Dodaj do ulubionych

Tyroskyna w okresie rzutu.

01.09.12, 10:39
Kochani,

co robicie jak jesteście w rzucie choroby? Bierzecie stała dawkę tyroksyny czy obniżacie? Mam problem z cukrami, poza Hasi i celiakią.Jestem w rucie choroby prawdopodobnie i brałam 100 mg, ale na tych 100 mg zaczęłam miec problemy z cukrami. Mam za mało insuliny, zbyt duża dawka tyroksyny przyśpiesza wchłanianie węglowodanów, cukier idzie za szybko w góre, a potem błyskawicznie opada i dostaję ciężkiej hipoglikemii. Nie moge normalnie funkcjonować.Zauważyłam, że w rzutach choroby bardzo nasila się ten proces wzrostów i spadków cukrów. Brałam dawkę 100, 100 i 50 co trzeci dzień. Zaczełam zmniejszać, doszłam w ciągu trzech tygodni do 25 i jest lepiej, ale nie jest to kolosalny postęp. Dziś w ogóle nie wzięłam tyroksyny.
Rok temu w rzucie miałam nadczynność tylko ze swoich hormonów, a jak bym dołożyła jeszcze te z tabletki, to by była masakra , która własnie teraz mnie zaczęła nawiedzać.
Co w takich sytuacjach robić? Przecież nie mogę brać przy swojej nadczynności dodatkowo tyroksyny. Czy zmniejszacie dawki wtedy?
Obserwuj wątek
    • hashi-tess Re: Tyroskyna w okresie rzutu. 01.09.12, 15:45
      alva_alva napisała:

      > Kochani,
      >
      > co robicie jak jesteście w rzucie choroby? Bierzecie stała dawkę tyroksyny czy
      > obniżacie?

      bez badań FT4 i 3 nie powinno się zmieniać /szczególnie zmniejszać/ dawki
      l-tyroksyny nawet w rzucie choroby.



      Mam problem z cukrami, poza Hasi i celiakią.Jestem w rucie choroby p
      > rawdopodobnie i brałam 100 mg, ale na tych 100 mg zaczęłam miec problemy z cuk
      > rami.

      wyczytałam niżej, że Twoje dawkowanie l-tyroksyny było
      naprzemienne i stąd Twoje obecne problemy.
      Nie wiem kto Ci podpowiedział to dawkowanie,
      ale na forum wielokrotnie nie tylko ja o tym pisałam.
      A niedocukrzenia, o których piszesz są również objawem
      rzutu choroby. Ja w stanie niedoczynnym również mam
      podobny problem, a nie mam na pewno cukrzycy.


      Mam za mało insuliny, zbyt duża dawka tyroksyny przyśpiesza wchłanianie w
      > ęglowodanów, cukier idzie za szybko w góre, a potem błyskawicznie opada i dosta
      > ję ciężkiej hipoglikemii. Nie moge normalnie funkcjonować.Zauważyłam, że w rzut
      > ach choroby bardzo nasila się ten proces wzrostów i spadków cukrów. Brałam dawk
      > ę 100, 100 i 50 co trzeci dzień. Zaczełam zmniejszać, doszłam w ciągu trzech ty
      > godni do 25 i jest lepiej, ale nie jest to kolosalny postęp. Dziś w ogóle nie
      > wzięłam tyroksyny.


      napisz dlaczego tak zrobiłaś bez oznaczania hormonów.

      > Rok temu w rzucie miałam nadczynność

      rok w hashimoto to lata świetlne.
      Można się oczywiście podpierać poprzednim samopoczuciem,
      ale zawsze oznaczamy FT4 i3 przed ruszaniem dawki.


      tylko ze swoich hormonów, a jak bym dołoży
      > ła jeszcze te z tabletki, to by była masakra , która własnie teraz mnie zaczęła
      > nawiedzać.
      > Co w takich sytuacjach robić? Przecież nie mogę brać przy swojej nadczynności d
      > odatkowo tyroksyny. Czy zmniejszacie dawki wtedy?

      Rzut choroby daje przeróżne objawy łącznie z objawami
      nadczynności. Z reguły o nie trwa m-cami i można go przetrzymać.
      Ja w tym roku miałam go już dwa razy i trwał zawsze kilka dni.
      • alva_alva Re: Tyroskyna w okresie rzutu. 01.09.12, 16:36
        Czesc Tess,

        sytuacja moja nieco się zmieniła, dawno na forum nie pisałam.

        Owszem, miałam dawki 100, 100 i 50, na zmianę. Takie dawkowanie ustalili mi w szpitalu, gdyż na dawce 100 mg miałam Ft ciut powyżej normy. Wcześniej brałam 100mg, ale....

        W maju zaczęły mnie nawiedzać straszne hipoglikemie, ale nie to, że jakieś lekkie niedocukrzenia, tylko cukier mi spadał w nocy do trzydziestu kilku plus wszystkie nieciekawe objawy fizyczne. Zauważyłam, że to jest zależne od cukru.Jak zjadłam coś słodkiego, to za chwilę miałam hipo. Zrobiłam peptyd C, wyszedł za niski. Skierowanie do szpitala, podejrzenie cukrzycy. W szpitalu za niski peptyd C, za mało insuliny, krzywa cukrowa wskazuje na hipoglikemię mimo braku insuliny. Próba głodowa w celu wykluczenia wyspiaka trzustki, który mógłby powodować tak drastyczne hipo. Próby nie dotrzymałam, w połowie testy doszło do hipo, prawie straciłam przytomność, ale wyspiaka wykluczyli. Zostało na hipoglikemii reaktywnej z obserwacją w kierunku cukrzycy autoimmunologicznej, podejrzenie zespołu autoimmunologicznej niedoczynności wielogruczułowej.Zalecenie 7 posiłków dziennie, niskie IG.

        Wróciłam do domu, trzymałam dietę niskiego IG, aby nie było efektu odbicia, ale nie było dobrze. Ostatnio zaczęło być bardzo zle. Po zjedzeniu gruszki, godzinę po tym, bym się w Tesco przewróciła, taka hipo mnie złapała. Zaczęła łapać mnie nawet po jabłku, marchwi surowej.W szpitalu przeoczyli jedną rzecz. Zrobili mi krzywą cukrową i badali cukier po godzinie i po dwóch, wtedy był bardzo niski.A ja zauważyłam, że ścina mnie senność z nóg tak 15 minut po jedzeniu, a potem jest hipo.Zaczęłam mierzyć do 15 minut i się okazało, że ja mam cukier 200 w 15 minut po posiłku, a za pół godziny 40. Wynikało to z nadczynność tarczycy,a co za tym idzie przyśpieszonego wchłaniania oraz zbyt małej ilości insuliny, aby tak szybki skok cukru opanować. Wyrzut insuliny był opóźniony w stosunku do prędkości wchłaniania. Te niedocukrzenia wynikają u mnie z podłoża cukrzycowego w tym wypadku i niedoczynność, w której byłam lata, spowodowała , że ta mała ilość insuliny, którą mam, mi wystarczała.Do tego dochodziło złe wchłanianie przez celiakię.Mało węglowodanów dostawało się przez to krwi i bardzo wolno.

        Zmniejszyłam dawkę ze 100 do 75, o tygodniu było ciut lepiej. Potem do 50, potem do 25. Szczyt cukru przesunął się z 15 minut na 30 do 40 minut.Nieco odpuściły typowe objawy nadczynności jak potliwość, nerwowość, ale nadal czuję się pobudzona, bolą mnie stawy, ucisk w klace piersiowej itd. Czuję rzut.
        W maju zaczęłam mieć problemy z cukrami dlatego, że polepszył się stan kosmków na diecie bezglutenowej i tyroksyna się zaczęła szybciej wchłaniać, a co za tym idzie zwiększyła mi się przemiana materii i wchłanianie.Trzustka nie dawała rady z tymi cukrami w pierwszej fazie, a potem wyrzucała za dużo insuliny z opóźnieniem.

        Błąd popełniłam, że nie zrobiłam teraz badań przed zmniejszeniem dawki. Nie zrobiłam jakos tak, bo wiele razy dawkę zmieniam na czuja przez gluten. Wystarczy mi śladowa ilość i momentalnie zaburza mi to na tyle wchłanianie, że po tygodniu jestem trup. Dreszcze takie, że w nocy spać nie mogę, przymulenie, senność straszna itd. Nie badam w takim wypadku hormonów, bo to nie ma sensu. Nauczyłam się dokładać 25 mg lub 50 mg zawczasu, tak na ok. tydzień do 1,5 tygodnia, żeby potem nie paść. Mniej więcej opanowałam już tę sztukę metodą doświadczeń na własnej skórze.Czyli jak mam wpadkę z glutenem, to dokładam tyroksyny do przodu, bo wiem, że jest gorsze wchłanianie i za tydzień padnę.Nie wiem tylko nigdy czy nie dołożyłam za dużo albo za mało.Różnie to bywa.Potem koryguję dawki po samopoczuciu, a badanie idę zrobić jak się w miarę unormuje, czyli po 3 tygodniach od stałej dawki, wtedy dopiero coś widać. Niestety, nic nie poradzę na to, że nawet niby produkty bezglutenowe, są czasem zanieczyszczone glutenem i potem mam problem.Teraz już jest i tak lepiej niż kiedyś, bo się wyrobiłam co mogę jeść co nie, ale bywa, że np. mąka danej firmy jest generalnie ok, a jest któraś partia, w której jest zanieczyszczenie i się zaczyna cała jazda.Mielę sama kaszę w młynku na mąkę, to nieco ograniczyło takie wpadkowe sytuacje, ale ryżu czy kukurydzy nie zmielę w młynku.

        Z tym przetrzymaniem rzutu to naprawdę nie idzie wytrzymać. Zbyt duża dawka tyroksyny mnie zabija ze względu na cukry. Szybkie wchłanianie prowadzi do tego, że w ciągu niecałej godziny mam cukier najpierw 200, a potem 40. Nie mogę tak funkcjonować, ani w domu, w pracy, na ulicy , nigdzie.To są niebezpieczne stany.

        Pójdę w poniedziałek i zrobię te hormony dla orientacji. Zle zrobiłam, że ich nie sprawdziłam, ale jakoś sobie radziłam do tej pory z dawkowaniem na czuja po glutenie, w sytuacjach kryzysowych, bo to były tak drastyczne " zmiany w dawkowaniu", ze nie było nawet sensu czegoś badać.



    • marianne11 Re: Tyroskyna w okresie rzutu. 01.09.12, 15:49
      Ja nie zmniejszam, po prostu przeczekuję. Wolę przejściowy nadmiar tyroksyny, choć nie jest to miłe (choć mnie głównie dokuczają dolegliwości związane z nasilonym stanem zapalnym) niż późniejszą niedoczynność, z której trudno wyjsć by jakoś funkcjonować zwłaszcza, że mam endometriozę, którą niedoczynność pcha do przodu.
    • hashi-tess Re: Tyroskyna w okresie rzutu. 02.09.12, 08:47
      przy problemach jakie opisujesz ja osobiście
      zastanowiłabym się nad wdrożeniem specyfiku TFX.
      Na forum ostatnio były pochwalne peany n/t.

      Ja również powróciłam do żywych po tym wyciągu grasicy.
      Spróbuj znaleźć immunologa, który ten specyfik stosuje
      w takiej pogmatwanej gospodarce hormonalnej jak Twoja.
      Ja otrzymywałam rp. od rodzinnego.
      • alva_alva Re: Tyroskyna w okresie rzutu. 02.09.12, 11:29
        Poczytałam nieco tym TFX, ale mam wątpliwości. Brak jest konkretnych badań na temat tego leku, a opinie ludzi są bardzo różne. Jednym pomógł, innym nie pomógł, a są tacy, co po jego zastosowaniu dostali kolejnej choroby autoimmunologicznej.Więc doświadczenia są podzielone.

        Jakoś boję się ingerować w swój układ immunologiczny, który wyraźnie się "rzucił" po szczepieniu na HPV. Myślę, że to szczepienie uaktywniło znacznie te wszystkie moje choroby, bo po nim spuchł mi obojczyk tak, że ręką ruszać nie mogłam , a potem zaczęłam się na serio zle czuć z powodu Hasi, o którym jeszcze nie wiedziałam. Hasi miałam lata, celiakię też, wiem o tym patrząc z perspektywy czasu, ale nie tak drastycznie.
        Wiem tez, że mój układ odpornościowy bardzo silnie reaguje na wszelkie bodźce. Całe życie mi się powiększały węzły chłonne w różnych miejscach, lekarze nie wiedzieli czemu, a to własnie objaw obrony organizmu przez pewnie mało ważnymi albo nawet wyimaginowanymi intruzami.
        Mam bardzo niski poziom wit. D, łykam kapsułki, zobaczymy czy to coś pomoże. Kupiłam ostatnio książkę "Tarczyca i schorzenia autoimmunologiczne". Książka poświęcona Hasi i chorobie Basedova. Polecam.

        Jakoś się boję tego TFX. Poza tym, te wahania hormonów u mnie wynikają najczęściej z fizycznej przeszkody pod tytułem gluten, pod wpływem którego zaburza się wchłanianie, a co za tym idzie są skoki poziomu tyroksyny.Tego nie da rady się pozbyć dzięki TFX.Gdybym miała stały poziom wchłaniania, to by było znacznie łatwiej, ale muszę się nauczyć lawirować i przechytrzać cały ten mój ułomny system działania mojego organizmu.
        Miewam rzuty choroby, ale to by było pół biedy, gdyby nie ten gluten plus teraz jeszcze cukry. Z cukrami nie za dużo da się zrobić poza regulacją niskim IG i co odkryłam jakiś czas temu tyroksyną, żeby spowalniać zbyt szybkie wchłanianie.
        Nie wiem, muszę jeszcze poczytać, przemyśleć.Dziękuję za info.

        Czy ty Tess masz jeszcze coś poza Hasi? czy tylko Hasi? Bierzesz ten TFX co jakiś czas, czy jednorazowo wzięłaś?
        • hashi-tess Re: Tyroskyna w okresie rzutu. 02.09.12, 11:57
          alva_alva napisała:
          >
          > Czy ty Tess masz jeszcze coś poza Hasi? czy tylko Hasi? Bierzesz ten TFX co jak
          > iś czas, czy jednorazowo wzięłaś?

          pytasz o choroby zdiagnozowane /he, he, he../ czy rzeczywiste?
          Śmieje się bo mam glejt z bardzo poważnej kliniki gdzie napisane
          jest, że choruję na
          rzs
          hashimoto
          wysychające śluzówki
          depresję
          i syndrom sjogrena.
          Co prawda powyższe to właśnie składniki tego syndromu,
          ale tak jest napisane.
          Z powyższych schorzeń mam tylko hashimoto,
          na szczęście.

          Pobyt w tej renomowanej klinice pozwolił
          zastanowić się kto może mi pomóc, aby pozbyć się bóli
          i powrócić do żywych. Wywnioskowałam, że jest mi potrzebny
          immunolog. Oczywiście /tak pewnie teraz bym nie myślała/
          szukałam pana profesora bo wydawało mi się, że właśnie
          tytuł naukowy mówi o najwyższych umiejętnościach.
          Choć po pobycie w klinice zaczęłam modyfikować swoje
          spojrzenie na osoby mające najwyższe tytuły medyczne.
          Tym razem się nie zawiodłam - na szczęście.

          Moja dr rodzinna też była sceptycznie nastawiona na TFX.
          Ja jednak zaryzykowałam. Pomyślałam, że już gorzej nie mogę
          się czuć i albo TFX mi pomoże, albo pozostanę inwalidką do
          końca życia. Wtedy jeszcze, kasa chorych, wysłała mnie na badania pod kątem
          inwalidztwa. I to mnie tak strasznie przestraszyło, że nauczyłam
          się iniekcji z TFX i nie musiałam biegać do gabinetu zabiegowego.
          Nie pamiętam dokładnie jak długo "wbijałam" sobie TFX,
          ale dzięki rodzinnej nie musiałam jeżdzić do w-wy do dr Dąbrowskiego
          po rp. bo dostawałam je od niej.
          W ogóle muszę napisać, że to była jedyna osoba, którą spotkałam
          w światku lekarskim, z tak dużą empatią i zrozumieniem.
          Niestety przeszła na emeryturę, a wielka szkoda.
          Takich osób jest niewiele.
          Podobno też p. dr Dąbrowski spogląda na nas już z góry.
          Bardzo im za pomoc dziękuję.
          No i wyszedł mi pean n/t lekarzy.

          Oczywiście pewnie sama nie doszłabym do zdrowotności
          i wiedzy n/t gdyby nie forum "hashimoto". To tu znalazłam najwięcej
          informacji jak sobie pomóc w różnych dolegliwościach.
          Nie wiem czy mogę napisać, która hashimotka najbardziej mi
          pomogła, ale może Ona sama się ujawni.
          Jej też dziękuję za wielokrotną pomoc.
          • alva_alva Re: Tyroskyna w okresie rzutu. 02.09.12, 13:46
            Hmm, cóz, skoro ci pomogło, a na pewno nie zaszkodziło, to jest dobry znaksmile Powiem tak. Dobrze całkiem się nie czuję. Wiem, że miewam rzuty i teraz przynajmniej wiem skąd to jest, bo wcześniej nie wiedziałam czemu np. przez tydzień nie śpię.Te cukry są bardzo męczące i nie wiem ile to będzie trwało, ale z moich obserwacji wynika, że miewam także tutaj stany pogorszenia i polepszenia, co jest całkiem możliwe, bo w cukrzycy autoimmunologicznej bywają remisje. Wyspy trzustkowe potrafią odżyć nagle i zacząć produkować insulinę. Trudno powiedzieć co się dzieje w danym momencie z moją tarczycą, trzustką plus gluten. Tarczyca i trzustka , a dokładnie przeciwciała które wokół nich krążą mogą sobie działać jak im się podoba, dodatkowo gluten zaburza czasem wchłanianie i tyroksyny i węglowodanów.Trudno się nad tym panuje, jednak i tak jest znacznie lepiej niż było. Kosmki mi odrosły, bo miałam w szpitalu gastroskopię znowu.Jest nadal zapalenie żołądka, ale i tak jest mniejsze niż w listopadzie było. Mogę jeść surowe owoce i warzywa, jajka i laktoza mi już nie szkodzi. Także jest kolosalny postęp jeśli chodzi o ogólne możliwości z jedzeniem, bo nie mówię jak zjem gluten.Wtedy tydzień masakry.

            Nie jest najlepiej, ale jakoś sobie radzę.Obawiam się jakiś eksperymentów. Nie tykam się żadnych leków oprócz tyroksyny i wit.D, którą mam w kapsułkach dla dzieci i łykam tylko środek, bo się boję wszelkich substancji pomocniczych. Może na chwilę obecną pozostanę przy tej wit. D.
            Tyroksyny dziś i jutro nie łykam.Jutro pójdę zrobić badanie, po południu będe wiedziała ile mam hormonów i pochodzę tak co tydzień. Jak zaczną lecieć w dół plus obserwacje organizmu, to włączę znowu tyroksynę od 25 mg i będe zwiększać.
            • hashi-tess Re: Tyroskyna w okresie rzutu. 02.09.12, 20:24
              ja Cię oczywiście nie namawiam na TFX, ale chciałabym
              abyś spróbowała pogadać z immunologiem. Może on
              pomoże Ci innym modulatorem immunologicznym.
              Masz rozwaloną całą gospodarkę hormonalną
              i w/g mnie jest Ci potrzebna pomoc w tym zakresie.
              Nie mówię, że koniecznie masz iść na Waryńskiego w stolycy,
              ale może znajdziesz kogoś innego.

              Na forum niedawno o TFX pisała Madzia.
              Spróbuj poczytać Jej wątek.
              • alva_alva Re: Tyroskyna w okresie rzutu. 02.09.12, 20:47
                Z tą rozwaloną gospodarka hormonalną, to bym jednak nie powiedziała, bo okres jak w zegarku, pod warunkiem, że nie zaliczę wpadki z glutenem, wtedy obserwuję kilkudniowe przesunięcie miesiączki,to są pewnie te dni w gwałtownej niedoczynności, także wszystko jest ok, póki nie mam wpadki z glutenem lub nie jestem w rzucie. Co do wpadek to żaden lek tego nie ograniczy, a co do rzutów, to także nie jest raczej możliwe, że się ich pozbędę raz na zawsze dzięki jakimś cudownym środkom. Muszę nauczyć się z tym funkcjonować.
                Insulina nie na bezpośrednio związku z tarczycą ani hormonami płciowymi.W sumie nie widzę za specjalnie jakiś wielkich problemów z gospodarką hormonalną, a rzuty Hasi była, są i będą.
                • hashi-tess Re: Tyroskyna w okresie rzutu. 02.09.12, 23:00
                  nie chcę się wymądrzać, ale wiem, że jest sposób na sprawdzenie
                  czy w danym produkcie znajduje się gluten. Przypuszczam, że na
                  stronie o celiakii doczytasz.
                  Natomiast o gospodarce hormonalnej możesz poczytać
                  choćby tu.

                  W dalszym ciągu uważam. że decyzja należy do Ciebie.
                  Przykro mi tylko, że tak mocno i długo się męczysz.
                  • muktprega1 Re: Tyroskyna w okresie rzutu. 03.09.12, 10:14
                    Ja przy rzucie choroby postanowiłam jednak przetrwać bez zmiany dawkowania, ale moje obecne objawy nie są już tak dramatyczne, jak przedtem.
                    Czytając Twoją historię i przystępny sposób opisania zależności między tyroksyną a insuliną, wyjaśniła mi się moja reakcja na spadki cukru (bez stwierdzonej cukrzycy) czasami na pograniczu omdlenia - gdy jestem głodna. Zawsze noszę przy sobie coś na ząb.
                    Wspieram Cię na odległość i fajne jest to, ze uczymy się czegoś od siebie nawzajem smile
                  • alva_alva Re: Tyroskyna w okresie rzutu. 03.09.12, 18:40
                    Tess, a jaki to sposób na ten gluten? Chyba nikt o nim nie wie, bo na forum celiakii do rugi ma Hasi i dosyć podobne problemy do moich, tylko, że póki nie dochodzi problem z insuliną, to jest jeszcze znośnie.Nikt z nas tego sposobu nie zna, bo inaczej byśmy się tak nie męczyli.Jestem ciekawa co masz na myśli.Napisz proszę.

                    Odebrałam dziś wyniki, w labie Synevo, nie mam do nich zaufania, ale już nie miałam wyboru, bo poszłam do laba państwowego,do którego chodziłam przeważnie, patrze, a tutaj napis SYnevo. Widać podpisali umowę z Synveo.

                    Więc z wyników wynika, że jestem w niedoczynności, jednak nie do końca chce mi się w to wierzyć, bo śpię w koszulce na ramiączka, przejeżdżam dziennie kilka kilometrów na rowerku stacjonarnym, wszędzie chodzę pieszo, nie pamiętam kiedy po południu spałam, w ogóle nie jestem senna.Z takimi wynikami jak odebrałam dziś, to bywałam już trup, więc nie wiem jak to możliwe, że przy takich wynikach, się tak czuję????

                    TSH 0,17 norma 0,27 do 4.2
                    Ft 3 2,58 norma 3,95- 6,8
                    Ft4 9,06 norma 12-22

                    Widać po TSH, że nie ma sensu robić tego TSH, bo kompletnie przysadka nie odpowiada na rzeczywistą sytuację, chyba, że te wyniki Ft4 i Ft3 to pomyłka. Ostatni raz jak miałam takie wyniki Ft3 i Ft4, to TSH było sporo ponad normę.
                    Możliwe, że TSH wolniej się zmienia i za tydzień, dwa, by poszło w górę, ale mimo wszystko przy tak niskich notach Ft4 i Ft3, to jest nie halo.

                    Nie wiem czy iść do innego laba zrobić drugi raz jutro, aby być pewnym, czy zacząć brać tyroksynę. Nie czuję kompletnie niedoczynności, a znam objawy, bo całe życie w niej byłam.Nie wiem już sama.
                      • hashi-tess Re: Tyroskyna w okresie rzutu. 03.09.12, 20:07
                        wikipedia:

                        Wykrywanie

                        Najprostszą z metod pozwalającą stwierdzić, czy dany produkt zawiera skrobię (np. wędlina lub ser), jest test z płynem Lugola lub ze związkami jodu (np. jodyną). Należy kroplę rozcieńczonego płynu Lugola lub jodyny nanieść na nieznany produkt. W obecności skrobi odczynniki zmienią kolor z pomarańczowego na granatowoczarny. Test ten nie potwierdza obecności glutenu w produkcie, a jedynie skrobi tam, gdzie nie powinno jej być (np. w wędlinie). Jednak obecność skrobi pozwala z dużym prawdopodobieństwem założyć, że produkt zawiera również gluten.

                        Sam gluten barwi się na niebiesko pod wpływem nalewki gwajakowej.
                        • alva_alva Re: Tyroskyna w okresie rzutu. 03.09.12, 20:16
                          Sama obecność skrobi nic nie daje nam, bo skrobia jest wszędzie, dosłownie wszędzie, także kukurydziana, ziemniaczana- te najczęściej, także płyn Lugola kompletnie się nie sprawdza. Poza tym to nie wygląda tak, że bierzesz sobie szczyptę mąki i ci wychodzi i juz wiesz, bo akurat w tej szczypcie może nie być, a 2 cm niżej już może być. To są ilości śladowe, przypadkowe, np. jak mielą coś w jednym młynie czy jak razem gdzieś coś pakują, albo stoi co gdzieś obok czegoś z glutenem, przeciągi na halach, wiatr itd. Sama wiem po sobie, że bywało tak, że jadłam daną mąkę, nic mi nie było przez miesiąc, a potem nagle po którymś opakowaniu objawy wróciły. Ta partia akurat w którymś miejscu była zanieczyszczona. Tego nie da się w żaden sposób uniknąć.Stąd ten test , który podałaś jest mało użyteczny i za drogi, bo dziennie musiałabym sprawdzać co najmniej kilka rzeczy, żeby nie zjeść czegoś, i tak bym zjadła, bo by się okazało, że ten ślad glutenu jest akurat w tym ciasteczku, a nie w tym obok, bo do tego pierwszego ciasteczka wpadła ta część mąki, która była zanieczyszczona.To jest kompletnie bez sensu. Trzeba jeść jak najmniej rzeczy przetworzonych, czyli warzywa, owoce, mięso, sery, jaja, a mąkę robić samemu z przebranej kasz, wtedy ma się w miarę pewność, inaczej nie można wpadek uniknąć.
                      • alva_alva Po wyjściu ze szpitala. 14.10.12, 08:06
                        Tess,

                        napiszę ci jedną ciekawostkę. Moje wyniki z TSH zero, przy Ft4 i Ft3 dużo poniżej normy nie były pomyłką niestety!! Wyszłam własnie ze szpitala i okazuje się, że przez ostatnie 4 miesiące padła trzustka , ale dokładnie tak samo padła przysadka. Przysadka nie produkuje TSH w ogóle. Mam go zero czy jestem w nadczynności czy w niedoczynności. Mało tego, przysadka nie produkuje FSH i LH, a w czerwcu jeszcze były w normie i ACTH jest już nisko.
                        Stwierdzono teraz autoimmunologiczną niedoczynność wielogruczołową, a dokładnie:
                        - pierwotną niedoczynność tarczycy na tle Hashimoto
                        - wtórną niedoczynność tarczycy na tle niedoczynności przysadki
                        - cukrzyca typ 1
                        - hipogonadyzm wtórny na tle niedoczynnej przysadki
                        - możliwość w najbliższym czasie wtórnej lub pierwotnej niedoczynności nadnerczy
                        - celiakia

                        Mam też nieco za dużo parathornomu, malutko wit. D, więc dostałam ostrą suplementację.

                        Jestem na insulinie już i teraz będzie jeszcze hormonalna terapia zastępcza ze względu na to, że jajniki siadają, jak przysadka ich nie popędza do pracy.
                        Obecnie czekam jak padną mi nadnercza i się mocno pilnuję, bo jak mi się przytrafi jakaś choroba albo uraz, to moje nadnercza mogą nie dac rady.

                        Także teraz już wiem dokładnie co mi jest, a ostatni rok męk, to był rok wykluwania się tego.
Inne wątki na temat:

Popularne wątki

Nie pamiętasz hasła

lub ?

 

Nie masz jeszcze konta? Zarejestruj się

Nakarm Pajacyka