Operacja u mamy a u nie wróciła nadczynność...

10.12.06, 10:38
Moja mamusia idzie we wtorek do szpitala...Będzie miała usunięcie
tarczycy...Raz miewa nadczynność, raz niedoczynność...Ciągła huśtawka.
Lekarka prowadząca powiedziedziała, że lakami tego nie wyleczy. Konieczna
jest operacja...Czekałyśmy na odpowiedni moment...
On się boi, jak zresztą każdy. Nikt samoistnie nie chce iść pod nóż.
Piszę, bo wiem, że zrozumiecie mój strach, jako córki. Ja także się boję. Tym
bardziej, że mama ma dwa guzki...Biopsja nie wykazała, że są złośliwe, ale
jak wiadomo, że dopiero histo pokaże jak jest...
Natomiast u mnie odnowiła się nadczynność...Miałam 3 lata z malutkim
haczykiem spokoju...Mam złe wyniki" TSH 0,005 FT4 - 18,
Prawdopodobnie to skutek stesów...Lekarka dodatkowo postraszyła, że grozi mi
przełom...
Na męza nie mam co liczyć, bo nie mam w nim oparcia sad
Dlatego piszę, bo chyba przestaję sobie z tym wszystkim radzić.
    • funia771 Re: Operacja u mamy a u nie wróciła nadczynność.. 10.12.06, 10:45
      Miało być FT4, a nie FT3, przepraszam kiss
    • rosteda Re: Operacja u mamy a u nie wróciła nadczynność.. 10.12.06, 23:07
      Witaj Funia771
      Nic sie nie martw, musi byc dobrze.
      Wiem ze to jest dla Ciebie przezycie, ale jesli Twoja mama ma takie hustawki z
      hormonami to jednak operacja jest najlepszym wyjsciem.
      Po operacji bedzie mozna Twoja mame latwiej ustawic na tyroksynie i bedzie sie
      duzo lepiej czula.
      A Twoja nadczynnosc mogla sie odnowic w zwiazku z przezyciem jakim jest operacja
      u Twojej mamy.
      Postaraj sie uspokoic (wiem ze drugiemu to latwo mowic), ale spokoj to jest
      najwazniejsze czego potrzeba w nadczynnosci.
      Nie napisalas jaki normy sa do Twoich badan, tak ze trudno mi powiedziec czy fT4
      masz duzo ponad norme.
      Jesli to fT4 jest jeszcze w normie (nie przekracza gornej granicy normy) to sie
      nic nie martw, tak szybko nie bedziesz miala przelomu tarczycowego.
      Masz troche dziwna lekarke.
      Lekarz ktory zamias uspokoic chorego ktorego matka idzie na operacje, jeszcze go
      straszy przelomem.
      Ja bym juz do takiego lekarza ktory potrafi wywolac jeszcze wiekszy stres i
      straszyc chorego, wiecej nie poszla.
      A jaka chorobe tarczycy ma Twoja mama i Ty?
      Dostalas jakies leki na ta nadczynnosc?
      Moze napisz troche wiecej o sobie i dopisz tez normy do Twoich wynikow.
      Pozdrawiam serdecznie a za mame trzymam kciuki.
      Rosteda
      • virlomi Re: Operacja u mamy a u nie wróciła nadczynność.. 10.12.06, 23:53
        Funio, na pewno będzie dobrze i faktycznie musisz spróbować spokojnie do tego
        podejść. Operacja na pewno pomoże Twojej mamie, a Ty możesz jej pomóc próbując
        sama się nie denerwować, pomyśl o czymś innym, chociaż to ciężkie, może
        przygotuj jej coś miłego na jej powrót? Zajmij myśli np tym, jak mogłabyś jej
        sprawić przyjemność po powrocie z operacjismile Może to troszkę Ci pomoże. Trzymam
        kciuki!
      • funia771 Re: Operacja u mamy a u nie wróciła nadczynność.. 11.12.06, 10:26
        Witajcie dziewczyny smile

        Dziękuję za uspokajające słowa. To pomaga.

        Rosteda, pytasz mnie o normy i moje wyniki. Oto one:
        TSH 0,005 uIU/ml norma (0,30-4,00uIU/ml)
        FT4 18 ng/dl norma (0,71-1,85 ng/dl)

        Moja nadczynność z całą pewnością odnowiła się w związku ze stresami. Cały rok
        taki prawie ciężki jest.
        Mama ma tarczycę. Lekarka długo leczyła ją na coś innego. Twierdziła, że to
        sprawy jelitowe...aż w końcu mówię do niej: a może sprawdźmy tarczycę, bo byc
        może coś jest nie tak...i niestety wyszło na moje. A szkoda . Endo próbowała
        ustawić ją lekami, niestety to niemożliwe, więc potrzebna jest operacja.
        Dodatkowo u mojego tescia wykryto raka, złośliwego z przerzutami...Jest już po
        dwóch operacjach, ale choroba nadal atakuje...
        I jak tu się nie denerwować???

        Lekarka, może nie że nastraszyła, po prostu uświadomiła mnie...wiem, że to być
        może drastyczna diagnoza, ale przeynajmniej jets to przestroga.
        Dostałam Thyrosan. Kiedyś brałam Eltroxin i Jodid, ale z tego co czytam,
        lekarze już tego nie przepisują.

        Generalnie mam uważać na siebie, nie przemęczać się i zrezygnować ze sportów,
        żeby odciążyć serduszko.
        Mam napisać o sobie? O objawach?
        Wypadająmi starsznie włosy (chociaż to raczej wskazuje na niedoczynność), łamią
        się paznokcie, nie sypiam prawie wcale, jestem słabsza, tzn. szybciej się
        męcze, miewam opuchnięte kostki (czego nigdy wcześniej w swoim życiu nie
        miałam), biegunki, chudne (a ważę teraz 45kg!), non stop przyspieszony puls,
        jestem rozdrażniona, miewam huśtawki nastrojów...sporo tego.
        Cięzko mi powiedzieć czy to od tarczycy czy ze stresów (nerwica???)
        Staram się nie załamywać i walczyć z tym, a przynajmniej nauczuć żyć.
        • virlomi Re: Operacja u mamy a u nie wróciła nadczynność.. 11.12.06, 11:18
          Funiu, wypadające włosy to również objaw nadczynności, nie tylko w
          niedoczynności wypadają.
          Na mój gust lekarz, który Cię leczy na Twoją nadczynność, mógłby trochę więcej
          powiedzieć Ci o Twojej chorobie i o jej źródłach, bo takie określenie
          "nadczynność" jest szeroko pojęte. Najważniejsze, że dostałaś leki, a ze swojej
          strony polecam Ci naprawdę nawet parzoną Melisę, działa uspokajająco, a Tobie
          najbardziej potrzeba teraz spokoju. Możesz też wybrać w formie tabletek, na
          pewno jedna-dwie tabletki dziennie Ci nie zaszkodzą, a trochę odstresują.
          Lepiej też spróbuj odstawić napoje typu mocna kawa, herbata, to wszystko pobudza
          organizm i działa poniekąd napędzająco. Po prostu spróbuj sama się wyciszyć, to
          bardzo, bardzo ważne. Twoja psychika dużo ma do powiedzenia w tym wszystkimsmile

          Druga rzecz piszesz, że nie sypiasz prawie wcale.. To też niedobrze, musisz
          kłaść się wcześniej spać, nawet zmuś się do tego, poleż, poczytaj coś w łóżku,
          wcześniej jakaś kąpiel (nie za gorąca). Takie "krótkie sny" po prostu Ci
          szkodzą, musisz dać sobie więcej czasu na odpoczynek. Ta melisa pomoże Ci też
          zasnąć, zamiast herbaty wieczorem (która również pobudza) wypij właśnie taką
          parzoną Melisę.
          Wiem, że te rady brzmią wręcz dziecinnie, ale w nadczynności to bardzo ważne, bo
          sama widzisz, że stres spowodował u Ciebie pogorszenie wyników.
          Na pewno poradzisz sobie ze wszystkim, miałaś ciężki rok i dałaś radę, pisz tu
          do nas jak tylko będziesz miała ochotęsmile

          ps. Jedynej Melisy, której Ci nie polecam, to krople na bazie alkoholu. Ja
          generalnie wystrzegam się alkoholu i lepiej też daj sobie chwilowo na wstrzymaniesmile
          • virlomi Re: Operacja u mamy a u nie wróciła nadczynność.. 14.12.06, 21:05
            Funiu i jak tam? Już po operacji? Odezwij się do naswink
            • funia771 Re: Operacja u mamy a u nie wróciła nadczynność.. 15.12.06, 10:39
              Witam,

              jestem i już opowiadam.
              Dziś jestem w pracy, wieczorem jak wracam ze szpitala już nie mam sił, żeby
              siedzieć w necie...
              Po operacji, usunięta cała tarczyca. Czasu oczekiwania pod blokiem operacyjnym
              długo, jeśli na zawsze, nie zapomnę. To jest chyba najgorsze, co może być, jak
              sie stoi samemu i czeka i czeka i czeka...i myśli. I ten paralizujący strach i
              niemoc, że nie można inaczej pomóc...
              Na szczęście rano, zanim ją zabrali na blok, zdązyłam się z mamą
              zobaczyć...odprowadzić ją...
              Miała kłopoty z wybudzeniem się z narkozy...ale nie pozwoliłam jej odejść...
              Sama operacja trwała ze 2 godzinki.
              Jak jest teraz? Nadal jest w szpitalu, co jest chyba oczywiste. Spędzam z nią,
              wraz z moją siostrą każdą możliwą chwilę. Rozpieszczamy ją smile Ma super opiekę,
              niczego nie brakuje.
              Jest obolała, co nie jest zaskoczeniem, powolutku wstaje smile, stara się jeść,
              choć widać, że nie ma apetytu.
              Ma temperaturę...niezbyt wysoko, ale zawsze. A co do głosu...to nie mówi
              jeszcze, tylko bezgłosem.
              Jak mogę jej pomóc??????????????
Pełna wersja