kaczka78
21.02.07, 06:51
Nie wiem czy to prawda. Sześć miesięcy po operacji przełom tarczycowy. No
właśnie. Podobno może nastąpić coś takiego co mija ale charakteryzuje się
jakby silnym nawrotem objawów niedoczynności i możliwością ponownego wzrostu
wartości TSH. Ja myślałam, że to stres- zmiana stanowiska pracy, który jak
wiem z doświadczenia podnosi TSH i zabieg ambulatoryjny.Piszę to wszystko,
żeby wnieść trochę informacji.
- U mnie przy wycięciu prawie całej tarczycy, i cięśni.
Było ok a następnie było zdecydowanie gorzej...Teraz wychodzę z tego stanu
ale i tak kosztuje mnie to sporo wysiłku.
Więc tak: Podatność na infekcje.- Zaczęło się przed borzym narodzeniem a
kończy teraz. Pierwszy raz kiedy pojawiła się gorączka 40 stopni i opuchlizna
myślałam, że przedobrzyłam z polopiryną. - Może było tak a może wiadomo
tarczyca. Opuchnięte również oczy..
Potem względny spokój ale spadek samopoczucia i sił witalnych tak, że miałam
ochotę pozabijać wszystkich, któzy czepiają się mojego otępienia. - Jakbym
nie miała go z przerwami od hyba 1998 roku...
Infekcja - interniści mówią, że grypa jelitowa. -Trwa to trzy tygodnie z
gorączką 40 stopni. Śpię jeszcze więcej a moja percepcja chrzani się jeszcze
bardziej. - Sama robie wyniki,no bo nikt przecież mi nie zleci, które
wychodzą tragicznie. - Wszystko praktycznie poniżej normy- żelazo ok 30, ob
63.
Któryś z kolei internista widząc TSH z 8 na prawie 12 wysyła mnie do endo a
ten twierdzi, że to wynik "biegunek", inni twierdzą, że biegunki to wynik
tarczycy. - Mnie mrowią ręce, drętwieją leciutko i nie mogę wejść normalnie
na piętro percepcja jw..
Teraz hyba odzyskuje siły chociaż nadal jestem klapnięta. Libido oczywiście
do chrzanu pamięć średnia, wybiórcza działą jak chce i średnio się da
kontrolować. A ja nadal czekam, aż będzie lepiej. Za tydzień znowu wyniki.