cord-osa
02.01.10, 15:21
witam,
zaczełam brać euthyrox przepisany przez endo, mam stwierdzone hashimoto. do
lekarza poszłam z takimi wynikami:
TSH (3gener.) 1.97 (norma 0,27-4,20)
fT3 = 3.67 (norma 2,57-4,43)
fT4 = 1,42 (norma 0,93-1,7)
tarczyca niepowiększona, ale widać zmiany charakterystyczne dla Hashi.
dziś 11 dzień odkąd biorę to pierwszy raz w życiu, wiem że to krótko, ale mam
wrażenie że niemal od samego początku odczułam już działanie leku. dziś 11
dzien a ja zaraz oszaleję. Polepszyła się sprawa z zaparciami (nie mam teraz
nic do zarzucenia, kiedyś raz na kilka dni teraz codziennie albo kilka razy
dziennie, i nie jem wcale już masy błonnika jak wtedy, ani nie zmieniłam diety
na jelitoprzyjazną), nie jest mi zimno, mam za to pewne problemy ze spaniem,
trudno mi zasnąć, jestem ciągle podstresowana, spięta- spięte również mieśnie
klatki piersiowej (dostawałam kiedys na to propranolol), generalnie kłębol
stresu i nerwów, wyszukuję sobie choroby - teraz na topie - bo czzęsciej
siusiam i ten ścisk w klacie jakby na pragnienie - wymyśliłam sobie cukrzycę,
mimo że cukier zawsze miałam raczej niski.
nie umiem odpocząc, zrelaksować się, mam wolne ale tęsknie by iść do pracy do
tego mojego młyna + stresówki. A jak już coś zacznę robić to szybko się
zniechęcam i brak mi sił. Wczoraj chyba wstałam za szybko i zrobiło mi się
duszno, jakbym miała zemdleć. Czuję że ten wewnętrzny stres i niepokój mnie
wykończy. Nie jest to pms, bo okres dopiero za jakieś 10 dni. Pomóżcie
kochane, czy już mogę czuć działanie leku? czy to wina Euthyroxu??