Dodaj do ulubionych

Napiszcie coś o leczeniu jodem radioaktywnym

    • rubi21 Re: Napiszcie coś o leczeniu jodem radioaktywnym 02.12.04, 20:04
      1. Dlaczego zaproponowano mi leczenie jodem promieniotwórczym?
      Nadczynność tarczycy można leczyć różnymi metodami. Jod promieniotwórczy jest w
      wielu przypadkach najwłaściwszą i najprostszą z tych metod.

      2. Na czym polega leczenie jodem promieniotwórczym?
      Po przyjęciu doustnym jod jest wychwytywany przez tarczycę. Promieniowanie
      oddziałuje na komórki tarczycy, powodując ich niszczenie, co po kilku
      tygodniach prowadzi do obniżenia poziomu hormonów tarczycy we krwi i
      zmniejszenia rozmiarów wola.

      3. Co się dzieje z jodem promieniotwórczym w organizmie?
      Część jodu jest wychwytywana przez części tarczycy, których nie udało się
      usunąć w czasie operacji, reszta zaś jest wydalana z moczem i kałem w ciągu
      kilku dni. Komórki nowotworowe najlepiej wchłaniają jod w warunkach
      niedoczynności tarczycy. Stąd na kilka tygodni przed zastosowaniem leczenia nie
      podaje się preparatów tyroksyny.

      4. Jak jest podawany jod promieniotwórczy?
      Jod podaje się w postaci kapsułek zawierających obliczoną dla Pani/Pana dawkę.
      Kapsułkę połyka się i popija wodą.

      5. Czy po jodzie promieniotwórczym wystąpi jakaś reakcja?
      Z reguły nie ma żadnej reakcji. Bardzo rzadko obserwuje się przejściową
      bolesność w okolicy szyi.

      6. Co z dotychczas zażywanymi lekami?
      Lekarz w Klinice udzieli wszystkich informacji co do pobieranych leków. W razie
      potrzeby zalecone zostaną inne leki, a niektóre leki mogą być odstawione. Kilka
      dni po leczeniu (datę ustala lekarz prowadzący) rozpoczyna się przyjmowanie
      preparatu tyroksyny (np. Letrox, Euthyrox, Eltroxin) w rosnących dawkach. Celem
      tego jest wyrównanie pooperacyjnej niedoczynności tarczycy i zapobieganie
      nawrotowi choroby.

      7. Czy można leczyć jodem promieniotwórczym kobietę w ciąży?
      Nie. Ciąża wyklucza podanie jodu promieniotwórczego. Proszę poinformować
      lekarza w razie najmniejszego podejrzenia ciąży lub wątpliwości. Ewentualnie
      zalecamy wykonanie testu ciążowego.

      8. Czy stwierdza się jakieś ryzyko dla późniejszych ciąż?
      Nie wykazano jednoznacznie negatywnego wpływu leczenia radiojodem na zdrowie
      dzieci pacjentów. Pomimo to, powinno się stosować antykoncepcję w ciągu 1 roku
      (kobiety) lub 6 miesięcy (mężczyźni) od leczenia radiojodem.

      9. Czy wymagana jest specjalna dieta?
      Nie. Zalecamy normalne, racjonalne odżywianie się.

      10. Czy istnieje jakieś niebezpieczeństwo dla dzieci?
      Nie, jeżeli zastosowane zostaną zalecenia wydane po podaniu dawki leczniczej
      jodu promieniotwórczego. Bezwzględnie należy ograniczyć kontakt z dziećmi i
      kobietami ciężarnymi przez około tydzień. W tym okresie dzieci nie powinny
      przebywać w pobliżu Pani/Pana. Idealnym rozwiązaniem jest zawiezienie dzieci na
      tydzień do rodziny lub znajomych. W przypadku pracy z dziećmi (nauczyciele,
      pielęgniarki) konieczny jest urlop lub zwolnienie z pracy.

      11. Czy istnieje jakieś niebezpieczeństwo dla dorosłych?
      Nie. Kontakt z dorosłymi członkami Pani/Pana rodziny i ze znajomymi nie stanowi
      dla nich zagrożenia. Wskazane jest jednak spanie osobno przez 2 – 3 dni i
      unikanie dłuższych kontaktów z ludźmi (wielogodzinne spotkania towarzyskie,
      oglądanie telewizji). Warto też ograniczyć na kilka dni przebywanie w miejscach
      publicznych, gdyż wśród ludzi spotkanych na ulicy, w sklepie lub w kościele
      mogą być kobiety ciężarne i dzieci. Z tego samego powodu, o ile to możliwe
      lepiej jest podróżować samochodem niż autobusem lub pociągiem.

      12. Czy mocz i kał są skażone promieniotwórczo?
      Jod promieniotwórczy wydala się z moczem i kałem, szczególnie obficie w
      pierwszej dobie po połknięciu kapsułki. Konieczne jest więc dokładne
      spłukiwanie toalety i mycie rąk.

      13. Czy mogę przygotowywać posiłki dla siebie i rodziny?
      Tak. Dotykanie żywności nie ma żadnego wpływu na rodzinę pod warunkiem umycia
      rąk przed pracą w kuchni.

      14. Czy mogę wyjeżdżać za granicę?
      Przez kilka tygodni po przyjęciu dawki detektory promieniowania umieszczone na
      przejściach granicznych i lotniskach mogą sygnalizować obecność promieniowania.
      Dlatego w przypadku wyjazdu proszę zabierać ze sobą kartę informacyjną
      otrzymaną w naszej Klinice i przedstawić ją urzędnikom.

      15. Czy istnieje konieczność kontroli lekarskiej po leczeniu?
      Tak. W wyznaczonym terminie należy się zgłosić do lekarza, który oceni
      Pani/Pana stan po leczeniu i ewentualnie zmieni zalecenia dotyczące stosowanych
      leków.

      16. Ile razy potrzebne jest leczenie radiojodem?
      Większość pacjentów potrzebuje tylko jednej dawki do wyleczenia nadczynności
      tarczycy. U niektórych chorych nadczynność tarczycy czasami nawraca i potrzebne
      jest podanie drugiej, a nawet trzeciej dawki. Decyzję podejmuje lekarz Kliniki
      Endokrynologii po wykonaniu odpowiednich badań.

      17. Czy istnieją jakieś odległe skutki leczenia jodem promieniotwórczym?
      Leczenie to jest bezpieczne i skuteczne. Jedynym skutkiem niepożądanym może być
      niedoczynność tarczycy. Z tego powodu należy okresowo kontrolować czynność
      tarczycy. W razie wystąpienia niedoczynności podaje się doustnie uzupełniającą
      dawkę hormonu (tyroksyny). Przy prawidłowym dawkowaniu lek ten całkowicie usuwa
      objawy niedoczynności tarczycy, nie daje skutków ubocznych i zażywa się go
      tylko jeden raz dziennie.
      • domini32 Re: Napiszcie coś o leczeniu jodem radioaktywnym 03.12.04, 09:18
        Widzę,że Rubi podeszła bardzo profesjonalnie do tematu,wyjaśsniając wszystko
        bardzo konkretnie i treściwie. Ja mogę jedynie napisać o praktycznej stronie
        podawania jodu. Rok temu miałam podany jod promieniotwórczy, ponieważ żle
        znosiłam leki. Uważam jednak że za szybko zdecydowałam się na tą terapie.Po
        około 2 miesiącach nastąpiła niedoczynność tarczycy(TSH=10).Pobrałam przez pare
        miesięcy tyroksynę, teraz nie biorę żadnych leków.Wcześniej miałam diagnozę -
        choroba Gravsa-Basedowa. Przy czym oczy były normalne! Niestety po jodzie
        bardzo napuchły i są niestety popuchnięte do dnia dzisiejszego.U okulisty
        spotkałam parę kobiet po terapii jodem, niestety miały podobne problemy.Na
        miejscu osób ze zdiagnozowaną chorobą Gravsa zastanowiałabym się 2 razy przed
        tą terapia jodem. Wiem,że w przypadku istnienia pojedyńczego guza stosuje się
        zastrzyki z alkoholem,ale nie wiem czy w Twoim przypadfku jest to właściwe,
        radzę jeszcze skonsultować z lekarzami.pozdrawiam
              • neronka Dzień 1 po radiojodzie 19.01.05, 11:39
                Wczoraj był dzień przyjęcia radiojodu.
                Wyglądało to następująco:
                poprzedniego dnia podano mi w Akademii Medycznej próbna kapsułkę jodu aby
                sprawdzić moją jodochwytność.
                Połknęłam, popiłam wodą i szybko do domu. Od tego czasu już nie powinno
                przebywać się z dziećmi (córka 12-letnia na obozie zimowym, synek 3,5 roczny u
                babci....)

                Następnego dnia miałąm stawić się rano w AM na podanie rzeczywistej kapsułki.
                Można przedtem zjeść, wypić, nie trzeba zachowywać szczególnych wskazań.

                Zrobiono mi badanie na jodochwytność czyli pod aparatem podobnym do rtg przez 5
                min filmowano moją tarczycę. Z badania wyszło że przez ten 1 dzień tarczyca
                wychwyciła ok. 45 % dawki, czyli nieźle.

                Lekarze (w tym moja endokrynolog) zadecydowali o podaniu dawki 10mCi (chyba tak
                się to pisze), czyli nie za dużo.
                Dr stwierdziła że nie poda mi jednak za dużo, że jestem młoda (33 lata) i nie
                będzie narazie niszczyć mi tarczycy do zera.
                Najlepsze było później - pielęgniarka przez dziurę w drzwiach (jak w barze
                mlecznym) podałą mi odsuwając się na 1,5 metra ołowiany pojenik w którym była
                kapsułka (zielona), schowana w plastykowej rurce, którą musiałam bezp. z rurki
                wrzucić do gardła i popić, no i uciekać. Wszystkie pracujące tam panie, wycofały
                się na mój widok.........

                W domu - po ok. 1,5 godzinie położyłam sie spać i spałam jak zabita przez 3
                godziny - co mi się nigdy nie zdarza. I to była jedyna reakcja.
                Oprócz tego czuję się ok.
                Mam dużo pić bo izotop wydala się z moczem i kałem.
                Mąż śpi w drugim pokoju i staram się żeby się za bardzo nie zbliżała - mamy 2
                metrowy dystans.
                wieczorem połknęłam Encorton - 1 tabletkę. To przeciwko ewentualnemu
                wytrzeszczowi, tylko niestety zwiększa łaknienie więc musze uważać na kalorie.

                Jeśli chodzi o moją chorobę:
                od 1996 roku mam chorobę G-B, bez guzków, tylko wole. Wyniki miałam koszmarne,
                tsh w granicach -0,001.
                Leczona byłam Metizolem (spowodował straszne wypadanie włosów), potem Propycil.
                Przy dobrze ustawionych lekach wyniki były niezłe (nigdy dobre), ale gdy tylko
                leki były zmniejszane wyniki leciały z powrotem.
                Początkowo miałam małe problemy z oczami, ale cofnęły się.

                Ponieważ chciałąm mieć drugie dziecko, więc za namowa p. dr zdecydowałąm się na
                operację - luty 2000.
                Wycięto mi cały prawy płat tarczycy i część lewego. Tendencja jest taka żeby
                wycinać więcej niż mniej, bo lepiej popaść w kontrolowaną niedoczynność, przy
                której przyjmuje sie tylko hormon tarczycy niż miec nadczynność.

                Po samej operacji wyniki były dobre i wszystko wskazywało na to że nadczynności
                nie ma.
                8 mies, po operacji zaszłam w ciążę i tsh oczywiście znowu poszybowałao w dół.
                Byłam pod ścisłą kontrolą mojego endokrynologa, co miesiąc badałam hormony
                tarczycy i miałam ustawione leki na tyle dobrze że czułam się nieźle (oprócz
                problemów z donoszeniem ciązy ale to inna bajka). W 3 mnies. ciąży kiedy mały
                zaczął sam produkowac hormon, moje wyniki wyrównały sie, dziecko mi pomagało
                (czyli dziewczyny tylko w ciąży chodzić).

                Po porodzie znowu złe wyniki i z powrotem nadczynność. I tak od 2001 roku
                bujałam się na lekach, od blisko 8 mies. chodziłam już z wyrokiem na radiojod.
                Wiedziałam że mnie to czeka. Podobno jestem wyjątkowo opornym przypadkiem jeśli
                chodzi o leczenie. Moja mała tarczyca, a właściwie jej pozostawiony kikut działa
                silniej niż u niejednego zdrowego.........

                I to właściwie wszystko po krótce.
                Jesli macie jakieś pytania- pytajcie. Postaram się odpowiedzieć.
                • krista57 Re: Dzień 1 po radiojodzie 19.01.05, 14:35
                  Dzieki,jestes bardzo precyzyjna w opisie i wszystko zrozumiałam.ZA pol roku/mam
                  wole guzkowe/ czeka mnie operacja albo radiojod.Dziwne ,ale ja mam zdecydowac!
                  Gratuluje dwojki dzieci.Ja mam tylko jedno i na tym koniec.
                  Zdrowiej i pisz.Pozdrawiam.krista
                • janka111 Re: Dzień 1 po radiojodzie 20.01.05, 10:28
                  Witaj Neronka
                  W innym poscie pytalam jak to mozliwe ze po operacji dostalas radiojod. Teraz
                  wszystko rozumiem. ta operacja nie była całkowitym wycieciem gruczołu. Czytam
                  twoje posty z tego jak sie czujesz. Trzymaj sie. Gorąco pozdrawiam. wypoczywaj
                  i jak mozesz to napisz coś.
                  Janka

                  neronka napisała:

                  > Wczoraj był dzień przyjęcia radiojodu.
                  > Wyglądało to następująco:
                  > poprzedniego dnia podano mi w Akademii Medycznej próbna kapsułkę jodu aby
                  > sprawdzić moją jodochwytność.
                  > Połknęłam, popiłam wodą i szybko do domu. Od tego czasu już nie powinno
                  > przebywać się z dziećmi (córka 12-letnia na obozie zimowym, synek 3,5 roczny u
                  > babci....)
                  >
                  > Następnego dnia miałąm stawić się rano w AM na podanie rzeczywistej kapsułki.
                  > Można przedtem zjeść, wypić, nie trzeba zachowywać szczególnych wskazań.
                  >
                  > Zrobiono mi badanie na jodochwytność czyli pod aparatem podobnym do rtg przez
                  5
                  > min filmowano moją tarczycę. Z badania wyszło że przez ten 1 dzień tarczyca
                  > wychwyciła ok. 45 % dawki, czyli nieźle.
                  >
                  > Lekarze (w tym moja endokrynolog) zadecydowali o podaniu dawki 10mCi (chyba
                  tak
                  > się to pisze), czyli nie za dużo.
                  > Dr stwierdziła że nie poda mi jednak za dużo, że jestem młoda (33 lata) i nie
                  > będzie narazie niszczyć mi tarczycy do zera.
                  > Najlepsze było później - pielęgniarka przez dziurę w drzwiach (jak w barze
                  > mlecznym) podałą mi odsuwając się na 1,5 metra ołowiany pojenik w którym była
                  > kapsułka (zielona), schowana w plastykowej rurce, którą musiałam bezp. z rurki
                  > wrzucić do gardła i popić, no i uciekać. Wszystkie pracujące tam panie,
                  wycofał
                  > y
                  > się na mój widok.........
                  >
                  > W domu - po ok. 1,5 godzinie położyłam sie spać i spałam jak zabita przez 3
                  > godziny - co mi się nigdy nie zdarza. I to była jedyna reakcja.
                  > Oprócz tego czuję się ok.
                  > Mam dużo pić bo izotop wydala się z moczem i kałem.
                  > Mąż śpi w drugim pokoju i staram się żeby się za bardzo nie zbliżała - mamy 2
                  > metrowy dystans.
                  > wieczorem połknęłam Encorton - 1 tabletkę. To przeciwko ewentualnemu
                  > wytrzeszczowi, tylko niestety zwiększa łaknienie więc musze uważać na kalorie.
                  >
                  > Jeśli chodzi o moją chorobę:
                  > od 1996 roku mam chorobę G-B, bez guzków, tylko wole. Wyniki miałam koszmarne,
                  > tsh w granicach -0,001.
                  > Leczona byłam Metizolem (spowodował straszne wypadanie włosów), potem
                  Propycil.
                  > Przy dobrze ustawionych lekach wyniki były niezłe (nigdy dobre), ale gdy tylko
                  > leki były zmniejszane wyniki leciały z powrotem.
                  > Początkowo miałam małe problemy z oczami, ale cofnęły się.
                  >
                  > Ponieważ chciałąm mieć drugie dziecko, więc za namowa p. dr zdecydowałąm się
                  na
                  > operację - luty 2000.
                  > Wycięto mi cały prawy płat tarczycy i część lewego. Tendencja jest taka żeby
                  > wycinać więcej niż mniej, bo lepiej popaść w kontrolowaną niedoczynność, przy
                  > której przyjmuje sie tylko hormon tarczycy niż miec nadczynność.
                  >
                  > Po samej operacji wyniki były dobre i wszystko wskazywało na to że
                  nadczynności
                  > nie ma.
                  > 8 mies, po operacji zaszłam w ciążę i tsh oczywiście znowu poszybowałao w dół.
                  > Byłam pod ścisłą kontrolą mojego endokrynologa, co miesiąc badałam hormony
                  > tarczycy i miałam ustawione leki na tyle dobrze że czułam się nieźle (oprócz
                  > problemów z donoszeniem ciązy ale to inna bajka). W 3 mnies. ciąży kiedy mały
                  > zaczął sam produkowac hormon, moje wyniki wyrównały sie, dziecko mi pomagało
                  > (czyli dziewczyny tylko w ciąży chodzić).
                  >
                  > Po porodzie znowu złe wyniki i z powrotem nadczynność. I tak od 2001 roku
                  > bujałam się na lekach, od blisko 8 mies. chodziłam już z wyrokiem na radiojod.
                  > Wiedziałam że mnie to czeka. Podobno jestem wyjątkowo opornym przypadkiem
                  jeśli
                  > chodzi o leczenie. Moja mała tarczyca, a właściwie jej pozostawiony kikut
                  dział
                  > a
                  > silniej niż u niejednego zdrowego.........
                  >
                  > I to właściwie wszystko po krótce.
                  > Jesli macie jakieś pytania- pytajcie. Postaram się odpowiedzieć.
                  >
                  >
                  • neronka Re: Dzień 2 po radiojodzie 20.01.05, 11:43
                    Odpowiadam na pytanie:
                    z informacji podanych przez moją dr - NIGDY nie wycina się całej tarczycy. NIGDY.
                    Chyba że zaatakowana jest nowotworem.
                    To tylko nazywa się wycięcie, ale zawsze wycina się 1 cały płat i większość
                    drugiego. Chirurg który mnie operował powiedział że i tak dużo mi wycięli, ale
                    tak się teraz robi, aby nie było nawrotów nadczynności (co niestety u mnie się
                    nie sprawdziło, ale jak pisłam jestem naprawde ciężkim , nerwowym przypadkiem).
                    Pozostawia się tę mała część (nazywają to kikutem) licząc na to że podejmie on
                    pracę za cała tarczycę i wyniki wrócą do normy........ I raczej tak jest.

                    A teraz dzień 2:
                    Trochę bardziej chciało mi się spać, ale moze to przez ta pogodę za oknem.
                    Ogólnie mam bardzo dobre samopoczucie, nie widzę żadnych skutków ubocznych.
                    Bolała mnie trochę głowa i od niej oko, albo...... od oka ta głowa. Tego nie
                    wiem. I to jest jedyny mały problem, żeby mi się z oczami coś nie zrobiło.
                    Zjadłam ten Encorton-1 tabletkę.
                    Jak tak dalej pójdzie to nudna sie zrobie i nie będzie o czym pisać. Ale to
                    chyba dobrze?

                    pozdrawiam
                    Daga

                    GRECJA -hotele i apartamenty (opinie turystów)
                    • gorter Re: Dzień 2 po radiojodzie 20.01.05, 16:45
                      Neronka, dolaczam do pozostalych z prosba o relacje z samopoczucia. Super, ze
                      chcesz sie z nami tym podzielic. Ja mam ustawione leczenie Thyrozolem jeszcze
                      na ok. 2 miesiace, a potem to nie wiem co bedzie. Praca na razie nie pozwala mi
                      na radykalne leczenie, choc i tak zwlekalam z tym juz zbyt dlugo.
                      Na dodatek jestem jeszcze bezdzietna, co sprawe komplikuje.
                      Interesuje mnie kazda Twoja uwaga na temat skutkow radiojodu, i w krotkim i w
                      dluzszym okresie 3, 6 i 12 miesiecy. Mam nadzieje, ze bedziesz zagladac na to
                      forum tez w kolejnych m-cach. Trzymaj sie!

                      Z moich doswiadczen w przebiegu Basedowa moge powiedziec, ze sa 3 czynniki,
                      ktore rzeczywiscie mialy wplyw na ujawnienie sie, a potem na przebieg tej
                      choroby:
                      1- genetyczny (po mamie)
                      2- srodowiskowy (zamieszkiwanie w miejscu gdzie jest duza podaz jodu, tam gdzie
                      mieszkalam od urodzenia byla b. mala, ale przenioslam sie na kilka lat w
                      miejsce, gdzie byla b. duza i choroba wystapila juz po kilku miesiacach)
                      3 - zle nawyki, szczegolnie palenie papierosow.

                      Jesli ktoras z Was (no wlasnie, sa to glownie kobiety), ma jakies swoje wlasne
                      obserwacje na temat czynnikow ryzyka, to piszcie.

                      Pozdrawiam!
                      • neronka Re: Dzień 3 po radiojodzie 21.01.05, 13:27
                        Cześć wszystkim

                        Jak już wczesniej piałam chyba będę nudna, ale nic się nie dzieje.
                        Samopoczucie dobre, nawet zmniejszył mi się apetyt (z czego bardzo się cieszę bo
                        po Encortonie można utyć, więc się boję).
                        Mam natomiast straszne łaknienie, stale piję.........
                        Oczy nie bola, głowa też.
                        Wszystko w porządku nawet nie czuję się osłabiona.
                        Dziękuję za wszystkie ciepłe słowa.
                      • neronka Do Gorter 21.01.05, 13:30
                        "Z moich doswiadczen w przebiegu Basedowa moge powiedziec, ze sa 3 czynniki,
                        > ktore rzeczywiscie mialy wplyw na ujawnienie sie, a potem na przebieg tej
                        > choroby:
                        > 1- genetyczny (po mamie)
                        > 2- srodowiskowy (zamieszkiwanie w miejscu gdzie jest duza podaz jodu, tam gdzie
                        >
                        > mieszkalam od urodzenia byla b. mala, ale przenioslam sie na kilka lat w
                        > miejsce, gdzie byla b. duza i choroba wystapila juz po kilku miesiacach)
                        > 3 - zle nawyki, szczegolnie palenie papierosow."

                        Napisałąś powyżej o twoich czynnikach powstania G-B.......
                        Niestety u mnie żaden z nich się nie zgadza:
                        1 żadnych problemów z tarczyca w rodzinie
                        2 mieszkam i mieszkałam całe życie nad morzem - Gdańsk gdzie jest dużo jodu i
                        właśnie najmniej tarczycowców
                        3 nie mam złych nawyków, nie piję, nigdy nie paliłam

                        Natomiast u mnie głównym czynnikiem był silny stres i duże komplikacje osobiste,
                        które po odreagowaniu przerodziły się w nadczynność........
                        No i charakter tarczycowca: nerwowa, szybka, euforyczna.
                        • gorter Re: Do Gorter 21.01.05, 15:47
                          Dzieki za spostrzezenia. Stres tez u mnie byl. Zgadzam sie calkowicie, ze jest
                          to wazniejsze zrodlo choroby.
                          Jesli chodzi o jod, no wlasnie osobom z G-B odradza sie mieszkanie nad morzem,
                          bo ich tarczyca i tak jest juz nadczynna a dodatkowy jod w powietrzu poteguje
                          objawy nadczynnosci. Pewnie inaczej kwestia wyglada u osob, ktore od urodzenia
                          tam mieszkaly, wiec ich organizm nie reaguje tak gwaltownie.
                          Odradza sie tez jedzienie ryb, uzywanie soli jodowanej w kuchni (a propos
                          ciezko teraz w sklepach znalezc jakas inna, a jak juz to jest drozsza od tej
                          jodowanej...). A najwazniejsze to sie nie denerowac i wierzyc, ze to wszystko
                          kiedys przejdzie... Pozdrawiam serdecznie!
                          • domini32 odp 21.01.05, 22:15
                            u mnie choroba wystąpiła okolo miesiąca po narkozie. Nie paliłam
                            nigdy,alkoholu też praktycznie nie piłam, w rodzinie nikt nie miał tej
                            choroby.Wcześniej uprawiałam sport ibyło wszytko oki, no może pozatym,że
                            należałam do osób ciągle zestresowanych.pozdrawiam
                • neronka Re: Dzień 4 po radiojodzie 22.01.05, 17:07
                  Dzień 4 także przeżyłam w dobrej formie.
                  Zauważyłam tylko jedną rzecz i chyba jest to wynik przyjęcia kapsułki:
                  mam w ustach taki metaliczny smak.......... i może dlatego stale chce mi się pić.

                  Tęskno troszkę do dzieci których nie widziałm od tych 5 dni. Z dziećmi człowiek
                  nie wie w co ręce włożyć, ale bez nich cicho, spokojnie, nudno.....
                  • saba76 Re: Dzień 4 po radiojodzie 22.01.05, 20:45
                    Neronka dzieki ci za te opisy i czekam na dalszy ciąg
                    jak juz pisalma w zalozeniu tego postu mam wskazanie do leczenia jodem br
                    troche mnie to niepokoi

                    Pytanko- Jak dlugo trzeba bez dzieci? to mnie przeraza chyba najbardziejsad
                    • neronka Re: Dzień 5 po radiojodzie 23.01.05, 19:06
                      Dzień 5 był bardzo dobry pod każdym względem. Czuję się bardzo dobrze.

                      Do Saby76:
                      Oczywiście że możemy spotkać się prywatnie. Ja mieszkam w Oliwie.
                      Daj znac na maila gazetowego. Mogę polecić Ci tez bardzo dobrą endokrynolog,
                      może skonsultujesz swoje wyniki.

                      Co do dzieci to min rok po radjojodzie jest to niewskazane ale moja dr twierdzi
                      że najlepiej po radjojodzie nie ryzykować i nie mieć ich wcale.
                      Po Czernobylu przez dobrych parę lat kobiety rodziły chore na kretynizm
                      dzieci.......
                      O tym się nie mówiło, ale ona pracując w AM w Gdańsku napatrzyła się na wiele
                      strasznych przypadków i dzieci które rodziły się wogóle bez tarczycy.
                      Może lepiej najpierw operacja, potem dziecko i dopiero radjojod?
                      • neronka Re: Dzień 6 po radiojodzie 24.01.05, 11:25
                        Nastąpił KRYZYS.
                        Rano obudziłam się zlana zimnym potem i bardzo słaba. Cały dzień chodziłam
                        półprzytomna. nie wyszłam na dwór.
                        a najgorsze że po południu przy oglądaniu tv nagle potwornie zaczęlo bolec mnie
                        serce, bark i lew ręka. nie mogłam oddychać i się ruszać.
                        Do tego serce waliło raz mocno, raz bardzo wolno........ Trwało to ok. godziny,
                        juz chcialiśmy jechac do szpitala.
                        Ale zaczęło przechodzić. Wieczorem nie mogłam zasnąć, ból tępy w barku i tak
                        jakby w środku naokoło serca był. Wrazenie jakby serce obiło mi wszystko w
                        sąsiedztwie........

                        ale następny dzień zaczął się już dobrze, jestem tylko trochę słaba.
                        • gorter Re: Dzień 6 po radiojodzie 24.01.05, 13:14
                          trzymaj sie Neronka, mam nadzieje, ze juz nie bedziesz miala takich kryzysowych
                          dni. Koniecznie opowiedz lekarzowi o tym incydencie, najlepiej zadzwon jak
                          najszybciej. Czytalam o przelomach tarczycowych (czesc z tych objawow, ktore
                          opisalas), ktore sa dosc grozne, wystepuja po operacji, radiojodzie, porodzie.
                          Ale nie denerwuj sie tym za bardzo, wazne, ze teraz juz jest dobrze.
                          • krista57 Re: Dzień 6 po radiojodzie 24.01.05, 15:11
                            Neronko,trzymaj sie cieplutko i tak faktycznie skonsultuj sie z lekarzem
                            prowadzocym....czy to jest normalny objaw po radiojodzie.
                            ...a miało być tak bezpiecznie i bezproblemowo...
                            ... czytam Cie i trzymam mocno kciuki..bedzie dobrze..pozdrawiam gorąco.
                            • neronka Re: Dzień 7 po radiojodzie 25.01.05, 15:16
                              Dziękuje Wam bardzo dziewczyny za ciepłe słowa.

                              Spieszę powiedzieć że kolejny dzień także minął dobrze.

                              Tylko czemu tak mi się chce pić??????
                              Dzwoniłam do mojej dr i opowiedziałam o wypadkach z dnia 5. Powiedziała że
                              niestety dopóki radjojod nie wchłonie sie całkowicie moga zdarzać się takie
                              objawy sercowe (u mnie było to juz kilka razy wczesniej przed radjojodem. Tak
                              objawiała się właśnie moja tarczyca).
                              Jeśli objawy się powtórzą mam zrobić wyniki FT4 i dzwonić po konsultację.
                              Acha i przyjąć coś na uspokojenie.......
                              W sumie to byłam spokojna ale nie wiadomo co to w człowieku siedzi.........
                              • neronka Re: Dzień 8 po radiojodzie 26.01.05, 18:59
                                Zauważam u siebie od 2 dni objawy niedoczynności: stale mi zimno, dużo piję, w
                                nocy budzę się zlana zimnym potem.......... i ogólnie mam bardzo niską
                                temperature ciała.

                                Czyli radjojod się wchłania.
                                Tarczyca ginie.
                                Jak zrobię wyniki na jakies 2 tygodnie to zobaczymy jakie bedą.

                                Ogólnie czuję się dobrze.
    • planetaqua Re: coś o leczeniu jodem radioaktywnym... 27.01.05, 22:06
      Nigdy więcej nie zdecydowała bym się na leczenie tą metodą.Kurację
      przeprowadziłam we WRocławiu.Zachorowałam nagle na G/Basedowa.Chciałam szybko
      mieć to za sobą.Skutek taki że dostałam za dużą dawkę radiojodu- pomino
      szczegółowych badań - i właściwie zniszczono mi całkowicie tarczycę.Codziennie
      do końca życia muszę brać 125 mg hormonu. Ponadto nikt mnie nie poinformował o
      kryzysie jaki przychodzi po trzech miesiącach od podania radiojodu.To był
      koszmar a skutki są nie odwracalne.Pozdrawiam serdecznie Elka.
      • tess-hashi Re: coś o leczeniu jodem radioaktywnym... 28.01.05, 08:08
        Witaj na naszym forum.
        Fajnie, że podzieliłaś się z nami swoim doświadczeniem. napewno teraz jesteś
        zdołowana swoją decyzją o takiej a nie innej metodzie leczenia.
        Tylko, że każda choroba tarczycy nie jest przyjemna. Czy to będzie nadczynność
        czy niedoczynność, to każdy rodzaj ma swoje skutki ujemne. A podobno łatwiej
        leczyć niedoczynność. Pacjent łatwiej to przechodzi.
        Głowa do góry, będzie dobrze.
        Napisz /ja pytam z czystej ciekawości, czy Twoje p/ciała teraz zmieniają swoje
        miano, czy ustabilizowały się.
        Czy masz jakieś inne dolegliwości związane z tą przypadłością?
        Pozdrawiam Tess
      • neronka Re: coś o leczeniu jodem radioaktywnym... 28.01.05, 17:52

        Wydaje mi się że zbyt pochopnie podjęłaś decyzję o radjojodzie.
        Lekarz powinien był uprzedzić Cię o wszelkich za i przeciw tej metody. Nie
        rozumiem wogóle postawy lekarzy którzy dają swoim pacjentom wybór: operacja czy
        rajojod.
        To nie wybór pacjenta. O tym w porozumieniu z pacjentem powinien decydowac lekarz.
        Są osoby u których przyjęcie radjojodu nie jest wskazane np. młode kobiety w
        wieku rozrodczym. Wówczas lepiej poddać się operacji bo jest szansa że
        niedoczynność nie nastąpi.
        Natomiast po radjojodzie niedoczynność zawsze nastąpi, to tylko kwestia czasu -
        czy od razu czy np. za parę lat. Ale o tym pacjent jest informowany przed
        podjęciem decyzji o radjojodzie.
        Jednak kontrolowana niedoczynnośc nie jest żadnym problemem. Ja zdaję sobie
        sprawe z tego ze jeśli popadnę teraz po radjojodzie w niedoczynność to do końca
        życia przyjmowac będę NATURALNY hormon tarczycy. Ale to hormon naturalny a nie
        farmakologiczne, sztuczne Matizole, Propycile czy Tyrozole które przy dłuższym
        stosowaniu uszkadzają wątrobę......

        Poza tym piszesz że dostałaś dużą dawkę. Jak dużą?
        Dawka ustalana jest przez kilku lekarzy w zalezności od testu na jodochwytność
        tarczycy. Ja np. dostałam 10 mCiu, co podobno jest niską dawką. Moja dr uważa że
        nie bedzie atakowac mnie z grubej rury. Woli dać mniej żeby dać mi szansę na
        niezniszczenie całej tarczycy.
        Z całym szacunkiem więc, widze że lekarz który Cię prowadził nie podszedł do
        sprawy profesjonalnie a to jednak bardzo ważne.
        • saba76 Re: coś o leczeniu jodem radioaktywnym... 28.01.05, 18:03
          wiecie co?! jestem skołowana!
          mi lekaż nie kaze wybiwerać
          jedna pani doktor( z funduszu) poprostu powiedziala zeleczenie radiojodem-
          0wybór 0 opcje
          drugi lekarz do ktorego moge chodzić prywatnie i nieraz ide poprostu daje
          skierowanie na operacje i tylko takie widzi rozwiązanie
          dklatego to do mnie wsumie zalezy co zrobie

          chce uniknąc niedoczynności bo zwiazane jest to z moja wadą serca i rozwijająca
          sie niedotlenieniem serca ech a przy niedoczynności jest wielka szansa
          szypkiegio rozinięcia tej choroby,duzo wieksza niż przy nadczynności-slowa
          kardiologa!
          z 2 strony wiem ,ze jest tymczasowa niedoczynnośc po podaniu jody ,ale podobno
          wraca to z czasem do normy
          a po operacji-jest szansa "wyzerowania" tarczycy?!
    • planetaqua Re: coś o leczeniu jodem 29.01.05, 21:43
      Wszystkie badania poprzedzające podanie jodu,przeprowadzono mi w klinice
      endokrynologii we Wrocławiu.Gdybym nie kupiła sobie książki o chorobach
      tarczycy to nie wiedziała bym kompletnie nic o chorobie.Pani dr.nie chciało się
      kolejnej osobie opowiadać w kółko tego samego.Od stwierdzenia choroby do
      podania tabletki upłynęło półtora miesiąca.Myślałam że umrę w między czasie.Nie
      mogłą mówić,trzęsły mi się ręce, nie mogłam utrzymać długopisu a pracowałam!Tak
      się zastanawiam do czego służą te badania przed radiojodem.Jak oni obliczają te
      dawki??? Moj ginekolog stwierdził od razu,że nigdy organizm nie będzie
      potrzebował codziennej takie samej dawki hormonu.I że praca organizmu
      pozostanie już zawsze zaburzona.Przypadkiem podczs kursu jogi dowiedziałam się
      że niektóre asany /pozycje/ poprawiają pracę tarczycy.Teraz szukam we Wrocławiu
      endokrynologa,który wie coś na temat usprawnienia pracy tego gruczołu.Czy jest
      to możliwe? Jestem bardzo zainteresowana niekonwencjonalnymi metodami
      leczenia.Chętnie nawiąże kontakt z osobami które,interesuje ten
      temat.Pozdrowionka Ela.
        • neronka dzień 14-ty po radjojodzie 31.01.05, 19:58
          Cześć
          Wszystko ok. Nie pisuję już codziennie bo nic ciekawego się nie dzieje.........
          Czasem piknie mi serduszko mocniej i to mnie troche niepokoi.
          Uczucie zimnych nocnych potów tez powoli mija.
          Dzieci w domu, szara rzeczywistość wraca do łask.
            • mariolkax Re: dzień 14-ty po radjojodzie 05.02.05, 22:03
              Ja również jestem po radiojodzie tylko po nieco wyższej dawce od
              poprzedniczek .Dostałam 100mCi.Jako dawkę leczniczą.Kikut tarczycy został
              zniszczony całkowicie.Mija 3 rok od podania jodu. Czuje się niczego sobie,tylko
              włoski mam cosik rzedzuśkie.No i powracająca anemia.POZDRAWIAM mariola
              • neronka Re: dzień 20-ty po radjojodzie 06.02.05, 11:37
                Cześć
                Nie pisałam bo nic złego się nie dzieje.
                Dni 11-14 były kryzysowe tzn. miałam złe samopoczucie, zaparcia, przez 2 dni
                lekko opuchniętą twarz, poza tym opisałam już koszmarne uczucie zimna i potów w
                nocy i problemy z sercem.

                Ponieważ mnie to zaniepokoiło zadzwoniłam do dr i zrobiłam wynik FT4. Po 2
                tygodniach podobno THS nie uległo by specjalnej zmianie.
                FT4 spadło z 15,3 przed radjojodem na 11,1 (wynik z 14 dnia po radjojodzie).
                Jest to wynik który miesci się w granicach normy ale jak powiedziała dr mój
                organizm tak długo pracował na zwiększonych obrotach ze spadek o 3,2 przez 2
                tygodnie to dla niego bardzo dużo. Objawy które się pojawiły (nazywam je
                kryzysem) są typowo niedoczynnościowe, pomimo iz w rzeczywistości niedoczynności
                jeszcze nie ma i jest duża szansa że jej nie będzie.
                Dostałam receptę na Euthyrox - naturalny hormon tarczycy który w przypadku
                pogłebianai się złych objawów mam brać.
                Od dnia 14 czyli już prawie tydzień nie powtórzyły sie te złe i niepokojące
                objawy więc jest szansa ze organizm sie przestawił.

                Ponieważ za 2 tyg. wyjeżdzam za granicę na 2 tygodnie to chcę być dobrze
                ustawiona z lekami żeby nie mieć żadnych problemów. Wynik FT4 mam powtórzyć za
                tydzień i wówczas będzie wiadomo czy nadal spad czy utrzymuje sie na stałym
                poziomie i wówczas będę miec ustaloną ewentualną dawkę Euthyroxu.
                Wiem że to trochę zakręcone ale w normalnym przypadku nie musiałabym robić tak
                często wyniku. Pierwsze wyniki miały być 5 tyg. po radjojodzie....... U mnie
                wynika to z tego wyjazdu i tego ze chcę jechac dobrze.

                Lecę samolotem wiec dam wam znać po powrocie czy po miesiącu od przyjęcia
                radjojodu dzwoniłam na lotnisku.......
                Trochę mam stracha, ale biorę ze sobą przetłumaczone zaświadczenie o leczeniu bo
                nie chcę spędzić urlopu na lotnisku w jakiejś klatce........ ha ha
                    • neronka Re: dzień 25-ty po radjojodzie 11.02.05, 14:21
                      hej
                      Samopoczucie mam dobre, problem z zimnymi potami i pikawką serduszka pojawił się
                      juz tylko jeden raz.
                      Dziś robiłam FT4 - wynik 14,1 czyli nieznacznie wzrósł co jak powiedziała dr
                      daje szansę na to iż uda się żyć bez tabletek.
                      Wyjeżdżam za tydzień , biorę Euthyrox ze sobą ale mam go zacząć brać tylko jesli
                      poczuję znaczne pogorszenie samopoczucia.
                      trzymajcie kciuki
                        • tygrysek01 Re: dzień 25-ty po radjojodzie 04.03.05, 09:29
                          Witam dziewczyny.....własnie mam chwile czasu i czytam wasz wąteczek smile. Jesli
                          chodzi o powstanie u mnie nadczynności i G-B to ja myślę ze czynnikiem głównym
                          był nerwowy tryb życia. Ale 4 lata takze przeprowadziłam sie z nad morza do
                          warszawy....w rodzinie nikt nigdy nie miał g-b....
                          Odkąd usłyszłam diagnoze to wytłumaczyłam siobie ze musze byc opannowana i
                          mniejj euforyczna...i wiecie co....udaje mi sie doskonale. Teraz zmieniam prace
                          takze (a to moze byc stres) ale ja p[odchodze di o tego na luzie....zalezy mi
                          na tym by tBLETKI pomogły....
                          • tygrysek01 Re: dzień 25-ty po radjojodzie 05.03.05, 09:52
                            Czytm was dokładnie i zastanWIAM sie jaką ja wybiore metode leczenia....czy jod
                            czy operacje ale ie mam pojecia. Mam 28 la i chcialabym miec jeszcze dzieko a
                            boje sie ze jod moze pozostawic jakies prienniki któr e przejdą na dziecko.
                            Boje sie tej choroby.Aczkolwiek nie jestem załamana bo bywają gorsze i trzeba
                            myslec pozytywnie. Nie chce bac całe zycie tyrazolu i prpranolu......bo boje
                            sie ze uszodza watrobe....Powiedzcie mi cos o wytrzeszczu.....kiedy to
                            przychodzi.....i jak uniknąć
                              • ewelam Re: dzień 25-ty po radjojodzie 06.03.05, 11:26
                                Ja miałam podany jod radioaktywny 10 miesięcy temu i prawde mówiąc nie miałam
                                żadnych objawów ubocznych.Przez cały czas do tej pory czuję sie doskonale a z
                                oczami jest wszystko w porządku-wytrzeszczy nie było i nie ma.Jeśli zaś chodzi
                                o dziecko to nie ma żadnych przeciwskazań do starania się o nie po
                                jodzie.Powinno się jednak odczekać około 1 roku.U mnie minęło 10 miesięcy i
                                lekarz powiedział,że mogę starać sie juz o dziecko.Wynik tsh wciąż za niski
                                0,06 ale lekarz powiedział ze po jodzie może się taki utrzymywać przez nawet 2
                                lata. FT3 i FT mam w normie i od 9 miesięcy nie biore żadnych leków. Pozdrawiam
                                  • ewelam Re: dzień 25-ty po radjojodzie 06.03.05, 17:16
                                    Nie martw się tygrysku,wszystko będzie dobrze.Jeśli masz dobrego lekarza to na
                                    pewno wskaże ci właściwą metodę leczenia.Co do oczu to nie bardzo wiem co ci
                                    doradzić ponieważ tak jak pisałam wcześniej nie mam i nie miałam z nimi żadnych
                                    kłopotów.Ale pamiętam że przez miesiąc po terapii radiojodem przyjmowałam
                                    sporo leków.Część z nich miała zapobiec problemom z oczami, które ewentualnie
                                    mogłyby się pojawić po jodzie.Prawdopodobnie leki te były dobrze dobrane i
                                    wszystko jest ok. Trzymaj się i myśl pozytywnie.Wiem, że nie jest to łatwe, ale
                                    bardzo ważne przy tej chorobie.
                                      • neronka 2 miesiące po radjojodzie 11.03.05, 19:24
                                        Cześć
                                        Już prawie 2 miesiące jestem po przyjęciu radjojodu.
                                        Spiesze donieść że czuję się bardzo dobrze. Żadnych problemów z sercem i z oczami.
                                        Podróż samolotem i bramki wykrywające napromieniowanie zniosłam świetnie. Czyli
                                        nie dzwoniłam na lotniskach.......
                                        Chociaz miałam małego pietra.
                                        Wyniki robiłam ostatnio 3 tygodnie temu więc nie wiem jakie są, ale sądząc z
                                        samopoczucia chyba niezłe.
                                        Muszę sprawdzić TSH i FT4.
                                        Tylko przytyłam trochę i to nie jest pozytywne. Podobno przy niedoczynności się
                                        tyje więc to by pasowało. do tego mi zimno, ale komu nie zimno w taką pogodę a
                                        jeszcze po powrocie z ciepłych krajów........
      • a50 Re: Napiszcie coś o leczeniu jodem radioaktywnym 14.09.05, 08:29
        Wszystko zależy od dawki i tego czy mama zostanie na leczenie w ZMN, czy
        natychmiast wraca do domu. Ja przyjmowałam dawkę 100 jedn., przez 4 dni byłam
        zamknięta w ZMN. Po 4 dniach wypisano mnie z dawką 8 jedn., w związku a czym
        obowiązywała mnie 7 dniowa kwarantanna. W takim stanie rzeczy należy się przez
        7 dni odizolować od kontaktu z dziećmi oraz ograniczyć kontakt z dorosłymi, a
        więc spać i większość czasy przebywać w osobnym pokoju, mieć swoje naczynia i
        sztyćce, szorować po sobie wannę i ubikację po każdym użyciu. Ponieważ mam
        dorosłe dzieci gotowałm w domu posiłki, ale myłam przy tym ciągle ręce i
        używałam rękawiczek gumowych. Sądzę więc, że najlepiej będzie odizolować mamę.
        • hexe223 Re: Napiszcie coś o leczeniu jodem radioaktywnym 14.09.05, 12:38
          Witam serdecznie
          Chciałam dodac, że to nie jest grypa... nie mozna "zarazic sie " od osoby która
          miała podany jod radioaktywny, a wiec zakladanie rekawiczek nie jest
          konieczne.Tu chodzi o promieniowanie. J131 to izotop promieniotworczy
          otrzymywany sztucznie. Ważna rzeczą jest tez czas polowiczego rozpadu czyli
          czas istnienia; w przypadku J131 to 8 dni. W Zakładzie Medycyny Nuklearnej,
          gdzie podaje sie jod lekarz dokladnie tłumaczy, jak postępować po otrzymaniu
          dawki. MAm pytanie do a50 - napisz słowko więcej nt Twojego leczenia tzn.
          piszesz ze dostalas dawke 100 (jedn. czego??), wyszlaś z dawka 8. Dawno mialas
          podany jod?? Płyn, prawda?? W tej chwili jest to tabletka, baaardzo rzadko
          chyba podaje sie w innej postaci. Napisz cos o tym, proszę ...
          pozdrawiam, kasia
          • a50 Re: Napiszcie coś o leczeniu jodem radioaktywnym 14.09.05, 13:29
            Owszem nie zaraża się, ale wydala, również z potem - stąd mycie rąk i
            rękawiczki. Jod 131 brałam w maju br. Natomiast co do jednostek to nie
            pamiętam, ale był to tzw. duży jod stosowany po operacji raka tarczycy.
            Podawany miałam w postaci kapsułki. W zamkniętym pokoju 1 lub 2 osobowym
            przebywa się 3-4 dni. Otrzymuje się odzież (piżama+szlafrok). Można tam wnieść
            wszystko, ale później trzeba to wyrzucić. Zatem lepiej zabrać rzeczy mocno już
            zużyte, żeby nie było szkoda - myślę o bieliźnie, kapciach, ręczniku itp.
            osobistych rzeczach. Myć można się tylko w umywalce. Spadek napromieniowania do
            20 jednostek kwalifikuje do scyntygrafii. Wówczas można się wykąpać i otrzymuje
            się nową odzież. A co do kwarantanny, to osoby z którymi przebywałam miały
            określoną na 7-14 dni. Przypuszczam, że ze względu na poziom tego cholerstwa na
            koniec leczenia.
            Czy ktoś z leczonych dużymi dawkami miał później anemię ?
            Pozdrawiam
            • hexe223 Re: Napiszcie coś o leczeniu jodem radioaktywnym 14.09.05, 14:00
              ok dziekuje, jezeli chodzi o raka tarczycy to juz wszystko jasne. Bardzo
              współczuje.
              Owszem wydala sie jod, ale nie głownie przez pot, tzn nie w takim stopniu, żeby
              rekawiczki zakładać(to znikoma ilość). Głownie drogami moczowymi, w kale. Ja
              miałam dwa razy podawany, jeden raz w warunkach szpitalnych, ostatnio ( w tym
              roku) tradycyjnie - kapsułka i do domu.
              pozdrawiam
          • kushu Re: kontakt z małymi dziećmi 15.01.06, 12:31
            Opiekunka mojej 9-mcznej córci ma niedługo brać jod radioaktywny. Czy miesięczny
            urlop wystarczy, żeby dalej bezpiecznie mogła zajmować się dzieckiem? Czy to
            pewne, że dziecko w przyszłości nie będzie miało problemów np. z płodnością?
            • saba76 Re: kontakt z małymi dziećmi 15.01.06, 12:45
              w zależnosci od dawki ,musi unikać kontaktu od 1tyg-do 3tyg, więc mysle ,ze
              miesiąc to akurat , nie edzie mialo to wpływu na Twoje dziecko, najwiecej jodu
              wydala sie w pierwszych dniach glownie z moczem i kałem ,więc dziecko nie
              bedzie mialo kontaktu( w tym czasie)
    • apsik1 neronka 16.01.06, 09:53
      czy jeszcze tu zaglądasz?
      to już ponad rok po radiojodzie, jak się czujesz?
      Ja mam iść na 2-3 dni do szpitala w Poznaniu na podanie jodu.

Nie pamiętasz hasła

lub ?

 

Nie masz jeszcze konta? Zarejestruj się

Nakarm Pajacyka