mama-smyka
29.01.08, 13:19
Nareszcie!

Czekałam na tą operację już od października 2006, już wtedy czułam, że tak się
to skończy.
Operował mnie mistrz

, we wtorek byłam przyjęta, w środę (16.01) operacja od
7 do 11 a wieczorem już ciamkałam bułę i rozmawiałam przez telefon.

Jasne, że bolało, nawet dekolt i boki szyi, ale co tam, ważne, że już po.
W czwartek dali mi dwudaniowy obiad, w piątek byłam w domu.
Plaster nosiłam do następnego piątku, od zeszłej soboty już nie trzeba, bo
ranka się zagoiła, jest różowa i smaruję ją maścią.
Jestem bardzo zadowolona z okresu dochodzenia do siebie, moja mama i
szwagierka miały to samo, tzn. usuwali im troszkę mniej, bo zostawili im
rożki, ale było to 11 lat temu.
Obydwie leżały w szpitalu 2 tygodnie po operacji, jadły papki przez rurkę do
napojów a mówić na dobre zaczęły po blisko 2 miesiącach (mama przez prawie rok
bardziej szeptała niż mówiła).
U mnie mięśnie nie były cięte, tylko "rozsuwane", dlatego nie mam w środku
piętrowych szwów, tylko 3 małe szewki.
Lewy płat poszedł cały, cieśń również, w prawym chirurg mówił, że zostawił
mini kawałeczek, ale to nie jest nawet ten tzw. "rożek", bo ma wielkość
mniejszą niż ziarno bobu.
Oczywiście nadal boli, zwłaszcza kark i ten cały środek, jeszcze nie do końca
zeszła mi opuchlizna, gdy chodzę lub siedzę za długo, to muszę się położyć,
oprzeć głowę, ale z dnia na dzień widzę poprawę.
Schudłam kolejne 3,5kg.

(wcześniej 11)
W przyszłym tygodniu mam kontrolę u endokrynolożki i ginekologa.
Badania krwi już sobie sama zrobiłam, choć to może za szybko po operacji
(robiłam w 9-tym dniu po - morfologia, TSH (jak zawsze niska norma) i FT4 ok,
FT3 minimalnie poniżej normy, choć zawsze był przy górnej granicy normy albo
ją przekraczał), androstendion wyższy niż zwykle, ale zawsze był za duży).
Wynik badania guzów z tarczycy jest ok, odebrałam w zeszły piątek i miałam
udany weekend, bo chirurg oznajmił, że "mogę spać spokojnie".
Pozdrawiam wszystkie "lżejsze o pół szyi"!