funia771
10.12.06, 10:38
Moja mamusia idzie we wtorek do szpitala...Będzie miała usunięcie
tarczycy...Raz miewa nadczynność, raz niedoczynność...Ciągła huśtawka.
Lekarka prowadząca powiedziedziała, że lakami tego nie wyleczy. Konieczna
jest operacja...Czekałyśmy na odpowiedni moment...
On się boi, jak zresztą każdy. Nikt samoistnie nie chce iść pod nóż.
Piszę, bo wiem, że zrozumiecie mój strach, jako córki. Ja także się boję. Tym
bardziej, że mama ma dwa guzki...Biopsja nie wykazała, że są złośliwe, ale
jak wiadomo, że dopiero histo pokaże jak jest...
Natomiast u mnie odnowiła się nadczynność...Miałam 3 lata z malutkim
haczykiem spokoju...Mam złe wyniki" TSH 0,005 FT4 - 18,
Prawdopodobnie to skutek stesów...Lekarka dodatkowo postraszyła, że grozi mi
przełom...
Na męza nie mam co liczyć, bo nie mam w nim oparcia

Dlatego piszę, bo chyba przestaję sobie z tym wszystkim radzić.