Jak oswoila(e)m Hashi - wasze pozytywne historie

24.01.07, 16:12
Jestem swiezo zdiagnozowa, czuje sie niestety fatalnie i z desperacja szukam
wsparcia ludzi, ktorzy zyja z ta choroba, sa w stanie prowadzic normalne
zycie, odzyskali energie i kontrole nad umyslem, pamiecia i emocjami.

Bardzo prosze o wasze historie.

Mam nadzieje, ze ten watek bedzie mial dobry odzew i moze bedzie mozna go
podkleic ku podtrzymaniu na duchu nowo zdiagnozowanych i przerazonych
Hashimotowcow jak ja.

Jak dlugo trwalo unormowanie sie symptomow od rozpoczecia leczenia? Tygodnie?
Miesiace?
Czy tyroksyna wystarcza, czy suplementacja T3 daje wam lepsze rezultaty?
Czy czujecie, ze odzyskaliscie dawna sprawnosc umyslu i energie po
unormowaniu wynikow? W jakim stopniu mozliwa jest poprawa?
Dziewczyny, jak z gospodarka hormonalna, ciazami i libido?
Jak walczyc z depresja wywolana niedoczynnoscia?
Jakie suplementy, witaminy wam pomagaja - selen? co jeszcze?
Jakie zmiany w trybie zycia, diecie polecacie?

W tej chwili czuje, ze jestem wrakiem siebie i nie wyobrazam sobie zycia tak
dalej. Czy to sie kiedys zmieni?
Prosze...
    • zajacowna Re: Jak oswoila(e)m Hashi - wasze pozytywne histo 24.01.07, 17:33
      witaj

      Zapewniam Cie ze z Hashi da się zyć i jest bardzo duzo gorszych chorob.
      Nie bede odpowiadala na Twoje szczegolowe Pytania.Cale to forum to odpowiedz
      na te pytania. Poczytaj.
      Moze zabrzmi to smiesznie, ale jestes juz "szczesciara" bo wiesz co Ci dolega i
      wiesz co leczyc. Teraz pozostaje Ci tylko czekac na efekty . Bedzie dobrze!
      musi byc dobrze.

      Wiesz tak mi sie nasunelo : hashi to tak jak w życiu : jest troszke lepiej a
      czasem jest troszke gorzej...
      • halmoc Re: Jak oswoila(e)m Hashi - wasze pozytywne histo 24.01.07, 21:58
        Trzeba dużo poczytać na tym forum, to pomaga w oswojeniu sie z chorobą.
        Mam wiele różnorodnych, pomniejszych przypadłości, o których tu czytałam. To,
        że ktoś ma podobne doświadczenia, także "incydenty" związane z chorobą jest
        dla mnie formą potwierdzenia, że to swoista norma. To też dla mnie duże
        wsparcie.
        U mnie jest największym problemem, z którym muszę się nauczyć żyć to utrata
        włosów. Ale jak sie powoli przekonuję, też można sobie z tym radzić.
        Pozdrowienia
    • brusia1 Re: Jak oswoila(e)m Hashi - wasze pozytywne histo 24.01.07, 22:10
      Witaj, ja się ucieszyłam, kiedy dowiedziałam się, że to Hashi, chociaż o
      chorobie nie wiedziałam nic. Przez kilka lat żyłam w udręce, bo nikt mi nie
      wierzył, że na cos choruje - znajomi i rodzina kazali mi "brać się w garść" i
      zrobić coś ze soba, a ja czułam się coraz gorzej i miałam wrażenie, że życie ze
      mnie ucieka i nie panuję nad swym cialem. Przestałam czuć się kobietą, strasznie
      się zaniedbałam
      i zaczęłam izolować od świata.Kiedy choroba została nazwana, odetchnęłam z ulga
      - natychmiast poczułam ulgę, bo teraz wiem, jak sobie z tym radzić. Biorę leki,
      robię badania, jestem na diecie, ćwiczę - jestem szczęśliwa. Odzyskałam radość
      życia, poczucie wartości, wiarę w jutro. Tego też Ci życzę.
      • zossia2 Re: Jak oswoila(e)m Hashi - wasze pozytywne histo 24.01.07, 23:48
        Ja moge sie podpisac pod wypowiedzia BRusi,kiedy dowiedzialam sie ,ze to jednak
        jakas choroba odetchnelam.Przez dlugi czas myslalam,ze to moja psychika ,coraz
        bardziej sie w sobie zamykalam,kazdy lekarz traktowal mnie z przymruzeniem
        oka,wiec zaczelam wierzyc lekarzom,caly czas staralam sie oszukiwac sama
        siebie,wszelkie techniki relaksacyjne zawodzily.Przez przypadek zostalam
        zdjagnozowana,i znow nabralam ochoty do zycia.Nie czuje sie jeszcze dobrze
        fizycznie ale wiem ,ze to musi troche potrwac.To forum pozwolilo mi zrozumiec
        duzo z tej choroby,choc jestem nieaktywnym czlonkiem tego wspanialego
        zgromadzenia .Nie martw sie powoli zaczniesz sie przyzwyczajac i uczyc zyc z ta
        choroba .Tu jest wiele wspanialych osob ,ktore ci pomoga,dodadza otuchy i
        zrozumieja .Jestem pelna podziwu dla dziewczyn ,ktore tak bardzo sie
        zangazowaly i tak bezinteresownie pomagaja tutaj innym..Glowa do gory,wszystko
        bedzie dobrze.Pozdrawiam
        • ania7364 Re: Jak oswoila(e)m Hashi - wasze pozytywne histo 25.01.07, 09:59
          ja rowniez podpisuje sie pod wypowiedzia Brusi i Twoja, Zosiu. culam sie koszmarnie.ale to juz historia. pierwszy eutyroxN50 lyknelam 1 maja. bardzo szybko odczulam poprawe.wczesniej myslalam ze jestem chora na wiele chorob, wszystko mnie bolalo, mialam ataki rwy kulszowej, okropne zawroty glowy, duze problemy z zoladkiem( mialam miec robiona gastroskopie ale sie balam), i wiele wiele innych dolegliwosci. nawet nie przyszlo mi do glowy ze to moze miec jakis zwiazek z tarczyca. teraz mni NIC nie boli, czuje sie doskonale, znow jestem szczesliwa i waga powoli spada. pzdr ania
          • marish Re: Jak oswoila(e)m Hashi - wasze pozytywne histo 25.01.07, 11:27
            Podpisuje sie pod wypowiedziami powyzej. Najwazniejsze to oswoic sie z Hashi. To
            nic strasznego. Wazne jest zeby dbac o siebie,myslec pozytywnie i pracowac nad
            wzmocnieniem ukladu odpornosciowego.
            Oprocz Euthyroxu(dawka 25/50) lykam Selen, Omega-3, Magnez. Zmienilam
            diete:ograniczylam slodycze,zero przetworzonych 'smieci', jak najwiecej pokarmow
            wzmacniajacych odpornosc(sa takie. Jesli ktos chce moge przeslac mailem) Cwicze
            prawie codziennie.Uprawiam joge.Chodze do homeopaty i zazywam leki. I jest
            dobrze smile Pamietacie: My juz wiemy co nam dolega i mozemy sie leczyc. To jest
            baaardzo duzo! Pozdrawiam wszystkich i glowa do gory!
            • yacha4 Re: Jak oswoila(e)m Hashi - wasze pozytywne histo 11.02.07, 19:59
              To był koszmar: reumatolog, gastrolog, ginekolog, neurolog, internista, lekarz
              rodzinny. Masa lekow, a ja w coraz większym dolku.
              Teraz , gdy już wiem, co mi dolega jestem spokojna, panuje nad emocjami a i z
              pamięcią jest niezle.
              Tabletka rano, to nie problem, pozniej selen i już jestem zdrowasmile
              Czy prowadze normalne zycie?
              Chyba tak, chociaz
              musze uważać, aby zbytnio się nie przemęczać, ponieważ organizm odpowiada bolem
              glowy

              Pozdrawiam
              Ewa
      • katerina24 Re: Jak oswoila(e)m Hashi - wasze pozytywne histo 04.04.07, 16:05
        up
    • ala252 piaty_zywiol napisłam ci cos na poczte odpisz!! 26.01.07, 13:12
    • descanso Oswajam, pożyjemy zobaczymy co z tego wyjdzie. 03.02.07, 19:53
      moja historia na blogu:

      rownowaga.blox.pl/html
      Pozdrawiam smile))

      • hashi-tess Re: Oswajam, pożyjemy zobaczymy co z tego wyjdzie 03.02.07, 20:43
        descanso napisała:

        > moja historia na blogu:
        >
        > rownowaga.blox.pl/html
        > Pozdrawiam smile))
        >


        Nie schudniesz, jeśli Twoje TSH oscyluje wokół 4.

        Dawno robiłaś poziomy FT4 i FT3?

        Pzdr Tess
        • aada1 Re: Oswajam, pożyjemy zobaczymy co z tego wyjdzie 04.02.07, 10:13
          Descanso przeczytałam troche Twojego bloga smile
          Kobieto dalej sie tak meczysz z takimi objawami i takim wysokim TSH ?
          Czemu nie szukasz pomocy nie pytasz o rade ? Nie jestes sama- wiele z nas przez
          to przechodziło. Zawsze mozemy cos doradzic smile
          Napisz cos wiecej o sobie. Dalej jestes na tak zwariowanej dawce 100/150 mg
          dobowo ? Kto Cie wogole tak ustawił aby brac tabletki takimi duzymi rzutami ?
          Twoje ostatnie badania sa w normie , ale na oko widac ze troche poziomy hormonow
          ciut za niskie smile Chyba ze masz juz 70 lat to wtedy jak najbardziej mozesz miec
          TSH w granicach 4.
          Ada

          • descanso Re: Oswajam, pożyjemy zobaczymy co z tego wyjdzie 04.02.07, 17:26
            Dziękuję Wam za troskę i dobre słowo smile)

            Moje TSH jest bardzo kapryśne. W czerwcu zeszłego roku przy dawce 150 mg miałam
            0,03. Dano mi wtedy 100 mg. Teraz w styczniu 15 miałam badanie (bez euthyroxu)
            i TSH wyszło 10,1. A na kosnultacjach 18 stycznia kazano mi ponownie pobrać
            krew była godizna 11 (rano wziełam tabletkę eutyroxu 100, ale i tak byłam
            naczczo) i wynik był 4,1.

            Zimą mam dużo gorsze samopoczucie (nie umiem się rano zmusić do wstania). Poza
            tym wydaje mi się, że mój organizm woli zmienne dawki a nie jednolite. Na
            początku byłam prowadzona zmiennymi dawkami. Coraz większymi i większymi i
            wtedy czułam się dobrze. potem mi przestawiono na jednolite i zima 2005/2006
            była dużo gorsza ale przy 150 miałam TSH 1.
            Obecnie też gorzej się czułam na 100.

            Leczą mnie teraz w Zakładzie Medycyny Nuklearnej i Endokrynologii Onkologicznej
            w Gliwickim Instytucie Onkologii. Ale oni badają jedynie TSH. Niestety w
            Sosnowcu nie ma ani jednego w miarę choćby przyzwoitego lekarza endokrynologa a
            przeszłam wszystkich.

            Moje fT4 rzadko sięga 50% normy i praktycznie nie zależnie od tego jaką biorę
            dawkę nie bardzo rośnie. Za to jak zaczynają sie problemy z jelitami
            to "ładnie" spada w dół.
            FT3 to już wogóle za kazdym razem mam tak różne wyniki, że przypuszczam iż w
            większości wypadków są błędy laboratoryjne.

            A co do wieku mam 37 lat i nigdy nie rodziłam. Nigdy nie zaszłam w ciążę mimo,
            że tylko wtedy gdy z moją Mamą było krucho bardzo brałam środki
            antykoncepcyjne.

            A co do ostatnich poziomów hormonów, to kobieta w wieku rozpłodowym (co za
            ohydna nazwa) powinna mieć maksimum 2,23 TSH. Tak przynajmniej piszą w
            publikacjach zachodnich, które udało mi się zdobyć. Niewiele tego ale zawsze
            coś.

            Najbardziej boję się jednej rzeczy, że rzeczywiśćie będzie mi trudno schudnąć
            ze względu na wyrzuty insuliny. Koleżanka-pielęgniarka się na mnie wścieka, że
            powinnam coś z tym zrobić, bo mam typowe, książkowe wręcz objawy
            hiperinsulinizmu ale lekarze jak narazie mówią, że przy zapaleniu wszystkie
            wyniki trzustki, wątroby mogą być nieprawidłowe.

            Pozdrawiam bardzo ciepło i dziękuje raz jeszcze za Waszę troskę.smile))))
            • rosteda Re: Oswajam, pożyjemy zobaczymy co z tego wyjdzie 04.02.07, 21:22
              Witaj Descanso
              Z tego co napisalas to przypuszczam ze w styczniu nie mialas zwiekszonej dawki
              tyroksyny.
              Nastepnym bledem bylo to ze krew do powtornego badania mialas pobrana w czasie
              kiedy po polknieciu tabletki jest jej najwieksze stezenie we krwi wiec ten wynik
              TSH - 4,1 z 15.stycznia jest niewiarygodny.
              Badania powinno sie zawsze robic bez tabletki i jesli jakikolwiek lekarz powie
              Ci zeby zrobic badnie po tabletce to powinnas odmowic. Po polknieciu tabletki
              mozna awaryjnie zrobic badanie ale dopiero po 8 godz najwczesniej.
              Po 4 godz. po tabletce jest najwiecej tyroksyny we krwi i dopiero potem ona
              zaczyna spadac.
              Wiec teraz przypuszczam ze u Ciebie TSH moze byc jeszcze wyzsze niz 10,1.

              Druga wazna sprawa to lekarz.
              Chodzac do instytutu na kontrole trafiasz prawdopodobnie coraz to do innego
              lekarza. Tam w IO jest jeden lekarz ktory specjalizuje sie w Hashi, ale nazwiska
              teraz nie moge Ci podac bo nie pamietam.
              Najlepiej jednak w naszym przypadku jest jak badania robi sie w tym samym
              laboratorium i chodzi do jednego lekarza jesli jest to mozliwe.
              Chodzac do kontroli do roznych lekarzy nigdy nie bedziesz dobrze prowadzona.
              Wiec teraz jedynie moge Ci poradzic zrobic jak najszybciej nowe badania TSH, fT3
              i fT4 i albo dowiedziec sie jak sie nazywa ten lekarz z onkologii ktory dobrze
              zna sie na Hashi, albo poszukac innego lekarza (moze z naszej listy).
              Na Slasku to nie powinien byc problem
              Czujesz sie cala zime bardzo zle bo jestes w bardzo mocnej niedoczynnosci
              (TSH - 10,1 to dosc duzo).
              Nie czekaj z tym dluzej bo Twoje samopoczucie bedzie sie z czasem coraz bardziej
              pogarszalo.
              A u nas z Hashi podczas leczenia TSH jest bardzo czesto bardzo niskie.
              Ja ostatnio mialam TSH - 0,018, a moje fT3 i fT4 sa w granicach 80% zakresu
              normy, nie przekraczaja normy i nigdy nie mialam objawow nadczynnosci.
              Jak moje fT3 i fT4 spada ponizej 80% zakresu normy to wtedy mam dolegliwosci i
              objawy niedoczynnosci.
              Natomiast do zajscia w ciaze ja czytalam na niemieckich stronach ze TSH powinno
              byc 0,4-1 (zrodla juz tu kiedys podawalam).
              Pozdrawiam Rosteda
              • descanso Re: Oswajam, pożyjemy zobaczymy co z tego wyjdzie 05.02.07, 20:03
                Dziękuję Rostedosmile)
                Ja praktycznie odkąd jestem na Euthyroxie miałam fT3 w okolicy 30% co najwyżej!
                Nawet jak miałam zanikowe TSH to fT4 nieco powyżej 50% (raz przy dawce 150/200
                mg fT4 osiągnęło 75% ale TSH wtedy było 0,0 i zmniejszono mi dawkę), a fT3
                bardzo niskie.

                Jednak badania fT3 muszę robić całkowicie na swój koszt. Raz na dwa lata mam
                zlecane badania fT4, a tak robię za własną kasę ale nikt nigdy nie patrzy na
                nie. Ot zrobiono, bo zrobiono.

                A jeśli mam być szczera to jak mam iść do lekarza to jestem chora na samą myśl.

                Wiecznie jest to samo, dieta redukcyjna tylko ja niedługo będę musiała
                zredukować o powietrze. Kompletnie bez jedzenia mogę wytrzymać kilka tygodni.
                Ale waga nie spadnie ani o gram.
                I nie chce mi się nic. Czytam i czytam i próbuję zrozumieć i jak narazie nic z
                tego nie wynika.
                Na razie planuję zobaczyć tego endokrynologa w Mysłowicach, bo w Sosnowcu nie ma
                do kogo się udać. A poza tym jest kwestia wydawania i wydawania pieniędzy z
                miernymi rezultatami w zamian.

                W każdym bądź razie dziękuje.
                Pozdrawiam smile))
                • brusia1 Re: Oswajam, pożyjemy zobaczymy co z tego wyjdzie 11.02.07, 17:26
                  Witaj, ja biorę metforninę na wyrzuty insuliny. Czuję się świetnie. Pozdrawiam!
                  • zajacowna Re: Oswajam, pożyjemy zobaczymy co z tego wyjdzie 12.02.07, 08:35
                    czy metfornina wplynela na twoj spadek wagii?
                    • brusia1 Re: Oswajam, pożyjemy zobaczymy co z tego wyjdzie 12.02.07, 15:56
                      Hej, myślę, że tak. Nie idzie to błyskawicznie, ale dzięki temu nie mama
                      kłoppotów z rozciągniętą skóra.
                • hashi-tess Re: Oswajam, pożyjemy zobaczymy co z tego wyjdzie 12.02.07, 14:00
                  descanso napisała:


                  > Na razie planuję zobaczyć tego endokrynologa w Mysłowicach,

                  To jest facet, który na hashi przepisywał mi sterydy.

                  Ja go wcale nie polecam.



                  Tess
                  • brusia1 Re: Oswajam, pożyjemy zobaczymy co z tego wyjdzie 12.02.07, 16:00
                    Moja endo też nie poleca sterydów.
              • sliwka30 Re: Oswajam, pożyjemy zobaczymy co z tego wyjdzie 18.02.07, 10:15
                "Tam w IO jest jeden lekarz ktory specjalizuje sie w Hashi, ale nazwiska teraz
                nie moge Ci podac bo nie pamietam."

                czy nie chodzi przypadkiem o dra Stęchłego, bo jeżeli tak to odradzam
    • daro965 Re: Jak oswoila(e)m Hashi - wasze pozytywne histo 12.02.07, 23:24
      Patrz daro965
      • kiciucha-hashi Re: Jak oswoila(e)m Hashi - wasze pozytywne histo 17.02.07, 21:34
        Ja póki co sie oswajam. Uczę sie choroby można powiedzieć. Na szczęście lęki i
        napady paniki ustały. Hipochondria też. Kompletnie mi psychye pocharatało.
        Ponad rok temu wmówiłam sobie guza przysadki mózgowej po obejrzeniu serialu !
        Litery mi się rozjeżdżały, zapomniałam o tym co kto mówił do mnie przed chwilą,
        nie kojarzyłam faktów, serce waliło 24 godziny na dobę, nie mogłam spać nawet i
        przez tydzień. Jedynie 2 godzinki płytkim snem. Jak się wybudzałam to mnie aż
        podrzucało na łóżku. Nie wspomne o zaparciach, bólach stawow i głowy,
        osłabieniu. Z resztą znacie to, to co będę opowiadać, temat rzeka. Jedyne co mi
        na myśl przychodzi to to, że jest to straszne bagno. Nic do mnie nie docierało.
        Ulubione piosenki przynębiały i wkurzały. Teraz biorę euthyrox 125N, mobemid i
        magnez. Ale jestem już spokojniejsza. Pracuję, studiuję, mam plany na
        przyszłość i staram sie żyć chwilą (nie udaje mi się to jeszcze do końca, bo
        wygrzebuję sie z niemałej depresji), co będzie to będzie. Grunt to starać się
        żyć normalnie i kontrolować tarczyce smile.
    • hk137 Re: Jak oswoila(e)m Hashi - wasze pozytywne histo 05.04.07, 16:52
      Kochani, jestem tu zupełnie nowa bo chrobę zdiagnozowano mi dzisiaj właśnie.
      Szukam wszędzie informacji na jej temat i tak trafiłam na to forum. Przyznam,
      że "rzuciłam" się na Wasze posty w nadzieji, że będziecie tu mówiły (bo to
      głównie Panie jak się zorientowałam), o tym jak oswoiłyście tę chorobę o
      dziwnie brzmiącej nazwie. NIESTETY nie znalazłam tu pocieszających informacji.
      Czy naprawdę nie ma nikogo, kto mógłby powiedzieć coś pocieszającego np. jak
      naprawdę oswoił tę chorobę i żyje mu się dobrze. Moja przemiła pani endo
      powiedziała, że hashimoto to najlepiej lecząca się choroba tarczycy i że po
      wyrównaniu hormonów będę żyła jak każdy zdrowy człowiek z tą tylko różnicą, że
      będę musiała pamietać o tej jednej tabletce rano do końca życia. Jednak po
      lekturze Waszych wpisów widzę, że to nie do końca prawda. Serdecznie pozdrawiam
      i czekam na więcej optymizmu.
Pełna wersja