Centralny uklad nerwowy i hormony tarczycy

22.06.07, 01:38
W ostatnim czasie wiele osob pisalo na temat dolegliwosci jakie u nich
wystepuja i wielokrotnie nie dostawaly odpowiedzi co jest przyczyna tego.
Niestety tarczyca jest odpowiedzialalna za wiele (chyba nawet za wszystkie bo
kazda komorka potrzebuje hormony tarczycy)reakcji jakie zachodza w organizmie
a jej niedoczynnosc wywoluje bardzo roznorodne objawy.
Tak ze nawet bardzo czesto zglaszajac swoje dolegligliwosci lekarzom, czesto
otrzymujemy odpowiedz - to nie moze byc od tarczycy.

Podaje link do zbioru roznych artykulow na temat tarczycy (po niemiecku).
www.endokrinologie.net/profil/publikationen/zeitschriften_2003/02_2003.pdf
Na str.30 i 31 (56 i 57 tego czasopisma) mozna znalezc artykul na temat ukladu
nerwowego i hormonow tarczycy.
Postaram sie to troche przetlumaczyc.

"W ostatnich latach liczne badania zajmowaly sie wplywem zaburzen hormonow
tarczycy na samopoczucie, podstawowe funkcje(kognitive - nie wiem dokladnie co
to slowo znaczy, tylko przypuszczam ze - podstawowe, psychopatologicznych
zmian i zaburzen neurologicznych.
Istnieje wiecej badan dotyczacych hyper- niz hypotyreozy.

U nadczynnych chorych ukazuja sie obok emocjonalnych objawow tez zaakcentowane
somatyczne dolegliwosci.
Obok zwiekszajacej sie nerwowosci, drzenia i niepokoju ruchowego wystepuje tez
szybkie wycieczenie, przemeczenie, jak tez strach i labilnosc uczuc.
Przy badaniu neuropsychologicznym stwierdza sie zmniejszenie krotkoczasowej
pamieci, brak slow, zmniejszenie wizualnej i sluchowej uwagi.
W jakim stopniu sie to cofa po leczeniu nadczynnosci, nie jest jasne.
Tez u chorych z nabyta niedoczynnoscia ukazuja sie obok ogolnego spowolnienia,
pogorszenie pamieci, zwlaszcza krotkoczasowej pamieci i klopoty z koncentracja.
Te procesy organiczne w mozgu przebiegaja powoli i nieleczone prowadza do
demencji.
Po podaniu T4 nie wraca to calkowicie do normy.
Zmiany te sa widoczne w EEG - (jest podany opis EEG ktorego nie tlumacze).
Zaburzenia snu w nadczynnosci nie sa dobrze zbadane, chociaz klinicznie wyrazne.
W niedoczynnosci jest zmniejszona gleboka faza 3 u starszych pacjentow i
zmniejszona faza 4 u mlodszych . Czesto jest zatrzymanie oddechu podczas snu i
podwyzszona sennosc podczas dnia.
Zaburzenia funkcji tarczycy moga z powodu nastepstw psychicznych, przede
wszystkim przy monosymptometrycznym przebiegu, byc mylnie rozpoznawane jako
choroby psychiczne.
Nadczynnosc na podstawie lekowych dolegliwosci psychicznych najczesciej mylona
jest jako uogolnione zaburzenia leku i zaburzenia paniki.
Bardzo to jest skomplikowane jak dolaczy sie do nadczynnosci wtorna fobia.
W niedoczynnosci przewazaja kliniczne objawy, zmniejszenie wydolnosci,
zmeczenie, brak zainteresowania, brak energii i slba koncentracja najczesciej
mylone z depresja.
Bardzo duze ryzyko zlej diagnozy u chorych u ktorych wczesniej byla choroba
psychiczna."

Dalszy ciag jutro.
Pozdrawiam Rosteda
    • kiciucha-hashi Re: Centralny uklad nerwowy i hormony tarczycy 22.06.07, 09:40
      Ehh... bida z nędzą. Jak dla mnie psychiczne objawy są najgorsze.
      Najbardziej "bolą". Ja czasem czuję się jak świr.
    • mary_lu Re: Centralny uklad nerwowy i hormony tarczycy 22.06.07, 10:26
      Czekam na więcej smile

      kognitive - poznawcze, najczęsciej chodzi o procesy myślowe

      • monoika7 Re: Centralny uklad nerwowy i hormony tarczycy 22.06.07, 12:44
        Dzięki Rosteda ,też czekam na ciąg dalszy. Wszystko się zgadza, proponuję
        rozesłać info lekarzom rodzinnym i endo - nie będą nas wtedy traktować jak
        wariatów i wysyłać do psychiatry ...
        i tak sobie myślę ,że mamy szansę zostać niezłymi endokrynologami w przyszłym
        wcieleniu! to tak na poprawę nastroju smile
    • morgana_le_fay Re: Centralny uklad nerwowy i hormony tarczycy 22.06.07, 13:05
      No, pewnie, że tak! Tłumacz dalej Rosteda, im więcej informacji tym lepiej, chociaż już w medycznych linkach (AM Lublin?) podawanych na forum wiele miesięcy temu było sporo o związkach układu nerwowego z hormonami tarczycy. Informacje tam zawarte były dość szczegółowe. Stąd wniosek, że lekarze doskonale o tym wiedzą, a jeśli nie mówią to z jakichś sobie tylko znanych powodów.
      • malgorzatka99 Re: Centralny uklad nerwowy i hormony tarczycy 22.06.07, 17:28
        Ten temat także mnie interesuje. Biorę eutyrox od paru miesięcy i dopiero uczę
        sie rozpoznawać swoje stane w połączeniu z poziomem hormonów. Ciekawa jestem o
        jakie konkretnie zaburzenia snu chodzi. Ja często budzę się z uczuciem lęku
        (przerażenia) i zanim wrócę do jawy wydaje mi się, że na pewno czegoś nie
        zrobiłam i będą tego jakieś przykre konsekwencje. Kiedy wybudzę się juz
        całkowicie pojmuję, że nie ma takiego problemu. Mój terapeute sugeruje, że to
        moja nadmierna skłonność do kontrolowania tak sie przejawia. Teraż myślę, że na
        te lęki w nocy i inne moje zachowania ma po prostu wpływ poziom hormonów. Jutro
        odbieram najnowsze wyniki TSH, ft3 i 4, będzie materiał do dalszych przemyśleń.
        Rostedzie bardzo dziękuję, że chce jej się dla nas tłumaczyć i pisać smile
      • rosteda Re: Do Morgana_le_fay 23.06.07, 21:47
        Witaj Morgana
        morgana_le_fay napisała:

        > No, pewnie, że tak! Tłumacz dalej Rosteda, im więcej informacji tym lepiej, ch
        > ociaż już w medycznych linkach (AM Lublin?) podawanych na forum wiele miesięcy
        > temu było sporo o związkach układu nerwowego z hormonami tarczycy. Informacje
        > tam zawarte były dość szczegółowe. Stąd wniosek, że lekarze doskonale o tym wi
        > edzą, a jeśli nie mówią to z jakichś sobie tylko znanych powodów.

        Napisz nam prosze ten link do artykulu (forum) na temat zwiazku ukladu nerwowego
        z hormonami tarczycy.
        Ja chetnie go przeczytam. Moze inne osoby tez bylyby zainteresowane?
        Pozdrawiam Rosteda
        • morgana_le_fay Re: Do Morgana_le_fay 25.06.07, 10:26
          Rostedo, ja to mam wydrukowane z linka znalezionego tu, na forum. Jest to zestawienie różnych komplikacji wynikających z niedoczynności tarczycy. Jest tam wyraźny rozdział poświęcony zmęczeniu/migrenie/problemom emocjonalnym. Ale poza tym podczas drążenia internetu pod tym kątem wiele razy napotykałam mniej lub bardziej akcentowany ten temat: komplikacje od strony psychicznej, emocjonalnej. Dlatego dla mnie od dawna ten związek był oczywisty i dlatego nie mogę się nadziwić, że dla wielu lekarzy nie jest.

          hermes.umcs.lublin.pl/users/anna/Niedo.htm
    • rosteda Re: Centralny uklad nerwowy i hormony tarczycy 23.06.07, 00:22
      C.d.
      "Rozwoj neuromiesniowych objawow w niedoczynnosci jest juz dlugo znany.
      Wzor mozliwych zaburzen ogranicza sie nie tylko do wiadomych miopatii, ale takze
      obejmuje obwodowe neuropatie i objawy z centralnego ukladu nerwowego jak napady
      epileptyczne i mozdzkowe zaburzenia rownowagi.
      Przy nadczynnosci najczestsza jest myopatia tyreotoxyczna. Ona objawia sie jako
      proksymalna slabosc i dopiero pozniej w przebiegu choroby jako dystalne zajecie
      miesni.
      EMG pokazuje obraz myopatii. Istnieje podobienstwo z miastenia.
      Rzadko wystepuja neuropatie. ale ukazuje sie zmniejszenie odczucia wibracji.
      Tez niedoczynnosc prowadzi do myopatii z proksymalnym wzorem porazenia.
      Rozwoj sily jest zmniejszony co tlumaczy slabosc. Zaniki powstaja bardzo rzadko.
      Przy miopatiach z niedoczynnosci CK jest podwyzszone i mioglobina obecna w surowicy.
      W niedoczynnosci sa czesciej polineuropatie, bolesne wrazliwe zaburzenia,
      czesciowo uzaleznione od objawow zwezenia jak zespol kanalu Karpala.
      Charakterystyczne sa oslabienia refleksow.
      Moze byc opuszczenie powiek i ograniczenie sluchu.
      Czasami moga byc zaburzenia mozgowe jak niepewny chod, brak slow i zaburzenia
      ruchu celowego.
      Pacjenci z chorobami psychicznymi sa laboratoryjnie w eutyreozie.
      Jak mozna wytlumaczyc dzialanie hormonow tarczycy na centralny uklad nerwowy na
      podstawie wynikow badan naukowych?"

      Jest to opisane w koncowej czesci artykulu ktorego juz nie bede dokladnie
      tlumaczyla bo jest to dosc skomplikowane.
      Z artykulu tego tez pominelam niektore zdania takie jak opisy EEG czy tez EMG.

      Pozdrawiam Rosteda

      • gpr3 Re: Centralny uklad nerwowy i hormony tarczycy 27.07.07, 14:01
        rosteda napisała:
        > Moze byc opuszczenie powiek
        Mi odkąd choruję, opada jedna powieka. A własnie zastanawiałam się, od czego to.
        No niestety, opisane w tym artykule objawy psychiczne mogą zdołować. Zwłaszcza
        dołujący jest ten fragment o możliwej późniejszej demencji. Mam w rodzinie już
        osobę z demencją i wiem jakie to przykre. Boję się, że może mnie spotkać to
        samo, gdyż u mnie choroba (przewlwkłe zapalenie tarczycy)została rozpoznana
        dopiero po iluś latach jej istnienia, a już dawno zauważyłam u siebie
        pogorszenie pamięci i możliwości koncentracji.
        Jak w ogóle sobie radzicie z tłumaczeniem znajomym/ bliskim, że choroby
        tarczycy również powodują i takie objawy? Ja muszę przyznać, że często jestem
        bezradna.
    • dmuchawiec6 Re: Centralny uklad nerwowy i hormony tarczycy 25.06.07, 18:45
      Hej Rosteda smile, kopę lat smile, cognitive = kognitywne = poznawcze, pozdrawiam,
      Ania, dobrze, że piszesz o relacjach układ nerwowy - tarczyca.
      • dmuchawiec6 Re: Centralny uklad nerwowy i hormony tarczycy 25.06.07, 18:49
        O , przepraszam, Mary Lu wczesniej odpowiedziała,aniasmile.
        • dorotklew.6 Re: Centralny uklad nerwowy i hormony tarczycy 25.06.07, 20:04
          Te procesy organiczne w mozgu przebiegaja powoli i nieleczone prowadza do
          demencji.
          Po podaniu T4 nie wraca to calkowicie do normy.

          To już mnie trochę przeraziło.
          A w jakich przypadkach podaje się te T4. Czy w przypadku takich problemów o
          jakich tu mowa, należy to przyjmować?
          • hexe223 Re: Centralny uklad nerwowy i hormony tarczycy 03.09.07, 14:23
            czesc Wszystkim
            No ok mammy takie problemy, ale jak temu zaradzić?? Co robić? JA mam
            Graves-Bassedow i rzeczywiscie tak jak napisano w artykule po kilku
            miesiacach, juz bedac w stanie eutyreozy, zaczely sie hocki klocki.
            NAjpierw pytalam okuliste-endokrynologa, potem endokrynologa, potem
            bylam u neurologa i znowu endokrynolog, psycholog, psychiatra -
            psychotropy i pomogło (ha bo i musialo) Po jakims czasie znowu.
            Ciesze sie, ze znalazlam wreszcie cos (u Was), ze o tym sie mowi, ze
            lekarze o tym wiedza... i co wlasnie dalej? Z tego co wyczytalam to
            powinnam chyba chodzic do neurologa. Jakie badania powinno sie
            zrobic? Czy macie jakies zalecenia, doswiadczenie w tej kwestii??

            pozdrawiam serdecznie
            odpowiedzcie proszę
            kasia
            • typhus_engineer Re: Centralny uklad nerwowy i hormony tarczycy 08.09.07, 03:51
              Bardzo zaskoczył a jednocześnie uspokoił mnie ten artykuł. Od kilku lat brałam [
              trittico, alprox, xanax, seroxat, depakine, asentre, norserin, relanium, cital]
              na: [jeden psychiatra orzekl zaburzenia osbowosci, nastepny nerwice, kolejny
              depresje, depresje z nerwica, nerwice z zespolem natrectw..] a ja sie czuje jak
              kroliczek doswiadczalny. Fakt, jeszcze przed rokiem TSH wynosilo 0,70 teraz 5,5,
              więc o co chodzi? smile
              • typhus_engineer Re: Centralny uklad nerwowy i hormony tarczycy 08.09.07, 03:55
                Dodam, że norma wynosila zawsze do 4,20. indifferent A ja z dnia na dzień czuję się coraz
                gorzej. Czasem wolałabym umrzeć...
                • kaczka78 Po roku od operacji spokój. 08.09.07, 10:33
                  Ja już gdzieś pisałam o moich kłopotach. Teraz wreszcie jest dobrze. Ostatnio
                  wybrałam się do endo na NFZ. - Jak ma Pani kłopoty z psychiką to proszę udać się
                  do psychiatry...- Głupia krowa. Byłam u psychiatry i neurologa bo sprawdzić
                  warto, bo miałam bardzo niedobre myśli. Ja nie sądziłam, że to może być
                  powodowane tarczycą. Na szczęście tamci byli bardziej uświadomieni i mówili, że
                  to mogą być hormony. Wybłagałam nawet jakiś psychotrop. Docelowo było dobrze a
                  potem jeszcze gorzej. Jezu to było straszne. Teraz trzymam ręke na pulsie.
                  Podobno w wynikach mam lekką nadczynność. Czuje się dobrze.- Ale uważam na hormony.
                  • hashi-tess Re: Po roku od operacji spokój. 08.09.07, 14:15
                    kaczka78 napisała: Jezu to było straszne. Teraz trzymam ręke na pulsie.
                    > Podobno w wynikach mam lekką nadczynność. Czuje się dobrze.- Ale uważam na horm
                    > ony.

                    B. się cieszę, że w końcu uporałaś się z niedoczynnością.
                    To, że masz lekką nadczynność to nic nie znaczy.
                    Najważniejsze, że dobrze się czujesz i weszłam w symbiozę z hashi.
                    Gratuluję.
                    Jesteś jeszcze jednym potwierdzeniem, że wyrównanie hormonów powoduje powrót do
                    zdrowotności.

                    Życzę dalszej owocnej walki.
                    Tess
                • hashi-tess Re: Centralny uklad nerwowy i hormony tarczycy 08.09.07, 14:17
                  typhus_engineer napisała:

                  > Dodam, że norma wynosila zawsze do 4,20. indifferent A ja z dnia na dzień czuję się cora
                  > z
                  > gorzej. Czasem wolałabym umrzeć...

                  Wcale Ci się nie dziwię, że masz takie myśli.
                  Przy Twojej niedoczynności wiele osób czułoby to samo.
                  Zabierz się za tę swoją niedoczynność, a odżyjesz jak kaczka78.
                  Pzdr
                  Tess
                  • silje.lind Re: Centralny uklad nerwowy i hormony tarczycy 08.09.07, 14:33
                    U mnie wyrównanie hormonów pomogło, objawy uznane za nerwicowe minęły. Nie można
                    wiec zwlekać z leczeniem, bać się go, tylko domagać leków i badań. Na sobie nie
                    można oszczędzać. Koszmar złego samopoczucia minie u każdego, kto trafi na
                    "swoją" dawkę leku.
                    • natashi Re: Centralny uklad nerwowy i hormony tarczycy 22.01.08, 13:22
                      co sądzicie o wizycie u psychiatry/ psychologa? Ostatnio trafilam na
                      ciekawy artykul w magazynie "Charaktery" (nr.6 czerwiec 2007)
                      pt "agresywna tarczyca". jest tam napisane, ze osoby u ktorych
                      wystepuja choroby autoimmunologiczne czesto maja osobowosc typu "C".

                      Fragment: "Ten typ osobowości charakteryzuje fasada lagodnej dobroci
                      i niezdolnosci do gniewu, wyrazny brak swobody w kontaktach
                      interpersonalnych, niska satysfakcja z zycia seksualnego, mala
                      aktywnosc spoleczna i problemy z zaleznoscia od otoczenia. Osobowosc
                      ta ma rowniez sklonnosc do odczuwania glebokiego poczucia winy,
                      opuszczenia i samotnosci, czego konsekwencja jest powierzchownosc i
                      niestalosc zwiazkow. Z WZC- wzor zachowania C- wiaza sie mechanizmy
                      wyparcia i zaprzeczenia w obliczu stresu- tzw zawezone ujscie
                      emocjonalne. Duza role odgrywa tutaj takze aleksytymia- niezdolnosc
                      do odczytywania i nazywania wlasnych i cudzych emocji. (...)
                      Korzystna dla osob cierpiacych na choroby autoimmunologiczne jest
                      wiec, obok terapii lekami, takze psychoterapia."
                      • bunchy2 Re: Centralny uklad nerwowy i hormony tarczycy 22.01.08, 17:47
                        Psychiatra zaraz da Tobie leki. A to bez sensu (jak powiedziała moja koleżanka
                        psychiatra) jeśli hormony są niewyregulowane. Więc raczej psycholog.
                        Pozdrawiam
    • laila83 Re: Centralny uklad nerwowy i hormony tarczycy 01.03.08, 18:26
      Ciekawy artykul. Dziekuje za tlumaczeniesmile

      kognitive - kognitywny, poznawczy, czyli te ktore sluza poznawaniu
      rzeczywistosci i regulują stosunek człowieka do otoczenia
      (spostrzeganie, uwaga, myslenie, pamieć itd)
      Pozdrawiam
    • no_sense Re: Centralny uklad nerwowy i hormony tarczycy 02.03.08, 10:23
      Rotedo, zaciekawił mnie ten artukuł. Zwłaszcza o nerwowości - ale w
      nadczynności... czy nie można to samo odczuwać w niedoczynnosci??
      oprocz depresji, problemow z koncentracja, sennoscia?
      ostatnio pogorszyla sie moja sytuacja zyciowa, a przy czyms takim
      jestem calkowicie bezradna. nie toleruje lekow antydepresyjnych
      miewam kosmzarne sny, ciagle placze.

      a tuz po zwiekszaniu dawki czulam sie lepiej, mialam wieksza energie
      do zycia. jutro badam tsh. zimno mi, jestem blada, mam suche wlosy.
      ale ta nerwowosc... to przeciez typowe dla nadczynnosci.
      moze ktos mial podobnnie do mnie
      • edith31 Re: Centralny uklad nerwowy i hormony tarczycy 05.03.08, 00:44
        To wlasnie jest stereotyp ze nerwowosc jest tylko przy nadczynnosci
        Totalna nieprawda i bzdura a tym bardziej nie potwierdza sie w hashimoto gdzie
        objawy niedoczynnosci mieszaja sie z objwami z nadczynności naprzemiennie.
        Nerwowosc w hashimoto to normalność smile
        • madziulaw do no- sense 05.03.08, 10:10
          Przy niedoczynności jak najbardziej występuje nerwowość, skłonność
          do histerii . Moja Mama miała takie napady złości przy tsh 20, że
          myśleliśmy, że nas albow końcu siebie, pozabija. Po chwili wpadała w
          depresję, płakała jak bóbr. To było o-kro-pne.
          Trzęsły jej się tak ręce, że nie mogła utrzymać łyżeczki w ręku i
          posłodzić sobie herbaty. Jej choroba była nierozpoznana przez 20
          lat! Sama przeczytała w jakiejś gazecie jakie są objawy chorej
          tarczycy, zrobiła bad prywatnie --i wyszło hashi w silnej
          niedoczynności.

          pozdrawiam
          • silje.lind jest odwrotnie 05.03.08, 10:54
            Jest zupełnie odwrotnie niż sądzicie - otóż to problemy emocjonalne, silne
            stresy, nerwice mogą prowadzić do uaktywnienia czy też ujawnienia chorób
            tarczycy. Leczenie psychoterapią jest jak najbardziej wskazane, wręcz bardzo
            potrzebne. 50% kobiet ma różnego rodzaju problemy z tarczycą, a średnio co piąta
            cierpi na zaburzenia zachowania. Łatwo więc obliczyć jak duże jest
            prawdopodobieństwo połączenia tych dwóch problemów.
            • rumpa Re: jest odwrotnie 05.03.08, 11:49
              A ja uważam że te statystyki świadczą o tym że jednak chemia jest
              pierwsza i zła praca tarczycy powoduje różne problemy, w tym własnie
              emocjonalne.
              Popatrzmy na dzieci - część znosi lepiej część gorzej niepowodzenia.
              można nieco niwelować wychowaniem i wsparciem ale nie da się
              wychowaniem zmienić nadwrażliwca i mimozy w asertywnego czlowieka -
              można tylko nauczyć asertywnych zachowań,a i tak wewnątrz bedzie
              trzęsionka a przy większym stresie skorupka pęknie. Mam znajomych z
              wielodzietnych rodzin - i wśród samych asertywnych nagle jedna
              mimoza. Skąd? Poza tym zaburzenia zachowania są różne - znam ludzi z
              rodzin patologicznych, zaburzeń Ci u nich dostatek, ale depresja czy
              nerwowość - omija szerokim łukiem. Owszem sa czesto agresywni, ale
              nie nerwowi czy lękliwi!!!!
              Mam za sobą siedem lat psychoterapii - bardzo pomaga, fascynujace
              jest przygladanie się własnej umysłowej i duchowej organizacji, temu
              jak to działa, jak sie zmienia - poprawiają sie stosunki z ludźmi,
              mnóstwo plusów, ale naprawde nie stałam się od niej mniej nerwowa -
              ja tylko bardzo wyraźnie widzę że p1) denerwuję sie i p2) to reakcja
              ciała, tak jak moja noga wykonuje wyrzut już po potraktowaniu pradem
              z takiego małego aparaciku do masażu, którego moje dziecko nawet nie
              zauważa.Z tą nerwowoscią - inaczej - zmniejszyła się liczba rzeczy
              mnie denerwujacych, ale gdy się taka rzecz pojawia - to jestem tak
              samo nerwowa jak byłam - mam nadzieję że to zrozumiałe - reakcje
              pozostały takie same- mocno przesadzone - mniej jest czynnikow je
              wywołujących.Za to te co pozostały - wystepują w wiekszym natężeniu
              smile
              • madziulaw silje 05.03.08, 13:05
                no ale jak teorie, które wyżej opisałaś tłumaczą fakt, że
                zaaplikowanie leczenia tarczycy u mojej Mamy wyeliminowało nerwowość
                całkowicie. Skończyły się ataki nerwicy, histerie, depresje, minęła
                trzęsionka rąk. Jest spokojnym człowiekiem. ale i tarczycy już
                połowy nie ma, a choroba jest mocno zaawansowana, stąd nie grożą jej
                wahania typu - raz nadczynność, raz niedoczynność...

                O wiedzę dot hashimoto zaktualizowano podst podręcznik Neurologii
                Meritta, niestety jeszcze niedostępny. Jak tylko go dostanę -
                przestudiuję - i naniosę najnowsze doniesienia (chyba, ze ktoś
                będzie pierwszy - to proszę).
                Sam fakt, ze w podręczniku Neurologii znajdzie się odrębny dział dot
                Hashimoto - chyba o czymś świadczy, co?

                Tak więc Silje - to co ty piszesz to bardzo anachroniczna wiedza,kt
                niestety prezentuje również większość endo.
                Najnowsze doniesienia, jak również wymiana info na tym forum
                świadczy o tym, że to taczyca zmienia nasze życie, a nie nasze życie
                zmienia tarczycę.
                www.elsevier.pl/store/show_book/341
                • madziulaw zmainy neurologiczne a hashimoto 05.03.08, 16:04
                  Przed chwilą dowiedziałam się, że prof Hubert Kwieciński, neurlog,
                  napisał rozprawę odnośnie szeregu zmian neurologicznych u pacjentów
                  z hashimoto (łącznie ze zmianami w istocie białej i móżdżku
                  widocznymi w MRI). jego teoria jest całkowicie odrzucana przez
                  środowisko endokrynologiczn, mimo że tę teorię potwierdzają/
                  rejestrują neurolodzy na całym świecie.

                  Spróbuję dotrzeć do tej rozprawy. Jeśli ktos natknie się na nią
                  wcześniej - dajcie linka.

                  Pozdrawiam
              • silje.lind Re: jest odwrotnie 05.03.08, 16:02
                7 lat terapii - to chyba już dali Ci dyplom z psychologii! smile A tak serio, nie
                wiem jaka była przyczyna dla której tak długo spotykałaś się z psychologiem.
                Zapewne przeszłaś całą psychoanalizę. Być może metoda, którą wybrał dla Ciebie
                psycholog (czy kilku, bo pewnie zmieniałaś terapeutę) była akurat niewłaściwa
                dla Ciebie i dlatego nie odczuwasz zmiany tak, jak to byś chciała.
                Poza tym należy pamiętać, że terapia nie służy zmianie charakteru człowieka. Z
                drugiej strony można zapytać, czym jest charakter, co ma wpływ na jego
                ukształtowanie, jakie są te najpierwsze bodźce, które wpływają na kształtowania
                się charakteru. Trzeba pamiętać o całych pokładach wspomnień, zarejestrowanych w
                podświadomości, o których nawet nie wiemy, że są, a jednak to one mogą uczynić
                jedno dziecko mimozą pośród rodzeństwa twardzieli.
                Mimo wszytko myślę, że w przypadku chorób tarczycy jest to syndrom zaklętego
                koła: problemy emocjonalne, silny stres --> zła praca tarczycy --> (w przypadku
                braku leczenia tarczycy) pogłębienie objawów nerwicowych. I kółko się zamyka.
                Dlatego tak ważne jest leczenie równoległe - i endokrynolog i psychoterapeuta.
                • rumpa Re: jest odwrotnie 05.03.08, 18:24
                  Zapomniałam dodać że ta mimoza własnie została zdiagnozowana -
                  niedoczynność tarczycy przy tsh 1.5
                  Chyba się nie zrozumiałysmy - nie odczuwam zmiany bo dopiero od paru
                  miesiecy wiem że nawala mi tarczyca - trudno żeby psycholog pomógł na
                  chroniczne zmęczenie spowodowane fizjologią.
                  I nikogo do terapii nie zniechecam, mówiąc szczerze smile)) to mało jest
                  osób którym nie jest potrzebna, może nie siedem lat smile))) ale choć
                  parę spotkań.
                  • silje.lind do rumpa 05.03.08, 21:11
                    No i co to zmieniło, że okazało się, że ma TSH 1,5? Pewnie lekarz kazał jej
                    powtórzyć badania za rok i regularnie kontrolować poziom TSH.
                    Czy uważasz, że to TSH 1,5 tak bardzo wpłynęło na jej zachowanie, to przez to
                    była, jak piszesz - "mimozą"?
                    Nie rozumiem, do czego zmierzasz? Mam wrażenie, że cel forum jest następujący -
                    chcecie, żeby cały świat uznał waszą cieżką "chorobę", nieuleczalną, na którą
                    nie pomoże ani psychoterapia ani nic innego. Tak tu sobie cierpicie, jesteście
                    biedne i wszystko się kręci, trzeba wam współczuć. A lekarze się cieszą, bo
                    dzięki forum mają niekończące się źródło pacjentek, które napychają im portfele.
                    • rumpa Re: do rumpa 05.03.08, 23:36
                      No i co to zmieniło, że okazało się, że ma TSH 1,5? Pewnie lekarz
                      kazał jej
                      > powtórzyć badania za rok i regularnie kontrolować poziom TSH.

                      Lekarz dał jej lekarstwa - znaczy eutyrox.
                      Jak widzisz - pomyliłaś się.
                      Nie wiem czy zlikwidowanie niedoczynnosci spowoduje ustapienie jej
                      problemów - ma taka nadzieję.


                      Mimoza to byl skrót myslowy - osoba o której piszę, walczy od lat z
                      depresja, lekooporną i się nie poddaje - pracuje i jest swietna w
                      tym co robi, choć podejrzewam że niewiele osób wie ile ja to
                      kosztuje wysiłku, bo oprócz depry gryzą ją ciągłe infekcje i
                      alergie. nawet jak narzeka, co rzadkie, to jest w tym kpina i
                      dystans do siebie. Cały czas jest na terapii - pewnie już mineło 15
                      lat takiego życia.
                      do endokrynologa poszła wykopana przeze mnie, na moim cięxkim kacu
                      że wpedzam ją w koszty i może mam urojenia, bo panna jak witka,
                      tylko ta temperatura niska, ta depresja lekooporna, te włosy
                      wypadajace, te ciagłe problemy ze skóra, a tarczyca sliczniutka na
                      usg, ani jednej plamki.

                      Mam wrażenie, że cel forum jest następujący
                      > -
                      > chcecie, żeby cały świat uznał waszą cieżką "chorobę",
                      nieuleczalną, na którą
                      > nie pomoże ani psychoterapia ani nic innego. Tak tu sobie
                      cierpicie, jesteście
                      > biedne i wszystko się kręci, trzeba wam współczuć.

                      Wiesz , masz dość dziwne widzenie tego forum, po pierwsze większość
                      dziewczyn przez nie przelatuje, zdobywa wiedzę i znika, żeby sobie
                      dobrze żyć, albo lepiej po prostu.
                      jest kilka które maja problemy dłużej - ale nie zauważyłam
                      jojczenia, raczej dociekanie co moga zrobić aby czuć się lepiej.
                      Ja to widzę tak.
                      Z twojego opisu wynika że sa tu głównie marudy, ofiary losu,
                      hipochondryczki i idiotki wykorzystywane przez lekarzy - cieżką
                      "chorobę", nieuleczalną, na którą
                      > nie pomoże ani psychoterapia ani nic innego. Tak tu sobie
                      cierpicie, jesteście
                      > biedne i wszystko się kręci, trzeba wam współczuć.A lekarze się
                      cieszą, bo
                      > dzięki forum mają niekończące się źródło pacjentek, które
                      napychają im portfele
                      > .

                      Hmmm, tak polecasz terapie, rozumiem że z własnego doswiadczenia -
                      może byś przedyskutowała swój stosunek do innych ludzi ze swoim
                      świrem, jak między nami terapeutyzowankami nazywami psychologa?

                      A może sama jesteś psychologiem i dzieki temu nabijasz kasę? Zauważ
                      że wizyta u endo jest raz na trzy miesiace, a terapia- raz w
                      tygodniu. Wiec ,kto ma wiecej korzyści z naszych problemow - czy
                      leczący nas bez końca terapeuci ( stówa tygodniowo) czy
                      endokrynolodzy (stówa raz na trzy miesiace)?


                      Chetnie piszesz czym dla nas jest forum - za inne dziewczyny nie
                      bedę sie wypowiadac - dla mnie może się okazac miejscem, gdzie
                      znalazłam pomoc dla siebie i dla osoby na ktorej mi zależy - bo to
                      stąd miałam namiary na lekarza i tu się dowiedziałam że objawy które
                      pan endokrynolog wmawiał mi jako objawy stwardnienia rozsianego to
                      norma w hashi.Co potwierdziła zresztą neurolog, bo ja się nie leczę
                      w internecie, tylko u lekarzy- tu szukam sprawdzonych i
                      wiarygodnych, bo same studia i dyplom - to dużo za mało.
    • madziulaw link do artkułu - zaburzenia neuroliczne a hashi 05.03.08, 16:08
      termedia.pl/magazine.php?magazine_id=15&article_id=1867&magazine_subpage=ABSTRACT
    • madziulaw termin - Encefalopatia Hashimoto 05.03.08, 16:17
      pl.wikipedia.org/wiki/Encefalopatia_Hashimoto
      • madziulaw Re: termin - Encefalopatia Hashimoto 05.03.08, 16:30
        Nie brzmi to optymistycznie.
        Wydaje mi się jednak, że należy rozdzielić termin encefalopatii
        hashi od samego hashi, bo mogą ze sobą współistnieć, ale nie muszą
        (co do tego jednak - trzeba się upewnić)
        Rozmawiałam dzisiaj ze znajomym neurologiem i powiedział mi, że prof
        Kwieciński zainteresował się związkami pomiędzy hashi jako takim, a
        jego dużym wpływem na układ nerwowy, kt to wpływ jest przez niego
        analizowany i częściowo udokumentowany (otwarta głowa swoją drogą -
        wielki szacun). Traktuje o tym min. w/w Podręcznik Neurologii
        Meritta, który w wersji polskiej redagował prof Kwieciński.

        Pozdrawiam

        • silje.lind przestańcie się nakręcać 05.03.08, 16:56
          Madziulaw, czy jesteś z wykształcenia neurologiem, albo chociaż lekarzem
          internistą? Zapewne nie. Daj więc sobie spokój z czytaniem książek naukowych, bo
          po prostu nie rozumiesz, co jest tam napisane. Pozornie wydaje Ci sie, że
          rozumiesz, ale naprawdę daleko do tego każdemu nie-lekarzowi. Zaprzestań więc
          cytowania fragmentów tych książek czy artykułów na forum. Robisz krzywdę i sobie
          i innym. Nie masz o medycynie zielonego pojęcia i naprawdę możesz komuś zaszkodzić.
          Myślisz, że gdyby te zaburzenia były tak powszechne i spotykały co drugą z 50%
          kobiet chorujących na choroby tarczycy, to lekarze by to ukrywali przed
          pacjentami i złośliwie nie leczyli?
          • rumpa Re: przestańcie się nakręcać 05.03.08, 18:58
            Daj więc sobie spokój z czytaniem książek naukowych, b
            > o
            > po prostu nie rozumiesz, co jest tam napisane.

            a czy ty jesteś? W takim razie wyjasnij co ona rozumie żle, bo jesli
            nie jestes to sorry też nic nie rozumiesz w zwiazku z czym twój apel
            jest troche ... sama rozumiesz smile))

            Myślisz, że gdyby te zaburzenia były tak powszechne i spotykały co
            drugą z 50%
            > kobiet chorujących na choroby tarczycy, to lekarze by to ukrywali
            przed
            > pacjentami i złośliwie nie leczyli?

            Skąd to rozszalałe zaufanie do lekarzy i przekonanie że wiedzą już
            wszystko?
            Na czym opieram swój brak zaufania do konowałów z przerostem ego i
            dlaczego uważam xe trudno znaleźć dobrego lekarza?
            1) góry recept na antybiotyki, nie zostały wykupione, bo nie były
            potrzebne - to cholernie powszechna złośliwość niedouczonych
            lekarzy- trucie nas i naszych dzieci antybiotykami - nie każda matka
            wywali taki namacalny dowód głupoty na smietnik
            2) moj chłopak - wyprawiony na tamten swiat przez idiotę w białym
            fartuchu w wieku zaledwie 17 lat
            3)moja babcia - leczona na NERWICĘ przez rok - no niestety rak a nie
            nerwica
            4)dziecko znajomej - załatwione w wieku 4 lat - zniszczony mózg
            5)pani pediatra która do mnie przyjeżdzała jak byłam mała - miała
            rozpiskę z chorobami i jakie lekarstwa dawać big_grin))))))
            6)pani endokrynolog numer jeden i dwa - jedna wywołała mi depresję
            kuracją hormonalną, całkowicie zbędną i niepotrzebną, druga wiedząc
            o tym, przepisała mi środki antykoncepcyjne - przy odrobinie pecha
            mogło sie to naprawde żle skończyć
            7) moi kumple na studiach medycznych - takich zapijaczonych mord w
            życiu nie widziałam - medycyna chleje wiecej od AWF-u -
            potwierdzone!!!!
            8) wiekszość tych pożal sie boże europejczyków angielski zna na
            poziomie first certificate - i nie ma zamiaru tego zmieniać
            9)moja koleżanka - wg rodzinnego - modelowe wyniki, wg endo
            polecanego na forum - niedoczynność
            10) taki smutny dowcip - przed ważnym meczem rosnie liczba
            cesarskich cięć - to dopiero zabawne nie?
            11) pan doktor oburzony tym że w czasie porodu ma być wygodnie
            rodzącej kobiecie a nie jemu - autentyk - on naprawdę uważał że jest
            w tym momencie najważniejszy

            POZA TYM NIE PRAWDA ŻE LEKARZE UKRYWAJĄ I NIE LECZĄ - sa tacy co
            leczą, a że większość to nie tyle lekarze co felczerzy - to już inna
            sprawa.

            A i jeszcze jedno - w klasie w liceum miałam wyjatkowo
            rozhisteryzowaną koleżankę - parę lat później ujawniła sie choroba
            tarczycy. No właśnie - ujawniła. Myslę że psychoterapia przyniosłaby
            marne efekty.
            A tak na marginesie - mniej więcej po dwu latach terapii też
            zwalałam wszystko na psychikę i traumy, i uważałam że wiekszośc
            rzeczy ma źródło w psychice, zapomnianych gwałtach i tak dalej.
            To jak zabkowanie - większość terapeutyzowanych, po pierwszych
            efektach, zaczyna leczyc cały świat. Pocieszajace jest to że z tego
            sie wyrasta. smile)))))


          • rumpa Re: przestańcie się nakręcać 05.03.08, 20:30
            Przeczytałam artykuł, nie nakręciłam sie, interesujace jest połaczenie
            zaburzeń immunologicznych i neurologicznych.
            kompletnie Cie nie rozumiem Silje - chyba masz jakis problem.

            • bunchy2 Re: przestańcie się nakręcać 05.03.08, 20:49
              Ciekawy artykuł. Czyli można wysnuć wniosek, że należy zmniejszać ilość
              przeciwciał selenem. Ja miałam zmiany w eeg i migreny. Może faktycznie to ma ze
              sobą związek.
              • madziulaw Re: przestańcie się nakręcać 05.03.08, 21:49
                Najciekawsze jest to, że to neurolodzy zaczęli łączyć dolegliwości neurologiczne
                (ten termin obejmuje większość dolegliwości jakie zgłaszamy na forum) z
                hashimoto, a nie robi tego większość endokrynologów.
                wspaniałe jest to, ze takiego neurologa z otwartą, myślącą głową mamy również w
                Polsce, w Warszawie.

                Idzie do niego moja koleżanka, u kt podejrzewa się hashimoto, więc zobaczymy co
                powie. z czasem to pewnie i ja się do niego wybiorę i posłużę do badań...ale
                najpierw muszę przestudiować co napisano o hashi w Neurologii Meritta z 2008,
                aby móc podyskutować

                Rumba - dzięki za wsparcie, ale wiesz jak to jest--syty głodnego itd itd.....
                czego spodziewać się po laiku skoro endokrynolodzy bagatelizują nasze
                dolegliwości, nawet nie wysilają się, aby chwilę pomyśleć i wyciągnąć wnioski -
                skąd ta powtarzalność takich samych problemów u ludzi z hashi. Do tego nie
                trzeba być geniuszem, tylko trochę pomyśleć. Gdybym była endokrynologiem czy
                nawet ginekologiem współpracowałabym z takimi forami jak to
                • edith31 Re: przestańcie się nakręcać 06.03.08, 01:58
                  Oj Silie.lind posłuchaj tego co pisze Rumpa, to bardzo mądra
                  dziewczyna , ja uwazam ze tarczyca i psychika to dwie rzeczy ktore
                  wzajemnie sie ze sobą przeplatają, zgodze sie ze w więkoszsoci
                  przypadkow chorobe hashimoto mogly spowodowac trudne emocje(jak
                  wiekszosc chorob auto) ale kiedy ona juz wystepuje trudno byloby
                  tylko chodzic i gadac z terapeutą (np. z powodu depresji) kiedy jest
                  udowodnione ze depresja zwiazana z chorobą hashimoto to popprostu
                  zaburzenia neuroprzekaźników i chemia ktore trzeba leczyc .
                  Cytuje" pacjenci ze schorzeniami
                  endokrynologicznymi sa biochemicznie bardziej wrazliwi na rozwój
                  objawow lękowych i depresji, gdyz wykazano ze pacjenci z lękiem
                  uogólnionym maja wyzsze stężenie katecholamin niz zwykle.
                  Katecholaminy sa produkowane przez rdzen nadnerczy."
                  Pisalam juz o tym w innym wątku, ewidentnie przerobilam to na sobie
                  ze to jest prawda, kiedy swietnie sie czuje, robie zakupy w
                  ulubionym sklepie z ciuchami i nagle czuje ze nastrój mi spada,
                  trace chęci do czegokolwiek i jedyne na co mam ochote to polozyc sie
                  do łózka i płakać.
                  To co pisze Rumpa to praktyka nie teoria, przerobiona przez
                  więkoszosc z nas , lekarze w tych czasach to nie ludzie z powołaniem
                  ale bezwzględni biznesmeni ktorzy za suche informacje potrafia tylko
                  powiedziec metalicznym glosem "80 zł sie należy"
                  Nie wierze juz w medycyne bezinteresowną , chcesz chorowac musisz
                  byc bogaty i to nawet nie jest zadnym pewnikiem ze zostaniesz dobrze
                  zdiagnozowany i leczony. Czy Ty nie widzisz co sie dzieje ze służbą
                  zdrowia, co teraz warte jest dla lekarzy ludzkie zycie?? Nie
                  ogladasz telewzji , nie slyszlaas afery z Pawulonem i umową z
                  zakladami pogrzebowymi? Uwazasz z lekarze nie są złosliwi? Mało
                  tego, są bezwzględni!!!! Nie mówie ze wszyscy ale niestety co raz
                  wiecej jest takich.
                  Ja tez przerobilam na własnej ciąży i ciągłym niepokoju o zdrowie
                  dziecka co znaczy zły lekarz. Pani doktor (prywatna) nie zrobiła mi
                  podstawowych badań jakie robi sie teraz nawet przez NFZ kobiecie w
                  ciazy przez co drżałam potem cała ciąże czy dziecko bedzie zdrowe ,
                  a ona co miesiac umiala tylko wystawiac rękę po 75zł. Załosne co?
                  Ale prawidziwe.....
                  • ginevra_1 Re: przestańcie się nakręcać 23.03.08, 12:31
                    oczywiście, że się przeplatają.. U mnie zaczęło się od pojawienia
                    się stanów lękowych i ogólnych napięć, wzrost ciśnienia
                    rozkurczowego. Pewien mądry lekarz wpadł na to, by zbadać TSH -
                    wyszło 10,8 - niedoczynność. Było to ok. półtora roku temu, a
                    dopiero niedawno dowiedziałam się, że to Hashimoto (bo są przecież
                    różne postacie niedoczynności), postać zanikowa. Od jakiegoś czasu
                    uczęszczam na psychoterapię, ale na ten moment ciężko mi powiedzieć
                    na ile to pomaga. Faktem jest że była mowa o skrywanej agresji i
                    nadmiernym poczuciu winy. Zainteresował mnie bardzo ten wspomniany
                    artykuł w Charakterach dot. osobowości typu C, który zdaje sie
                    częściowo pokrywać z tym czego doswiadczyłam - nie mam zamiaru
                    nikogo na siłę przekonywać, ale chyba coś w tym jest.. jednak u
                    każdego te procesy przebiegaja indywidualnie. Moje pytanie do was
                    dotyczy jednak czego innego - skoro jest to choroba
                    autoimmunologiczna, dlaczego nie zaleca się przy okazji leków
                    immunopresyjnych? Tematem jestem żywo zainteresowana dopiero od
                    kilku dni, pewnie macie wiecej informacji - podzielcie siewiedzą,
                    please.. smile
                    • edith31 leki immunopresyjne a choroba auto, jak to jest??? 26.03.08, 11:54
                      Podrzucam wątek do góry, bo sama jestem ciekawa jesli chodzi o te
                      leki immunopresyjne, moze ktos sie wypowie smile pozdr.E.
                    • hashi-tess Re: przestańcie się nakręcać 26.03.08, 12:09
                      Leki immunosupresyjne w hashi są beeee.
                      One w naszej przypadłości nic nie załatwiają.
                      W trakcie przyjmowania zmiejszają się
                      ilości p/ciał - a jakże - natomiast
                      zaraz po odstawieniu p/ciała namnażają się
                      w zawrotnym tempie.
                      Żaden przyzwoity lekarz nie przepisze
                      takich specyfików na naszą przypadłość.

                      Ja w początkowym okresie leczenia szukałam różnych
                      dróg powrotu do zdrowia.
                      Przerabiałam sterydy, immunosupresję.
                      Czułam się jak staruszka, która grubo
                      przekroczyła setkę życia.
                      Tak sobie wyobrażam samopoczucie chorych
                      stulatków.
                      Nikomu nie życzę terapii w/w.

                      Tess

                      Aha, skutki odczuwam do dnia dzisiejszego.
                      I sterydy, i immunospresyjne dodatkowo
                      rozwalają psychikę.
                      • edith31 Re: przestańcie się nakręcać 26.03.08, 19:29
                        Dzieki Tess, ja zawsze mozna liczyc na Twoja wiedze smile
Pełna wersja