, co szwankuje, ale nie liczyłabym tu na lekarzy za bardzo wink
                                      Trzymaj się, kiedyś wyjdziemy na prostą smile Obiecuję Ci to wink
                                        • monsterhi Re: Moja walka o normalność.... guz, rak, hormony 30.03.13, 08:13
                                          Hej kochana żyje - ale co to za życie? sad
                                          Prac, dom-praca, dom. Nudy.
                                          Co do mojego tarczycowego koszmaru to bez zmian.
                                          Znów od tygodnia biore więcej hormonu tzn 200/225 i choćbyś mnie opieprzyła ze za dużo nie zmniejszę smile Nareszcie czuje się lepiej, odwiedzam wc, skóra lepsza, nie bolą mnie nogi. Albo sie coś tam unormowało albo musze byc w nadczynności. Choc ja obstawiam to że może wyszedł ze mnie jod (ponoc wychodzi do 3 mieś) i teraz na tej dawce jest ok? Miesiac temu jak brałam 200 czułam sie tez źle - serce, poty, uderzenia gorąca ewidentna nadczynnośc a teraz jest ok. Oczywiście nie myśl że pisząc ok mam na mysli że czuje się świetnie!! Co to to nie ale z takim samopoczuciem mogłabym dalej żyć da się przywknąć,,, Na cud nie liczę.

                                          Wszystko okaże sie po świetach zaraz we wtorek robie badania i jesli bedzie ok to pociągne to dalej a jesli wyjdzie znowu nadczynnosc to jade do lekarza z onkologii.

                                          I to tyle.
                                          A u Ciebie? Dalej dretwiejesz? Coś się zmieniło?
                                          • natder Re: Moja walka o normalność.... guz, rak, hormony 30.03.13, 08:58
                                            Aktualnie jestem w czarnej d....ie wink Mam jakąś koszmarną arytmię, nawet w czasie dużej nadczynności serce nie dokuczało mi tak jak teraz. Być może ten ostatni zastrzyk z b12 1000mg spowodował znów lepsze wchłanianie tyroksyny i moja nadczynność polekowa jeszcze się rozwija więc na chłopski rozum zmniejszyłam sobie tyroksynę ze 106 do 100mg i czekam aż coś się poprawi. Zrobiłam też d3- pól Polski postawiłam na nogi żeby zrobić to badanie ale nie mam jeszcze wyniku. Odwiedziłam chirurga w międzyczasie, stwierdził że najprawdopodobniej mam jakąś chorobę naczyń, czekam jeszcze na usg dopplerowskie, termin mam na 30 kwietnia ale chyba muszę się bujać gdzieś prywatnie zaraz po świętach, siniejący palec to jedno, a teraz do kompletu czerwienieją mi całe stopy i to obie, do tego mam obrzęki. Generalnie mam ochotę po prostu strzelić sobie w łeb, mam dość!
                                            Ale fajnie że się w miarę dobrze czujesz, niech już tak zostanie! Wesołych Świąt! smile
                                            • monsterhi Re: Moja walka o normalność.... guz, rak, hormony 30.03.13, 10:04
                                              Myslisz że te 6 mg coś zmieni? I cały czas puchną i bolą Cie te nogi?
                                              Nie wiem czemu ale wydaje mi sie że dopler wyjdzie Ci dobrze...
                                              Wiesz co jest taki lek np diohespan może byś sobie go kupiła bez recepty, on działa na układ krążenia i limfatyczny nóg poczytaj o nim.
                                              Współczuje Ci. Bardzo dobrze rozumiem co czujesz...
                                              Ile juz minęło od ostatniego zastrzyku z b12?

                                              Tobie również wesołych świąt bez opuchlizn, bólu i kołatań serca smile
                                              • natder Re: Moja walka o normalność.... guz, rak, hormony 30.03.13, 11:25
                                                Monsterku ja też myślę, że doppler będzie ok, chirurg też powiedział że nie podejrzewa aby to był problem z żyłami. We wtorek pójdę chyba na badania chociaż ostatnie robiłam trochę ponad 2 tyg. temu ale z czegoś ta arytmia się bierze a ja nie wiem z czego... Już sama nie wiem, czy ten zastrzyk ma z tym coś wspólnego, minęło już prawie 2 tygodnie, wczoraj zauważyłam że naczynia na palcach drugiej stopy też czerwienieją. Na razie absolutnie nie przyjmuję do wiadomości że to osobna jednostka chorobowa nie powiązana z hormonami i całym tym pooperacyjnym zamieszaniem... Chirurg powiedział mi, że po prostu organizm szaleje i nie bardzo umie radzić sobie w nowej sytuacji i że MOŻE się to jednak za jakiś czas uspokoi.
                                                Dziś robię sobie Dzień Dziecka. Co oznacza, że nie biorę żadnych tabletek łącznie tyroksyną. Jak to nadczynność to myślę, że 2-3 dni bez Euthyryxu powinny uspokoić serducho. A jak tak się nie stanie to znów badania i lekarz. Zdrowych Świąt! wink
                                                • pies_z_laki_2 Re: Moja walka o normalność.... guz, rak, hormony 30.03.13, 22:58
                                                  Zobaczcie tu, dla inspiracji...

                                                  "Współwystępowanie autoimmunologicznych chorób tarczycy i cukrzycy typu 1
                                                  U ok. 20% chorych na cukrzycę typu 1 w momencie rozpoznania występuje również autoimmunologiczna choroba tarczycy, natomiast u blisko 50% chorych obecne są przeciwciała przeciwtarczycowe. Z uwagi na duży odsetek nierozpoznanych przypadków autoimmunologicznych chorób tarczycy u osób z cukrzycą typu 1 zaleca się przeprowadzenie badań skriningowych w tym kierunku (oznaczenie TSH, przeciwciał anty-TPO). Na autoimmunologiczne choroby tarczycy częściej chorują również krewni 1. stopnia osób z cukrzycą typu 1 (25–50%) w porównaniu z ogólną populacją, gdzie odsetek ten wynosi 3–10.

                                                  Współwystępowanie cukrzycy typu 1 z chorobą Hashimoto i chorobą Addisona niesie ze sobą istotne implikacje kliniczne, ponieważ mogą wystąpić niedocukrzenia spowodowane zmniejszonym zapotrzebowaniem na insulinę. Poprawę wyrównania cukrzycy można wówczas osiągnąć poprzez odpowiednią suplementację L-tyroksyny, pozwalającą na uzyskanie eutyreozy. Współistnienie cukrzycy typu 1, choroby Addisona i choroby Gravesa-Basedowa wiąże się z możliwością maskowania objawów nadczynności tarczycy przez objawy hipoglikemii (wzmożona potliwość i tachykardia). W tym przypadku normalizacja glikemii przy zachowanej pierwotnej ilości insuliny będzie możliwa po uzyskaniu eutyreozy (leczenie tyreostatykiem lub 131I) [6, 17]. "
                                                  - www.termedia.pl/Artykul-przegladowy-Zaburzenia-metabolizmu-weglowodanow-w-chorobach-tarczycy,47,12953,1,0.html
                                                  • monsterhi Re: Moja walka o normalność.... guz, rak, hormony 31.03.13, 00:02
                                                    Piesku- dzięki smile
                                                    Poczytałam o przeciwciałach i zainspirowało mnie to...
                                                    we wtorek robie badania i zaszaleje zrobie też te przeciwciała :0
                                                    Natder może Ty tez powinnaś?

                                                    Byłam dziś u siostry na urodzinach, wypiłam 2 słabe drinki i mam tak cieżkie nogi jak słupy betonowe sad myslicie że to tarczyca? Czyli skutki "picia wódki" smile przy tej chorobie?
                                                    Masakra. Czuje sie jak bym miała 60 lat.
                                                    Szlag by trafił tą chorobę!!
                                                    Jak w piosence: "niby nic.... a tak to sie zaczeło..."
                                                  • natder Re: Moja walka o normalność.... guz, rak, hormony 31.03.13, 13:32
                                                    Robiłam przeciwciała przed operacją, nie miałam G-B także nie podejrzewam siebie o żadną z immunologicznych chorób.
                                                    Wczoraj wylądowałam jeszcze u lekarza, na jednej nodze tuż nad kostką pojawił się bolesny siniak, do tego na dekoldzie jakiś wędrujący, swędzący rumień. Postanowiłam podjechać do lekarza spytać czy mam już panikować wink Muszę znaleźć na cito kogoś kto mi zrobi tego dopplera. Lekarz powiedział, że wg niego wszystkie moje kłopoty i niedobory to wynik źle ustawionych hormonów i kazał: "znaleźć dobrego endokrynologa". Jak wyszłam z gabinetu to po prostu się popłakałam. Dla endo jestem przecież od dawna w eutyreozie. Endo wyśle mnie do chirurga, chirurg do neurologa i tak w kółko.
                                                    Mosterku weź pod rozwagę, że nadczynność w którą się pakujesz i która daje nam trochę lepsze samopoczucie jak widać może też pokazać swoją ciemną twarz tak jak to się dzieje teraz u mnie. Jesteś w nadczynności więc uważaj z alkoholem... wink
                                                    Sama zapodałabym sobie herbatę z cytrynówką bo do kompletu złapałam przeziębienie smile
                                                    Dziś też nie brałam tyroksyny, serce trochę się uspokoiło - i zabawa z ustawianiem dawki zaczyna się od nowa...
                                                  • monsterhi Re: Moja walka o normalność.... guz, rak, hormony 01.04.13, 08:51
                                                    Strasznie Ci wspólczuje, i ta bezsilność, wiesz ze jest coś nie tak a nie ma Ci kto pomóc. A gdybyś poszukała innego endo? Moze on spojrzy na Ciebie inaczej? Pierwszy raz spotykam się z takim przypadkiem jak Ty, dziwne są te Twoje objawy. Ten siniak raczej wyklucza powikłania od kręgosłupa. A może masz za wysoką krzepliwość krwi? Zrób tego doplera jak najszybciej. Tak myslę co ja bym zrobiła w Twojej sytuacji... Na pewno szybko zrobiłabym doplera i majac wynik poszukałabym w okolicy szpitala z endokrynologią poprosiła tam jakiegoś lekarza o wizyte prywatną i zobaczyła co on powie.
                                                    Czytałaś lub słyszałaś gdzieś o takim objawie nadczynności? Żeby tak bolały i drętwiały kończyny? Żeby od nadczynności wychodziły siniaki? ja nie.
                                                    Wiem tylko tyle że moja mama ma problemy naczyniowe jest po operacjach żylaków etc i jak ma za gęstą krew wtedy nogi ją bolą, puchną i z niczego wychodzą jej siniaki. Czasem wygląda jak by ją ktoś pobil. Wtedy bierze serie zastrzyków rozrzedzających krew i jest ok. Do tego bierze lek o którym Ci pisałam. Działaj juz jutro z doplerem bo to juz nie są żarty z tymi objawami. Pozdrawiam Cie cieplutko i jestem z Tobą. Pa
                                                  • pies_z_laki_2 Re: Moja walka o normalność.... guz, rak, hormony 02.04.13, 16:28
                                                    Siniaki, bóle kości, stawów i mięśni, problemy ze skórą, rumień i coś tam jeszcze, co opisywałaś, to mi pasuje do boreliozy i (!) dodatkowego zakażenia bartonellą, czy innym patogenem odkleszczowym... często dawno złapany kleszcz odzywa się po rozregulowaniu układu odpornościowego i daje takie właśnie objawy...

                                                    To długa historia, w jednym zdaniu trudno opisać, ale nie lekceważyłabym tej koncepcji, nawet jeśli nie pamiętasz żebyś kiedykolwiek złapała na sobie kleszcza.
                                                  • natder Re: Moja walka o normalność.... guz, rak, hormony 07.04.13, 11:36
                                                    Hej, żyję i póki co na ten lepszy ze światów jeszcze się nie wybieram wink
                                                    Wyjaśniło się kochana, siadłam sobie któregoś dnia, wyciągnęłam swoje wyniki, hashi-Tess zasugerowała, że coś jest nie ok, bo wyniki badan z wtorku pokazały, że jestem w dużej niedoczynności! FT3 mam większe niż FT4! Najpierw uderzył mnie opis usg sprzed operacji, ja się na tym wcześniej kompletnie nie znałam, oprócz guza cała tarczyca była zmieniona zapalnie. Co oznacza, że najprawdopodobniej mam Hashimoto a guz był konsekwencją a nie przyczyną mojej choroby. Na swój użytek ukułam taką teorie, ze im bardziej mój układ odpornościowy atakował tarczycę, tym bardziej guz rósł. To dlatego nie było go widać choć był bardzo duży, reszta tarczycy była już dużo mniejsza niż powinna. Nadczynność powodowana produkowanymi przez niego hormonami bardzo ładnie maskowała Hashi a część objawów jest przecież taka sama. Dlatego tez po wycięciu guza Hashi pokazało całą swoją twarz. Ma to znaczenie o tyle, że u mnie bardzo szybko pojawiły się niedobory, właśnie zbadałam poziom D3 i pomimo że biorę codziennie Vigantoletten to mój wynik to masakra. Problemy z naczyniami/żyłami często pojawiają się przy Hashi więc nie jest to niczym dziwnym. Dopplera mam we wtorek, nie udało mi się nigdzie dostać wcześniej. Na piątek umówiona jestem na usg tarczycy, chcę zobaczyć czy resztki mojej tarczycy maleją, moje samopoczucie od ostatniej soboty wskazuje, że mam właśnie rzut choroby. Jaka szkoda, że żadna mądra lekarska głowa na to nie wpadła, a jeśli nawet wpadła to mi o tym nie powiedziała wink Zobaczymy co powie radiolog, robiłam u niego usg brzucha dwa razy i za każdym razem mówił, że nie podoba mu się moja wątroba i trzustka i wg niego powinnam szukać przyczyn wśród chorób immunologicznych. Ciekawa jestem co powie teraz o mojej tarczycy. Jak jesteś ciekawa szczegółów, to wszystko łącznie z wynikami jest w moim wątku smile Mam wyrzuty, że zaśmiecam Ci Twój wink
                                                    A jak u Ciebie? Coś lepiej?
                                                  • monsterhi Re: Moja walka o normalność.... guz, rak, hormony 09.04.13, 13:27
                                                    Hej, cieszę się że zobaczylas światełko w tunelu smile Napisz jak Ci wyszedł dopler bo to chyba dziś smile
                                                    U mnie bez zmian sad poddałam się. Umówiłam się prywatnie do endokrynologa z onkologii w gliwicach ale dopiero 29 kwietnia. jesli ona mi nie pomoże to kupie sznurek smile-

                                                    O przeciwciałach oczywiście zapomniałam... dziś wrócił z urlopu mój osobisty lekarz który jako jedyny przejmuje sie moim losem - odwiedze go i zobaczymy co on wymyśli. Ale tak czy inaczej jade do Gliwic.
                                                  • natder Re: Moja walka o normalność.... guz, rak, hormony 09.04.13, 13:42
                                                    Z tym światełkiem w tunelu to bym nie przesadzała wink Powodów do optymizmu jak na razie brak wink A tak serio, to poraża mnie świadomość że tak sobie chodzę z tym Hashimoto tyle lat, dwoje dzieci urodziłam, sporo czasu spędziłam na patologii ciąży i nikt nie wpadł na pomysł że z moją tarczycą coś może być nie ok. Ręce opadają! Dopplera mam po południu, jutro rano brykam na badanie przeciwciał i zobaczymy... Robiłam też rtg dłoni i stóp bo mój internista wpadł na pomysł, że może mam jakieś problemy ze stawami (rzs bardzo lubi się z Hashimoto). Mam nadzieję, że tych przeciwciał jest dużo i to potwierdzi diagnozę bo jak nie to wciąż będą mi wmawiać że skoro nie mam przeciwciał to nie Hashimoto smile

                                                    Napisz jak u Ciebie, powiem Ci, że po żelazie odżyłam, przestałam marznąć, nie bolą mnie kości, stawy, mięśnie, nie drętwieję, nic mnie nie mrowi. Także badaj ferrytynę bo jak widać jej brak bardziej wykańcza człowieka niż hormonalna jazda bez trzymanki.
                                                  • natder Re: Moja walka o normalność.... guz, rak, hormony 09.04.13, 14:17
                                                    Monsterku zanim pojedziesz do endo z Gliwic zrób badania: TSH, FT3 i FT4 i koniecznie morfologia + ferrytyna, b12 i d3 - inaczej wydasz 200plnów a bez tych wyników żaden lekarz, choćby najlepszy, nic nie powie o Twoim stanie i nie pomoże Ci w żaden sposób, no chyba, że jest wróżbitą wink A z tego co widać na forum, lekarzy- jasnowidzów u nas nie brakuje big_grin

                                                    Ja Ci już mogę powiedzieć, co usłyszysz jak pojedziesz bez twardych dowodów w postaci wyników badań: bierzesz za dużo Euthyryxu, musisz zmniejszyć dawkę, uzbroić się w cierpliwość, bo Twój organizm musi się przyzwyczaić. A jak masz problemy z trawieniem to znaczy przede wszystkim że za dużo jesz i za mało się ruszasz. Wrzuć na luz, jedz mniej nawet jeśli żyjesz na samej sałacie i chodź na spacery pomimo że ćwiczysz 2 godz. dziennie wink

                                                    Nr konta do przelania należności za konsultację wyślę Ci mailem big_grin
                                                    Mój świecący pustkami portfel będzie Ci bardzo wdzięczny big_grin
                                                  • monsterhi Re: Moja walka o normalność.... guz, rak, hormony 09.04.13, 15:20
                                                    Koleżanko ależ Ci sie dowcip wyostrzył smile-
                                                    Rozbawiłaś mnie ale napisałaś prawde z tym lekiem, z jedzeniem..
                                                    na prośbę pewnej Pani Doktor ode mnie z pracy zmniejszyłam lek z 200 na 175 nie wiem który to już raz i od nowa: syropek żeby iść do wc, śpie po 10 godz i w południe drzemka godzinna bo nie jestem w stanie funkcjonować, pogoda sie ociepla a ja kurtka zimowa, czapka itp bo mi zimno. Brak słów. I tak jak piszesz wszyscy każą zmniejszyć a to g...no daje.
                                                    Czy nikt nie widzi że w lutym na dawce 200 miałam TSH 0,100 tak jak mam w zaleceniu z Gliwic a teraz na tej samej dawce 0,03? To jest zagadka. Przy czym w lutym jeszcze troche tarczycy miałam a dziś na bank zeżarł ją jod.

                                                    Nadter ja mam wyniki idealne i żelazo i wapn i potas i morfologia. Nie zrobiłam tylko witamin i cukru bo o nim nie pomyslałam a cukier to podpowiedziała mi koleżanka że moge miec za niski i coś w tym może być. o wiesz co zauważyłam? Gdy w południe wracam z pracy ok 13-14 czuje sie jak wrak i wówczas robie sobie drzemkę, po niej jest dużo lepiej, nagle jest mi ciepło, mam więcej energii i moge wracać do pracy.

                                                    Nie ja mam już dosyć rozważań: może to, może tamto. Zobacze co powie mój osobisty dr House i napisze Ci wieczorem. Trzymam kciuki za doplera smile

                                                  • natder Re: Moja walka o normalność.... guz, rak, hormony 09.04.13, 17:49
                                                    E tam wyostrzył, Ty mnie po prostu znasz tylko z tej niedoczynno-marudzącej strony wink W nadczynności, ech, wtedy to ja byłam żyleta ;D
                                                    A usg bez zarzutu, ale siurpryza nie wink
                                                    Wg mnie mam coś z naczyniami i sama sobie zaszkodziłam zastrzykami z b12.
                                                    To teraz idę szukać jakiegoś przyzwoitego chirurga, który będzie tak miły że potwierdzi moje przypuszczenia.
                                                    Zdrowia, zdrowia i jeszcze raz zdrowia!
                                                    Daj znać po wizycie smile
                                                  • monsterhi Re: Moja walka o normalność.... guz, rak, hormony 09.04.13, 19:53
                                                    Z lekarzem sie oczywiście nie widziałam bo ludzi jak mrowek - czarno w przychodni a mnie brakuje cierpliwosci, ale umówiłam się na jutro do południa przed jego godzinami pracy.

                                                    Natder
                                                    Siurpryza? Zaraz poszukam w google co to jest...
                                                    szkoda ze nie mieszkasz w moich okolicach bo mam znajomego dobrego chirurga chetnie bym Ci pomogła smile

                                                    Piesku znów mi dałaś do myslenia z tymi nadnerczami. Znalazłam cos takiego:
                                                    Powiązanie jest bezpośrednie na kilka sposobów:

                                                    1) kortyzol niezbędny jest do utylizacji/transportu hormonów tarczycy do wnętrza komórek
                                                    2) Przy niedoczynności, gdy obniża się metabolizm, nadnercza przejmują (a raczej próbują przejąć) rolę hormonów tarczycy i przyspieszają swoją produkcję adrenaliny i reszty w celu rozkręcenia metabolizmu. Ubocznie wzrasta produkcja kortyzolu, która hamuje aktywność hormonów tarczycy i robi się bałagan nic dobrego nie przynoszący.

                                                    To może byc dobry trop.
                                                    Moze dobrze ze dzis nie dostałam sie do lekarza bo bede jutro mogła mu rzucic ten temat.
                                                    Dzieki smile
                                                  • pies_z_laki_2 Re: Moja walka o normalność.... guz, rak, hormony 09.04.13, 18:06
                                                    Monsterko, a nadnercza sprawdzałaś? To "gaśnięcie" po pracy bardzo mi pasuje...
                                                    A bardzo duża dawka tyroksyny mogłaby być inspiracją do zmiany syntetycznej lewotyroksyny na naturalną tyroksynę z suszonej tarczycy świnek. Naturalna zawiera wszystkie T, od 1 do 4, a więc jest bardziej zbliżona do naturalnej ludzkiej. Popytaj lekarza, pacjentki biorące naturalną suszoną tarczycę ponoć bardzo dobrze to znoszą, a polskie recepty można wykupywać w Niemczech czy dowolnym innym kraju Eu. Może i tobie by to podpasowało?

                                                    Natder - "Problemy z naczyniami/żyłami często pojawiają się przy Hashi więc nie jest to niczym dziwnym." - o co chodzi, możesz rozwinąć temat, proszę. Zaciekawiło mnie to, a nie bardzo wiem od której strony nadgryźć temat...
                                                  • natder Re: Moja walka o normalność.... guz, rak, hormony 09.04.13, 18:32
                                                    Proszę:
                                                    "Przy zaburzeniach krążenia obwodowego występujących w schorzeniach tkanki łącznej szczególnie u osób w wadami serca, następuje dodatkowe zmniejszenie zaopatrzenia w krew dłoni i stóp. Także wszelkie zaburzenia wydzielania gruczołów (np. tarczycy) towarzyszące chorobom tkanki łącznej objawiają się uczuciem chłodu. Wówczas organizm dodatkowo uruchamia mechanizmy, które za wszelką cenę starają się nie dopuścić do oziębienia narządów wewnętrznych. Dzieje się tak za sprawą krążenia, które kieruje znacznie większe porcje krwi do organów wewnętrznych klatki piersiowej i brzucha kosztem krwi doprowadzanej do kończyn dolnych i górnych. Dlatego dłonie i stopy ochładzają się najszybciej. Oprócz zabezpieczenia rąk i stóp, także korpus i głowa powinny być chronione dla uniknięcia odruchowego zwężenia naczyń. Do minimum należy ograniczyć kontakt z chłodnym powietrzem zakładając ciepłe nakrycie głowy, szalik, a na co dzień nosić odzież na tzw. „cebulkę”, bowiem warstwy powietrza między odzieżą działają jak izolator."
                                                    A tu całość:
                                                    www.marfan.pl/content/view/101/207/
                                                  • monsterhi Re: Moja walka o normalność.... guz, rak, hormony 09.04.13, 19:55
                                                    Źle wpisałam odpowiedz sad wiec powtarzam

                                                    Z lekarzem sie oczywiście nie widziałam bo ludzi jak mrowek - czarno w przychodni a mnie brakuje cierpliwosci, ale umówiłam się na jutro do południa przed jego godzinami pracy.

                                                    Natder
                                                    Siurpryza? Zaraz poszukam w google co to jest...
                                                    szkoda ze nie mieszkasz w moich okolicach bo mam znajomego dobrego chirurga chetnie bym Ci pomogła smile

                                                    Piesku znów mi dałaś do myslenia z tymi nadnerczami. Znalazłam cos takiego:
                                                    Powiązanie jest bezpośrednie na kilka sposobów:

                                                    1) kortyzol niezbędny jest do utylizacji/transportu hormonów tarczycy do wnętrza komórek
                                                    2) Przy niedoczynności, gdy obniża się metabolizm, nadnercza przejmują (a raczej próbują przejąć) rolę hormonów tarczycy i przyspieszają swoją produkcję adrenaliny i reszty w celu rozkręcenia metabolizmu. Ubocznie wzrasta produkcja kortyzolu, która hamuje aktywność hormonów tarczycy i robi się bałagan nic dobrego nie przynoszący.

                                                    To może byc dobry trop.
                                                    Moze dobrze ze dzis nie dostałam sie do lekarza bo bede jutro mogła mu rzucic ten temat.
                                                    Dzieki smile

                                                    P>S> Do Natder - juz wiem co to siurpryza wink
                                                  • monsterhi Re: Moja walka o normalność.... guz, rak, hormony 19.04.13, 22:22
                                                    Hellou smile
                                                    Tak wizyta się odbyła ale dopiero w tą środę sad
                                                    pan doktor zabrał sobie moje wyniki do domu chciał z kimś skonsultować -diagnoza:
                                                    jestem jak zwykle inna niz książkowe przypadki...Nie mogę na siłe dojść do wyników jakie mam zalecane czyli lekka nadczynność 0,1-0,4 bo wtedy się czyje strasznie niedoczynnie a wówczas minimalna resztka tarczycy którą ponoć mam może odrastać a z nią rak.... Czyli musze być w nadczynności takiej przy której dobrze się czuje czyli 0,01-0,03 wobec tego mam brać 200 mg codziennie i olac wyniki. po weekendzie majowym mam zrobić badania i zobaczymy co dalej. Dodatkowo zalecił mi brac wapń codziennie a nie jak to ja robiłam - jak mi się przypomniało bo mam raz na minimum raz w okolicy maxa a wapń tez jakoś tam wpływa na cos co znów wpływa na moją przysadkę czy coś innego (nie pamietam szczegółów)
                                                    I ostatnia rzecz która mnie zadziwiła to: na czczo euthyrox - oczywiście tak brałam po czym po jakiejś godzinie żeby mieć z głowy łykałam reszte: alfadiol, wapn, polfenon etc i okazało sie ze to wielki błąd! Otórz alfadiol i wapn powinno się łykac dopiero po 4 godz od euthyroxu, dziwne ale ponoć biorąc wcześniej ogranicza sie wchałanianie nie pamietam czy hrmonu czy wapnia
                                                    Tak więc stosuje się i zobaczymy co bedzie. Póki co jest ok, zaliczam wc, śpie tylko 10 g dziennie, włosów wypada mi ok 5 tyś dziennie a 10 tyś, paznokcie połamane co drugi a nie wszystkie, skóra łuszczy sie tylko na nogach i twarzy i jest ok smile- Postanowiłam znaleźć w tym jakieś pozytywy....

                                                    To tyle u mnie, a u Ciebie? Jak nóżki? i siniaczki?
                                                  • natder Re: Moja walka o normalność.... guz, rak, hormony 20.04.13, 08:37
                                                    Hej, fajnie, że się odezwałaś bo byłam ciekawa co u Ciebie smile
                                                    Mnie w ostatnich dniach nogi zaczęły boleć, puchnąć, widzę, że pękają mi naczynia na udach i łydkach więc postanowiłam nie czekać do wizyty u państwowego chirurga którą mam 6 maja i wyszperałam namiar na polecanego chirurga, przyjął mnie wieczorem na oddziale, zrobił mi jeszcze raz usg, żyły i tętnice są ok. Też usłyszałam, że jestem nietypowym przypadkiem i że niewiadomo z której strony do mnie podejść wink Dostałam na razie stos leków, mam brać przez kilka dni i zadzwonić z informacją czy moje nogi mają się lepiej. Pan dr stwierdził, że wg niego jednak kręgosłup i tomograf potrzebny na cito. Mam czekać na info od niego kiedy mogę położyć się na neurologii celem wykonania tegoż. A na sam koniec nie chciał wziąć kasy... Jestem w szoku. Pierwszy lekarz z ludzką twarzą od bardzo dawna.
                                                    Co do hormonków nie mam bladego pojęcia w jakim jestem aktualnie stanie. Ale czuję się dobrze, im dłużej biorę żelazo, tym lepiej. Trochę schudłam, serce mam tak spokojne, że nie wiem, że je mam, z trawieniem ok. Także nieźle, tylko te nogi...
                                                  • monsterhi Re: Moja walka o normalność.... guz, rak, hormony 27.04.14, 07:12
                                                    Witajcie dziewczyny.
                                                    Bardzo długo mnie tu nie było smile Zazwyczaj przestajemy się pojawiać na forum gdy problem znika jednak u mnie jest odwrotnie sad Jest coraz gorzej niż lepiej, często jestem tak zdołowana że ostatnia rzecz o której myślę to rozmawianie o tym. ja już nie widzę światełka w tunelu w moim przypadku. Uczę się z tym żyć.
                                                    W skrócie co się wydarzyło przez ten czas mojego milczenia:
                                                    Przypomne ze ciagle czułam sie niedoczynna a wyniki krwi pokazywały nadczynnośc lekarze nie bardzo mi wierzyli i zdziwili sie gdy zrobiłam usg - tarczyca mi odrasta sad Kiedy odrasta? Kiedy jest się w niedoczynności więc uwierzyli mi. Zwiększali dawki leku po dawce 250 euthyroxu zdecydowali na zmiane na novothyral. Oczywiście od najmniejszej dawki więc była masakra przez kilka miesięcy, później zaczeło się poprawiać tzn na dzień dzisiejszy mam mniej objawów niedoczynności zostały tylko zaparcia, poranne bóle nóg, brak smile paznokci, najważniejsze że z mieś na mieś znikał mi liszaj z twarzy dziś prawie go niem została tylko skóra jak karton. Ale - nie spadnijcie z krzeseł jak przeczytacie na jakiej jestem dawce! - novothyral 225 codziennie.
                                                    Wyniki badań bez zmian troszke podnisło mi się Ft3 ale jest w normie Tsh nadal 0,001

                                                    I to tyle.
                                                    Co Wy na to?
                                                    Idę teraz do Waszych wątków poczytam co u Was smile Dziękuje za pamięć - bardzo było mi miło gdy przeczytałam Wasze ostatnie wpisy w moim wątku. Pozdrawiam Was.
                                                  • natder Re: Moja walka o normalność.... guz, rak, hormony 27.04.14, 09:35
                                                    Witaj, myślałam o Tobie ostatnio i mam nadzieję że to Cię ściagnęło na forum z powrotem.
                                                    To co na szybko przychodzi mi na myśl jako przed-ostatnia deska ratunku to - rzucić Novo, t4 brać w postaci Letroxu a t3 ściągać z zagranicy albo kupować w siłowniach w czystej postaci.
                                                    Podobno niektórzy zdecydowanie lepiej przyswajają t4 z Letroxu bo w Euthyroxsie jest laktoza na którą wiele osób jest uczulonych, w tym ja, ale żadnen ekhm "lekarz" owego Letroxu nie chce mi zapisać. Takie kwiatki to u nas norma.
                                                    Ten Novo bierzesz w jednej dawce? Ja biorę t3 w trzech dawkach i myślę, że łyknięcie dobowej dawki rano dawałoby hardcorowe samopoczucie do południa i stan pt. zwłoki po popołudniu.
                                                    Ostatnia deska ratunku to Armour, będę ściągać przy użyciu cioci z zagranicy.
                                                    Czekam jeszcze czy dawka na której jestem jest już tą ostateczną ale wygląda na to, że tak.
                                                    Trzymaj się i wpisz wyniki bo jestem ciekawa jak to u ciebie wygląda na tym Novo.
                                                  • muktprega1 Re: Moja walka o normalność.... guz, rak, hormony 27.04.14, 10:42
                                                    Ale - nie spadnijcie z krzeseł jak przeczytacie na jakiej jestem
                                                    > dawce! - novothyral 225 codziennie.

                                                    no rzeczywiście - szok! Czyli 225 - T4, a T3 to nawet trudno policzyć 45 - T3 kosmiczne proporcje, normalnie w ksiązce "jak żyć z..."
                                                    zdrowa tarczyca stosunek Ft4:Ft3 - 10:1

                                                    a dla niektórych lepiej jak proporcje są w stosunki 10:2

                                                    u Ciebie wyszło (jeśli dobże pamiętam matematykę wink) 45:1

                                                    Przeważnie każdy kto bierze novo wspomaga się tyroksyną - T4.
                                                    Moim zdaniem - jak możesz skombinuj czyste Ft3 - Thybon, masz tego lekarza, który się Tobą przejmuje, recepta z Polski jest respektowana w Niemczech, a teraz ciągle ktoś jeździ i może Ci wykupić.
                                                    Gdybym miała czyste T3 to powróciłabym do T4 - czystej tyroksyny, żeby jego poziom ustawić na ok 70-80% i wtedy dopiero zaczęła wprowadzać T3. Myślę, że w Twoim przypadku taki złożony preparat jak Novo - to bardzo trudna sprawa do prowadzenia.

                                                    Nie mogę znaleźć Twoich ostatnich wyników D3, ferrytyny, B12, (a przejrzałam cały wątek) czy Ty je w ogóle kiedykolwiek oznaczałaś?? Miałaś kilka razy anemie wyczytałam, a bez poziomu żelaza w połowie norm nie ma przemiany hormonów,
                                                    D3 - "Poziom wit. D w danej komórce musi być odpowiednio wysoki, żeby hormon tarczycy odpowiednio na nią "zadziałał"

                                                    > Wyniki badań bez zmian troszke podnisło mi się Ft3 ale jest w normie Tsh nadal
                                                    > 0,001

                                                    TSH dla osób przyjmujących w jakiejkolwiek postaci T3 jest nieoznaczalny i szkoda kasy.
                                                  • monsterhi Re: Moja walka o normalność.... guz, rak, hormony 29.05.14, 07:09
                                                    Witajcie ponownie smile
                                                    Znów nie odpisywałam bo dopadła mnie kolejna depresja....
                                                    Wreszcie dostałam się do endo - najlepszego u nas gdzie na prywatną wizyte czekałam 6 mieś sad
                                                    I wiecie co stwierdził? Że nie ma co zastanawiać się nad dawką hormonu tarczycy bo on podejrzewa u mnie niewydolność kory nadnerczy sad zlecił badania kortyzolu, aldosteronu, acth, dobową zbiórke moczu itp. Po wywiadzie (45min) i wnikliwym obejrzeniu mojego ciała (dziwne to było smile stwierdził że jest na 95 % przekonany że to mój problem i z powodu w/w choroby mój organizm nie potrafi przyswajać hormonu tarczycy, więc choćbym teraz brała nawet 5 tabl novothyralu to nic to nie zmieni bo nie potrafię z tego korzystać. Przypuszcza że nadnercza oszalały po dużej dawce jodu i nie potrafią się pozbierać. I to by sie zgadzało bo od jodu mam te problemy. A liszaj na twarzy który mam (zaczął się 2 mies po jodzie) to ponoć jakiś tzw motyl wystepujacy przy chorobie nadnerczy. Co o tym myślicie?
                                                  • hashitess Re: Moja walka o normalność.... guz, rak, hormony 29.05.14, 11:15
                                                    monsterhi napisał(a):

                                                    > Witajcie ponownie smile
                                                    > Znów nie odpisywałam bo dopadła mnie kolejna depresja....
                                                    > Wreszcie dostałam się do endo - najlepszego u nas gdzie na prywatną wizyte czek
                                                    > ałam 6 mieś sad

                                                    na śląsku? ciekawa jestem kto to.


                                                    > I wiecie co stwierdził? Że nie ma co zastanawiać się nad dawką hormonu tarczycy
                                                    > bo on podejrzewa u mnie niewydolność kory nadnerczy sad

                                                    w niedoczynności, a Ty pewnie ciągle w niej jesteś bo oznaczasz tylko
                                                    TSH zamiast FT4 i FT3.


                                                    zlecił badania kortyzol
                                                    > u, aldosteronu, acth, dobową zbiórke moczu itp. Po wywiadzie (45min) i wnikliwy
                                                    > m obejrzeniu mojego ciała (dziwne to było smile stwierdził że jest na 95 % przekon
                                                    > any że to mój problem i z powodu w/w choroby mój organizm nie potrafi przyswaja
                                                    > ć hormonu tarczycy,

                                                    oooooo.... to coś nowego.

                                                    więc choćbym teraz brała nawet 5 tabl novothyralu to nic to
                                                    > nie zmieni bo nie potrafię z tego korzystać.

                                                    Czy przed zażyciem novothyralu oznaczałaś FT4 i FT3?
                                                    Czy zażywając novo dalej oznaczasz tylko TSH?


                                                    Przypuszcza że nadnercza oszalały
                                                    > po dużej dawce jodu i nie potrafią się pozbierać. I to by sie zgadzało bo od j
                                                    > odu mam te problemy. A liszaj na twarzy który mam (zaczął się 2 mies po jodzie)
                                                    > to ponoć jakiś tzw motyl wystepujacy przy chorobie nadnerczy. Co o tym myślici
                                                    > e?

                                                    Po lekturze Twojego wątku uważam, że jesteś źle prowadzona.
                                                    Nie wiem u kogo się leczysz na śląsku, ale z mojego dośw.
                                                    mogę powiedzieć, że nie ma medyka, kt. patrzy na hormony tarczycy.
                                                    Wszyscy leczą na podstawie TSH.
                                                    Czy byłaś też u p. K. w Mysłowicach?

                                                    Napisz kiedy oznaczałaś i podaj wyniki:
                                                    ferrytynę
                                                    wit. B12
                                                    wit. D
                                                    FT4
                                                    FT3
                                                  • monsterhi Re: Moja walka o normalność.... guz, rak, hormony 30.05.14, 20:58
                                                    Hashitess - nie oznaczam tylko TSh. Lekarz u którego byłam tylko potwierdził mi to co Wy pisałyście że Tsh w moim przypadku nie ma zbyt wielkiego znaczenia.
                                                    Moje wyniki na novo 75 - 3 tabletki codziennie czyli 225 mcg
                                                    Tsh - 0,010 (0,35-4,94)
                                                    Ft3 2,8 (1,71-3,71)
                                                    Ft4 1,23 (0,7-1,48)
                                                    Pozostałych wyników nie mam przy sobie więc nie mogę podać ich wyników.
                                                    Wiem że jest coś nie tak, być może masz racje że jestem źle prowadzona ale ja już nie wiem co robić. Nie opieram się na diagnozie jednego lekarza tylko wszystko konsultuje z innymi (choć nie endokrynologami) licząc na to że ktoś odkryje przyczynę mojego złego samopoczucia. Teraz wreszcie ktoś pomyślał o czymś innym, padło podejrzenie o problem z korą nadnerczy i mimo wszystko może chciałabym żeby to było to bo być może wreszcie ktoś mnie wyleczy sad

                                                  • hashitess Re: Moja walka o normalność.... guz, rak, hormony 03.06.14, 16:09
                                                    monsterhi napisał(a):

                                                    > Dziewczyny i znów jestem w ciemnej d.....
                                                    > Odebrałam wyniki:
                                                    > Kortyzol - 15,43 (6,2-19,4)

                                                    ten wynik jest z dobowej zbiórki moczu?
                                                    czy jednorazowe pobranie krwi?


                                                    > DHEA S- 126,9 (60,9-337)

                                                    uważam, że dla Twojego wieku jest zdecydowanie za niski.
                                                    Biosteron do wcinania?


                                                    > ACTH 16,90 (5-46)
                                                    > poza tym niski (ale na granicy minimum) magnez, wapń, sód, hemoglobina, hematok
                                                    > ryt.


                                                    nigdzie nie napisałaś, a może ja nie doczytałam, jaki
                                                    masz poziom ferrytyny?
                                                    Magnez pomaga w wypróżnieniach, powoduje, że jest Ci ciepło
                                                    i wpływa na wygląd skóry.

                                                    Jeśli nie będziesz wpisywała wyników hormonów i dawki tyroksyny,to
                                                    nigdy nikt Ci tu nie pomoże.
                                                    Dawka 225 mikrogr. novo dla mnie jest kosmiczna.
                                                    Zażywasz ją jednorazowo?


                                                  • monsterhi Re: Moja walka o normalność.... guz, rak, hormony 08.06.14, 08:09
                                                    Hashitess - wyniki które podałam to wyniki z krwi.
                                                    Dzis zbieram mocz smile i jutro robie badanie z dzm.

                                                    Ferrytyny dawno nie robiłam ale jakieś 5 mieś temu wynik był dobry, nie mogę go odnaleźć smile

                                                    Wyniki z hormonów pisałam w wcześniejszym wpisie ale powtórzę:
                                                    "Moje wyniki na novo 75 - 3 tabletki codziennie czyli 225 mcg
                                                    Tsh - 0,010 (0,35-4,94)
                                                    Ft3 2,8 (1,71-3,71)
                                                    Ft4 1,23 (0,7-1,48"

                                                    Tak moja droga biorę codziennie rano 3 tabletki novo 75 czyli w sumie - 225 wiem że to kosmos.... ale na tej dawce jako tako funkcjonuje.

                                                    Napisałas że mój wynik DHEA S- 126,9 (60,9-337) jest za niski hymmm a znajomy lekarz stwierdził że ok sad podejrzewam że w tym temacie Ty masz racje bo on patrzy ogólnie jak to internistasad Biosteron? - pierwsze słyszę muszę poczytać.
                                                    Miłego dnia smile
                                                  • monsterhi Re: Moja walka o normalność.... guz, rak, hormony 08.06.14, 08:18
                                                    Poczytałam o biosteronie i masz racje coś w tym może być.
                                                    Czytając na co wpływa niski poziom DHEA s wyczytałam że ma wpływ na zaburzenia miesiaczkowania i skojarzyło mi sie pytanie endo o miesiaczki - stwierdziłam że ok ale teraz sprawdziłam w moim kalendarzyku i co zauważyłam? Otóż moje miesiaczki trwają 2 dni cos chyba za krótko? Dlaczego wcześniej nie zwróciłam na to uwagi!!?? Teraz jak o tym myślę to nie dośc że mam ją krótko to jeszcze jest a jak by jej nie było smile skromniutka smile Kurcze to chyba nie menopauza??? Troche za wcześnie jeszcze mam 3 z przodu smile-
                                                    Dzięki!
                                                  • 1962magda Re: Moja walka o normalność.... guz, rak, hormony 05.06.14, 14:54
                                                    monsterhi napisał(a):

                                                    > Witajcie ponownie smile
                                                    > Znów nie odpisywałam bo dopadła mnie kolejna depresja....
                                                    > Wreszcie dostałam się do endo - najlepszego u nas gdzie na prywatną wizyte czek
                                                    > ałam 6 mieś sad
                                                    > I wiecie co stwierdził? Że nie ma co zastanawiać się nad dawką hormonu tarczycy
                                                    > bo on podejrzewa u mnie niewydolność kory nadnerczy sad zlecił badania kortyzol
                                                    > u, aldosteronu, acth, dobową zbiórke moczu itp. Po wywiadzie (45min) i wnikliwy
                                                    > m obejrzeniu mojego ciała (dziwne to było smile stwierdził że jest na 95 % przekon
                                                    > any że to mój problem i z powodu w/w choroby mój organizm nie potrafi przyswaja
                                                    > ć hormonu tarczycy, więc choćbym teraz brała nawet 5 tabl novothyralu to nic to
                                                    > nie zmieni bo nie potrafię z tego korzystać. Przypuszcza że nadnercza oszalały
                                                    > po dużej dawce jodu i nie potrafią się pozbierać. I to by sie zgadzało bo od j
                                                    > odu mam te problemy. A liszaj na twarzy który mam (zaczął się 2 mies po jodzie)
                                                    > to ponoć jakiś tzw motyl wystepujacy przy chorobie nadnerczy. Co o tym myślici
                                                    > e?
                                                    Witam,
                                                    czytam właśnie wątek pod kątem niedoczynnności nadnerczy.
                                                    Mam zbadany niedobór witaminy d3, i witaminy b12.
                                                    Ferrytyny nie badałam. Aktualnie przechodzę kolejną depresję.
                                                    Proszę o odpowiedź, co jeszcze należy zbadać a przede wszystkim do jakiego lekarza się zwrócić o pomoc na Śląsku najlepiej lub gdziekolwiek indziej.
                                                    Bardzo potrzebuję pomocy. Dziękuje i pozdrawiam
                                                  • 1962magda Re: Moja walka o normalność.... guz, rak, hormony 06.06.14, 18:11
                                                    Witam ponownie,
                                                    Czy możliwe jest podanie nadmiaru na lekarza, o którym piszesz?
                                                    6 miesięcy oczekiwania na wizytę robi wrażenie, ale jeżeli ma on motywacje, aby dotrzeć do przyczyny choroby to warto czekać.
                                                    Ja właśnie diagnozuje nadnercza i bardzo zależy mi na endo, który ma w tym doświadczenia.
                                                    Proszę o pomoc.
                                                    Pozdrawiam
                                                  • monsterhi Re: Moja walka o normalność.... guz, rak, hormony 07.07.14, 08:03
                                                    Witajcie dziewczyny.
                                                    Kolejny tydzień zaczynam z płaczem i mega dołem...
                                                    Niestety stanełam na wage sad Chciałam sobie poprawić humor bo cały ub tydzień piłam dużo wody, mądrze jadłam w niewielkich ilościach. Wczoraj pozwoliłam sobie zjeśc obiad, normalny u mamusi ale bez przejadania i co? I waga dziś mnie zdołowała, 2,5 kg wiecej. Nie wytrzymam tego. Czuje ze z moją psychiką jest coraz gorzej. Nie mogę się załamać, mam dzieci które muszę sama utrzymać a ja wysiadam. Psychicznie. Staram się odrzucać takie myśli i nie poddawać się ale ile można.Nie lubie wychodzic z domu, nie lubie pracować i to tylko dlatego że jestem grubsza o 13 kg od ub roku.

                                                    Nadal czekam na to co powie mój endo kiedy zobaczy wyniki kortyzolu, aldosteronu , czy bedzie mogł mi pomóc sad Nie mam jeszcze wyników z dzm bo udało mi się go oddać do badania dopiero w ub tyg wiec jeszcze 2 tyg oczekiwania na wynik.

                                                    Zauważyłam jeszcze jedną zmianę mianowicie miesiączki, zawsze były regularne trwały ok 3 max 4 dni od kilku mieś (ok 3) mieś jest w miare regularnie ale trwa jeden dzień. Czy to może mieć coś wspolnego z moją chorobą? Na menopauzę to chyba jeszcze za wczesnie.

                                                    Pozdrawiam Was.



                                                  • muktprega1 Re: Moja walka o normalność.... guz, rak, hormony 07.07.14, 11:44
                                                    cześć smile
                                                    ostatnie wyniki hormonów robiłaś w maju, nigdzie w swoim wątku nie podałaś wyniku:
                                                    - poziomu ferrytyny (... powinien być w zakresie od 90-110 do osiągnięcia prawidłowego funkcjonowania tarczycy [Źródło: Paoletti]." )

                                                    - poziomu wit B12 (stąd:
                                                    forum.gazeta.pl/forum/w,94641,109962101,110732797,Re_B12.html
                                                    cytat:
                                                    "W niedoczynności i przyjmowaniu syntetycznych hormonów B12 jest bardzo ważna
                                                    ze względu na przemianę nieaktywnego FT4 przyjmowanego w postaci Letroxu w
                                                    aktywny FT3. ")

                                                    Bierzesz magnez? Żelazo? Jakie, w jakiej ilości, o jakiej godzinie? Pisałaś, ze kilka razy miałaś anemię. Jeżeli zdecydujesz się na badania D3 i ferrytyny to pamiętaj o przerwie co najmniej 2-tygodniowej w suplementacji, o inaczej wynik będzie niemiarodajny.


                                                    - poziomu wit D3 (minimum-50 a najlepiej w okolicach 70-80)

                                                    poza tym, że masz niskie elektrolity i magnez na dolnej granicy.
Inne wątki na temat:

Popularne wątki

Nie pamiętasz hasła

lub ?

 

Nie masz jeszcze konta? Zarejestruj się

Nakarm Pajacyka